5 rzeczy, na których można oszczędzić. O oszczędzaniu raz jeszcze, bo jest teraz w modzie!

Temat oszczędzania będzie się przewijał przez Design Your Life jeszcze przez chwilę. Przez kilka kolejnych dni macie jeszcze szansę wziąć udział w konkursie, w którym mam przyjemność „jurorować” :) Mam dla Was dzisiaj również listę 5 rzeczy, na których można skutecznie trochę oszczędzić.

 

Więcej informacji o konkursie znajdziecie na dole posta :)

KONKURS ING

 

5 rzeczy, na których można oszczędzić

1. Książki

W żadnym razie nie zachęcam Was do zaprzestania czytania! Nie w tym rzecz :) Po prostu czytanie nie musi być równoznaczne z wydawaniem fortuny na książki.  Po pierwsze – chciałam Wam przypomnieć o istnieniu starych, poczciwych bibliotek. Kiedyś biegałam do nich w każdym tygodniu po nowe lektury. Pamiętam, że moja biblioteka bardzo starała się być na bieżąco i większość nowości była do wypożyczenia już tuż po ich premierze.

Często w Empiku aż mnie skręca przed półką z nowościami czy bestsellerami, ale staram się opanować ;) Zanim kupię książkę zawsze zadaję sobie pytanie: czy będę chciała do niej zajrzeć za 2-3-4 lata? Czy jest tego warta? Niestety (lub stety) zwykle odpowiedź jest negatywna, bo duża część z pojawiających się w księgarniach pozycji nie jest literaturą najwyższych lotów. W takiej sytuacji zwykle staram się odpuścić zakup, postarać się daną pozycję od kogoś pożyczyć – lub szukam w sieci ebooka. Zwykle są one tańsze niż tradycyjne papierowe wydania i często udaje mi się upolować jakąś promocję (np. w Merlinie). Odkąd korzystam z czytnika ebooków, udało mi się zaoszczędzić naprawdę dużą ilość pieniędzy na książkach. Jest jeszcze inne źródło ebooków, takie darmowe, które z pewnością znacie, ale nie wypada mi o nim pisać :)))

 

2. Ubrania

Spotkaliście się kiedyś z powiedzeniem „Nie stać mnie na tanie rzeczy”? Albo… „Chytry dwa razy traci”?  ;) Mają one więcej słuszności, niż mogłoby się w pierwszej chwili wydawać. Decydując się na tańsze rzeczy często decydujemy się również na gorszą jakość (bardziej lub mniej świadomie). Mam w szafie sporo t-shirtów czy bluzek, które kupiłam bardzo okazyjnie i tanio, a po kilku praniach traciły swój fason, rozciągnęły się czy mechaciły- i nie nadawały więcej do noszenia poza domem. Swoją drogą ostatnio zauważyłam, że stanowczo zbyt dużą część mojej szafy stanowią „ciuchy po domu” ;)

Po co mi rurki za 49zł, jeśli po kilku założeniach mają już wypchane kolana i są trzy razy mniej (przykładowo) czarne, niż były na początku i nie chcę w nich więcej chodzić? Chyba lepiej byłoby wydać 2-3-4 razy więcej (to jest indywidualna kwestia, dla każdej osoby inna ilość pieniędzy to „dużo” czy „więcej”) – i koniecznie upewnić się, czy są dobrej jakości materiału i dobrze uszyte! Wysoka cena nie jest równoznaczna z lepszą jakością! – i móc nosić je przez 2 lata, cały czas wyglądając bez zarzutu? :)

Mój własny przykład, z życia – zwykle kupuję koszulki i bluzki za około 20-70zł i nie lubię wydawać na nie więcej, ale kiedyś raz jeden „szarpnęłam” się na bluzkę za prawie 150 zł. I wiecie co? Przeżyła niezliczoną ilość prań, noszę ją często z wielką przyjemnością od 3 lat i nie zapowiada się, bym miała przestać. A tamte bluzeczki już od bardzo dawna są na stercie „ciuchów po domu i na siłownię” i nawet o nich nie pamiętam ;)

WAŻNE: jeśli już decydujemy się więcej wydać na ubrania warto, by były to fasony klasyczne. Dzięki temu po tych kilku latach, gdy faktycznie okażą się być pranioodporne, w dalszym ciągu będą się nam podobały i nie wyjdą z mody.

