Niewielu z nas zadowala stan domowego budżetu, a tymczasem niezaprzeczalny wpływ na rodzinne finanse mają nasze codzienne zwyczaje związane z prowadzeniem domu, a także podejmowanie takich, a nie innych decyzji zakupowych. Podsunę Wam dzisiaj pomysły na dobre nawyki i eko-zwyczaje, jakie warto wprowadzić do swojego codziennego życia. I chociaż do stworzenia dzisiejszego wpisu zainspirowała mnie firma Roca, to nie ich produkty będą tematem tego artykułu, a ważna kwestia oszczędności w prowadzeniu ekonomicznego gospodarstwa domowego. 

Jakie dobre nawyki i zwyczaje warto wprowadzić do swojego codziennego życia? 

Zebrałam dla Was te najważniejsze, które już sama stosuję i staram się je na bieżąco wdrażać. Mam nadzieję, że zechcecie się podzielić w komentarzach również własnymi pomysłami, bo można za to zgarnąć fajne nagrody :)

Prowadzenie domowego budżetu

Do tematu wydawania pieniędzy zawsze podchodziłam raczej lekko – kiedy je miałam, to wydawałam, a jak nie miałam – to po prostu nie wydawałam. A oszczędzanie jakoś nigdy mi się nie udawało… Wreszcie jednak przyszedł czas by „spoważnieć” – zostałam przedsiębiorcą, wyprowadziłam się od Rodziców i trzeba było wziąć odpowiedzialność za własne utrzymanie. Nie mogę już sobie pozwolić na to, by „nie mieć pieniędzy i ich nie wydawać” – w każdym miesiącu muszę przecież zapłacić ZUS, podatki, rachunki i mnóstwo innych kosztów stałych, bez względu na to, czy za moją pracę Klient zapłaci mi na czas – no i czy w ogóle coś w danym miesiącu zarobię.

Absolutnym przełomem w moim myśleniu o wydawaniu pieniędzy było rozpoczęcie prowadzenia domowego budżetu. Wszystko to za sprawą Michała Szafrańskiego i jego bloga Jak Oszczędzać Pieniądze, na którym od zawsze gorąco zachęca Czytelników do rozsądnego gospodarowania własnymi finansami.  Po przeanalizowaniu dziesiątków jego postów nie mogłam uwierzyć, jak długo żyłam w takim chaosie i beztrosce. Po kolei zaczęłam wprowadzać w życie wszystkie jego rady i rozpoczęłam korzystanie z jego arkusza budżetu domowego. Zachęcam do jego ściągnięcia – znajdziecie go TUTAJ.

Arkusz budżetu domowego

Jak dotąd nie spotkałam nigdzie lepszego narzędzia. Korzystam z niego od kilku miesięcy, dostosowałam go „pod siebie” (zmieniłam opisy w kolumnach itp.) i sprawdza mi się naprawdę rewelacyjnie. Nigdy wcześniej nie miałam takiej kontroli nad swoimi wydatkami – teraz dokładnie wiem ile w jakiej kategorii mogę wydać, aby wszystko udało mi się na koniec miesiąca „spiąć”. Dodatkowo świadomość faktu, że kolejne przekąski na mieście trzeba będzie wpisać do tabeli, zniechęca mnie do wydawania nawet tych mniejszych kwot tak lekką ręką.

Dzięki prowadzeniu domowego budżetu jak na dłoni widzę, ile co mnie kosztuje, ile wydaję, a ile powinnam wydawać na jedzenie, domowe kosmetyki, chemię, rachunki i inne opłaty.

Świadomość ponoszonych przez nas kosztów

Mieszkając z rodzicami najczęściej nie mamy zielonego pojęcia o regularnych i nieregularnych kosztach przeznaczanych na życie. A to naprawdę TRZEBA wiedzieć! Trzeba wiedzieć jakie koszty generuje nasze mieszkanie i nasze codzienne funkcjonowanie… Ostatnio spotkała nas z narzeczonym niemiła nauczka w postaci gigantycznych dopłat do rachunków za wodę i ogrzewanie. A wszystko to przez nasz niefrasobliwy stosunek do użytkowania domowych sprzętów.

Domowe oszczędności

Świadomość rodzaju ponoszonych przez nas kosztów i osobistego wpływu na ich wysokość jest niezwykle ważna! Bo na te koszty składają się wszystkie drobne, codzienne decyzje, o których napiszę za chwilę trochę szerzej – takie jak wybór pomiędzy wanną a prysznicem, montaż bardziej ekonomicznej słuchawki prysznicowej, dbanie o zakręcanie wody w kranie w czasie wykonywania innych czynności…

 

Termostat Z rodzinnego domu wyprowadziłam się półtora roku temu i muszę powiedzieć, że mnóstwo się przez ten czas nauczyłam. Czasami trochę boleśnie :) Nagle zaczęła mi się przypominać Mama chodząca po mieszkaniu i gasząca za nami światło w pustych pomieszczeniach. Nagle przypomniało mi się jak dbała o to, by kaloryfery zawsze były zakręcone w czasie wietrzenia pokoju i naszej dłuższej nieobecności w domu, nie za duży płomień gazu pod garnkiem, a krany dobrze dokręcone.

Dobrze jest przeanalizować za co i ile tak naprawdę w każdym miesiącu płacimy – także za wszelkie dodatkowe usługi i abonamenty, które mogą się okazać nam niepotrzebne.

Oszczędzanie wody, światła i prądu

Do domowych oszczędności nawiązałam już częściowo w punkcie powyżej.
Warto pamiętać o tym, że nasze codzienne nawyki i zwyczaje w użytkowaniu wody, światła i gazu mają bezpośredni wpływ nie tylko na nasz domowy budżet, ale również na środowisko.

Ale nie w tym rzecz, by wszystkiego sobie odmawiać – chodzi o to, aby racjonalnie korzystać z tego, co mamy, czyli zaspokajać swoje podstawowe potrzeby bez powodowania niepotrzebnych strat.

Kapiący kran

Poniżej mam dla Was kilka ciekawostek związanych z użytkowaniem wody, których zastosowanie pozwoli znacząco ograniczyć koszty.

  • Od zawsze logiczne było dla mnie, że kran w czasie mycia zębów zakręca się po ewentualnym zmoczeniu szczoteczki do zębów. Okazuje się jednak, że nie dla wszystkich jest to takie oczywiste – taki głupi nawyk zostawiania odkręconego kranu zauważam zarówno w swoim otoczeniu, jak i w filmach na YouTube z „Morning routine” albo w filmikach pokazujących wieczorną pielęgnację. Przez kilka minut szczotkowania zębów możemy zmarnować aż 15 litrów wody!
  • UWIELBIAM kąpiele i w wannie przesiadywałabym najchętniej codziennie. Godzinami. Jak oszczędzić wodę w takim wypadku? Decydując się na kąpiel warto zastanowić się, czy na pewno musimy nalewać do wanny aż tak dużo wody – tak naprawdę wypełnienie wanny w 1/3 objętości da nam już uczucie przyjemnego komfortu i nie trzeba za każdym razem wypełniać jej po brzegi.
  • Nie muszę chyba mówić, że o wiele ekonomiczniejszy niż kąpiel będzie prysznic? I to nie taki długi i gorący, bo podczas niego zużyjemy podobną ilość wody, co kąpiąc się w wannie. Zakręcenie strumienia wody na czas namydlania się jest nie tylko sensowne, bo nie spłukujemy z siebie od razu myjącego środka, ale pozwala na oszczędność sporej kwoty miesięcznie.
  • Warto zastanowić się nad wymianą słuchawki prysznicowej. Wybór takiej z napowietrzonym strumieniem bąbelkowym (perlatorem) pozwala na zaoszczędzenie nawet 50% zużywanej wody.
  • Czy wiedzieliście, że woda wykorzystywana do spłukiwania toalety stanowi aż 30% codziennego zużycia wody? Tutaj warto zastanowić się, czy nie wybieramy czasem niepotrzebnie tego większego przycisku w spłuczce (większość nowych mechanizmów ma dwie opcje spłukiwania, większą i mniejszą ilością wody). I czy czasem nie przelewamy ogromnej ilości litrów, aby spłukać jedną chusteczkę, którą można by wyrzucić do kosza?
  • Nie miałam pojęcia, że nieszczelny mechanizm spłukujący w toalecie potrafi zmarnować nawet ponad 100zł miesięcznie. Teraz już wiem, że nasza źle działająca spłuczka, z którą „walczyliśmy” przez kilka miesięcy mogła być winna niespodziewanie wysokim opłatom.
  • Dobrze pamiętać, że nowe technologie wspierają oszczędności. Roca w swoich produktach ma m.in. takie rozwiązania jak: bardziej ekonomiczny system przepływu w bateriach, ekonomiczne rozwiązania w mechanizmach spłukujących, czy baterie, które same wyłączają się po określonym czasie. Dodatkowo ceramika ze specjalnymi powłokami jest łatwiejsza w utrzymaniu czystości, chociaż mnie wyjątkowo zainteresowana umywalka zintegrowana z miską WC, w której uzdatnioną wodę z umywalki wykorzystać można do spłukiwania toalety. To dopiero ciekawostka :)

Jeśli nie wiecie ile zużywa się wody w Waszym domu lub jesteście ciekawi ile litrów wlewacie do wanny w czasie tej długiej, relaksującej kąpieli z bąbelkami… możecie to w bardzo łatwy sposób sprawdzić. Roca we współpracy z Fundacją We Are Water przygotowała specjalne narzędzie. Ich aplikacja dostępna zarówno w Appstore jak i Google Play pozwala na zmierzenie przepływów w bateriach w naszym domu, co pozwoli określić całkowite zużycie w czasie mycia rąk, prysznica, czy kąpieli w wannie. To taka ciekawostka, ale warto to wiedzieć – szczególnie, gdy pomyślimy, że czasem niepotrzebnie przelewamy przez krany nasze własne pieniądze, bo przecież za to wszystko trzeba będzie zapłacić…

Aplikacja „Lubię wodę” jest bezpłatna i można ją znaleźć tutaj: APP STORE // GOOGLE PLAY

Lubię wodę - aplikacja Roca

Co jeszcze warto wziąć pod uwagę w kontekście domowych oszczędności?

  • Przede wszystkim już wspomniane przeze mnie gaszenie światła w pomieszczeniach, w których przez dłuższy czas nas nie ma.
  • Wymiana żarówek na takie o mniejszym poborze mocy i świetlówki energooszczędne
  • Wyłączanie z prądu nieużywanych urządzeń, nie zostawianie np. przez wiele dni włączonego komputera. Dodatkowo sprzęty w trybie „stand by” również zużywają prąd – niektóre nawet 75% ilości potrzebnej do zwykłej pracy!
  • Inwestycja w energooszczędne urządzenia, czyli np. wybór lodówki o najwyższej klasie energetycznej, zmywarkę do naczyń zużywającą niewielkie ilości wody
  • W przypadku lodówki trzeba pamiętać o regularnym jej rozmrażaniu – oszroniony sprzęt pobiera nawet 10% energii więcej
  • Włączanie takich urządzeń jak pralka czy zmywarka do naczyń tylko wtedy, gdy są w pełni załadowane, a nie tylko w części.
  • Co jeszcze dodalibyście do mojej listy…?

 

Domowe dobre nawyki i eko-zwyczaje – na czym jeszcze warto oszczędzić? // KONKURS!

Sposoby i rady zebrane w dzisiejszym wpisie to tak naprawdę dopiero początek. Teraz kolej na Was, bo jestem pewna, że już podczas czytania mnóstwo innych pomysłów przyszło Wam do głowy.

Firma Roca przygotowała specjalny konkurs, w którym do wygrania są ufundowane przez nich nagrody: tablet Samsung (7″ Galaxy Tab 3 Lite) za zajęcie 1 miejsca oraz zestawy kosmetyków Organique VIP (grecki balsam shea + pianka grecka 100 ml + mydło double scroll grecki) za zajęcie 2 i 3 miejsca.

Tablet Samung i kosmetyki Organique

W jaki sposób możecie zgarnąć nagrodę? Wystarczy podzielić się w komentarzu swoim własnym, sprawdzonym sposobem na domowe oszczędności oraz wskazać wybraną poradę dostępną w aplikacji „Lubię Wodę” i uzasadnić dlaczego warto stosować ją w domu.

Konkurs trwa do 27 stycznia 2016, do 23:59. Komentarze ze zgłoszeniami opublikowane po upływie tego czasu nie będą brane pod uwagę. Opublikowanie komentarza ze zgłoszeniem jest równoznaczne z akceptacją regulaminu konkursowego.

Regulamin konkursu dostępny jest >>> TUTAJ <<<

Zwycięzcy zostaną wyłonieni przez Roca w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu, o czym zostaną powiadomieni indywidualnie + dodatkowo ogłoszeni zostaną w postaci aktualizacji tego artykułu.

Zachęcam Was serdecznie do udziału i do podzielenia się swoimi własnymi sposobami na domowe oszczędności w naszym codziennym życiu. Nauczmy się czegoś od siebie nawzajem :)


 

WYNIKI KONKURSU – 29.01.2015 – czekam na kontakt mejlowy ze zwycięzcami :)

Nagroda 1: tablet – Małgorzata Turniak
Nagrody dodatkowe: zestaw kosmetyków – Ulciakk, Paula98910

  • Jak oszczędzam w domu? W piątek wieczór siadam z kartką i długopisem i planuję obiady na cały tydzień – dzięki temu wiem, kiedy jakich składników potrzebuję i kiedy muszę iść na zakupy, aby mieć świeże warzywa czy mięso – dzięki temu niepotrzebnie nie wyrzucam składników.

    Poza tym ostatnio wymieniliśmy z narzeczonym żarówki na ledowe.

    • Iwona

      Jesteś zadowolona z tych ledowych? Ja sie tak obawiam, że będzie za ciemno i jakos tak zimno-ponuro… Jaki one dają rodzaj swiatła jak są w większej ilości?

      • Ada

        Ja mam led-owe od trzech lat. U nas już trzy lata temu weszły led-y o ciepłych barwach i o dużym natężeniu. Nie ma absolutnie żadnej różnicy między światłami z Led-ów, a tradycyjnymi żarówkami. Moce mają nawet porównywalne z tradycyjnymi 100 watowymi.

      • Myślę, że jest to kwestia przyzwyczajenia :). Jest ciut ciemniej, ale już tego nie zauważam. Natomiast co mnie zaskoczyło, to w łazience zrobiło mi się bardziej jasno nawet! Łazienkę mam jasnoniebieską, dodatki niebieskie i te dodatki nabrały teraz takiej fajnej głębi, barwy – podoba mi się to :).

  • Justine

    kiedy myję włosy,to „łapię” wodę do miski. tak samo robię, kiedy czekam aż zacznie lecieć ciepła woda. później wykorzystuję ją do spłukiwania toalety ;)

  • Iwona

    W naszym domu mąż założył na krany specjalne perlatory do wody, wtedy leci ona taka jakby napowietrzona i w tym samym czasie można w duzo mniejszej ilości bieżącej wody umyć np. ręce czy warzywa. Nie mogę się przekonac do rodzaju koloru światła z żarówek energooszczędnych – niereformowalna jestem pod tym wzgledem. Ledowe też na razie omijam z daleka. Ale nie świecimy za dużo, lubimy oświetlenie punktowe, wtedy jets nastrojowo :D

  • Magdalenka

    Ja oszczędzam, nie kupując zbędnych rzeczy! Ile osób wymienia telefon co rok, tylko dlatego, że wychodzi nowy, fajniejszy model? Ze swojego korzystam do momentu, aż odmawia mi posłuszeństwa :) Oszczędzam i przyczyniam się do ochrony środowiska.

    Porada z aplikacji „Lubię Wodę”, którą wybrałam to instalacja prelatorów w bateriach łazienkowych. Dzięki napowietrzaniu zużyjemy mniej wody.

  • Justyna Barańska

    Moją największą oszczędnością zarówno prądu jak i wody jest znalezienie w pralce funkcji ‚szybkie pranie’. Ubrania, które nie są zaplamione i wymagają tylko odświeżenia, wstawiam właśnie na 30 minut na szybkie pranie. Normalnie pranie trwa aż 90 minut, a także ma więcej poboru wody, tak więc przez godzinę oszczędzam wodę i prąd.
    Co do porady najbardziej podoba mi się ‚wanna pełna oszczędności” zawsze czekałam aż zleci zimna woda, a przecież faktycznie można zatkać wannę korkiem i zimna woda zostanie ocieplona przez ciepłą. Dopiero odkryłam ile wody marnowałam! :)

  • Hej Alina,

    Ależ jestem z Ciebie dumny (że o dumie z siebie nie wspomnę)! Pięknie się prezentuje ten arkusz na Twoich zdjęciach. Cieszę się, że przydaje Ci się to co piszę i dziękuję za polecenie.

    Pozdrawiam ciepło :)

    • Hej Michał, fajnie, że się zjawiłeś. Dziękuję w takim razie raz jeszcze, tak ciut bardziej „osobiście”… za ten kawał dobrej roboty, którą odwalasz na swoim blogu. Nie odzywam się nigdy u Ciebie w komentarzach, ale czytam regularnie! :)

  • Kasia

    Cieszę się, że istniejesz, myślałam, że w internecie są same perfekcyjne kobiety, które mają wszystko cudownie ogarnięte. Sending love! :-)

  • Od jakiegoś czasu zainteresowałam się tematyką oszczędzania i faktycznego (w końcu!) wprowadzania teorii w życie. Tutaj chcę też podziękować Michałowi Szafrańskiemu :))

    Szczerze, od serca, mogę powiedzieć, że największym sukcesem było oczyszczenie mojej szafy, kosmetyczki i zepsutych rzeczy. Poszerzyło to nie tylko moje finanse, bo – chodzę w tym, czym lubię, mniej muszę prać i prasować i mniej wydawać na nowe rzeczy. Tak proste a jakże dużo pozytywnych aspektów za sobą ciągnie :)

    Co do porad dostępnych w aplikacji „Lubię Wodę” wiele było inspirujących. Na jedną w szczególności zwróciłam uwagę – jestem fanką kąpieli i pokochałam wpis o „wannie pełnej oszczędności”. Ge-nial-ne! Dzisiaj zacznę to wprowadzać w nawyk :))) Dzięki!

  • Oj z tym jedzeniem to też jeszcze mam spory problem i strasznie się wkurzam na siebie gdy jestem zmuszona coś wyrzucać :(

    Myślę, że człowiek pewnych rzeczy uczy się z czasem… Mam nadzieję, że za jakiś czas będę potrafiła lepiej sobie wszystko zaplanować

  • Kasiarzyna

    Witaj, od roku mieszkam w swoim własnym wymarzonym mieszkaniu :)) Aby rozsądnie zarządzać domowym budżetem z powodzeniem wykorzystuję kilka trików pozwalających zaoszczędzić pewną część pieniędzy na nieco przyjemniejsze cele ;) mianowicie:
    – wymianę wszystkich żarówek na ledowe, do wyboru oprócz zimnych niebieskich żarówek,ktorych wszyscy się obawiają są ciepłe kolory. W porównaniu z wcześniejszymi halogenami rachunek za prąd jest aż o 30% niższy.
    – w pralce i zmywarce przestałam używac skróconych programów, pewnie większość będzie zdziwiona,ale wspomniane urządzenia w krótszym czasie np. 45 minut muszą zuzyc więcej prądu i wody, aby wynik prania czy zmywania był na takim samym poziomie co na standardowym np. Programie eco,ktory u mnie trwa ok 4 godzin. I tu niespodzianka…zużywa mniej prądu i wody bo raczej ‚odmacza’ a nie ‚szoruje’ ;) gdywiem,że będę w tym czasie w domu ustawiam programy eco. polecam sprawdzic to w instrukcji obsługi. Każdy z domowych sprzętów ma rozpisaną tabelę zużycia energii i wody.
    – gdy czekam aż z kranu poleci ciepła woda tą zimną łapię do konewki,a poźniej wykorzystuję ją do podlewania kwiatków ;)
    Na koniec najlepszy sposob – perlator – polecany rownież w aplikacji Lubię wodę. Uzywam pod prysznicem i muszę przyznać,że to mój domowy Must Have! Niby oszczędza wodę, a wydaje się że tej wody leci jakby więcej objętościowo i mycie się jest zdecydowanie przyjemniejsze niż pod normalnym strumieniem ;)) a do tego oczywiście staram się gasić światło tam gdzie go nie potrzebuję i tak jak Alina widzę swoją Mamę, ktora kiedys to robiła za mnie ;)
    Pozdrawiam

    • I to się nazywa głos w dyskusji ! Można się od Ciebie uczyć :))

  • Jest tyle przeróżnych perlatorów prysznicowych (różne ceny, wielkości, różny design), że każdy ma szansę wybrać odpowiedni dla siebie. Sama jeszcze nie wiem na jaki w przyszłości się zdecyduję :)

  • Magdalena

    1. Czajnik gazowy a nie elektryczny
    2. Mieszkam w domku jednorodzinnym z piecem gazowym: grzanie ciepłej wody w godzinach gdzie jest to potrzebne, zamontowanie (niestety wypadła mi z głowy fachowa nazwa) części dzięki której ciepła woda leci natychmiast.
    3. Wykorzystywanie filtrów do wody (np. Brita) zamiast kupować wodę butelkowaną

  • Dla mnie oszczędzanie wszem i wobec już dawno weszło w krew :)
    Szablon Michała też od paru miesięcy wykorzystujemy :D A wcześniej służył nam do tego program MyMoney.

    I nawet dla mojej 3 latki jest zupełnie oczywiste, że jak się myje zęby czy buzię, to trzeba wodę zakręcać, żeby na marne nie leciała, a tylko wtedy, kiedy jej potrzebujemy. Nauczyłam ją też, że zabawka, którą się samemu zrobić przynosi więcej frajdy niż często kupowanie plastiku ze sklepu :)

    Największym kosztem w naszym budżecie pozostaje nadal jedzenie. Bardzo dużą wagę przykładamy do jakości żywienia, więc staramy się wybierać dobre jakościowo produkty, co na szczęście przy wprawnym rozeznaniu nie oznacza wybór tylko tych drogich produktów. Świetnie się sprawdza planowanie menu na cały tydzień wykorzystujesz wtedy wszystko co masz w lodówce i robisz sensowne zakupy na cały tydzień :) Staram się też robić obiady na dwa dni od razu, co jest nie tylko oszczędnością finansową, ale przede wszystkim czasową :D

    Kupiliśmy wszystkie urządzenia do domu sprawdzając ile faktycznie energii pochłaniają, bo okazuje się, że nie zawsze podana klasa energetyczna gwarantuje mniejsze pochłanianie energii, niż o oczko niższa (i tańsza).

    Zawsze odłączamy wszystkie urządzenia z prądu jak wychodzimy z domu czy idziemy spać.

    Zainwestowaliśmy w oświetlenie ledowe w całym domu. Jakość światła jest o niebo lepsza niż we wcześniejszych żarówkach energooszczędnych, a i pobór prądu o stokroć mniejszy :)

    Kupiliśmy też licznik poboru prądu, żeby sprawdzić czy bardziej się opłaca np. zagrzewać wodę do makaronu w czajniku elektrycznym czy podgrzewać garnek na płytce elektrycznej i wyszło, że pogrzanie całego czajnika to koszt 3 gr, a zagotowanie tej samej ilości wody w garnku kosztuje 12 gr. A my baaardzo dużo gotujemy, bo też na mieście jemy od wielkiego dzwona ;)

    Robienie wszystkiego co tylko się da (i na co ma się czas) to kolejna mega duża oszczędność. Jesteśmy skrajnymi miłośnikami DIY :) Mebelki i dekoracje do pokoju dziewczynek zrobiliśmy sami, dzięki czemu zaoszczędziliśmy fortunę :) Mam to szczęście, że mój mąż należy jeszcze do wymierającego gatunku złotych rączek i wszystkie remonty, naprawy mieszkania czy samochodu robi własnoręcznie :) Ostatnio dzięki temu, że znalazł tutorial na YT jak samemu zrobić kuchnię, wydaliśmy raptem 2 tys. zł na płyty akrylowe i elementy montażowe, zamiast 20 tys. zł które zawołali za taką samą kuchnię w Black Red White :D

    A co do aplikacji LUBIĘ WODĘ, to genialną radą jest ta o perlatorach w baterii. Właśnie zastanawiałam się jak jeszcze by tu ograniczyć pobór wody, a tu proszę taki hint :) GENIALNE :) W końcu podpowiedź, jak jeszcze zminimalizować pobór, bo często potrzebujesz tylko odrobinkę wody,a odkręcając kran wylatuje jej niepotrzebnie cała masa.

  • Magda

    Dawno już zauważyłam, że pieniądze wręcz przepływają mi przez palce. Trudno było się temu dziwić, kiedy nadal mieszka się na garnuszku rodziców. Wówczas nie interesują mnie żadne koszty z funkcjonowaniem domu, prócz spełniania moich własnych zachcianek. Wreszcie jednak przyszło opamiętanie. Mimo, że nadal mieszkam z rodzicami uznałam iż muszę zacisnąć pasa i zacząć oszczędzać na tyle by z miesiąca na miesiąc móc odłożyć choćby drobną kwotą pieniędzy. Pierwszym, co zrobiłam było skrupulatne notowanie zarówno tego co wpływało na moje konto, jak i a może przede wszystkim wydatków. Dopiero wtedy przekonałam się ile naprawdę wydaję na całkiem zbędne produkty, kupowane pod wpływem impulsu. Od momentu, gdy stałam się posiadaczką iPhone’a zamieniłam zwykły kalendarz na aplikację myMoney, która pozwala mi na kontrolowanie wydatków. Obecnie ilekroć wybieram się na zakupy, sporządzam listę tego wszystkiego, co niezbędne. Nie kupuję już tego, co wpadnie mi w oko, bo akurat mam potrzebną kwotę pieniędzy. Moją zmorą były ubrania i buty, dlatego unikam bezcelowych spacerów po centrach handlowych dla zabicia czasu, przez co nie wystawiam się na pokusy. Ostatnio zaobserwowałam w moim domu znaczny wzrost zużycia wody. Myślę, że przyczyna leży zwłaszcza w kąpielach pod prysznicem. Idealnym rozwiązaniem zatem wydaje się być porada z aplikacji „Lubię wodę”, która zaleca zastosowanie natryskowej słuchawki z funkcją strumienia bąbelkowego, mająca zagwarantować nawet 50 % zmniejszenie zużycia.

  • Ada

    Odnośnie tej spłukiwaczki z umywalką, która zużywa wodę z mycia rąk, to genialna rzecz. Od dawien dawna ten patent jest stosowany w Japonii. Właściwie w każdym domu jest taka toaleta. Ja przyjeżdżając pierwszy raz do Japonii stwoerdziłam, że marzę aby były one dostępne również w Polsce.
    Innym sposobem na oszczędzenie wody w Japonii jest wykorzystanie wody po kąpieli do prania w pralce. Tylko w fazie płukania jest wykorzystania bieżąca woda.

  • Kasia Antosiewicz

    Mnie sytuacja życiowa zmusiła do zmniejszenia wydatków – ograniczenia rzeczowego i kulinarnego hedonizmu – zbiegło się to jednocześnie z tym, że weszliśmy w posiadanie działki z domem nad jeziorem, więc teraz mam do ogarnięcia dwa domy a nie jeden, a w każdym musi być czysto, przytulnie, gościnnie.
    Zmniejszenie dochodów i zwiększenie wydatków zawsze jest przykrą niespodziianką, nawet jesli nie stało się nagle. łatwo się przyzwyczjamy do dobrego, trudno potem obniżyć poziom życia. Zwłaszcza z nastolatką u boku :)
    Moje spososby, aby obnizyć wydatki (bo do oszczędzania to jeszcze długa droga, na razie muszę dorabiać, by mieć do pierwszego w miarę bez stresu)
    1. Osczędzacze – typu perlatory, żarówki oszczędzajace energię
    2. Używanie sprzętu „aż się popsuje” i nie kupowanie nowego tylko po to aby mieć
    3. W ogóle nie kupowanie niepotrzebnych rzeczy – u mnie jako kobiety ból był z garderobą, ale ogarnęłam się w tej kwestii
    4. Zapisanie się do biblioteki – naprawdę można nie kupować ksiażek (mam coś z bibliofila, ale jak zaczęłam notować wydatki i zobaczyłam, ile wydaję na ksiażki….), można się wymieniać książkami, zamawiać je na prezenty lub dawać w prezencie
    5. Poszłam w stronę minimalizmu – mniej rzeczy-mniej sprzątania, mniej prania, mniej prasowania, środków czystości, detergentów itp itd.
    6. Zawsze gdy mogę używam roweru lub chodzę pieszo – oszczędność na paliwie, do pracy dojeżdżam z mężem – sprawia to, że mam dodatkowe 2 spacery a i mniejsze wydatki, bo tankowanie 1 auta w zasadzie odpada
    7. Używam programów ECO w pralce, zmywarce, lodówce – mój patent na nie lubienie prasowania: zmniejszam obroty wirowania, a potem dokładnie roztrzepuję – nieco dłuzej schnie (ale to nic nie kosztuje) i większości nie trzeba prasowac – ograniczam też zakupy rzeczy wymagajacych specjalnego prania i prasowania (w ogóle)
    8. Nowe budownictwo – to tak szeroko, z grubej rury – chodzi o to, ze te nowe technologie, bloki ocieplone, okna itp sprawiaja, że ogrzewania mniej się używa i fundusz remontowy mniejszy :)
    9. Używanie wody z filtra zamiast butelkowanej, a jeśli butelkowana to marketowa – po co dopłacac złotówkę za markę na każdą butelkę wody?
    10. Planowanie menu i zakupy z listą raz w tygodniu (z mężem też jest dobrze iść do sklepu bo nie rozpraszam się na pierdółkach, gdyż mąż nie przepada za zakupami i wzrokiem i westchnieniami mnie mobilizuje) – unikanie dużych marketów czyhających z promocjami, okazji, przecen i robienia mega wielkich zapasów, bo pomidory 4 puszki w cenie 3 :D W kwestiach kulinarnych (bardzo lubię gotować) maksymalnie wykorzystuję resztki albo rozdaję jak czegoś nagotuję za dużo – nie kupuję tez jedzenia po zadomem, dla całej naszej trójki robię jedzenie do pracy/szkoły w domu, gotuję też normalne obiady (polecam również parowar – elektryczny ale w perspektywie ekonomiczny). Musiałam niestety zrezygnować z pieczenia chleba zbyt często – w dłuższej perspektywie – nieekonomiczne, chociaż mega zdrowe.
    11. Spotkania z przyjaciółmi w większym gronie i składkowe party – weselej a jakie oszczędnosci na jedzeniu! A potem na wadze – bo zostaje tylko raz w miesiacu wyjadanie poimprezowych pozostałości.
    12. Ponieważ bardzo dużo kasy wydawałam na potrzeby naszej nastoletniej córki (jest jedna, nie umiem jej odmawiac, będąc w jej wieku nie miałam dostępu do tylu dóbr, moim rodzicom też się nie przelewało więc chciałabym jej dać gwiazdkę z nieba, chociaż to jest niewychowawcze – wiem) ograniczyłam po pierwsze wychodzenie z nią na zakupy (nawet spożywcze), po drugie dostaje ode mnie kwotę miesięczną i ma sobie za to kupić sama, zdecydować, co jej potrzebne – nazbierać, zaoszczedzić itp. (nie chodzi o rzeczy pierwszej potrzeby typu buty na zimę, ale kolejne etui, breloczek, legginsy czy fajną koszulkę) – myślę, ze to ją też troche nauczy.

    Pozdrawiam

    • Dzięki za tak obszerny komentarz i mnóstwo ciekawych sposobów – myślę, że wielu Czytelnikom się przydadzą :)

      • Kasia Antosiewicz

        bardzo proszę! Bierzcie i stosujcie w miarę indywidualnych potrzeb :D Przepraszam, ze taki dlugi – jakoś mnie natchnęło i sama się zdziwiłam, ze taka jestem oszczędna :D

  • KarMagKat

    Całe studia mieszkałam jedną nogą poza domem wracając tylko na weekend, więc bardzo dobrze nauczyłam się co, ile i dlaczego. Przyznaję, że największym szokiem było dla mnie to, ile kosztują zakupy spożywcze dla jednej osoby, która korzystała z produktów nie najwyższej klasy kupowanych w sklepie typu biedronka. Tak na prawdę jedzenie (a kupowałam tylko to, co faktycznie jadłam, niezbędne minimum) i czynsz stanowiły prawie cały mój budżet. Do tego kosmetyki. Kupuję tylko to, co jest mi niezbędne, ale i tak co mniej więcej dwa miesiące wydaję na nie ok.100zł (wciąż produkty raczej z niższej półki, kremy apteczne to inna, bolesna kategoria)
    Kilka lat temu na blogu ‚ubieraj się klasycznie’ Maria pokazywała swoją tabelkę w exelu, głównie po to, żeby ogarnąć kwestie związane z ubraniami. Podchwyciłam pomysł i od dwóch lat zapisuję swoje wydatki w tabelce miesięcznej (wszystko co wydaję) oraz osobno kosmetyki i osobno ubrania.
    Teraz to ja częściej chodzę po domu i gaszę światło po rodzicach ;)

  • Kasia Antosiewicz

    hehe – ja o kawie nie pisałam, bo kiedyś się naraziłam bardzo i wyszłam na sknerę okropną, co to się nie zna i jest nie na czasie i przeciw trendom modowym :) Ale bardzo się z Tobą zgadzam w tym zakresie. Jak jest juz ciepło, to mam fajny bidon, wkrajam tam owoce lub warzywa, zioła, zalewam wodą z filtra i mam 1,2l wody na cały dzień. Łatwiej mi tez idzie jej wypicie niż z butelki PET :)
    A można się lansowac jak z kubkiem termicznym – kolorowe bidony są fajne :)

  • Pietruszeczka

    Najlepszym sposobem na oszczędzanie wody jest wspólny prysznic z partnerem ;) nie dość że ekologiczne to jeszcze przyjemnie ;)
    Pozdrawiam
    Pietruszeczka

  • Agnieszka

    Bardzo dobrym pomysłem jest także stworzenie „zbiorników” na wodę deszczową. Zbiorniki łączymy w ogrodzie z rynnami – wodę tę można następnie wykorzystać do zraszania trawników. Wielu ludzi nie zdaje sobie zupełnie sprawy, jednak podlewanie trawników i pielęgnacja roślin ogrodowych wiążą się z ogromnym wykorzystaniem wody. Do stworzenia takich zbiorników można wykorzystać zwykłe beczki (dostępne w sklepach budowlanych, dodatkowo można samemu stworzyć z rurek cały system nawadniania roślin). Oprócz zmniejszenia zużycia wody do podlewania/zraszania trawnika czy ogródka, pozwoli to także rozwiązać problem z podmakaniem terenu w miejscu spływu wody. W przypadku osób które pokusiłyby się o samodzielny system nawadniania roślin – przez jakiś okres np. w lecie, gdy pada – w czasie, gdy kwiatki się podlewają, my możemy ten czas przeznaczyć na coś innego :)

  • Agnieszka

    Warto zaznaczyć, że zbiorniki nie będą szpecić naszego ogrodu oraz zabierać dodatkowego miejsca – ponieważ możemy je umieścić w ziemi przez wykopanie odpowiedniej wielkości rowu, w którym umieścimy nasz pojemnik na wodę. Pojemniki na wodę mogą mieć także różne pojemności – wszystko zależy od nas :)

  • nazwawlasna

    ojoj, przypomniało mi się jak przez zepsutą spłuczkę przyszło mi w jednym miesiącu zapłacić 1900 zł za wodę… bolało!

  • Magdalena

    Ta najwyższa klasa lodówki to wcale nie taki dobry pomysł, ten sam Michał Szafrański obliczył, że różnica cenowa między A++ i A+++ jest tak duża, a rzeczywista oszczędność tak mała , że zwracać się będzie przez 20 lat.
    http://jakoszczedzacpieniadze.pl/ile-kosztuje-uzywanie-lodowki

    • aaa

      a biorąc pod uwage jakosc dzisiejszych sprzętow to ta lodówka 20 lat nie wytrzyma i tak :D

  • Dorota

    Przeczytałam Twój wpis i chwilę później uszykowałam paczkę do zwrotu z kolejnymi niepotrzebnymi rzeczami, które kupiłam bo mi się podobały a nie dlatego, że były mi potrzebne ;)
    Budżet domowy kiedyś prowadziłam, ale tak jakoś wyszło, że przestałam – chyba czas wrócić do tego – myślę, że DZISIAJ to idealny moment :)
    Większość rzeczy niby się wie, ale zawsze warto przypomnieć sobie – za co dziękuję :)
    Pierwszy raz za to czytam o słuchawce prysznicowej – orientujesz się może czy w takich dużych marketach budowlanych można je dostać czy raczej w mniejszych specjalistycznych sklepach?? Pozdrawiam :)

    • Barbara Chronowska-Cholewa

      Dostaniesz je bez problemu w dużych marketach. Można też kupić napowietrzacze na wszystkie baterie w domu :)

  • Kasiarzyna

    wręcz przeciwnie, nawet ją oszczędzają. Byłam zaskoczona do czasu aż sama nie poparłam tej wiedzy w instrukcji, która przecież była nawet nietknięta przy montażu nowej pralki :) Podobnie można sobie tłumaczyć to całe zużycie na swoim Przykładzie:
    jeśli mam do przebycia odcinek np. 1 km i zrobię to spacerkiem to nie zmęczę się, jeśli jednak będę chciała go przebyć sprintem to nie dość, że się spocę to jeszcze zaraz będę głodna, bo zużyję taką ilość energii :)
    co jeszcze zauważyłam -> przed zmianą wybieranych programów do prania używałam tego samego płynu do płukania co obecnie przy programach długich, czyli przeważnie eco…i pranie pachnie o wiele intensywniej niż wcześniej, po prostu ma czas wchłonąć zapach i właściwości płynu do płukania są lepsze ;)

  • Sporo nawyków mam we krwi, jestem poznanianką, to urodzone sknery :) Z dzieciństwa mam nawyk gaszenia światła i zakręcania kranu – czasami wręcz niczym nerwica natręctw, gdy robię to w gościach :D
    Ale z drugiej strony, wielu rzeczy muszę się uczyć. Planowanie budżetu wg Michała jest jedną z nich. Najtrudniejsza jest systematyczność, ale jaka satysfakcja, gdy uda się coś zaoszczędzić!

  • Większość tricków już stosuje, ale chyba faktycznie zastanowię się nad zakupem LED-ów, kiedy moje żarówki się wypalą. U mnie największy problem, od kiedy wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam z chłopakiem, stanowiło jedzenie. Chodziliśmy na drobne zakupy co 2-3 dni, kupowaliśmy wszystko na bieżąco, a i tak mnóstwo jedzenia się marnowało, a na dodatek wydawaliśmy na to kupę pieniędzy.Kilka tygodni temu zmieniliśmy nawyki – na początku każdego tygodnia, opracowujemy dokładny spis posiłków. Później jedziemy na zakupy do marketu i kupujemy absolutnie wszystko co jest nam potrzebne, ściśle trzymając się listy. W tygodniu dokupujemy jedynie chleb i czasami owoce. Ten system naprawdę działa, po pierwsze przestaliśmy kupować niepotrzebne pierdoły podczas codziennych zakupów, po drugie nic się już u nas nie marnuje, a po trzecie – wbrew pozorom – mamy ciągle pełną lodówkę (może poza weekendem kończącym tydzień. Ważne jest to, że na naszej liście uwzględniamy też przekąski i inne drobiazgi, ale wszystko w kontrolowany sposób. A ty? Masz jakiś sposób na radzenie sobie z lodówkę? Kiedy mieszka się we dwójkę strasznie ciężko jest nie marnować jedzenia i jednocześnie zachować jakąś różnorodność produktów :c
    Buziaczki
    Brunetka

  • Magda_Lena

    Tak jak Ty, kiedy zamieszkałam sama również zderzyłam się z rzeczywistością i poszukiwaniem oszczędności, gdyż popełniałam bardzo standardowe błędy. Po 5 latach na swoim nauczyłam się trochę dobrych nawyków.
    Moje rady i co polecam dla oszczędności pieniędzy i bycia bardziej ekologicznym:
    – żarówki LED – to wybawienie jeśli się ciągle włącza i wyłącza światło (niestety energooszczędne pobierają dużo energii przy każdorazowym włączeniu). Jeśli już kupujemy jakieś lampy to zawsze sprawdzamy, czy można w nich montować żarówki LED.
    – jak oszczędzanie to także dobre sprzęty: moja zmywarka zużywa tylko 6,5 litra wody, a pralka waży pranie zanim rozpocznie cykl prania przez co zużywa mniej wody – warto zwracać uwagę na specyfikację przy sprzętach, bo zmywarki potrafią zużywać nawet 11 litrów podczas cyklu.
    – niestety z partnerem nie mamy prysznica, ale mamy za to patent jak oszczędzać wodę w wannie-kąpiemy się razem :D Polecamy ;) Oszczędność czasu, wody no i ile dobrego dla związku ;)
    – mop ze sprayem (znanej marki) – do umycia podłogi zużywam tylko szklankę wody – także polecam, bo to fajna sprawa dla zapracowanych :) I do tego oszczędność detergentów.
    – oczywiście zamiana czajnika elektrycznego na zwyczajny gazowy również obniżyła nasze rachunki
    – na obniżenie rachunków napewno jest dobra decyzja o segregacji śmieci, ponowne wykorzystywanie foliowych reklamówek i wykorzystywaniu plastikowych pudełek np. do przygotowywania rozsad do ogródka, lub przechowywania mrożonek.
    – w okresie ciepłym do podlewania kwiatów stosuje deszczówkę- mam ustawioną beczkę w ogrodzie, która zbiera deszczówkę.
    – i na koniec fajna sprawa, która ostatnio zamontowaliśmy – w kuchni i na klatce schodowej założyliśmy czujniki ruchu, które po
    zmroku wykrywają ruch i zapalają kilka diod umiejscowionych przy
    podłodze. A chyba każdy zna wieczorne podróże do kuchni po łyżeczkę, jedzenie ;) … Zamiast zapalać lampy główne, zapala się kilka diod, które oświetlają wystarczająco drogę i miejsce gdzie się znajdujemy.
    Z aplikacji „Lubię wodę” bardzo zaintrygowała mnie i spodobała porada o szarej wodzie. Nie wiedziałam, że takie coś istnieje. Jak się na to spojrzy z ekonomicznego punktu widzenia to naprawdę można zaoszczędzić mnóstwo wody przy spłukiwaniu, gdzie tak naprawdę woda tylko przelatuje przez muszlę – świetny pomysł, który zapewne wykorzystam przy zbliżającym się remoncie łazienki :)

  • Świetny wpis. Dziękuję. Wiele uświadamia, a i porady czytelników Twojego bloga są także bardzo ciekawe.
    Blog Michała Szafrańskiego śledzę od ponad roku. Wiele z jego wpisów pozwoliło mi wypracować nowe nawyki i nauczyć się (w sumie ciągle się tego uczę), jak kontrolować swoje wydatki.
    A oto moje sposoby:
    1. Kaloryfer zimą – zakręcam, kiedy jestem w pracy, wyjeżdżam, nawet jak idę na większe zakupy, czy na spotkanie. Odkręcam go w zasadzie tylko przed snem, by się nagrzało w pokoju, a kiedy idę spać, zakręcam całkowicie. W poprzednim mieszkaniu, w którym wynajmowałam pokój, współlokatorki nie pilnowały tej zasady, a kiedy przyszło do płacenia rachunku za C.O. okazało się, że do zapłaty jest 900 zł. Dobrze, że spisałyśmy wartości z mierników i każda płaciła za to, co rzeczywiście zużyła. Dziewczyny z zazdrością patrzyły na moje 30 zł…
    2. Uwielbiam gotować. Planuję swoje zakupy i posiłki. Kiedy np. gotuję makaron do pasty, gotuje go więcej: część idzie do pasty, a część do zapiekanki makaronowej, którą przygotowuję następnego dnia. To tylko jeden z przykładów, ale tak samo można robić z kaszą, ryżem. Zawsze wychodzi taniej ugotować raz, niż dwa razy zużywać wodę (także i do zmywania) i gaz.
    3. W moim budżecie są obowiązkowe pozycje kopertowe: komunikacja – co miesiąc odkładam taką kwotę, za jaką miałabym kupić bilet miesięczny, a raz na kwartał kupuję bilet kwartalny, jest tańszy, a odkładając daną kwotę co miesiąc mniej odczuwam jej brak w portfelu, niż raz na kwartał miałabym jednorazowo wydać prawie 300 zł na bilet. Druga koperta to KUCHNIA, trzecia ŁAZIENKA, czwarta AUTO. Ponieważ niedługo stanę się posiadaczką własnego mieszkania, do rzeczonych kopert odkładam co miesiąc jakąś sumę – do KUCHNI i ŁAZIENKI tak na zaś, będzie na kupno drobiazgów. No a do koperty AUTO – odkładam co miesiąc taką samą kwotę, bo przecież auto to skarbonka bez dna, a to opony trzeba wymienić, a to przegląd, ubezpieczenie, żarówka się przepali itp. W ten sposób nie odczuwam za bardzo, gdy mam dodatkowy wydatek.
    4. Poradę z aplikacji „Lubię wodę” stosuję w domu rodzinnym. Od kiedy wymieniłam baterie na te z perlatorem, wody zużywamy tam mniej.
    5. Podobnie z żarówkami LED. W kuchni pod szafkami zamontowałam listwę LEDową. Spokojnie wystarczy jeśli się przychodzi tylko po to, by napić się wody, czy zrobić na szybko kanapkę.
    6. Jestem książkoholikiem, ale staram się ograniczać zakupy. Wobec tego zamawiam książki na jakieś okazje (urodziny, imieniny). Zapisałam się do biblioteki osiedlowej. A poza tym wymieniam się z koleżankami książkami zarówno papierowymi, jak i tymi na czytnikach.
    7. Noszę do pracy pudełka, albo termos. Oczywiście zdarza mi się też jeść na mieście, czy na stołówce w pracy, kiedy już naprawdę nie mam czasu na gotowanie. Ale staram się jak najrzadziej, po jedzeniu w pracy mam często dolegliwości żołądkowe ;) Teraz jest bardzo duży wybór pudełek, w których można sobie całe obiady przynosić. U mnie w pracy akurat jest pomieszczenie socjalne z mikrofalą, więc mogę zjeść domowy obiad na ciepło.
    8. Pranie robię na programie ECO, trwa dłużej, ale zużywa mniej wody.
    9. Sprzątanie – do wielu rzeczy można użyć takich produktów jak: kwasek cytrynowy, ocet, folia aluminiowa, sól kuchenna, czy soda oczyszczona. W Internecie jest wiele porad jak zastosować je do czyszczenia różnych sprzętów, np. papką z sody oczyszczonej czyszczę blaszkę z piekarnika, zgniecioną folią aluminiową czajnik, ocet i woda do lustra czy okien, odpowiednie mieszanki pozwalają też pozbyć się niechcianych zapachów. Wybór środków chemicznych w sklepach jest oczywiście ogromny, skąd wiedzieć więc który jest najlepszy? A tu za grosze mogę posprzątać tak samo (albo prawie) jak drogimi detergentami.
    10. Można też używać sprzęt do samego końca. Ostatnio moja mama zamiast wyrzucić szafkę, wyczyściła ją papierem ściernym, pociągnęła bejcą i wymieniła gałki. Szafka wciąż ta sama, ale już jednak inna :) Brawo mama :)
    11. Zbieram też punkty w różnych programach lojalnościowych. Co mi szkodzi założyć kartę, skoro i tak robię zakupy w takim to a takim sklepie. Po jakimś czasie można dobrać sobie prezent, albo obniżyć rachunek.
    12. Do kina też chodzę w promocyjne dni ;) dzięki jednej z promocji ostatnio na bilecie na Gwiezdne Wojny zaoszczędziłam 15 zł.

    Pewnie by się jeszcze trochę porad zebrało, bo możliwości jest bardzo dużo. A dla chcącego nie ma nic trudnego.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Mój sposób na oszczędzanie, po za tymi które wymieniłaś w poście to przede wszystkim ROZSĄDNE PLANOWANIE POSIŁKÓW. Nie umiem z góry założyć ile zjemy (ja + mąż) w ciągu tygodnia i na co będziemy mieli ochotę, robię mniejsze zakupy co 2-3 dni i wcale z tego powodu nie wydaję więcej. Często lodówka świeci pustkami, a ten widok przestał mnie niepokoić. Gotuję proste 2-3 składnikowe posiłki + przyprawy, kasza/ryż/makaron/ziemniaki – czyli to co na ogół jest już w każdym domu. I zanim udaję się po kolejne zakupy to sprawdzam co zostało w lodówce, przykładowo jest brokuł – robię z niego zupę krem. Są pomidory w puszce – robię sos do spaghetti, puszka fasoli – będzie pasta do kanapek itd. Dzięki temu na zakupach dokupuję tylko pojedyncze składniki, zamiast rozbudowanej listy, tak jak to robiłam kilka lat temu chcąc zrobić jakieś wyszukane danie. A w konsekwencji zostawało mi sporo rozpoczętych produktów, które później lądowały w koszu bo się zepsuły.
    NIE KUPUJĘ SŁODYCZY – wystarczy nam raz w tygodniu ciasto u Mamy, GAZOWANYCH NAPOI ANI WODY MINERALNEJ – pijemy wodę z kranu, w naszym mieście (Gdynia) jest jedna z czyściejszych;) A będąc na mieście korzystamy ze swoich butelek (ja mam 0,5 l, a małżonek 0,75l) z filtrem znajdującym się przy wlocie butelki do których można wlać wodę z kranu i jest filtrowana w momencie picia.
    ZMINIMALIZOWAŁAM PICIE ALKOHOLU w domu czy w knajpie ze znajomymi z 3 razy w tygodniu po 2-3 piwka na wieczór, do jednego piwa raz w tygodniu, albo wcale. Nie odczuwam potrzeby picia alkoholu, potrafię się bawić bez.
    NIE KORZYSTAM Z FITNESS KLUBÓW bo to wiąże się z opłatą za karnet, dojazdem. Ćwiczę w domu z darmowymi programami na youtube, a że kiedyś uczestniczyłam w zajęciach zorganizowanych wiem jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia by nie zrobić sobie krzywdy. Do tego bieganie. Dzięki temu nie potrzebuję też wyszukanych stroi, wystarczy dobre obuwie i biustonosz sportowy, a reszta nie musi być drogich marek. Do ćwiczeń w domu najczęściej i tak ubieram tylko biustonosz i szorty, przecież nikt prócz małżonek mnie nie widzi. Od kilku lat biegam/ćwiczę w tych samych ubraniach, a ich ilość mogłabym zliczyć na palcach dwóch dłoni.
    Jeżeli chodzi o OSZCZĘDNOŚĆ WODY, to już dawno zamieniłam kąpiele na prysznic, z racji, że mamy wannę a remont ciągle odsuwam w czasie zamontowaliśmy niedrogą zasłonę prysznicową z ikea (za 8 zł + drążek ok. 20 zł). Remont, pewnie, że człowiek by chciał by wszystko było nowe, modne, ale NAUCZYŁAM SIĘ DOCENIAĆ TO CO MAMY i dopóki spełnia swoją funkcję i jest zadbane, czyste nie zamierzam porywać się na kosztowne remonty. W dalszym ciągu mamy łazienkę, kuchnię i krzesła po starych właścicielach mieszkania, a mieszkamy już dobre 5 lat.

  • 1. Gdy idziemy spać skręcam wszystkie kaloryfery na 2, całe ciepło i tak idzie do góry, a że mieszkamy na poddaszu, u nas jest najcieplej. Zawsze zamykam też drzwi od sypialni, dzięki czemu jest to najcieplejsze pomieszczenie rozgrzane naszą obecnością. Rano już ubrani możemy wkroczyć do zimniejszej części.
    2. Panuję posiłki tak, aby otwarta puszka kukurydzy została zużyta w przeciągu tygodnia.
    3. Ustalam tygodniowe menu i raz w tygodniu robimy zakupy. Dzięki czemu nie musimy jeździć codziennie po zakupy. Chleb mrozimy, albo pieczemy. Dzięki temu odżywiamy się zdrowiej, bo unikamy fast foodów, nasza dieta jest pełna minerałów (poprawiła się nam cera, zaczęliśmy chudnąć, nie pijemy alkoholu (sporadycznie raz- dwa w mc)), Wiadomo zachcianki czasami biorą górę, ale raczej rzadko, bo dbam o to aby każdy posiłek był smaczny. Dodatkowo przygotowujemy boxy do pracy wspólnie, dzięki czemu idzie nam to szybko i sprawnie.
    4. Przy projektowaniu naszej, łazienki wykluczyłam wannę, bo nie lubię długich kąpieli, założyliśmy wszędzie oświetlenie LED, a okna uszczelniliśmy.
    5. Dzięki moim pomysłom DIY mieszkanie urządziliśmy na prawdę niedrogo, a nie mamy mebli z palet ;)
    5. Przekonałam męża, że nie ma znaczenia, iz na szamponie, żelu pod prysznic, czy płynie do golenia pisze „men” czy „women”. Te „men” mogą być tak dobre, jak moje „women”. Wielokrotnie zgodził się ze mną np używając mojego żelu do mycia twarzy, czy szamponu ;) Dzięki czemu używamy tych samych produktów, oszczędność pieniędzy i miejsca pod prysznicem.
    6. Kupiłam kilka kurek, które dają smaczne i zdrowe jajka dla całej rodziny.
    7. Mrożę warzywa i owoce zebrane latem z własnego ogródka oraz sama suszę zioła na słońcu.
    8. Wymieniam się z przyjaciółkami ubrankami po dzieciach, dzięki czemu nie muszę kupować ogromnych ilości.
    9. Prowadzimy domowy budżet dzięki czemu mogliśmy sobie pozwolić na zrobienie poddasza u rodziców i uzbieraliśmy już niezłą kwotę na przyszły dom.
    10. Ciuchy dla na kupuję tylko na wyprzedażach (oprócz skarpetek dla dziecka (!), bo to rzadko jest przecenione) Skoro coś może kosztować 10 zł dlaczego mam za to płacić 79,99?

    Myślę, że uzbierałoby się tego i jeszcze więcej bo byłam wychowana w poszanowaniu nie tyle pieniądza, co wysiłku włożonego w pracę.

    • aaa

      wszystko fajnie tylko ziół nie suszymy na słońcu :) suszymy je w zacienionym, przewiewnym miejscu. słonce pozbawia je olejków eterycznych i wszelkich właściwosci. :) A co do kupowania 1 żelu zamiast 2 – man i woman to jest to tylko pozorna oszczednosc (zakładajac, ze obydwa maja taka sama cene), gdyz 1 zel uzywany przez 2 osoby zuzyje sie 2 razy szybciej niż 2 żele uzytkowane przez te same 2 osoby :). Co do ubranek dziecięcych to w ogole zakup ich w sklepach uwazam za bezsens, dzieci tak szybko rosną a w sh jest tyle pięknych, często nowiutkich ubranek, że naprawde lepiej te pieniadze odlożyc dziecku na przylosc np na jakies dodatkowe zajecia o ktorych bedzie marzyło czy tez sprzet. :)

      Ja dodałabym jeszcze od siebie: sporządzanie list zakupowych (chemia, kosmetyki, dlugoterminowa/sucha zywnosc) z gazetkami promocyjnymi. Rzeczy typu mydło, szampon, proszek do prania, makaron, cukier itp itd schodzi w ekspresowym tempie i o ile ktos ma miejsce, moze zakupić większą ilosc gdy dane produkty są na promocji. Ja wlasnie tak robie i przy zakupach ok 50 zł, nawet 20 zł zostaje w kieszeni (czyli normalnie zapłaciłabym 70 zł), poza tym pozniej nie musze latac gdy cos sie skonczy, tylko siegam do szafki/spizarki ;)

  • Katarzyna S

    Jako pani domu z dość krótkim stażem bo dopiero 7 lat bardzo zależy mi na oszczędzaniu oraz dobrej organizacji własnego domu. Według mnie wiele mówi się, w internecie czy telewizji, na temat oszczędzania: ogrzewania (by zakręcać grzejniki jak nas nie ma), światła (by gasić je w pomieszczeniu, z którego wychodzimy), oraz wody (np. brać prysznic zamiast długich kąpieli, czy zakręcać kran w czasie mycia zębów). Powyższe zwyczaje w większym lub mniejszym stopniu weszły nam w krew, szczególnie gdy wynieśliśmy je z rodzinnego domu.
    Ale co jeszcze możemy zrobić? Warto skupić się też na samym sobie, jeżeli chcemy przyoszczędzić, ja stosuję 3 metody.
    Gdy idę do sklepu i widzę coś ładnego np. z ubrania, czy z wyposażenia wnętrz, wiadomo ciężko się oprzeć. Ale ja wtedy zadaję sobie pytanie: „Czy naprawdę tego potrzebuję?” To pytanie w danej chwili bardzo pomaga, bo uświadamiam sobie, że mam już mam bardzo podobną bluzkę w szafie albo poduszkę i faktycznie danej rzeczy nie potrzebuję.
    Kolejną sprawą są np zakupy w internecie. Mam na coś pomysł ale szukam by dana rzecz była tania albo miała zamiennik, szukam najlepszego rozwiązania w jak najlepszej cenie, znajduję nowe zastosowanie w rzeczach, które są wokół. Szukam bardzo długo, ale wtedy dojrzewam do decyzji i wiem, że jest ona przemyślana.
    Ostatnia metoda dotyczy głównie kosmetyków, które jak wiadomo mogą być drogie. Nie mam 10 żeli pod prysznic o różnym zapachu, 5 czarnych tuszy do rzęs różnych firm. Kupuję kolejny produkt, gdy skończy się wcześniejszy, wypatruję promocji. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie tylko mam więcej pieniążków w portfelu ale również więcej miejsca w szafce. To są tylko przykłady, ubrań, kosmetyków, ale zadawanie sobie takiego pytania czy utwierdzanie się, że dany produkt jest nam potrzebny może dotyczyć i innych zakupów.

    Jeżeli chodzi o aplikację „Lubię wodę” porady są bardzo ciekawe, których większość stosuję sama. Dobrym rozwiązaniem jest propozycja „szarość w cenie” dotycząca odzysku szarej wody. Gdybym miała taką możliwość wykonałabym u siebie instalację odzysku brudnej wody np. do spłukiwania toalety. Kolejnym rozwiązaniem, które mi się podoba i wydaje mi się, że niedługo przejdzie do naszych domów (głównie z lotnisk czy centrów handlowych) są baterie z czujnikiem ruchu. Dzięki takiemu rozwiązaniu również można dużo zaoszczędzić.

  • ulciakk

    Moje najważniejsze eko-sztuczki? Pominę masę drobnych codziennych trików, które powtarzają się w artykule, jak np. wymiana żarówek na LEDowe, klasa energetyczna kupowanego sprzętu czy perlatory. Dodam coś nowego;)
    1. Planuję tygodniowe menu, tak żeby nic się nie marnowało. Produkty, które nie psują się w ciągu kilku dni, czyli wszelkie produkty sypkie, jak makarony, kasze i puszki kupuję w większych ilościach co jakiś czas (może ze 2 razy na miesiąc). Większość warzyw i owoców – 2 razy w tygodniu. Mięso, wędlinę czy nabiał, nawet co dzień – zależy mi na świeżości. Kupuję tylko tyle, ile w danej chwili potrzebujemy. W ten sposób nie marnuję jedzenia.
    * W razie jakiejś szalonej promocji – mrożę nie składniki, a gotowe danie na wypadek niespodziewanych gości czy zostania dłużej w pracy;) Jeśli wiem, że będę coś rozmrażać (zazwyczaj wiem, że będę dłużej w pracy) – wkładam to dzień wcześniej do lodówki. Rozmrażając się (w lodówce jest ok. 4°C) odda zimno, które ochłodzi lodówkę (i nie musi ona tyle chłodzić, więc zużywa mniej energii).
    2. Przy okazji remontu – odpowiednie rozplanowanie oświetlenia (jeśli górne światło jest w nieodpowiednim miejscu i tak włączysz dodatkową lampkę – można tego uniknąć, jeśli odpowiednio rozplanujesz punkty świetlne w mieszkaniu).
    3. Czujnik ruchu w korytarzu – i już nie ma problemu z zapominaniem o gaszeniu światła przy wychodzeniu z domu ;)
    4. Nasza spłuczka w WC ma jeden stopień spłukiwania – ale za to regulowany. Ustawiona jest na małą ilość wody, o dziwo tyle zwykle wystarcza. Poza tym, przy ew. problemach ze spłukaniem można nacisnąć 2 raz.
    5. Prysznic zmieniliśmy na deszczownicę. Ze względu na wielkość – spłukuje włosy i ciało 2 razy szybciej niż zwykła słuchawka (a co za tym idzie, zużywa mniej wody).
    6. Zamiast zwykłych pokręteł, zamontowaliśmy na grzejnikach głowice elektroniczne. Ustawia się na nich temperaturę co do godziny. W nocy mamy niższą – dla lepszego snu. W czasie pracy też jest niższa, żeby nie grzać bez potrzeby. Temp. zmienia się na odpowiednio wyższą pół godziny przed wstaniem z łóżka i na powrót z pracy. Plus kilka innych przydatnych funkcji. Nie trzeba pamiętać pokrętłach (wystarczy przed sezonem wymienić baterie i gotowe), a oszczędzamy ciepło codziennie naprawdę na maxa ;)
    * * * Jeśli chodzi o porady z aplikacji „Lubię wodę”, zainteresowała mnie porada ‚Szarość w cenie’ o odzysku szarej (np. tej z prania) wody do spłukiwania WC. Świetna sprawa, jeśli właśnie budujesz dom. Szkoda, że nie do wykonania w bloku. W bloku zastanawiałam się za to, nad pomysłem wykorzystania „szarej wody” o której piszesz – zamontowanie spłuczki z małą umywalką na górze. Widziałam taką w Castoramie, ale niestety okazała się trochę za duża do mojego mini-mini WC. Do spłuczki ląduje woda po umyciu rąk (hej, zawsze po wyjściu z WC myjemy ręce, więc mamy jedną wodę na mysie i spłukanie).

    • GRATULACJE! Roca postanowiła nagrodzić Cię zestawem kosmetyków! :))
      Bardzo proszę o jak najszybszy kontakt na mejla z danymi teleadresowymi :)

      • ulciakk

        Super, bardzo się cieszę. Już wysłałam wiadomość. Przepraszam, że tak późno, ale leżę chora i nie podchodziłam wcześniej do komputera.

  • Odkąd ponad 1,5 roku temu zaczęłam prowadzić swój domowy budżet, nie wyobrażam sobie żeby przestać to robić. Jest to naprawdę świetna sprawa dla kogoś, kto chce być bardziej świadomy swoich wydatków, zachcianek, pieniędzy wyrzuconych w błoto, inwestycji i wszystkich innych kategorii, które wiążą się z pieniądzem. Sama wyciągnęłam z tego dla siebie ważny wniosek i od tamtej pory na przykład nie kupuję kosmetyków na zapas. Ograniczyłam też ich ilość, a zakupy robię wtedy, gdy widać denko – na szczęście tak się układa, że kończą się w podobnym czasie ;) Ostatnio złapałam się na tym, że odruchowo chciałam spłukać w toalecie chusteczkę higieniczną – w momencie pojawiło się pytanie „a po co?”, skoro mogę wyrzucić do kosza ;) Warto uzmysławiać sobie takie aspekty oszczędzania. Dodatkowo, od początku tego roku mamy w domu dzbanek Brita, dzięki któremu mam zawsze wodę do picia i nie muszę pamiętać o kupowaniu butelkowanej – wychodzi to znacznie taniej. Warto zajrzeć do zestawienia tego samego Michała, o którym wspominasz (Szafrańskiego), żeby zobaczyć jak bardzo redukuje się koszty zakupu wody przy różnych, innych rozwiązaniach.

  • Natalia Kowalska

    Moim najlepszym sposobem na oszczędzanie w domu wody jest branie wspólnej kąpieli z moim Chłopakiem :) Dzięki temu mniej wody wlewamy do wanny :) Jest miło, przyjemnie i do tego oszczędnie :) Oczywiście nie jest to rozwiązanie na co dzień:)

  • Paula98910

    My już niedługo wprowadzamy się z narzeczonym do swojego wymarzonego mieszkania, bo odbiór wyznaczony jest na sierpień tego roku. Jak tylko podjęliśmy decyzje o jego zakupie, musieliśmy zacząć oszczędzać.

    1. Praktycznie przez całe lato (kiedy tylko nie było deszczu) jeździłam do pracy na rowerze. Dzięki temu zaoszczędziłam nie tylko na paliwie, ale też na siłowni.

    2. Kiedy już stwierdzam, że musze zaopatrzyć się w nowe spodnie, kupuję je przez internet (mam sprawdzony model), przy czym korzystam z rabatu na 25 % dzięki uruchomieniu newslettera (nawet jeżeli są już przecenione), a do tego mam darmową przesyłkę do domu. :)

    3. Jeżeli zostaje mi jakiś produkt w lodówce, to nigdy go nie wyrzucam. Jeżeli jest to np. seler, to szukam w internecie haseł pt. „przepis na szybkie danie z selera” i robię z niego frytki, albo coś innego, co akurat mi podpasuje.

    4. Staram się robić sobie obiady na weekendy, kiedy jestem poza domem, a do pracy zawsze robię sobie śniadania do pudełek.

    5. Kiedy jest promocja w wybranych drogeriach, kupuję dwa sprawdzone (i również niedrogie) tusze do rzęs i dwa podkłady do twarzy. Nigdy nie wypróbowuję innych, droższych, bo wiem, że ciężko jest znaleźć produkt, który nas zadowala, a z nich jestem zadowolona i wiem, że je wykorzystam. Zawsze wystarcza mi do kolejnej promocji :)

    6. Pomimo możliwości parkowania samochodu przy wejściu do pracy, nie skorzystałam, ponieważ musiałabym uiścić co miesiąc pewną sumę za to udogodnienie. Dzięki temu, nie tylko nie płacę za parking, ale też nie muszę objeżdżać miasta, żeby zaparkować pod pracą, więc mniej wydaję na paliwo. Dodatkowo zmuszam się codziennie do mini spacerku (jakieś 300 metrów ;))

    7. Oczywiście zaglądam do lumpeksów, w których kupiłam chociażby kaszmirowy golf, czy sweterek z wełny merynosów. Uwielbiam SH! :)

    8. Dzięki temu, że czekamy na odbiór mieszkania, mamy czas, żeby sprawdzać aktualne promocje. Kupiliśmy już np. stół i krzesła, za co dostaliśmy rabat 10 % ( a i tak zamierzaliśmy kupić dokładnie te meble – czekaliśmy na promocję) oraz wiele innych rzeczy, które czekają razem z nami na wyprowadzkę.

    9. Licz! Kiedy widzę duży napis „promocja” zastanawiam się czy aby na pewno? Przeliczam cenę na wielkość/gramaturę (chociażby wędlin, czy serów) i dopiero wtedy wiem ile tak naprawdę kosztują. Często zdarza się, że produkty z napisem „promocja”, wcale nie są warte oferowanej za nie ceny. Staram się też kupować wędliny, czy sery, które nie są pakowane, tylko krojone w plastry na miejscu. Kiedy porównacie ich cenę za kilogram do produktów paczkowanych, zauważycie różnicę.

    W aplikacji „Lubię wodę” zaciekawiła mnie możliwość zainstalowania perlatorów w bateriach łazienkowych, które napowietrzają wodę. Postaram się zgłębić trochę ten temat i pomyśleć nad takim rozwiązaniem w naszym przyszłym mieszkaniu, ponieważ zużycie mogłoby się dzięki temu diametralnie zmniejszyć.
    Dziękuję za wszystkie Wasze pomysły – być może wdrożę niektóre w swoje życie :)

    • Uwaga uwaga! Roca postanowiła nagrodzić Cię zestawem kosmetyków :)))

      Proszę o kontakt mejlowy – potrzebuję Twoje dane teleadresowe do wysyłki nagrody :) Gratulacje!

      • Paula98910

        Jeeejj dziękuję bardzo :)

  • MajaJolanta

    Moja rada wpisuje się idealnie w nasze szybkie, otoczone technologią życie.
    Spór pomiędzy tym ile prądu pobiera sama ładowarka zostawiona w gniazdku trwał chyba dobre kilka lat. Nie chciałam ryzykować, więc starałam się nie zostawiać kabelkowych ogonków wystających ze ściany. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że podłączona ładowarka marnuje niewiele energii, a straty jakie możemy ponieść są liczone w groszach miesięcznie. Mały krok, ale zawsze jakiś :)
    Jednak co ciekawsze, dowiedziałam się, że naładowany telefon, który pozostaje podłączony do kontaktu pobiera prawie 2/3 tego co pobierałby podczas rzeczywistego ładowania telefonu! O tym bardzo często zapominałam, więc od jakiegoś czasu kiedy telefon tylko zasygnalizuje mi 100 % baterii – odłączam telefon od ładowarki jak i ładowarkę od kontaktu :)

    Powtórzyłabym inne komentarze pisząc te same porady, które stosuję więc pozostawiam do oceny moją jedyną perełkę :)

    Zainstalowałam aplikację „Lubię wodę” i naprawdę super, że ten artykuł powstał, bo dowiedziałam się, że mam złą i zepsutą baterię pod prysznicem – ma za mało ciśnienia tak jakby i zużywa się dużo wody :( jak tylko dostanę wypłatę – kupuję taką z funkcją strumienia bąbelkowego! Dziękuję właśnie za tę poradę („Strumień oszczędności”) i uważam, że jest to bardzo przydatna informacja (szczególnie dla dziewczyny, która się na tym nie zna) – zabiorę telefon ze sobą i pokażę sprzedawcy o co dokładnie mi chodzi, żeby nie poplątać przez przypadek nazw :)

  • Agnieszka

    O ile rozumiem szukanie bardziej energooszczędnej pralki czy lodówki, to oszczędzanie na wyłączaniu telefonu z ładowania wydaje mi się lekko bezsensowne – telefon musiałby się ładować przez około 30 h żeby zużyć 1 kilowatogodzinę (53 grosze). Jakbyśmy się nie starali to dużych oszczędności na tym nie zrobimy.

  • Kamila Łaruszkin

    1. Wyłączanie ogrzewania podczas nieobecności w domu, obniżanie temperatury podczas snu – najlepiej zainwestować w specjalne urządzenia, którym się poda odpowiednie parametry i będą same regulować temperaturę w domu. Ale można się nauczyć robić to samemu – do spania wystarczy około 17-19 stopni, podczas nieobecności w domu nie ma potrzeby nikogo ogrzewać :))
    2. Wyłączenie wszystkich sprzętów przy wyjeździe na urlop.
    3. Mam taki świetny patent na chusteczki chigieniczne i zużyte kartki papieru. Mam kominek – wszystko co papierowe tam ląduje.
    4. Mrożenie – wszystkiego! A co najlepsze – jak się ma balkon to mam dodatkową lodówkę :)) od lat jestem nauczona, że mięso kupuję w selgrosie bądź makro w większych ilościach, dzielę, pakuję w woreczki i chowam do zamrażarki. Wyciągam porcjami.
    5. Kosmetyki których nie używam, ubrania w których nie chodzę – oddaję lub sprzedaję.
    6. Dziwne ale naprawdę daje oszczędność. Odpowietrzanie kaloryferów i przynajmniej 2x w roku wizyta kominiarza. Poza tym można uniknąć tragedii.
    7. Najlepszy – często zapominam portfela z domu, więc nie kupuję rzeczy, których nie potrzebuję :))

    Co do aplikacji – perlatory wygrywają wszystko! Każdy mój kran czy słuchawka prysznicowa jest z tym czymś i to jest naprawdę wielka oszczędność.

  • Dla mnie ważne jest mądre planowanie zakupów spożywczych. Nie dość, że w trakcie nieprzemyślanych zakupów kupujemy za dużo, to jeszcze prowadzi to potem do marnowania jedzenia i wyrzucania go do śmieci. Istotne jest wyrobienie w sobie dobrych nawyków zarówno zakupowych, jak i żywieniowych, wówczas nie tylko oszczędzimy, ale i świat na tym zyska.

  • Ale super! Ja akurat kontroluję swoje wydatki od kilku lat, odkąd zaczęłam studia i wyprowadziłam się z domu. Pieniądze w dalszym ciągu nie były moje ale trzeba je było jakoś racjonalnie rozplanować :D Ale dobrze czytać coś takie, zawsze można coś usprawnić w funkcjonowaniu. Pod postem sporo komentarzy z radami więc można coś podpatrzeć :)

  • Swoj budzet prowadze juz od dwoch lat, tak jak u Ciebie- Michal byl inspiracja ;)

  • Małgorzata Turniak

    Ja już kilka lat temu zmajstrowałam na własny użytek kolorową tabelkę, określaną później przeze mnie szumnie jako „Domowa księgowość” :) Nie jest na pewno tak dokładna jak ta proponowana przez Pana Michała, wiele z wydatków tam ujętych wrzucam do jednego wora, ale jestem z niej bardzo dumna :D
    Muszę przyznać że pierwsze miesiące prowadzenia zapisków z domowego budżetu dały mi dużo do myślenia. Okazało się, że nie zdawałam sobie sprawy, jak dużo wydawałam na rzeczy, które wcale nie były mi potrzebne. I tak, metodą prób i błędów, wypracowałam sobie swój „system zarządzania domowym budżetem” :)

    1. Mam kilka kont bankowych. Na początku każdego miesiąca odkładam 1/10 „na czarną godzinę”. Jeśli czarna godzina nie nadejdzie, kwota ląduje na koncie oszczędnościowym na poczet mojego własnego M :)
    Planuję również wydatki okazjonalne, takie jak ubezpieczenie samochodu, wymiana oleju, nowe opony, przegląd. Wiem z ubiegłych lat ile sumarycznie wydaję na tego typu przyjemności i z każdej pensji odkładam odpowiednią kwotę na odpowiedni „fundusz”.
    Na osobne konto ląduje część, którą chcę przeznaczyć na wakacyjny wyjazd. Tam też trafiają środki z programu zaokrąglającego moje płatności kartą na poczet oszczędności.
    Często korzystam również ze zwrotów za płatności kartą, które oferuje Visa.

    2. Oszczędzam energię elektryczną. Żarówki mam energooszczędne, dlatego wyleczyłam się z manii gaszenia światła po wyjściu z pomieszczenia. Jeśli wychodzę na chwilę, „zapłon” zabierze więcej energii niż ciągłe użycie, gdy żarówka pozostanie włączona. Bardzo zwracam za to uwagę na to, by wszelkiego rodzaju zasilacze i ładowarki były wyłączone, jeśli nie są akurat w użyciu. Byłam zszokowana, ile prądu może pożerać takie małe urządzenie podczas spoczynku. Wietrzę krótko i porządnie, staram się odpowiednio gospodarować ciepłem, nie przegrzewam pomieszczeń i redukuję temperaturę, gdy wychodzę na dłużej. Kaloryferów nie zasłaniam ani meblami, ani firanami.

    3. Racjonalnie gospodaruję wodą. Zakręcam kran podczas szczotkowania zębów, namydlania po prysznicem, mycia naczyń. Piorę w trybie Eco, tylko przy pełnej pralce. Zainwestowałam również w filtr do wody, dużo oszczędniejszy niż woda butelkowana.

    4. Wyrabiam w sobie proekologiczne nawyki. Na zakupy chodzę z płócienną torbą, a jeśli muszę korzystać z jednorazówek, wykorzystuję je później jako np. worki na śmieci. Drukuję dwustronnie i w miarę możliwości w wersji „2 strony na 1”, a kiedy tylko mogę korzystam z wersji elektronicznych zamiast papierowych. Segreguję odpady. Nie tylko płacę mniej za wywóz nieczystości, ale i dbam o środowisko.

    5. Robię przemyślane zakupy. W moim domowym budżecie mam oddzielne rubryki na zakupione produkty spożywcze, które były potrzebne i zbędne (np. słodycze), żeby wiedzieć czy za bardzo nie poszalałam i pilnować się na przyszłość. Na zakupy zawsze chodzę z listą, żeby mnie nie poniosło i żebym potem nie musiała wyrzucać jedzenia. Jeśli mam czas, przeglądam wcześniej oferty sklepów spożywczych i układam menu na najbliższe dni w oparciu o promocje, które mnie zainteresują. Przykładam dużą wagę do tego, co jem, wyznając zasadę, że lepiej wydać więcej na jedzenie niż potem na lekarzy i leki.
    Kupując ubrania i kosmetyki stosuję zasadę „prześpij się z tym”. Jeśli następnego dnia nadal będę uważała, że coś jest mi koniecznie potrzebne, wtedy na poważnie rozważam zakup. Najczęściej zmieniam zdanie. Postawiłam na minimalizm i cieszę się z tego zarówno ja, jak i moja szafa. Wolę kupić mniej ubrań, ale lepszych jakościowo i służących mi na długo. Wraz z koleżankami organizujemy wymiany ubrań, których już nie nosimy.
    Już dawno przerzuciłam się na minimalistyczny makijaż, oszczędzam zarówno na kosmetykach kolorowych, jak i środkach do pielęgnacji cery (bo nie jest już tak obciążona).
    Sprzęt RTV jest dla mnie narzędziem. Jeśli funkcjonuje prawidłowo, nie szukam „lepszego modelu”. Dzięki temu płacę minimalne rachunki za telefon (abonament bez telefonu), a laptopa nie muszę kupować co dwa lata bo wyszedł z mody. Telewizora nie mam i dobrze mi z tym :)

    6. Robię zapasy. Często kupuję mięso w większych ilościach, filetuję i mrożę, by po rozmrożeniu już nic nie trzeba było robić. Podobnie z porcjami rosołowymi. Wędlin nie kupuję, piekę filety z piersi indyka i kroję je w plastry.
    Warzywa i owoce sezonowe kupuję w sezonie, kiedy są po pierwsze nawet kilkukrotnie tańsze niż zimą, po drugie świeże i polskie. Mrożę paprykę, cukinię, seler naciowy, marchew, fasolę strączkową, a nawet bób (polecam!). Z owoców – maliny, truskawki i jagody (błogosławiony wielki zamrażalnik:)). Robię też hinduską masalę, którą mrożę na leniwe dni, kiedy nie mam pomysłu lub siły na obiad ;)
    Każdego lata jadę w rodzinne strony i urządzamy z mamą manufakturę weków i przetworów. Konserwujemy ogórki i paprykę, kisimy ogórki i kapustę, robimy dżemy i soki owocowe oraz domowe przeciery (ogórkowy i pomidorowy) i suszone pomidory. Jesienią suszymy grzyby. A potem cały rok można czerpać z maminej spiżarni przy każdych odwiedzinach :)
    Każdego lata gotuję również gigantyczne ilości kremu pomidorowego, który w słoikach zajmuje zaszczytne miejsce w mojej lodówce i zimą przypomina mi letnie wieczory.
    Kiedy pojawiają się niespodziewane wydatki, redukuję koszty wyżywienia korzystając z zapasów.

    7. Przerzuciłam się na rower. Do pracy mam prawie 9km, droga rowerem zajmuje mi niewiele więcej niż samochodem, a dwa razy krócej niż komunikacją miejską. Oszczędzam ok 200zł miesięcznie na paliwie plus 100 za siłownię, na którą nie muszę chodzić ;) Dopiero śnieg odbiera mi te bonusowe oszczędności.

    8. Korzystam z wybranych kart lojalnościowych. Wszystkie mam w telefonie, nie zapycham sobie portfela, a w wielu przypadkach trafiam na promocyjne ceny lub otrzymuję bony rabatowe na najczęściej kupowane produkty. No i kiedyś może uzbieram punkty na Multicookera :D

    9. Korzystam z newsletterów moich ulubionych marek. Wtedy wiem, kiedy iść na zakupy by nie wydać majątku. W wielu przypadkach otrzymuję kody rabatowe nawet do 50%.

    10. W podróżach postawiłam na spontaniczność. Zamiast umyslać sobie cel i termin podróży, łapię okazje i mam podróż dla dwóch osób w cenie jednej. Dzięki temu zobaczyłam wiele miejsc, o których nawet wcześniej nie myślałam… Jest wiele serwisów, które prezentują zarówno okazyjne ceny wycieczek, jak i biletów lotniczych.

    11. Wypożyczam, zamiast kupować. Zapisałam się do biblioteki, a przy moim zapotrzebowaniu na książki to ogromna oszczędność!

    12. Mam skarbonkę na dwu- i pięciozłotówki. Wszystko co w niej uzbieram w ciągu oku przeznaczam na wakacyjne szaleństwa :)

    13. Ubezpieczam się. Jest to dodatkowy wydatek, ale wbrew pozorom prowadzi do oszczędności, gdyż ratuje przed ewentualnym załamaniem budżetu. Mam pewność, że w razie wypadku/choroby i zwolnienia lekarskiego będę miała coś, co zrekompensuje zredukowaną pensję i pokryje dodatkowe wydatki na ewentualne leczenie. Niestety ostatnio przydało mi się to aż dwukrotnie…

    14. Nie jadam na mieście. Cierpię na nietolerancję pokarmową, męczące jest wypytywanie o wszystkie składniki, łącznie z przyprawami, szczególnie że zwykle trafiam na coś, czego jeść nie mogę. Zabieram ze sobą lunchboxy na cały dzień, a to wychodzi dużo taniej. Wodę również noszę ze sobą w mojej ulubionej butli w kwiatki ;)

    Jeśli chodzi o aplikację Lubie wodę, moim zdaniem najlepszą radą są perlatory (na resztę już wpadłam ;)). Już zorientowałam się wstępnie w cenach i planuję zakup.

    • Właśnie dostałam wyniki konkursu – Roca postanowiła przekazać Ci nagrodę główną, czyli tablet! GRATULACJE!!! :)

      Proszę o kontakt mejlowy z danymi teleadresowymi do wysyłki nagrody :)

      • Małgorzata Turniak

        Dziękuję bardzo! Mam nadzieję że moje sposoby kogoś zainspirują :)

  • Natalia C

    Moje oszczędzanie
    – aby oszczędzanie było efektywne potrzebny jest cel – realny, mierzalny i rozłożony w czasie
    – kiedy już osiągnę cel to zastanawiam się czy zmienić parametry czy zrealizować cel i obrać następny.
    – kolejnym etapem u mnie to planowanie i organizowanie – tutaj naprawdę szacun dla Ciebie Alino bo bez planowania i organizowania ja nie wyobrażam sobie postępów w oszczędzaniu; i tak np. mam listę zakupów, listę kosmetyków, wish listę, oraz zapisuję wszystkie wydatki w
    zwykłym zeszycie z danego dnia. Co mi to daje? Mam kontrolę nad swoimi emocjami, decyzjami zakupowymi itp. Kiedy mam zły dzień i chcę po prostu wydać pieniądze wtedy przypominam sobie o produkcie z wish listy czyli o produkcie długowyczekiwanym, przeanalizowanym i sprawdzonym dzięki temu niweluję swój dysonans pozakupowy. Jeśli chodzi o wish listę to u mnie produkty trafiają na nią z określoną datą i po przejściu „kwarantanny” wiem że rzeczywiście chcę mieć ten produkt że porównałam cenę, parametry funkcje itp. I tak np. kupując lodówkę zdałam sobie sprawę ze nie potrzebuję tej o pojemności dla 5cio osobowej rodziny tylko dla mnie i dla mojej mamy ;)
    – przydatna rada to również minimalizm tutaj znów ukłon dla nissiax83;) ·
    W moim przypadku masa oszczędności to kosmetyki – kupuję te naturalne nie testowane na
    zwierzętach, ale zanim je kupię to stworzyłam sobie taką listę zabiegów kosmetycznych i dla każdego zabiegu przyporządkowałam produkt np. peelingowanie całego ciała – jeden peeling do ciała(nie korzystam z osobnego dla stóp).·
    – Warto pamiętać tutaj że czasem wydać więcej znaczy mniej – wiem trudne na pierwszy rzut oka ale prawdziwe. Mój ojciec zawsze mawiał że biedni ludzie muszą kupować produkty
    dobrej jakości. U mnie ta polityka sprowadza się nie tylko do kupna sprzętów robienia remontów itp. ale również przy np. kupowaniu butów (przy nadwadze oraz pracy fizycznej muszę mieć te dobrej jakości z solidną podeszwą, ze skóry i jakoś nie przeszkadza mi to że
    mam dwie pary np. butów zimowych a nie dwadzieścia).
    Jeśli chodzi o żywność to nie kupuję ekstra jedzenia do pracy zawsze biorę z domu, z mamą robimy sobie słodkie niedziele natomiast w tygodniu nie jemy słodyczy. Nie piję alkoholu, nie palę papierosów.
    Od roku również kupuję detergenty z niższej półki – zauważyłam że składy są takie same więc po co przepłacać – w tym aspekcie również kolejna uwaga to regularne porządki –
    jeżeli sprzątamy regularnie to nie musimy używać hardcorowych środków do „odgruzowywania mieszkania” i nie kupuję niczego na zapas.
    – kolejna rzecz to regularna naprawa usterek – nie czekam kiedy kapie z kranu, czy ze spłuczki na wszelki wypadek zakręcam na noc dopływ do spłuczki.
    – jeśli chodzi o finanse to płacę tylko gotówką, używam karty tylko wtedy kiedy muszę mam
    konto oszczędnościowe tam odkładam pieniądze żeby nie mieć do nich bezpośredniego dostępu.
    – i na koniec mój sposób na oszczędność ogrzewania – wietrzenie pomieszczeń – przed napaleniem w piecu (mieszkam w domku jednorodzinnym) na 15 minut otwieram okna, efekt? natychmiastowe nagrzanie pomieszczeń i świeże powietrze.
    – i na koniec : czajnik gazowy zużywa w sumie tyle
    samo energii co czajnik bezprzewodowy :) odsyłam do Bosackiej o czajnikach :)
    Z aplikacji lubię wodę – szczerze?
    Uświadomiłam sobie po jej zainstalowaniu że te czynności, które u mnie są normalnością są przede wszystkim oszczędnością!! – najbliższa memu sercu jest polityka cennych przerw – nie wyobrażam sobie procesu namydlania czy peelingowania bez ówczesnego zakręcenia wody.
    POZDRAWIAM

  • BonaVonTurka (Hipis)

    Wyprowadzam się z domu rodzinnego już niedługo, ale myślę że nie będę miała kłopotów z oszczędzaniem. W moim domu zawsze oszczędzało się wszystko, aż czasami mnie to irytowało, np. nie cierpię słabych żarówek, przez które w pokoju nie da się czytać i trzeba kombinować z kolejnymi lampkami. Jedyny mój słaby punkt to laptop, który musi być „na chodzie” cały dzień, bo to mój jedyny sprzęt z dostępem do internetu.
    Ogólnie popieram oszczędności pieniędzy, twierdzę że zawsze trzeba mieć coś odłożone- nawet jeżeli jesteś licealistą- wtedy dopiero możesz czuć się bezpiecznie w tym dzikim świecie :D

  • Ogromną trudność sprawia mi oszczędzanie, więc wpis dla mnie okazał się bardzo przydatny :) Będę musiała podejść do tego poważnie, ponieważ sama niedługo wyprowadzam się od rodziców i tak, jak piszesz: nie będę mogła sobie pozwolić na to, aby nie mieć pieniędzy i ich nie wydawać.

  • Nie będę się wywodzić ani wymądrzać na temat oszczędzania, bowiem sami stosujemy dość proste i oczywiste zasady:
    – zakupy: raz na tydzień, lecz większe ilości (często bowiem im większa ilość, tym taniej). Zakupy planuję wcześniej obmyślając plan posiłków na cały tydzień z góry. Wiele potraw można modyfikować, aby na drugi dzień wyczarować z nich coś nowego :)
    – prowadzenie konta oszczędnościowego i uzupelnianie go na bieżąco co miesiąc. Świetna sprawa!
    – przerabianie, modyfikowanie i re-design starych już rzeczy i przedmiotów codziennego uzytku – szklanka po nutelli? -> piekny stojaczek na pędzle do makijażu, stare, wytarte dźinsy? -> seksowne szorty na lato, itp. :)
    – no i oczywiście nasza kochana skarbonka, piekna świnka chudzinka, która jest tak cudowna, że żal jest ją zbijać. Niestety nie ma innej opcji, dlatego pakujemy w nią ile wlezie zanim sie jej pozbędziemy :)

    Ulubiona porada w aplikacji „Lubię Wodę”
    – porada związana z częstym spłukiwaniem wody w toalecie.
    Muszę się przyznać, że dawniej nie zwracałam na to uwagi jak często i jak dużo nadużywam wody w toalecie. Przy zmywaniu makijazu zawsze płatki kosmetyczne lądowały w toalecie, itd. Teraz uświadomiłam sobie jak dużo wody marnowałam tylko dlatego, że nie chciało mi się schylic do kosza :(

    Wszystkim uczestnikom programu zyczę powodzenia! :)

    buźka :*

  • U mnie kwestia oszczędzania głownie związana jest z produkatami spożywczymi. Kieruję się tutaj prostymi zasadami, które wydają się oczywiste, ale łatwo o nich zapomnieć. Kupuję, to co potrzebne. To, że coś jest na promocji wcale nie znaczy, że jest mi potrzebne (nie kieruję się tutaj zasadą, że coś jest tak tanie, że szkoda nie kupić). Sprawdzam ofertę produktów z krótkim terminem przydatności, bo jeśli wiem, że potrzebuję do obiadu na przykład śmietanę i wiem, że ją zużyję, to mogę równie dobrze, kupić taką, która jutro zacznie być przeterminowana. No i staram się nie wyrzucać jedzenia, bo większość resztek da się przerobić na coś dobrego i smacznego: zapiekanki wszelkiej maści, chipsy z obierek ziemniaczanych, solianka, różne pasty do kanapek. Tutaj już nie o samą oszczędność chodzi, ale o szacunek do jedzenia, bo to aż wstyd wyrzucać jedzenie, gdy tyle osób głoduje.
    Poza tym wszystkie porady typu DIY, recykling i upcykling. Na przykład znienawidzone foliówki z zakpupów, skrzętnie zbieram i wykorzystuję je przy segregacji śmieci i oszczędzam, niby grosze, na workach na śmieci :)
    Co do porad z „Lubię wodę” (smuteczek, bo na windows phone nie ma tej aplikacji ;( , ale od czego jest chłopak ;p), najlepsza i najprostsza według mnie, to zakup perlatora. Nie czuje się, że się jakoś szczególnie człowiek ogranicza, a działa :)

  • Eliza Dec

    Wpisałaś się swoim wpisem w moje ostatnie poczynania i plany. Od jakiegoś czasu staram się prowadzić swój budżet (mieszkam ciągle u rodziców, więc nie jest to budżet domowy, ale moje własne wydatki) i z miesiąca na miesiąc czuję się w tym coraz lepsza :)

    Kiedyś miałam podejście identyczne do Twojego – są pieniądze, to wydaje, nie ma, to nie wydaje. Podchodziłam do finansów kompletnie nierozsądnie. Miałam jeden moment, kiedy trochę musiałam przystopować (na parę miesięcy wyprowadziłam się od rodziców, chcąc spróbować bycia „na swoim”), ale wpędziłam się do siódmego kręgu piekła, zwanego kartą kredytową ;) Obecnie mam fantastycznego mistrza, którym jest mój partner, mistrz zarządzania funduszami i oszczędności. Nie mamy jeszcze wspólnego budżetu, ale szykujemy się do przejścia „na swoje” i kupienia mieszkania, więc nauka oszczędzania i planowania domowego budżetu wskazana.

    Samą aplikację Roca pokochałam od pierwszego użycia. Nie mogę się doczekać urządzania naszego mieszkania i testowania jej od początku. Przeczytałam na szybkości wszystkie porady, odkrywając, że niektóre już znam, niektóre nieświadomie stosuję od dawna (chociażby kiedy biorę prysznic słuchawkę zbliżam do ciała, zawsze namydlam się bez lecącej wody i nie spłukuję śmieci w toalecie). Cieszę się bardzo ze skorzystania z tej aplikacji, bo zwróciła moją uwagę np. na to, żeby wannę korkować od razu, ponieważ zimna woda i tak nagrzeje się od ciepłej. Ponadto już wiem, że zdecydujemy się na wybór wanny akrylowej i pomyślimy jak odzyskiwać szarą wodę – znałam już zagadnienie od jakiegoś czasu, ale teraz poszperałam więcej i temat totalnie mnie pochłonął. I mój hit nad hitami – perlatory i napowietrzanie wody. Zupełnie bym o tym nie pomyślała, brzmi fantastycznie :) Warto korzystać z tych porad, ponieważ zapewnia nam to pożądane oszczędności, a ponadto zbliża nas do bardziej ekologicznego trybu życia. A to pomaga nie tylko nam, ale i Ziemi, której każda pomoc się przydaje.

    Dziękuję Ci też za polecenie arkusza do planowania domowego budżetu – na pewno go wykorzystam. Mimo że mam zupełnie inne wydatki, to nadal muszę je kontrolować. Mimo życia z rodzicami wszystkie moje zachcianki, rachunki, wyjazdy czy zakupy finansuje sobie sama. Od jakiegoś czasu czuję, że odzyskuję kontrolę nad moimi finansami i to bardzo przyjemne uczucie. W końcu mogłam założyć konto oszczędnościowe i mieć co na nie przelać :)

    Jeśli zaś chodzi o moje sposoby:
    1. Zdecydowanie kontrolowanie wydatków. Każdy z nas ma jakieś stałe wydatki (bilety miesięczne, opłaty za mieszkanie, prezenty urodzinowe), warto na spokojnie usiąść, spisać kwoty, które musimy na to przeznaczyć. Ja tworzę arkusz na każdy miesiąc, dzięki czemu wiem, ile na pewno muszę wydać, a jaką kwotą jeszcze dysponuję.

    2. Oszczędność energii, wody, gazu. Tego uczę się od rodziców. Gaszenie światła, korkowanie wanny, zakręcanie kranu, pranie w tańszej taryfie, energooszczędne żarówki. Sama np. kiedy chcę zrobić romantyczny nastrój puszczam w ruch świeczki, a nie miliony światełek czy lampek (chociaż je uwielbiam)

    3. