Studiowanie architektury wnętrz – pytania i odpowiedzi #1

Aktualnie jednym z ważniejszych moich zajęć, aczkolwiek stanowczo zbyt absorbującym jest studiowanie architektury wnętrz. Czasem mimowolnie o tym wspominam i marudzę Wam na Instagramie na swój ciężki, studencki los ;) . Dla niektórych temat ten okazuje się jednak na tyle interesujący, że w efekcie trafia do mnie kilka mejli tygodniowo z przeróżnymi pytaniami dotyczącymi studiowania architektury wnętrz. Wybrałam dla Was te, które w wiadomościach pojawiają się najczęściej.

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że odpowiedzi udzielam wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń z okresu pięciu lat studiów w Wyższej Szkole Technicznej w Katowicach (uczelnia prywatna) oraz kilku lat doświadczeń zawodowych.

Czy warto studiować architekturę wnętrz? Czy jest to przyszłościowy kierunek?

Wiecie jak chciałabym odpowiedzieć na zawarte w nagłówku pytanie? Mniej więcej tak: „Nie ma lepszych i gorszych kierunków. Matematyka, prawo, czy psychologia nie są ani lepsze, ani gorsze od stomatologii. Jeśli pasjonuje Cię anglistyka, fotografia, czy malarstwo i najbardziej na świecie marzysz o pogłębianiu swojej wiedzy w tym temacie, to raczej mało prawdopodobne jest, byś był szczęśliwy zajmując się programowaniem. Nawet jeśli jest to taki świetny i dobrze płatny zawód. Warto jest dobrze przemyśleć zarówno swoje zainteresowania, jak i zawodowe predyspozycje. Poszukaj informacji o testach predyspozycji, zapytaj nauczycieli/doradców zawodowych w szkole, z pewnością Ci pomogą.”

Tymczasem… czy nam się to podoba, czy nie (a wierzcie mi, że mnie nie podoba się bardzo!) trzeba wziąć pod uwagę nasze polskie realia. Absolwent wyższych studiów spodziewający się, że praca będzie na niego czekała, musi niestety zweryfikować swoje oczekiwania. Czy moim zdaniem architektura wnętrz jest przyszłościowa, czy warto? Myślę, że warto jest brać ten kierunek pod uwagę wyłącznie wtedy, gdy z całym przekonaniem potrafisz stwierdzić, że NIC INNEGO tak bardzo Cię nie interesuje i nie pociąga, że nie wyobrażasz sobie zajmowania się w życiu czymś innym. Gdy ja wybierałam moje studia, nawet przez moment nie zastanawiałam się, czy jest to kierunek przyszłościowy. Jakoś czułam, że to jest to. Niedawno mój brat uświadomił mi jednak, jak wielką idealistką jestem i w jak jasnych barwach wszystko widzę. Miał rację. Dlatego też,  jeśli do wyboru kierunku studiów motywuje Cię głównie wizja świetnych zarobków i przyjemne spędzanie czasu na fascynującej, kreatywnej pracy – przykro mi to pisać – ale TO nie ma sensu. Dlaczego?  Na ten moment rynek jest wręcz przesycony i naprawdę trudno jest znaleźć pracę, a co dopiero dobrze płatną pracę. Wielu młodych ludzi po zakończeniu studiów przez długi czas musi zadowalać się najniższą średnią krajową lub znajduje lepiej płatne zajęcie w zupełnie innym zawodzie.

Chciałabym napisać inaczej, ale to nie byłoby uczciwe. Nie mogę napisać, że architektura wnętrz to taki fantastyczny wybór, że na pewno znajdziesz pracę, że będzie wspaniale i będziesz żyć długo i szczęśliwie. Jeśli nie jesteś typem przedsiębiorcy i nie marzysz o stworzeniu własnego biznesu, za to wolisz spokojnie chodzić sobie do codziennej pracy, a po 16:00 zajmować się czymś innym – to powinieneś zdobywać taki fach, na jaki obecnie jest popyt. I to będzie dobra decyzja. Projektowanie wnętrz aktualnie (2015) niestety nim nie jest.

Trudno mi przekazywać takie fakty, jednakże czuję, że osoby zdeterminowane i pewne swojej decyzji związanej z projektowaniem wcale się w tym momencie nie zniechęcą. Ja, idealistka, widzę to mniej więcej tak: jeśli konkretny kierunek/temat Cię pasjonuje, to dołożysz wszelkich starań, by być w tym co robisz jak najlepszym. Wtedy masz szanse, by znaleźć porządną pracę i się w niej realizować, a stąd już coraz bliżej do satysfakcjonującego poziomu zarobków. Jeśli zaś studiowany kierunek zupełnie Cię nie pociąga – to po prostu będziesz w nim „taki sobie”, będziesz mniej zdeterminowany, będzie Ci trudno znaleźć pracę i nie zarobisz w niej kokosów.

Nie ma jednej, uniwersalnej odpowiedzi dla wszystkich. Warto – nie warto? Zdecyduj sam.

 

Studiowanie architektury wnętrz - Designyourlife.pl

Nie potrafię rysować. Czy mimo to mogę myśleć o studiowaniu architektury wnętrz?

Jeśli jesteś kiepski w rysowaniu i nigdy wcześniej się go nie uczyłeś, to prawdopodobnie nie będziesz mieć szans dostać się na te uczelnie, gdzie dobra umiejętność rysunku są jednymi z głównych kryteriów przyjęcia. W takiej sytuacji dobrze byłoby poświęcić pewien czas na kursy, a także samodzielne doszkalanie się w tym zakresie i dopiero wtedy spróbować swoich sił w rekrutacji. Trudno mi określić, czy wystarczy Ci na to kilka miesięcy, rok, czy dwa, ponieważ predyspozycje są indywidualne.