 

3. Telefon

Korzystałam już z oferty wszystkich sieci komórkowych, z niektórych nawet dwukrotnie. ZAWSZE rozglądam się za najlepszą ofertą dla siebie. Nie ma sensu przywiązywać się do jednej sieci, skoro numer bezproblemowo można przenieść. U poprzedniego operatora płaciłam o jakieś 15% więcej, niż obecnie, a oferował mi o połowę mniej minut i mniejszy pakiet internetu, niż obecny. Musicie znaleźć najkorzystniejszą dla siebie opcję. Ważne jest również w jakich sieciach mają już telefony osoby, z którymi kontaktujecie się najczęściej. Ja zawsze zmieniałam sieć na taką, jaką mieli w danym czasie moi faceci, aby niepotrzebnie nie tracić pieniędzy (gdy oni nie byli skłonni tego zrobić dla mnie, pewnie właśnie dlatego są już byli  ;) <taki mały żarcik>).

 

4. Kosmetyki

Czas na chwilę szczerości: chomikujecie kosmetyki po szafkach i kosmetyczkach, czy kolejne kupujecie dopiero, gdy jedno opakowanie się Wam kończy? Ze wszystkich sił staram się realizować tę drugą opcję. Kupowanie pięciu balsamów do ciała kończy się w efekcie tym, że któryś z nich zdąży się przeterminować i będziemy zmuszeni go wyrzucić. Wyrzucilibyście do śmieci 20 złotowy banknot? A tusze do rzęs? Je się tak fajnie kupuje, a przecież ich przydatność do użytku od otwarcia to tylko 3 miesiące. Jedno opakowanie wystarcza mi zwykle na 2 miesiące codziennego używania, po tym czasie tusz robi się dziwny, wyrzucam go więc wtedy bez wyrzutów sumienia i kupuję kolejny. W przypadku kosmetyków podobnie jak w poście o pakowaniu się staram się trzymać zasady „minimum minimum” i mieć na stanie tylko po jednym kosmetyku danego typu (no, w przypadku kolorówki trochę mi to nie wychodzi, ale i tak moją kolekcję mogę spokojnie ocenić jako bardzo minimalistyczną).

 

5. Zmiana styl życia na zdrowszy

Ten punkt celowo zostawiłam na koniec, bo jest trochę nietypowy :) Zauważyłam, że gdy dbam o swoją dietę wydaję o wiele, O WIELE MNIEJ pieniędzy poza domem. Bo smutna prawda jest taka, że naprawdę trudno jest zjeść coś zdrowego – i przy okazji np. wegetariańskiego czy wegańskiego – na mieście. Przestają dla mnie wtedy istnieć przekąski, słodkie napoje i fast foody. Rezygnacja z tych rzeczy pomaga pozostać w portfelu sporej ilości gotówki. Woda niegazowana jest kilkakrotnie tańsza od coli, a jabłko w warzywniaku od słodkiego batonika. Nie będę nawet wspominać ile obecnie wydaję na lody… ;) Myślę, że przestawienie się na inny tryb życia może zdziałać wiele dobrego dla naszych oszczędności. Lepsze jakościowo jedzenie to również swojego rodzaju inwestycja na przyszłość, bo zdrowa dieta = zdrowszy organizm = mniej pieniędzy wydanych na lekarzy i leki.

 

OSZCZĘDZANIE

 

Konkurs, konkurs!

Waszym zadaniem będzie zaprojektowanie koszulki, która będzie promowała modę na oszczędzanie. Nie musicie umieć obsługiwać żadnego skomplikowanego programu graficznego, ponieważ tworzenie projektu odbywa się w specjalnej aplikacje konkursowej Banku Śląskiego ING. Konkurs jest…

> O, TUTAJ<

Do zgarnięcia jest 1000zł na dobry początek oszczędzania. Wraz z Michałem Góreckim wybierzemy 4 najciekawsze projekty koszulek. Przeglądam sobie regularnie to, co pojawia się w galerii konkursowej i wybór będzie trudny. Strasznie fajnie móc obserwować Waszą pomysłowość.

Konkurs trwa tylko do 10 sierpnia 2013!

