Nauka angielskiego w domu – mój plan

Hej! Zapowiadałam ten post już kilkakrotnie. Wy czekaliście, upominaliście się, wysyłaliście mi ponaglające mejle… A ja nie potrafiłam go dokończyć z powodu spadku motywacji do nauki. A jak Wam mogę pisać o tym, w jaki sposób się uczę, jeśli się nie uczę, bo mi się nie chce? :) Ale żarty się skończyły, spinamy pośladki i do roboty.

Na mój poziom zaawansowania angielskiego marudziłam już tutaj wielokrotnie (np. w tym poście) i przyszedł czas, by realnie w tej kwestii podziałać. Angielski jest na mojej liście celów na 2013! Wrzesień mamy już, kurczę. Pociesza mnie fakt, że z pozostałymi punktami planu poszło mi o wiele lepiej (i szybciej).

Na jakim etapie jestem teraz

Mój obecny poziom angielskiego oceniam tak mniej więcej na B2, co jest fatalnym wynikiem z uwagi na fakt, że uczę się go przez całe swoje życie. I tak jakoś się nauczyć nie potrafię. Z pewnością powinnam się bardziej przyłożyć w liceum, zamiast kręcić nosem na sposób prowadzenia zajęć. I z pewnością mogłam lepiej trafić na studiach, na których zaczęliśmy materiał od A1-A2, co do teraz nie mieści mi się w głowie. Nieważne. Do roboty!

Co robiłam wcześniej i co mi pomogło

Przede wszystkim staram się otoczyć angielskim na tyle, na ile jest to możliwe. Nie jest to specjalnie trudne biorąc pod uwagę fakt, że teraz niemal cały świat jest anglojęzyczny, a angielski atakuje nas ze wszystkich stron, bez względu na to, czy tego chcemy, czy też nie.

Przełomem w moim sposobie myślenia na temat nauki języka była lektura strony Antimoon. Ta metoda nauki zaprzecza wszystkiemu temu, co wcześniej wałkowaliśmy w szkołach. Nie zgadzam się z nią może w 100% (może mój błąd?), ale Antimoon nieźle mi w głowie namieszało. Zgodnie z jej zasadami naukę musimy wyraźnie podzielić – na input (czyli wszystko to, czego słuchamy, widzimy i czytamy) oraz output (czyli to, co piszemy i mówimy). Na początku powinniśmy sobie zaserwować tak potężną dawkę poprawnego językowo inputu, by w pewnym sensie wyrył się w naszej pamięci. Metoda Antimoon nawiązuje do sposobu, w jaki języka uczymy się jako dzieci. Na początku tylko słuchamy – otoczeni jesteśmy niezliczoną ilość słów, zdań, sformułowań. Dzięki temu po pewnym czasie w głowie pozostają nam całe gotowe struktury, których po nieustannym utrwalaniu jesteśmy w stanie w poprawny sposób używać. Nie będę Wam opisywać wszystkiego – jeśli zainteresował Was ten temat, to odsyłam na zalinkowaną w tym akapicie stronę.

Anglojęzyczne strony, blogi, magazyny i książki

Aby otoczyć się angielskim staram się jak najwięcej – codziennie! – czytać i słuchać w tym języku. Śledzę w sieci niezliczoną ilość anglojęzycznych stron i blogów, staram się czytać zagraniczne magazyny oraz książki. Dostęp do nich jest bardzo łatwy, bo w internecie jest dosłownie wszystko. I na Kindle Store też :) Czytanie po angielsku jest dla mnie obecnie tak naturalne, że najczęściej nie zdaję sobie sprawy z tego, że to robię. ZWYKLE nie ma to dla mnie różnicy, no chyba, że tekst jest napisany wyjątkowo trudnym językiem (większość da się ogarnąć z kontekstu).

To wszystko przyszło z czasem, bo na początku nie było mi tak łatwo. Wszelkie strony czytałam z wysiłkiem i nieustanną myślą „czytam w innym języku”. Jeśli czytanie po angielsku sprawia Wam trudność, to polecam lekturę książek, których poziom zaawansowania jest dostosowany do Waszego – wydawnictwo Penguin Readers ma coś takiego. Im więcej będziecie czytać, tym łatwiej Wam to zacznie przychodzić, ale nie po tygodniu czy dwóch. O konkretnym postępie zorientujecie się dopiero po wielu długich miesiącach.

„Filmiki” na Youtube!

Aby zapewnić sobie drugą część niezwykle istotnego inputu zaczęłam regularnie oglądać filmy na Youtube. Od kilku lat nie ma dla mnie dnia, bym nie obejrzała jakiegoś „filmiku”. Zaczęłam od tego, co interesowało mnie najbardziej, czyli tych urodowych*. Nawet z tutorialu o kręceniu włosów można się czegoś nauczyć! Dzięki wielu godzinom spędzonym na oglądaniu vlogów – zarówno osób nagrywających z USA jak i Wielkiej Brytani – rozumienie tekstu mówionego zaczęło być dla mnie o wiele, wiele łatwiejsze. Wybierając vlogera warto zwrócić uwagę na sposób jego mówienia – no wiecie, jakby to powiedzieć, nie wszyscy robią to na najwyższym poziomie :) Staram się oglądać inteligentne i ładnie wypowiadające się dziewczyny, a nie „You know guys, this is my new lipstick, yeah, it’s pink and soooo pretty, so sparkly, gosh, I love it, I’m sooo excited!”.

* Jeśli chodzi o urodowe kanały to polecam Fleur DeForce (UK), MissGlamourazzi (USA), Mimi Ikonn (USA z fajnym, rosyjskim akcentem) i Zoellę (UK, ma absolutnie najcudowniejszy, brytyjski akcent!).

Z czym mam problem?

Ogólnie rzecz biorąc – z outputem. O ile pisanie jeszcze JAKOŚ mi idzie (choć daleko mu do 100% poprawności), to mówienie to u mnie kompletna katastrofa. Panicznie boję się popełniania błędów. Nie ma dla mnie nic bardziej przerażającego niż myśl o tym, że popełnię błąd w czasie mówienia. Więc… nie mówię.

Co mam w planie?

Nienawidzę uczyć się gramatyki i szczerze wierzę, że nie będę tego musiała robić. Wierzę, że jeśli zacznę przykładać odpowiednio dużą wagę to analizowania czytanych zdań (a nie tylko do ich rozumienia), to zrobię w tej kwestii jakiś postęp. Chciałabym władać językiem w sposób naturalny, bez zastanawiania się w której formie ma być czasownik w 3 conditionalu. Chciałabym nauczyć się gramatyki jak małe dziecko, które zaczyna uczyć się mówić.

Najfajniej byłoby spędzić jakiś czas za granicą, ale jeszcze nie mogę sobie na to pozwolić. Może kiedyś. A raczej – kiedyś na pewno, bo to nie tyle marzenie, co plan.

Nie planuję zapisywania się na żadne kursy (tylko konwersacje) i mam zamiar korzystać z bogactwa, jakie oferuje nam internet oraz wirtualnych kursów interaktywnych (które są o wiele tańsze niż te tradycyjne). Nie znam wszystkich stron, Wy z pewnością znacie jakieś fajne i też mi coś polecicie :)

 

angielski1

Mój plan nauki

Mój plan nauki angielskiego rozpisałam sobie na cały tydzień – z wyłączeniem niedzieli – i starałam się go ułożyć w taki sposób, by zrealizować w nim zarówno czytanie, słuchanie oraz pisanie. Tylko dalej nie wiem co z mówieniem!

PONIEDZIAŁEK: 20 stron kursu interaktywnego + wyznaczone powtórki, podcasty, analiza tekstu pod kątem gramatyki (internet lub książka)

WTOREK: 20 stron kursu + wyznaczone powtórki (słownictwo, gramatyka), podcasty (listening), tekst na LANG-8 (writing)

ŚRODA: 20 stron kursu + wyznaczone powtórki, podcasty, analiza tekstu pod kątem gramatyki (internet lub książka)

CZWARTEK: 20 stron kursu + wyznaczone powtórki, podcasty, tekst na LANG-8

PIĄTEK: 20 stron kursu + wyznaczone powtórki, podcasty, tekst na LANG-8

SOBOTA: 20 stron kursu + wyznaczone powtórki, podcasty, film z angielskimi napisami

NIEDZIELA: wolne :)

Mam nadzieję, że okaże się być dla mnie skuteczny. Zobaczę jak będzie mi się sprawdzał w czasie trwania następnego miesiąca i wtedy ewentualnie wprowadzę jakieś poprawki.

Adresy stron, z których korzystam

1. Lang-8, czyli strona do ćwiczenia writingu. Jak dla mnie to jest absolutna rewelacja. Na tej stronie dodajemy krótsze lub dłuższe teksty w języku, którego się uczymy, a native speakerzy poprawiają nam błędy, a jak są mili i mają więcej czasu, to jeszcze tłumaczą co i dlaczego jest źle. Za darmo.

