10 rzeczy, których o mnie nie wiecie

Wielu z Was, czytających bloga regularnie, a nierzadko od jego początków, trochę już o mnie wie. Jednakże na bloga wciąż trafiają nowi czytelnicy, którzy – znając mnie krótko – uważają za osobę idealnie poukładaną, zorganizowaną i zawsze „ogarniętą”. Wiem to wszystko z licznych mejli, jakie od Was otrzymuję. Zawsze wtedy śmieję się, że pewnie przestalibyście tutaj zaglądać, mając świadomość jak pewne rzeczy faktycznie u mnie wyglądają :) Dzisiaj czas na całą prawdę o moim (nie)ogarnięciu, nałogach i największych sekretach…

10 rzeczy, których o mnie nie wiecie

1. Zdecydowanie zbyt często coś „leci mi z rąk”, coś tłukę, rozlewam, potykam się, a nawet się… przewracam. Nie żartuję. Zima jest najgorsza. Zdarza mi się przewrócić wtedy na prostej drodze, ba, nawet spaść ze schodów. Nie…, chyba jednak gorzej jest w kuchni: w ciągu jednego tygodnia roztrzaskałam dwie szklanki (w tym jedną nietłukącą – jak?!), a do końca życia będę wspominać tę wielką – i niestety pełną – butelkę oliwy, która wyślizgnęła mi się z ręki i poleciała na posadzkę…

2. Mam pewne paskudne uzależnienie, którym jest… skubanie nasion słonecznika. Koniecznie solonego. Tomek ma to samo i tak sobie razem skubiemy całymi godzinami ;) Nałóg ten na szczęście jest przejściowy i uleczalny – wystarczy któregoś dnia NIE KUPIĆ słonecznika! A moim drugim, najnowszym uzależnieniem jest cola zero – lubię sobie codziennie wypić taką puszeczkę. Wiem, że jest niezdrowa, ale jak tu sobie odmówić czegoś pysznego, co nie posiada żadnych kalorii?! To w naturze praktycznie się nie zdarza… Dobrze, że niedługo zima, człowiek ma zimą mniejsze pragnienie.

3. Nie cierpię spać w dzień. Muszę być naprawdę bardzo, bardzo chora albo mieć strasznego kaca, żeby zasnąć w ciągu dnia. Po nocce zarwanej z powodu pracy przy projekcie, staram się ze wszystkich sił dorwać do końca następnego dnia i po prostu wcześniej położyć się spać.

4. Jestem nieśmiała i wstydzę się nowych ludzi. Wiem, że może dziwnie jest przeczytać takie słowa u kogoś, kto dzieli się z kilkudziesięcioma tysiącami osób swoimi tekstami na blogu, czy nagrywa filmy na YouTube (rzadko bo rzadko, ale jednak). Nigdy nie bywam tą „najgłośniejszą” w towarzystwie i z wielką trudnością przychodzi mi odnalezienie się gronie nowych, nieznanych mi osób. Paradoksalnie – jestem przy tym dosyć otwarta i gdy czuję zainteresowanie i inicjatywę z drugiej strony, to nie mam z rozmowami żadnego problemu.

5. Plan rzucenia swojej pierwszej, etatowej pracy miałam jasno sprecyzowany od 1-szego dnia. Aby zarobić na moje studia pracowałam wtedy jako kasjerka w SKOK-u i czułam się tam tak bardzo, bardzo „nie na miejscu”. Wiecie co robiłam, żeby szybciej upływało mi te 8 godzin? Ale uwaga, bo to naprawdę kretyńskie. Rozpisywałam sobie w słupku na małej karteczce wszystkie godziny od 8 do 16 (co pół godziny), a później wykreślałam je kolejno, gdy czas mijał… W innym wypadku wydawało mi się, że czas stoi w miejscu – w szczególności, gdy w punkcie kasowym akurat nie było żadnego ruchu, a ja nie miałam nic do roboty. Wytrzymałam tak przez 6 miesięcy.

6. Boję się ciemności. Bardzo nie lubię być sama w domu wieczorem, a gdy w nocy wstaję do łazienki szybko przemykam od drzwi do drzwi, bo wydaje mi się, że w ciemności coś się czai i zaraz na mnie skoczy.

7. Ale nie boję wysokości. A właściwie – mam coś w rodzaju odwrotności lęku wysokości, bo im jest wyżej, tym bardziej mi się podoba. Z tego względu tak bardzo podobała mi się wspinaczka. I loty samolotem.

8. Najlepiej odpoczywam w samotności. To nie tak, że nie lubię ludzi – naprawdę ich uwielbiam, ale swoje „akumulatory” jestem w stanie naładować dopiero wtedy, gdy wokół mnie nikogo nie ma. To podobno typowe dla introwertyków. Z tego względu nie sprawia mi problemu chodzenie na samotne spacery, czy zakupy w pojedynkę. Mam też na koncie samotną wyprawę do Rzymu.

9. Uwielbiam zamawiać jedzenie na wynos. W moim rodzinnym domu nie było takiego zwyczaju i Mama zawsze dla nas gotowała. Teraz, gdy zamiast przyrządzać coś samodzielnie przywożę sobie z Maca moją ulubioną sałatkę, czuję się trochę jak w amerykańskim serialu. Oni nieustannie zamawiają tam jakieś jedzenie.

