Paryski szyk, Lekcje Madame Chic oraz inne książki z Paryżem i Francją w tle

Strasznie modny ten Paryż się zrobił ostatnio, ale co tam. Poddaję się tej modzie z dziką przyjemnością i otaczam się wszystkim, co ponoć francuskie. Fascynacja trwa od ponad dwóch lat, kiedy to udało mi się zrealizować swoje marzenie i odwiedzić Paryż. Dla tych, którzy przychodzą tu przescrollować wpis i pooglądać zdjęcia (a nie czytać m.in. o przeczytanych przeze mnie książkach) – post uzupełniłam o zdjęcia z tamtej wycieczki :) Dzisiaj napiszę Wam o czterech książkach z Paryżem w tle, które miałam ostatnio okazję czytać i zdradzę jakie czekają jeszcze w kolejce :)

 

Na dobry początek Wieża Eiffla, żebyście mogli dobrze wczuć się w klimat… :)

Paryż

A poniżej jedno z moich ulubionych zdjęć z wycieczki. Nie, żeby było na nim coś szczególnego – po prostu za późno przyszło mi to głowy, że to idealna sytuacja, by zrobić zdjęcie ;) Na szczęście fotografię uratował listek, który spadł na stolik na sekundę przed wciśnięciem przeze mnie spustu migawki.

Paryż

 

„Paryski Szyk” – Ines de la Fressange

“Paryski Szyk” marzył mi się od dawna, pisałam o tym już w poście z grudniową wishlistą. Nareszcie jest mój! To piękna książka – i to stwierdzenie chyba najlepiej podsumowuje wszystko, co mam do powiedzenia na jej temat. Nie dowiedziałam się z niej niczego, czego bym o francuskim stylu ubierania się nie wiedziała. Nic mnie w tej książce nie zadziwiło. Nie stałam się też bardziej „paryska” :(

I oto właśnie napisałam fatalny pierwszy akapit „recenzji” książki, która przecież mi się podoba! Bo nie czuję się w najmniejszym nawet stopniu zawiedziona, ani „oszukana” tym, co znalazłam w środku. Przeczytałam wiele recenzji „Paryskiego Szyku”, więc świadoma byłam tego, czego mogę się po nim spodziewać. Ja po prostu chciałam go mieć… :) W taki sam sposób, w jaki chce się mieć trzecią szminkę w różowym kolorze i dziesiąty, porcelanowy kubek (bo ładny).

Książka wydana jest w sposób niezwykle elegancki, z dbałością o każdy szczegół – taki jak np. zaokrąglone narożniki stron. Urocze :) Papier jest gruby i dobrej jakości, a kolejne rozdziały zilustrowane są charakterystycznymi rysunkami Ines de la Fressange, czyli autorki. Dlaczego u licha opisuję papier?! Bo przeglądanie „Paryskiego szyku” to taka mała przyjemność. Taka, jaką Amelia czerpała z włożenia dłoni do worka ze zbożem na targowisku. Taka, jaką odczuwam przełamując na pół tego nieszczęsnego, do bólu parysko-banalnego, maślanego croissanta.

„Paryski szyk” to dla mnie taka coffee table book – podobnie, jak książka „A Beautiful Mess”, o której pisałam Wam przed kilkoma miesiącami. Taka, którą kupuje się dla czystej przyjemności posiadania czegoś ładnego – a w tym, jak wiecie, mocno się ograniczam, bo na co dzień czytam tylko e-booki. Nie lubię, gdy walają mi się po pokoju książki, do których nigdy nie wrócę.

Paryski szyk

Paryski Szyk

Ciekawe, czy to Paryżanki udało mi się uchwycić na zdjęciu poniżej, czy jakieś przypadkowe turystki?

Paryski Szyk

Paryż

 

Lekcje Madame Chic – Jennifer L.Scott

Czytaliście już pewnie wiele recenzji „Lekcji Madame Chic”, mam rację? :) Bo przeczytali ją już wszyscy. Mam ją w formie e-booka i gdybym chciała powiedzieć Wam najprostszymi słowami, czy mi się podobała, to zdradziłabym, że mam ochotę kupić również jej papierową wersję.

Nie do końca rozumiem dlaczego czytanie o tym, że nie powinnam podjadać, bo nie prezentuję się wtedy szykownie (a także o tym, że w szafie powinnam posiadać tylko 8 rzeczy) sprawiają mi tak dużą przyjemność. Po przeczytaniu „Lekcji Madame Chic” postanowiłam, że muszę wymienić wszystkie swoje piżamy, najlepiej również całą bieliznę, a rano zaczęłam przechadzać się po domu w satynowym szlafroku.

Wszystko, co czytam traktuję z dużym dystansem, więc nie oczekuję, że jakieś książki dadzą mi recepcję na to, jak żyć. Muszę jednak przyznać, że rozdział dotyczący odżywiania się oraz o byciu w ruchu dał mi do myślenia. Podoba mi się stawianie na najwyższą jakość w każdej dziedzinie życia, a więc również wybierając produkty, które się zjada – to znaczy: jeśli jeść ser, to tylko pełnotłusty. Jeśli rogalik, to koniecznie z dużą ilością domowej konfitury. Wcześniej nie miałam pojęcia o tym, że Francuzki wolą przejść całe miasto wzdłuż i wszerz na piechotę, niż wybrać się na siłownię.

