Październikowe lektury, cz.2: „Skup się” L.Babauta, „Kocham N.Y.” I.Lafleche

Czy wiedzieliście, że w większości przypadków (u mnie to jakieś 95%) wystarczy usiąść do pracy i wszystko pójdzie nam gładko? Że najtrudniejszy jest zwykle moment podjęcia decyzji o rozpoczęciu? To takie oczywiste, dlaczego więc tak rzadko to stosuję? ;) (Zapraszam na część 2 moich październikowych lektur!)

Jestem w szoku, ale to się sprawdza. Przeżywam jakieś niesamowite katusze starając się zająć wszystkim, tylko nie tym, co faktycznie mam do zrobienia. Oglądam kolejny odcinek serialu (tylko jeden!), czytam książkę (przecież trzeba!), wyciągam z szafki formę do muf finek i zabieram się za pieczenie (tata się ucieszy)… A wystarczy po prostu usiąść, otworzyć tego cholernego Worda i zacząć pisać.

Skuteczność tego „sposobu” zadziwia mnie za każdym razem, gdy decyduję się go wykorzystać ;)

No dobrze, nie przedłużając więcej przejdę może do sedna, bo nie o moim „odkryciu” miało być, ale o książce, która pozwoliła mi na dojście do tak wysoce odkrywczych wniosków.

„Skup się. Prosta droga do sukcesu” – Leo Babauta

skup-sie

Kojarzycie bloga Zen Habits? Tak? To czytajcie dalej. Nie? To zróbcie sobie 30 minut przerwy od czytania Design Your Life, bo autor Zen Habits jest po prostu fenomenalny. Tak twierdzę ja i spora część świata, która umieszcza Zen Habits wśród najlepszych i najpoczytniejszych blogów na całej kuli ziemskiej. A przynajmniej na tej części globu z dostępem do Internetu. Aha, jak wejdziecie, wszystko będzie białe i będziecie mieli wrażenie, że szablon się nie wczytał – to się wczytał, on tak po prostu wygląda. Prosto i minimalistycznie. U Leo Babuty „content is king”.

Jaka jest więc książka Lao Babauty? Myślę, że została napisana specjalnie dla mnie. Pracującej mamie trójki dzieci będzie zdecydowanie trudniej zastosować się do opisanych w niej wskazówek, ale z drugiej strony… Leo jest pracującym ojcem szóstki dzieci.

 

Skup się… o tym właśnie jest ta książka. Skup się. Skup się. To takie trudne.

Ostatnio coraz częściej dopada mnie uczucie, że za chwilę oszaleję. Wszyscy czegoś ode mnie chcą. Mejle przychodzą przez cały czas, jeden za drugim. Media społecznościowe upominają się o uwagę, a w nich „trzeba” reagować natychmiast. Dobrze, że nigdzie nie podaję mojego numeru telefonu, bo gdyby cały czas dzwonił, to pewnie szybko wylądowałby za oknem. Praca w domu to dla mnie stosunkowo nowe doświadczenie, ciągle szukam swojej nowej rytuny, staram się stworzyć idealny plan dnia. Zajmuję się wszystkim. A czasem wprost przeciwnie, czasem mam wrażenie, że niczym. Skup się – tego mi właśnie trzeba.

„Skup się” mówi o upraszczaniu każdej z dziedzin naszego życia i pracy. Wiecie, że w czasie czytania robiłam sobie notatki? :) Rzadko zdarza mi się coś takiego.

 

Rozbawił mnie autorski System Dokonywania Niezwykłych Rzeczy Leo Babauty. Wiecie jak to działa? Niech będzie, zdradzę go Wam!

Po pierwsze: Odkryj Coś Niezwykłego, nad czym chcesz pracować.
Po drugie: Odetnij się od innych rzeczy.
Po trzecie: Skup się na Czymś Niezwykłym.

Phiiii, to takie proste. Ale skoro to takie proste, to dlaczego codziennie nie dokonujemy Czegoś Niezwykłego? O tym właśnie jest ta książka. O tym jak się skutecznie skupić, jak uprościć swoją pracę, sposób planowania i swoje otoczenie, by skupiało się nam jak najlepiej.