10. Małe dzieci totalnie mnie przerażają. To znaczy… nie tak po prostu same w sobie, ale ja po prostu nie wiem, co z nimi robić i jak się zachować, gdy coś ode mnie chcą. Żeby nie było – bardzo lubię dzieci, myślę, że są cudowne i bardzo chcę je kiedyś mieć, ale… Brak kontaktu z dziećmi przez całe życie musiał mieć tu jakiś wpływ. Jedyne niemowlę, które trzymałam na rękach, to synek mojej przyjaciółki. Teraz dzidziusiem już dawno nie jest i żałujcie, że nie widzieliście ostatnio mojej miny, gdy wdrapał mi się sam na kolana. Nie wiedziałam, czy mam go jakoś objąć, przytulić, czy jak :) Taka się czuję bezradna…

Błagam, powiedzcie, że też identyfikujecie się w którymś z opisanych przeze mnie punktów i nie jestem jakimś totalnym dziwadłem. A może macie jakieś swoje charakterystyczne dla Was dziwactwa, upodobania, nawyki czy lęki? Piszcie, podajmy sobie ręce :))

  • Punkt 4 to 100% ja :-)

  • Kinga Gawinkowska

    1,4,10 mam dokładnie tak samo:)

  • Mariola

    Punkt 3, 6 i 8 to jestem ja na 100 %

  • 2 – to nie jest paskudne uzależnienie! Tzn. mówię o słoneczniku oczywiście ;) lepiej mieć takie niż… no właśnie, to drugie na przykład ;)
    10 – och, jakbym czytała o sobie… Ale niedługo zostanę ciocią (taką prawdziwą, od najbliższego rodzeństwa), więc może się wreszcie oswoję ;)

    • Co do 2 – to zależy od tego ile się go w ciągu jednego dnia zjada :D

  • Agnieszka

    1,4,8 :) Rzeczy, o których piszesz nie są dziwne. Są ludzkie! Każdy z nas ma swoje małe ”demony” :) Pozdrawiam

  • identyfikuję się z więcej niż jednym punktem, ale numer 1 to zdecydowanie i mój numer 1 ;) ostatnio wypadło mi w pracy pudełeczko z serkiem i cała zawartość wylądowała na mojej czarnej bluzce i czarnych spodniach. Jedyny ratunek był taki, że w ekspresowym tempie wyskoczyłam do H&M (na szczęście pracuję w samym centrum) i zrobiłam najszybsze zakupy w moim życiu ;)

  • Carolajn

    Również boję się ciemności, zawsze korzystam z toalety tuż przed spaniem, aby nie musieć wstawać w nocy. W ciemności wszystkie sprzęty wydają mi się podejrzane ;)

    Podobnie jak Ty, mam zdolność „wypuszczania” wszystkiego z rąk. Dodatkowo, niezła ze mnie psuja. Jakimś dziwnym trafem, przedmioty, które użytkuję, odmawiają mi posłuszeństwa. Wciąż zastanawiam się dlaczego ;)

  • noname

    Pod wieloma punktami mogłabym się podpisać rękami i nogami xD szczególnie pod ostatnim, a najgorsze są dzieci tak do 2,3 lat, które jeszcze nie potrafią mówić.. albo chodzić.. i trzeba je nosić (ale jak je trzymać?),albo jak ktoś się przygląda jak zajmuję się jego dzieckiem.. do dziecka trzeba dużo mówić, a ja w takich sytuacjach czuję się jak typowy facet xD chociaż facet nieraz radzi sobie lepie niż ja xD nie zazdroszczę mojej chrześnicy;)

  • Joanna Wu

    Alinka, 4,6,8 i 10. Nie jestes sama ;-)

  • inaurem

    Punkt 1, 3, 4, 6 i 9 są również o mnie :)
    Mnie tam się wydaje, że jesteśmy całkiem normalne :)

  • Aneta

    Trochę nie rozumiem co masz na myśli mówiąc, że ma trudności w nawiązywaniu kontaktów ale tym samym jesteś otwarta ;) Ja mam z kolei tak, że nie potrafię odnaleźć się w dużej grupie nieznajomych mi ludzi i jeżeli ktoś do mnie nie podejdzie to raczej ja tego nie robię lub gdy znajdę się w towarzystwie w którym nie mam tematów do rozmów nic nie mówię. No i dziwak w ich oczach murowany ;)

    • Chodzi o to, że na początku boję się tego, że nikt nie będzie chciał ze mną rozmawiać, nie polubi mnie itp. – i to mnie paraliżuje, jestem wtedy cicha, niepewna siebie. Gdy widzę, że jest inaczej – nie mam problemu, żeby się błyskawicznie otworzyć. Nie wiem, czy sensownie to opisałam.

  • Diana .

    Ja też jestem introwertyczką, lubię spokój w domowym zaciszu z książką kiedy inni pędzą na jakąś imprezę… ale podróżować w pojedynkę zwyczajnie nie lubię, nie sprawia mi to po prostu przyjemności.
    Z dziećmi mam podobnie, przez rok pracowałam jako opiekunka w Szwajcarii i powiedziałam potem dość! Miałam zwyczajnie dosyć wrzasków i ciągłego jęczenia. Nie chciałam mieć przez pewien czas dzieci ale jednak mi się odmieniło, bo czyjeś dziecko jest fajne tylko na chwilę (niech sobie rodzice lepiej je sami wychowują!), a swoje własne to co innego. Zawsze denerwuje mnie jak ktoś mi mówi co mam robić kiedy zwyczajnie nie mam na to ochoty. To że większość podróżuje w weekendy nie znaczy że ja też zawsze muszę (odczułam to właśnie będąc za granicą, rodzina której zajmowałam się dziećmi zwyczajnie tego nie rozumiała i chyba miała mnie za dziwadło).
    Z moich innych dziwactw – jak kupuję książki to zaraz obklejam im rogi taśmą klejącą bo tak bardzo nie lubię kiedy są pogięte lub rozdwojone i tym sposobem przedłużam ich żywotność.

    • To z rogami książki faktycznie dziwaczne, nigdy się z tym nie spotkałam :D Chyba nigdy nie eksploatowałam książek aż to tego stopnia, by miały im się powyginać brzegi – nie dopuściłabym do tego! ;)

  • Myślę, że większość się z Tobą zidentyfikuje :))

  • Karina

    spoko też tak mam.
    1. też jestem mega fajtłapą. Niezliczę ile razy zleciałam ze schodów, wywaliłam się z łózka czy na prostej drodze. Kiedys też upadło mi na podłogę całe (takie duże) opakowanie jajek. Weź te białko ogarnij. Albo olejek do włosów.
    4 i 8. Jestem mega nieśmiała, introwertyczna. Każdy Ci to powie. Ale tu akurat nie przeszkadza mi by mówić głośno. Niestety tak mam że ciągle jest „K. czemu się tak drzesz”. Ale też potrafie odpocząć dopiero jak jestem sama, wolę chodzić na zakupy czy coś załatwiać sama.
    9. Też uwielbiam. Nie lubie i nie potrafie gotować. Jak nie przypale to nie dogotuje, notorycznie myle sól z cukrem. Muffinki posolone mmmm….. Uwielbiam jedzenie na wynos. Niestety to mi zjada dużą część budżetu :D a to uczucie jak z seriali- to samo.

