Własny biznes – moje refleksje po 3 latach. Założenie firmy, finanse i początek działalności

To był 3 sierpnia 2009. Poniedziałek. Pamiętam to jak dziś – o 8:00 rano zaczynałam swój pierwszy dzień w swojej pierwszej „prawdziwej”, etatowej pracy. Pamiętam też jak dziś, że naprawdę błyskawicznie zorientowałam się, że długo tam nie wytrzymam. Od samego początku ciągnęło mnie do działania na własny rachunek i buntowałam się wewnętrznie przed narzuconymi zasadami działania i brakiem elastyczności.

Chyba taki po prostu mam charakter. Praca od 8:00 do 16:00 była dla mnie jakąś totalną męczarnią i nie mogłam pogodzić się z tym, że moje prawdziwe życie, ten właściwy dzień, zacznie się dopiero po południu, gdy wrócę do domu i będę mogła zająć się tym, co lubię najbardziej.

„Ogromna część świata pracuje i żyje w ten sposób, wielkie rzeczy! Ledwie zaczęła to prawdziwe, dorosłe życie i już jej źle, już coś nie pasuje. Tak jakby ona jedna na świecie musiała zrywać się z łóżka o 5:30, a potem biec na autobus z przesiadką, by zdążyć do pracy na 8:00 rano.”

No i faktycznie, duża część świata tak właśnie robi. Ta duża część świata, której byłam częścią, o 15:59 stoi przy drzwiach do wyjścia z torebką w ręce, by punktualnie o 16:00 zamknąć za sobą drzwi z pracy i udać się do domu, a do pracy, również myślami, wrócić dopiero dnia następnego.

Jak zapewne wiele z Was wie – już trzeci rok prowadzę własną działalność gospodarczą i regularnie dostaję od Was mnóstwo pytań w związku z tym tematem. Zorientowaliście się też z pewnością, że na ogół jestem z tego faktu zadowolona :) Stali, uważni Czytelnicy pewnie wiedzą, jak to mniej więcej u mnie wcześniej wyglądało i jak wygląda obecnie. W ramach własnej działalności zajmowałam się już projektowaniem wnętrz, home stagingiem, czy sesjami fotograficznymi, a obecnie skupiam się głównie na prowadzeniu swojego internetowego biznesu i rozwijaniu marki, którą stworzyłam w 2012 roku.

Aktualnie moja praca tak naprawdę nigdy się nie kończy, nigdy z niej nie wychodzę, bo jest ściśle związana ze stylem życia, jaki prowadzę. „W pracy” jestem tak naprawdę cały czas. Również w niedzielny wieczór po 22-giej, gdy najdzie mnie wena na pisanie, albo przypomnę sobie o wystawieniu ważnej faktury. To właśnie jest po prostu moje życie – ono nie zaczyna się po powrocie do domu i wyłączeniu komputera. Ono trwa przez cały czas, a prowadzenie własnego biznesu jest nieodłącznym elementem mojej codzienności i absolutnie ją uwielbiam :)

Partnerem dzisiejszego wpisu jest portal Zielona Linia – Centrum Informacyjno-Konsultacyjne Służb Zatrudnienia. To takie miejsce, w którym znajdziecie wszystko co istotne na temat szukania pracy, a także zakładania własnej działalności. To nie tylko baza przydatnych informacji i artykułów, ale również infolinia i możliwość otrzymania faktycznej pomocy i rady, gdy zmagacie się z poszukiwaniem etatowego zajęcia, czy marzycie o własnym biznesie.

Jeśli Wam również marzy się własny biznes, jeśli Was również wkurza praca dla kogoś i uważacie, że wystarczająco dużo się już nauczyliście… Jeśli Wy również czujecie, że chcecie działać na własną rękę w swojej branży… To zachęcam do lektury i zadania sobie kilku niezwykle ważnych pytań. Powoli. Bez pośpiechu.