„Lekcje Madame Chic” to bardzo lekka i przyjemna lektura, i jedyna z opisanych przeze mnie czterech książek, która sprawiła, że postanowiłam zmienić kilka drobiazgów dookoła siebie. Francuski styl życia ma coś w sobie :)

Lekcje Madame Chic

 

„Kocham Paryż” – Lafleche Isabelle (powieść)

Tę książkę mogę podsumować bardzo krótko – dobrze, że to e-book. O ile pierwsza część pt.”Kocham Nowy Jork” zrobiła na mnie pozytywne wrażenie (więcej w tym poście), to „Kocham Paryż” czytałam wyraźnie zirytowana. Sytuacji nie uratowały wtrącane co kilka akapitów francuskie słowa, czy opisy paryskich ulic i sklepów. Ledwie udało mi się dobrnąć do końca… To naprawdę dziwne, bo  zwykle podobają mi się książki, które czytam (nawet „50 twarzy Greya”, którą spostrzegawcze osoby mogą wypatrzeć w mojej Kindle-biblioteczce na iPadzie!). Akcja teoretycznie powinna być wciągająca, bo pojawił się wątek kryminalistyczny i tak dalej, ale chyba już obejrzałam w życiu zbyt wiele amerykańskich seriali, by łykać takie płytkie historie, jak młody pelikan.

Okej, wystarczy. W końcu to pozytywny blog :))

Książki o Paryżu

„Dlaczego Francuzki są takie sexy” – Helena Frith Powell

Tytuł w oryginale brzmi jakoś lepiej, bo„All you need to be impossibly french”, ale tak czy siak, moim zdaniem, nie pasuje, bo kojarzy się tylko z jakimś idiotycznym  poradnikiem, dzięki któremu każda z nas będzie mogła zostać Francuzką. A jednak bardzo dobrze czytało tę książkę, która moim zdaniem jest trochę takim „studium przypadku” i dostarczyła mi wielu bardzo interesujących informacji o francuskiej kulturze. W niej nie ma recepty w stylu „zrób tak i tak, kup to i tamto i będziesz sexy jak Paryżanka”. To bardziej „Paryżanki lubią robić tak, a kupują tu i tam”.

Zaskoczyło mnie w tej książce realistyczne podejście do tematu. Autorka (może dlatego, że jest angielką) nie opisywała Francuzek w samych superlatywach. Zdziwił mnie trochę rozdział mówiący o tym, że między Francuzkami nie ma kobiecej przyjaźni i każda tylko czeka na to, by przespać się z mężem swojej najlepszej „przyjaciółki”. Chyba poczułam się tym trochę zawiedziona, bo lektura „Lekcji Madame Chic” stworzyła w mojej głowie obraz iście idealistyczny. Wcześniej nie wiedziałam też, że Francuzki mają aż tak szaloną obsesję na punkcie swojego wyglądu i wolą nacierać się nieprzyzwoicie drogimi kremami antycellulitowymi, niż ten swój cellulit zabrać do fitness klubu. (Według „Lekcji Madame Chic” Francuski swojego cellulitu pozbywają się kupując świeże warzywa i ryby na drugim końcu miasta, gdzie wybrały się na piechotę, a także sprzątając w domu przy akompaniamencie muzyki klasycznej. Taaak, zdecydowanie wolę tę drugą wersję :))

Bardzo podobał mi się rozdział dotyczący dbałości francuskich kobiet o swój rozwój intelektualny i bycie interesującym partnerem do rozmowy. Oczywiście w seksownej bieliźnie. Tak, utwierdziłam się w przekonaniu, że wymienienie wszystkich swoich piżam oraz bielizny będzie absolutnie koniecznie :D

Paryż

Nie macie jeszcze dosyć zdjęć? To odsyłam Was do mojego poprzedniego wpisu o paryżu:

„Paryskie wspomnienia: Centrum Pompidou i paryski street art”.

 

Książki z Paryżem w tle, które być może jeszcze przeczytam

Spisałam sobie listę książek, które polecałyście mi kiedyś w komentarzach. Jeśli coś Wam jeszcze przyszło to głowy, do dajcie znać, wydłużę ją o kolejne pozycje :)

– „Paryż mój słodki”, Amy Thomas
– „Ukryci w Paryżu”, Corine Gantz
– „Słodkie życie w Paryżu”, David Lebovitz
– „Paryż na widelcu”, Stephen Clarke
– „Francuzki nie tyją”, Mireille Guiliano

Czytałyście może którąś z opisanych przeze mnie książek? Ciekawa jestem Waszej opinii :) Ciekawa jestem, czy dałyście się zaczarować „Lekcjom Madame Chic” jak ja, czy pozostałyście sceptyczne w stosunku do „mody na Paryż”?