2. Podcasty BBC, z których stale korzystam. Poziom trudności jest zróżnicowany i możecie je dostosować do siebie. Podcasty to absolutny must have przy samodzielnej nauce! Za darmo.

3. Podcasty ELS Pod to chyba moje ulubione. Nie ogarniam tej ich nowej strony za bardzo – słucham ich sobie na telefonie poprzez iTunes. Jeśli macie iPhona to polecam wpisać w wyszukiwarkę „learning english” czy coś w tym stylu, to prawdziwa kopalnia przydatnych informacji. Część za darmo, część płatna.

4. Radio TuneIn, czyli miejsce w którym możecie sobie online posłuchać stacji radiowych z całego świata. Fajna sprawa, mają też aplikacje na smarfony, z której często korzystam. Za darmo.

5. Kursy Supermemo, czy interaktywne kursy do nauki. Uczymy się przez internet (komputer), lub za pomocą mobilnej aplikacji na telefon. Testowałam zarówno pierwszą jak i drugą wersję i byłam z nich równie zadowolona. Płatne.

6. Kurs eTutor, czyli takie Supermemo, ale trochę inne i nie ma takiej fajnej aplikacji na telefon ;) Ale też korzystałam i lubiłam ;) Płatne.

Przydatne strony do nauki języków obcych

Natknęłam się na genialny zbiór u Helineth, TUTAJ. Tam jest WSZYSTKO, czego możecie potrzebować w czasie Waszej nauki :)

 

# Z mojej strony to już wszystko. Chętnie dowiem się w jaki sposób Wy uczycie się, lub planujecie się uczyć :)

  • Powodzenia czy życzę w nauce i na pewno sama spróbuje skorzystać z twoich rad bo są świetne.

  • Cały problem polega na tym, że ta teoria o language chunks czyli kawałkach języka, które zostają nam w głowie poprzez słuchanie nie jest potwierdzona ;) Jest kilkadziesiąt teorii na temat tego, jak człowiek uczy się swojego pierwszego języka. Przy czym nauka tego najpierwszego języka dramatycznie różni się od nauki kolejnych. Więc kurczę, no nie da się tych rzeczy porównywać i szukać jakichkolwiek anaglogii :).

    • Alina

      Teorii jest mnóstwo wszędzie… metod, sposobów, skutecznych w 100% sposobów. Ja już mam trochę mętlik w głowie. Staram się znaleźć wspólny mianownik dla mądrości, które wyczytałam w sieci :)

      • Nie istnieje żadna skuteczna w 100% metoda :) Wiem, bo studiuję filologię angielską i cały poprzedni rok spędziłam na uczeniu się tych wszystkich teorii ;) I nie da się perfekcyjnie nauczyć drugiego języka. Bo zawsze albo będzie nam przebijał akcent (Polglish <3) albo nie będziemy dość płynnie i naturalnie posługiwać się gramatyką :). Dlatego do wszystkich reklam kursów skutecznych w 200% lepiej podejść dość sceptycznie :P

  • Życzę powodzenia! Sama uczę angielskiego więc jeśli będziesz miała jakieś pytania lub wątpliwości to chętnie Ci pomogę,mogę też polecić naprawdę fajne materiały zarówno online jak i papierowe. Sama planuję podszkolić swój rosyjski i francuski a z pomocą wyszła mi strona sieoplaca.pl (:

    • Alina

      Jeśli możesz coś polecić, to ja baardzo chętnie :)

      • Coś się postaram dla ciebie przygotować i Ci napiszę (:

  • z tym mówieniem w jezyku obcym to tak jak bym czytała o sobie :]

    • Agata

      Najlepszy sposób na mówienie to gadanie do siebie, może być nawet w myślach ;) Odpada strach przed byciem ocenianym przez innych, więc jest znacznie łatwiej :)

      • ania

        Prawda!!! Ja tak robie i naprawde pomoglo!:)

      • Jak się zastanowiłam chwilę, to robię to bardzo często! Czasem prowadzę ze sobą rozmowy, a właściwie to monologi – najczęściej w czasie samotnej jazdy autem :)

      • Artur

        Ja mam taki sposób że mówię do siebie, układam zdania co aktualnie robię, nawet podstawowe typu otwieram drzwi i zapalam światło albo rozbieram t-shirt i ubieram koszulę. Dosłownie wszystko co robię albo co chcę zrobić. Chcę teraz do tego dodać nagrywanie na dyktafon żeby później odsłuchać.

  • Po zapoznaniu się z tekstem stwierdzam, że jesteśmy na tym samym etapie jeśli o angielski chodzi :) Mój sposób na mówienie to… No właśnie. Też jeszcze nie wiem! Jednak wszystkie inne umiejętności lubię rozwijać z przezabawną Ronnie http://www.youtube.com/user/EnglishLessons4U – filmiki rzeczowe a w ogóle nie nudzą, ta kobieta jest rewelacyjna!

    • Nie znałam Ronnie, dodałam ją już do listy linków do przeanalizowania :)

  • atkari

    Jeżeli boisz się mówić to próbuj powtarzać fragmenty dialogów angielskich np z filmików na głos. To na początku śmieszy, ale z czasem daje efekty i ośmiela w naturalnej konwersacji

  • Dominik

    Do nauki słówek polecam Profesor Henry. Ładuje słówka do głowy jak petarda. Obecnie dokładam po 100 dziennie i w ogóle nie czuję się przytłoczony. :-)

    • Darka

      Podbijam: program prof. Henry jest NIE-ZA-STĄ-PIO-NY! poprzez bezmyślne klikanie, słówka właściwie „same się zapamiętują”. Używam go od dwóch lat, a od roku zbieram profity i odkrywam jak wiele słówek znam, jak dużo rozumiem i jak szybko dzięki temu mogłam się przełamać, żeby teraz w miarę swobodnie posługiwać się językiem. Choć przyznam, że końca nie widać, a baza jest prawdopodobnie nie do wyczerpania…;)

  • Bardzo Ci dziękuje Alinko za tego posta. Sama chciałam o tym napisać u siebie tylko problem tkwi w tym, że ja nie za bardzo wiem jak się do tego angielskiego zabrać. Ja nie umiem nawet podstaw.

    Uczyłam się całe życie niemieckiego, a los chciał, że mieszkam już dwa miesiące w Anglii. Zapisałam się do koledżu na angielski dla obcokrajowców, bo wiem, że inaczej będzie mi trudno. Mąż pracuje przeważnie z Polakami, teściowie to samo, a ja siedzę w domu z małym, więc taka szkoła to dla mnie przełom jednak niestety koszty mnie przeraziły, nie mam jeszcze wszystkich zasiłków, a z pracą też różnie :/ Mam jednak nadzieję, że mi się uda. Co jednak jest ważne- miałam angielski w szkole- nie zaprzeczam, skupiłam się jednak na niemieckim, bo to był mój maturalny język oraz język moich wszystkich ciotek, do których mogłabym wyjechać. Gdy pisałam test „poziomowy” z anglika to panie powiedziały mi spokojnie, powoli, że moja mowa to dno, ale gramatyka jest na poziomie o wiele wyższym, jednak muszą mnie wcisnąć do poziomu początkującego. Cieszę się. Aha i jeszcze ważna jest jedna rzecz, że lepiej dogadasz się z Anglikiem, niż z rodakiem w obcym kraju.

    Na pewno skorzystam z Twoich rad i pomocnych linków.
    Pozdrawiam gorąco
    Ewelina

    • Wyobrażam sobie jak dziwnie musisz się tam teraz czuć, jeśli faktycznie nie znasz jeszcze nawet podstaw. Ale skoro jesteś na stałe w Anglii to na pewno załapiesz wszystko bardzo szybko, w końcu jesteś tam otoczona tym językiem cały czas. Dasz radę! :)

  • Powodzenia w nauce! Co do konwersacji to moze znajdziesz kogos na jakims forum kto chcialby z Toba porozmawiac po angielsku, czy w realu, czy przez Skype’a? =)

  • Na mówienie jest jeden sposób i jest on tak mało odkrywczy, że bardziej się już nie da ;) Trzeba mówić. Z błędami, myleniem słów, konstrukcji czy innymi wpadkami. Ja nie mówiłam bardzo długo po angielsku i żeby na nowo przełamać barierę (miałam ok. 3-4 lat przerwy na studiach, bo uczyłam się rosyjskiego i hiszpańskiego) znalazłam native speakera. Który pochodzi z Teksasu, ma 60 lat i co tydzień rozmawiał ze mną przez 100 minut po angielsku. Czasem o zwykłych rzeczach, o serialach, ulubionych filmach, ciekawych miejscach we Wrocławiu, a czasem o różnych ciekawych tekstach, które dla mnie wyszukiwał. Native jest najlepszym rozwiązaniem z prostego powodu – nie będziesz się uciekać do używania języka polskiego. No bo po prostu się nie da ;) I dzięki temu, takiemu kombinowaniu, jak np. opisać słowo, którego nie pamiętasz, szybko nabierzesz wprawy w mówieniu. Podczas moich konwersacji Sheldon zwykle słuchał tego, co mówię i spisywał moje błędy albo na bieżąco poprawiał. Po kilku miesiącach nauki okazało się, że poprawia mnie raz, dwa razy w czasie naszego spotkania. Jeśli martwisz się np., że nie dogadasz się, bo umiesz zbyt mało, to nie ma takiej szansy. Kiedyś miałam hiszpańskojęzycznego lektora, kiedy mój poziom to było mniej więcej A2 i okazało się, że po miesiącu spotkań (5 razy w tygodniu) mówię całkiem płynnie po hiszpańsku ;)

    • Gdzie znalazłaś takiego chętnego do pomocy native speakera?

