Czas pod kontrolą, czyli… czasem sobie odpuść!

Alina Moskwa - Designyourlife.pl

Fantastyczna kariera, rodzina, przyjaźnie, miłość, edukacja, zdrowie, sylwetka, rozwój osobisty, hobby, podróże – jak mieć to wszystko? Jak na to wszystko znaleźć czas? To ogromnie miłe, że zwracacie się do mnie oczekując rad dotyczących dobrego zorganizowania się, „poukładania” swoich licznych obowiązków w taki sposób, by czas mieć właśnie na WSZYSTKO. Tekst poniższy jest więc kolejnym, do którego zainspirowaliście mnie w przesyłanych mejlach.

Zapewne niejednemu z nas od czasu do czasu zaświtała taka myśl, że wszyscy inni radzą sobie z organizacją czasu o wiele lepiej. Wszyscy inni – oprócz nas. Mają ciekawsze życie, lepsze osiągnięcia, więcej czasu. Oni mają wszystko! Kreowana nachalnie wizja idealnego życia zakłada realizowanie się na wszelkich możliwych płaszczyznach. Tylko czy w ogóle jest to możliwe?

Jak mieć idealne życie i czas na WSZYSTKO?

Często spotykam się ze stwierdzeniem, że przecież każdy ma do dyspozycji takie same 24 godziny, więc sam odpowiada za wykorzystywanie ich na 100%. Znacie to? Że sami sobie jesteśmy winni, że po prostu jesteśmy beznadziejni i zbyt słabi. Że gdyby tak naprawę nam zależało, to mielibyśmy wszystko: fantastyczną karierę, szczęśliwą rodzinę, szalone życie towarzyskie, świetną kondycję, zawsze modny outfit i… pomalowane paznokcie. Dom oczywiście zawsze wysprzątany na błysk. A na dodatek nieograniczony czas na czytanie książek, oglądanie filmów, rozwijanie swoich licznych pasji, kursy z interesujących nas dziedzin, egzotyczne podróże, bieganie maratonów, kino z dziećmi i wieczór przy planszówkach w każdy weekend… i sama już nie wiem, co jeszcze.

Mówią, że wszystko zależy od nas samych i naszej umiejętności organizacji.

Szczerze? W pewnym sensie TAK – wszyscy wszakże mamy 24h, ale każdy z nas prowadzi zupełnie inne życie. Pracująca mama, na przykład, nie ma identycznego życia, jak singielka. Owszem, może tak samo wspinać się po szczeblach kariery, ale po pracy będzie odbierać dzieci ze szkoły i przedszkola, zajmować się obiadem, domem, spędzać mile czas z rodziną. Singielka bez dzieci – jeśli zechce – może po pracy zaliczyć kawę z przyjaciółką i trening, zajęcia z tańca, albo lekcję hiszpańskiego 5 razy w tygodniu. A na koniec skorzystać z oferty tanich lotów i wyruszyć ze znajomymi na szalony weekend do jakiejś europejskiej stolicy.

Nie zrozumcie mnie źle – nie chodzi mi o to, że pracująca mama, żona i Pani domu nie znajdzie czasu na siłownię, czy rozwijanie swoich pasji, bo znajdzie, jeśli będzie chciała. Ale zawsze odbędzie się to kosztem innych spraw. Być może np. kosztem idealnie wysprzątanego mieszkania – i może czasem warto, by tak się stało… :)

Powodzenie w realizacji celów zależy ściśle od naszych priorytetów, jednak każdy ma je zupełnie inne. Gorąco zachęcam do wyznaczenia ich sobie przy wykorzystaniu jednej z przedstawionych przeze mnie metod. Tutaj odsyłam Was do wpisu o wyznaczaniu celów i dobrej organizacji:

>>Jak wyznaczać sobie cele, a później je realizować? <<<

Wyznaczanie celów - ważne strefy

Patrząc na problem czysto teoretycznie – możesz mieć i robić wszystko, ale… nie staraj się do tego dążyć. Miej przed oczyma wybrane cele i dąż w konkretnym kierunku. A za siebie nie oglądaj się zbyt często :) Nie da się wszystkiego na raz realizować w stu procentach – po prostu nie ma takiej możliwości! Jeśli jednak mimo tej świadomości nie odpuścisz, może zbuntować się Twoje zdrowie – często pomijany, ale niezwykle istotny element całej tej układanki, dzięki której cała reszta może sprawnie funkcjonować. Po więcej odsyłam do wspomnianego wyżej wpisu. Mając na uwadze przede wszystkim priorytety i listę celów – trzeba pewne rzeczy samemu sobie po prostu ODPUŚCIĆ. Pozbyć się presji. Pogodzić się z faktem, że z czegoś trzeba będzie zrezygnować. To nie jest łatwe – to trudna sztuka!

– Czemu zatem czujesz się „źle” obserwując w social media czyjeś relacje z kilkumiesięcznych podróży po Azji czy Afryce? Czy masz coś takiego na swojej liście 10 celów?

– Czemu trenerkom fitness tak boleśnie zazdrościsz pośladków, które dumnie napinają do zdjęć przy lustrze? Masz na swojej liście celów budowanie takiej sportowej sylwetki i świadomość, jak wiele zajmuje to czasu na co dzień?

Może na Twojej liście są właśnie takie szalone podróże i start w zawodach sylwetkowych? To do dzieła, wiesz co dalej. A jeśli nie – ale za to w zamian masz tam czas z rodziną, rozwój swojej firmy, czytanie jednej książki tygodniowo, realizowanie się w swoim hobby i regularne randki… To cudownie! Skup się na tym, co dla Ciebie najistotniejsze. Nie ma lepszych i gorszych priorytetów. One mają być Twoje i naprawdę nic innym do tego jak wyglądają. Przestań się zastanawiać, jak mieć czas na WSZYSTKO i prowadzić wyidealizowane życie, jakie ogląda się w filmach i serialach. Albo na Instagramie.

Alina Moskwa - Designyourlife.pl

Kiedy kilka lat temu pracowałam na etacie, robiłam jednocześnie zaocznie licencjat, pisałam bloga i zaczynałam rozwijać swoją firmę… musiałam pewne rzeczy odpuścić. Koncentrując się na priorytetach, czyli przede wszystkim rozwoju swojej działalności i zdobyciu wykształcenia, musiałam zrezygnować z dużej części życia towarzyskiego, jakie prowadzili moi rówieśnicy. Nie miałam też ani czasu, ani środków na podróże, o których czytałam na blogach. Pracowałam jak szalona i to było dla mnie wtedy priorytetowe.

Ostatnio postanowiłam zabrać się intensywniej za sport i dietę, co każdego dnia wiąże się z koniecznością wygospodarowania na to czasu. Codzienne przygotowywanie kilku świeżych i zdrowych posiłków, codzienne gotowanie i treningi również zajmują czas. Oznacza to, że mniej pozostanie go na coś innego i mam tego świadomość. Siedzę więc trochę krócej przed kompem, a w niedzielny poranek zamiast leniwie snuć się po domu, albo umościć w fotelu z kubkiem latte, wyruszam trochę się poruszać. Coś za coś! Na nasze szczęście czas zawsze odrobinę da się „rozciągnąć” – m.in. poprzez stosowanie mądrego multitaskingu. Dawno już nie miałam obejrzanych tylu filmów na YouTube, które odpalam sobie w trakcie ćwiczeń na orbitreku :)

Jeśli masz wrażenie, że ciągle brakuje Ci czasu – zajrzyj koniecznie do poniższego wpisu:

>>> Jak mieć więcej czasu? <<<

I pamiętaj – tu nie chodzi o to, by mieć małe ambicje, lecz podchodzić do swojego życia i czasu realistycznie – do tego właśnie gorąco Was zachęcam. I zachęcam również do dyskusji – bo wiem, że organizacja czasu to nie tylko mój ulubiony temat :) Potraficie sobie czasem odpuścić? Czy ciągle macie wyrzuty sumienia, że Wasze życie nie jest tak kompletne i tak idealne? Mnie od czasu do czasu dopadają podobne myśli, ale intensywnie z nimi walczę.