  • Magda

    hahaa pierwszy punkt jak przeczytałam to tak jakbym czytała o sobie !!! Wszystko mi leci z rąk, i do tego obijam się o wszystkooo ….siniaki na nogach to norma, a moje ręce i nogi znajdą zawsze rogi wszystkich mebli – nie mam pojęcia jak to się dzieje :) Także nie lubie i to bardzo spać wciągu dnia, czuję wówczas, że dzień mi ucieka. No i z tą nieśmiałością… to też ja :)
    Pozdrawiam !

  • Sprintemprzezzycie

    Czuję się, jakbym czytała o sobie. W pełni identyfikuję się z 8 punktami! :)

  • Klaudia

    Boszee, jak to czytam to jakbym czytała u siebie w myślach. Buziaki! :)

  • Dommini

    Chyba nie zidentyfikuję się jedynie jeżeli chodzi o miłość do wysokości… stanie nad przepaścią czy na mikro balkoniku na 11 piętrze u dziadków jakoś mało mi się podoba :)

  • Mam dokładnie to samo ze spaniem, śpię w dzień tylko przy wysokiej gorączce ; )

  • Z tym wykreślaniem czasu co pół godziny miałam w pracy dokładnie tak samo ;) A co do dzieci, to pomimo że mam już swojego synka, to nadal nie wiem, jak się zachować w stosunku do innych dzieci ;) I też boję się, że coś na mnie wyskoczy w ciemności ;)

    • Czyli to z tymi dziećmi to nie mija? Ale ze swoim własnym jest normalnie? ;))

      • Ze swoim jak najbardziej wiadomo co i jak :) a co do obcych dzieci, to niektorym osobom mija i tez juz wiedza, co robic ;) ja moge byc po prostu bardziej opornym przypadkiem :)

  • 1, 4 i 6 – utożsamiam się z nimi w 100%. Za to w dzień nie raz strasznie chce mi się spać, zwłaszcza gdy musiałam wcześnie wstać. :)

  • Krysia

    Mam to samo z małymi dziećmi :) uwielbiam je ale nie mam pojęcia jak do nich zagadać, jak się z nimi bawić, nie mam tak zwanego podejścia do dzieci, w ogóle :)

  • Sandra

    Bardzo fajny post ! U mnie zdecydowanie zgadza się podpunkt 4 i 10. :)

  • nika

    4 i 10 mam identycznie :)

  • Mam to samo z chodzeniem po ciemku do łazienki. Jakby mnie ktoś zobaczył, jak się wtedy skradam, to umarłby ze śmiechu. ^^

  • Z dziećmi mam podobnie. Może nie lubię ich jakoś wybitnie, ale zawsze mam problem kiedy do mnie podchodzą i nie wiem co wtedy zrobić ;)

  • Zdecydowanie mam tak samo z ciemnościami – przejście do łazienki nocą oznacza palpitacje serca i bieg z powrotem ;) Poza tym panicznie boję się horrorów – nawet muzyka w „Szczękach” mnie przeraża i zawsze wyskakuję jak oparzona, gdy rekin wypływa nagle z wody. Ostatnio urodził mi się chrześniak – w trakcie pierwszego trzymania go na rękach byłam sztywna jak Terminator, po 3 miesiącach już hulamy na rękach :)

    • Ja horrorów nigdy nie oglądałam, nie oglądam i nigdy nie będę oglądać! Wystarczy mi już to, co o nich słyszałam od innych osób.

  • n

    Uspokoiłaś mnie z punktem 4- jestem osobą otwartą i kiedy już złapię z kimś kontakt, to mogę rozmawiać i rozmawiać, ale często mam problem by w nowej grupie się odezwać- wiem, że brzmi paradoksalnie i zupełnie sprzecznie, ale prawdopodobnie zrozumieją to tylko ci, którzy mają podobnie. Bardzo często wydaje mi się, że mówienie o czymś jest zbędne, bo niczego do rozmowy nie wniesie. Co do punktu 8- lubię ludzi, ale kiedy spędzam z nimi dużo czasu potrzebuję potem odpocząć. Lubię swoje towarzystwo i lubię takie dni, kiedy mogę zwyczajnie pobyć sama ze sobą. A jeśli o zakupy chodzi to milion razy bardziej wolę chodzić na nie sama, niż z kimś: przeznaczam wtedy tyle czasu na dany sklep czy dział ile chcę ; )

    • Miło wiedzieć, że więcej osób ma podobnie :)

  • Nawet nie wiedziałam że takie podobne do siebie jesteśmy :D ja nie przewracam się ale za to wciąż na coś włażę lub w coś się uderzę, też jestem nieśmiała w towarzystwie i trudno mi się samej przełamać by się odezwać ale jak już zacznę to jestem niesamowicie otwarta i gadam aż za dużo, ciemności boję się się wręcz panicznie – to jedna z moich fobii brrr, a znów skok na bunji czy lot balonem to dla mnie mega frajda :D Z dziećmi mam to samo – u mnie wynika to z tego, że nie miałam zbyt wiele styczności z maluchami i nie wiem jak się wobec nich zachować, by nie było zbyt sztywno albo zbyt głupio. Samotność, a wtedy pisanie, czytanie, oglądanie ulubionych seriali czy po prostu spacer – najlepszy relaks :D

    Fajnie wiedzieć, że nie tylko ja mam taki zestaw cech/małych dziwactw ;) Pozdrówka

