Sierpień zdecydowanie był moim najmniej produktywnym miesiącem w roku. Ogarnęło mnie znużenie i zmęczenie po zakończeniu magisterki, którego nie chciałam przyjąć do wiadomości, a do tego lato w pełni, leniwa atmosfera wakacji… Trudniej niż zwykle było się zmusić do produktywnej pracy.

We wrześniu pokładam wielkie nadzieje! Czuję, że już odetchnęłam i jestem gotowa do działania. Pomimo tego, że od połowy lipca byłam jakaś taka totalnie „rozlazła” udało mi się wrócić na YouTube – dlatego zapraszam Was dzisiaj na mój miesiąc z pomysłem w wersji filmowej.

Na moim kanale znajdziecie sporo nowych filmów, które nagrywałam z ogromną przyjemnością, a kolejne już czekają w kolejce na opublikowanie. Okazuje się, że wystarczyło odpuścić sobie lustrzankę i złapać za prostsze narzędzie. Wyluzowałam w końcu i jakoś poszło :)

MIESIĄC Z POMYSŁEM – moje plany, cele i wyzwania na wrzesień

BIZNESOWO

  • Kontynuować działania na YouTube i rozkręcić mój kanał. Mam tam sporo subskrybentów, do których nie jestem w stanie dotrzeć przez te nieszczęsne algorytmy, które są po prostu wszędzie. Wiem, że sama jestem sobie winna – to wszystko przez długie przerwy w nagrywaniu. Mam nadzieję, że gdy będę bardziej regularna i konsekwentna, to wszystko w kwestii zasięgów wreszcie wróci do normy.
  • Zdecydować się na nowy szablon blogowy i opracować projekt zmian.
  • Przygotować zakładkę „zacznij tutaj” dla nowych Czytelników na Design Your Life
  • Ukończyć nieszczęsny media kit, nad którym „pracuję” (tzn. odkładam na później ukończony w 80%) od kilku miesięcy i skończyć nie mogę
  • Zamknąć „Projekt Planner” :) Nic więcej nie powiem!

DOMOWO

Tutaj w tym miesiącu niewiele – większość mamy już zrobione, a lada moment opublikuję już nagrany room tour ze wszystkimi szczegółami naszego salonu z kuchnią…

  • Kupić jakiś duży, piękny kwiat – palmę, monsterę, albo inną piękność. Bo ciągle nam mało!
  • Kupić suszarkę na ręczniki i wymienić klamki w oknach :) Czyli totalne pierdoły.

OSOBIŚCIE

  • Wytrwać w codziennych ćwiczeniach jogi z Gosią Mostowską, którą absolutnie uwielbiam! Staram się codziennie rano spędzać ok. 20 minut na macie. Minimum 10, często dużo dłużej, np. dzisiaj tak się wczułam, że prawie się nie zorientowałam, gdy przeleciało 40 minut.
  • Poszukać jakiegoś kursu/konwersacji z języka angielskiego, aby W KOŃCU, raz na zawsze rozprawić się z moim strachem przed mówieniem. Mój poziom angielskiego jest całkiem niezły, naprawdę dużo rozumiem, właściwie wszystko, ale panicznie boję się mówić. Pomocy! Polecicie mi coś???

INNI LUDZIE

  • Wybrać się z Tomkiem do Wisły – to miejsce, do którego zawsze chętnie wracam, jest dla nas bardzo wyjątkowe, właśnie tam się zaręczyliśmy i mamy z Wisły mnóstwo dobrych wspomnień.
  • Zorganizować babski wieczór, a najlepiej kilka :) Dziewczyny moje, szykujcie się! Będzie pyszne jedzenie, winko, filmy i seriale do rana.

To tyle ode mnie – a Ty, co masz fajnego w planie na wrzesień? Czy tak jak ja pokładasz w nim wielkie nadzieje i masz zamiar w końcu ruszyć z miejsca? Będę wdzięczna za wszystkie rekomendacje odnośnie trenowania mówienia w języku angielskim.