 

  • Daria

    Ze smutkiem muszę przyznać, że jestem ofiarą tej całej presji bycia idealną. Prowadzę własną działalność i praca nad nią zajmuje większość mojego czasu. Niby wiem, że się nie rozdwoję, ale kiedy wpadam w młyn pracy zawsze mam wyrzuty sumienia, że dom nieposprzątany, że trening niezrobiony. Staram się z tym walczyć, ale jest ciężko kiedy czyta się o tych wszystkich ludziach, którzy sprawiają wrażenie, że mają czas na wszystko. Wychodzi na to, że Internet to zło ;) Albo zabiera cenny czas albo narzuca na nas presję pogoni za idealnym życiem ;)

    • Grunt to zdawać sobie z tego sprawę – wtedy można coś z tym zrobić i na każdym kroku przypominać sobie o swoich priorytetach :) Nie potrafię sobie dzisiaj wyobrazić co rozpraszało przy pracy gdy nie było internetu i smartfonów…. :)

  • Dziękuję Ci za ten wpis. Sama mam z tym ogromny problem. Muszę być w ciągłym biegu i wygospodarowanie choćby godziny na obejrzenie filmu to dla mnie jakaś masakra. Nie dlatego, że nie mam czasu – bo mam go dosyć sporo, ale dlatego, że zawsze wymyślę sobie jakieś bardziej produktywne zajęcie, którym akurat muszę się zająć. To takie błędne koło, bo wiadomo, że każdy musi czasem odpocząć, a jeżeli nie wyznaczę na to czasu, to będę odpoczywać robiąc coś innego (np. jeżeli nie wyznaczę sobie chwili na sprawdzenie facebooka, bo uznam, że to za mało wartościowe, to będę co chwilę sięgać po telefon ucząc sie). Mam nadzieję, że rozumiesz o co chodzi. Ale powoli uczę się takiego odpuszczania niektórych spraw i szukania czasu na błahostki :)
    Buziaki
    Brunetka

    • Jak najbardziej rozumiem – i z tym samym cały czas walczę :)

  • Przyznam szczerze, ze czasami mam problem, zeby sobie odpuscic i wybrac to co dla mnie najwazniejsze. Jest jednak coraz lepiej wiec mam nadzieje, ze w koncu uda mi sie okreslic liste priorytetow i sie nimi zajac :)

  • Masz dużo racji. Powiedzenie „nie mam na to czasu” jest tylko troszkę zgodne z prawdą. Wydaje się nam, że nie mamy na coś czasu, a potem gdy zaczynamy analizować jak przebiega nasz dzień okazuje się, że kilka godzin ucieka nam przez palce. I nagle okazuje się, że możemy spokojnie zrezygnować lub uciąć długość trwania danej czynności, by znaleźć czas na ten nowy cel.

    Pewnie znana jest Ci technika 80/20 stosowana w ekonomii. Ja zapoznałam się z nią chyba 2 lata temu i z zaskoczeniem stwierdziłam, że ekonomia potrafi mówić z sensem ;) Nie znam lepszej techniki do organizacji czasu. Istotnie jest tak, że 80% naszej aktywności przynosi tylko 20% efektów, bo nie jesteśmy w stanie działać cały dzień na wysokich obrotach. Natomiast 20% naszej aktywności, wykonane w szczytowym dla naszej formy momencie przynosi aż 80% efektów. I tak ustalam sobie priorytety, te na szczycie listy dostają 20% mojego dnia, za to z maksymalnym zaangażowaniem :)
    Pozdrawiam ze słonecznego dziś Krakowa

    • Jak najbardziej technika jest mi znana – muszę przyznać, że to naprawdę fantastyczna koncepcja i pomaga trochę zmienić swój sposób myślenia.