  • Jakos zawsze byłam skoncentrowana na Italii. Ale od niedawna coraz częściej marzy mi się intensywny, spontaniczny wypad do Paryża. Chciałabym mówić też po francusku. Mój tata tak ładnie operuje tym charakterystycznym „R” a ja córka marnotrawna ciągle ciągnę go na południe. I chyba też się w Italii zakochał, bo ciagle tylko zapycha się włoskim jedzeniem i słucha włoskich melodii. Jedynie mama została neutralna. Bo o mężu chyba wspominać nie muszę?On nie ma wyboru….:P

  • Jestem pewna, że jeśli Twoja wycieczka do Paryża się powtórzy to przywieziesz dla nas taką fotorelację, że szczęki będą opadać!:)

  • lasttraintothai

    teraz napewno coś muszę przeczytać :D

  • Kocham Paryż równie mocno :) Udało mi się wybrać do Paryża już dwukrotnie i cóż… pewnie wybiorę się jeszcze nie raz. To miasto ma coś w sobie, uwielbiam włóczyć się ulicami lub wzdłuż Sekwany. A swoją drogą polecam Ci kalendarz Paryski szyk. Ja właśnie mam na 2014 i jestem baardzo zadowolona :)

    • Fakt, widziałam ten kalendarz dzisiaj w Empiku i się zachwyciłam! :) Piękny.

      • Alina

        Dziewczyny, a co takiego fajnego jest w tym terminarzu? :) Jeszcze nie widziałam go nigdzie.

        • maagdzia

          Też myślałam o kalendarzu i właśnie mnie przekonałyście.

  • Polecam „Ostatnie spotkanie w Paryżu” Lynn Sheene – bardzo przyjemna książka!

  • Nigdy jakoś szczególnie się nie interesowałam Paryżem, ale odkąd napisałaś o tych książkach czekałam na ten post. Wpis jak zwykle świetny :D Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeczytać chociaż jedną z tych książek a takim moim największym marzeniem jest podróż do Paryża <3

  • Ja również uwielbiam Paryż i wszystko co francuskie, włączając w to język. W Paryżu póki co byłam raz tylko przez kilka godzin, ale mam nadzieję wybrać się tam w tym roku. Z powyższych książek czytałem jedynie Lekcje Madame Chic i moim zdaniem książka lekka i przyjemna, a zarazem zachęcająca do drobnych zmian w życiu :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

  • „Lekcje Madame Chic” uwielbiam i zaglądam do nich co jakiś czas. Z jednej strony na wiele spraw otworzyła mi oczy, a z drugiej fajnie było zobaczyć, że coś co robię lub myślę jest takie „paryskie”, mimo że do tej pory myślałam, że jest takie „moje” :)

  • Jak ja bym chciała odwiedzić Paryż <3

  • Aga

    Dzieki za te ksiazkowe inspiracje! Juz zaczynam szukac tych tytulow na kindla, bo poki co mialam mozliwosc przeczytac tylko Lekcje Madame Chic :)

  • Paryż jest niepowtarzalny! Nie dziwię się, że tak Cię oczarował klimat wszystkiego, co paryskie.

    Mam nadzieję, że wypali mój planowany na przełom lutego i marca wyjazd :) Byłam dwa razy jak nastolatka w bardzo przyśpieszonym tempie zwiedzania :D Chciałabym to nadrobić!

  • Natalia

    Maly chochlik się wdarł, ‚Słodkie życie w Paryżu napisał David Lebovitz ;) Akurat całkiem niedawno skończyłam tę książkę, to taka lektura na jeden (przyjemny) wieczór. Swoją drogą polecam!
    Z Twojej listy nie czytałam tylko ‚Ukryci w Paryżu’, dodaję do listy!
    A co do mody na Paryż… studiuję romanistykę, więc jakże mogłabym się jej oprzeć? (mam tylko nadzieję, że skończy się na samym stylu, jak się wszyscy zaczną namiętnie uczyć języka to mogę mieć dużą konkurencję na rynku pracy;)). Na urodziny dostałam od mojego ukochanego wyprawę do Paryża na kilka dni, wylatujemy 6 lutego także będzie okazja poćwiczyć język. To będzie mój pierwszy raz, do Francji zawsze jeździłam na południe, więc muszę przyznać, że baaardzo na ten luty czekam ;)

    • Alina

      Hihi, spisywałam tytuł i autora z kartki… tylko nie dałam rady odczytać moich bazgrołów i z Lebovitz’a zrobiłam Leboutin’a :)

      Cudny prezent urodzinowy dostałaś – zazdroszczę!

  • Marzy mi się podróż do Paryża… :)
    Muszę koniecznie przeczytać te książki!!! ♥

  • Niestety nie udało mi się jak do tej pory trafić do Paryża. Mam jednak nadzieję, że kiedyś to zmieni :)

  • Fajne te rady z paryski szyk:)

  • No proszę, ja dziś piszę o Pierrocie, a tu post o Paryżu:) Zadziwia mnie, jak ludzi fascynuje Paryż i tak zwana ”Francja elegancja” – ja sama jakoś… nie jestem do tego przekonana. To wszystko wydaje mi się takie ą, ę. Co prawda, nikt nie powiedział, że nie można wyciągać z tego samych najlepszych rzeczy i cech;) Tego Ci życzę;D

    Mnie niestety z francuskiego wyleczyła nauczycielka w liceum. Takiej paryżanki jeszcze świat nie widział… Ale nie będę się rozwodzić. Powiem za to: piękne zdjęcia! :)

  • Nie wim czemu, ale nie ciagnie mnie tam prawie w ogole. Pewnie kiedys pojade, bo mój partner chce zwiedzic wlasnie to miejsce. Mnie intyguje Italia. Zwiedzic poludniowa czesc Wloch to jest to.

