O tym, jak dałam sobie „pozwolenie” na zmianę zdania, czyli nowe znaczenie DESIGN YOUR LIFE

Podróżowanie pociągami ma w sobie coś magicznego. Słowa i myśli z trudem szukające jakiegoś porządku, tutaj, przy stukocie kół, same układają się w zdania. Tak… Uwielbiam przemieszczanie się pomiędzy Katowicami a Warszawą – to najfajniejsze dwie i pół godziny, czas, który zaowocował niejednym blogowym tekstem. Brak połączenia z internetem okazuje się podczas podróży jakimś dobrodziejstwem: jestem tylko ja, moje myśli i notatnik w komputerze.

Dzisiaj – właśnie po ostatniej takiej podróży – chciałabym podzielić się z Wami czymś bardzo dla mnie istotnym. To niejako rozwinięcie wpisu o tym, jak 2016-ty pogroził mi palcem, podstawił nogę i zrobił wielkie oczy. Obiecałam wtedy wrócić do jednego z punktów, związanego ze zmianą zawodowych planów.

Większość z Was zna mnie – z lektury bloga – jako projektantkę wnętrz. DESIGN, WNĘTRZA, czy HOME DECOR od samego początku działalności były jego ważną częścią. Sporo wpisów poradnikowych, metamorfozy wnętrz Czytelników Design Your Life, czy moje autorskie DIY i pomysły na zmiany w domu… Wasze niezliczone mejle z prośbami o pomoc w urządzeniu mieszkań i zapytania o moją ofertę projektową. Wiecie, że swego czasu chciałam nawet poświęcić bloga całościowo wnętrzarskiej tematyce i potraktować go jako swoje portfolio? Dobrze, że tego nie zrobiłam, bo nie czytalibyście pewnie dzisiaj tego tekstu… :)

Stało się. Największym przełomem okazała się być dla mnie Akademia Marki z Klasą, w której brałam udział w zeszłym roku. To taki specjalistyczny, półroczny kurs dla przedsiębiorców, którym zależy na świadomym budowaniu własnej marki. A może już ktoś z Was się z nim zetknął? Każda z uczestniczek przychodzi tam z własnymi oczekiwaniami i pytaniami. Jak lepiej rozwijać własny biznes? Jak budować swoją markę osobistą? Czy naprawdę ma ona tak duży wpływ na sukces firmy? W czasie kolejnych warsztatów sięgałyśmy naprawdę głęboko. Jedna z założycielek Akademii i autorka programu kursu, Ewa Czertak, praktyk i ekspert budowania marki, zadawała nam mnóstwo pytań – z pozoru prostych i błahych, które potem okazywały się bardzo, bardzo trudne. Warsztaty trwały zwykle koło 5-6 godzin i po pierwszych trzech spotkaniach czułam się jakby przejechał po mnie jakiś czołg. Na powierzchnię wyszły wszystkie głęboko skrywane myśli i obawy.

Jak działałabym, gdybym miała stuprocentową pewność, że wszystko pójdzie po mojej myśli? Gdzie widzę się za rok? Gdzie za dwa, pięć, a gdzie za dziesięć lat? Musiałyśmy dokładnie przeanalizować swoje plany, cele i oczekiwania, a niejednokrotnie zmienić wszystko o 180 stopni… Pracowałyśmy nad swoją wymarzoną wizją biznesu i rozkładałyśmy ją na czynniki pierwsze. Pracowałyśmy nad swoimi osobistymi nagłówkami, przeprowadzałyśmy testy windy i robiłyśmy analizy SWOT… Czas mijał. I wiecie co?

W żadnej z moich odpowiedzi nie zobaczyłam „siebie w przyszłości” w architektonicznej branży. Absolutnie żadnej. To było jak kubeł lodowato zimnej wody wylany wprost na moją głowę.

Sześć lat studiów. Równolegle kilka lat pracy na etacie. Zdobywanie doświadczenia w branży, potem własna działalność. Pięć lat budowania swojej marki osobistej w internecie i próby zasłużenia na pozycję eksperta w swojej dziedzinie. I po co to wszystko?

Długo męczyłam się z tym problemem sama. Unikałam tematu, przestałam przyjmować nowe zlecenia. Po pewnym czasie wreszcie zdobyłam się na odwagę, by swoje rozterki wyjawić najbliższym. Byli szczerze zaskoczeni moim wyznaniem i próbowali przypomnieć mi, jak strasznie kiedyś to całe projektowanie lubiłam i jakie wielkie plany miałam z nim związane.

Za każdym razem, gdy ktoś zadawał mi pytanie co najbardziej lubię robić, moja odpowiedź była szybka, automatyczna, prosta. Najbardziej na świecie uwielbiam pisać i robić zdjęcia, te dwie rzeczy sprawiają mi największą przyjemność i przychodzą naturalnie. Mimo to jakoś nigdy nie przyszło mi głowy, żeby skupić się głównie właśnie na nich. Wiele kolejnych miesięcy musiało minąć, zanim dotarło do mnie, że faktycznie mogę zmienić swoją zawodową ścieżkę, że mogę pójść w kierunku, który najbardziej mnie interesuje…

Fotografia od prawie pięciu lat towarzyszy mi jako ukochane hobby. Aparat mam w rękach codziennie, czy to lustrzankę, czy ten w telefonie. Z każdego narzędzia wyciskam maksimum jego możliwości. Kierowana całą tą miłością skończyłam roczną szkołę fotografii i wzięłam udział w niezliczonych plenerach fotograficznych i warsztatach. Ciągle staram się uczyć, rozwijać i być coraz lepsza, ale do tej pory traktowałam to wszystko bardzo luźno, trochę nawet niepoważnie. Od czasu do czasu wpadało mi jakieś zlecenie – fotografowałam wnętrza mieszkań i domów po home stagingu, robiłam piękne portrety znajomym, którzy uprzedzali, że nie da się im zrobić dobrego zdjęcia i uwieczniałam powierzone mi przez różne marki produkty w lifestylowym wydaniu. Po drodze zaliczyłam fotografowanie ślubu, kilka reportaży i eventów.

Ku mojemu zaskoczeniu odkryłam, że właśnie to jest kierunek, w którym najbardziej chciałabym teraz iść. Kilka lat temu pisałam, że praca wcale nie musi być moją pasją, że wystarczy mi gdzieś obok hobby przynoszące radość i satysfakcję. Ale wiecie co? ZMIENIŁAM ZDANIE. Pozwalam sobie na to.

Strasznie wkurza mnie, gdy ludzie traktują zmienianie zdania jako coś złego. Gdy wyjawiasz komuś, że coś Ci się odwidziało, że się pomyliłeś – najczęściej usłyszysz coś w stylu… „Zobaczysz, pewnie tego również Ci się odechce. Znudzi Ci się.”

A nawet jeśli tak, to co? Co w tym złego? Co broni nam zmienić zdanie… PO RAZ KOLEJNY?

Nie zaprzestanę poszukiwania i odkrywania zajęć, które będą uszczęśliwiały mnie na co dzień. Potrafię normalnie pracować i funkcjonować tylko wtedy, gdy każdy kolejny dzień przynosi mi satysfakcję, chociaż w niewielkim stopniu. Wiem, że ludzie latami tkwią na nielubianych posadach, bo praca to praca, bo pieniądze same się nie zarobią. Tak. Okej. Każdy ma własne racje… Mnie samej ciężką pracą udało się stworzyć taki „starter” do życia, jakie zawsze chciałam wieść. Design Your Life to nie tylko nazwa bloga – to moje osobiste motto, którym mam zamiar się teraz kierować mocniej, niż kiedykolwiek wcześniej. DESIGN YOUR LIFE to dla mnie życie w zgodzie z samą sobą.

Co z projektowaniem wnętrz? Nie planuję w najbliższym czasie zajmować się nim więcej zawodowo. Nie będę przyjmowała nowych zleceń. W ostatnim czasie odrzuciłam mnóstwo atrakcyjnych propozycji współprac, które ugruntowałyby moją markę projektantki wnętrz. To były współprace, za które kilka lat temu normalnie dałabym się pokroić! Zdecydowałam jednak wszystkie je odrzucić, by być w zgodzie ze sobą i dalej spokojnie realizować swoje zamierzenia. Na blogu rewolucyjnych zmian nie planuję i wpisy na ten temat wciąż będą się pojawiały – jestem wszakże nieprzerwanie w trakcie urządzania własnego mieszkania i sporo przed nami do zrobienia. Na pewno nie przestanę dzielić się z Wami kolejnymi etapami i swoimi refleksjami.

Kilka miesięcy temu przygotowałam sobie precyzyjny plan działania, który realizuję teraz krok po kroku – i wiecie co, nie pamiętam kiedy czułam się szczęśliwsza i kiedy odczuwałam więcej satysfakcji z tego, co robię :) Bieżąca praca z ludźmi sprawia mi ogromną przyjemność – pojęcia nie macie jak mi tego brakowało!

Po co ten wpis? Chyba powstał z nadzieją, by niektórzy z Was dostrzegli, że wszyscy mamy niepodważalne prawo do ZMIANY ZDANIA. Bo nie każdy 19-latek musi być pewien swoich decyzji i wyborów na całe życie. Bo nawet po latach, kiedy poświęciło się na coś naprawdę sporo czasu i energii, warto otworzyć się na nowe, zamiast tkwić w sytuacjach (i relacjach) nie przynoszących takiego zwykłego, codziennego zadowolenia.