Alina Szklarska - Designyourlife.pl

Czy nadajesz się na przedsiębiorcę?

Własna działalność gospodarcza to w żadnym wypadku nie jest jedyna, najlepsza opcja dla wszystkich. To, że ja cenię sobie elastyczne godziny pracy i możliwość wyskoczenia na szybkie zakupy, czy na spotkanie w ciągu „dnia pracy”, nie znaczy, że Tobie będzie odpowiadała praca po nocach i w weekendy, co często idzie w parze.

Zastanów się dobrze…

  • Czy potrafisz efektywnie pracować, gdy tak naprawdę nic nie musisz? Gdy nie czujesz presji i nie masz szefa nad sobą?
  • Czy potrafisz zaplanować sobie swoje działania w taki sposób, by ze wszystkim zdążyć na czas? Potrafisz dobrze planować i przewidywać konsekwencje podjętych działań?
  • Czy możesz sobie pozwolić na nieregularny dochód? Brak tej przyjemnej pewności, że wypłata 10-tego dnia miesiąca wpłynie na Twoje konto?
  • Czy lubisz i potrafisz aktywnie szukać zleceń i „sprzedać” się swoim klientom? Czy może wolisz, gdy ktoś z góry konkretne zadania do wykonania Ci zleca?
  • Czy szybko się uczysz? A przede wszystkim, czy chcesz się uczyć? Na początku działalności przedsiębiorca często jest swoim własnym marketingowcem, specjalistą od wizerunku, grafikiem, copywriterem, dyrektorem i sekretarką w jednym, a czasami i sprzątaczką. Kontrolerem jakości. Albo księgowym.
  • Czy jesteś skłonny wykonywać różne proste prace, również dużo poniżej Twoich kompetencji? Ja na początku czasami czułam się jak kierowca dostawczaka, gdy samodzielnie odbierałam towar z drukarni, a potem samodzielnie wnosiłam naprawdę ciężkie kartony do biura… ;)
  • Czy potrafisz podejmować samodzielne decyzje i dasz radę zmierzyć się później z ich konsekwencjami?
  • Czy jesteś odporny na stres?
  • Czy masz w sobie potrzebę rozwoju, chęć testowania nowych rozwiązań? Czy może cenisz sobie święty spokój i lubisz pracować w miejscu, a także w sposób, który dobrze już znasz?

Po prostu – nie poddawaj się tej presji. To, że ja i wiele innych osób, pozytywnie wyrażamy się o prowadzeniu własnego biznesu nie oznacza, że Ty też musisz go otwierać, bo tylko w ten sposób możesz się realizować, czy coś w tym stylu, bo to nie prawda. To musi być w Twoim charakterze. Musisz tego naprawdę mocno chcieć.

Pamiętaj proszę, że ja w żaden sposób nie demonizuję pracy na etacie i uważam, że takie doświadczenie przyda się każdemu. Bardzo doceniam wszystko, czego nauczyły mnie cztery lata pracy na etacie. Polecam to wszystkim – w szczególności osobom zaraz po studiach i w ich trakcie. Praca w branży, która jest dla nas interesująca, ale u kogoś, jeszcze nie na własny rachunek – będzie niezwykle cenna, bo warto być blisko tematu, który nas inspiruje. Przyjrzeć się dobrze, czy nasza wizja pracy w konkretnej branży ma w ogóle związek z rzeczywistością… :)

Jak zdobyć taką pierwszą pracę w wymarzonej branży jeszcze w trakcie studiów, czy po studiach? Opowiadałam o tym obszerniej w tym materiale: „Studiowanie architektury wnętrz i pierwsza praca w zawodzie„. Trzeba naprawdę aktywnie działać, koniecznie dać o sobie znać, ale wysłanie CV e-mailem może nie wystarczyć. Trzeba wyjść przed szereg. Polecam zajrzeć do Fabryki CV, jeśli temat jest dla Was w jakiś sposób problematyczny :) Możecie otrzymać tam darmową pomoc.