  • Mam tak samo z punktem 3, 4, 6 i 10. U mnie 10 jest chyba spowodowany tym, że jestem najmłodsza w rodzinie. Najgorsze jest to, że moi sąsiedzi mają małe dzieci (jedno już nie takie małe, często wali w perkusję za moją ścianą). I jeszcze jedna sytuacja: moje koleżanki są zafascynowane jakimś małym dzieckiem, bawią się z nim i tak dalej, a ja po prostu nie potrafię tego zrobić…

    • Ja też najmłodsza w rodzinie, coś w tym musi być :)

  • punkt 5 i 10 to cała ja :) tylko w jednej pracy tak wykreślałam sobie godziny, ale z każdym wykreśleniem wiedziałam, że jestem coraz bliżej końca dnia roboczego i powrotu do domu. a co do 10…cóż, ja swoją chrześnicę na ręce wzięłam dopiero po wypiciu drinka, a ona pierwsze co zrobiła to się rozryczała i puściła mega głośnego bąka :p będę jej to wypominać jak będzie nastolatką ;) taka zemsta wrednej ciotki :p

  • Mamy niektóre punkty wspólne, u mnie jednak punkt czwarty polega na tym, że panicznie boję się wystąpień publicznych, nawet przed grupą znanych mi osób! Wszelkie prezentacje na zajęciach czy szkoleniach zawsze były dla mnie udręką. Kiedy mówie w grupce do czterech osób jest ok, ale kiedy mam stanąć na forum grupy i przemówić… Robię się czerwona, zaczynam się jąkać etc…

    • Na samą myśl o wystąpieniu publicznym dostaję gęsiej skórki :P

      • To tak, jak ja. Pamiętam, jak kiedyś na studiach mieliśmy prezentację i wykładowczyni zapytała jak wyobrażam sobie przyszłą karierę, skoro mam taki lęk przed wystąpieniami… Bez namysłu odpowiedziałam, że będę miała od tego ludzi :D Atmosfera się trochę rozluźniła i było mi łatwiej, ale wykładowczyni od tamtego czasu co rusz wyrywała mnie do publicznych wypowiedzi…

  • Coś jest w tym samotnym odpoczynku. Mnie dziwi jak ludzie są zaskoczeni że lubię pracować w domu (bo przecież nie ma się do kogo odezwac) albo że nie przeszkadza mi cisza (bo przecież świadomie nie mam telewizji) ;)

  • Punkt pierwszy – TOTALNIE JA! Jestem ogromną niezdarą, a zima to dla mnie prawdziwa udręka. No i potykam się notorycznie

    • O to to! Zima wygląda fajnie na ładnych zdjęciach, ewentualnie na spacerze w lesie wśród śnieżnego puchu – ale zima w mieście to wyścig siniaków.

  • Odnośnie punktu nr 5- Robiłam dokładnie tak samo. Zasadniczo w poprzednim miejscu pracy trzymała mnie tylko perspektywa zapłaty za studia – a też studiowałam Architekturę Wnętrz :)

    Pozdro!

  • oliwia

    1,4,6,7. To z tymi punktami mamy tak samoo ;) Jeśli chodzi o punkt 1;) to mi dużo rzeczy leci z rąk, zawsze musi mi się coś na tablet wylać:) Punkt 4 to zależy od sytuacji ;) 6. punkt to mam tak samo w nocy :) zawsze jak w nocy wstaję do toalety biegnę;) 7. nie boję się wysokości ;) uwielbiam latać samolotami ;) oraz różne wyzwania związane w wysokością. ;)
    Jesteśmy do siebie nawet podobne ;) :)

  • Agu

    A pewnie, że się identyfikujemy :D Z czwórką, szóstką i ósemką mam dokładnie tak samo :)

  • Punkty 4 i 10 to jakbym o sobie czytała :D Jeśli czuję presję, to nie mam problemu z nieśmiałością. Np. gdy poszłam do szkoły średniej i nikogo nie znałam, nie miałam problemu zagadywać do ludzi z klasy. W innych sytuacjach czuję się niezręcznie, ale jeśli ktoś zacznie, to nie mam problemu żeby się otworzyć :D I z dziećmi mam podobnie – jakoś tak nie umiem się dzieckiem zająć, jeśli wokół są inni, głupio mi tak :D Ale jeśli zostanę z nim sama, to wtedy jest w porządku :p

  • Z piciem coli i prżemykaniem od drzwi do drzwi w nocy moźemy przybić sobie piątkę ;-))

  • Przebijam. Potykam się, stojąc nieruchomo w jednym miejscu. Przewracanie się przy chodzeniu to pikuś.

  • Monica

    Tez najlepiej odpoczywam w samotnosci, boje sie ciemnosci a moim dziwactwem jest jedzenie kromki z maslem i jogurtem :)

  • Anna Nowak

    Kochana ja czytając te punkty 3,4, 7,8 i 10 to jakbym czytala opis swojej osoby -> myszka26 :)

  • Beata Bulikowska

    1, 4, 6, 8, 9 i 10 się totalnie zgadzają, miło wiedzieć, że ktoś też tak ma ;)

  • Malwina Ł.

    Alina, ja mam tak samo z kilkoma punktami:
    3. nie ma dla mnie wiekszego marnotrawienia czasu niż spanie w dzień i to rozmemłanie po wstanięciu. Też wole w razie np. podróży przeciągnąć dzień i potem wrócić do narmalnego rytmu.
    5. Przez pewien czas byłam przeniesiona w pracy do miejsca którego nie cierpiałam, nie miałam ochoty uczyć się tamtych rzeczy i robiłam tebalki na każdy dzień i skreślałam co pół godziny!
    7. Wysokość też jest moim żywiołem, trochę dalej się nawet posunęłam niż loty, chociaż mam jakiś rodzaj lęku wysokości – jeśli widzę kogoś na krawędzi to zaczynam się o niego bać i mnie przeraża ten widok – chociaż ja przy tej samej krawędzi czuję się świetnie.
    8. Znam to i męczy mnie umawianie się i gadanie o czymś czy podróżowanie z większą ilością osób niż jedna obok mnie.
    10. Czuję się tak samo przy dzieciach i zawsze byłam pod tym względem wyrzutkiem wśród koleżanek, które zapieściłyby dziecko na śmierć ;)

  • Elżbieta A.