  • Ta metoda Antimoon przypomina troszkę naukę języka obcego gdy jesteśmy zagranicą. Ja tak miałam gdy wyjechałam do Anglii – to czego uczyli nas w szkole na niewiele się zdało w przypadku angielskiego brytyjskiego. Zwykłe monday – oni wymawiają jako „mundej” albo fuck jako „fok” :) Najpierw tylko słuchałam co wokół mnie się dzieje, w jaki sposób wypowiadają słowa, jak akcentują, a potem sama to powtarzałam i szło mi fantastycznie :) Taki troszkę native speaker :)
    Teraz jednak gdy jestem w Polsce wiem, że mój poziom angielskiego drastycznie zmalał ale na szczęście za tydzień jadę na parę dni do Anglii, to będzie niezły sprawdzian tego co zostało mi w głowie ;)

  • We wspisie na blogu http://w-strone-zmiany.blogspot.com/2013/08/moj-pierwszy-raz-z-jezykiem.html można też znaleźć sporo linków do świetnych interaktywnych kursów on-line, aplikacji mobilnych i innych rzeczy, które wspomagają naukę języków obcych.

    Ja troszkę ospale, ale uczę się hiszpańskiego, korzystając właśnie z niektórych narzędzi, które tam są opisane.

  • Ann

    Ja też uczyłam się angielskiego niemal całe życie, a wciąż nie jestem zadowolona z mojego poziomu. Na studiach miałam angielski tylko przez jeden semestr i od tamtej pory mam przerwę (poza sporadycznym przeczytaniem, czy obejrzeniem czegoś, ewentualnie na wakacjach). Ciężko mi się samej zmobilizować, a mówienie to moja największa zmora, dlatego postanowiłam zapisać się teraz na jakiś standardowy kurs i chociaż przez semestr poprzypominać sobie i znów obyć się z językiem. Powodzenia w nauce! :)

    • Przemek

      Hej!
      Najważniejszym problemem w twoim przypadku jest odpowiedzenie sobie po co się chcesz nauczyć angielskiego.
      Posłuchaj sobie Anthonego Robinsa tego od motywacji i popularnej książki „Obudź w sobie olbrzyma”.
      On mówi jak znajdzie wystarczająco dobrych wiele ‚dlaczego’ chcesz coś zrobić to ‚jak’ coś zrobić samo się znajdzie i do tego przyjdzie potężna motywacja.
      Tutaj inny ciekawy artykuł w tym temacie.

      Czy znasz swoje ‚dlaczego’ chcesz znać angielski?
      http://aktywnyangielski.pl/artykuly/zasz-swoje-dlaczego-chcesz-znac-angielski/

  • CafeLife

    Bardzo ciekawy post ! :)
    Ja głównie uczę się angielskiego poprzez czytanie książek które już znam np. Harry Potter, łatwy język, znam już fabułę i o wiele prościej jest mi czytać taką książkę :)
    Co do mówienia to nie boję się błędów jakie popełnię o ile nie ma w pobliżu nikogo znajomego, który zna lepiej angielski ode mnie … jeśli jestem sama z anglojęzyczną osobą to śmiało mogę rozmawiać :) Nie wiem czemu mam taką barierę :P

    • Faktycznie, coś w tym jest, mam podobnie z tą obecnością znajomych osób ;)

      • Też onieśmielają mnie znajomi, którzy mówią lepiej lub po prostu nie mają stracha przed mówieniem po angielsku. Moja blokada była ogromna. 2 lata spędziłam na kursie z poziomem B2 i lektor zawsze mnie ciągnał za język żebym mówiła. Miałam opory straszne. Z czasem nabrałam odwagi, bo miałam coraz większy zasób słownictwa. Jednak dopiero miesiąc temu, gdy nie miałam nikogo, kto mówi lepiej, a musiałam się dogadać za granicą na serio zobaczyłam, że mój angielski jest komunikatywny. Pod koniec wyjazdu byłam tak pewna siebie, że swobodnie prowadziłam rozmowy. Błędów popełniałam masę, a najlepsze jest to, że sama je wyłapywałam w chwili, gdy je wypowiadałam :))) Cały strach zniknął i teraz wiem, że będzie tylko lepiej. Trzeba tylko wielu godzin spędzonych na nauce. :))) Życzę powodzenia w dalszej nauce i polecam stworzyć sobie sytuację, w której będziesz musiała mówić!

  • Tylko pogratulować samozaparcia. Ja też mam blokadę, co do mówienia po angielsku ale gramatyki lubię się uczyć :) Pozdrawiam

    • Alina

      Gratulować samozaparcia to mi możesz jak wytrwam przy moim planie, a nie teraz :):)

  • Polecam oglądanie seriali i czytanie English Matters :) Nie dość, że fajne artykuły to i duuuuużo przydatnych zwrotów i słówek ;)

  • ania

    Alinko z pieknie mowiacych vlogerek chcialam Ci serdecznie polecic essiebutton,to Kanadyjka mieszkajaca w Uk,ma bardzo fajny akcent, do tego widze,ze filmiki urodowe na yt to tylko pretekst,zeby pokazac fajna osobowosc,moze nie jest jakim swietnym doradca urodowym ale zawsze ciekawie opowiada,ma w sobie ogromna dawke autoironii,poczucia humoru,jest wygadana ma szerokie slownictwo i akurat w jej filmikach rzadko mozna uslyszec slowa make up lub lipstick poniewaz raczej odplywa od tematu szminek w jakies filozoficzne rozkminki na temat zycia;) czesto robi tez nieurodowych ulubiencow miesiaca i to sa jej najlepsze filmiki plus jest fanka pchlich targow i czesto tam chodzi.naprawde ja bardzo poszerzylam slownistwo dzieki jej filmom bo jest piekielnie inteligentna i elokwentna:)

    • Aniu dzięki wielkie, nie znałam Essie, jest świetna. Naprawdę z wielką przyjemnością się jej słucha, właśnie takie konkretne osoby lubię oglądać.

      • ania

        Bardzo się cieszę!! :):) ja Essie poznałam dzięki rekomendacji Brunettesheart (Aliny) i od tego momentu jestem wielką fanką jej filmów:) pozdrawiam i buziaki

  • Alina! Ciebie to po prostu na rękach nosić! :) Właśnie czegoś takiego szukałam, bo układam już powoli plan z angielskiego i hiszpańskiego na październik :)
    1) Kiedy chcę podstawy powtórzyć to pomocne jest busuu.com (poziomy A1-B2 bezpłatne, język w biznesie, niezbędnik podróży czy lekcje na żywo – płatne)
    2) memrise.com – masa kursów – można uczyć się kilku języków na raz. Uwielbiam! <3 bezpłatne.
    3) http://www.eteacher.pl/tests/Beginner – tutej sprawdziłam m. in. mój poziom języka. dodatkowo jest tutaj trochę gramatyki, słownictwa, informacje o certyfikatach. bezpłatne
    4) https://www.facebook.com/PraktycznyAngielski?fref=ts – i na tablicy wyskakują Ci słówka, totalnie praktyczne.
    5) http://www.bbc.co.uk/worldservice/learningenglish/ – tą stronę odkryłam całkiem nie dawno. głównie rozwiązuję tu krzyżówki :P ale czasem też coś poczytam czy posłucham. :)

    • Praktyczny angielski na fejsie… przecież to jest prawdziwa rewelacja :) Profil już polubiony :)

  • polecam Gymglish :)