 

Dlatego odpaliłam sobie Worda, wyłączyłam przeglądarkę, a telefon wyciszony zostawiłam w kuchni. Wyłączyłam muzykę i puściłam sobie w tle Coffivity, bo przyjemnie mi się pracuje z takim kawiarnianym gwarem w tle. Jest naprawdę dobrze. Kończę właśnie pisanie drugiej niby-recenzji i nie pozwolę, by cokolwiek miało szansę mi przeszkodzić.

Komu polecam „Skup się” Leo Babauty? Osobom, które czują, że praca wymyka im się spod kontroli, którzy czują się przytłoczeni tym, co mają do zrobienia, czują się zestresowani, ciągle zajęci i niezadowoleni.

„Kocham Nowy York” – Isabelle Lafleche

kocham-nowy-york

Październikowe czytanie postanowiłam zakończyć czymś lekkim, miłym i przyjemnym. Nie, żeby dwie poprzednie pozycje nie były miłe i przyjemne, ale heloł, tu chodzi o Nowy York :) Książkę przeczytałam jednym tchem i już się cieszę na samą myśl o tym, że 15 listopada wychodzi kolejna część, zatytułowana „Kocham Paryż”.

 

Coś czuję, że zrobię sobie paryski miesiąc. Polecicie mi może jakieś książki z Francją i Paryżem w tle? Spotkałam się z kilkoma recenzjami książek o tej tematyce na innych blogach, ale zapomniałam zapisach sobie ich tytuły. Wczoraj przeczytałam „Lekcje Madame Chic”, więc tej już nie musicie mi polecać :)

 

„Kocham Nowy York” to taka książkowa wersja Ally McBeal, Carrie Bradshaw i hm, kurczę, chciałam napisać Bridget Jones, ale jednak nie pasuje mi to tego zacnego grona. Bohaterka „Kocham Nowy York”, Catherine, to kobieta sukcesu, a całość akcji toczy się w prawniczym środowisku. Właściwie tyle powinniście wiedzieć przed lekturą. Książkę czytało mi się miło i bardzo dynamicznie (chyba przez te krótkie rozdziały). Była kancelaria prawnicza, wyścig szczurów, romanse, kostiumy Diora, Prady i inne Szanele w tle. Ach, no i miłość.

Polecam, jeśli chcecie się rozerwać, bo do tego właśnie służy ta książka. Nie poczujecie się po jej lekturze mądrzejsi i nie będziecie mieli motywacji, by zmienić swoje życie. Ale będziecie zastanawiali się gdzie by tu dorwać kolejną część :)

 

Mieliście może okazję czytać którąś z powyższych książek? No i co myślicie o moich niby-recenzjach, czy mam je publikować w każdym miesiącu? Wiem, że skupiam się głównie na własnych odczuciach po lekturze, ale sama u innych najchętniej czytam właśnie takie refleksje, a nie streszczenia akcji, na jakie zwykle się natykam.

Czekam na Wasze polecenia książek z Paryżem w tle! :)

  • Pewnie, że publikuj. Takie osobiste odczucie często więcej mówią niż „profesjonalne” recenzje. Czytałam Kocham Nowy Jork i muszę powiedzieć, że czułam się odrobinę zawiedziona wątkiem romansu, jakoś nie czułam tych motylków w brzuchu. Nie tak wyobrażam sobie wielką miłość :) Natomiast wątki obyczajowe były świetne, jak to Francuzka w Nowym Jorku użera się z korporacyjnymi szczurami…, a wszystko to na dwunastocentymetrowych szpilkach od Louboutina.

    Sądzę, że spodoba Ci się Paryż mój słodki Amy Thomas. Ostrzegam jednak lekka jak piórko :) Ja jednak lubię takie weekendowe pozycje :)

    • domi

      Mam Paryż mój słodki odhaczony na liście, ale szczerze mówiąc zawiodła mnie ta książka – jak dla mnie za mało konkretnych wątków, a zdecydowanie za dużo przesłodzonej tematyki kulinarnej. Ale wiadomo – co kto lubi :)

    • Alina

      Lekkie jak piórko też są czasem fajne, nie zawsze chce się czytać jakieś strasznie mądre i pouczające pozycje… jak znajdę niedrogiego ebooka, to pewnie go „kliknę” :)

  • Książka „Kocham Nowy Jork” zainteresowała mnie podczas…. wizyty w biedronce! Leżała osamotniona więc wzięłam ja do ręki i przeczytałam opis, bardzo mnie zainteresował jednak po biciu się z własnymi myślami odłożyłam ją. I jak czytam Twoja opinię to żałuję. Jak będę miała okazję to na pewno się skuszę :)