Ja decyzję o studiowaniu architektury wnętrz podjęłam dosyć późno (wiecie, że przez całe liceum marzyłam o dziennikarstwie?) i nie miałam już wtedy czasu na lekcje rysunku przed przystąpieniem do egzaminu, ani na kompletowanie swojej „teczki”. Dlatego też między innymi (między innymi – bo na moją decyzję miał również wpływ tryb zaoczny studiów, pracowałam by je opłacać) zdecydowałam się zapisać na prywatną uczelnię, gdzie nie było egzaminów wstępnych, czy konieczności prezentowania swojego portfolio. Swoje umiejętności z rysunku rozwinęłam w czasie zajęć – podobnie było z większością studentów mojej grupy na licencjacie. Naprawdę sprawnie to nam wszystkim poszło i nie wydaje mi się, by fakt nieposiadania na wstępie umiejętności rysowania na wysokim poziomie czynił z kogoś gorszego projektanta. Rysunek jest ogromnie ważny i zwykle na co dzień w pracy projektant regularnie coś szkicuje, ale są to głównie szkice robocze. Faktyczną „pracę” wykonuje się w programach komputerowych, a tu sprawne posługiwanie się ołówkiem nie jest bardziej istotne niż zasady tworzenia rysunku technicznego.

 

Studiowanie architektury wnętrz - Designyourlife.pl

Jak przygotować się do studiowania architektury wnętrz?

Nie znam kryteriów przyjęć na uczelnie inne niż moja, dlatego przekażę Ci kilka takich uniwersalnych zagadnień, które pomogą przygotować się jak najlepiej we własnym zakresie – szczególnie, jeśli właśnie uczysz się w liceum, czy zastanawiasz nad zmianą branży, ale dajesz sobie na to jeszcze czas.

• ZACZNIJ RYSOWAĆ. Tak jak wspomniałam w odpowiedzi na poprzednie pytanie – rysunek jest istotny. Nie w tym rzecz, że będziesz musiał wykonywać odręcznie projekty, ale w wielu sytuacjach łatwiej jest narysować swój pomysł czy całą koncepcję, niż o niej opowiedzieć. Dodatkowo rysowanie pomoże Ci w rozwinięciu Twojej wyobraźni przestrzennej. Jeśli możesz sobie pozwolić na profesjonalne kursy rysunku odręcznego, to pewnie, korzystaj! Jeśli nie – to nic straconego, nie poddawaj się, bo wiele możesz nauczyć się na własną rękę. Kup albo wypożycz z biblioteki książki o zasadach rysunku (ja korzystałam z książki pt. „Podstawy rysunku architektonicznego” Franzblau, Gałek, Uruszczak – polecam!), poszukaj tutoriali na youtube i po prostu rysuj, rysuj, rysuj! Próbuj rysować otaczające Cię przedmioty, a także ich kompozycje – ustaw krzesło, nakryj je kawałkiem materiału, postaw na nim wazon albo garnek i ĆWICZ. Nawet zwykłe bazgroły w zeszycie dodadzą Ci pewności w posługiwaniu się ołówkiem.

Studiowanie architektury wnętrz - Designyourlife.pl

POZNAJ PROGRAMY KOMPUTEROWE i po prostu się nimi pobaw. Większość z nich jest niestety płatna. Jako student zyskasz do nich legalny, bezpłatny dostęp (do ich wersji edukacyjnych). Do tego czasu możesz wypróbować darmowe programy do projektowania, ja najbardziej lubiłam zawsze Skechup Make. Możesz zacząć tworzyć w nich swoje pierwsze, proste projekty, rozwijać swoją kreatywność i przy okazji upewnić się, czy to aby na pewno architektura jest tym, co Cię kręci.

• INTERESUJ SIĘ I ZBIERAJ INSPIRACJE. Inspiracji nigdy zbyt wiele – niezwykle ważne jest, byś miał w głowie jak najwięcej różnych obrazów, więc warto jest oglądać jak najwięcej pięknych ilustracji. Im więcej się ogląda, tym większe zdobywa się wyczucie odnośnie tworzenia kompozycji, czy dobierania do siebie kolorów, łączenia form i wzorów. Podobnie jest z fotografią – każdy fotograf powinien oglądać ich jak najwięcej, wiedzieć co już było, znać zasady – również po to, by później świadomie je łamać. Odwiedzanie targów designu czy związanych z tym tematem wydarzeń z pewnością mocno Cię zainspiruje. Czytanie branżowych portali czy prasy dostarczy ogólnej wiedzy o dostępnych obecnie na rynku rozwiązaniach i materiałach. Niedługo napiszę Wam o stronach internetowych, które lubię najbardziej.

To tyle w części pierwszej – w następnej napiszę Wam dokładniej m.in. o różnych kursach dodatkowych i o tym, jak przebiegają studia na kierunku architektura wnętrz. Jeśli macie jakieś dodatkowe pytania, to piszcie! Postaram się na wszystko odpowiedzieć w części #2

  • Klaudia

    W jakim obecnie programie pracujesz i jaki polecasz do projektowania wnętrz?

  • Tego właśnie potrzebowałam! Obecnie studiuję historię sztuki (z przypadku). Całe gimnazjum i prawie całe liceum marzyłam też o dziennikarstwie (chyba ze względu też na moje przyjaciółki, które wtedy miały na mnie bardzo duży wpływ). Od dzieciństwa jednak chciałam być taka jak mój wuja, chciałam być artystką i iść na ASP (wuja specjalizuje się w tkaniu, tka nie tylko dekoracyjne przedmioty, ale także ubrania; jest projektantem, skończył malarstwo). Na początku chciałam być projektantką jak wuja, mieć swoje pokazy. Z czasem jednak mój pociąg do mody się zmniejszał i przestałam przywiązywać większą wagę do ubrań, a zaczęłam interesować się otaczającą mnie przestrzenią. Wuja namawiał mnie na wzornictwo lub projektowanie mebla. Na wzornictwo raczej się nie nadaję, a na projektowanie mebla chyba jestem za słaba. Chwilę przed maturą, przeglądając kierunki studiów, stwierdziła, że architektura wnętrz to jest to, czemu chciałabym oddać się w całości. Niestety, mimo, że dużo rysowałam, to stchórzyłam i nie podeszłam do egzaminów na ASP (bo przecież kto przyjmie samouka, nie mam żadnych kursów). Wtedy złożyłam papiery na historię sztuki, żeby mimo wszystko nadal obcować ze sztuką- tym razem w teorii, a nie w praktyce. Mój plan był prosty: postudiuję sobie historię sztuki przez rok, w między czasie pochodzę na kursy i dostanę się na ASP. Oczywiście zbyt optymistycznie podchodziłam do sprawy, bo na kursy oczywiście nie było ani czasu, anie pieniędzy przede wszystkim. Historia sztuki też mnie bardzo mocno wciągnęła i zostałam. Obecnie piszę licencjat i planuję zostać jeszcze na mgr.
    Zaczęłam jakiś czas temu prowadzić bloga, bo nie mogłam zapomnieć o architekturze wnętrz. Teraz zastanawiam się nad rozpoczęciem studiów, również w szkole prywatnej i zaocznie, ponieważ wiem, że rodziców nie będzie stać na wieczne utrzymywanie mnie. Powoli odkładam już na czesne i myślę, że to będzie dobry wybór. Upatrzyłam sobie też szkołę i fantastycznymi (tak myślę) przedmiotami. Czy się sprawdzę? Nie wiem, ale chyba warto spróbować.