Zmiany bywają przerażające, trudne, a często również bolesne… Na szczęście to, co przychodzi później, zwykle nam ten dyskomfort wynagradza :)


 

 

  • Cieszę się, że zdecydowałas się na publikację tego tekstu, a przede wszystkim na danie sobie tego prawa <3

    • Maja Łazarska

      Czytając ten tekst cały czas się do siebie uśmiechałam, mając w pamięci Twoje „przejścia” z medycyną ;)
      Mi serce rośnie jak u młodych ludzi widzę takie myślenie (nie to, żebym ja była z tych starszych). Bo z wiekiem jest coraz trudniej dać sobie prawo do przyznania się (nawet przed sobą), że tak nie robi się w życiu, tego co by się chciało.

    • <3

  • Karolina

    Jestem dumna, moze nawet troche zazdrosne ze tak potrafisz odnaleźć sie i robic to co kochasz. Oby tak dalej, jestes niesamowita 💕

  • Milena

    Alinko, bardzo przemyślany wpis, cieszę się, że odważyłaś się go opublikować i podzielić z nami swoimi planami. Masz całkowitą rację, dosyć wcześniej musimy zdecydować o tym, co chcemy robić w przyszłości, choć tak naprawdę nie jesteśmy tego pewni. Zrobiłam licencjat z filologii angielskiej, zawsze wydawało mi się, że chcę pracować albo jako nauczycielka albo jako tłumacz, jednak gdy poznałam swojego chłopaka na 2 roku studiów wiedziałam, że prędzej czy później przeprowadzę się do niego za granicę. Teraz studiuję zarządzanie na poziomie magistra za jego radą, ale nie jestem jeszcze do końca pewna co chcę dokładnie w życiu robić. Myślę, że każdy z nas musi do tego dojrzeć. Cieszę się, że znalazłaś to, co sprawia Ci przyjemność. Pozdrawiam Cię serdecznie! Milena

  • Julia

    Mega! I to się ceni, podążanie za swoimi marzeniami, za swoimi celami a nie strach przed zmianą. Jeśli będzie dobrze to swietnie! Jeżeli nie, trudno, zawsze można iść inną ścieżką :)
    Powodzenia bo czytam Cię od wielu lat a nigdy nie komentuje. :)

  • Kasia Wr

    Ja właśnie tkwię w takim zawodowym nie wiadomo czym, kończę jedne studia, ale co bym chciała w życiu robić… :D Nie wiem :D Miałam już setki pomysłów i jak szybko przyszły tak szybko poszły. Zmieniam zdanie z prędkością światła haha

  • Może Cię to zdziwi, ale spodziewałam się tego ;) zastanawiałam się jedynie – co tej Alinie tak długo schodzi z pójściem w stronę fotografii. Kiedy pochwaliłaś się fotoreportażem ślubnym, było czuć w Twojej wypowiedzi tą radość i chęć pójścia w tym kierunku. Trzymam za Ciebie kciuki, zwłaszcza że sama też zmieniłam zdanie i z projektowania idę do zdjęć ;)

    A ze zmianą zdania to wszystko zależy od podejścia do siebie. Zmiana może być postrzegana jako rozwój (co wymaga pewnej dojrzałości i samoświadomości) albo jako porażka (najczęściej przy pewnych kompleksach i braku wsparcia).

  • Gratuluję! Zmiany w 99% wychodzą zawsze na lepsze :) Ja zawsze z tyłu głowy mam myśl: za rok możesz być w zupełnie innym miejscu, na pewno w lepszym ;)

  • Cudownie, że dałaś sobie szansę na coś nowego! Najważniejsze to odkryć co się kocha i robić to całym sobą! Ja nie widzę niczego złego w próbowaniu nowych rzeczy. Sama w zeszłym roku miałam „zaszalałam” i po urlopie wychowawczym założyłam własną działalność. Próbuję robić swoje, mam nadzieję, że to wypali. A Tobie życzę przyjemności i wytrwałości z obranego kursu w życiu :)

  • Sama jestem teraz w takiej sytuacji, więc nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo mnie utwierdziłaś w przekonaniu, że zdanie można zmienić zawsze, zwłaszcza, jeśli ta zmiana jest przemyślana.
    Alina, życzę Ci sukcesów na nowo- nie-nowo obranej drodze :))

  • Zgadzam się z tym co napisałaś w 100%! Sama jestem w sytuacji, że kierunek (budownictwo) który studiuję nie jest tym co chciałabym robić w przyszłości i tego jestem pewna. Zaczynam właśnie studia magisterskie ale tak na prawdę nie wiem po co. Chyba tylko dla tego żeby po prostu mieć ten tytuł magistra i sprostać oczekiwaniom rodziny i znajomych. No bo jak to tak, bez skończonych studiów? A ja wiem, że nie chcę, że to marnowanie czasu. Za to również uwielbiam fotografować i tworzyć grafiki i ilustracje. Także dzięki za ten wpis, bo uświadomił mi, że nie tylko ja zmieniam zdanie i chcę robić to co kocham! Dzięki! <3 :)

  • Jeju, Alina, jestem w bardzo podobnym momencie!
    Po pięciu lat studiów na wydziale architektury, prawie dwóch latach pracy w biurze architektonicznym (nie dotarłam do założenia swojej działalności w tej branży :)), z początkiem roku odważyłam się rzucić wszystko, aby fotografować i blogować.

    Jest stres, są ogromne obawy, mnóstwo wątpliwości, pracy DUŻO więcej, ale jednocześnie – nigdy wcześniej nie czułam się bardziej sobą. Świadomość, że jestem w stanie dużo, dużo więcej poświęcić budowaniu swojego życia, niż gdybym projektowała, jest po prostu uwalniająca. Napędza do działania jak nic innego.

    I dokładnie jak Ty, pozwalam sobie na to, że w przyszłości mogę również zmienić zdanie. Być może sama zdecyduję się na coś innego, a być może życie zweryfikuje moje założenia.
    Ale tak samo, jak Ty, odpowiadałam na te pytania i ani przez ułamek sekundy nie pomyślałam, że mogłabym zostać na drodze, którą wybrałam kilka lat temu.
    Trzymam za Ciebie kciuki, Alina, i będę z ogromną ciekawością śledzić Twoją drogę. POWODZENIA! <3 <3 <3 <3 <3

  • Świetny wpis. Mówią, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Cóż, mnie otaczają chyba same krowy. Jak mówię, że zmieniłam zdanie i zrobię coś tak a nie inaczej, to patrzą na mnie jakbym wytłukła całą rodzinną porcelanę. No bo niby jak można porzucić coś nad czym pracowało się kilka lat. Zaczynam robić w swoim życiu coś nowego, co zawsze chciałam robić… i wie o tym może pięć osób. Bo boje się powiedzieć na głos…

  • Marta Szulc

    Tym wpisem trafiłaś w samo sedno, tego co czuję w środku. Skończyłam dwa kierunki studiów, ciężko pracowałam licząc, że dzięki temu przyszła droga będzie usłana dolarami… ehh jakże się pomyliłam. Mimo prawie 29 lat, nie znam odpowiedź na pytanie: co kocham robić. Praca z każdym dniem pogrąża mnie coraz bardziej. Niczego „nie uczy, nie wymaga, ale też każe siedzieć cicho i nie wychylać się”. Przestałam walczyć, chcieć czegoś więcej. Wykonuje codzienne czynności bez serca, poprostu, bo tak trzeba. Tylko pytanie, jak długo człowiek tak wytrzyma.
    Szanuję i podziwiam takie osoby jak Ty, które mają odwagę i zaparcie, żeby znaleźć siebie i swoje szczęście.
    Prawdą jest powodzenie: Pokochaj swoją pracę, a nie przepracujesz ani jednego dnia.
    Życzę Ci, abyś spełniała się w tym, co daje Ci tyle szczęście. Bo szczęśliwa kobieta to szczęśliwa żona, a co za tym idzie szczęśliwy mąż :)
    Oglądając Twoje filmiki na instastory widziałam, jak z każdym dniem promieniejesz coraz bardziej :)

  • Do twojego bloga przyciągnęły mnie właśnie zdjęcia bo to najbardziej się rzuca w oczy. Życzę powodzenia bo fajnie jest czytać osoby zadowolone ze swojego życia, to zaraża :)

  • Jedna z trudniejszych decyzji. Sama podjęłam podobną. 5 lat studiów na kierunku budownictwo, 12 lat w zawodzie. A ja po prostu chcę teraz podobnie jak Ty szyć, pisać i fotografować. Ciągle czuję niepewność, ale postanowiłam spróbować 😊

  • Gratulacje! Przyznanie się do zmiany zdania przed samym sobą bywa chyba najtrudniejsze. Tym bardziej, jeśli jesteś ambitną perfekcjonistką. Każda zmiana jest trudna i stresująca, ale przynosi nowość i świeżą głowę.
    Też jestem w tym roku na etapie zmian, ale w trochę drugą stronę. Planuję powrócić do mojego ukochanego i wyuczonego zawodu. Jest ciężko, jest strach, ale radość, która kiełkuje w moim sercu i głowie kiedy myślę o przyszłości normalnie mnie rozsadza. Warto być w zgodzie z samą sobą.
    Życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki!