  • W zasadzie to nie mam problemów z odpuszczaniem, bo gdy tylko zdarzy się myśl, że ktoś zwiedził już całą Afrykę, a ja jadę „tylko” nad Bałtyk, to od razu przychodzi mi do głowy „Ej, Ty przecież wcale nie chcesz zwiedzać Afryki, a nasze morze jest dla ciebie cudowne!” i przypominam sobie o swoich priorytetach i o tym, że nie do końca podróże są moim życiowym spełnieniem. Wszystko wraca wtedy do normy.
    Wydaje mi się, że przez wyidealizowane obrazki z Instagrama i Facebooka tracimy szersze spojrzenie na życie. Ktoś może i ma piękny dom, ale może przez najbliższe 30 lat nie pojedzie na żadne wakacje/nie wyjdzie do kina/nie zrealizuje innych pasji, bo będzie spłacać kredyt? Tylko kredytu i braku wakacji na Instagramie nie widać.

    • Instagram mocno zmienił się na przestrzeni ostatnich lat, trzeba być tego świadomym i dlatego właśnie traktować go z większym dystansem… Na szczęście coraz więcej osób to rozumie :)

  • Nauczyłam się odpuszczać, bo jak na dziennego studenta mam sporo na głowie. Masz rację, że singlom jest swego rodzaju łatwiej – zarządzajà tylko sobą i nie miszą się dopasowuwać do innych :-)

    • Zawsze w bieżącym momencie życia wydaje się nam, że teraz to jest już mega ciężko, nigdy nie było gorzej, kiedyś to mieliśmy luz. Z każdym rokiem obowiązków przybywa, a my przystosowujemy się do tego, zaczynamy sobie lepiej radzić i… Ja zawsze tęsknimy do poprzedniego luzu :)

  • Jak się na okrągłą siedzi w internecie, to faktycznie chciałoby się wszystko, bo ktoś robi wyzwanie 30 książek w miesiąc, ktoś inny wyzwanie idealna sylwetka do lata, ktoś jeszcze coś innego i ma się wrażenie, że „ja też muszę to wszystko robić, bo jak inni mają na to czas, to ja też go znajdę”. A tak naprawdę zupełnie nie wiemy jak wygląda doba u kogoś innego, ale na pewno nie tak jak sobie to wyobrażamy bo wszystkiego się po prostu nie da.

    • Masz 100% racji z tymi wyzwaniami – trzeba je dobrze sobie dobrać :)

  • Monika

    Swego czasu, czyli po przeprowadzce na swoje, musialan mieć wszystko zrobione idealnie. Przygotowana do pracy (pracuje w szkole), mieszkanie wysprzatane, obiad zrobiony, jazda na rowerze zaliczona, x stron książki przeczytane, czas z mężem spędzony, spacer, znajomi, fikm lub serial obejrzany i wiele innych. Wtedy jakoś udawało mi sue to wszystko zrobić w ciągu tygodnia, ale to były inne realia – praca od 7,8 -14, 15 wiec miałam całe popołudnie wolbe. Teraz praca nieregularna, bardzo często od wczesnych godzin przedpołudniowych do 20,21. Staram się coś zrobić przed praca i po pracy ale jest to ciężkie, dlatego nauczyłam się odpuszczac. Wiem, że wszystkiego nie zrobię, dlqtego bardzo często wybieram czy wole dzisiaj posprzątać, ugotowqc coś, poćwiczyć czy poczytać. Dalej robie wszy st ko co kiedyś, ale np. Rzadziej, bo wiem ze jeżeli czegoś akurat nie posprztam to świat się nie zawali. Przerzucilqm sporo obowiązków na mojego męża, niektóre rzeczy robie raz na 2 tygodnie. I najważniejsze staram się znaleźć wiecej czasu dla siebie…

    • Podział obowiązków to ważna sprawa :) Zawsze pomaga :)

  • Monika Makowiecka

    Apropo organizacji czasu – kiedy pojawi się planner na kwiecień?:) Szczerze powiedziawszy to właśnie te plannery miesięczne ostatnio pozwoliły mi się zacząć ogarniać bardziej. Jestem wzrokowcem i takie rozplanowanie miesiąca na jednak kartce dużo daje jednak! Sama byłam zdziwiona.