    Znowu długi wywód mi wyszedł…
    W każdym razie dziękuję Ci za ten wpis! Nie zniechęcił mnie wcale, a dla mnie jesteś przykładem, że jak czegoś się bardzo chce to się uda.
    Pozdrawiam ciepło! :)

    • Co to za upatrzona szkoła? :)

      • Myślałam o Wyższej Szkole Umiejętności Społecznych w Poznaniu, gdzie zajęcia prowadzą wykładowcy z UAPu, ASP w Warszawie i Łodzi. Przedmioty są bardzo ciekawe, a według mnie nawet lepsze niż na ASP (gdzie nacisk bardziej kładzie się na przedmioty stricte artystyczne, a nie na kształcenie do zawodu- to są oczywiście moje odczucia). Dodatkowo, co zachęca mnie do tej uczelni to Pracowanie dodatkowe (gdzie jest Pracownia Projektowanie Mebla <3).
        W Poznaniu chyba nie ma za dużego wyboru jeśli chodzi o architekturę wnętrz.

        • Daria Spychała

          Maju, nie wiem, czy już skończyłaś magisterkę z historii sztuki i czy nadal chcesz się wybrać na WSUS w Poznaniu. Jeśli tak, to powiem Ci, iż ja właśnie skończyłam tą uczelnię i niestety nie jest tak pięknie jak by się mogło wydawać. Uczelnia ma niestety bardzo niski poziom nauczania,a większość przedmiotów, na których mi zależało, było prowadzone w sposób nijaki. Rzeczywiście w materiałach reklamowych był przedmiot „projektowanie mebla” i bardzo się na niego nastawiłam i niestety, ale takiego przedmiotu nie prowadzą. Projektuje się m.in. meble w ramach projektowania produktu na kierunku wzornictwo i tyle. Dla architektury wnętrz nie ma żadnego takiego przedmiotu.

  • Joanna eSz

    Z architekturą (politechniczną) jest to samo. Jeśli ktoś nie wyobraża sobie siebie w innym zawodzie, to powinien tam iść , tak jak pisała Alina. Wiele osób jest potem rozczarowanych, w zawodzie pracuje jakieś…40%. No i jest to trudna praca. Niesamowicie męcząca, jeśli nie jest pasją. Co do zarobków – większość moich znajomych przez studia pracowała – wiele osób za darmo, bez doświadczenia jest ciężko. A po studiach minimalna krajowa, albo 1500 na umowę o dzieło. I jeśli nie jest się zdeterminowanym do rozwoju to perspektywy są dość smutne (na pewno nie takie jakie sobie wyobrażają ludzie przed studiami…i ich rodzice :))
    Kiedy szłam na studia, wydawało mi się, że architektura to prestiż i dobra praca. I wydawało mi się, że jestem tym zafascynowana. Codzienność sprowadza na ziemię, a nocy spędzonych na renderowaniu (wielu, przez te 5 lat) za nic w życiu bym nie chciała powtórzyć.
    Bardzo przydatny tekst. Mam nadzieję, że i mój smutny dodatek komuś się przyda ;) Pozdrawiam.

  • ZielFeil

    Gdzie kupiłas książkę ? :) i jaki z płatnych programów jest twoim zdaniem najlepszy ? :D

    • Książkę widziałam m.in. na allegro i w księgarniach internetowych, swoją zamawiałam sobie w jakiejś stacjonarnej księgarni w moim mieście, bo nie było jej w Empikach, Matrasach itp.

  • Nie wiedziałam, że rysowania można się nauczyć, zawsze myślała, że albo talent się ma, albo nie. Jak można narysować coś z głowy, jakiś pomysł, jeśli nie ma po prostu takich zdolnosci, a jedynie wycwiczone schematy? Pewnie dlatego moje rysowanie, nie rożni się niczym od rysunków przedszkolaków.

    • Nie musisz rysować z głowy. Na studiach rysuje się kompozycje martwej natury (np. Stół z kubkami i owocami) i progres jaki mogłam zobaczyć na swoich studiach pośród studentów jest zadziwiający. :)

      • Projektowanie wnętrz, to trochę jak architektura jednak i wydaje mi się, że liczy się własny pomysł, taki z głowy, który architekt powinien umieć narysować, chociażby sam szkic. Ja widzę u siebie, że rysować nie potrafię i takie studia byłyby dla mnie bardzo trudne i być może dołujace, jeśli studiowałabym z osobami, ktore rzeczywiście mają talent.

        • Talent, o którym piszesz jest niezbędny u ARTYSTY – na kierunkach zwizanych ze sztuką np. ASP, wzornictwo wszelkiego rodzaju… Wierz mi, architekt naprawdę nie musi pięknie rysować, najważniejsze by miał wyobraźnię przestrzenną, wyczucie kompozycji i barwy. Dobra „kreska” jest do wyćwiczenia :)

    • Nasz prowadzący z rysunku zabrania nam rysować „z głowy” – mamy rysować wyłącznie to, co widzimy (a to naprawdę da się wyćwiczyć!), a nie to, co znamy.

      • Możliwe, że kreskę mozna wyćwiczyć, ale osobiście uważam, że to zupełnie inne rysowanie. Tym bardziej dla architekta, nie wyobrażam sobie, żeby naturalnie nie potrafił rysować, jak miałby wtedy rozrysować np. zabudowę projektowanej ulicy, dom… Chyba dlatego są egzaminy wstępne z rysunku na tego typu kierunki, aby wylapać tych, którzy łączą w sobie zdolności rysowania, postrzegania głebi i kompozycji. piszesz, że w dekoracji wnętrz rysować można się nauczyć i to wystarcza, być może tak jest, co do architektury, to zapytałam znanych mi architektów i stwierdzili, że rysować trzeba umieć z samego siebie.