Alina Szklarska - Designyourlife.pl

Dobry pomysł na biznes.

Gdy już wiesz, że na pewno chcesz, że „masz do tego dryg” i najzwyczajniej w świecie chcesz spróbować… Co dalej? W sumie nic odkrywczego: musisz mieć na ten swój biznes dobry pomysł. Nie działaj po omacku i nie myśl, że jakoś to będzie. Nie mów, że inni w tej branży jakoś sobie radzą, więc Ty też jakoś musisz. Nie zakładaj, że teraz zaczniesz, a resztą będziesz martwić się później. Przygotuj się dobrze, stwórz biznes plan, analizę SWOT i nie idź na skróty.

  • Przede wszystkim musisz trafnie wybrać rodzaj swojej działalności. Aby to zrobić musisz naprawdę dobrze „odrobić lekcje”. Przeanalizuj interesujący Cię rynek, sprawdź w jaki sposób działa Twoja konkurencja. I nie w tym rzecz, by teraz zacząć działać tak jak oni, ale wymyślić sposób jak możesz robić to lepiej. Jak wykorzystać ich słabe punkty i zrobić z nich swoje mocne strony.
  • Musisz mieć plan działania i wstępne prognozy zwrotu z inwestycji. Czy Twój produkt ma szansę się sprzedać? Ile sztuk musisz sprzedać, by inwestycja się zwróciła? Ile sztuk realnie jesteś w stanie sprzedać? Czy aby na pewno jest zapotrzebowanie na świadczone przez Ciebie usługi? Ilu zleceń musisz się podjąć w każdym miesiącu, by utrzymać firmę?
  • Musisz mieć świadomość wszystkich czekających Cię kosztów. Płacenie składek ZUS to dopiero początek, a pierwsze dwa lata z ich preferencyjną wysokością mijają zaskakująco szybko, wiem co mówię :) Pracuję właśnie nad osobnym wpisem na temat firmowych kosztów, ale tak w wielkim skrócie: jest tego znacznie więcej, niż na początku Ci się wydaje. Obsługa księgowa*, prawna, sprzęt, programy, reklama, czynsz itp.

*Ja miałam spory problem ze znalezieniem kompetentnej i odpowiednio „nowoczesnej”  księgowej – dwie pierwsze kompletnie nie potrafiły zrozumieć specyfiki mojej działalności i obsługę wyceniały na aż 300-400zł miesięcznie! Nie decyduj się na pierwszą lepszą osobę, korzystaj z poleceń, szukaj.

  • Zastanów się jak możesz wykorzystać internet. Własny internetowy biznes może być świetną opcją dla kobiet obawiających się o swoją zawodową przyszłość po urodzeniu dziecka. Alternatywą powrotu na etat jako młoda mama może być otworzenie działalności, która np. pozwoli nam pracować z domu. Mam wrażenie, że na tym rynku jest jeszcze mnóstwo miejsca, w naprawdę wielu branżach. Sprzedaż własnych hand made produktów, copywriting, grafika, projektowanie, wykorzystanie zawodowych umiejętności i świadczenie usług on-line. Bardzo ciekawą niszą na rynku są wirtualne asystentki. Za granicą to podobno jak najbardziej normalne rozwiązanie, u nas wciąż rzadko spotykane. Sama niedługo będę rozglądać się za taką internetową pomocą, więc potwierdzam, że jak najbardziej, jest na rynku takie zapotrzebowanie :)

Pieniądze na start Twojego biznesu.

Nie każdy biznes wymaga dużej inwestycji środków finansowych na początek, ale większość z nich – TAK. Co, jeśli nasza działalność wymaga zainwestowania konkretnego kapitału,  a nie dysponujemy takimi środkami na swoim koncie? Sprawa nie jest przegrana, jest na to kilka rozwiązań:

  • Dotacja z Funduszu Pracy (m.in. dla bezrobotnych zarejestrowanych w powiatowych Urzędach Pracy)
  • Środki z Unii Europejskiej (Program Wiedza Edukacja Rozwój, Regionalne Programy Operacyjne)
  • Pożyczka na podjęcie działalności gospodarczej (chociaż nie jestem zwolenniczką rozpoczynania biznesu z długiem – warto znać swoje możliwości, TUTAJ możesz przeczytać więcej na ten temat).