  • Jejka

    Sama niedawno postanowiłam w końcu naprawdę nauczyć się angielskiego i móc swobodnie się nim posługiwać. Też mam problem ze zmobilizowaniem się do nauki w domu. Ale po Twoim wpisie, zaczynam od dziś. :) Planuję zapisać się na kurs angielskiego (są różne kursy – także takie, które nastawione są głównie na mówienie) – wtedy mamy jasno i konkretnie określone godziny nauki (nie ma wymówek: „za godzinkę”:P), a ucząc się w grupie, czujesz, że nie możesz być w tyle, więc masz większą motywację, by się podciągać, żeby nie zostawać w tyle. Masz też wreszcie okazję, by MÓWIĆ, bo przecież w grupie z angielskiego nie będziesz mówić po polsku!:) Często szkoły językowe załatwiają też zajęcia z native speakerami. Można wtedy na żywo porozmawiać z osobami, dla których angielski jest językiem rodzimym. Musisz wtedy się zmusić do mówienia po angielsku. Jest to trochę stresujące, bo każdy boi się na początku, że nie mówi prawidłowo i właśnie robi masę błędów, ale na błędach się uczymy i z czasem jest ich coraz mniej.:) Na pewno część z Twoich rad spróbuję włączyć do mojej codzienności. Boję się tylko, że mój słomiany zapał szybko się wypali…;)
    P.S.Jesteś pierwszą vlogerką, na którą przypadkiem trafiłam oglądając filmiki urodowe, której wpisy są dla mnie naprawdę wartościowe i przydatne (czuję, że dzięki oglądaniu/czytaniu Ciebie robię coś bardziej produktywnego niż słuchanie o produktach, jakie ktoś zużył w ciągu ostatniego miesiąca :P). Jeśli mogłabym zasugerować Ci temat na kolejny film/notkę, to może byłoby to coś o odmienianiu starych mebli? :D Widząc Twój zapał do upiększania wnętrz, natchnęłaś mnie do tego, żeby trochę pozmieniać w moim nudnym mieszkaniu i chętnie obejrzałabym coś na temat tego, co i w jaki sposób można wyczarować ze starego mebla.;) Pozdrowienia :)

    • Hej! To prawda, grupa na zajęciach mocno motywuje, ale to są zawsze o wiele większe koszty. Nie bardzo chcę teraz wydawać kilka tysięcy na coś, co w sumie jestem w stanie ogarnąć sama, to nic, że będzie trudniej czasem coś zrozumieć czy się zmotywować. Ale jestem jak najbardziej na tak, jeśli chodzi o konwersacje, to jest świetna sprawa. Jak na razie mam za sobą dopiero 4h, ale pomogły mi już odrobinę się przełamać z mówieniem :)

      Co do Twojej sugestii o temacie na notkę – zapisuję sobie i jeśli będę miała coś do odnowienia, to na pewno się tym podzielę. Póki co nie mam żadnego starego mebla, który mogłabym wziąć na warsztat, ale może uda mi się coś wykombinować :))

  • Uczę się włoskiego właśnie takimi metodami, jakie opisałaś i kiedy po 8 miesiącach nauki pojechałam do Italii, Włosi gratulowali mi znajomości języka :) To dowód, że ten sposób nauki naprawdę działa :)

  • Zdecydowanie przydatny post! Sama mam problemy z językiem więc chętnie skorzystam :)

  • Ja Ci polecam kontakty z osobami zza granicy poprzez np. Interpal’a. Moja znajoma szlifuje tak sobie swoje „umiejętności”, bo jeżeli już poznasz ludzi i poprosisz, to z chęcią będą Cię poprawiać. Jeżeli się zdecydujesz to uważaj na Turków itp. Oni tylko o jednym i nie warto tracić czasu ;)

    • Haha, ok, będę uważać na Turków :) Swojego czasu udzielałam się na stronie tego typu jak piszesz i mam wrażenie, że pisali do mnie sami jacyś dziwni faceci, o poziomie angielskiego 10 razy niższym od mojego ;))

  • Jestem Ci ogromnie wdzięczna za ten post :) Mam takie samo zadanie co Ty, ale nie potrafiłam odnaleźć właściwych stron w sieci, które pomogłyby mi w nauce języka – także cierpię na brak pewności w mówieniu i rozmowie ”face to face”.

  • Sowa

    Alina – you’re simply the best ;)! Doskonały post w doskonałym momencie!

  • moose

    Hej kochana :) podobnie jak Ty miałam problem z mówieniem, bo okropnie mnie to krępowało, ale miałam, że tak to ujmę, dodatkową motywację – ustną maturę dwujęzyczną z języka angielskiego :D więc musiałam się przełamać, a tym, co najbardziej mi pomogło było a) znalezienie absolutnie cudownej korepetytorki, z którą naprawdę się zaprzyjaźniłam i z którą rozmawiałam tylko po angielsku (nie tylko o arkuszach maturalnych ;)), uważam, że takie sytuacje jeden na jeden są najlepsze kiedy chcesz sobie potrenować i b) oglądanie seriali. Wiem jak to głupio brzmi, ale oglądanie „Desperate Housewives” z angielskimi napisami wzbogaciło mój słownik o dużo codziennych zwrotów, które siłą rzeczy się zapamiętuje a potem w sumie trochę nieświadomie używa. To też jest ważne, bo raczej na co dzień nie musimy się posługiwać wyszukanym szekspirowskim językiem ;)
    Życzę powodzenia w nauce! Sama teraz znowu biorę się za angielski, po roku przerwy od świadomej nauki :)

    • Też oglądam Desperate Housewives z angielskimi napisami :)
      Powodzenia w nauce!

  • Alina! I love reading your blog! I’m like you, but the opposite. I’m Canadian-Polski but my mum is English. I grew up listening to Polish, but I would always answer in English. When I answer in Polish I feel embarrassed and feel silly.

    I think you’re are on the right track! I too do the same as you, listen to Polish Music, Polish tv (ipla), and use iphone apps. I also try and read your blog in Polish to practice my reading.

    Thanks for sharing this! It made me feel better! If you want help with English or proof reading, I’m you’re girl!

    – Alex

    • Cześć Olu! Sama już nie wiedziałam, czy mam Ci odpisać po polsku czy po angielsku, ale skoro jesteś tu po to, by trenować polski, to będzie po polsku :) Swoją drogą zmotywowałaś mnie tym swoim komentarzem do większej dbałości o poprawność językową. Staram się pisać jak najlepiej, ale zawsze wkradną się jakieś błędy i wiem, że mam problem z przecinkami ;)
      Powodzenia w nauce i zaglądaj jak najczęściej. Pozdrawiam! :)

  • Mnie bardzo pomogła strona bbc. Myślę, że sprawę ułatwia wyjazd do kraju, gdzie mówi się językiem, którego chcesz się nauczyć. Nawet krótki wyjazd będzie pomocny bo dzięki temu musisz mówić i reagować w codziennych sytuacjach i przez to masz kontakt z żywym językiem. Polecam wyjazd samemu – z własnego doświadczenia wiem że to bardzo szybko procentuje :) Najważniejsze to trzymać się planu a efekty pojawią się same! Pozdrawiam i życzę powodzenia!

    http://www.lapremierjour.blogspot.com

  • co Ci się jeszcze może przydać: znajdź sobie jakiegoś penpala z Anglii/Ameryki (lepiej z Anglii) i pisz z nim/nią namiętnie listy (prawdziwe listy, nie e-maile!) bo tam nie będziesz musiała pisać rzeczy które masz w jakiś tam poleceniach, będziesz pisać co Ci tylko wpadnie do myśli – i to jest wspaniała rzecz :)

    Ja też się uczę całe życie, i całe życie narzekam, że mówić ani pisać nie potrafię (z naciskiem na to pierwsze)

    Co do tego sposobu z input/output, to nic innowacyjnego, tak większość osób na moich studiach uczyło się angielskiego i tak samo ja, w jakimś tam wieku ktoś u mnie odkrył, że mam mega dryg do angielskiego i zaczęłam chodzić na prywatne zajęcia itp od chyba zerówki.. a ja po prostu od urodzenia oglądałam Cartoon Network po angielsku, bo po polsku nie odbierało u nas w domu!!! :D Tak też mam zamiar kiedyś mojego dzieciaka faszerować zagranicznymi bajkami :D

    W każdym razie życzę Ci powodzenia w nauce, i podziwiam za tak piękne rozplanowanie tego – ja jakoś w planowaniu leżę.. np. teraz powinnam się uczyć, a siedzę i czytam blogi!!! :P

    • Namiętne listy powiadasz :))

      • hehe mogą być namiętne :P byle były namiętnie pisane :P

  • Alina to jest świetna strona do szlifowania angielskiego ;)
    https://pl.bibliobird.com/

  • erogo

    Super wpis
    Z jakich internetowych słowników korzystacie ?
    Czy może kojarzycie słownik internetowy gdzie np. podczas czytania stron w języku angielskim i nie znamy jakiegoś słowa można to słowo lub zdanie przetłumaczyć i automatycznie dodaje do listy słówek do nauczenia. Przepraszam, że tak napisałam lakonicznie :) Szukam już od dłuższego czasu tego słownika i nie mogę znaleźć.

    • Ja korzystam głównie ze słownika ling.pl, w sumie nie wiem czemu akurat tego, przyzwyczaiłam się do tej strony.