  • Tysia

    Ostatnio widziałam na półkach księgarnianych książkę „Ukryci w Paryżu” Corine Gantz, podobno godna polecenia książka więc polecam ;)

  • Jak książka z Paryżem w tle to koniecznie „Słodkie życie w Paryżu David’a Lebovitz’a. Z jednej strony przewodnik po najsmaczniejszych zakątkach Paryża, a z drugiej po prostu bardzo przyjemna lektura przenosząca we francuskie realia! :) Uwielbiam ją i szczerze polecam! :) I zachęciłaś mnie do przeczytania „Kocham Nowy Jork”… dlaczego ja wcześniej o niej nie słyszałam?! ;) Dzięki! :)

  • Iza

    Chyba muszę sięgnąć po poradnik skupienia ;)
    Niestety prawdziwe jest stwierdzenie, że im więcej czasu mamy na zrobienie jakiejś czynności, tym wykonanie jej zajmuje nam więcej czasu. Cóż… u mnie też jest tak, że najtrudniej zacząć. Najtrudniejszy jest ten moment w którym stwierdzam, że wszystko zostawiam i zabiera się za robotę. Ciągle odwlekam start jakiegoś przedsięwzięcia, zadania, zajmuję się wszystkim innym, a potem na ostatnią chwilę latam jak z piórem nie powiem gdzie ;)

  • Alina – kawiarniane dźwięki to cudo!!! właśnie ich słucham i zabieram się do pracy, dziękuje Ci bardzo :)

  • Uwielbiam Cię i Twojego bloga :) Zaglądam codziennie z nadzieją, że jest nowy post ;) Pozdrawiam serdecznie :)

    • Alina

      Staram się sprostać oczekiwaniom, by codziennie post był… :)

  • „Skup się” właśnie wylądowało na liście lektur do przeczytania. Chociażby w tym momencie czytam blogi zamiast uczyć się na niedzielne kolokwium. Notatki leżą obok a ja ciągle wynajduję coś co jeszcze muszę zrobić. A najlepsze jest to, że jak już zacznę się uczyć to już idzie gładko :) Masz rację, najtrudniej się zebrać w sobie i zacząć coś robić :)

  • :)

  • „Kocham Nowy York” ostatnio skończyłam czytać w drodze do Katowic :) Od razu musiałam sprawdzić, kiedy wychodzi kolejna część i ucieszyłam się, że to już tak szybko :) Książka lekka, przyjemna, z fajnym wątkiem miłosnym – idealna na jesienne wieczory ;)

  • jamaszka

    Jestem za takimi postami. Wiadomo, że każdy ma inne gusta, ale ja ostatnio właśnie w taki sposób szukam ciekawych książek do przeczytania tzn. na podstawie kilku recenzji znalezionych w internecie jestem w stanie określić, czy mnie dana książka zainteresuje. A ostatnio miałam fazę na książki o nieruchomościach, biznesie, motywacji, wolności finansowej, oszczędzaniu i zdrowym odżywianiu :)

    • jamaszka

      dodam, że pracując przy odgłosach takiego kawiarnianego gwaru chyba oszalałabym !

      • Alina

        Przy pierwszym włączeniu Coffivity doszłam do wniosku, że bardziej mi przeszkadza, niż pomaga. A teraz lubię go sobie włączyć, szczególnie gdy jestem sama w domu i praca jakoś tak… nie idzie :)

  • Aninitka

    O blogu Zen’a nie słyszałam, ale cieszę się, żę trafiłam na niego poprzez Twój post! :)
    Polecam książkę „Pod słoncem Saint-Tropez” Adler Elizabeth. Jest prześwietna… lekka, przyjemnie się czyta, pozwala odpocząć i przez chwilę znaleźć się w ciepłym zakątku Francji i poczuć jak na wakacjach! Naprawdę!
    Jeśli kiedykolwiek wpadnie w Twoje ręce, koniecznie daj znać czy Ci się spodobała :).

    Pozdrawiam,
    Anita.

    • Alina

      Dzięki za polecenie!
      A co do Zen – to tam masz lektury na kilka miesięcy, archiwum z tylu lat… :)

  • O! Muszę więc przeczytać. Uwielbiam książki o takiej tematyce!