    Spoko, każdy coś ma, tylko niektórzy udają, że są tacy idealni. Na początku nakrzyczę na Ciebie – Cola bez kalorii?!, ale ściema…. rzuć to świństwo, proszę.
    Słonecznik tez uwielbiam, ale to przypadłość zanikająca, rzeczy, które wylatują z rąk, ha ha najczęściej przy kasie, gdy pełno ludzi w kolejce. okropny lęk wysokości. Żadnego jedzenia na wynos, niezdrowe – chociaż smaczne jak cholera, ale nie stać byłoby mnie nakarmić dwóch obżarciuchów tym na wynos. Ha ha male dzieci – moje dwa małe są już bardzo dorosłe i czekam na kolejne pokolenia i bycie babcią

    • Czemu ściema? Że niby jednak ma jakieś kalorie? :D

      • Elżbieta A.

        No pewnie że ma. Wszystko co oznaczone light lub zero – zazwyczaj ma większe dawki cukru itp. Omijam to z daleka wole kupić normalny.

        • Bzdura, wystarczy spojrzeć na skład, żeby wiedzieć, co jest w środku. Cukru tam nie ma.

  • aniape17

    nie spodziewalam sie, ze masz podobny charakter do mojego ;) wydawalas sie rozgadana, otwarta a nawet pewna siebie osoba ;) ja tez wole swoje wlasne towarzystwo gdy chce odpoczac, dopiero jak kogos poznam to sie otwieram i nie wiem jak zachowywac sie w obecnosci dzieci no i tez nie spie w ciagu dnia :P

  • Olga Zarzycka

    Ja identyfikuję się z punktami 2,4,8,9 i 10.
    Ad. 2 Nawyk skubania solonego słonecznika narodził się podczas urlopu w Turcji:) Ubolewam jednak nad tym, że w Polsce nie można dostać tak dobrego słonecznika jak tam. Natomiast od Coca-coli już się odzwyczaiłam, ale kiedyś piłam ją codziennie i był to taki must have;) Inne moje uzależnienie jedzeniowe to ciastka Krakuski Florianki- jeśli je kupię to znikną w ciągu godziny dlatego staram się ich nie kupować;)
    Ad. 4 Też jestem nieśmiała i wstydzę się nowych ludzi, choć paradoksalnie nigdy nie daję tego po sobie poznać.
    Ad. 8 Lubię być sama w domu i spędzać leniwie czas- wówczas odpoczywam najlepiej. Nie przepadam jednak za samotnymi spacerami lub podróżami.
    Ad. 9 Ostatnimi czasy przestałam gotować i przerzuciłam się na catering (brak czasu). Lubię sprawdzać codziennie rano jakie zestawy oferuje restauracja, a potem oczekiwać na dostawę. To dla mnie taki mały dreszczyk emocji;)
    Ad. 10 Nie wiem co robić z małymi dziećmi i co do nich mówić, bo nigdy nie miałam z nimi styczności (jestem jedynaczką). Dodatkowo nie odczuwam potrzeby posiadania własnych.

    Oprócz wymienionych mam lęk wysokości oraz głębokości (o ile taki istnieje;)) – nigdy nie wypływam na tyle daleko, żeby nie móc stanąć na nogach bez zanurzania głowy. Poza tym uwielbiam maczać wszystkie ciastka w gorącej kawie lub herbacie zanim je zjem:) Nie cierpię rano wstawać i zawsze jestem niewyspana choćbym się nawet położyła bardzo wcześnie i spała 12 godzin. Natomiast z drzemkami w dzień miałam kiedyś tak samo jak Ty, ale po pobycie w USA (jetlag) wszystko się diametralnie zmieniło i obecnie potrafię spać w dzień, ale zawsze przez 2 godziny- nie dłużej i nie krócej.

    • W takim razie żałuję, że nie miałam okazji w Turcji spróbować ich słonecznika… Chociaż może to i lepiej :)

      • Olga Zarzycka

        Na pewno byś się uzależniła a potem zamawiała przez internet kolejne paczki tak jak ja:)

  • Też ładuje akumulatory w samotności i wiele osób tak ma, więc to nic dziwnego :) I tak samo jestem strasznie dziwna przy małych dzieciach dzieciach, nigdy nie wiem czy coś do nich mówić i jak. Każdy ma coś z dziwaka ;)

  • Aga

    Szczerze Ci powiem, że to wszystko to jakbym czytała o sobie. Szczególnie ostatni punkt – mam tak samo :)

  • 5! A myślałam, że tylko ja tak robię :) W szczycie nudy skreślałam nawet kwadraciki oznaczające 10 min. Co słaba praca robi z człowiekiem? :D

  • Chyba nie jesteś dziwakiem, bo punkty 3,6,8,9,10 mamy praktycznie wspólne. Najbardziej wszyscy się dziwią, że nie lubię spać w dzień. Nie lubię też późno wstawać. Podnoszę się z łóżka maksymalnie o 10 i to muszę mieć jakiś konkretny powód. Po drzemce w dzień jestem jeszcze bardziej rozbita niż przed nią. A z dziećmi też nie wiem co robić. Mam nadzieję, że jak będę miała własne to, to się zmieni. Pozdrawiam!

  • 5 min to juz faktycznie hardkor :D

  • O ja też mam dziurawe ręce, co najbardziej widać po moich telefonach – spadają na podłogę, beton, kafle… i dość szybko się psują ;)

    • O tak… telefony mają z nami przerąbane :(

  • Elis

    Też jestem niezdarą straszną, potknęłam się na schodach o nogawkę spodni. Byłam w rurkach.

  • Już myślałam, że z tym strachem przed dziećmi to ja jestem nienormalna! Nawet Pani w ZUSie mnie tak nie przeraża jak dziecko które czegoś ode mnie chce….

  • Punkt 3, 4, 8 – mam identycznie i również jestem introwertykiem. Odpoczywam w swojej jaskinii :-P I pamiętaj, introwertycy nie są gorsi od ekstrawertyków, są po prostu inni :-) A z dziećmi też nie wiem co robić z prostego powodu – nie są moje, nie znam ich i już dawno nie jestem na bieżąco jeśli chodzi o świat dziecka ;-) Pozdrawiam!