    • Będzie w następnym wpisie – najprawdopodobniej jutro :)

  • Alinka, jak zwykle w sedno :))))))))). Trzymam kciuki za Blog Roku! ;)

  • Czuję, że akurat tą sztukę mam opanowaną. Kiedyś nie potrafiłam – gdy zostałam mamą, jakoś tak z automatu nauczyłam się i akceptacji, i samozaparcia (po części tylko jeszcze), i odpuszczania. Rozumienia właśnie, że zawsze coś jest kosztem czegoś.

    No ale w pierwszym akapicie przedstawiłaś właśnie taki obraz, jaki w mediach jest kreowany. Gdy zbierze się to do kupy – dopiero wtedy widać, że…to mało realne.

    Pozdrawiam i biegnę czytać inne tekściory :) PS. Jesteś piękna! :)

    • Miłego czytania :) I dziękuję za komplement!

  • Zyje mi sie zdecydowanie lepiej od kiedy pozwalam sobie na nie-idealność. :) Jak nie mogę zmęczyć jakiejś książki, oddaje ja nieprzeczytana, jak nie chce mi sie pisać postów na bloga to nie pisze, a jak nie chce mi sie ćwiczyć , to nie ćwiczę. :)

    • Tylko co, jeśli nie chce się nam ćwiczyć przez… pół roku?! :D

  • Dokładnie o tym pisałam kilka dni temu! Doszłam do wniosku, że wykonywanie codziennie rzeczy z listy nie gwarantuje mojego sukcesu, bo… chodzi o to, czego faktycznie chcę i co czyni mnie szczęśliwszą, a nie piękniejszą/mądrzejszą/jakkolwiek idealniejszą wersją mnie.

  • „Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego” i myślę, że to również idealnie pasuje do naszego życia i takiego pędu za wszystkim. Jasne, że czasami aż szkoda odpuścić, ale najważniejsze jest jednak nasze zdrowie:)

  • Uhh, szukanie idealnego zagospodarowania czasu to zmora każdego człowieka. Kiedy już wydaje mi się, że wypracowałam super system patrzę na kogoś, kto ma to, czego chcę i załamuję się, bo czasu zupełnie brak. Świetnie ujęłaś sprawę priorytetów, bo to najświętsza prawda. Nie da się robić wszystkiego na raz, bo kończymy nie robiąc nic. Najgorsza jest pętla myślowa, w której wrażenie że nie masz czasu zasłania fakt, że właściwie to masz go mnóstwo. To boli.

  • Ja nie potrafię odpuśccić i to jest często na prawdę męczące…

  • Teraz człowiek musi być wielozadaniowy i tak naprawdę wiele ogarniać jednocześnie, jak np. oglądanie YT podczas ćwiczeń. No ale niestety, czasy są takie, że po prostu wymagają od nas większego zorganizowania i zaangażowania :)

    • Multitasking o którym piszesz moim zdaniem jest super – ja właściwie nigdy nie oglądam YouTube po prostu siedząc i gapiąc się w ekran :)

  • Zdrowit Tka

    Zgadzam sie w 100%:)
    Również na codzień muszę dokonywać wyboru- praca na pełny etat + studia dzienne + pisanie pracy magisterskiej + przeprowadzka + urządzanie NASZEGO mieszkanka + formalności z tym związane = większa mobilizacja i totalne zorganizowanie kazdej minuty w ciągu dnia:)

    • Sporo masz na głowie! Jakieś specjalne sposoby/triki jak pomieścić wszystko w pełnym planie dnia?