  • Design by Iva

    Świetny post! Coś dla mnie :)

    Właśnie kończę gimnazjum, następnie idę do technikum architektury krajobrazu chociaż najchętniej poszłabym już na studia- architekturę wnętrz- mój wymarzony kierunek! W moim przypadku robię to wyłącznie z pasji- kocham to ♥ Sama urządziłam pokój- nie tylko sobie, w sklepach na dziale ‚home’ lub typowych z dodatkami do domu mogę siedzieć całe dnie (przy okazji wydać całe kieszonkowe:D) uwielbiam czytać różne czasopisma wnętrzarskie itd… Tak, jestem marzycielką- wyobrażam sobie już moją przyszłość- architekt wnętrz+ technik krajobrazu ( taki bonus zawodowy xD ). Chcę żeby moja pasja była również pracą. Jeśli będę robiła to co kocham dam radę. Mam nadzielę że moje marzenia się spełnią- nieustannie dążę do tego.

  • To co piszesz o architekturze idealnie pasuje też do wielu innych kierunków. W niektórych przypadkach jest smutna prawda, że aby godnie zarobić trzeba wyjechać za granicę. Ja swoje studia uwielbiam i będę walczyć z całych sił by się w swoim zawodzie wykazać. Ale są osoby na moim kierunku które już po 1. roku stwierdziły że to nie dla nich i strasznie się im dziwię, że wytrwały do 4. roku :)

  • Masz sporo racji, w tym co piszesz. Przerost formy nad treścią, zbyt dużo powstających kursów i kursików dekoratorstwa i zbyt duża konkurencja rynkowa spowodowały automatyczny spadek zarobków, nie wspominając o samych problemach z pracą. Jak w każdej dziedzinie freelancerskiej, „studenciki” zdobywają rynek na zleceniach praktycznie za żadne pieniądze, psując rynek od środka. Pamiętam czasy początków mojej firmy, gdy tematyka architektury wnętrz/krajobrazu raczkowała w Polsce. Inwestor przychodził po umiejętności i za nie płacił. I w pewnym momencie coś pękło. Czasem trochę szkoda, patrząc z perspektywy czasu, ale w sumie dzięku temu właśnie podjęłam najlepszą decyzję w swoim życiu :)

    • Mmoriarty23

      Studiuje AW i to jest szkoła techniczno plastyczna wiec tez mam takie przedmioty jak budownictwo, konstrukcje budowlane, geometria wykreślona i uważam że nawet to mnie nie zatrzyma bo ten kierunek jest czymś czego szukałem. Zawsze chciałem być architektem ale nie matematyki a więc nie chciałbym spędzić życia siedząc i liczyć ciągle w kolo. Kiedy zdałem maturę i miałem iść na studia nie chciałem wyjechać z miasta wiec złożyłem na Politechnike Warszawska i dostałem się na budownictwo. Pierwszy semestr jakoś minął ale na 2 juz postanowiłem, że to nie moja bajka. Poszedłem do pracy i zmieniłem kierunek. Dostałem się na wzornictwo i na AW. Długo myślałem co wybrać … chodziłem pytałem w biurach projektowych co jest bardziej pożądane na rynku pracy. Okazało się, że w pewnym biurze projektowym mieli tak dużo pracy tak dużo zamówień, że nie miała czasu pogadać. Ale przyszedłem innym razem i pogadałem… Po rozmowie wybrałem AW teraz jestem zadowolony bo moja szkoła daje tyle możliwości na wybicie się, że głupio nie skorzystać. Np. w poważnym konkursie zająłem 3 miejsce za zaprojektowanie przestrzeni dla dużej firmy i zaprosili mnie i mój zespół na staż. Obecnie pracuje, studiuje dziennie i jeszcze załatwiłem sobie dodatkowy staż myślę, że ciężka praca dużo osiągnę. Pozdrawiam wszystkich przyszłych architektów wnętrz i życzę powodzenia w wyborach.

      • Gratuluję sukcesów! Miło czytać, że tak dobrze się u Ciebie wszystko toczy :)

    • Z jednej strony z tymi kursami masz rację, ale z drugiej… Kursów związanych z architekturą nie ma, a sytuacja na rynku jest identyczna, jeśli nawet nie gorsza. Starający sobie dorobić studenci są „najgorsi” – tylko kiedy człowiek jest tym studentem i najzwyczajniej z świecie potrzebuje kasy, to co ma zrobić?

      • Nie, nie. Źle to chyba napisałam. Nie uważam dorabiania w trakcie studiów za coś uwłaczającego rynkowi danej branży. Chodzi raczej o to, co z tym rynkiem się stało, chodzi o gnające w dół ceny. Pracuję tak już wiele, wiele lat, i niestety wiele razy spotkałam się z problemem relacji ja-inwestor/klient. Bo można taniej, bo da się taniej, bo szybciej, bo ktoś tam zrobi za 100zł, bo za dużo pieniędzy chcę, …można tak wymieniać. Normalne, że chcący dorobić sobie student wystawia cenę niższą od kogoś, kto ma 10 lat doświadczenia. Ale właśnie inwestor nie zawsze patrzy dziś na doświadczenie, nie rozumie związku jednego z drugim. Nie pojmuje wkładu pracy, czasu Twojej pracy i często niestety także tego, że Ty w ten sposób zarabiasz. Płacisz rachunki i kupujesz chleb. To nie studenci są najgorsi. Doświadczenie trzeba zdobywać dziś za wczasu, by później mieć coś w tym swoim portfolio. Problemem są na Polskim rynku zdecydowanie za niskie ceny jakie oferuje się za wykonanie projektu, i lekkomyślność niektórych z klientów. Jeśli ktoś zrobi to co chcesz, kilka razy taniej, to po co przepłacać?

        Jak dla mnie to zawód najlepszy z możliwych, dla ludzi, którzy nie lubią się nudzić i codziennie powtarzać tego samego. Dla mnie każdy projekt, każdy klient jest zupełnie inny. Architektura to moja pasja, to wyrzeczenia i cudowne chwile. To chwilowy brak czasu dla siebie, dla rodziny, by za chwilę odetchnąć z ulgą i cieszyć się przyjętym/wygranym projektem. To noce spędzone przy biurku, kiedy druga połówka smacznie śpi. To stres i niezliczone ilości kawy. To największa radość, kiedy coś, co zrobiłaś podoba się nie tylko inwestorowi. Uwielbiam. Po prostu.