  • Z książką „Skup się” trafiłaś w dziesiątkę jeśli o mnie chodzi. Mam taki właśnie problem, mnóstwo rzeczy i pop prostu niemoc w sobie, no i roczną rozrabiakę:P

    Co do niby-recenzji są super, bo ja sama szukam zawsze takich, które mówią o odczuciach czytającego a nie o streszczeniu.

  • M.

    Czytałam „Kocham Nowy Jork”. Takie tam romansidło, gdzie od razu wie się, z kim będzie główna bohaterka :) ale na leniwe, jesienne wieczory jak znalazł!

    • Alina

      Dokładnie tak jest :) Lubię raz na jakiś czas takie romansidło przeczytać. Staram się nie zamykać na żadne gatunki ani tytuły, nie wstydzę się przyznać, że fajnie mi się czytało np. 50 twarzy Greya itp. :)

      • M.

        Greya nie czytałam. Za dużo szumu wokół niego było :P

  • Aga

    W październiku także przeczytałam „Kocham Nowy York” – świetna, lekka i przyjemna pozycja :)

  • Natalia Kornela

    recenzje to świetna sprawa :)) a zwłaszcza gdy piszesz o nich ty! już napaliłam się dzieki tb na dwie ksiązki ale zobaczymy jak to będzie z funduszami bo po twoim ost poscie na temat ubrań postanowiłam sobie kupic upatrzony sfeterek za kase z wypłaty no i nie wiem czy starczy ;) pozdrawiam ;)

  • Chcemy takich recenzji jak najwięcej! Super! Piszesz tyle ile trzeba, by zaciekawić, ale nie zdradzając istotnych szczegółów. A wiadomo bez spoilerów najlepiej! Też się cieszę na „Kocham Paryż”! A co do lektur polecam Ci książkę Stephena Clarke’a „Paryż na widelcu”. Świetna i zabawna lektura o tajemniczych zakamarkach miasta i nie tylko :)

  • Ten kawiarniany gwar uwielbiam, czasem zamieniam go na dźwięk deszczu. Odprężają mnie i bardzo łatwo mi się przy tych dźwiękach skupić.
    Co do książek, nie znam, ale poznam :)

    • Alina

      Jeśli masz jakieś urządzenie mobilne i lubisz takie relaksujące dźwięki, to polecam aplikację Sleep Pillow. Lubię sobie czasami puścić ogień trzaskający w kominku czy szum morskich fal :)

  • IwQ

    Obydwie są już na moim czytniku. Dzięki za polecenie !

  • Darien

    Ja baaardzo polecam Ci książki wydawnictwa Bukowy Las, a konkretnie Claude i Camille, Tancerka Degasa, Niedziela nad Sekwaną oraz Zakochana modelka. Jak niektóre tytuły wskazują, fabuła dotyczy życia malarzy, ale przede wszystkim ich miłości.Książki te czyta się jednym tchem, wciągają jak dobre romanse, wprowadzają w klimat Francji (nie tylko samego Paryża) z poprzednich stuleci i nakreślają genezę powstania obrazów artystów. Wzruszają, cieszą, czasem denerwują i to właśnie emocje, które budzą są w nich najprzyjemniejsze. Mam nadzieję, ze sięgniesz po którąś z nich. Ja zaczynałam od Tancerki Degasa i Claude i Camille i to właśnie te uważam za najlepsze. Na drugim miejscu umieściłabym Zakochaną modelkę, a na ostatnim Niedzielę nad Sekwaną, ale to prawdopodobnie przez moje uprzedzenie do Reniora ;)

    • Alina

      Ile propozycji, dziękuję!

  • Kinga

    Alinko mam taką prośbę, może mogłabyś polecić jakieś fajne miejsca w Katowicach i okolicy? Dobre jedzenie, pyszną kawę, desery czy miejsca które uwielbiasz, byłabym bardzo wdzieczna :) Mój mail nielotka123@gmail.com
    Z góry dziękuję i chciałam jeszcze napisać że jestem Twoją wierną czytelniczką i teraz nawet wertuję archiwum żeby nie ominąć żadnego postu :)
    Pozdrawiam, Kinga

    • Alina

      Kinga, skrobnij do mnie na mejla :)

  • Ja potrzebuję czegoś lekkiego więc mnie zaintrygowała :Kocham Nowy York”. Muszę się jej bliżej przyjrzeć :)