  • Alinko, dziękuję dziękuję dziękuję! :)))

  • Ja ze swojej strony mogę jeszcze wszystkim polecić oglądanie seriali z angielskimi napisami (można pobrać z np. tej strony: http://www.addic7ed.com/ ) Bardzo dobre dla wzrokowców. No i połączenie przyjemnego z pożytecznym:) Polecam seriale brytyjskie o ulubionej tematyce. Dlaczego? Otóż Anglicy w swoich najlepszych serialach posługują się naprawdę bardzo ładnym językiem z wieloma skomplikowanymi zwrotami, bez naleciałości regionalnych czy slangowych. Z tym ostatnim to w sumie zależy od produkcji :) Jednak można oswoić się długimi zdaniami i wyrazami mało znanymi. A poza tym to wciąga:) I dla mnie zawsze było najlepszą nauką. A dla wytrwałych i zaangażowanych polecam program QI z BBC, dużo inteligentnego humoru i wiele można się nauczyć. W końcu jak się osłuchiwać to z przyjemnością.
    Pozdrawiam

  • Nie wiem, czy Cię pocieszę, czy nie, ale ja po studiach licencjackich z filologii angielskiej też mam problem z outputem. Uwielbiam konstrukcje gramatyczne… ale tylko na piśmie. Jak już mam coś powiedzieć, to sypie się wszystko, składnia, formy czasowników, sama idea tego co powiedzieć też leży, bo jak się człowiek zacznie zastanawiać, jak poprawnie zredagować swoje myśli, to się w nich zwyczajnie gubi.
    Duży wpływ na nasz output ma też osobowość i to, czy ktoś potrafi być wygadany czy nie, bo jak potrafi, to mówi i nie zwraca aż tak dużej uwagi na błędy i potknięcia. Gorzej jak się nie jest duszą towarzystwa, a przyjdzie coś powiedzieć. Istnieje jeszcze jeden problem: im więcej się uczymy, tym bardziej jesteśmy świadomi błędów jakie popełniamy i to nas dodatkowo paraliżuje.
    A teraz w drugą stronę: Był ze mną na roku chłopak, który dobre kilka lat mieszkał w kraju anglojęzycznym. I co się okazało? Pisał bardzo dobrze, mówił wyśmienicie, a testy gramatyczne z idiomami, frejzalami i transformacjami zaliczał, ale na minimalne ilości punktów.
    Najlepsza sytuacja na naukę języka to po pierwsze input, gramatyka w jednym paluszku, otaczanie się językiem zewsząd, czytanie, itp., potem wyjazd na dłuższy czas gdzieś, gdzie wymagane będzie porozumiewanie się w obcym języku i dopiero wtedy, kiedy człowiek jest zmuszony zewnętrznie do używania danych sformułowań, przestaje się stresować i przerażać.
    Co do książek dla początkujących, polecam np. „Man and Boy” i „Man and Wife”, których autorem jest Tony Parsons. Książki te są napisane bardzo prostym, codziennym językiem i wciągają tak, że się zapomina, że się czyta po angielsku :)
    Pomimo tego, że z tym mówieniem u mnie kiepsko, cieszę się, że skończyłam filologię, bo dzięki temu mogę nareszcie oglądać filmy bez napisów, wywiady z celebrytami bez zastanawiania się, o czym oni mówią ;-)

    • Alina

      Jeśli Ty po filologii masz problem z mówieniem, to ja nie wiem kiedy sama się pozbędę tego strachu. Niektórzy z moich znajomych mniej rozumieją po angielsku ode mnie, ale są w stanie zawsze się bezproblemowo dogadać i podziwiam ich za to. Chciałabym mieć taką lekkość! A tu stres, obawy…

  • Ewa

    Wyjazd za granicę nie jest konieczny by podszlifować mowę. Warrto poszukać kogoś do korepetycji. Moja siostra jest nauczycielką angielskiego i udziela ich dzieciom w wieku szkolnym a kilka dorosłych osób przychodzi tylko na rozmowy.

  • Iv

    Mój angielski był tragiczny kiedy wyjeżdżałąm 2 laat temu do Anglii. Zrobiłam kurs językowy 10 miesięczny zakończony FCE i tak jak ty jestem na poziomie B2. Doskonale Cię rozumiem z tym outputem – mówienie zawsze było moją zmorą, chociaż z natury jestem gadułą;) Powodzenia życzę! Ja zaczynam ze szwedzkim:D

  • Wow podziwiam takie coś to tylko dla mega dobrze zorganizowanych :D Ja próbowałam kilka razy :D za każdym razem kończyło się po kilku dniach… Ja muszę najpierw przejść kurs domowy dobrej organizacji czasu a potem zabierać się za takie ambitne postanowienia :D

  • kinga

    hej, u Ciebie jestem nowa, bo niedawno tu trafiłam i w sumie dopiero teraz doszłam od końca do początku Twojego bloga. Jestem pod wrażeniem. :)
    Co do angielskiego, w czasach, kiedy ja miałam zapał do nauki tego języka, do uczenia się słówek korzystałam z programu ANKI do ściągnięcia w internecie za darmo. Fajny program. Nie wiem czy go znasz, jeśli nie to tak krótko – wpisuje się swoje słówka lub można korzystać z dostępnych już słówek innych osób, wpisujesz po angielsku i tłumaczenie. Jak już ich trochę jest to robisz sobie powtórkę i słówka pokazują się losowo. Polecam wpisywać każde słówko 2 razy: angielski-polski, polski-angielski. Mnie to bardzo pomogło przy powtórkach do matury :)

    • Alina

      Hej Kinga :) Zawsze mi miło gdy czytam takie komentarze jak swoje. To jest takie fajne, że komuś się chciało przeczytać całego bloga, aż nie mogę sobie tego wyobrazić, tyle postów… ;) Co do Anki – obiła mi się ta nazwa o uszy, ale nie miałam jeszcze styczności z tym programem.

  • Olga

    Też słucham filmików na youtubie, ale raczej chłopaków (znajomych Zoelli, gdyż za samą Zoellą nie przepadam. ;)) I tak samo dużo czytam, jakieś artykuły, książki, posty bloggerów. :) Pisanie nie sprawia mi dużych problemów, ale również nie idzie mi bardzo dobrze, muszę chwilę pomyśleć co napisać i jakie słówka dobrać. A z mówieniem mam dość wielki kłopot, niestety. Boję się mówić, gdyż nie umiem zbyt dobrze wymawiać słów. Ale ćwiczę nad tym!
    Powodzenia! :D

  • Ula

    Trzymam za Ciebie kciuki :) Chętnie skorzystam z Twoich rad.
    Jeśli chodzi o youtubowiczki to serdecznie polecam Ci Lisę Eldridge – cudowny akcent, uwielbiam jej słuchać a poza tym jest świetna w tym co robi :)

  • Camille Jeaval

    Ja bym mogła napisać cały elaborat na blogu na temat nauki angielskiego ! :))

    Jako osoba doświadczona (:D) odniosę się do kilku punktów (może nie wyjdzie z tego komentarz mostrum :D)

    1. Gramatyka – niestety nad tym trzeba posiedzieć… ja raczej buszuję po chomikuj i ściągam sobie książki do nauki gramatyki – jedynym uznawanym przeze mnie wydawnictwem jest oxford university press. Nie chodzi tu o wbijanie na pamięć regułek ! Bardziej chodzi mi o oswojenie się ze specyfiką danego języka.

    2. Bardzo spodobała się ta koncepcja input-output. Prawda jest taka, że będąc jeszcze brzdącem i podróżując z ojcem autem cały czas szlifowałam język. Grała muzyka, a tata co chwilę zatrzymywał piosenkę i się pytał: o czym on/ona śpiewa? co znaczy to słowo? co właśnie zaśpiewano? dzięki temu przyswoiłam sobie dość konkretną ilość słówek, zwrotów i co istotne… świetnie rozumiem ze słuchu :-)
    Oglądanie seriali, vlogów, wiadomości (!) na prawdę pomaga.

    3. Mówienie… tak to bolączka wszystkich. Przez pierwszy miesiąc w UK nie odzywałam sie prawie w ogóle. A najgorsze było to że w pracy byłam do tego zmuszona! Nawet nie wiesz jak okropnie się czułam. Ale w pewnym momencie powiedziałam sobie – dość. Jak mam się nauczyć mówić poprawnie skoro nie chcę się odzywać? Przyszłam pewnego dnia do pracy i powiedziałam tak: Słuchajcie. Będę mówić. A wy będziecie poprawiać moje błędy. – wszyscy byli zszokowani że wypoiwedziałam tak długie zdanie :D i część osób wzięła sobie to do serca. Często słyszałam – ‚nie Kamila. źle. co miałaś na myśli? powinnaś powiedzieć to tak i tak. dlatego i dlatego.’ W tej chwili wiem, że nie mówię perfekcyjnie, moja gramatyka kuleje na ‚oba nogi’ ;)) ale mówię. im więcej – tym lepiej.

    4. Odnosząc się do punktu 1 i 3 – dlaczego nie wyjedziesz na kurs angielskiego za granicę? będąc Panią własnego czasu możesz (tak myślę?) poświęcić kilka tygodni i wyjechać. Zwiedzasz, uczysz się, poznajesz ludzi. I jeszcze do tego dostajesz certyfikat. Konstruktywnie spędzone wakacje, a przyjemność niewiele droższa od ‚all inclusive made in Turkey’ :))

    5. A najważniejsze – jak dla mnie – zaopatrzyć się w DOBRY słownik. Niestety jest to wydatek rzedu kilkuset złotych, ale na pewno nigdy nie pójdzie na marne. Większość ‚kieszonkowych’ słowników nie przekazuje pełnych informacji. I znowu mogę zrobić reklamę Oxford University Press…

    • Alina

      Dzięki Kamila za tak obszerny komentarz :) Jak przeczytałam o tym kursie angielskiego za granicą, to pierwsze co pomyślałam to „oooo nie, to drogie”, ale w sumie jak pomyślę ile kosztują jakieś egzotyczne wakacje…to masz rację, to może być dobra opcja dla mnie.