  • Świetnie ujęte :) studia AW mam już za sobą, w moim przypadku to był strzał w dziesiątkę. Zresztą jak miałyśmy z przyjaciółką po 7 lat mówiłyśmy kim zostaniemy i moim marzeniem było zostanie architektem. Co do samych studiów tego kierunku bynajmniej na mojej uczelni pierwszy rok był kosmiczny – konstrukcje budowlane i budownictwo było męczarnią nie do przejścia dla wielu studentów (którzy polegli właśnie na 1 roku). Szczerze – nie żałuje żadnej godziny spędzonej na zajęciach, mało tego – teraz mi tego brakuje :) jeżeli ktoś marzy o tym żeby zostać architektem wnętrz niech spełnia swoje marzenia, a kłody rzucane pod nogi podczas studiowania na pewno przeskoczy :) zresztą, czego się nie robi dla marzeń :D

    • A jak potoczyła się dalej Twoja historia? Pracujesz w jakimś biurze, czy może otworzyłaś własny biznes? :)

      • współtworzyłam kilka większych projektów (wnętrza publiczna), jeżeli chodzi o „mieszkaniówkę” to robiłam projekty prywatnie :) w tej chwili staram się nie omijać różnych konferencji na których jest mowa o nowościach w projektowaniu jak i o nowych materiałach, tak samo staram się być na różnych przedsięwzięciach designerskich :) dążę do tego aby założyć własną działalność jednak potrzebuję jeszcze trochę wprawy :)

  • aniape17

    Troche otworzyłaś mi oczy tym postem ;) Właśnie skończyłam technikum architektury krajobrazu. Interesuje mnie urządzanie wnętrz i architektura sama w sobie, dlatego też już od roku myślałam o tym, żeby iść na studia inżynierskie- architektura i urbanistyka. przez cały rok chodziłam na kurs rysunku i troche z niego wyniosłam, ale jak to bywa raz rysunek wyszedl lepszy raz gorszy. w zeszlym tygodniu byłam na egzaminie z rysunku na uczelni w moim miescie i coz mam powiedziec… poszlo mi slabo. rysunkiem z wyobrazni prawdopodobnie zawaliłam sobie plany na przyszlosc. teraz nie mam nawet chęci zapisywać sie na ten sam kierunek do miasta niedeleko mnie, bo jesli nie dostane sie tutaj to tam tym bardziej (ze wzgledu na wieksza ilosc chetnych i z pewnoscia wiekszy nabór)… ale chyba masz racje, ze trudno jest sie wybic po skonczeniu architektury, tym bardziej w malym miescie, wiec nie wiem czy jesli sie nie dostane to nie bedzie ‚znak z niebios’ żeby wziac sie za coś innego. wizja bycia inżynierem kusi, ale co z tego jeśli nie bede mogla z tego tytulu wyżyć bo nie znajde pracy.

    tylko nie wiem co dalej… chyba zmotywowalas mnie do pomyslenia nad przyszloscia, dzieki :)

  • Katarzyna Skalska

    Oh. Ja dokładnie tydzień temu zrobiłam mgr na grafice. Skończyłam studia artystyczne. Miałam szczęście, bo zdecydowałam o tym, jakie wybiorę studia po ukończeniu gimnazjum. Miałam wiec czas, by się przygotować, ale i pozbyć złudzeń. Jednocześnie uczyłam się na mam-fiz-inf w LO i robiłam kursy w swoim mieście z rysunku, malarstwa, historii sztuki, projektowania…. I jeździłam na kurs do większego miasta na ASP. Byłam padnięta, ale szczęśliwa. Robię to, co kocham. A kocham być w warsztacie graficznym. Z grafiką, zwłaszcza mówię tu o specjalizacji projektowej, czyli mojej drugiej, mniej kochanej, jest podobnie jak z AW… Namnożyło się kursów, szkół i szkółek, więc i projektantów. Jedni są tu z pasji, inni… Z powodu bogatej wyobraźni, jaki to cudny zawód i jakie kokosy spadną na absolwenta. Ja zawsze mówię, że życie weryfikuje, żadne studia nic nie gwarantują, a to co mamy, zależy od naszych ambicji, naszej pracy i niestety trochę od szczęścia. Nic nie gwarantuje kokosów, ale tak jak piszesz, jako idealistka również wierzę, że jeśli to prawdziwa pasja, przetrwa się i studia, wszelkie kłody, i po studiach … Wciąż będzie się wytrwale dążyć do celów. Tak kombinować, tak szukać, dalszych kursów, szkoleń, warsztatów, by wciąż podnosić kwalifikacje, zmieniać się i szukać swojego miejsca na rynku pracy. Niestety dużo ludzi uważa, że poza studiami nie trzeba robić nic. Wystarczy być studentem. Zbyt wielu ludzi nie ma pojęcia, jak wygląda życie projektanta. Idą, bo wydaje się być to taki… glam zawód… A niewiele jest w tym szału… Ale, nikt nie zrozumie z opowiadań. By komuś się udało, innym musi się nie udać. Przykre, ale prawdziwe. Tak czy siak, trzymam kciuki za wszystkich, którym się wydaje, że grafika, AW, bycie projektantem to ich marzenie i największa pasja życia. Dobry początek cyklu. Temat mi bliski. Może kogoś nakłoni do przemyślenia trzy razy tego, co zamierza się robić w przyszłości i DLACZEGO uważa się, że to TO. Czytam i uśmiecham się, bo dużo rzeczy czuję podobnie do Ciebie w kwestii takich studiów.😊

    • Ostatnio natknęłam się na ciekawy wpis odnośnie wyobrażeń o pracy architekta – muszę go odszukać, bo idealnie obrazował to, o czym piszemy. Jeszcze w liceum i na początku studiów widzi się wszystko inaczej. Później okazuje się, że to praca jak każda inna – pełna tych również mniej lubianych zadań, „użerania” się z ludźmi, a czasami projektowania rzeczy pod kogoś, które kompletnie się nam nie podobają. Na szczęście jeśli projektowani jest tym, co nas kręci – to i tak nie będziemy chcieli zajmować się czymkolwiek innym… :)