  • Ja również boję się ciemności, nienawidzę spać w dzień (bo po takiej drzemce czuję się jeszcze gorzej!) i też jestem nieśmiała! Aż narzeczony mnie wyzywa czasem, że przesadzam. :D Tzn. jestem wygadana i wesoła, ale tylko wśród „swoich”, a na co dzień unikam nowych ludzi, bo moja teza to „nie lubię ludzi”… Wszystko przez to, że poznałam na studiach okropnych ludzi i od tej pory mam się na baczności, poznając nowych.
    Martwię o Twoje picie coli, bo to faktycznie niezdrowe bardzo! :)

  • Sylwiowe Kolorove

    O, to nas całkiem sporo łączy :-) Na pewno punkt pierwszy. Mój chłopak ma z tego zwykle ogromny ubaw – dopóki nie biorę w łapki jego laptopa :-D Mojw mistrzostwo w tej kwestii to poślizg przy wsiadaniu do auta. Widowiskowo wjechałam pod Mazdę :-D Spać w dzień potrafię, ale też unikam tego, jak mogę, bo szkoda mi dnia. Jestem trochę nieśmiała w nowym towarzystwie, bardziej milcząca i spokojniejsza. Ale też o dziwo szybko się rozkręcam. Lęk wysokości mam, ale paradoksalnie – lubię wysokości, bo widoki z nich są fantastyczne. Odpoczywam naprawdę też jedynie w samotności, lub z chłopakiem, to jedyna osoba, której towarzystwo nigdy mnie nie męczy, a relaksuje :-) A co do dzieci, to się nie martw, ja też dopiero po dwudziestu kilku latach miałam z nimi pierwszy kontakt. Ale można wszystkiego się nauczyć :-) A przy swoim dziecku podobno ma się instynkt i jakoś tak się wie, co robić :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

    • Ha, wyobraziłam sobie ten wjazd pod samochód :D Tobie pewnie nie było do śmiechu… :)

  • Ja się z 4 identyfikuje, ale nie zupełnie do końca. Niestety ja mimo zainteresowania nie potrafię się tak łatwo otworzyć i strasznie Ci tego zazdroszczę. Ja potrzebuje więcej czasu. Chociaż i z dziećmi mam podobnie, a jak by tego bylo mało jakoś dziwnie je do siebie przyciągam.

  • Tak samo odmierzam czas do końca wykładu albo ćwiczeń, tyle, że zapisuję co 10 min :) I dzieci też się boję, nie wiem jak się przy nich zachowywać.

  • Natalia

    Ad. 3 Spanie w ciągu dnia po nocnych zmianach, kiedy pracowałam w hotelu to była tragedia. 3-4 godziny snu i już na nogach. Noc jest od spania a nie od pracowania ;)
    Ad. 4 Wśród własnych, dobrze już znanych osób jest luz, gadka i swoboda. Kiedy poznaję kogoś nowego mam spory dystans. Muszę nawiązać kontakt i pomału „przełamywać lody” żeby czuć się swobodnie.
    Ad. 8 Czyli ja też jestem introwertyczką… Samotne łażenie po centrum handlowym, spacery czy zaszycie się w kącie z książką TO JEST TO!
    Ad. 10 Lubię dzieciaki, mało tego pracuję z nimi więc muszę ogarniać temat, ale… niemowlaki mnie paraliżują. Są takie małe, kruche, że boję się wyrządzić im nieświadomie krzywdę. Ze swoim „bajtlem” będzie pewnie łatwiej, ale na samą myśl mam gęsią skórkę.
    PS. Bardzo fajny wpis :) Nie martw się…”każdy ma jakiegoś bzika…” ;)
    Pozdrawiam serdecznie

  • Lineczkacloset

    PUNKT 1,3 I 4 pasuja do mnie idealnie :)

  • Haha☺😊 tez nigdy nie śpię w dzień i lubie puszeczke coli zero ✌✌

  • O jaaa dobrze jest przeczytać tyle znajomych cech osobowości, które mam w sobie. Potykanie się, przewracanie jest mi bardzo bliskie, skubanie słonecznika <3 Również wstydzę się nowych osób, ale kiedy zaskoczy i poczuję zainteresowanie to chętnie przyłączam się do rozmowy, strach przed ciemnością – kolejna piątka, tylko kiedy ja w nocy wstaję to od razu zapalam światła w każdym pomieszczeniu do którego wchodzę ;) Strach przed małymi dziećmi… czy to nie ja pisałam Ci część tych punktów? ;)

  • Ja dla odmiany nie znoszę napojów z puszek – wszystkie mi śmierdzą metalem. Ale Colę Zero lubię, pod warunkiem, że jest bardzo mocno schłodzona! :)

    Jeśli chodzi o dzieci, cóż, wszyscy moi znajomi doskonale wiedzą, że można mi posadzić na kolanach dziecko powyżej 6 miesiąca życia, które stabilnie siedzi. Każde inne wywołuje u mnie paniczny lęk, nie wiem co z Nim zrobić i boję się, że zepsuję.

    Nie zmienił tego nawet fakt, że jestem w ciąży i od listopada będę zmuszona takiego małego szkraba nosić na rękach. Przydałaby się jakaś instrukcja obsługi, ale chyba nie dołączają ich defaultowo do tego typu modeli ;-(

    • To MUSI zmienić się przy swoim! Po prostu jej/go jeszcze nie widziałaś… :)

  • Ale ja lubię czytać takie rzeczy, ciekawska natura :D ale nie przejmuj się, nie jesteś AŻ TAKIM wielkim dziwakiem jak zapowiadałaś :D Dla mnie na przykład to nic szalonego, że boisz się nocnych potworów, mi nawet jeden palec spod kołdry nie może wystawać bo stresuję się, że coś mi go zje :D

    • Bo ludzie to ciekawskie bestie, taka nas wszystkich natura ;)

  • no to przy punktach nr 3 i 4 możemy sobie rączki podać… nie wiem jakbym była zmęczona to nie usnę w dzień… a moja nieśmiałość jest ze mną już od szkoły podstawowej i niestety trzyma si,e mnie bardzo kurczowo i nie chce opuścić…

  • Ines

    Mam identycznie z 4, 8 i 10 :) Jak dobrze, że nie jestem sama!