  • Mam podobny problem. Uczę się języka angielskiego od 1 klasy podstawówki ( a mam teraz 22 lata i jestem na 2 roku studiów ), rozumiem co czytam, co do mnie mówią, ale mam blokadę kiedy mówię i piszę … Mylą mi się wszystkie czasy.

    Ha ha ha, ale jest nadzieja! W tym roku zmienili nam nauczyciela od angielskiego i teraz na zajęciach kładzie się nacisk na rozmowę. Dziś zadawaliśmy sobie pytania w grupie i wyobraź sobie, że dobrze mi szło. Nagle mówiłam, słowa się same przypominały, zapomniałam o podziale na czasy.

    Postanowiłam mieć większy kontakt z angielskim. Dużo dają mi książki i blogi kucharskie, które z namiętnością czytam, ale muszę przestać oglądać filmy i seriale z napisami : )

    Nawet miałam prowadzić bloga w dwóch wersjach językowych, ale nie zawsze mam czas na tłumaczenie moich tekstów. Na razie będę tylko tłumaczyć przepisy : )

    Pozdrawiam!

    • Alina

      Też mi się marzy dwujęzyczny Design Your Life… mam nadzieję, że kiedyś… :)

  • Dzięki za tyle fajnych linków:). Ja uczyłam się angielskiego początkowo bez gramatyki tylko na zasadzie osłuchania (dopiero dużo później była gramatyka) i efekt jest taki, że mówię płynnie. Dla porównania niemieckiego uczyłam się od strony gramatycznej i byłam w stanie zrobić każde zadanie ale nie potrafiłam nic powiedzieć. Teraz uczę się metodą w stylu input-output kolejnego języka i nieźle mi idzie. Gdy mam coś powiedzieć to okazuje się, że gdzieś mam to w głowie zakodowane (wyrażenie, zwrot – a nie zasadę gramatyczną).
    Myślę wiec, że Twoje podejście do tematu jest jak najbardziej słuszne. Trzymam kciuki i pozdrawiam!

  • Najlepiej jest się nauczyć języka przebywając w środowisku, które mówi w nim. Byłam w Londynie. Z początku miałam straszny lęk przed mówieniem choć wydawało mi się,że raczej dobrze by mi to poszło. Z czasem bariera powoli pękała, ale zanim zdążyła pęknąć na dobre to niestety musiałam już wrócić do domu. Po 8-9 godzinach obcowania z językiem myślałam po angielsku i dopiero gdy wracałam z pracy i zaczęłam słuchać muzyki w języku polskim zaczęłam na nowo wracać do siebie. Gdy znalazłam się już na powrót w Polsce po pierwszej spędzonej tu nocy od powrotu, gdy się obudziłam wydawało mi się,że dzieci bawiące się pod blokiem mówią po angielsku. Pozdrawiam.

  • dzięki Tobie właśnie słucham hiszpańskiego radia i przy okazji chłonę język. dziękuję! :)

  • dzięki! :) ja też się ścieram nad englishem :)

  • Świetny post! Pomimo, że angielskiego uczę się chyba jak większość, od przedszkola, to od pewnego momentu mam wrażenie, że stoję w miejscu. Taki post jest nie tylko przydatnym „tutorialem: Jak zacząć rozwijać swój angielski”, jest też MEGA pozytywnym „kopem” motywującym do działania! Dziękuję! :D

  • Ja mogę polecić CI jeszcze stronę, któa pomoże wzbogacić słownictwo, a przy okazji rozwiązując tam zadania „dokarmiasz” głodujących, tzn. sponsorzy strony fundują ryż dla ubogich osób z rejonów dotkniętych głodem – trzeba tylko poprawnie rozwiązywać zadania z angielskiego. UWaga, uzależnia.

  • Alinko Droga, ze swojej strony mogę polecić „Blondynkę na językach” – są to lekcje, które prowadzi Beata Pawlikowska – nie nastawia się na gramatykę, ale własnie na mówienie. Ściągasz sobie to na mp3 i słuchasz i powtarzasz – dzięki temu ćwiczysz mówienie, Twój mózg lepiej zapamiętuje, a dodatkowo uczysz się najpotrzebniejszych zwrotów i sposobu poprawnego łączenia słów i tworzenia zdań. Zdecydowanie polecam:)

  • Dzięki dzięki dzięki! Od dziś zaczynam naukę, zmobilizowałaś mnie :)

  • Aga

    Kochana, skoro zastanawiasz się nad 3 trybem, to nie jesteś na poziomie B2, raczej B1.
    Od siebie proponuję rozmowy z obcokrajowcami- nawet przez skype. Oni również są ludźmi i popełniają błędy. Zresztą, nikt nie jest idealny i musisz pamiętać, że jesteś tylko człowiekiem. Nie bój się mówienia! Może najpierw mów do siebie, układaj scenki itd. Oswoisz się ze swoim glosem :).

  • oj chyba teżą powinnam wziąć się za naukę…

  • domi

    Polecam Ci stronę Duolingo. Co prawda zaczyna się tam od podstaw, ale co zaskakujące okazuje się, że nie koniecznie znamy wszystkie podstawowe słowa, jak np. różne zwierzęta czy przedmioty :) Przez podstawę można przejść w mgnieniu oka, a później coraz to bardziej zaawansowane tematy :). Ja uczę się tam francuskiego – już B2, ale chodzę też do szkoły językowej, włoskiego – zaczęłam zupełnie od zera jakieś 3 miesiące temu a już jestem w stanie się komunikować z innymi :) Naprawdę polecam spróbować!! Buziaki :)

    • domi

      Zapomniałam dodać, że uwielbiam książki pt. „Angielski nie gryzie”, „Rosyjski nie gryzie”, wydawnictwa EDGAR dostępne w Empiku za ok 30 zł :)

  • Najgorsze jest to ze jak nie mówisz na co dzień w danym języku to chociaż się go uczyłaś przez lata, tracisz się płynność w wysławianiu się. Ja kiedyś mówiłam płynnie po angielsku ale od kiedy mieszkam w Hiszpanii na co dzień nie używam angielskiego, tak wiec tez ciągle muszę się gdzieś podszkalać ponieważ czasem w pracy nagle muszę się wykazać angielskim. Ja zawsze jestem zapisana na kursach online i oprócz oglądania filmów i seriali po angielsku, codziennie w drodze do pracy słucham lekcji, które mam ściągnięte na komórce. W ten sposób przynajmniej mam kontakt z językiem….no i czasem też gadam ze sobą po angielsku hahaha.
    Pozdrowienia!

  • Karolinantonina

    Ojj tak Zoella ma idealny akcent! Uwielbiam jej słuchać :)

  • A mogłabyś polecić jakieś fajne blogi pisane po angielsku?

  • świetny post :) znalazłam tu dużo ciekawych informacji na temat nauki języka. Ja korzystałam z kursu eTour, u mnie się nie sprawdził. Nie zachęcili mnie tym kursem do nauki a wręcz odwrotnie ale każdy jest inny więc komuś może się przyda. Powodzenia w postanowieniach, ja tez się zabieram za spisanie sobie planu nauki.

    • Alina

      Powodzenia :)

  • Wow, muszę przyznać, że chyba przywiązujesz więcej wagi do nauki angielskiego, niż ja (a przypominam, że studiuję filologię angielską :D) Z mówieniem ogólny problem jest taki, że wychodzi to z „Polskiej nieśmiałości” ale obiecuję Ci, że trzeba zacząć. Na początku jest trochę trudno, ale jak człowiek zacznie to już nie może skończyć (wiem, bo sama mam z tym niemały problem), ale nawet jak robisz błędy, nie krępuj się, nawet jak ktoś Cię poprawi, bo to rzecz naturalna i bardzo przydatna :)
    Jeśli chodzi o podcasty BBC, to chciałam Cię tylko uprzedzić, że język speaker’ów się trochę różni od języka potocznego (nazywa się to BBC Language i dziennikarze mówią właśnie tym specjalnym językiem), chociaż jak dla mnie nie różni on się aż tak bardzo (jego słownictwo jest bogatsze, słowa używane, nie są aż tak bardzo używane w mowie codziennej). Poza tym to wszystko, podziwiam determinację i ilość czasu poświęcanego na naukę, na pewno wyjdzie Ci to w przyszłości na dobre :)
    Mój wykładowca od gramatyki kazał nam czytać raz na miesiąc książkę, zakreślać sobie słowa, których nie rozumiemy i od razu każde sprawdzać w słowniku, ale nigdzie go nie zapisywać. Potem kazał nam ową książkę czytać jeszcze raz i jeszcze raz dopóki nie zapamiętaliśmy danego słowa. Jest to trochę męczące i pracochłonne, ale daje efekty :)