  • Olciak_25

    W sierpniu byłam na małej wycieczce po Europie i Paryż był jej głównym punktem. Ale mimo 5 dniu spędzonych na zwiedzaniu, wiem, że zostało tam jeszcze wiele do zobaczenia. Nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy ;D
    Teraz choruję na wszystko co „paryskie”, i przeglądając książki natknęłam się na pozycję Olivier Magny „Zakochany w Paryżu”. Zbieram się do jej zamówienia bo opis bardzo mnie zaciekawił a razem z nią zamówię Lekcje Madame Chic :)

  • Uwielbiam Lekcje madame Chic! Dla mnie „lekcje…” odkryły prosta prawdę:
    szanuj siebie, nie odkładaj lepszych ciuchów/ filiżanek etc na
    „specjalna okazje” bo ta okazja jest własnie TERAZ. Proste, ale dla mnie
    to odkrycie życia.

  • ewa

    Porządek w szafie dzięki Tobie zrobiłam (mama aż się za głowe złapała ile rzeczy mam do oddania), ale na zmianę wygodnej bielizny, ukochanego puchatego szlafroku i słodkich piżamek nigdy się nie zgodzę, haha!:D

  • Też uwielbiam Paryż, a teraz te pozycje wyladowało na mojej liście lektur obowiązkowych :)
    Mimo wszystko miałam okazję poznać też Francję nieco od środka, ponieważ spędziłam tam trochę czasu, i niestety realny obraz totalnie różni się od naszej wizji. Niemniej jednak dobrze mieć gdzieś na świecie taką utopię :)

  • U mnie to nie Paryż jest w sferze marzeń a Londyn, ale mimo to kupiłam „Lekcje Madame Chic” i czekają na półce na przeczytanie :)

  • karolina

    Ja czytam „W Paryżu dzieci nie grymaszą”. Co prawda to książka o tym jak Francuski wychowują dzieci ale odnosi się też do ich stylu życia. Książka pisana przez amerykańską dziennikarkę mieszkającą we Francji. Znalazłam w niej kilka porad dotyczących wychowania dzieci, które wydają się być sensowne i pomocne. Nie jest to typowy poradnik, a bardziej opowieść o życiu w innym kraju z wplecionymi poradami na temat wychowania dzieci:)

  • Marta

    i mała katedra Notre Dame na ostatnim zdjęciu <3

  • Muszę się w końcu zabrać za Madame Chic… wszyscy ją tak chwalą :>

  • Kamila

    Hej,

    po przeczytaniu Twojego posta doslownie przed chwila zakupilam „Lekcje…”, aj nie mogę się doczekać:d prowadze od niedawna własną działalność i ostatnio sprowadzam towar z Francji, tam jest inny styl, klasa..klientki zachwycone! Ja też się temu oddaję:) mam obiecaną wycieczkę do Paryża;-)

    kilka m-cy temu po innym poście zakupiłam obiektyw 50-tle – nie żałuję. I dziekuje, za to, ze mogę w tak cudowny sposób uwiecznić zdjecia mojego maleństwa :*

    dziękuję za inspiracje każdego dnia! Trwaj w tym co robisz, buźka!

    • Dzięki, Kamila! 50tka to genialny obiektyw, uwielbiam go, a większość zdjęć na blogu, które widzicie ostatnio powstaje przy jego użyciu :)

  • Mi Paryż podoba się od dzieciństwa :) Nawet sama nauczyłam się trochę francuskiego. I na pewno tam pojadę.
    A co do książek – to polecam S. Clarke i jego cykl z „merde” pozytywne książki o podróżach Francuza :)

  • przeczytałam „Paryż mój słodki” no dobra przeczytałam to za dużo powiedziane :( skusiła mnie okładka i Paryż w tytule – książkę zabrałam na wakacje, by nad basenem rozkoszować się słodkościami. No niestety, nie dobrnęłam do końca. Książka nudna jak flaki z olejem, zero akcji, zero polotu, za to dużo miłości do paryskich słodkości. Zdecydowanie nie polecam. Choć może ktoś ma inne zdanie. Dla mnie zabrakło „tego czegoś” :(

  • no dobrze, czytam komentarze i wniosek jeden: Kupię Madame Chic – tak zachwalacie, że muszę zobaczyć co to :D

  • Ciągle nie czytałam „Lekcji…” i chyba czas to nadrobić! Chyba zakupię w najbliższym czasie. „Paryski szyk” od strony estetycznej również szalenie mi się podobał :) „Paryż na widelcu” z kolei czeka na półce na swój moment, ale nie żebym miała jakiś szczególny szał na Paryż ;D

  • Alina, czy ta aplikacja bibliotekowa na iPadzie jest kindle, czy jakaś inna? Zastanawiam się czy polskie ebooki da się wrzucić do biblioteki kindle`a nie jako documents a jako Books (aby móc przeglądac np w apce Kindle for PC czy for Android)?:)

    • Alina

      Ebooki zawsze wysyłam sobie na Kindlowego mejla, a później bez problemu otwieram je w aplikacji Kindle zarówno na iPadzie, jak i na Androidzie.