  • Julia

    Tak jak napisałaś, kto powiedział, że przez całe życie musimy tkwić w jednym temacie? ;) jasne, można jednocześnie mieć kilka różnych „prac”, ale i tak dobrze jest się skupić na jednej, także życzę powodzenia w fotografii!
    Przez 5 lat studiowałam architekturę krajobrazu, ale już właściwie pod koniec „zmieniłam zdanie” i zaczęłam pracować jako grafik na pół etatu, teraz to mój zawód na pełen etat :) gdzieś zawsze też była fotografia i również chodzą mi takie myśli po głowie… a może jednak fotografia? Bo faktycznie każda lubiana przez nas praca może z czasem zacząć męczyć, ale na szczęście grafika jest tak szeroko pojętą dziedziną, że na razie nie mam co narzekać na nudę ;)

  • Klaudia Maciejewska

    Świetny post! Gratuluję odwagi, bardzo, bardzo! To naprawdę cudowne, że nie dałaś się zaszufladkować, że miałaś odwagę stanąć w prawdzie przed sobą i przed innymi i zmienić wszystko o 180 stopni w zgodzie ze sobą. Uważam, że to piękne! Serio! Zdaję sobie sprawę, że to musiało być dla Ciebie cholernie trudne, tym bardziej, że ważne sfery Twojego życia – blog, praca kręciły się wokół porzuconego tematu. Szacun Alina, naprawdę! Myślę, że możesz być z siebie mega dumna i mam ogromną nadzieję, że Twoi bliscy też są i wspierają Cię w nowo obranej ścieżce! Wiele osób, które nie do końca czują, że są w tym miejscu, w którym by chcieli, powinni pójść w Twoje ślady, zainspirować się, odważyć, zmienić coś, próbować, aby nie skończyć nie lubiąc ani siebie, ani swojego życia. Jesteś piękną inspiracją. Dziękuję, bo sama chyba też trochę potrzebowałam przeczytać coś takiego.

    • Klaudia Maciejewska

      I oczywiście baaaaaardzo Ci kibicuję! Spełniaj się dziewczyno! :)

  • malinowysok

    Myślę, że jest mała liczba 19-latków, którzy są zadowoleni z wyboru kierunku studiów. Ja w tej grupie się nie znalazłam, chociaż studia kontynuuję i nie wiem – po prostu nie wiem – co będzie po nich. Bo wyliczam te lata, że kiedy skończę te studia to będę miała tyle i tyle lat i to już prawie 30, wtedy nie ma czasu na eksperymenty. Ale twój wpis tylko mi udowodnił, że w życiu ZAWSZE jest czas na zmianę. Dziękuję :) I powodzenia!

  • WSPIERAM, WSPIERAM, WSPIERAM!!!

  • Piękny wpis. Dziękuję jako czytelniczka za szczerość. Przesyłam Ci mnóstwo uśmiechu i odwagi!
    Jestem magistrem dziennikarstwa, a pracuję w aptece jako technik farmaceutyczny. Też jestem przykładem na zmianę zdania, dlatego w pełni Cię rozumiem. Jestem ogromnie ciekawa, w jaką stronę pójdzie teraz Design Your Life :)

  • Ola

    Alina, gratulacje i powodzenia na nowej drodze życia zawodowego ☺ Taka decyzja, to jest siła i świeżość! Może napiszesz post jakiś o tym, jak odnaleźć swoje marzenia? Poświęciłam bardzo dużo, zostałam sama nie wiem z czym i szukam jakichś jasnych barw na przyszłość…

  • Anna R

    Wiedzialam, ze to bedzie fotografia! :)

  • Świetny post. Ja po długim czasie na urlopie wychowawczym zobaczyłam, jaką przyjemność sprawia mi robienie tortów… I nagle wszystko się rozjaśniło :) Zresztą jeśli pamiętasz co mówiłam na spotkaniu z Miłoszem w Sound Garden, to wiesz o co mi chodzi :)
    Buziaki i powodzenia :) :*

  • Dziękuję Ci za ten wpis! Jestem teraz na początku ścieżki zawodowej, kocham to, co robię… Jednak nie dam sobie uciąć ręki, że za kilka lat będę robić dokładnie to samo. Ta świadomość wzbudza we mnie pewne obawy, nawet strach, lecz Twój wpis pozwala mi machnąć na to ręką! ;)

  • Bianca

    Nie można sobie odpuścić czegoś o czym się marzy każdego dnia :)

  • Brawo! Jestem przekonana, że podjęłaś najlepszą dla siebie samej decyzję! <3

  • Ojej.. widzę, że zmagamy się z tymi samymi myślami! Cieszę się, że nie jestem w tym sama. Rzeczywiście, nie ma pozwolenia na zmianę zdania- może dlatego, że sama zmiana w Twoim życiu zmusza innych do zastanowienia się nad własnym? Nie wiem. Ale wiem, że warto się słuchać- a czasem nawet i posłuchać na nowo! :)

  • Natalia Ryznar

    Mam prawie 18 lat i bardzo pomógł mi ten post :) Życze ci powodzenia :)

  • Magda Kozlowska

    Super że napisałaś ten post choć domyślam się, że wiele Cię kosztował. Praca włożona w poprzednią branżę nie poszła na marne, bi dzięki temu jesteś ty gdzie jesteś. Ja w swoim życiu robilam wiele rzeczy, które pochłonęły mnóstwo czasu i energii a teraz pozornie z nich nie korzystam, ale takie doświadczenia są potrzebne. Gratuluję Ci odwagi i uważam że to świetna decyzja! Lepiej być szczerym wobec siebie niż tkwić w jednym miejscu i robić coś na siłę. Powodzenia!! :)

  • Kochana! Ja po 3 latach studiów fizjoterapeutycznych nigdy nie pracowałam w zawodzie, bo założyłam firmę. I to całkiem nie związaną ze studiami:) Gdzieś jednak wyszły te przebłyski różnego rodzaju hobby – rękodzieła i tak mam teraz sklep internetowy i wszystko tworzę sama. A zdanie zmieniałam już chyba z 5 razy, więc Cię rozumiem:)

  • Alina, mam wrażenie, że w Polsce jeszcze pokutuje przekonanie: zdobyłaś/zdobyłeś zawód i musisz go wykonywać do końca życia. Dopiero w ostatnich latach zaczyna być powoli zauważalny trend zdobywania nowych kwalifikacji i… wybierania nowych zawodów, całkiem różnych od skończonych studiów. Cieszę się, że podjęłaś decyzję dobrą dla Ciebie, bo to Ty masz być szczęśliwa ze swoimi decyzjami, a nie pierdyliard innych ludzi <3

    • Myślę ze zmiana zawodu w trakcie życia zawodowego bierze się z nieprzychylności całego świata a zwłaszcza najbliższej rodziny. Pokolenie moich rodziców było wychowane w myśl zasady – znajdz prace i zostań w niej spokojnie do emerytury. Moi rodzice pracuja w jednej firmie juz ponad 30 lat i kiedy zostałam zwolniona ze swojej pierwszej pracy po urlopie wychowawczym rwali włosy z głowy, jak ja sobie poradze. Znalazłam nową pracę a potem kolejną ale póki co żadna z nich nie jest szczytem moich marzeń i znowu jestem na etapie przewartościowania swojego zycia i szukania tej właściwej dla mnie drogi. Myśle że teraz jest ten czas, mam ponad 30 lat, zbudowałam w sobie pewność siebie, wiem jaka jestem i na co mnie stać a przede wszystkim umiem walczyć o swoje zdanie/prawa czego jako młody człowiek nie potrafiłam.

  • Alinko powodzenia 😘😘😉

  • Fiołek88

    Dziś kończę kolejną „wiosnę”… i uświadomiłam sobie, że nie chcę kolejnych przeżywać tak jak dziś… W Twoim tekście uderzyło mnie pytanie z kursu: gdzie za 10 lat? Jestem na takim etapie, że jest to dla mnie pytanie jak abstrakcja… ale trzeba sobie je zadać :)
    Gratuluję podjętych decyzji i życzę jak najwięcej satysfakcji z życia :*

    PS. A cała Twoja praca, studia, to one Cię ukształtowały, i nie wiesz czy bez nich mogłabyś odkryć swoją pasję, może nie miałabyś takie zmysłu fotografowania… życie lubi nas zaskakiwać, i może się okazać, że coś co było niby stratą czasu wcale nią nie było :)

  • W 100% zgadzam się z Twoim wpisem! Ja jestem na pierwszy roku studiów,które bardzo lubię, ale wiem, że nie chciałabym pracować w 100% w tym, co studiuję, ale lubię się uczyć i rozwijać, więc studiuję dla wiedzy, ale niekoniecznie dla pracy.

  • kasina

    Cześć Alino, poznałam Twój blog i zostałam tu własnie z powodu tego, że studiowałaś architekturę i to w dodatku po sąsiedzku. Ja wszakże nie robiłam wnętrz tylko zwykłą i w Gliwicach, ale i tak miło się zawsze czytało Twoje przemyślenia i doświadczenia w zawodzie. Czytam Cię od chyba już kilku lat, długo w każdym razie, ten czas tak goni i obserwowałam jak bardzo rozwijasz się w fotografii i jak coraz mocniej Cie ona pochłania. Zawsze się zastanawiałam gdzie w tym wszystkim co związane z blogowaniem, zdjęciami i plannerem znajdujesz jeszcze czas na projektowanie, zawsze Cie za to podziwiałam, ale jak widać nawet najlepsi w końcu kiedyś wybierają i skupiają się na wybranej ścieżce :) to dobrze i dla zdrowia i dla szczęścia. Trzymam kciuki bardzooo i czekam na efekty życia fotografki :).
    Ja pracuje w zawodzie już czwarty rok, w tym co robię jestem coraz lepsza i ludzie to docenią. Pracuje nie tylko w biurze na etat, robię również zlecenia po godzinach ze względów finansowych, bo niestety nie jest to zawód jak się wszystkim wydaje dobrze płatny zwłaszcza na początku kariery i dorosłego życia. I doszłam do niestety momentu, w którym cały czas pracuje. Po naście godzin na dobę i pomału mam dość! Boję się, że w wieku 28 lat wypalę się zawodowo, choć nie wyobrażam sobie robienia w życiu czegoś innego – bardziej myślę o pójściu w konkretną specjalizację ale zawsze to byłaby architektura. Tylko że ostatnie stresujące miesiące dały mi się tak bardzo we znaki, że najchętniej bym tym wszystkim rzuciła i zatrudniła się gdzieś jako sprzątaczka. To chyba nie są zdrowe myśli… i w takim momencie dostałam propozycje pójścia bardziej w graficzny aspekt mojej pracy – więcej kasy i mniej stresu, ale trochę boję się, że odejdę dość mocno od tego na co tak ciężko pracowałam – z drugiej strony taka praca była by dla mnie jak zasłużone wakacje. Także również jak Ty ostatnio ciągle myślę o tym co robić, co będzie za rok, gdzie siebie w tym wszystkim widzę. Dałaś mi do myślenia. Dziękuje i serdecznie pozdrawiam.
    PS: Alino czy podejdziesz do obrony dyplomu mgr? Czy zrezygnowałaś już całkiem?