  • domi

    Niestety nie z Paryżem w tle ale równie miła, lekka seria, którą z całego serca mogę polecić to pozycje Emily Giffin – w sam raz na spokojne popołudnia przy kawce :)

    • Alina

      O tak, Emily Giffin, mam ją już na liście! Dobrze, że cała zima jeszcze przed nami… :D

  • LuSii

    Alina .. dla Ciebie .. niewątpliwie polecam serie od ZAFON-a .. najpierw „Cień wiatru” … później … no właśnie … później … a teraz niezmiernie do biblioteczkowego doświadczenia przesyłam „Cień wiatru” :)))))))))))))) naprawde WARTO:)

    • Alina

      A wiesz, że mam „Cień wiatru” na półce? Właśnie się zorientowałam, że stoi jeszcze nie przeczytana :)

      • Alina – „Cień wiatru” koniecznie!!! To jest moja absolutnie ukochana powieść.

  • moniq

    Z ksiazek o Paryzu (jednak nie powieści) polecam „Paryż na widelcu” – swietne spojrzenie na Paryż z zupelnie innego punktu widzenia, po przeczytaniu tej ksiazki juz nic nie jest takie samo :P na półce mam tez „zakochany w Paryżu” jest to w sumie zbior porad jak zachowywac sie niczym prawdziwy paryzanin, jednak jakos nie zebralam sie zeby przeczytac to od deski do deski, na razie tylko czasami przeglądam pojedyncze ‚wpisy’. Na „Paryż moj slodki” tez bardzi sie zawiodłam i konczylam juz w sumie tak z musu „bo jak juz tyle przeczytalam to skończę” aczkolwiek kilka propozycji kawiarniano-cukierniczych odwiedzilam kiedy ostatnio odwiedzalam Paryż (szczegolnie polecam goraca czekolade w „cukierni” Angelina, zaraz kolo Luwru).

    A z dobrych ksiazek to polecam jeszcze „5th avenue, 5 a.m.” (nie pamietam jak ten tytul zostal przetlumaczony na nasz rodzimy jezyk) o tym jak powstal film „Sniadanie u tiffany’ego”. Swietnie oddaje klimat tamtych czasow, wszelkie problemy ktore stawaly na drodze tworcom smialych filmow. Ksiazke czytalam w oryginalne wiec niestety nie jestem w stanie powiedziec czy po polsku tez sie tak swietnie czyta ale po angielsku bardzo polecam.

    • Alina

      Widzę, że Ty Moniq dobrze obeznana jesteś! Po takich komentarzach jak Twój, jeszcze bardziej chce mi się powtórzyć wycieczkę do Paryża z moją Mamą, sprzed dwóch lat, na pewno wybrałybyśmy się na tę gorącą czekoladę <3

      • Moniq

        Mam to szczescie ze moja rodzina mieszka na przedmiesciach Paryża wiec bywam tam minimum raz do roku. Jestem zakochana w Paryżu i snie o tym zeby tam chociaz przez jakis czas pomieszkac jednak zdaje sobie sprawe ze pewnie everyday life w Paryzu to nie bylaby taka bajka jak z ksiazek ;) Paryz jest cudowny o kazdej porze roku i za kazdym razem jak tam jade to odkrywam nowe miejsca, i to jest najwspanialsze! Bo wiadomo ze sa pewne miejsca ktore odwiedzic zawsze trzeba jadnak Paryz duzo zyskuje kiedy zwiedza sie go pieszo, bez mapy, odkrywajac nowe zakamarki, a moze niczym w „O polnocy w Paryżu” uda nam sie przeniesc w lata 20ste ;)
        No i pewnie nie wszyscy wiedza ale obywatele unii europejskiej do 25 roku zycia maja darmowy wstep do wiekszosci waznych atrakcji turystycznych (luwr, d’orsay, luk triumfalny etc. ) wiec polecam polecam :)

        • domi

          Tak, również polecam Paryż na widelcu i Zakochany w Paryżu :)
          Też jestem Paryżoholiczką :D Generalnie cała Francja wydaje mi się być taka fascynująca… Kończę w tym roku studia i zamierzam przeprowadzić się tam na stałe! Zapraszam! :D