      • Dziękuję za odpowiedź;)

  • Ola

    „Paryż na widelcu” – zabrałam się za czytanie nie wiedząc prawie nic o Paryżu, o pałaniu miłością do tego miasta nawet nie wspominając. Lekko napisana, pzyjemna książka do czytania w tramwaju. Zawiera trochę ciekawostek, (prze)rys psychologiczny mieszkańsów poszczególnych dzielnic i klimatu miasta. Po połowie zaczął mi doskiwerać brak znajowmości topologi miasta i styczności (chociażby książkowo – filmowej) z tym miejsce -> książka czeka na dokończenie.

  • Claire

    Jeśli podobają Ci się książki z Paryżem w tle to polecam nie tylko „Paryż na widelcu” Sephena Clarke’a, ale również całą serię jego powieści „Merde”. Dużo humoru, bardzo trafne spostrzeżenia, wszystko napisane z przymrużeniem oka. Dla kogoś, kto trochę „lizną” kultury francuskiej i zwyczajów paryżan, jego książki są gwarancją sporej dawki śmiechu i dobrej zabawy :)

  • nie czytalam żadnej książki, ale w pięknej bieliźnie jest magia. nawet, kiedy jestem w grubym zimowym swetrze, lubię mieć świadomość, że pod spodem mam bardzo kobiecą bieliznę to takie…. uskrzydlające ;-)

  • nie wiedziałam ze tyle jest dobrych książek związanych z paryskim szykiem :)

  • Paryż to jedno z wielu miejsc, które koniecznie chcę zwiedzić. Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości mi się to uda :) A co do książek to właśnie kończę ‚Kocham Nowy Jork’ i w planach mam zabrać się za ‚ Kocham Paryż’. Zobaczymy czy faktycznie taka bez szału :) bo pierwsza część tej powieści całkiem fajna. Pozdrawiam :)

  • Jeszcze nie byłam w Paryżu, ale jeśli nie uda nam się zarezerwować podróży poślubnej na Islandię to być może pojedziemy właśnie do Paryża. Nie chcę spędzać podróży jak wszyscy inni, czyli we Włoszech, czy w Hiszpanii. Wbrew pozorom to tam wszyscy jeżdżą. Paryż kojarzy mi się z miejscem miłości, choć nie mam na jego punkcie jakiejś obsesji, że muszę tam pojechać. Z drugiej zaś strony podróż poślubna ma być jedyna w swoim rodzaju i to dane miejsce ma kojarzyć mi się właśnie ze ślubem. Narzeczony jeszcze myśli o Wenecji lub… o Kenii. Znając życie pojedziemy przed siebie w jakieś dzikie miejsce.
    Co warto zwiedzić, zobaczyć w Paryżu? Znam tylko kilka najbardziej znanych miejsc, a na pewno jest coś co warto zobaczyć, czego w żadnych przewodnikach nie będzie.

    • Połowa „Paryskiego szyku” to wskazówki odnośnie ciekawych miejsc, które trzeba koniecznie odwiedzić. Jak już się wybiorę, to na pewno przygotuję dla Was jakiś przewodnik.

  • Julia

    Polecam „Paryż na widelcu” jak i inne z ‚francuskiej’ serii Clarke’a. To Francja z perspektywy Brytyjczyka więc jest mnóstwo mniejszych i większych złośliwości, ale bardzo dobrze się je czyta.

  • Ja większą fascynację przeżyłam Manhattanem niż Paryżem. Jednak latem ponownie odwiedziłam Paryż, spojrzałam na niego innymi oczami i zaczynam łapać bakcyla. Muszę sięgnąć po te książki.

  • Hah,wreszcie widzę, że ktoś tutaj kocha Paryż jak i ja. Od dziecka się nim fascynuję – chodziłam do szkoły polsko-francuskiej. Wyjeżdżałam na wymiany no i odwiedzałam piękne Beaugency. W sumie to czuje, jakbym w poprzednim wcieleniu była paryżanką :D

  • „Lekcje …” mam (w wersji elektronicznej i papierowej) i czytałam – bardzo fajne – właśnie się zbieram do kolejnego posta na blogu w tym zakresie, bo moją opinię już kiedyś dawno napisałam.
    Z paryskich książek ostatnio czytałam „W Paryżu dzieci nie grymaszą” – ale to jest bardziej o wychowywaniu dzieci niż o urodzie, modzie czy stylu życia

    • Spotkałam się z kilkoma pozytywnymi recenzjami tej o dzieciach, może kiedyś przeczytam :)

  • Aleksandra

    Jeśli lubisz Paryż w tle to możesz też przeczytać Małą Angielkę – Catherine Sanderson ;) Taka książka na rozluźnienie ;) Podczas 12 godzinnej zmiany trzeba było jakoś zabić czas, a czytanie to najlepszy sposób ;)

  • Niestety już jakiś czas temu zdałam sobie sprawę z konieczności wymiany wszystkich pidżam, bielizny i prawie całej garderoby.

    I kiedyś nauczę się francuskiego!