  • Ach Alina, jaki to znajomy stan ducha! Gratuluję odważnej decyzji. Sama po 5 latach studiów psychologicznych i podyplomówce, wbrew wszystkiemu i wszystkim (ale w zgodzie ze sobą) poszłam w zupełnie inną stronę (właśnie fotograficzną). Super, że napisałaś taki wpis, na pewno da do myślenia wielu osobom i zainspiruje do zmiany ścieżki życiowo-zawodowej :)

  • życie jest za krótkie żeby robić jedno :) można wiele na raz :) kiedy koncentruje się na jednej dziedzinie życia, brakuje mi czegoś innego :) łącze to w całość i wszystko GRA :)

  • Jak ja się cieszę, że przeczytałam Twój wpis. Całe życie słyszę, że mam słomiany zapał, że za szybko się poddaję. A ja po prostu nigdy do końca nie trafiłam na to co chcę robić. Teraz kiedy się już zdecydowałam i zaparłam się jak nigdy słyszę: nigdy nie mówiłaś, że chciałabyś się tym zajmować… No i co tu zrobić, jak nie każdą myślą się człowiek dzieli ze światem, właśnie w obawie przed oceną…? Teraz jakoś tak jak Ty dałam sobie przyzwolenie na nie tyle zmianę, ale na brak strachu i możliwość próbowania bez przejmowania się opiniami innych. I już jestem dużo szczęśliwsza :)))

  • marta

    Świetny wpis. Bardzo Ci kibicuję i z własnego doświadczenia wiem, że czasem warto podjąć ryzyko, zmienić zdanie i nie postępować zgodnie z oczekiwaniami innych. Ja zrezygnowałam z 5 – letnich studiów w połowie ich trwania, podjęłam kiepską pracę po to, żeby opłacić nowe studia, a teraz pracuję w zawodzie, swoją pracę uwielbiam, mam fantastycznych współpracowników, a niedawno znacząco awansowałam. Jestem wielką szczęściarą i wiem, że nie miałabym tego, gdybym kilka lat temu posłuchała „dobrych” rad i nic nie zmieniała.

  • ewa

    Nie ukrywam ze od nowego roku czekałam na ten wpis i nie zawiodłam sie :)

  • Trzymam bardzo kciuki :) ja też znam trochę takie zmienianie zdania i bardzo niepopularne decyzje np rzucenie studiów na informatyce na czwartym roku. Łatwo nie było ale suma sumarum dobra decyzja.

  • Magdalena Gałązka

    Świetny tekst Alina! Czytałam go w drodze do pracy. Sama słyszę od dłuższego czasu wewnętrzny głos, który mówi mi, że praca w biurze od 9-17 plus 2 godziny na dojazd nie jest szczytem moich marzeń. Najpierw studiowałam informatykę, potem przerzuciłam się na księgowość, którą lubię, ale nie na tyle, żeby budzić się rano z pełnym uśmiechem na twarzy. Ciężko mi sprecyzować w czym jestem najlepsza i co sprawia mi największą przyjemniść, jednak mam nadzieję, że uda mi się to odkryć. Teraz dałam sobie szansę na próbowanie. Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć coś nowego. Dzięki jeszcze raz za artykuł i szczerość w nim zawartą. Powodzenia!

  • Marta Kalinowska

    Alina! Jak ty potrafisz cudownie pisac! Twoj blog jest jedynym na ktory zaglądam by jednym tchem pochłonąć każdy kolejny tekst. Absolutnie rzucił mnie na kolana dzisiejszy wpis! Piszesz tak dojrzale, ale skromnie i intymnie. Podziwiam taką umiejętność w Tobie. Pisz jak najwięcej kochana! Estetykę Twojej fotografii też kocham. P.S. I chrzanić system, niech żyje odwaga w dokonywaniu życiowych wyborów!

  • Justyna

    Dokładnie – niekiedy trzeba sobie pozwolić na zmianę zdania. Ja również – po ukonczeniu studiów ekonomicznych, niezliczonej ilości szkoleń i kolejnych podyplomówek stwiedziłam, że nie chce się tym zajmować. Poszłam w kierunku zupełnie innego zawodu, co kosztowało mnie kilka lat pracy i …. ostatecznie sama przed sobą musiałam przyznać, że wcale nie chce tego nowego zawodu, nie czuję go, nie ma pomiędzy nami „tego czegoś”:-) Mimo tego nie czuję, żeby były to lata stracone – wiem już, czego na pewno nie chcę.

  • Kinga Kuraś

    Cieszę się, że napisałaś ten tekst. Mam od jakiegoś czasu te same rozterki, gdzieś zgubiłam tą radość, którą odczuwałam robiąc to co teraz. Twój tekst dał mi kopa, żeby w końcu wyjść ze swojej strefy komfortu i zrobić coś ze sobą 😊

  • Z gry przepraszam za tak długi komentarz. Zazwyczaj jest to parę słów ale tematyka wpisu jest mi zbyt bliska;)

    Śledzę Twój blog od dłuższego czasu i mimo, iż się nie znamy to czytając zwłaszcza ten wpis mam wrażenie, że jest inaczej. Czuć w każdym zdaniu szczerą Ciebie. Ludzie, którzy mają pasje, marzenia robią w życiu to co kochają – bardzo mnie inspirują i bardzo szanuje takie osoby. Wiele osób w komentarzach napisało, że są w takiej samej sytuacji. Rzeczywiście ja mam tak samo. Nie wiem jak to działa ale poczułam takie wsparcie, że nie tylko ja mimo m.in. słów innych chcę rozwijać swoje pasje, chcę robić to co mnie interesuje nawet jeśli ktoś myśli inaczej. W liceum nie wiedziałam kompletnie na jakie pójść studia.. wybrałam gospodarkę przestrzenną boo raz że kierowałam się kasą, a dwa bo szła tam znajoma – dwie najgorsze głupoty.. Po 2 latach coś we mnie pękło i z dnia na dzień powiedziałam sobie MAM DOŚĆ! Nie kręci mnie to, nawet sobie tam nie radzę, wizja tego że mam pisać pracę inżynierską i później przed kimś odpowiadać na pytania mnie przerażała.. Rzucenie tego kierunku było jedną z najlepszych decyzji – poczułam się wolna. Oczywiście znajomi gadali „jesteś głupia mogłaś skończyć miałabyś chociaż papier” – serio papier? a potem wsadziłabym go do szuflady i została z dennym wykształceniem, brakiem pracy, pasji i radości bo ktoś tak chciał… Pół roku później wybrałam inny kierunek i w życiu nie byłam taka szczęśliwa pod względem edukacji. Tematyka studiów bardzo mnie interesuje na tyle, że chętnie sięgam po książki w tym temacie, żeby się doedukować z samej czystej ciekawości i ambicji. Z czasem zrobiłam kolejny krok w przód i makijaż czyli pasję zamieniłam w pracę <3 ! Dla mojej mamy to jakieś głupoty, zwykłe malowani.. Ale nauczyłam się wypuszczać jej słowa drugim uchem bo wiem, że to daje mi spełnienie i nikt ani nic tego nie zmieni. Teraz kiedy zakupiłam sprzęt aby mieć lepszą jakość zdjęć a także otworzyć kanał na youtubie – okazuje się że fotografia jara mnie bardziej niż myślałam. Nie chcę żeby robienie zdjęć zostało na amatorskim poziomie cykania fotek kotom ;') itd.. Postawiłam sobie kolejny cel żeby nie zakończyć na amatorszczyźnie ;) Dopiero teraz widzę że dookoła mnie znajomi czy rodzina nie mają tak na prawdę pasji, zainteresowań. Jest tylko dom praca dom praca wyjście ze znajomymi dom praca.. Niektórzy krzywo na to patrzą albo olewają to że ja mam jakieś zainteresowania, że zmieniam również zdanie. Uważają to za głupoty, bo przecież trzeba skończyć JAKIEŚ studia i iść do JAKIEJŚ pracy. Byc może troszke popłynęłam z tym wpisem xd ale musiałam się z Tobą tym podzielić ;)

    Dziękuje Ci że podzieliłaś się z nami tym wpisem ;) Trzymam kciuki, żebyś w życiu robiła to co cię kręci, to co kochasz – nie patrząc na innych – jeśli chcesz zmienić zdanie bo poczułaś miłość do czegoś innego, do innej pasji, powołania – śmiało idź w tę stronę ! ;)

    • Kropka

      Doskonale rozumiem co czujesz i gratuluję podjętej decyzji! Trzymam mocno kciuki, oddanie się swojej pasji było doskonałą decyzją :) Dotarło do mnie ostatnio że znalazłam się właśnie w tym schemacie o którym mówisz praca dom praca dom… Jestem tym przerażona i będę chciała się jak najszybciej wyłamać, bo to nie jest sposób na życie… ;)

  • Ostatnio myślałam sobie, jakie to jest fajne w pracy freelancera, że można zmienić zdanie, że można zajmować się wieloma różnymi rzeczami, nawet próbować różnych zawodów. Życie jest jedno, po co spędzać je w tej samej pracy, jeśli ciekawi nas co innego? Skończyłam studia polonistyczne, przez lata głównie pisałam, a teraz stawiam na blog i produkty. I to jest świetne, bo można się ciągle rozwijać i robić to, co się lubi.