  • Ja studiuję architekturę i urbanistykę i niestety, na pierwsze pytanie mogłabym powiedzieć dokładnie to samo. Wybrałam taki kierunek, bo po wyborze technikum budowlanego o specjalności ‚architektura’, naprawdę chciałam kontynuować to, co zaczęłam. Nie była to łatwa decyzja, bo już na tym etapie wiedziałam, że lekko nie będzie. Ale jak zdecydowałam, tak zrobiłam. Skończyłam studia inżynierskie, jestem w trakcie magisterskich i nie widzę perspektyw pracy w zawodzie dopóki nie zrobię uprawnień (kolejne lata nauki) i nie otworzę własnego biura. A to, też łatwe nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o utrzymanie się na rynku. Teraz widzę to w taki sposób: nie masz znajomości = nie masz pracy. A w rodzinie architekta nie mam i zastanawiam się nad przebranżowieniem się (chociaż już trochę szkoda mi czasu na kolejne studia) ;)

    • Joanna eSz

      Przesadzasz z tym brakiem znajomości… prawie żadne z moich znajomych nie miał znajomości i wszyscy, którzy się starali znaleźć pracę w zawodzie – pracują. Kwestia samozaparcia, zrobienia dobrego portfolio… i oczekiwań finansowych dopasowanych do rynku. Nikt na start nie daje kokosów. Dopiero potem się widzi, że jest ku temu powód – po prostu nic się na początku przydatnego w biurze nie umie ;) Ale takie rezygnowanie na starcie jest słabe. Dopóki się studiuje warto iść gdziekolwiek na praktyki, za darmo chociażby, to ogromny skok do przodu. Ale taka postawa – no sorry, nikt Cię na uczelni nie wyhaczy. Jeśli będziesz tak podchodziła do tematu to wróżę ciężkie poszukiwania pracy. Co do zaczynania kolejnych studiów – moim zdaniem mega strata czasu. Pracując i zaczynając pracę jakąkolwiek od najniższego stanowiska i śmiesznej pensji nauczysz się w pięć (kolejnych, potencjalnie zmarnowanych) lat 5 razy więcej.

      • Nie napisałam, że chciałabym na start zarabiać kilka tysięcy. I nie napisałam, że jestem zupełnie zrezygnowana. Darmowe praktyki? Żebym to tylko jedne miała zrobione. I pójdę na kolejne, jeśli tylko tyle pracodawcy będą mieli mi do zaoferowania. Bo nie po to studiowałam tych kilka lat, żeby tak po prostu zrezygnować. Przecież tak naprawdę jeszcze nie wystartowałam. Tak jak napisałaś, na uczelni (prawdopodobnie) nikt mnie nie zauważy. I doskonale to wiem, dlatego nie ograniczam się tylko do chodzenia na obowiązkowe zajęcia – wiem, że to za mało.

        • Joanna eSz

          Sorry, po prostu włączył mi się hejt na ludzi, którzy zamiast brać sprawy w swoje ręce siedzą, narzekają, że nie ma pracy i nie robią nic poza wysyłaniem CV na meilowe skrzynki na które nikt w normalnym biurze arch nie ma tak naprawdę czasu…;) i tak poza tym, denerwuje mnie też, że ludzie myślą, że jak coś skończyli to coś im się należy… Czas w pracy to potem weryfikuje i dopiero po jakimś większym okresie się widzi, że więcej się na początku przeszkadza niż pomaga.
          Dlatego życzę powodzenia i nie ograniczania się niczym. Ja znalazłam pracę w ciągu dwóch tygodni. Płatną! :D bez żadnych znajomości. ale też bez siedzenia w domu bezczynnie.

          • Nie gniewam się ;) Może niepotrzebna była moja uwaga co do znajomości. Jest to duże ułatwienie, ale nie uważam, że bez nich nic się nie da zrobić. Nie uważam też, że coś mi się należy, bo mam jakieś tam literki przed nazwiskiem. Nie one świadczą o tym, jakim jestem człowiekiem i jak wiele potrafię. Dlatego nie siedzę bezczynnie. Może pracy do tej pory nie znalazłam, nie zarobiłam w swoim zawodzie ani grosza, ale moje CV na jednej stronie się nie zmieści. ;) Praktyki, szkolenia, kursy… Zainwestowałam w swoją przyszłość więcej niż mam gwarancję, że coś z tego będzie. Ale wierzę, że z takim podejściem właśnie się uda. :)
            Mam nadzieję, że też znajdę pracę. Bez znajomości, bo takich nie mam. :D

            • kora

              Po prostu brakuje przedsiębiorczości, a za dużo w CV to czasem wcale nie zaleta. Zdarza się że pracodawca woli sam wyszkolić sobie pracownika, niż zatrudniać magistra z własnym zdaniem. Wydaje mu się że będzie żądał kupę kasy. Trzeba działać na własną rękę, szukać zleceń, okazji zarobku ,bo tylko wtedy zrozumiesz rynek, zamiast zostać wiecznym studentem.

  • Ja wybrałam się na grafikę komputerową i tam również jedno z kryteriów przyjęcia jest rysunek oraz (co może wydawać się dziwne) portfolio składające się ze zdjęć. Wiele osób mnie pyta „Dostanę się jak nie umiem rysować?” odpowiedź oczywiście jest przecząca, ale wiele osób dalej swoje…Ja akurat nie miałam z rysunkiem problemów, bo przez parę lat uczyłam się rysować, jednak obawiam się, że moje umiejętności rysowania nie wystarczą aby przebrnąć przez całe studia i będę musiała znowu poświęcić czas na kursy. Ja decyzje o studiowaniu grafiki też podjęłam późno, chodziłam do klasy prawniczej, mama też ma coś wspólnego z tym rejonem, więc zawsze myślałam, że to prawo jest moim powołaniem, a tu nagle grafika, bo zaczęło mnie to interesować. Zabawa z grafiką okazała się bardziej fascynująca niż wkuwanie dat i innych rzeczy. Na szczęście nie żałuje i bardzo się ciesze, że poszłam na ten, a nie inny kierunek. Przynajmniej czuje się „jak u siebie”. Nie wiem na ile jest to przyszłościowe – w jakimś stopniu na pewno jest – ale mam świadomość tego, że grafika nie ogranicza się tylko do jednej dziedziny (jak niektórzy myślą – tylko projektowanie stron internetowych) i zawsze znajdę coś dla siebie. Kierunki artystyczne są mi zdecydowanie bliższe niż inne :)

  • Ciężko być idealistą w tych czasach ;-) Sama studiuję ekonomię, całe liceum miałam iść na prawo ale.. ucząc się do matury z historii odkryłam pewnego dnia, że – uwaga uwaga – NIENAWIDZĘ tego! Nienawidzę wkuwania na blaszkę, potrzebuję zrozumieć. Poza tym w sumie o wiele bardziej interesuje mnie przedsiębiorczość i marketing niż kodeksy. I oto jestem. Eureka xD

    Lepiej zorientować się późno niż za późno lub wcale. Resztę życie zweryfikuje.