  • Iza

    Jeśli będę mieć wolne 30 kwietnia i 2 maja to możliwe, że odwiedzę Paryż na majówkę. Ale… jeszcze trochę czasu zostało. Wprawdzie pieniądze zaczynam powoli odkładać, jeśli nie będę mieć wolnego to wizyta zostanie przełożona na kiedy indziej po prostu ;)

  • Ja zaczęłam jak zwykle od tyłu, od romanistyki. I to też nie z miłości do Francji, tylko z potrzeby nauczenia się w miarę szybko i tanio nowego języka. ;P

  • Katinka

    „Kocham Paryż” i „Lekcje Madame Chic”- za mną!
    Pozycja pierwsza ujdzie, druga, podobnie jak u Ciebie, szału nie zrobiła, ale MUSIAŁAM ją mieć- przy okazji, zmusiła mnie do przemyśleń właśnie na temat ubioru (ograniczona liczba ciuchów i te nieszczęsne piżamy!) i zdrowego trybu życia! … czyli jakiś pozytywny wpływ i odzew ma ;-)

  • Monia

    Alinko, serdeczne pozdrowienia od tłumaczki „Greya” :) Od roku śledzę DYL i podziwiam Twoją energię, pogodę ducha i umiejętność wplatania w codzienne życie odrobiny magii. Nie zmieniaj się :)

  • misia

    Bardzo przyjemnie mi sie czyta te opinie na temat Paryza z Francji, naprawde! Nie chce tu nikogo moralizowac czy cos, bo sama uwazam, ze Paryz ma w sobie cos magicznego (chociazby muzea) i wcale nie chce przekonywac nikogo do tego, ze jest inaczej niz w ‚wyobrazeniach’ :) Bardzo rozsmieszyl mnie fragment o bieliznie i pizamach, haha! Zwlaszcza, ze jest bardzo daleki od rzeczywistosci, tak jak spalanie kalorii poprzez sprzatanie mieszkania ;)
    Pamietajcie, dziewczyny: Francja to kraj jak kazdy inny, Paryz tak samo ;) Co nie oznacza oczywiscie, ze ujmuje mu jego wdzieku czy klasy, co to, to nie!
    No dobra, nie chce sie jakos wymadrzac czy cos, ale jak juz Alinko dotrzesz do Paryza, nawciagasz sie cudownego, artystycznego powietrza, przegryziesz croissanta popijajac go kawa (omnomnomnom), a byc moze nawet przy okazji sie tam spotkamy (!) to nie zapominaj o tym, ze kazdy kraj ma swoje blaski i cienie (o ktorych nikt nie chce opowiadac)
    Wierze, ze jak sie czegos bardzo pragnie, to mozna to osiagnac wiec zycze Ci rychlej podrozy do „miasta zakochanych”! Wizzairem, najlepiej ;)
    Pozdrawiam!

    • Misiu, chyba wszyscy wolimy nie myśleć jak jest tak naprawdę. Taka pozytywna wizja Paryża w głowie jest przecież bardzo inspirująca :)
      Mieszkasz w Paryżu? Zazdroszczę! Mam nadzieję, że uda mi się tam wybrać w okolicy maja.

      • misia

        Oczywiscie, tez uwazam, ze kazdy powinien miec taka swoja „utopie”, moja jest Slowenia :)
        Na cale szczescie NIE mieszkam w Paryzu, nie znosze takich wielkich metropolii gdzie wszyscy biegaja i sprobuj tylko sie zatrzymac na chwile, a zostaniesz stratowany. Ale mam mozliwosc wpadania tam raz na jakis czas, opcja idealna! Jednak polecam Ci zapoznac sie tez z innymi, wedlug mnie o wiele bardziej urokliwymi zakatkami Francji :)

      • Kilka miesięcy życia w Paryżu, takiego życia-życia – z deszczem, bagietką z pasztetem i potykaniem się o bezdomnych, z jednej strony pozbawiło mnie bańki-bajki o magicznym Paryżu, a z drugiej wpędziło w dziwny dysonans. Oto byłam przecież w trochę śmierdzącym i zdecydowanie niebezpiecznym miejscu, a z drugiej strony codziennie mijałam nieskończone piękno katedry Notre-Dame. Trudno się zdecydować co ważniejsze :)

  • Polecam „Słodkie życie w Paryżu” według Davida Lebovitza. Książka napisana lekko, zabawnie, trochę w krzywym zwierciadle i ze smakiem :)

  • Paryski szyk mnie zachwycił. Czytałam kilka miesięcy temu, praktycznie od razu po publikacji i do tej pory pamiętam. Jeden z ostatnich kroków do mojej idealnej garderoby, którą właśnie od jakiegoś czasu mam.
    A jak twój stylowy projekt?

    • Kontynuacja w przyszłym tygodniu, bo w tym już zabrakło mi czasu. Planuję teraz kilka postów związanych ze stylem opublikować bez takich odstępów czasowych.

  • Witaj! Właśnie wszystkie książki polecane przez Ciebie wpisałam sobie do kalendarza jako „warte przeczytania”, bo mimo tego, ze kocham Francję (byłam tam jako 10-latka, ale niestety nie w Paryżu o czym ciągle marzę) i słyszałam oraz czytałam o tych książkach, to nadal ich nie przeczytałam, na pewno poprawię się w najbliższej przyszłości. Pozdrawiam :-)

  • Nie czytałam żadnej z tych książek ale wiem, że czas coś z tym zrobić zwłaszcza, że tak bardzo pragnę odwiedzić Paryż. Z przyjemnością czytałam i oglądałam ten wpis i z chęcią przeniosłam się do „Paryskiego wspomnienia” :)

  • Lekcje chyba najbardziej mnie zainteresowały :) każda z nich wydaje mi się godna poświęcenia jej czasu, ale książka Pani Jennifer to będzie mój numer jeden :)

    Tak a propos, właśnie zaczynam „Francuskie zauroczenie” i to jest moje pierwsze zderzenie z kulturą francuską. Zobaczymy jak wrażenia ;)

  • Zachęciłaś mnie niewątpliwie do przeczytania „Lekcje Madame Chic’ oraz „Dlaczego Francuzki są takie sexy”. Zaraz biorę się za zamawianie ebooków :)

  • o Paryżu możesz pisać i pisać, a ja będę czytać i czytać… Kocham to cudne miasto!

  • Bardzo podoba mi się ta książka „Paryski szyk”, jest po prostu przepiękna :)

  • Oj, do Paryża to ja bym się wybrała ; ) nie bez powodu taki modny!

  • Paryż mi się marzy, ale chyba nie aż tak, żeby połykać wszystkie możliwe książki na jego temat. chociaż przyznaję – zachęciłaś mnie i trzy przeczytam na pewno. ;)

  • Kurcze, muszę zakupić ten paryski szyk :D

  • Uwielbiam Francję i od razu zapragnęłam mieć te książki… :)

  • Po przeczytaniu „Lekcji Madame Chic” kupiłam nowe piżamy :-) Robiłam też porządki w szafie ale nie byłam jeszcze gotowa wyrzucić wielu rzeczy.

    • Alina

      Bo porządki w szafie to nie taka prosta sprawa… ja moje robię od dobrego miesiąca ;))

  • Jesteś pierwszą blogerką, która naprawdę zachęciła mnie do sięgnięcia po ‚Lekcje Madame Chic’ i ‚Paryski szyk’ :) Nigdy wcześniej nie interesowałam się francuskim stylem bycia, ponieważ do Francji nigdy mnie nie ciągnęło… Ale myślę, że niedługo sięgnę po te pozycje i pewnie też będę chciała wymienić wszystkie piżamy… :D

  • Szwedka

    Polecam ” Ukryci w Paryżu „. Na prawdę ciekawa historia ;)

  • Połknęłabym wszystkie :) Paryski Szyk mam od zeszłych świąt i wciąż uwielbiam wracać do tej pozycji!

  • Gosia

    Jak już były książki to może polecisz filmy francuskie- bardzo podoba mi się ten język? Moje dwa ulubione filmy gdzie, w tle jest Francja to: http://www.youtube.com/watch?v=vILjssj3RwM ,, O Północy w Paryżu”- produkcji hiszpańsko -amerykańskiej i drugi produkcji francuskiej ,, Dwa dni w Paryżu”.

    • Fragaria

      Polecam zwlaszcza starsze filmy: Windą na szafot, Piękność dnia, I Bóg stworzył kobietę, Trzy kolory niebieski, Amelia, Miłość nie przeszkadzać, Miłość na żądanie, Delikatność, Do utraty tchu, podwojne życie Weroniki i kanadyjskie Wyśnione miłości

  • Gosia

    ,, Dwa dni w Paryżu”.http://www.youtube.com/watch?v=oBkDDC24R6A , a ta scena jest strasznie prawdziwa http://www.youtube.com/watch?v=qIQQO41Sz2s — wersja z napisami

  • Aż wstyd się przyznać, że jeszcze żadnej nie przeczytałam. Przeczytałam za to sporo recenzji ;) czy to się liczy? heh ;)

  • aleksandriia

    Wszędzie powtarzałaś, że jest to Twój najdłuższy wpis ever i żebyśmy się nie przerazili jego długością, ale to właśnie dzięki Twoim opisom i zdjęciom mogliśmy się przenieść na chwilkę do Paryża. Posta łyknęłam jednym tchem. Byłam w Paryżu jako dziecko, ale chętnie wybrałabym się tam ponownie z mężem. Właśnie Twój wpis mi to uświadomił. To miasto jak żadne inne ma swój urok i jest warte zobaczenia. Kto wie – może w tym roku :) Trzymam kciuki za mnie i za Ciebie :)) ♥

  • Beata

    Mam identyczne odczucia jeśli chodzi o „kocham Paryż” – pusta opowiastka o niczym, a te wtrącane francuskie słowa wręcz mnie irytowały – miałam wrażenie jakbym czytała wypowiedzi Dżoany Krupy tylko zamiast amerykańskich słów ktoś wtrącał francuskie.

  • Marzą mi się te książki a dodatkowo jeszcze kilka innych :D A niestety są dosyć drogie :/
    Student to ma ciężko :D
    Ostatnio powiedziałam, ze nie będę jadła, bo zbieram na książki :D będzie to uczta dla duszy :D

  • co prawda nie czytałam żadnej z wymienionych przez Ciebie książek, ale wpis przypomniał mi o mojej wyprawie do Paryża. Zdecydowanie powinnam tam wrócić. Pamiętam jakie wrażenie robili na mnie przechodnie i ich niewymuszona elegancja, styl sam w sobie. Szczególnie zwróciłam uwagę na mężczyzn w średnim wieku, tak bardzo różnych od tego co na co dzień widzę w Polsce.
    Skłoniona Twoją recenzją, „Lekcji Madame Chic” wpisuję na listę książek do przeczytania :)

  • Czytałam „Francuski nie tyją” i polecam – potrafi wpłynać na sposób odżywiania, poprawić jakość i sposób przyrządzania potraw, bo inspiruje i inspiruje. Książka jest świetna!