 

ING_koszulki_520x520_v1a

# Teraz Wasza kolej: na czym Wam udaje się oszczędzić? Tak jak pisałam ostatnio – dla autorów najciekawszych komentarzy będę miała niedługo małe niespodzianki :)

  • Annna

    Ja ostatnio, oprócz konta oszczędnościowego, karmię moją wielką świnkę skarbonkę (taką tylko do rozbicia!). Wrzucam do niej same pięciozłotówki. Podobno pani w sklepie powiedziała, że można w nich uzbierać nawet 2,5 tysiąca ;D Postanowiłam zatem to sprawdzić! Dlaczego 5zł? Bo w portfelu mam najczęściej same papierowe banknoty i aż się zdziwiłam, że z reszty która zostaje mi gdy za coś zapłacę, bardzo często tyle akurat się uzbiera. A gdy już trafi do mojej ręki taka pięciozłotówka, ciężej mi ją wydać np. na loda czy batona, mając w pamięci głodną świnkę, która czeka na mnie w domu. To najlepszy prezent jaki dostałam od mojego narzeczonego! :)

    • Ja zbierałam 2złotówki ale się zniechęciłam :( Teraz żałuję, może zacznę jeszcze raz.

      • ja odkładam 1,2,5 złotówki każdego dnia wieczorem;)

    • Alina

      Muszę pomyśleć nad odkładaniem pięciozłotówek tak jak Wy… dobrze byłoby tak kiedyś uzbierać „przypadkiem” te 2,5 tysiąca złotych :)

  • Z tymi kosmetykami to masz rację. Bez sensu kupować kilka szamponów, odżywek, balsamów jednocześnie, a potem wyrzucać tylko w połowie zużyty produkt, bo poprzedni się przeterminował. Myślę, że zacznę się do tego w końcu stosować. I przede wszystkim przestanę kupować kosmetyki, których nie potrzebuję. Np. lakier do włosów. Nigdy nie używam, a mam aż 3. Zupełnie bez sensu.

  • AniaS

    ja oszczędzam na gazetach bo ich nie kupuję :) część można przeczytać w internecie a część jest niewarta czytania ;) pisma kolorowe w Polsce mają niezłe ceny a w większości nie są ich warte (no może poza Zwierciadłem i Sensem) ;)

    no i klasyk oszczędzam wodę, brzmi banalnie ale większość ludzi których znam myje zęby przy odkręconym kranie, zmywa naczynia pod bieżącą wodą i w ogóle się nad tym nie zastanawia, szkoda!

  • Zupełnie się nie zgadzam;)
    Ani książki – a co jak po prostu ktoś lubi mieć biblioteczkę, nie chce się martwić, że zniszczy książkę/zapomni jej oddać na czas i będzie miał problem, etc. Poza tym często są promocje i mój TŻ w zasadzie nie kupuje książek droższych niż 15zł, rzadko się zdarzają w regularnej cenie. W Empiku nie opłaca się kupować – i tu byłaby dobra rada odnośnie oszczędzania – lepiej szukać w internecie, wiele sklepów ma darmową dostawę i niższe ceny. Ostatnio robiłam prezent TŻtowi i za dwie książki (za które w Empiku zapłaciłabym ponad 90zł) dałam niecałe 60zł.
    Kosmetyki – jeszcze z 1,5mies temu miałam 7 balsamów, aktualnie zostały mi 3. Nie trafia do mnie argument z przeterminowaniem, jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby kosmetyk pielęgnacyjny mi się przeterminował. Jednak trzeba używać, a nie kupować, żeby stało na półce.
    Ubrania – kupiłam sobie kiedyś bluzkę z Zary (była dość droga, teraz już nie pamiętam dokładnej ceny, ale ponad 100zł kosztowała) i po paru praniach nadawała się tylko na szmatę. Ostatnio za to kupuję koszulki za 1-3e (4,3zł-12,9zł) w Primarku i wszystkie kupione w lutym są w świetnym stanie (a noszę je często, więc i piorę często). Zresztą odkąd poznałam Primarka, który jakościowo jest identyczny jak nasze sieciówki, za to cenowo parokrotnie tańszy, już praktycznie w Polsce zakupów nie robię. Także nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że warto wydać 150zł na bluzkę, bo gdzie indziej taka sama jakościowo będzie kosztowała 50zł.
    Zdrowe odżywianie – nie wiem czy utrzymujesz się sama, tj. robisz zakupy jedzeniowe do domu sama, ja niestety tak i wiem, że zdrowe odżywianie = o wiele większe wydatki na jedzenie. Po prostu zdrowe jedzenie, dobre jakościowo jest droższe.

    • Alina

      Chyba nie przeczytałaś mojego posta zbyt dokładnie.
      Pisałam, że wysoka cena nie jest równoznaczna z lepszą jakością i przed zakupem trzeba przede wszystkim zwracać uwagę na jakość materiału i sposób, w jaką dana rzecz jest uszyta.