          • moniq

            U mnie niestety na drodze stoi bariera jezykowa gdyz po francusku umiem sie tylko przedstawic i zamowic kawe. Ale licze ze moze kiedys mi sie uda i nauczyc francuskiego i przeprowadzic do Paryza ;)

  • Agnieszka

    Przekonałaś mnie recenzją. Właśnie kupiłam na all „Skup się” :)

  • Skoro Paryż to gorąco polecam serię książek Stephena Clarka „Merde! Rok w Paryżu”, „Merde! W rzeczy samej”, „Merde! chodzi po ludziach”. Opowieść o Brytyjczyku, który przez firmę zostaje skierowany do Paryża, by tam stworzyć sieć herbaciarni. Powoli poznaje zwyczaje Francuzów, kulturę, francuskie kobiety. Zabawna, lekka i bardzo wciągająca. Te książki się po prostu „łyka”.

    • Alina

      Zabawne tytuły… skojarzyły mi się z moją koleżanką, która przeklina tylko po francusku :):)

      • Po francusku nawet przekleństwa brzmią ładniej niż u nas ;)

  • Zainteresowała mnie druga pozycja. Potrzebuję przeczytać właśnie coś takiego! No i pomarzyć o tych szanelach przede wszystkim :))
    Pozdrawiam!

  • Martyna

    Cytat: „Wiem, że skupiam się głównie na własnych odczuciach po lekturze, ale sama u innych najchętniej czytam właśnie takie refleksje, a nie streszczenia akcji, na jakie zwykle się natykam.”

    Na tym własnie polega recenzja – na analizie, porównaniu, odniesieniu itp. Streszczenie to streszczenie – i szczerze mówiąc denerwuje mnie, jak wchodzę na jakiś blog z postem zatytułowanym „Recenzja książki X”, a tam zwyczajne jej streszczenie. Nie dosyć, że spoiler, to jeszcze strata czasu, bo wiele osób nie rozumie języka ojczystego. Także punkt dla ciebie:)

  • Agata

    Z książek o Paryżu polecam „Lekcje francuskiego” oraz „Lunch w Paryżu” oraz „Anglik w Paryżu” :)

  • Co powiesz na ‚Paryż na widelcu’… nie czytałam tej książki, jednak słyszałam bardzo pochlbene opinie na jej temat :) Może warto dać jej szanse?

  • Mnie bardzo podobaja sie Twoje recenzje. A recenzja jest subiektywna, mowi o wlasnych odczuciach i wrazeniach. Ja tez nei cierpie „recenzji”, ktore tak naprawde sa streszczeniem ksiazki;/
    Tak trzymaj! Czekam na kolejne! :)

  • Ten kawiarniany gwar to po prostu coś cudnego! Dzięki serdeczne, nie znałam tej strony.

  • Ja osobiście lubię jak autorzy na blogach zamieszczają informacje o książkach bo dzięki temu dowiaduje się o całej liście pozycji, które są idealne dla mnie :) Zawsze chciałam czytać książki, siąść z kubkiem herbaty na kanapie, przykryta kocem z książką w ręku, jednak zawsze miałam problem bo nie wiedziałam gdzie szukać tytułów dla siebie, aż do na mojej drodze stanęła blogosfera :)
    Twoje Alina recenzje przypadły mi do gustu – tak trzymaj! :)

    No i Coffitivity.com :o wow!

    A lektury z Twojego wczorajszego posta już są na moim Kindle! :)

  • Agnieszka

    Pewnie, że publikuj i pewnie, że subiektywnie! :)

  • Sama mam ostatnio problemy ze skupieniem się :) jeśli chodzi o czytanie to aktualnie utknęłam na przeróżnych poradnikach :)

  • Też zaczęłam czytać „Skup się”, ale jeszcze nie doczytałam do końca… Polecam również „Minimalizm” tego samego autora, daje do myślenia ;)

  • z ogromną chęcią będę czytać twoje relacje książkowe. sama nie wiem czy „przez Ciebie” a może „dzięki Tobie” znacznie powiększa się moja biblioteczka. Lubię odwiedzać Twój blog, jest pełen interesujących nowości. Ostatnio zdobyłam polecaną przez Ciebie książkę Richarda Bransona…czeka w kolejce:)

  • Namówiłaś mnie. W zasadzie nie namówiłaś. Rozkazałaś mi tą recenzją przeczytać Skup Się Babauta:)