  • Każdy ma prawo do zmiany zdania bo zmieniamy się my. Zmieniamy się pod wpływem doświadczenia. Różne wydarzenia na co dzień mogą nas uświadomić w tym co nas kręci, a co nie. Tylko potrzebne jest zaangażowanie, tak jak u Ciebie. Mimo swojej pracy, świetnie budowanej marki designerskiej miałaś fotografię, którą chłonęłaś jak gąbka. To zaangażowanie przerodziło się w prawdziwą pasję.

    Trzymam kciuki, ściskam! :)

  • Kropka

    Ten artykuł nie mógł pojawić się w lepszym momencie – właśnie rozmyślam nad tym, że chyba praca w biurze to nie dla mnie i zastanawiam się, co lubię w życiu robić, żeby… robić to! :) Teraz nie mam czasu na żadną swoją pasję, a praca nie daje mi żadnej satysfakcji… Może faktycznie odważyć się i zmienić zdanie? Dziękuję za ten post, dał mi dużo do myślenia :) Trzymam za Twój plan kciuki i bardzo, ale to bardzo Cię podziwiam!

  • Zacisze Lenki

    Gratuluję odważnej decyzji. Cieszę się, że zdecydowałaś się na podzielenie się z nami swoimi odczuciami. Na pewno post zainspiruje wiele osób.

  • Dziękuję, Alino, za ten post. Podejmowanie decyzji i późniejsze ich zmiany są straszliwie trudne. Kończę studia magisterskie, piszę pracę i nagle nie jestem pewna, czy to zawód dla mnie. Wszyscy twierdzą, że tak. Najmocniej mama, która mi podpowiedziała kierunek. A ja nie jestem tego taka pewna…
    Dziękuję, że to napisałaś i dałaś mi powód do rozmyślań

    • Wiola

      Przybijam piątkę! :)

  • Odważna decyzja, ale nikt nie przeżyje za Ciebie życia, tylko ty. :) I to TY masz być szczęśliwa. Ja jestem na ostatniej prostej do obrony magistra i ostatnio wypaliłam „no ja to się w tym zawodzie nie widzę” – okazało się że nie tylko ja, na roku mam mnóstwo osób, które pociągnęły mgr bo wypadało po licencjacie coś zrobić, a tak naprawdę nie będą pracować jako nauczyciele. Obecnie pracuję z domu, w firmie zajmującej się transportem – nie wiem czy to jest to, ale lubię to co robię. Muszę się jednak zastanowić czy odpowiada mi ten zawód, czy najzwyczajniej wygodnie mi z takim trybem pracy. :)

  • obszanska-fotografie.pl

    Alinko! wielkie brawa i ukłony w Twoim kierunku. Dwa razy podchodziłam do studiowania historii, bo przecież ją uwielbiałam…zdjęcia robiłam od zawsze ale hobbistycznie i to bardzo. Dopiero ślub mojej siostry, która zrezygnowała z fotografa i kamerzysty w tym wielkim dniu, skłonił mnie aby podjąć się wyzwania i uwiecznić wielkie wydarzenie z jej życia. I wiesz co?? Chyba uwierzyłam w siebie! Wyszło mega dało kopa do działania! Założyłam stronę i działam! Choć większość bliskich uważa to za jakiś wygłup bo jak robienie zdjęć da mi stabilizacje finansową. Ja dorosłą „baba” z dwójką dzieci. Nikt nie rozumie, że dla mnie to nie praca, to przyjemność. Ich pesymizm daje mi jeszcze większego kopa do działania. Trzymam za Cb kciuki!!! Bo ja już wiem że czasem zmiana zdania jest potrzebna! pozdrawiam

  • Cieszę się, że miałaś odwagę zmienić zdanie! :) To jest bardzo trudna rzecz do zrobienia, znalezienie w sobie tej odwagi. Masz rację, że żyjemy w takim świecie, gdzie konsekwencja wyboru zawodu jest wysoko ceniona. Trochę to głupie, bo człowiek się zmienia. Trzymam kciuki za kierunek, który obrałaś. :)

  • Powodzenia ! :)

  • Anna Kowal

    Najgorsze, co możemy zrobić to brnąć dalej pomimo przekonania że to nie jest właściwa droga. Też miałam takie doświadczenie z całkowitą zmianą kierunku życia. Najważniejsze, że po decyzji poczułam niewiarygodną ulgę i chęć do działania – dało mi to dużą siłę na start! Tobie też życzę tej siły i wytrwałości! Bez tych wszystkich lat przeznaczonych na projektowanie być może nie poszłabyś tą drogą, którą idziesz teraz :)
    P.S. Bardzo długo, bo ponad 6 lat robiłam to, co muszę – dla kasy, stabilizacji, z wygody. Teraz myślę o tym jak o mrocznym okresie w moim życiu, ale musiałam przez to przejść, żeby docenić to, co robię teraz.

  • Oj jak dobrze wiem o czym piszesz… Pochodzę z „medycznej” rodziny, od zawsze myślałam, że chcę związać przyszłość z czymś w tym zakresie…Poszłam na farmację, szło mi bardzo dobrze, podobało mi się, aż pod koniec 5 roku nagle dotarło do mnie, że to absolutnie nie dla mnie! Studia totalnie wymiotły ze mnie całą kreatywność, to było 5 lat uczenia się wielkich ksiąg na pamięć, gdzieś po drodze zatraciłam swój charakter. Skończyłam studia, potem staż, a potem powiedziałam dość. I tym sposobem jestem mgr farmacji, która po studiach zmieniła zdanie. Teraz mam własną firmę i odbudowuję moją zatraconą kreatywność :) Doskonale rozumiem, że można zmienić zdanie. Na szczęście wszyscy moi bliscy byli olbrzymim wsparciem, dzięki temu było mi dużo łatwiej :)

  • Ja miałam to szczęście, że zawsze sama wybierałam swoją ścieżkę. Wybrałam grafikę i nie czuję potrzeby rezygnowania z niej pomimo, że pojawiła się u mnie również fotografia. Wprost przeciwnie, staram się łączyć jedno z drugim i myślę, że to połączenie idealne, które nie pozwala mi znudzić się żadną z dziedzin. Na samej fotografii nie da się dziś zarobić tyle co dawniej. Niestety…

  • Basia Szmydt

    czytam od zawsze, ale teraz kibicuję jeszcze mocniej. Dziękuję za ten wpis ❤

  • Nikt za ciebie nie przeżyje życia, więc nikt nie powinien mówić ci, jak masz żyć ;) Jeżeli ty sama czujesz, że potrzebujesz zmiany, to nie warto się przejmować opinią innych. Bardzo często pasja, na którą poświęcamy więcej czasu, staje się chlebem powszednim. Ale on się może nie nudzić, w przeciwieństwie do tego, do czego się zmuszaliśmy. Powodzenia i nie bój się zmian :)

  • Dziękuję za ten wpis z całego serca! Nie dawno zamknęłam firmę o której tak bardzo kiedyś marzyłam! Przestałam czuć satysfakcję i motywację. Zmieniłam zdanie i dobrze mi z tym 😊 Póki co, prowadzę mojego bloga i poszukuję pracy. Nie wstydzę się już tego, dzięki Tobie ❤

  • Lena Grzesik

    Warto jednak pamiętać, że to nie są stracone lata! Jedna pasja doprowadziła Cię do drugiej, to jest po prostu proces poznawania siebie, testowania co sprawia największą frajdę i w końcu z czym identyfikujesz się najbardziej. Bo chociaż dużo na blogu było o wnętrzach, to dla mnie nie było zaskoczeniem, że pisanie i fotografia pochłaniają Cię bez reszty! To również dzięki temu, Twój blog wygląda i przyciąga! :)) Ja ostatnio również doszłam do wniosku, że po 5 latach studiowania malarstwa, to jednak nie sztuka artworldu, galerii i muzeów pociąga mnie najbardziej, ale niedoceniana na moim kierunku, uważana za sztukę niższą w gronie malarzy… ilustracja. I również stwierdziłam, że trzeba przejść na drugą stronę lustra i wyciągnąć z minionych lat to, co było po linii, a resztę potraktować jako margines poszukiwań i rozwoju osobistego. Nikt nie powiedział, że jedna pasja czy droga zawodowa nie może być wstępem do innej:)

  • Dziękuję CI za ten wpis! Zresztą na szybko przejrzałam komentarze i jest nas więcej :) Ja bardzo lubię swoją pracę, ale studiuję nowy kierunek i nie zatrzymuję się w tym co znam i czego mogę się spodziewać. Czekam na nowe wyzwania :)

    • Oj ja jestem w szoku jak wiele nas tu jest z podobnymi dylematami!

  • Brawo! Podejrzewam ile emocji towarzyszylo Ci podczas pisania tego wpisu. I masz racje przyznanie sie publicznie do zmiany zdania wcale nie jest latwe. Ale to wlasnie o przelamywanie swoich slabosci i dazenie do tego, aby robic w zyciu to co sprawia nam przyjemnosc chodzi.