Przez długi czas wydawało mi się, że to środki nieosiągalne. To znaczy… słyszałam, że niektórym faktycznie udaje się tak wystartować, ale jakoś nie chciało mi się w to wierzyć. Dzisiaj żałuję, że nie ubiegałam się o dotację na start działalności. Wiele osób w moim otoczeniu korzystało z tej formy finansowania – zarówno z Urzędu Pracy, jak i z Unii Europejskiej. Faktycznie wymagało to od nich poświęcenia sporo czasu, dopilnowania wielu formalności i tak dalej, ale zgodnie potwierdzili mi, że było WARTO.

Zbadaj dobrze swoje możliwości – ja o to nie zadbałam odpowiednio i bardzo dzisiaj żałuję, bo na początku mogło mi być znacznie, znacznie łatwiej.

Kwestie formalne

Samo zarejestrowanie jednoosobowej działalności gospodarczej nie jest szczególnie problematyczne, aczkolwiek można się tych formalności na początku wystraszyć… i nie da się tego zrobić bez wychodzenia z domu. Zachęcam do znalezienia sobie księgowego jeszcze przed otworzeniem działalności, który poinstruuje nas odnośnie wszystkich kolejnych kroków, pomoże wypełnić poprawnie wszystkie wnioski, doradzi najdogodniejszą dla nas formę opodatkowania i tak dalej. Przed nami podstawowe kroki:

  • Wypełnienie druku CEIDG-1 (można to zrobić TUTAJ). Najwygodniej jest zrobić to przez internet, a następnie w ciągu 7 dni udać się do odpowiedniego Urzędu Gminy, by wniosek potwierdzić własnoręcznym podpisem. Wniosek CEIDG-1 oprócz wniosku o wpis do ewidencji jest również wnioskiem o nadanie numeru REGON, zgłoszeniem do urzędu skarbowego (nadanie lub wskazanie numeru NIP) oraz do ZUS lub KRUS. Wymieniony wniosek pozwala także na wybór formy opodatkowania.
  • Wizyta w Urzędzie Skarbowym i wypełnienie druku VAT-R w przypadku rejestracji do VAT, a potem raz jeszcze, jeśli forma naszej działalności wymaga posiadania kasy fiskalnej.
  • Wizyta w banku i założenie konta firmowego. Nie jest to obowiązkowe, ale lepiej to zrobić dla własnej wygody, by łatwiej było nam oddzielić od siebie prywatne finanse od firmowych (przy transakcjach związanych z prowadzoną działalnością można używać konta prywatnego lub płacić gotówką, nie ma obowiązku posiadania konta firmowego. Wymóg konta firmowego istnieje w przypadku transakcji powyżej 15 000 euro).
  • Zamówienie pieczątki. Pieczątka również nie jest obowiązkowa, ale ułatwia i przyspiesza wypełnianie wielu dokumentów, na większości urzędowych druków znajduje się pole na nią przeznaczone. Można także jej używać na umowach i przy fakturach. Na pieczątce umieszcza się pełną nazwę firmy (wraz z imieniem i nazwiskiem przedsiębiorcy), adres siedziby, może być telefon i faks, REGON, NIP.

Alina Szklarska - Designyourlife.pl

A potem… zabieramy się do roboty i realizujemy nasz plan :)

To tyle dzisiaj – wpis zrobił się całkiem obszerny, a ja mam wrażenie, że zaledwie liznęłam temat. Dajcie koniecznie znać w komentarzach o których kwestiach powinnam napisać dokładniej.