    • Alina

      Dzięki za uwagi odnośnie BBC, nie wiedziałam. A co do czytania książek i zakreślania nieznanych słówek – to nie cierpię tego! Jak książka jest ciekawa to natychmiast chcę wiedzieć co jest dalej, a nie sprawdzać coś po drodze w słowniku… Będę musiała wybierać do nauki nudne książki :D

  • Pingback: Przegląd tygodnia 2/09 | Life Manager-ka()

  • Bardzo przydatny post i …obym skorzystała z rad bo teoretycznie chęci mam, możliwości mam, czas się znajdzie tylko…lenistwo bierze najczęściej za wygraną i to jest straszne. Zła jestem na siebie bo mój angielski, niemiecki i hiszpański w liceum był na poziomie lepszym niż teraz po 10 latach ;) Podziwiam samouków, ale dla chcącego nic trudnego. Ostatnio obiecałam sobie uczyć się 5 słówek dziennie i dałam radę 5 dni, a potem była przerwa 3 dniowa i tak to lenistwo potem potęguje.
    Mam nadzieję, że ty nie dasz za wygraną, a i ja obiecuję sobie większą mobilizację.

  • Koniecznie muszę podpiąć w mój plan dnia, Twoje rady :) Rewelacyjny, pomocny, inspirujący i konkretny post, BRAWO! :) I dziękuję za te linki stron, na pewno skorzystam. ;)

  • nat

    polecam strone quizlet.com :) do nauki slowek, ja sie w niej zakochalam! robisz sama fiszki a potem mozesz na ich podstawie grac w rozne gry, ktore pozwalaja sie super nauczyc wypisanych slowek :) najlepiej umieszczac je w kontekscie,zeby zapamietac zwroty :))

    • nat

      poza tym z tego co mowisz, najciezej Ci z pisaniem i mowieniem. Sprawdz czy na Twojej uczelni sa jakies zagraniczne wymiany i wkrec sie w jakies erasmusowe towarzystwo! Tam kazdy Ci wybaczy blad, bo ludzie ktorzy jezdza na wymiane czesto nie mowia jakos mega dobrze.
      Jezeli nie masz dostepu do tego, to moze poszukaj konwersacji – ale raczej 1na1m ewentualnie w grupie, wydaje sie byc lepsze niz na skype, to bardziej naturalna forma i samo spotkanie np co tydzien, tego samego dnia w tygodniu na okreslony czas pozwoli Ci na regularnosc,a to jest najwazniejsze :) Mozesz tez umawiac sie z kolezankami w domu/na kawe (ale tu jest za duzo „posluchiwaczy” :D) i przez godzine raz w tygodniu rozmawiac tylko po angielsku ;)

      Jezeli chodzi o pisanie – najprostsza rzecz. Zacznij prowadzic pamietnik ,dziennik, nawet TO-DO list w swoim kalendarzu … po angielsku :D okaze sie wtedy, ze nie znamy tak duzej ilosci „podstawowych” slowek :D A przez powtarzanie ich w koncu wykujesz na blache :) Mozesz tez robic listy slowek na podstawie najzwyklekszych, codziennych obserwacji :> np idziesz ulica i w glowie nazywasz wszystko w obcym jezyku – przejscie dla pieszych, samochod, sygnalizacja swietlna, piekarnia itd itd i nagle okazuje jak duzo z nich trzeba sprawdzic w slowniku :D ja poleglam na przedluzaczu i segregatorze ostatnio ;) ale dzieki temu juz te slowka znam :D
      problemy z mowieniem zazwyczaj wynikaja z braku dostatecznego slownictwa, oczywiscie to nie jedyny powod ale nad tym szczegolnie warto pracowac :)
      mam nadzieje ze udalo mi sie choc troszke pomoc :)
      pozdrawiam!
      Nat

  • Hej ja również uczę się angielskiego za pomocą SuperMemo. Poza tym korzystam z takich stron:
    1. http://www.isel.edu.pl (tu znajdziesz podcasty i czytanki z tłumaczeniem, bardzo fajna strona),
    2. http://www.teachingmachinery.pl (strona do utrwalania słówek),
    3. http://www.edustation.pl (mini lekcje i nagrania audio),
    4. http://www.ang.pl (fajna strona do nauki gramatyki).
    Powodzenia

  • Annna

    Dzięki bardzo za tego posta! Czas najwyższy wrócić do nauki ;) Co do filmików, polecam stronę http://www.ted.com, można tam obejrzeć wystąpienia ludzi z całego świata, dotyczące wielu ciekawych tematów. Większość z nich dostępna jest z polskimi napisami :)
    Poza tym, również korzystam z http://www.ang.pl, zwłaszcza jeśli chodzi o naukę słówek – sprawny system powtórek, można samemu wprowadzać słownictwo i zwroty, które chce się opanować lub korzystać z gotowych materiałów.
    Powodzenia!

  • Ja uczę się angielskiego samodzielnie od kilku lat z całkiem niezłym skutkiem. W moim przypadku najlepiej sprawdzają się różnego typu gry i zabawy domowej roboty, jeśli chodzi o zapamiętywanie słówek. Bo na tym etapie nauki to już tylko o słówka chodzi :) struktury gramatyczne dawno zaliczone :) no a swoje doświadczenia opisuję w moim blogu: http://www.2learn.pl Powodzenia :)

  • Twój post wpadł na mnie jak grom z jasnego nieba, bo od października ostro ruszam z angielskim i francuskim :) Pozdrawiam i DZIĘKUJĘ!

  • Agnieszka

    Polecam kurs rosetta stone. Jest czasochłonny ale efekt warty poświęcenia czasu. Dodatkowym plusem byłoby gdybyś pogadała po angielsku z kimś minimum raz w tygodniu. Posiadam ten kurs jak coś chętnie użyczę :)

  • antimoon rządzi… :)
    ze swojej strony polecam powtarzać wszystko na głos po autorach podcastów. Łącznie z intonacją, tonem głosu etc. Czasem zapominamy że nauka języka to nie tylko praca intelektualna, ale też fizyczna – ważne jest przyzwyczajenie organów mowy do nowych zbitków językowych, dźwięków etc. Naprawdę pomaga.
    Ze swojej strony GORĄCO POLECAM podcast luke’s english podcast. Lepszy od podcastów bbc, bo facet który go prowadzi nie stosuje zazwyczaj skryptu, mówi wyraźnie ale naturalnie, można załapać dużo nieformalnego słownictwa, przeprowadza wywiady z różnymi ludźmi etc. Zrobił nawet post o brytyjskich przekleństwach ;)

  • figofago333

    jeżeli chodzi o naukę języków to polecam stronkę:
    http://www.duolingo.com/
    Dopiero zaczęłam jej używać, a już jestem zauroczona!

  • Zgadzam się z milie co do podcastów z luke’s english, są genialne. Genialne bo naturalne, ale przy tym skierowane na naukę. Bo gościu sam jest nauczycielem :)

  • Pingback: Organizacja i zmiany na blogu | Beautyicon // kosmetyki // testy // recenzje()

  • Z anglojęzycznych vlogów urodowych polecam gossmakeupartist i gossmakeupchat.

  • Domi

    Ja mam poziom per intermidiet tak twierdzono w szkole … Tak ciezkim mi zrozumiwc gramatyke, a co najgorsze nie potrafie opowiadac histori np. Jak bylo na wakacjach, mass moze mi pomoc , cos doradzic?

  • isia

    Nigdy nie uczyłam się angielskiego, tak jakoś wyszło – w szkole miałam inne języki, nie uczęszczałam na dodatkowe kursy. Słuchanie daje naprawdę bardzo dużo. Dopiero teraz, w wieku 25 lat, zabieram się za naukę i widzę, że znam dość dużo słów i wyrażeń. Dzięki filmom z polskimi napisami:). Skojarzenie kontekstu, obrazu, tonu głosu bardzo pomaga. Problem aby input przekuć w output, a do tego potrzebna rzetelna nauka.

  • Witam, świetny wpis i odpowiednia koncepcja. Jestem nauczycielem, który gdy skończył studia uczył tradycyjnymi metodami a więc gramatyka, teoria i wkuwanie słówek. Znamy to bardzo dobrze zapewne z własnego doświadczenia. Niestety tak szkoli się nauczycieli i jeżeli sami się nie zorientują, że tak uczyć nie można nie będą przyczyniać się do rzeczywistego rozwoju żywego języka u swoich uczniów. Ze mną było podobnie ale w pewnym momencie zauważyłem, że moi uczniowie nie mówią po angielsku, mało rozumieją i generalnie ich język jest martwy. Zacząłem więc szukać optymalnych rozwiązań i właśnie zbliżone metody opisywane do tych przez Ciebie dają najlepsze efekty. Tak… jak najbardziej naturalne podejście. Na początku jak najwięcej INPUT’u a potem OUTPUT jak u dzieci. Pozdrawiam!