    Go girl! Trzymam mocno za Ciebie kciuki :)

  • Alex

    Brawo Alina! Najtrudniej chyba przyznać samemu przed sobą, że można po prostu zmienić zdanie.

    Mi się zawsze wydawało, że wiem, czego chcę, ale kiedy przyszło do wyboru studiów.. całkowita pustka. Poszłam na kierunek, który wydawał mi się mniejszym złem, ale po licencjacie zmieniłam go o 180 stopni. Było ciężko, bo miałam znacznie bardziej wymagającą magisterkę, dużo braków z powodu niekierunkowego licka i zero wsparcia w najbliższych, bo przecież skoro nie mam samych piątek, to „była najgłupsza decyzja w twoim życiu”, poświęcenie czasu na wolontariat zamiast pracę zawodową ocenione przez otoczenie zostało tak samo, inne typu „jak mogłaś go rzucić po tylu latach”, z resztą przykłady mogłabym mnożyć. Najważniejsza jest pewność, że mamy prawo do szczęścia i poszukiwania go, a trwanie w czymś, bo się tyle w tym kierunku już poświęciło i zrobiło, to skazywanie siebie samego na kolejne lata poczucia niezadowolenia. A nikt nie przeżyje naszego życia zamiast nas.

    Tego, czego się nauczyłaś przez ten czas i wszystko to, co zrobiłaś zawsze będzie częścią Ciebie i Twoich doświadczeń. Spróbowałaś, potrafisz, ale przestało dawać Ci radość, to idziesz dalej. Zmiany są dobre :).

  • KlaudiaB.

    I super :) kto komu zabroni zmian? Najważniejsze to być szczęśliwym a nie unieszczesliwiac sie do smierci. W koncu mamy jedno zycie:) moze z tamtego marzenia juz wycisnelas co mialas i czas realizowac kolejne:) a kto powiedzial ze za 5 czy 10 lat nie zmienisz tego na co inne albo nie wrocisz do projektowania :) to Twoje zycie i Twoj pomysł na nie:) ja caly czas szukam hehe są rzeczy które lubie, wiem ktorych na pewno robic bym nie chciala, ale zeby tak znaleźć cos do czego bym sie zapaliła to jeszcze nie :) ale nie przestaje szukac tylko dlatego ze blisko do 30, dziecko, zobowiazania itp Do marzycieli swiat nalezy :)

  • Edyta Wysocka

    Hej Alina. Chciałam Ci naprawdę serdecznie podziękować za ten wpis. Już od jakiegoś czasu bardzo męczyłam się z podjęciem ważnej dla mnie decyzji. Dzięki Tobie wreszcie się do tego zmotywowałam i teraz w końcu mogę odetchnąć z ulgą. Dziękuję!

  • Gratuluję odwagi! Zarówno w zmianie zdanie, jak również w tym, że odważyłaś się powiedzieć swoim najbliższym. A teraz również i tu. Z całego serca życzę Ci jak najlepiej – żyj, twórz i bądź szczęśliwa :)

  • Super! Gratuluję odwagi! Zawsze uważałam, że praca nie powinna być tylko źródłem dochodu (oczywiście różnie się w życiu układa i czasem nie może być inaczej). Jeśli tylko znalazłaś swoją nowa drogę zawodowa i w dodatku sprawia Ci to przyjemność to czego chcieć wiecej :). Rozumiem emocje jakie na pewno towarzyszyły Ci gdy odkrywałaś, że konieczna jest zmiana. Trzymam kciuki za powodzenie nowych projektów! :)

  • Cudnie! Trzymam najmocniej kciuki, wiesz. :)))

  • Zauważyłam, że od dawna już nie projektujesz wnętrz a skupiasz się na lifestylu bloga. Może oprócz tego, że jest to coś w czym czujesz się najlepiej jest też coś co bardziej się opłaca – mam na myśli jako źródło dochodów. Jedna osoba pytała Cię w komentarzu na fb czy powodem zmiany nie jest czasem to, że branża Cię rozczarowała. Ludzie też zmieniają zdanie gdy odkrywają, że coś nie tylko nie sprawia radości ale i nie daje efektów jakich byśmy chcieli bo np na rynku jest kryzys, jeat on przesycony czy nie ma zapotrzebowania, lub brakuje nam twardych cech dzięki, którym moglibyśmy się przebić i próbując na siłę walimy głową w mur. To też nie jest nic złego jeśli się do tego przyznamy. Sama kiedyś przez 4 lata próbowałam rozkręcić biznes co dawał się lubić ale się nie sprawdził. Nie było zainteresowania i tylko generował zbędne koszty.
    Z tego co piszesz to dostawałaś zlecenia. Ale też tak bywa, że nie każde nam odpowiada i jest dobrze wynagradzane.
    Jakikolwiek był powód Twojej zmiany przyznanie się wymaga wiele odwagi. To wcale nie znaczy, że z Tobą jest nie tak. Nawiązałam tym samym do mitu, że niby „wszystko zależy od nas”. Ale warto nawiązać do innego, o którym też było w jednym z komentarzu na fb – tłoczenie nam do głowy, że od szkoły musimy już wiedzieć co chcemy robić. Owszem – możemy ale skąd mamy wiedzieć co lubimy jeśli tego nie poznamy np przez pracę w tym i przede wszystkim czy ta branża będzie dochodowa i będą do niej potrzebni ludzie. W zderzeniu z rzeczywistością masz prawo zmienić zdanie, obrać inną taktykę. A mimo to wciąż się nam wmawia, że to postępowanie to wymówka i brak wytrwałości.
    Mam nadzieję, że mój komentarz nie zabrzmiał jak jakaś teoria spiskowa. Ale cokolwiek będzie dalej, jesteś zdolną dziewczyną, dobrze zorganizowaną i utalentowaną i życzę Ci aby branża pisarsko-fotograficzna to doceniła. A doceni na pewno. W końcu przez 5 lat zbudowałaś sobie solidną markę. Trzymam kciuki!

  • Jestem Ci ogromnie wdzięczna za ten wpis, po prostu opublikowałaś go w idealnym także dla mnie momencie… Od 10 roku życia chciałabym być dziennikarką, za 2 miesiące mam maturę, za tydzień finał olimpiady, która może mi dać taki indeks z marszu i nagle w mojej głowie wybuch… dokładnie jak to ujęłaś „przejechanie czołgiem”! Nagle uzmysłowiłam sobie, że studia, które mnie również od lat kręcą, a które spychałam na margines z obawy przed nawałem nauki i brakiem własnego życia (bo tak głosi opinia publiczna) to po prostu prawo. Widzę, że ludzie patrzą na mnie z ukosa, bo zmienić zdanie tak nagle, ale kurcze… człowiek dojrzewa, zmienia się, jego priorytety wywracają się do góry nogami. Cieszę się bardzo, że takie refleksje nachodzą także innych, dałaś mi dodatkowy powód do przemyśleń. Naprawdę Ci dziękuję :))

  • Uważam, że mądry człowiek wie, że wszystko płynie, świat się zmienia, człowiek się rozwija i nie będzie miał całe życie takiego samego zdania :) więc zmiana profilu firmy jest jak najbardziej uzasadniona :) Co do pracy na nielubianej posadzie, to ja właśnie w takim miejscu teraz jestem – chociaż była to wymarzona praca, to jednak rzeczywistość okazała się inna. Nie do końca pokrywa się z wyobrażeniami, ale… pieniądze same się nie zarobią. Od prawie ośmiu lat ganiam z aparatem, robię zdjęcia na chrzcinach, parę razy na ślubie, w międzyczasie buduję swoje portfolio i nie będę ukrywać – to jest coś, co kocham, co mi sprawia ogromną satysfakcję. Od zeszłego roku intensywnie myślę o otworzeniu firmy, ale nie postawię wszystkiego na jedną kartę, gdyż zwyczajnie nie stać mnie na to, żeby się zwolnić i robić tylko zdjęcia, chociaż kocham to ponad wszystko :) Mam w planach otworzenie własnej DG obok pracy na etacie i po godzinach rozwijać biznes. Być może tylko w ten sposób uda mi się wybić i z czasem móc zrezygnować z etatu :)
    Alinko, dzięki za ten post! Dał mi dużo do myślenia :)

  • baja.g

    Post daje naprawdę dużo do myślenia i podbudowuje osoby, które tak samo myślą, które też zmieniają zdanie, bo uważam, że nie ma w tym nic złego. Masz rację, że przeważnie tak jest, że ludzie boją się powiedzieć głośno o tym co się u nich zmieniło, boją się reakcji otoczenia. A to przecież normalne, że w życiu zmieniają się priorytety i ja u siebie też to zauważam nie tylko pod kątem zawodowym ale zmienia się także gust, podejście do wielu spraw, czasami jest tak, że drugi raz już byśmy nie podjęły tej samej decyzji. Teraz chcemy tak żyć ale nie powiedziane jak będziemy myśleć w przyszłości. Po prostu uczymy się na własnym doświadczeniu i fajnie, że mamy możliwość dokonania tej zmiany w życiu, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mogą, chociażby ze względów finansowych. Dziękuję i pozdrawiam ;-)

  • Alina! :) Chciałam Ci zacytować fragment książki, którą właśnie czytam: „Jeśli matematyk zajmie się muzyką, wniesie on do swej gry coś, czego muzyk by nie potrafił wymyślić. Jeśli muzyk stanie się matematykiem – wzbogaci świat matematyki. Najwspanialsze przejawy kreatywności zdarzają się ludziom, którzy zmieniają swoje zainteresowania.” <3
    A jako fotograf (który, swoją drogą, zawsze chciał zająć się projektowaniem wnętrz – tak to właśnie śmiesznie bywa!), życzę dużo, dużo świetnych klientów, z którymi współpraca będzie czystą przyjemnością i którzy doceniać będą Twoją pracę, wiedzę i kreatywność. Szczęśliwej zmiany! :)