  • Wiem coś o tym temacie :) Od kilku lat uczę się racjonalnego oszczędzania. Oto moje triki:

    1. Korzystam z bibliotek albo tanich księgarni internetowych. Książek na prawdę nie trzeba kupować w Empiku po cenach bitych na okładkach. Normalna cena książki to 35 zł, a w tanich księgarniach internetowych kupisz ją za 25 z przesyłką albo odbiorem osobistym :) Jakby nie było 10 zł w kieszeni ;)
    2. Kontroluję moje finanse czyli w sumie prowadzę małą księgowość moich wydatków. Co miesiąc je podsumowuję i widzę na co wydaje najwięcej. I co najważniejsze wyciągam wnioski! :)
    3. Przed zakupem jakiejś rzeczy zastanawiam się dwa razy czy na pewno jest mi potrzebna. Jeśli chodzi o ciuchy to w głowie ustalam sobie do czego daną rzecz założę i czy w ogóle do czegoś będzie pasowało.
    Jeśli chodzi o kosmetyki, korzystam z serwisów internetowych i poleceń koleżanek. Raczej rzadko kupuję coś pochopnie.
    4. Ustalam sobie górną granicę cenową jaką zapłacę za coś lub górną granicę tego ile mogę wydać na przyjemności.
    5. Szukam gdzie taniej. Potrafię przekopać wiele sklepów internetowych w celu znalezienia najniższej ceny. Konfrontuje to z cenami w sklepach stacjonarnych. Korzystam również ze sklepów zagranicznych np. ebay np. ostatnio kupiłam szczotkę Tangle Teezer wersję compact za około 35 zł, podczas gdy w Polsce kosztuje ok 60 zł!
    6. Kupując produkty spożywcze staram się nie kupować na wyrost. Nie można marnować jedzenia, podczas gdy tyle osób nie ma co jeść. Stosuję również najważniejszą zasadę kupowania w supermarkecie: idę tam najedzona :)
    7. Promocje – czy na prawdę ceny są atrakcyjne? Czy na prawdę potrzebuję 10 lakieru do paznokci, gdy używam tylko dwóch na zmianę? Trzeba zadać sobie te pytania podczas wyprzedażowego szału :)

    To chyba wszystko, co nasuwa mi się na myśl. Przynajmniej na chwilę obecną :) Najważniejsze jest robienie zakupów z głową, po prostu :)

    • Alina

      Ewelina, dzięki za tak obszerną wypowiedz! A polecisz mi może jakąś tanią księgarnię internetową?

      • Agu

        Ja np. najczęściej robię zakupy w Znaku. Ostatnio za 10 książek zapłaciłam 119zł! :) Oczywiście z darmową dostawą do paczkomatu. :) Warto śledzić różne księgarnie by sprawdzać dane oferty promocyjne, Znak ma je często. :)

        • EwelinaS

          Ja polecam księgarnie Dedalus – stacjonarnie na pewno są w Warszawie i Częstochowie, ale mają też sklep internetowy. Może nie mają nowości, ale zawsze znajduję coś dla siebie (niestety jedna z księgarni znajduje się tuż obok mojego wydziału, więc i tak swego czasu wydawałam tam majątek bo zawsze „było po drodze” ;)

      • Zerknj też na Bonito.pl. Mają nowości, często są przynajmniej z 20% rabatem i całkiem tanie wysyłki :)

    • Alina

      Ewelina, jeszcze jedno – zdradzisz gdzie kupiłaś Tangle Teezer w tak dobrej cenie?

      • Najtańsza księgarnia internetowa jaką znam to Fantastyczne Światy :) A tangle Teezer kupiłam na ebay angielskim :)

  • Książki kupuję też tylko takie, do których zapewne jeszcze wrócę.
    Z zakupami kosmetycznymi cały czas walczę. Myślę, że jeszcze przez min. pół roku nie będę nic kupować, bo takie mam zapasy.
    Jeżeli chodzi o tel. to nie mam takiego problemu. Ważne jest dla mnie długa ważność konta po doładowaniu, bo zawsze mi się kumulują pieniądze.
    Jeżeli chodzi o ubrania to polecam second handy, ale takie w mniejszych miejscowościach, gdzie stawki są kilka razy tańsze niż w dużych miastach. Wysoka cena w sklepach niestety nie zawsze przekłada się na jakość.