  • Także przeczytałam Kocham Nowy Jork(robiłam swoją recenzję) i także bardzo czekam na kontynuację. Uwielbiam Francję i wszystko co z nią związane.
    A Lekcje Madame Chic czytałaś? Też nowa pozycja :)

    • Alina

      Już przeczytane :)

  • „Kocham Nowy Jork” przeczytałam dwa miesiące i temu i pierwsze co zrobiłam po przeczytaniu tej książki (po tym jak wyszłam z osłupienia) to usiadłam do mojego papierowego dzienniczka (tak!tak nadal alternatywą dla bloga internetowego jest mój bardzo prywatny dzienniczek w formie zeszytu w kratkę) i jednym tchem opisałam wrażenia i to, co ze mną ta książka zrobiła. Bo to książka o tym, by się nie poddawać, o tym, by być wiernym sobie i swoim przekonaniom a wreszcie o tym, że w każdym wieku może być dobry moment na zmiany życiowej drogi. Również czekam na kontynuację z niecierpliwością.

    Co do pytania o recenzje – jako mol książkowy – tak! koniecznie.

    A złote rady o organizacji? Cóż, każdy musi przerobić serię upadków i potknięć zanim zrozumie, że te złote rady rzeczywiście są złote, choć nie odkrywcze. Po którejś poprawce na studiach dotarło do mnie, że na własne życzenie marnuję sobie czas – bo przecież i tak, i tak muszę nauczyć się do tego egzaminu, więc lepiej usiąść raz a porządnie i mieć z głowy niż powtarzać w nieskończoność. Podobnie jest z „pracowymi” sprawami, im szybciej się nimi zajmę tym wcześniej mam wolne popołudnie na przyjemności.

  • Koniecznie muszę przeczytać „Skup się!”, bo jestem wielką wielbicielką Leo :). A Tobie z literatury francuskiej polecam „Francuzki nie tyją” Mireille Guilliano… Smakowita i wciągająca lekturka. Oprócz tego „Paryż, mój słodki” Amy Thomas, który – o ironio – przeczytałam w Rzymie. Ten fakt nie odjął jednak powieści uroku…

  • Alina,
    Koniecznie musisz pisać o książkach, które czytasz. :-)
    Nigdy wcześniej nie słyszałam o lekurze „Skup się” a teraz z pewnością do niej sięgnę.
    Poza tym Twoje porównanie ” „Kocham Nowy York” to taka książkowa wersja Ally McBeal” spowodował, że muszę przeczytać tę powieść. :-)
    Pozdrawiam ciepło,
    Kasia

  • Kasia

    Z ksiazek z Paryzem w tle bardzo goraco polcem Céleste Albaret, „Pan Proust” – biografia Prosuta napisana przez jego gosposie. Jak dla mnie rewelacja! Polcem rowniez biografie Henri de Touluse-Lautrec, niestety nie pamietam konkretnego tytulu, ale ta ktora mialam okazje przeczytac wciagala w sam srodek paryskiej przygody ;)
    Skup sie – chyba ksiazka idealna dla mnie, musze sie z nia zapoznac. Pozdrawiam!

    • Alina

      Dziękuję za polecenia :)

      • Kasia

        Skup sie juz czeka do odebrania w Empiku ;)

  • Agnieszka

    Kurcze, śmieszna sprawa, miałam ochotę na lekkie czytadło, więc też ‚wkliknęłam’ na mojego kindle „Kocham Nowy Jork”. Teraz czytam kolejną część, „Kocham Hollywood” i nie mogę się nadziwić, że jeszcze nikt Ci nie napisał, że „Kocham Paryż” jest dopiero trzecia. Dopiero przed chwilą zwróciłam uwagę, że czytałaś książkę innej autorki, obie przypadkowo podobnie tytułują swoje serie :)
    No ale dzięki temu po serii Lindsey Kelk, którą teraz czytam (a jest tego trochę!), mogę się wziąć za te z Twojego polecenia! Tylko nie wiem czy to nie za dużo odmóżdżającej lektury naraz ;) Ze swojej strony książki Lindsey Kelk także polecam!
    Pozdrawiam i trzymaj tak dalej, nie siedzę w blogach zupełnie, ale Twój śledzę namiętnie i to od dłuższego czasu :)

  • Pingback: Paryski szyk, Lekcje Madame Chic oraz inne książki z Paryżem i Francją w tle | Design Your Life()