Wpis powstał w ramach współpracy z portalem Zielona Linia

 

  • Magdalena

    świetny, przydatny post :) Już w środę idę w końcu podpisać umowę o dofinansowanie z PUP :) w końcu się udało i po 4 latach na etacie zakładam własną DG :)
    PS. co do wirtualnej asystentki serdecznie się polecam na przyszłość :)

  • PoMajemu

    Alina, wpis bardzo przydatny, tym bardziej, że sama coraz częściej zastanawiam się nad własną działalnością, bo, podobnie jak u Ciebie, ośmiogodzinny system pracy mi już nie odpowiada. Poza tym, chętnie poczytałabym o tym czy myślałaś o planie B, w razie niewypału. I ogólnie, chętnie poczytam o wszystkim bardziej od strony emocjonalnej ;)
    PS Czytam Cię od pierwszego postu i po tylu latach dopiero dzisiaj pierwszy raz komentuję. To dopiero (r)ewolucja ;) Pozdrawiam ciepło :)

  • Fajna ta ankieta na przedsiębiorcę :) Moim zdaniem mogłabyś rozwinąć kwestię szukania tematu swojego biznesu – również to, żeby nie bać się próbować różnych rzeczy :)

  • Ania Bartołd

    A będziesz szukać asystenta…. jak ja bym chciała moc Ci pomagać! :) sama tez kiedyś marze zeby otworzyć własna działalność ale póki co chciałabym pomagać komuś, kogo regularnie śledzę w Internecie i z kogo produktów korzystam <3 będę próbować! :D

    A wpis bardzo przydatny, choć ja śledzę każdy Twój wpis i film :)

  • Gratulacje i oby kolejna lata również były dobre:)
    Dzięki za ten wpis, teraz widzę, że nie taki diabeł straszny, jak go malują (jeśli chodzi o formalności:)

  • Anna Kowal

    Świetny tekst. Też baardzo długo myślałam, czy własna firma jest dla mnie; przez jakiś czas pracowałam w urzędzie, później w korporacji, aż w końcu zdecydowałam się na ten poważny krok. Na początku były ogromne obawy przede wszystkim o „wyjście do ludzi” z niszową usługą, ale powtarzałam sobie, że nic złego się nie stanie, nawet jeżeli potencjalny klient mi odmówi. Pomogło mi w takim postrzeganiu siebie w biznesie dwóch bardzo ciekawych mówców; teraz po roku pełnej działalności (VAT i ZUS na 100%) wiem, jak długą drogę przeszłam i jak bardzo to wszystko zmieniło moje życie – nie zamieniłabym tego na nic innego: ogromna satysfakcja i szczęście!
    Ale … tak jak napisałaś, to nie jest dla każdego :)

  • Świetny poradnik! Zgadzam się, że etat nie jest zły i nie każdy nadaje się do prowadzenia własnego biznesu. Z doświadczenia wiem, że prowadzenie własnej działalności zajmuje wiele czasu i często pracuje się 7/24h :) Daje to dużą satysfakcję, ale jeśli nie jest się wystarczająco zorganizowanym, to można się szybko zmęczyć i wypalić.

  • Jak zwykle świetny, merytoryczny post! No i dobrze, że istnieją portale takie jak Zielona Linia. Wszystkie przedsiębiorcze zapraszamy również do nas po codzienną dawkę inspiracji i motywacji.

  • Gratulacje 3 przedsiébiorczych urodzin! Czas leci szalenie szybko – pamiętam jak komentowałam u Ciebie gratulując decyzji o starcie pracy na swoim! ;)
    Sukcesów! :)

  • Bardzo chętnie czytam teksty o prowadzeniu działalności. Zawsze mam też wrażenie, tak jak ty na końcu tego wpisu, że temat został tylko liźnięty ;) jak zaczynałam 1,5 roku temu sądziłam, że to takie proste ;)

  • Nowy

    Świetny wpis!