    • sprężyna

      hej

      zgadzam się, że kupowanie na wyrost często nie ma sensu, ale ktoś mi kiedyś powiedział i miał chyba trochę racji, „że osoby bogate dlatego są bogate, bo kupują nie wtedy gdy potrzebują, ale wtedy gdy są niskie ceny” czyli np jeśli jest promocja na płaszcze, a wiem że mój w przyszłym sezonie raczej już pomału będzie umierał, to kupuję sobie sezon wcześniej na wyprzedażach i płacę o połowę mniej (ale kupuję jeden, bez przesadzania:), resztę kasy mam na inne wydatki, jest to mały sposób magazynowania niektórych rzeczy, osobiście uważam że sprawdza się na droższych rzeczach, typu płaszcz, buty ale też np gdy połowa proszku już zniknie pomału rozglądam się za promocją i kupuję taniej gdy się trafi, bo wiem że i tak będę go potrzebować za jakiś czas.

      jeśli chodzi o ciuchy, dobry pomysł z second hand, ale w dużych miastach ceny tam niestety nie są tak atrakcyjne, za to szukam fajnej garderoby na placach, często handlarze skupują z sieciówek po sezonie za grosze wory ciuchów np. z włoch i wyprzedają za naprawdę atrakcyjne ceny 5, 10, 15 złoty, po sezonie letnim wpadło mi kilka w cenach 5-10 zł i nawet jeśli po roku któraś z nich padnie to nie będzie mi szkoda.
      taką za 70 złoty musiałabym nosić 7-14 lat żeby wyszło na to samo.

  • staram się oszczędzać, gdy robię w domku obiad, to wychodzi czasem danie za 5 złotych na dwie osoby :)
    gdzie na mieście, w jakim lokalu zjem za taką sumę?

    książki lubię czytać, ale tu masz rację – nie muszę każdej pozycji mieć kupionej na własność, czasem warto przeczytać, oddać i po problemie :)

    co do ciuchów – uwielbiam second handy, tam można znaleźć naprawdę śwetne rzeczy. A jeśli już marzy mi się porządna, markowa bluza – to proszę o nią na urodziny, święta…

    a kosmetyki – staram się systematycznie zmniejszać swoją kolekcję (która zrobiła się ogromna, gdy pracowałam w sklepie kosmetycznym…)

  • Camille Jeaval

    absolutnie nie potrafię zrozumieć szału kosmetykowego :) może dlatego, że mam cerę wrażliwą i suchą, więc zdecydowana część mazideł mnie najzwyczajniej w świecie uczula. Wiem czego nie mogę stosować, wszystkie balsamy zamieniłam na krem nawilżający po goleniu i zwyczajną oliwkę.
    od lat maluję się tak samo, nie używam żadnych szminek (bo mnie denerwują….) pomadki pielęgnacyjnej, mam jeden ukochany tusz do rzęs od 6 lat i nie widzę sensu w posiadaniu zapasów…
    jeśli chodzi o kosmetyki do włosów, to poluję na zniżki :))

  • Absolutnie się z Tobą zgadzam! Ubrania przede wszystkim klasyczne i takie, które starczą mi na długo, a jeśli mam zachcianki, to chcę by były to tanie jednosezonówki, których nie będzie mi szkoda wyrzucić. Kosmetyki kupuję tylko wtedy, gdy coś mi się skończyło (wyjątkiem są lakiery do paznokci!), telefon to zawsze wybór najkorzystniejszej oferty, bo i tak często dla stałych klientów nie mają promocji. Jedyne na czym ciężko mi oszczędzić to książki. Marzy mi się duża biblioteka w domu i nic na to nie poradzę. Nie kupuję książek jak opętana i jeśli bardzo chcę coś przeczytać, a nie mam funduszy, to z ratunkiem zawsze przychodzi biblioteka. Często też można kupić na allegro książkę, którą ktoś przeczytał i sprzedaje za pół ceny. I najlepszy prezent dla mnie to właśnie książka ;)