  • Kasia

    Kupiłam książkę ,,Paryski szyk” i bardzo mnie rozczarowała. Dla mnie rady dotyczące mody były tak oczywiste, że zastanawiałam się, czy naprawdę trzeba w ogóle o tym pisać. Dział z kosmetykami autorka mogła zupełnie pominąć, bo niestety zupełnie nie wiedziała o czym pisze. Tak jam mówisz, jedynie ładne wydanie ratuje książkę, ale nadal żałuję wydanych na nią pieniędzy.

  • – „Francuzki nie tyją”, Mireille Guiliano – czytałam, bardzo do niej lubię wracać, jest jeszcze druga część tej książki coś z porami roku, bardzo polecam, głównie o pielęgnacji ciała i chyba ducha ale bardzo optymistyczna. Dziękuję za solidny opis świetnych książek, na pewno coś wybiorę do czytania.

  • Uwielbiam książki o tematyce parysko-francuskiej. Tyle razy przechodziłam obok paryskiego szyku w empiku ale zawsze okazywał się „za drogi” jak na kolejną książkę, wolałabym chyba zainwestować w Lekcje Madame Chic. Jeśli chcesz poczytać o Francji i Paryżu z trochę innej perspektywy serdecznie polecam twórczość Stephena Clarkea! :)

  • W takich książkach są straszne banały, mówią o rzeczach, o których niby wszyscy wiemy, ale moim zdaniem takie książki są potrzebne.
    Np. po jednym z rozdziałów „Lekcji Madame Chic” doszłam do wniosku, że autorka ma rację na temat posiadania dobrej ładnej piżamy.
    Zastanowiłam się ile razy otworzyłam listonoszowi/sąsiadowi/kurierowi drzwi w wyblakniętym t-shircie.
    Poszłam do Oysho, kupiłam zarąbistą piżamę i teraz mogę w niej otworzyć drzwi nawet prezydentowi, a co!

  • Ach, Paryż! Byłam kilka lat temu i także marzę, aby tam wrócić. Wypić wino w Ogrodach Luksemburskich i nad Sekwaną podjadając ser pleśniowy i winogrona, zobaczyć Centrum Pompidou (to jedno z tych wyjątkowych miejsc, którego akurat nie odwiedziłam), zagubić się w Luwrze, wypić kawę w kawiarence Amelii na Montmartrze… Mam to szczęście, że byłam tam podczas wycieczki objazdowej i w 4 dni zwiedziliśmy wyjątkowo dużo, mieliśmy wspaniałego pilota, więc teraz już bym mogła pozwolić sobie bardziej na doświadczanie klimatu miasta.

    „Lekcje…” oczywiście czytałam – urocza książka, ale jeszcze bardziej podobały mi się „Francuzki nie tyją”. Wbrew pozorom to nie jest typowa książka o odchudzaniu z zestawem zasad do przestrzegania, lecz jest opisana ta cała słynna celebracja posiłków. I są pyszne przepisy! Opisywałam ją u siebie na blogu. W kwestii „Paryskiego Szyku”- klika razy już miałyśmy sobie kupić z mamą, ale stwierdzałyśmy, że to trochę kosztowna książka, więc zazdroszczę, że ją dostałaś od czytelniczki :) A wiesz jaka „paryska” książka mi się marzy? „Mała paryska kuchnia” Rachel Khoo – przepięknie wydana, cudne zdjęcia, trochę komentarzy od autorki. Na pewno kiedyś ją kupię.

    Smuci mnie trochę to, co przeczytałaś w książce „Dlaczego Francuzki są takie sexy?”… Mimo wszystko fajnie wierzyć w taki „ideał”, ale to pewnie jest tak, jak z obrazem kobiet w piosence „My słowianki”… Może istnieje wiele takich kobiet, które „pasują” do tego obrazu namalowanego choćby przez „Lekcje Madame Chic”, ale wiadomo, że żadne stereotypy nie oddają prawdy w 100procentach.

    Na koniec tego długiego komentarza – ależ miałaś oko – to zdjęcie kobiet na pasach jest wyjątkowe!

  • Karolina

    Czytałam książkę „Dlaczego Francuzki nie tyją?”.
    Jest w podobnym klimacie, jak „Lekcje Madame Chic”. Podobała mi się… Tym bardziej, że ja nie lubię restrykcji, lecz bardziej zmiany, które stopniowo i łagodnie wprowadza się do stylu życia. Chyba pod tym względem jestem francuska…;-) Przeczytaj, wielbicielko Paryża;-) Ja natomiast, twoim wzorem, skusze się na „Paryski szyk”, choć to kaprys, to jednak życie przecież nie składa się z samych racjonalnych wyborów;-)

  • Jessika

    Niedługo sama wybieram sie do Paryża i zastanawiam sie co takiego warto przywięźć, jaką pamiątkę?

  • Pingback: Książki o wnętrzach, które chciałabym mieć | Design Your Life()

  • AA

    Dla mam polecam „W Paryżu dzieci nie grymaszą” P. Drucekrmann. O macierzyństwie we Francji z humorem.