      • Zdrowit Tka

        Oczywiście- przede wszystkim planner z mojego ulubionego bloga
        jesteś wielka!:D
        ma honorowe miejsce na lodówce:) tam nanoszę swój i męża grafik + daty i wydarzenia które dotyczą nas obojga
        Poza tym kalendarz kieszonkowy z poglądem całego tygodnia i planowanie miesiąca do przodu.
        Powera dostałam od kiedy mam większą motywację- wiem, że to juz ostatnie miesiace studiów i niedługo będziemy mieszkać u siebie:)

  • Umiejętność wyznaczania celów, priorytetów, organizowania się i samodyscypliny są tak naprawdę najważniejszymi ścieżkami do sukcesu. Jednak człowiek musi również odpowiednio dbać o porządek w głowie i tu zaczyna się praca nad sobą. Bo jak uporządkujemy myśli i przestaniemy je zaśmiecać mało istotnymi sprawami, to wtedy pojawia się miejsce na innowacje, kreatywność, marzenia i pomysły. Pomaga to zastanowić się nad tym w jaki sposób działamy, jakie emocje nam towarzyszą i jakimi ścieżkami podążamy. Medytacja i joga bardzo w tym wszystkim ułatwiają poukładanie. Spraw codziennych i naszego życia. Polecam spróbować :D

  • archistacja

    Bardzo nie lubię się nudzić dlatego mój grafik wypełniony jest po brzegi. Biorę się jednak głównie za takie zadania, które sprawiają mi przyjemność i doprowadzają do osiągnięcia założonych przeze mnie celów. Na szczęście umiem już klasyfikować rzeczy na ważne i ważniejsze. Wiem, kiedy powinnam robić coś na 100%, a kiedy mogę trochę odpuścić. Nie zmienia to faktu, że jest mnóstwo rzeczy, które chciałabym zrobić, a po prostu brakuje mi na nie czasu… ;)

    • A ja tam lubię czasami po prostu nic nie robić, powłóczyć się bez sensu po mieszkaniu… Taki czas też jest potrzebny :)

  • Victoria Book Written Rose

    Uwielbiam twojego bloga! Jest bardzo motywujący i nie raz korzystałam z plannerów czy innych twoich pomysłów :) Dokładnie takie posty bardzo pomagają mi w organizacji mojego czasu ;)

    Pozdrawiam Wiktoria ♥

  • Moim zdaniem największym wrogiem organizacji jest lenistwo. Niestety. I choćby nie wiem, co, to nikt za nas nie ruszy tyłka. Tak się zastanawiam, czy to aby nie jest też tak, że im więcej mamy obowiązków i planów, tym bardziej potrafimy zorganizować swój czas? W moim przypadku chyba tak to działa :) Super wpis!

  • Czasem ciężko jest wśród tylu zadań, wybrać to najważniejsze. Zakopujemy się kolejnymi, bo przecież jesteśmy dobrzy w multitaskingu. Ale czy zawsze warto?

  • http://endlessva.blogspot.com/

    W ostatnim czasie natłok dodatkowych czynności, zmusił mnie do zaopatrzenia się w coś, co by mogło mi pomóc. Twój planner okazał się być zbawienny, bardzo Ci dziękuje! :) Teraz mam więcej obowiązków, ale jakoś tak jakby.. bardziej wszystko ogarniam :) Przy okazji zapraszam do nas co prawda dopiero zaczynamy, ale mamy zamiar szybko się rozkręcić :))

  • Kasia

    Czasem warto zaaplikować sobie slow life. Zwolnić tempo i wsłuchać się w siebie. W tym roku w lutym i na początku marca miałam natłok obowiązków, dlatego też gdy zachorowałam to odetchnęłam z ulgą – wolny czas – pomimo , iż w chorobie pozwolił mi na zresetowanie się , wsłuchaniu się we własne myśli, odpoczęłam i zwolniłam trochę.

    • W takim razie życzę spokojniejszego kwietnia i dużo zdrowia :)

  • Bardzo trafne spojrzenie na temat zarządzania czasem. Robiąc wszystko, tak naprawdę nie robimy nic ;)

  • Perfekcjonizm to jest kolejna sprawa z którą warto się zmierzyć… Paskudnie utrudnia życie! Dzięki za miły komentarz :)

  • Świetny wpis, dający sporo do myślenia! :)