 

  • Karolina Szymczak

    Hej :) Jakiś czas temu „lajknełam” Twojego fanpage’a na fb dość przypadkowo i właściwie pierwszy raz jestem na blogu i mam bardzo pozytywne odczucia. Filmik świetny, zmotywował mnie do działania i chętnie obejrzałabym taki w następnym mięsiacu :) A teraz zabieram się za planowanie. Z rzeczy istotnych czeka mnie praca inżynierska w tym semestrze do opracowania i chciałabym już się za nią zabrać we wrześniu, z osobistych również mam spore problemy z kręgosłupem i muszę o niego zadbać oraz wreszcie wybrać sukienkę i dodatki na wesele na które wybieram się za niecałe 3 tygodnie!
    Pozdrawiam i życzę powodzenia i motywacji w realizacji działań biznesowych, ponieważ to co robisz jest naprawdę świetne :)

  • Ja do mówienia po angielsku przekonałam się po wymianach w liceum, gdzie musiałam mówić po angielsku. Wrzucenie na głęboką wodę jest super, ale po powrocie, żeby utrzymać poziom rozmawiałam raz w tygodniu przez cały dzień po angielsku z moim bratem. Nawet do siebie krzyczeliśmy w domu po angielsku. Do tej pory staramy się pisać do siebie i rozmawiać ze sobą przez telefon po angielsku. Mój brat miał lepszy angielski niż ja, więc zawsze mnie poprawiał. Dlatego polecam znaleźć sobie taką osobę i od tego zacząć. Od kogoś kto będzie krytyczny, ale przy kimś będziesz się czuła komfortowo. Baaardzo pomocny sposób, serio! Powodzenia!

  • Joanna

    Ja mam trochę inne przemyślenia na temat produktywności… Buszując w Internecie wszędzie trafiam na problemy z produktywnością, prokrastynację, ciągłe dążenie do rozwoju, narzekanie na to, że coś się odpuściło albo z czymś się nie zdążyło. A potem patrzę na moich rodziców i ich pokolenie – tam nie ma narzekania albo miejsca na lenistwo, gdy coś trzeba robić, to się to robi bez odkładania. Ale nie ma też miejsca na odpoczynek… Może jednak takie bezproduktywne miesiące są dobre, pomagają w utrzymaniu zdrowej równowagi? Życzę powodzenia w realizacji planów i już się nie mogę doczekać room tour :)

    • Joanna, ostatnio też się nad tym zastanawiałam i zauważyłam, że sama wpadam w tę produktywną pułapkę – wyznaczam sobie milion celów i zadań, potem nie daję rady ich zrealizować i mam wyrzuty, że nie zrobiłam wszystkiego, że nie dałam rady i nie umiem przez to spokojnie odpoczywać, ale gdy patrzę na moich rodziców, to widzę, że oni też nie umieją odpoczywać. Wydaje mi się, że takie bezproduktywne miesiące też nie są do końca dobre, bo jak taki okres trwa za długo, człowiek wpada w taki dziwny rodzaj smutku i poczucia beznadziejności. Może równoważyć pracę i odpoczynek, zamiast fundować sobie okresy przepracowania i bezczynności? Niestety, nie zawsze takie rozwiązanie jest możliwe.

  • Co do angielskiego to używam nowej apki o nazwie siostra ;). Przed każdym sprawdzianem uczyłyśmy się razem, ale potem już zaczęłyśmy tak rozmawiać. Ostatnio nawet na walacjach w Polsce zaczęłyśmy gadać do przechodniów i pytać o drogę po angielsku. A żeby nie było tak prosto to musiałam wszystko tłumaczyć rodzicom, bo nie uczyli się angielskiego. Polecam takie rozmowy z kimś z kim czujemy się komfortowo, np. z mężulkiem ;). Mogę cię dodatkowo zmotywować do pracy we wrześniu, ponieważ jest udowodnione naukowo, że najlepiej w ciągu całego roku myślimy właśnie podczas mojej ulubionej pory roku – jesieni! Wtedy głowy nam nie zwracają święta ani wakacje ani nie jest tak ciepło na dworzu, żeby się zrywać od nauki. Produktywność idzie w górę! Wracając do angielskiego znalazłam fajną aplikacje sprawdzającą. Nazywa się „English grammar checker” od firmy NOUNPLUS. Wpisujesz tekst, klikasz OK i wyskakują ci błędy. Polecam też „cram”- fiszki do nauki słówek. Pozdrawiam! :)

  • Widzę, że nie tylko ja przepadłam przy ćwiczeniach z Gosią Mostowską! Chyba jeszcze nie zdarzyło mi się czuć smutku dlatego, że filmik z ćwiczeniami dobiegł końca. Co do angielskiego też mam ogromny problem z mówieniem, więc niestety nie pomogę, ale za to trzymam kciuku i chętnie podpatrzę jak poradziłaś sobie z barierą.
    Powodzenia z realizacją celów :)