  • bogusia

    Mi udaje się zaoszczędzić na jedzeniu do pracy- zawsze przygotowuje w domu jedzenie, jest zdrowe, pyszne i tanie. Korzystam też z darmowego Internetu oferowanego od AERO2 (warto zainteresować się ich usługą).
    Zamiast kablówki i telewizora- filmy, wiadomości oglądam w Internecie.
    Gdy idę do kina korzystam z biletów promocyjnych np. po zakupie batoników kinder bueno.
    Gdy jadę „w Polskę”korzystam ze strony http://www.polskibus.com/ Uwielbiam też urządzenia, które mi zastępują kilka sprzętów np. telefon z nawigacją, piekarnik z funkcją mikrofali.Przeglądam gazetki promocyjne online przed pójściem np. do super- pharm, aby już w domu przemyśleć zakupy.
    Poza tym staram się utrzymać ilość rzeczy pod kontrolą, wiem,ile czego mam i kiedy mam zrobić zapas np.kosmetyków, jedzenia. Świadomość „posiadania rzeczy” jest ważna, żeby nauczyć się oszczędzać.
    A i najważniejsza zasada, jeśli zbieram na jakiś cel to po prostu nie pokazuje się w centrum handlowym:)Z pokusą trzeba walczyć:) Prowadzę też w excelu tabelkę z przychodami i wydatkami, po roku mam podsumowanie,ile rzeczywiscie udało mi się zaoszczędzić, ile wydaje na jedzenie, a ile na rozrywkę. Tabelka na każdy miesiąc jest nowa dzięki temu mam porównanie i bieżącą kontrolę nad wydatkami:)

    • Alina

      Dzięki Bogusiu za ciekawe rady. A powiedź mi – jak Ci się sprawdza ten darmowy internet, AERO2? Czy jest bardzo wolny?

      • Emilia

        Mój brat używa Aero, jest w porządku ale jak dla mnie za wolny. Gdy próbuję słuchać u niego muzyki na yt to się zacina i rzadko się zdarza przesłuchać cały utwór. Nie ma raczej też szans obejrzeć film. Strony ładują się nieco dłużej. Ale za to moja kuzynka dokupiła do niego antenę i śmiga o wiele szybciej. No i co godzinę się wyłącza i trzeba ponownie włączyć.

        Ale: jest za darmo. Więc dla mojej mamy, która słucha radia przez internet a nie yt, ogląda strony z przepisami i takie tam, jest ok. Dla mnie za wolny :) Więc chyba zależy od potrzeb.

        • Alina

          Dzięki za info! :)

  • Fajny post. Popieram oszczędzanie na kosmetykach, telefonie i przede wszystkim to aby rozsądnie podchodzić do zakupów. Zawsze lepiej jest się dwa razy zastanowić.
    Zgłosiłam swój projekt koszulki :) Taki prosty bo lubię prostotę :) Zobaczymy co będzie :)

  • eM

    Również wyznaję zasadę, że za ubrania warto zapłacić więcej, bo dłużej nam posłużą :)

  • super post! zgadzam się z tym, że im droższe tym lepsza jakość (sprawdzone wiele razy). warto odłożyć trochę kasy na coś porządniejszego i trwalszego :) jak to dobrze, że istnieją biblioteki!

  • alikatena

    No to teraz kilka moich sposobów:

    KOSMETYKI:
    Zapisuję w tabelce „jakie kosmetyki mam” a w kolumnie obok „jakie chciałabym mieć”. Jeśli skończy mi się kosmetyk z danej kategorii, kupuję ten który kiedyś wpadł mi w oko (oglądając filmy na YT czy czytając blogi zapisuję polecane rzeczy). Dzięki temu nie gromadzę kosmetyków i jak coś się skończy, nie spędzam całego dnia w drogeriach, bo wiem już co chcę!

    KSIĄŻKI
    Kiedyś kupowałam je na wszystkich możliwych wyprzedażach i okazjach, ale jak tylko kupiłam jedną, zaraz kupowałam następną, więc mam masę książek „do przeczytania”. Od dłuższego czasu nie kupuję wcale! Postanowiłam sobie, że dopiero jak przeczytam wszystkie które mam – będę mogła kupić następne. Czasami robię małe wyjątki, ale kupuję tylko wtedy, jeśli danej pozycji nie ma w bibliotece!! Tak samo z książkami na studia, których zazwyczaj jest bardzo mało w bibliotece. Zamiast kupować ksera od starszych roczników, orientuję się wcześniej co będzie mi potrzebne i staram się już pierwszego dnia, po otwarciu biblioteki, zamówić wszystkie!:) Bardzo fajną opcją jest też wypełnianie ankiet przez internet, gdzie dostaje się punkty za każdą wypełnioną ankietę. Po uzbieraniu 1000 punktów można to wymienić np. na bon o wartości 40 zł na zakupy w merlin.pl. Wydaje się dużo, ale mi udało się już zdobyć 3 książki w ten sposób!! Ostatni sposób na książki to konkursy! Wystarczy chwilę poszukać i jest ich mnóstwo na FB, stronach wydawnictw, blogach czy stronach autorów. Zazwyczaj bierze w nich udział mało osób, więc szanse na wygraną są bardzo duże. W mojej własnej biblioteczce znajduje się ok 20-30 książek tak zdobytych!:)