  • takie wpisy upewniają mnie, że zdecydowanie wolę pracę na etat;)

    • Southgirl

      Ja też, zwłaszcza, że wypłata stała, pewna i nic mnie ponad to nie interesuje :P

  • Elżbieta A. (elau66wr)

    Mam pracę na etat od 30 lat.
    A od trzech miesięcy własną firmę. Moja, wyczekana, bo marzyłam i szykowałam się do niej 20 lat. Czy podołam? Kto to wie???! Ale staram się z całych sił. Na razie mam gwarantowaną satysfakcję. Jeśli człowiek nie nastawi się na zysk, a na początku na rozwój, reklamę, sprawdzenie, wyrobienie marki i jakości – to może się uda. Czego sobie i wszystkim pracującym na „swoim” z serducha życzę.
    Tematów do poruszenia mnóstwo: ja teraz czytam gdzie i jak się rozreklamować, to są koszty których niewiele mam, ale trzeba.

  • Chciałabym założyć firmę ale jeszcze mam na to za słaby pomysł niestety :/ Mam nadzieję że kiedyś to zrobię :D

  • No cóż…pozostaje mi tylko zrezygnować z tzw. stabilizacji wyznaczanej przez godziny 07.30-15.30 :)

  • Podoba mi sie w tym materiale to, ze podeszlas do niego bardzo konkretinie i mozna krok po kroku zorientowac sie, co trzeba zrobic, aby zalozyc firme. To bardzo pomocne. Mysle, ze fajnie byloby rowniez zobaczyc material krok po kroku odnosnie zarowno zalozenia jak i sklepu internetowego.

    I gratulacje trzeciej rocznicy, jak zamierzesz swietowac :)?

  • Marta Szulc

    Alino, czy mogłabyś powiedzieć coś więcej o usługach on-line? Jak to wygląda? Nigdy o tym nie słyszałam… Może to jest opcja dla mamy pracującej w domu? :)

  • Bardzo konkretny materiał – dzięki :)
    Ja bym chętnie przeczytała o tych funduszach na rozpoczęcie, bo nawet na tej stronie nie wszystko jest dla mnie zrozumiałe :/

  • Kamila

    Ja mam jedno i drugie! Stała praca na 3/4 etatu i własna działalność. Czasem jest ciężko połączyć jedno z drugim, ale dopóki dzieci są małe to ta stabilizacja finansowa (z etatu) jest mi potrzebna. Wiem, że zawsze będą pieniążki na koncie. Wiem że mam chociaż częściowo opłacony ZUS (zostaje mi tylko składka zdrowotna do opłacenia). Cenię sobie niezależność i wiem że ta moja działalność to jest TO co chciałabym robić w 100%, ale na to przyjdzie czas.

  • Jestem kilka miesięcy po studiach i chociaż marzę o własnej działalności, to wydaje mi się, że trzeba też rozwinąć konkretne umiejętności i poszerzyć wiedzę, żeby potem ten kapitał móc zamienić w zysk. Dlatego na razie skupiam się na zdobywaniu doświadczenia, ale pracuję głównie dorywczo, bo praca na etacie jest czymś, co kompletnie mnie odstrasza. Tak jak Ty uważam, że dla wielu osób jest to dobre rozwiązanie (sama takich ludzi znam), ale ja nie znoszę, kiedy ktoś mi narzuca sposób wykonywania pracy. Miałam tego przedsmak na studiach, kiedy robiłam wszystko po swojemu (włącznie z pracą licencjacką od A do Z). Moja promotorka była zaskoczona, bo mówiła, że większość studentów oczekuje prowadzenia „za rękę”, a dla mnie to było nie do pomyślenia, bo chciałam sama obmyślić plan, zgromadzić materiały i napisać to po swojemu, ryzykując oczywiście że gotowa praca przesłana tydzień przed terminem okaże się kompletnym niewypałem. Ale taki mam już charakter, dlatego myślę, że może mam predyspozycje do działania na własną rękę. Tak samo mam zresztą z organizacją czasu – kiedy mam wolny dzień do wypełnienia, działam na 100% i mam mnóstwo zapału, a kiedy muszę gdzieś być w ustalonych godzinach, od razu motywacja opada.