  • Cieszę się, że wróciłaś do regularnego pisania, bo uwielbiam tu zaglądać:* a każdy ma jakieś swoje dziwactwa, więc nie ma się czym przejmować:)

  • Małe dzieci same będą na Tobie wywierać pewne rekacje-wyluzuj się, poczuj się jak dziecko, a zobaczysz, że ta relacja będzie bardzo łatwa i przyjemna :)

    A odnośnie dziwactw-każdy z nas jest dziwadłem, na swój sposób więc nie przejmuj się, Twoje sa całkiem w „normie” :)

  • 1,3,4,6,7,8,9- mam to samo! :)
    Bardzo się zdziwiłam, że mamy tyle wspólnych rzeczy, jest to mój pierwszy komentarz tutaj, bo po prostu musiałam to oświadczyć :D A poza tym ja wcale nie czuję się dziwadłem, także nawet nie próbuj tak myśleć!
    Pozdrawiam serdecznie :)

  • jesteśmy podobne ;) oprócz dzieci i gotowania ;)

  • Fiołek88

    Rozbawiło mnie Twoje ostatnie zdanie :) Mam tak samo, że myślę, że tylko ja jestem taka dziwna ze swoimi dziwactwami :D Mogę się podpisać pod 3. obiema rękami :D i pod 4. – z tym to jest zabawnie, bo jak komuś mówię, że jestem nieśmiała to patrzy na mnie jak na idiotkę :D I zazwyczaj słyszę tekst typu: to nie możliwe, przecież wypowiadasz się często publicznie w radiu, telewizji, z ambony, jak ktoś Cię wywoła do mikrofonu na pełen sali – też pójdziesz, dodatkowo nie zostałabyś prezesem stowarzyszenia :) Wtedy nawet nie chce mi się tłumaczyć, że to ma tyle co „piernik do wiatraka” :D Najbardziej przeraża mnie dzwonienie przez telefon, podejście do obcych osób, wypowiadanie się w niewielkich grupkach, ale jak już poznam choć trochę osoby – to już nie ma problemu :)
    No i 8 :D Uwielbiam jak wszyscy z domu wyjadą i mogę sobie w końcu porządnie odpocząć :D robić co chce i jak chce :D samotne zakupy – jak najbardziej :) W tym roku moim urlopem jest wyjazd z młodzieżą na tydzień – na odpoczynek nie mam szans w tym czasie :D
    A skorzystałam z Twojej listy na pakowanie się :D wydrukowałam i powoli właśnie pakuję się na wyjazd :D Zadam przy okazji pytanie :P zawsze mam problem z spakowaniem patyczków do uszu – jak pakujesz swoje? Bo moje zawsze latają po kosmetyczce :D Pisząc te pytanie właśnie wpadłam na rozwiązanie :D – woreczki strunowe, takie małe :)
    Pozdrawiam :)

  • Paulina Joanna

    4 i 8 – też tak mam ! :)

  • Mi wszystko leciało z rąk, jak byłam w ciąży. Także ten ;-))))

  • W sumie dużo się zgadza. :)
    Kiedy na początku pracy nie miałam zbyt wiele do roboty, odliczałam każde półgodziny, czasami i 15 minut, a myślałam, że tylko ja jestem jakaś nienormalna :D.

  • rzezniczek

    Nie jesteś dziwadłem, a jeśli tak to ja nim też jestem, bo wiele rzeczy jest u mnie podobnych :D
    Nigdy nie miałam w rodzinie małych dzieci, więc kompletnie nie potrafię się nimi zająć, można powiedzieć, że mnie przerażają, pomimo że są takie słodkie :D ale zawsze w takiej sytuacji wychodzę z pomieszczenia pod jakimś pretekstem. Podobnie u mnie jest z tą nieśmiałością. Nie potrafię nawiązywać kontaktów z ludźmi. Dlatego bardzo lubię samotne wycieczki, zakupy, oglądanie filmów. I tak samo nigdy nie śpię w dzień. Jak tak w ogóle można? :O
    Pozdrawiam :)

  • Jak jestem u siebie w domu to pół biedy, ale gdy jestem w obcym miejscu za żadne skarby świata nie pójdę do łazienki po ciemku (a ze pije dużo wody, bywa to czasem problematyczne) najczęściej radzę sobie sobie z tym telefonem delikatne światło ekranu wystarcza.

  • Basia

    Dzień Dobry Pani Alino! Ja mam tak: ciemności boję się, szczególnie jak idę, zawsze mam wrażenie, że się wtedy przewrócę. Mam lęk wysokości. A z własnych natręctw, boję się podcinania żył. Jak widzę na filmie, wychodzę. Brrr.
    Zaglądam tu od niedawna. Bardzo mi się podoba ;)

  • Punkty 3 i 6 – mam identycznie :D
    A to z wykreślaniem godzin w trakcie pracy… Ja właśnie nie mogę patrzeć za często na zegarek bo wtedy czas się wlecze :P Dlatego lepiej coś czytać albo siedzieć na Fejsie :v

  • Madzia

    Ja też źle się czuję wśród nowych ludzi i nie potrafię spać w ciągu dnia ;) wcale nie jesteś dziwadłem! ;)

  • Też baardzo nie lubię spać w dzień, wolę się przemęczyć do wczesnego wieczora i pojść spać normalnie. Nawet po krótkiej drzemce w ciągu dnia gorzej się czuję niż przed nią.
    Jestem też dość otwartym, ale jednak introwertykiem, też łąduję baterie w samotności. I raczej nie podejdę z włąsnej inicjatywy do jakiejś grupki osób, które się wzajemnie znają i razem dobrze bawią.
    Co do ciemności to nie dość, że szybko przemykam i nie rozglądam się na boki to absolutnie nie mogę spojrzeć w lusterka, które mijam po drodze. Niech no tylko coś się w nich odbije, poty od góry do dołu oblewające mnie gwarantowane a serce o mało nie wyskoczy. Brrr.
    No i dzieci…mam to samo. Nigdy nie wiem jak do nich mówić „Janie pobawimy się?” czy po dziecięcemu „Jasiu chce kosi łapci?”. Tyle, że nie znoszę gaworzyć do dziecka po ichniemu. I bądź tu człowieku mądry.