    GAZETY
    Często bywało, że kupiłam gazetę i przez cały miesiąc nie zdążyłam jej przeczytać nawet w 50% (bo nie było czasu, bo kupiłam następną) i tak kupka gazet rosła – z przeznaczeniem na ,,przeczytam później”. No niestety, jeśli wtedy nie miałam czasu to i później mieć go nie będę. Teraz mam zasadę – dopóki nie przeczytam tego co kupiłam – nie kupuję następnej. Działa! Dobrym sposobem jest też subskrypcja, o ile jesteśmy pewne, że będziemy czytać sumiennie daną gazetę. Można w ten sposób zaoszczędzić cenę nawet 2 numerów.

    TELEFON
    Od kiedy zapisuje ile i na co wydaję, zauważyłam że płacę za doładowania telefonu więcej niż mogłabym płacić za abonament i jednocześnie mieć więcej minut, sms itepe. Przeszłam więc na abonament!

    TABELKA Z WYDATKAMI
    Niby banalne a trudne do realizacji, ale weszło mi to w nawyk i od roku jakoś udaje mi się to kontrolować. Moim sposobem jest podzielenie na kategorie wszystkich wydatków i w jednej z kolumn Excel oblicza mi w procentach ile przeznaczam np. na rozrywkę czy jedzenie w danym miesiącu. Łatwiej wtedy zaplanować następny miesiąc, gdyż dążę wtedy do większego zrównoważenia i wiem na co za dużo wydaję.

    WAKACJE
    Dużo podróżuję, ale jakoś zawsze raczej jeździłam z biurem podróży i podziwiałam tych, którzy są na tyle odważni, by jechać gdzieś na własną rękę. Ceny w katalogach jednak szokują – np. Wietnam czy Kambodża – cena w biurze ok. 8 tys. Cena przy wyjazdach samodzielnych 3-4 tys. i zależy to od naszych wymagań. Po przeliczeniu wychodziło ok 10 $ za dzień na osobę.. a loty są teraz w ciągłych promocjach i np. za 2 zł można polatać po Azji:) Polecam się odważyć, bo można nie tylko sporo zaoszczędzić, ale i więcej zobaczyć! Tylko uwaga – to uzależnia!:) I jeszcze jedna kwestia związana z podróżami – pamiątki!! Staram się łączyć przyjemne z pożytecznym i nie kupować „ładnych ale niepraktycznych” pamiątek. Zamiast tego kupuję coś co na pewno kupiłabym w Polsce np. z Maroka przywiozłam ich tradycyjne kapcie babosze, bo akurat miałam w planach ich zakup, a z Azji jedwabne szale, które są jednocześnie pamiątką i noszę je codziennie!:)

    • Alina

      Alikatena – świetne sposoby, jestem pod wrażeniem. Chyba jesteś bardzo zorganizowaną osobą, dobre odnoszę wrażenie? :)

      • alikatena

        Staram się być!:) Nie ukrywam, że Twój blog bardzo mi w tym pomaga!

  • Karola

    Hej :) Czytam Twojego bloga już od dłuższego czasu ale nigdy nie pokusiłam się o skomentowanie. Tym razem post mnie dotknął i muszę napisać :) Nigdy nigdy nie umiałam oszczędzać, nawet się nie starałam, do czasu oczywiście. Wiele razy próbowałam zapisywać co gdzie i kiedy kupiłam, zbierałam paragony ale to nic nie dawało, bo zaraz o tym zapominałam. Niedawno ściągnęłam program, który miał kontrolować moje wydatki, ale oczywiście zapominałam o nim. Ale ciągle się staram walczyć i pilnować. Ale znalazłam inne sposoby, jak dla mnie troszkę lepsze. Mam skarbonkę, która stoi w miejscu, które zawsze widzę i co dziennie wrzucam tam pieniądze. Przeszłam też ostatnio na abonament, który w zupełności mi wystarcza i nie muszę kilka razy doładowywać konta. Od dłuższego czasu też zabieram bułkę, jogurt czy zrobioną wcześniej sałatkę na uczelnię, żeby nie kupować batoników itp – WIELKA OSZCZĘDNOŚĆ!. Co do gazet nie kupuję już kilku na raz tylko ja jedną przyjaciółka drugą i się wymieniamy, zawsze coś się zaoszczędzi a przecież dwóch na raz się nie czyta :) Ale skorzystam z Twoich rad, przede wszystkim z kosmetykami :) Trzymaj kciuki:)