  • Witam serdecznie,
    myślę, że najlepszym sposobem nauki języka obcego jest rozmowa w nim, kontakt z drugą osobą, osłuchanie.
    Sama nauka z książek nie wystarczy bez „kontaktu” z językiem.

    Spróbujcie na stronie http://www.comLEARN.pl.
    Portal umożliwia znalezienie osoby w Twojej okolicy z którą możesz się wspólnie uczyć lub realizować hobby.
    Dopiero powstał i jest w początkowej fazie , ale myślę że pomysł ciekawy

    pozdrawiam

    • Aldona

      Drogi Sebastianie.
      Kwestia przyswojenia języka obcego jest procesem bardzo złożonym.
      Owszem,konwersacje są dobrym rozwiązaniem do tego aby nauczyć się szybciej mówić i kojarzyć słownictwo.Jednak zwykłe konwersacje na tematy życia codziennego bardzo zawężają słownictwo.Ludzie w ciągu dnia najczęściej używają słownictwa typu:I was,I went,I bought,I met,I talked itp.Rzadko a ściślej nie codziennie używamy określeń tj.steal,,cave,hammer,boil itp.przez co zapominamy ich wymowę i pisownię.Rozmowy o zwykłych sprawach odnoszą się do używania 30 czasowników dziennie,jak nie mniej i to stanowi barierę w przyswojeniu języka angielskiego.Wiem co piszę,gdyż mam męża rasy czarnej,z którym od 3 lat rozmawiam tylko po angielsku.Mój mąż nie zna języka polskiego.Nasze codzienne rozmowy są bardzo ograniczone,dotyczą tego co żeśmy dzisiaj robili i co będziemy robić jutro.Takie konwersacje ćwiczą rozmowę,ale jak mówię tylko na poziomie podstawowym,bo rozmowy o zwyczajności dnia codziennego są na poziomie podstawowym.I choć mówię płynnie po angielsku,to ta płynność dotyczy tylko tych zdań i słów które codziennie poruszam z mężem.Rozczarowałam się dopiero w momencie kiedy rozmawiałam na skype z Holenderką (nie znającą polskiego).Okazało się,że umiem rozmawiać dobrze tylko na tematy powszechne,natomiast o polityce i medycynie już tak dobrze nie umiałam się wypowiedzieć,co więcej wielu słów nie znałam.Tak więć konwersacje jak najbardziej,ale na tematy różnorodne,bo inaczej słownictwo ograniczymy do poziomu podstawowego.Aby nasze słownictwo było bogate musimy rozmawiać z ludźmi nawet o życiu zwierząt,ich emocjach,godach itp.Niestety!!!

  • yuniko

    w twoim artykule jest napisane, że masz problem z mową, polecam oglądanie filmów bądź seriali w oryginalnym angielskim językiem, szczególnie polecam seriale bo w nich fabuła nie jest za ciężka więc na 100% dasz radę. powodzenia

    • Aldona

      Nieprawda,źle doradzasz.Słuchanie języka angielskiego nie nauczy mówienia w tym języku.Aby mówić należy prowadzić konwersacje w tym języku.Osłuchanie się a mówienie to dwie różne sprawy.Słuchanie to czynność pasywna,mówienie to czynność aktywna-produkcyjna.Mam męża który jest Afrykańczykiem i rozmawiam z nim tylko po angielsku.Dzięki niemu nauczyłam się płynnie angielskiego.Ale jest to wynik codziennych,kilkugodzinnych konwersacji z moją połówką.Kiedyś zastanawiałam się nad wypowiedzeniem zdania Money helps to create an illusion of happiness but the truth is entirely different.Teraz jest to dla mnie bułka z masłem.
      Takie zdania mówię bez zastanawiania się nad nimi.Ale do tej płynności doszłam dzięki konwersacjom z mężem,przez kilka lat.Polecam znaleźć wybranka,który mówi tylko po angielsku.Problem rozwiąże się sam,choć z pewnym wysiłkiem.

  • LoveMessages

    hey!
    Ja również robię sobie plany co i kiedy muszę się nauczyć i czasami realizuję a czasami nie. mogę Ci pomóc w temacie mówienia bo ja nie mam zadnej bariery językowej. Jeżeli masz ochotę mozemy pogadac na sypie. Mój poziom to B1

  • Anet

    Calkiem, calkiem przydatny post :))) a jakies lekarstwo na lenia i na ‚przekladanie’ wszystkiego na pozniej? Ehhh chyba to przez dluga, dluga zime (u mnie wciaz snieg).
    Moj nauczyciel startuje ze swoim blogiem, moze tam znajdziecie cos dla siebie. Z pewnoscia duzo pisze… :))) Ma doswiadczenie jak uczyc angielskiego (ESL), a to ze zaczyna z blogowaniem znaczy – ma duzo energii i chetnie odpowie na wszystkie pytania. Oto kego strona
    http://jimmyesl.com/study-english-in-the-united-states/u/

  • Życzę powodzenia i wytrwałości. Obcowanie z językiem jest zawsze najlepszą metodą jego nauki. Sama mam styczność z francuskim od gimnazjum i powiem szczerze, że w ten sposób nauczyłam się porozumiewać bez większego wysiłku. Gorzej z resztą ale od tego jest cała reszta. W końcu od małego uczymy się mówić i dość szybko zaczyna nam to wychodzić, jednak gramatyki, poprawnej składni i ogólnie wszystkiego co związane z ojczystym językiem uczymy się jeszcze wiele lat po tym jak zaczęliśmy wypowiadać pierwsze słowa. Angielski jest w miarę prosty, jeśli ma się z nim bieżący kontakt: oglądanie filmów po angielsku i najlepiej rozmowa z kimś po angielsku. Pozdrawiam.

  • Bardzo wyczerpujący wpis. Tylko jak w tych postanowieniach wytrwać?

  • Ja planuje podobnie jak ty stworzyć wokół siebie dogodne środowisko do nauki języka angielskiego poprzez zmianę w telewizorze języka polskiego na język angielski, przynajmniej tam gdzie się tylko da oraz zacząć się zmuszać do korzystania tylko i wyłącznie anglojęzycznych stron internetowych.

  • gratuluję motywacji! jestem nauczycielką angielskiego więc tym bardziej podziwiam i życzę sukcesów!

  • Ansereq

    Sposób na mówienie jest prosty. Trzeba znaleźć sobie odpowiednia osobę do rozmowy. Każdy popelnia bledy, nie możemy się ich bać, bo niczego się nie nauczymy. Ja przez rok mialem cotygodniowe konwersacje z korepetytorem, które w polaczeniu z krótkimi ćwiczeniami na czasowniki i transformacje dały efekt. Wskoczylem z A2 na B2, a speaking stal się moja mocna strona. A jeszcze rok wczesniej mialem problem z opowiedzeniem o sobie… Dodajmy do tego oglądanie filmików na yt + tych pelnometrazowych. Korepetycje się skonczyly, a nawet oglądając masę filmów zauwazylem obniżenie moich umiejętności. Trzeba rozmawiać, żeby się nauczyć angielskiego. Zapomnialem dodać… Calej gramatyki uczylem się przez caly rok lacznie z 15 min, a i takz zadań gramatycznych uzyskuje więcej punktow , niż osoby które znają formulki na pamięć (ok. 80%). Sila tkwi w praktyce. Pozdrawiam. :)

  • mamproblem

    Dzisiaj zarejestrowałam się na lang-8.com. Teraz mam jednak problem żeby się wylogowac. Jak klikam w prawym górnym rogu to wyświetla mi się „wiadomości, twoi znajomi, … , wyloguj. Ale nie mogę kilknąc „wyloguj”, bo zaraz wszystko mi znika. Wiecie może co robic?

  • yienne

    I jak tam Alinko zmagania z angielskim?? :)

  • Polecam słuchanie „w tle” radia BBC. Pomoże się osłuchać z językiem.

  • Kasia sikora

    hej, polceam kanal Kazik_TV na youtube, bardzo fajnie wytlumaczona gramatyka

  • Omnibusik Pl

    Świetny tekst, ja też walczę, z różnym skutkiem, ale walcze!

  • bardzo ciekawy artykuł:)

  • Gosia S

    Wpis jest dość archiwalny, ale natchnelam się na niego w poszukiwaniu inspiracji do samodzielnej nauki :-) mam pytanie czy jeśli chodzi o SuperMemo to korzystalas z kursu on-line czy takiego pudelkowego? A może teraz możesz mi polecić inne sprawdzone sposoby na naukę języka?

  • jezykowepoczatki.wordpress.com

    Jestem ciekawa jak ci idzie z angielskim. Ja uczę się sama dopiero od prawie 2 lat. Ja korzystam z memrise, SuperMemo – ksiażka A2 kupiona w opcji na 2m-ce, a teraz B1-C2 w wersji pełnej. Do pisania polecam lang-8 ;)