  • „Plan rzucenia swojej pierwszej, etatowej pracy miałam jasno sprecyzowany od 1-szego dnia.” – made my day :D
    Ale całkowicie podpisuję się pod punktem 8. – mam dokładnie tak samo, bo choć uwielbiam ludzi, to jednak najlepiej regeneruję się w wyciszeniu, gdy mam czas wyłącznie dla siebie.

  • Sylwia Gie.

    5! Wcale nie kretyńskie :) Tak proste, że aż genialne! Przeczytałam Twojego posta w dniu powrotu do pracy po urlopie. Czas strasznie mi się dłużył, a Twój sposób pomógł i dzięki niemu szybciej mija mi dzień. W mojej obecnej pracy został mi jeszcze miesiąc, a później wreszcie będę robić to o czym od dłuższego czasu marzyłam :) A to rozpisywanie pomaga mi jeszcze w jednej rzeczy: przy każdym wykreśleniu pamiętam, żeby napić się wody. Dzięki! :)

  • Ania

    Alino, ja się zatrzymam na punkcie dotyczącym coli zero. Oczywiście, wybór należy do Ciebie, czy chcesz przedkładać mniejszą ilość kalorii nad swoje zdrowie, ale już tłumaczę, o co mi chodzi.
    Wiemy, że „cola jest niezdrowa” (moja mama wbijała mi to do głowy odkąd skończyłam 3 latka), ale dawniej taka opinia wiązała się głównie z ogromną zawartością cukru w jednej buteleczce. Dziś powinniśmy rozróżnić „coca colę” od „coca coli light” i „coca coli zero”. Tradycyjna cola ma co prawda dużo cukru i aromatów, ale poza nadprogramowymi kilokaloriami (które oczywiście mogą prowadzić do otyłości, a ta ma swoje konsekwencje) właściwie nic nam z jej strony nie grozi. Inaczej sprawa ma się z „odchudzoną” colą, która zawiera m.in. acesulfam K. To związek stosowany zamiast sacharozy/fruktozy, którego regularne spożywanie prowadzi do powstania nowotworów płuc, piersi, przełyku, białaczki, czy chorób układu nerwowego. Naprawdę znacznie lepiej jest codziennie wypić puszeczkę coca coli w czerwonym ubranku, niż puszkę coca coli zero/light. Może i ciężej utrzymać idealną sylwetkę, ale przynajmniej nie narażasz się bez potrzeby na znacznie gorsze rzeczy, niż kilka dodatkowych kilogramów.
    Swoje informacje opieram nie na Internecie, a na opinii trzech lekarzy, którzy prowadzili ze mną zajęcia na studiach, a którzy ganili każdą osobę, którą na uczelni zobaczyli z puszką tego świństwa w dłoni, oraz na wykładach z żywienia i patofizjologii.
    Oczywiście nie jest to komentarz nastawiony na „hejtowanie”, napisałam go z nadzieją na to, by informacja o szkodliwości acesulfamu K dotarła do jak największej ilości osób.

  • Hehheeh :) śmieję się z ostatniego :) Jako matka małego bąbla raczej się pod tym nie podpiszę :) Alina każdy z Nas ma swoje dziwactwa :) Ja np. kolorystycznie układam bieliznę – tak, tak- moje majteczki leżą idealnie poskładane :) I nie zjem jabłka, jak mi go ktoś nie obierze (dziadziuś tak robił, jak byłam bardzo malutka i teraz największą radość, jaką można mi sprawić, to obrać mi jabło ;P ) Heheh

    Dawno tu nie zaglądałam. Kiedyś ogłosiłaś, że na blogu będzie tylko architektura wnętrz, design i tego typu – więc przestałam zaglądać,a tu dalej lifestyle :) więc wracam :)

    Pozdrawiam serdecznie :) Again :)

  • racjona

    3, 4, 7, 8 – mam to samo :) witam w klubie.

  • Ostatnio czytałam coś takiego u Gruszki z fartuszka :D. Ja również nie wiem co zrobić z dziećmi, a 4 pasuje do mnie idealnie. Nie boję się wysokości, tylko… siebie. Jestem ogromną fajtłapą i brak równowagi to moja druga natura. Nigdy nie chodzę po górach sama, bo wiem, że kiedyś ten mój kolorowy zawrót głowy bardzo szybko ściągnie mnie w dół. Natomiast spać mogę zawsze, wszędzie i w każdej pozycji. Poprzednie studia wyrobiły u mnie ten nawyk. Ma to swoje plusy i minusy :)

  • Ania

    4, 5, 6, 7, 10 – to samo!:)

  • Malwina

    Też nie mogę spać w dzień! I ciąglę coś mi leci z rąk :P totalna sierota ze mnie czasem, ale co zrobić, trzeba z tym żyć :P

    A mam pytanie z innej beczki: czy jest szansa, że możesz zrobić wpis o pielęgnacji swoich blond włosów? Tzn. wiem, że używasz z Joanny tego niebieskiego szamponu, ale chodzi mi np o to, czy po rozjaśnieniu nie zrobiło Ci się siano na glowie, bo sama chciałabym mieć taki piękny blond, ale boje się o kondycje włosów ;)

  • Liv

    1,3,4,6,8,9,10 też to samo ;)
    Z dziećmi najgorzej, dodałabym jeszcze starsze osoby ;) Moje Babcie ok, ale inne…
    Uwielbiam spędzać czas sama i zajmować się swoimi zainteresowaniami, ale jak za długo jestem w odosobnieniu to dopada mnie ”osamotnienie’ ;)