    • Oczywiście, że tak. Zawsze podziwiam osoby, które po latach pracy w danej branży przewracają swoje życie do góry nogami i zaczynają coś zupełnie nowego. Bo lepiej późno, niż wcale.

  • Bardzo mądry wpis. Ja sama zastanawiałam się jakie studia dla siebie wybrać. Nie dostałam się na wymarzoną psychologię, zaczęłam studiować zarządzanie, później zrobiłam magistra z administracji. Te studia były koniecznością ze względu na wykonywaną przez mnie pracę w tamtym okresie. Później stwierdziłam, że chcę mieć drugi kierunek studiów. Taki, który będzie moim wyborem a nie mojej rodziny, czy znajomych. Padło na architekturę wnętrz.Ogólnie jestem zadowolona ze studiów. Za tydzień mam obronę licencjata. Studiów na poziomie magistra nie będę się podejmować (mam już chyba dość nauki, wolę praktykę i zdobywanie doświadczenia). Nie ukrywam, że studia są bardzo kosztowne. Przez cały okres studiów pracowałam w innym zawodzie, właśnie po to by zarobić na studia. Niestety nikt bez doświadczenia nie chciał przyjąć mnie do pracy. Pracy w zawodzie szukałam od 2 lat. Za tydzień zaczynam pracę w branży. Nie będzie to praca projektanta, ale będę zajmować się kreowaniem marki firmy zajmującej się wnętrzami. Zapowiada się praca pełna wyzwań i ciekawych możliwości. Będzie to takie połączenie marketingu i wnętrz (pierwszy kierunek studiów jednak się przydał ;))W okresie szukania przeze mnie pracy spotkałam się ze stwierdzeniami, że z danej uczelni nie przyjmują absolwentów ze względu na słaby warsztat lub ze względu na brak doświadczenia. Niestety, tak jak wspomniałaś, to są polskie realia. Architektura wnętrz jest ciekawym kierunkiem, bardzo rozwijającym, ale tak jak każde studia, wymaga pracy indywidualnej. Popieram Cię jeśli chodzi o to co napisałaś na temat wyboru studiów. Warto zastanowić się nad tym co nas fascynuje. Wybrać studia, które z jednej strony pozwolą nam spełniać się, będą nas interesować, a z drugiej praca w zawodzie może być dla nas dobrze płatna. Wiem ze swojego doświadczenia, że studia, które nie do końca nas pociągają mogą być utrapieniem.

    • Dzięki za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Trzymam kciuki za obronę i nową pracę, oby okazała się jak najciekawsza! :)

      • Dziękuję.Tobie również życzę sukcesów :)

  • Ja chciałam iść na architekturę w gimnazjum, tylko dlatego, że uwielbiałam grać w Simsy, hahaha :D Straszne życie gimnazjalisty!

  • iza

    Witam ja skończyłam architekturę i pracuje już 7 lat w zawodzie..dobra rada ubiegać się o pracę wnajlepszych biurach składać portfolio i uczyć się od najlepszych . Później założyć własną firmę. Nie ma mowy o pracy u kogoś całe zycie tak niczego się nie dorobisz bo pracodawcy chcą studenta na najniższej krajowej najlepiej.Jeszcze jak wnętrza nie potrzebują uprawnień to architektura tak i jest dużo trudniej bo trzeba je zdobyć bo to kolejny egzamin…praktyki i to nie każdy chce podbić, a budowlańców wszędzie pełno oni uważają że wszystko można taniej zrobic czy ładnie czy brzydko kogo to obchodzi. Wnętrza tez projektuja architekci co mieli jeden lub dwa zajęcia na studiach bo zawsze to jakas dodatkowa praca.Podsumowujac jak jesteś piekielnie zdolny to polecam..jak tylko podobają sie zarobki to można się mocno rozczarować. .bo to nie tak szybko i nie zaraz po studiach..pozdrawiam i życzę pasji i wytrwałości.

  • Magda

    Przepraszam ze może troszkę odejdę od tematu, ale cały czas o studiach.
    Obecnie kończę pierwszy rok budownictwa (tak wiem, że może to trochę zbyt wcześnie) ale coraz bardziej skłaniam się ku temu, że studia dają nam tylko te kilka literek przed nazwiskiem (które niestety są konieczne aby być pożądanym przez pracodawców). Czy nie uważacie że na studiach marnuje się mnóstwo czasu na naukę rzeczy zbędnych (teoria) a za mało poświęca na rzeczy bardziej praktyczne i przydatne później w pracy? Marzy mi się praca na budowie, w terenie ale póki co muszę się zadowolić mnóstwem obliczeń (które w pracy wykonują za mnie programy) zamiast postawić bardziej na obsługę programów do projektowania itp.
    Czy to tylko moje odczucia?
    Pozdrawiam

    • Daleko od tematu nie odeszłaś. W części #2 przedstawię właśnie między innymi poruszone przez Ciebie kwestie :)

  • Ping Project

    Dla mnie najważniejsze jest to, aby (ja okres wyboru studiów mam daaaawno za sobą) wybrać kierunek zgodny z tym, co sprawia nam przyjemność. Jeżeli wykonujemy pracę, którą lubimy to tak naprawdę nie pracujemy, a przynajmniej tego tak nie odczuwamy. Co do popytu, o którym wspominałaś, to prawda jest taka, że każda praca na swój własny rachunek jest ciężką pracą bez względu na zapotrzebowanie na rynku. Ludzie bardzo często wyobrażają sobie, że prowadząc swój własny biznes pracujesz maksymalnie 4h dziennie. Prawda jest inna. Pracujesz więcej niż przysłowiowe 8h dziennie. Wstajesz wcześniej niż wszyscy, planujesz z wyprzedzeniem i jesteś specjalistą nie tylko od dziedziny, w której się wykształciłaś, ale jesteś też logistykiem, marketingowcem i fotografem.
    Często młodzi ludzie są nieprzygotowani na ogrom pracy jaki trzeba włożyć. Rozkręcenie siebie z jakimkolwiek biznesem, to nie jest kwestia 3 miesięcy, tylko około 2 lat.