    • Alina

      Zawsze bardzo mnie cieszy, gdy postanawia się odezwać ktoś, kto zwykle tylko czyta. Fajnie, że się ujawniłaś i dzięki za podzielenie się swoimi sposobami :)

  • oooo post dla mnei :) jestem kompletnie nie oszczedna i naprawde trudno jest mi odlozyc pewna kwote :)
    Na spacerze z dzieckiem zawsze jakis napoj,owoce na targu na przekaske,a przy okazji buleczke dla malego ,to tu to tam i na jednym spacerze wydam 50 zł.
    Na NIC.
    Bo maliny zjedzone po drodze,z czeresni zrobiony kompot,napoj wypity,lody zjedzone i tyle
    Koszmar :)
    Ale z tym operatorem to musze sie powaznie zastanowic bo ten moj to zaczyna mnie juz wkurzać :)
    pozdrawiam

  • Fajny artykuł :) Z kosmetykami dokłądnie tak robię.Kiedyś kupowałam stosy i połowy nie używałąm. Teraz kupuję jeden i wykorzystuję na maxa. Kupuję większą ilośc, tylko jeśli jest fajna promocja, a ja akurat tego kosmetyku używam często. Z książkami się zgadzam, ale nie potrafię nie kupić na własnosć. Nie wydaję na książki miliony, staram się je zamawiać u rodziny jako prezenty na różne okazje, ale sama lubię je trzymać na półce i za jakiś czas do nich zaglądać. Cóż, taka mała słabość ;)

  • Z ostatnim podpunktem zgadzam się całkowicie – ludzie nie zdają sobie sprawy, ile wydają pieniędzy na przekąski i „śmieciowe” jedzenie ;) Podzielam zdanie także odnośnie oferty sieci telefonicznej, czasami naprawdę warto poświęcić więcej czasu i znaleźć coś odpowiedniego dla siebie :)

  • Zgadzam się z tym wszystkim co napisałaś,szkoda, tylko, że nie zdążę na konkurs; (

  • Pingback: Konkurs na projekt koszulki ING rozwiązany. A ja mam coś dla Was! | Design Your Life()

  • Iza

    Jestem wielką miłośniczka literatury, ale już staram się ograniczać zakup książek – najczęściej wstrzymuję się trochę i gdy dana pozycja jest dostępna w bibliotece, to wypożyczam. Bo prawda jest taka, że nie do wszystkich książek sięgam ponownie. Kupuję tylko to, co do czego mam pewność, że jeszcze nie jeden raz to przeczytam. Staram się też ograniczać z wyjściami do kina – dokonuję selekcji filmów, dzielę je na takie na które MUSZĘ iść do kina i na takie na które mogę zaczekać aż będą dostępne za darmo w sieci. Ubrania staram się kupować na targu (z racji miejsca zamieszkania jeżdżę na targ w Mysłowicach – we wtorki i piątki oraz w Będzinie – w soboty) bo tak się składa, że są tam te same ubrania co w sklepach w Jaworznie. Z tą różnicą, że żakiet na targu kosztuje 20-35 zł, a w sklepie u mnie 75 zł. Staram się też zdrowiej odżywiać i przygotowywać posiłki w domu. Sałatki czy kanapki na mieście może nie kosztują majątku, ale w przypadku jednorazowego zakupu. Gdyby człowiek chciał jeść codziennie na mieście drugie śniadanie, obiad i ewentualne jakąś przekąskę to wtedy jest to odczuwalne. Robiąc samodzielnie jedzonko oszczędzam pieniądze no i mam pewność co naprawdę jem. No i może wstyd się przyznać, ale od dłuższego czasu nie kupuję w kinie popcornu, coli czy innych przekąsek. Bezczelnie przemycam w torebce wodę mineralną i coś do schrupania.

  • Biblioteka – to jest to miejsce gdzie potrafie zginac na caly dzien myslac ze jestem tylko godzinke.