  • Polecam rozmowę, na ile to możliwe, w domu/ze znajomymi :) Zawsze jakaś praktyka, a wśród osób, które się zna, zawsze raźniej. Ja praktykuję z przyjaciółką. ;)

  • Co do angielskiego, to trzeba się przełamać! Najtrudniejszy pierwszy krok :) Mieszkam za granicą i musiałam zacząć mówić. Moja blokada była ogromna. Jeśli masz dobry poziom, to radzę od razu zgłosić się do native speakera :) Miałam kiedyś lekcje przez skype z polakami, ale każdy z nich miał swój akcent. Native speaker od razu wyłapie nad czym będziesz mogła popracować, a na lekcjach nie będzie wyjścia – trzeba będzie mówić! Ja od dwóch miesięcy magluję niemiecki przez skype :)

  • Maria

    Ja zapisałam się do szkoły, gdzie uczą Metodą Callana. Rozmowa z kimś bliskim nie mogła mnie przełamać i czułam się głupio. Natomiast w szkole musiałam odpowiadać na pytania i się przełamałam. Dodatkowo sluchalam jak inni odpowiadaja. Na pewno u Ciebie w mieście jest szkola Callana. Idź, spróbuj, z tego co wiem to jedna godzina jest bezpłatna. Dla mnie ta metoda jest rewelacyjna.

    • Callan to kolejny sposób na pozyskanie klienta i wyciąganie pieniędzy. Nie ma sekretu. Po prostu musisz zacząć mówić. Tak też zrobiłaś. A żeby mówić musisz mieć solidne podstawy. Po drugie, każdy dobry nauczyciel stosuje podejście eklektyczne, nie jedną wyodrębnioną metodę ponieważ jest to błąd. Tak się nie uczy. To po prostu kolejny chwyt marketingowy.

  • Super plan! Sama muszę stworzyć plan dla siebie! :) Powodzenia w realizacji! :)))

  • Jako nauczyciel angielskiego powiem Ci, że póki nie zaczniesz mówić, tylko nadal będziesz się bać, to nic z tego nie wyjdzie. Nie ma sekretu. Jednak z reguły braki w gramatyce i słownictwie powodują barierę mówienia. Po prostu nie ma podstaw. Trudno jest zacząć mówić jeśli nie ma się podstawowego zasobu słownictwa i konstrukcji gramatycznych. To najczęstsza przyczyna.

  • Zajęcia w grupie w szkole językowej zmuszają Cię do mówienia. Native speaker jest drogi. U mnie w mieście 100 zł/h. Nie jest Ci to zresztą na Twoim etapie potrzebne. Naprawdę wystarczy grupa i nauczyciel.

  • Ja kiedyś zapisałam się na kurs wakacyjny, mega intensywny. Lektor był tak fajnie nastawiony na mówienie, że po miesiącu mega się rozkręciłam, po 2 miesiącach w ogóle. Ale z drugiej strony teraz jak miałam mówić po angielsku to miałam problemy. Niestety jeśli nie używamy języka to trochę się człowiek cofa, ale wtedy na szczęście o wiele szybciej się rozkręca :)

  • Powodzenia w realizacji tych wszystkich planów :) Na pewno ci się uda! Ja tak samo jak ty muszę się skupić na przełamaniu się w mówieniu po angielsku, bo od października zaczynam studia w Anglii :D

  • Ile razy tworzyłam podobne listy :D Wytrwałości trzeba wiele – tego Ci życzę :)

  • Kinga

    https://www.e-ang.pl/275,Metoda-Callana.html,

    Robiłam ten kurs parę lat temu, wystarczył mi rok by przełamać lęk przed rozmową z obcokrajowcem. Polecam każdemu kto ma blokadę „rozmówkową”.

  • Hania Kucharska

    Co do angielskiego, polecam angielski metodą Colina Rose. Poszukaj placówki bądź instytutu w swoim mieście gdzie uczą certyfikowani trenerzy Colina Rose. :) 100 % komunikacji na zajęciach w języku angielskim, elastyczny system pracy, powtórek itp. Praca online, dzięki czemu w szkole spędza się tylko godzinę w tygodniu. Niby mało ale w połączeniu z platformą internetową w zupełności wystarczy bo ta godzina wypełniona jest po brzegi komunikacją. Nie trzeba sobie całego życia organizować wokół angielskiego.