  • Mariola

    Ja zaczynałam też od bazgrołów (około 5 lat) a teraz pani od plastyki chwali i mówi że moje rysunki są fantastyczne, że mam talent do rysowania. Pozdrawiam Mariola

  • cześć jestem absolwentką architektury wnętrz we Wrocławiu na szczęście nie na ASP. Mogę polecić zaocznie Wyższą szkołę Humanistyczną. Jeżeli chcesz sie uczyć zaocznie. (Nie każdy ma możliwości dziennej nauki) Wrocławskie ASP leży na tym kierunku. Studenci nie przerobili połowy materiału z tego co my….Studia ciężkie w zależności od uczelni . Połowa roku odpadała na konstrukcjach budowlanych i innych tego typu przedmiotach, które sa bardzo potrzebne. To nie jest tylko artystyczny kierunek trzeba znac przepisy budowlane wiedzieć co mozna wyburzyc, gdzie wstawić podciąg itp. Pan Przemysław Wojsznis potrafi tego nauczyć, jest świetnym wykładowcą jak i M. Ambroż dziekan uczelni. Tutaj nie ma zdawania za obecności jest ostry zap*****. Jeżeli chodzi o rysunek poszłam na uczelnie kompletnie nie umiejąc rysować w między czasie uczęszczałam do OPT na kurs rysunku. I dało radę. Najważniejsze to programy!!! Bez tego ani rusz, bo ręcznie projektów już nikt nie robi, chyba że leśne dziady z Polibudy :) Praca po tym kierunku… Trzeba być bardzo pewnym siebie! Działalność w Polsce to pomyłka 1000 zł ZUSu niszczy po pierwszym pół roku. Po tanim ZUSie nie masz prawa do zasiłku w razie bankructwa…. Ogólnie wygląda to tak że pracując u kogoś i tak musisz założyć działalność gospodarczą ponieważ jest to tak nie pewny zawód że nikt nikogo nie zatrudnia na stanowisko. Robiąc projekty każdy narzeka że za drogo a ciągle mam studenckie stawi i robię to że tak powiem na lewo….

  • kasina

    Zgadzam się z odpowiedzią na pierwsze pytanie. Po studiach człowiek zderza się z rzeczywistością i nagle okazuje się, że rynek jest przesycony, że przyjmą – ale bez umowy, a zapłacą mniej niż najniższa krajowa… Witamy w świecie architektów (wszelkiej maści :P). Do tego zawodu trzeba mieć predyspozycję i nie mówię tu o umiejętności rysowania – raczej chodzi o pewność siebie, przebojowość, bzika w danym temacie, bo jak się ciągle nie siedzi w nowościach branżowych, nie nadąża za światem, za zmianami prawa, za technologią – to może być kiepsko.
    W Polsce nie tylko studenci „psują” rynek, nie tylko inwestorzy są winni. Nie wiem jak w pracy architekta wnętrz, ale w normalnej architekturze całą przyjemność niszczy papierologia, wnioski, uzgodnienia, przepisy i ich interpretacje przez urzędników, które nie zawsze są mądre, itp itd. A jak ktoś jeszcze pozyskuje zlecenia poprzez przetargi – no tu już jest dramat i komedia w jednym :P, na szczęście pomału odchodzi się w Polsce od ceny jako głównego kryterium rozstrzygania przetargów. Zawsze się znajdzie ktoś kto zrobi to taniej od Ciebie – pytanie brzmi „jak on to zrobi?”.
    Dziś mija dokładnie dwa lata odkąd mam mgr inż. arch. przed nazwiskiem, pracuje już w 5 biurze w swojej karierze, od pół roku w końcu mam umowę pracę, a na temat zarobków lepiej nie będę się wypowiadać ;) … Zdarza mi się siedzieć wieczorami, lub nocami nad robotą, być nią przemęczona i żałować, że wybrałam taki zawód, a nie inny, lepiej płatny i mniej wymagający, albo myśleć o przebranżowieniu. Nie jestem pewna siebie, nie mam genialnych idei na budynki i pewnie nigdy nie będą o mnie pisać branżowe magazyny – ale nie wyobrażam siebie w innym zawodzie, znalazłam swoje miejsce i mam nadzieje, że kiedyś lata nauki i zdobywanie doświadczenia zaowocują czymś więcej :)

  • Oliwia

    Jestem bardzo ciekawa dalszej części. Po wakacjach będę miała przed sobą ostatni rok lo. Czyli nadejdzie czas na wybór studiów. Co prawda obecnie skłaniam się bardziej ku grafice, animacji (chciałabym ilustrować książki dla dzieci albo tworzyć animacje, a najchętniej to i to ;)). Jednak nad aw też się długo zastanawiałam. Dlatego łaknę wszelkich informacji.

    Jak wyglądała twoja praca w zawodzie? Długo szukałaś pracy? I jak, co przyniosło skutek?

    I czy pracowałaś w małej, czy dużej firmie? I co cię zaskoczyło podczas pracy?

  • to kierunek o ktorym zawsze trochę marzyłam :)

  • To znaczy? Licencja, magister, doktor, profesor… Uczysz się tak długo i dogłębnie jak chcesz ;))

  • Daria Spychała

    Moja droga, bardzo Cię rozumiem. Ja dopiero skończyłam studia z architektury wnętrz i jest to mój drugi zawód. Na co dzień pracuje w miejscu nie związanym z wnętrzami. Znajomi i rodzina zachęcają mnie, abym otworzyła własną firmę, a ja mam ciągle obawy o to, że będzie to tak wyglądać jak opisałaś. Studia żadnych konkretów mnie nie nauczyły, więc nie mam pewności siebie w tym, co robię. Kończę właśnie pierwszy projekt dla znajomych i właśnie najbardziej przytłoczył mnie zakres prac, milion pytań i potrzeba, aby wszystko było jak najtańsze…

  • Anna

    Ja jestem po studiach architektury wnętrz w Warszawie, ale już w trakcie studiów na I roku zaczęłam korzystać z kursów projektowania wnętrz. Dzięki temu dałam sobie radę z wszystkimi projektami na studiach, bo tak naprawdę nauczyłam się na kilku kursach. Teraz nie miałam problemu, aby znaleźć pracę. Jednak zastanawiam się także nad wyjazdem za granicę.