  • Magdalena Wośkowiak

    Kolejny wpis, który daje mi do myślenia w kwestii założenia własnej działalności. Ostatnio właśnie zastanawiam się nad tymi dwoma kierunkami – hand made i wirtualna asystentka. Dziękuję za wpis :)

  • Bardzo przydatny wpis. Ja właśnie jestem w takim momencie, że zastanawiam się czy firma czy jakiś etat i ciągle mi się zmienia…. Dzięki Alinka ;****

  • Agnieszka

    Ciekawy blog, ciekawy wpis. Trafiłam do Ciebie przypadkiem – ale bardzo chętnie, już nie z przypadku, wrócę. Poczytać, o czym piszesz i zobaczyć jak żyjesz. Pozdrawiam z Gliwic, pani architekt – pani inż. budownictwa ;- ) która jednak zajmuje się na co dzień czymś totalnie innym. Dzięki osobie podobnej do Ciebie (na pierwszy rzut oka – osoby zdecydowanej, pewnej siebie, nie bojącej się wyzwań i zmian) rzuciłam swój nudny zawód w cholerę i robię to, co umiem najlepiej. Nie żałuję 4 lat spędzonych na Politechnice Śląskiej, żeby uzyskać tytuł zawodowy. Widocznie mnie dłużej zajęło dojrzewanie, niż 19 lat. Widocznie dłużej musiałam przekonywać samą siebie, że raz podjęta decyzja (tutaj: wybór studiów) nie oznacza uwiązania na całe życie. Skoro można się rozwodzić z mężami, to i z zawodami można.

  • KarMagKat

    Moja bolączka – bardzo lubię pracę freelancera oraz różnorodna współpracę z biurami i innymi projektantami. Jestem zdyscyplinowana, potrafię dobrze zarządzać swoim czasem i nie potrzebuje szefa nad głową (wręcz mi takowy przeszkadza wydając durne decyzje :P). Ale u mnie pojawia się „ale”:
    – nie potrafię dobrze wycenić swojej pracy, zawsze zaniżam stawkę (typowa baba, faceci łatwiej walczą o swoje…)
    – kiepsko się reklamuję, nie radzę sobie z marketingiem.
    Także jak widać to jeszcze nie jest praca dla mnie, ale w przyszłości planuję spróbować. I rzecz jasna łapać co nieco po pracy ;)

  • Pepe Reina

    Powiem szczerze, że powiedzenie sobie: „mam dość! umiem już wystarczająco dużo, żeby otworzyć własny biznes” to trochę za mało. Dlaczego? Ponieważ nie jesteśmy sami we wszechświecie, a prowadząc własny biznes jesteśmy zdani na pastwę naszych ‚klyjętóf’. To wiąże się nie tylko z koniecznością pozyskiwania klientów – jak napisałem, jesteśmy dobrzy w tym, co robimy, więc nie musimy się o nich martwić. Problem jest z ciągłym użeraniem się np. o terminowe płatności, całą masę niejasnych przepisów podatkowych, czy egzekwowanie praw autorskich, jeśli chodzi o prace twórczą. Chciałbym wrócić do prowadzenia działalności, jeśli miałbym pewność, że po drugiej stronie jest ktoś kto szanuje profesjonalistę, a nie liczy na półdarmową pracę i wydaje się wiedzieć więcej na temat tego co robię – do tego stopnia że często mówiłem klientowi: jeśli Pan wie lepiej jak to się robi, nie powinien Pan się do mnie zgłaszać :)

  • Monika

    Większość firm upada w ciągu 2 lat, Ty już jesteś na rynku 3, gratulacje.

  • ah… to wszystko już niedługo będzie też moją rzeczywistością!