  • Gratuluję tak odważnej decyzji! Ja też całkiem zmieniłam swoją ścieżkę życiową (i nawet nie wiem czy kiedyś znowu tego nie zrobię ;)) i parę razu usłyszałam niemiłe uwagi, ale jeśli chcemy być szczęśliwi to nie możemy bać się zmian :) Powodzenia! :)

  • KarMagKat

    Przede wszystkim większość osób idących na studia architektoniczne nie zdaje sobie sprawy jak to na prawdę wygląda… Ja nie wiedziałam, ale ten zawód pokochałam. Mitów na temat zawodu architekta jest od groma, będąc na studiach znajomi spoza branży ciągle pytali jak mi idzie malowanie :D Nie dziwię się, że zmieniłaś zdanie. I bardzo dobrze, bo projektowanie na siłę, kiedy nie jest tym, co się chce robić w życiu, po prostu widać. Powodzenia w nowej ścieżce kariery :)

  • Sandra Skupień

    Cześć :) ja również zmieniłam zdanie dotyczące mojego zawodu. I kilkanaście moich koleżanek ze studiów również. Kiedyś będąc z dwiema koleżankami na wykładzie z rachunkowości i słuchając jakże interesującego materiału.. powiedziałam do nich : „wiecie, że marzyła mi się architektura wnętrz? ” Na to jedna z nich, że jej również, a druga że chciała iść na marketing. Jak już się domyślasz jestem licencjatem z rachunkowości, który nie wyobraża sobie pracy w księgowości. Przecież ja nawet tego nie lubię. Pracuję w salonie samochodowym i to jest moja wymarzona praca. W najbliższym czasie nie wyobrażam sobie gdzie indziej moglabym pracować. Architekturą ( choć w tym kontekście to za wielkie słowo) zajmuję się w swoim domu i nawet mi to wystarcza.

  • Aleks G.

    W takim razie…. czym Ty się teraz zajmujesz?

    • Postanowiłam na szerszą skalę zająć się fotografią. Napisałam przecież o tym we wpisie :D

  • Brawo za odwagę! Rób to, co Tobie daje satysfakcję. Alina, masz taki power, że cokolwiek wymyślisz i zaplanujesz, ludzie będą za Tobą podążać. Dla mnie jesteś wzorem profesjonalizmu. Za co się nie zabierasz, zamieniasz w złoto ;)

  • Wiola

    Cześć :) Piszesz, że ludzie traktują zmiany zdania i rewolucje jako coś złego? Myślę, że tylko dlatego, bo sami ich się boją i często tkwią w sytuacjach z których nie są zadowoleni i nie chcą żeby im przypominać, że można ruszyć tyłek i to zmienić ;)
    Mnie ten tekst się bardzo podoba dlatego, że pokazuje jak przekształcać coś niesatysfakcjonującego w coś dobrego. Jestem w sytuacji gdzie na co dzień odczuwam wielki dyskomfort odnośnie kariery. Kończę studia będąc nimi rozczarowana (6 lat!! …) jestem też zrezygnowana bo w moim mieście nie ma pracy kreatywnej (tak mi się wydaje przynajmniej), poza tym jak na starcie można być zrezygnowanym? To smutne… Gdybym miała pomysł co chcę robić, to miałabym też skrzydła, chęć i samozaparcie, a ja zwyczajnie się pogubiłam, nie mam pomysłu na siebie, ani nadziei, ani wiary w siebie… Dlatego bardzo podoba mi się ten tekst, bo ukazuje że nie każdy blogger/młody człowiek który ma konkretną karierę, jest bez żadnych wątpliwości zadowolony z tego i brnie jak torpeda do przodu, a taki stereotyp jest teraz kreowany w całym tym lifestylu. Nie potrafiłam się nigdy z tym utożsamić, gdy ktoś pokazuje że wszystko jest piękne, dobre i do przodu. Ten tekst jest jak pocieszenie, że zawsze można coś zmienić i że wszyscy jesteśmy przecież ludźmi. Dziękuję ;)

  • Home Things

    I ja od kilku dni czuję że nie jestem tam gdzie powinnam. Wnętrza zawsze mi w duszy grały, choć w sensie hobby i to dotyczącego mojej własnej przestrzeni. A tak naprawdę zawsze lubiłam pisać, rozmyślać… właśnie zmierzam w swoim kierunku :) Trasa Katowice- Warszawa prze blisko rok była też moją trasą ;)

  • Helena M

    Zmiany są dobre, mamy prawo się czymś znudzić, podążać dalej w rozwijaniu pasji. Myślę jednak, że jeśli chodzi o sprawy zawodowe to nie zawsze możemy sobie na to pozwolić. Jeśli ma się jakieś zobowiązania finansowe to decyzje o zmianie pracy czy kształceniu się w innej branży trzeba dokładnie przemyśleć. Ja mam 30 lat i wiem, że rozpoczęcie teraz kolejnych 5letnich studiów, znacznie by skomplikowało życie mojej rodziny. Otwarcie nowej firmy w innej branży to minimum 5 lat budowania marki i kontaktów. Takie decyzje można podjąć gdy ryzyko ewentualnych zmian odbije się tylko na nas. Trzeba mieć środki do życia;)
    Natomiast w kwestii zainteresowań, nic nie tracimy próbując nowych rzeczy, możemy jedynie zyskać radość z realizowania się w czymś nowym

    • Zgadzam się w 100%

    • Ja też zgadzam się z Tobą w 100% – przygotowanie się do tej zmiany jest mega ważne. Takich rzeczy nie robi się z dnia na dzień, trzeba się finansowo zabezpieczyć itd. Nie oznacza jednak, że nie jest możliwe.

  • Andzia

    Popieram, bo sama tak robię :) nie ma nic, co robiłabym od zawsze, bo wyznaję zasadę, że dla zdrowia i rozwoju wręcz trzeba coś zmieniać. Trudność jaką widzę, to fakt, że ludzie nie mogą się pogodzić, że dobrali już dla mnie konkretną szufladkę, a ona już nie pasuje. Zawsze Twoja zmiana w jakimś stopniu oznacza zmianę dla najbliższych, a jeśli, jak większość, nie lubią zmian, wiadomo jak to wygląda ;) powodzenia

  • Doskonale Cię rozumiem, bo przechodziłam przez to samo! Byłam pewna, że praca musi być czymś męczącym, czymś stanowiącym wielkie wyzwanie. A tu proszę – wcale nie trzeba kończyć nudnych studiów technicznych, można szyć, można konstruować ubrania, można robić zdjęcia. Pamiętam, jakim to było niesamowitym odkryciem!

    Trzymam za Ciebie kciuki tak mocno jak tylko mogę :)

  • Kasia Ch

    Dziękuję Ci za ten wpis. Jestem na V roku studiów prawniczych i dziś wiem, że podjęcie ich było stratą mojego czasu oraz pieniędzy, bo nie chcę wiązać swojej przyszłości zawodowej z danym kierunkiem. Wszyscy wokół pytają ‚nie szkoda Ci?’, ‚to po co to robiłaś?’, ‚miałabyś z tego dobry pieniądz’ itp. a ja nie zamierzam uszczęśliwiać innych. Mam 25 lat i nadal szukam swojego miejsca. Znam osoby o 10 lat starsze ode mnie, które czują to samo co ja, ale widzą w tym pozytywną stronę. Dzięki szukaniu swojej drogi poznajemy mnóstwo ciekawych osób i przede wszystkich doświadczamy życia.

    Pozdrawiam,
    Kasia

    • Cześć @kasia_ch:disqus ! Ja też studiowałam prawo i też słyszałam takie pytania, kiedy 5 lat temu zdecydowałam, że nie chcę pracować w zawodzie (a na myśl o aplikacji aż mi się kąciki ust podnosiły w uśmiechu – ja i aplikacja – hahah :)). Szukaj swojego miejsca – a inni niech się „spełniają” w swoim życiu! Pozdrawiam serdecznie!

    • Powodzenia Kasiu i odwagi! <3

  • Brawo za odwagę. Chociaż przyznam, że będzie mi brakowało Twoich „wnętrzarskich” porad, ale chęć zmiany rozumiem. Ja od 10 lat pracuję jako inżynier w jednej firmie i jestem już wypalona, ale wizja zmiany nie przeraza o tyle mnie co moich najbliższych. Rozumiem ich lęk o moją przyszłość, ale z drugiej strony to tak jakby we mnie nie wierzyli. A ja w siebie wierzę, pewnie podobnie jak Ty w swoją decyzję. Powodzenia.

  • Kultidia

    Myślę, że lepiej zmieniać zdanie, aniżeli tkwić w czymś, bo już przecież wybraliśmy ostatecznie. Bo nie wypada zmienić zdania, to skazujemy sie na to do końca życia.
    Będąc na swoim półmetku do licencjata z rachunkowości, stwierdziłam, że chcę zrezygnować na rzecz muzykologii, że to nie jest już to, co chciałam kiedyś. Miałam obawy, jak poinformuję bliskich, ale teraz zdecydowanie nie żałuję. Zajmuję się, czymś co uwielbiam, ale kto wie, może kiedyś zmienię zdanie ;)

  • Monika Karina Nagay Marletti

    Nie powtorze sie pewnie mowiac ze zycie jest zbyt krotkie zeby robic tylko jedna rzecz i kto powiedzial, z emusimy koniecznie robic to co studiowalismy. Ja studiowalam Stosunki Miedzynarodowe, mam glowe do jezykow obcych, a pracuje obecnie jako Manager Testowania Oprogramowania. I kto wie co bede robic za rok czy piec lat. Powinnismy probowac tego co nam sprawia przyjemnosc nawet jsli mielibysmy zmieniac zawod co jakios czas, co w tym zlego? :) Nie jest jednak latwo rzucic wszystko i pedzic za swoimi pasjami, wiec podziwiam i oby tak dalej, jak jutro zmienisz zdanie tez bede stala za Toba murem!! :) Powodzenia, dawaj znac i nie przestawiaj nas zadziwiac :)

  • Z bycia office managerem w agencji reklamowej przerzuciłam się na mobilną manufakturę szycia dla dzieci i jeżdżę z maszynami po Polsce. Do tego blog i ciągły rozwój. Czasem boję się co będzie jutro ale gdybym miała od nowa zaplanować to co teraz robię, na pewno zaplanowałabym tak samo :)

  • Brawo!!! Gratuluję odwagi i życzę powodzenia!

  • Po maturze zdawałam na psychologię, nie dostałam się i studiowałam administrację. Przez 6 lat pracowałam w biurze, miałam bezpieczną posadkę. Wszyscy dziwili się, że zaczynam kolejne studia-architekturę wnętrz. Dla mnie to właśnie było moje spełnienie, studia które wybrałam świadomie w wieku 26 lat. Nie była to wymarzona kiedyś psychologia, ani przyjęta z musu administracja tylko studia, które sama wybrałam dla siebie. Zrezygnowałam z pracy w biurze, jakiś czas pracowałam w branży i od ponad roku prowadzę własne biuro projektowe. Niewiele osób mnie wspierało zarówno w studiowaniu jak i przy zakładaniu działalności. Myślę, że nie żyjemy już w czasach, gdzie człowiek poświęca się jednej pracy i spędza w niej całe życie. Często ją zmieniamy, przeprowadzamy się a zmiany wbrew pozorom to coś dobrego. W chwili podejmowania decyzji, wprowadzania zmian warto być wiernym tylko i wyłącznie sobie,bo nikt za nas życia nie przeżyje, a jeśli czegoś będziemy żałować to tylko my. Powodzenia!

  • www.misstwentysomething.com

    Otoz to! Zgadzam sie w 100 procentach! Jestesmy tylko ludzmi i zdarza nam sie podejmowac zle decyzje lub wlasnie zmienic zdanie. Ja w swoim zyciu zmienialam zdanie milion razy, milion razy czulam tez niepewnosc na przyklad kiedy podejmowalam decyzje o wyjezdzie do Kalifornii lub kiedy podjelam decyzje, ze nie ide na studia od razu po maturze. Ale z biegiem czasu wiem, ze czeste zmieny zdania ksztaltuja nasza osobowosc, szczegolnie jak jestesmy mlodzi. Nie jest istotne ile razy zmieniamy zdanie, wazne jest to abysmy byli szczesliwi z naszymi decyzjami! Bardzo dobry wpis! A ja zapraszm Cie do Ciebie na wpis, ktory dzis umiescilam dotyczacy wlasnie tego dlaczego nie poszlam na studia od razu po liceum :) Zapraszam!

  • Dawno nie czytałam Twojego bloga. Aż wreszcie w poszukiwaniu recenzji o książce wpadłam na wpis, spojrzałam na ostatnie artykuły i… jestem.
    Czuję, że trwam w takim momencie, kiedy z całego serca chciałabym porzucić coś, co od zawsze było takie moje. Lata studiów, zlecenia, firma, sesje coachingowe, plany i po tym wszystkim nie czuję, że chciałabym do tego wracać. Co teraz? Nie wiem. Mam przeczucie, pomysł na nową ścieżkę, jednak czuję, że musiałabym sobie odpowiedzieć też na pytania – dlaczego ta się nie sprawdziła. Inaczej będę obawiać się, że w przypadku jakichś niepowodzeń lub niezdolności zrealizowania planu tę również porzucę. I co wtedy?

  • December

    Jestem rok młodsza od Ciebie i praktycznie wszyscy moi znajomi są w moim wieku – czyli są to ludzie, którzy pracują w zawodzie po studiach rok-dwa. I najsmutniejsze jest to, że większość z nich jest zawiedziona rzeczywistością i myśli o zmianie branży. Są to osoby z różnych kierunków i uczelni, osoby, które zawsze o tych studiach z wypiekami na twarzy odpowiadały… Niestety także należę do tych osób. Widzę po komentarzach, że większość poczuła się wolna i szczęśliwa zmieniając zajęcie, a ja wciąż mam ogromne wątpliwości. Byłam bardzo zaangażowana w swoje studia, moja dziedzina była moją pasją, robię dokładnie to, co wymarzyłam sobie kilka lat temu i ciężko na to pracowałam, ale jednak wyobrażałam sobie to wszystko całkiem inaczej. Myślałam na przykład, że w wolnym czasie będę chciała rozwijać się w swojej dziedzinie, a tak naprawdę marzę o zaznaczeniu wyraźnej granicy pomiędzy czasem prywatnym i zawodowym. Nie męczę się w pracy, nie odliczam czasu do weekendu, ale nie jestem pewna, czy chcę robić to, co robię przez całe życie. W wolnym czasie robię sobie „podkładkę” na wypadek, gdybym postanowiła całkowicie zmienić zdanie – uczę się niemieckiego i szwedzkiego i to jest aktualnie to, co sprawia mi ogromną przyjemność (w zawodzie używam tylko angielskiego). Troszkę mnie smuci fakt, że po tylu latach okazuje się, że nie znam siebie tak dobrze jak myślałam i nie cierpię być na takim rozdrożu, jak teraz, ponieważ bez wyznaczonego celu po prostu nie daję z siebie wszystkiego i stoję w miejscu. Cóż, życzę wszystkim wahającym się cierpliwości i obrania właściwej dla siebie drogi, niezależnie czy będzie to ta znajoma i kiedyś wymarzona (bo zakochać się po raz drugi w swoim zawodzie to też jest sztuka) czy ta nowa, nieznana i tajemnicza.

    • Cierpliwość jest tu bardzo ważna – moim zdaniem nie ma sensu zmieniać wszystkiego pochopnie. Trzeba się trochę z tym wszystkim „pomęczyć” i utwierdzić w zmianie decyzji… Życzę serdecznie zmian na dobre!

  • Hmmm… Nie mam pojęcia. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, bałam się tego co mi chodzi po głowie :)

  • Strasznie chciałabym odpisać Wam wszystkim, ale jest tego TAK DUŻO! Jestem w szoku jak wiele jest tu osób z podobnymi dylematami. Trochę mi się raźniej zrobiło :) Dziękuję serdecznie wszystkim za wsparcie i pozytywne słowa!

  • Trzymam za Ciebie kciuki:) Moim zdaniem warto próbować:) Jeśli okażę się, że nie jest to dla Ciebie to trudno, odważyłaś się, spróbowałaś i nie myślisz ciągle „a co by było gdyby…”. Wiele w swoim życiu podjęłam decyzji zarówno takich, które okazały się strzałem w 10, ale były też nietrafione i za nie dziękuję również, bo teraz jestem bardziej świadoma, ale nie żałuję, że spróbowałam.
    Podsunęłaś mi pomysł z analizą SWOT:) w ogóle taka dogłębna analiza samej siebie i swoich potrzeb będzie super, rozłożenie wszystkiego na czynniki pierwsze.
    Trzymam kciuki za Was wszystkich, spełniajcie swoje marzenia :)

  • Gratuluję decyzji i umiejętności wpatrzenia się w swoje prawdziwe potrzeby i marzenia! To wcale nie jest takie łatwe jak mogłoby się wydawać. Również podjęłam tego typu decyzję, choć nadal tkwię w zawieszeniu pomiędzy starą pracą, a nauką w ramach 2 różnych hobby. Póki co nie umiem zaangażować się w pełni w nowe projekty, cały czas szukam wymówki, że nie potrafię czegoś zrobić „profesjonalnie”..

  • Veronqa

    Super! Gratuluję odwagi i popieram w 100%. Czasami właśnie jest tak, że coś się odwidzi albo zmęczy i trzeba zmienić profesję, a może i całe życie. Ja zostawiłam pracę po 8 latach, gdyż stała się moim celem nagle, a nie środkiem (jak zakładałam na początku). Każdy ma prawo do zmiany zdania. A, że nie wszyscy to będą popierać lub patrzeć wręcz z pogardą, to trudno. ;) To nasze życie.

  • Celina Anna ‚Asmena’ Zygarłows

    Jak najbardziej popieram! :) Co prawda ja w swojej pracy jestem już dość ugruntowana, ale zawsze miałam kompleks na punkcie swojego wykształcenia- rzuciłam studia na uniwerku, poszłam do szkoły prywatnej na kierunek, którego nie znosiłam… W międzyczasie dużo chorowałam. Jak zaczynał się 6 rok mojej przygody z licencjatem na nowej uczelni (został mi praktycznie ostatni semestr), to powiedziałam sobie: basta. Rzuciłam to i poszłam zupełnie od nowa na studia, które zawsze chciałam robić. Mnóstwo ludzi wyliczało mi tysiące wyrzucone w błoto, ale… czy te pieniądze warte są mojego niezadowolenia z życia? Mojej wciąż pogłębiającej się choroby? Nie :) Teraz całym sercem popieram i trzymam kciuki za takie zmiany! :) A na obecnych studiach jestem przeszczęśliwa!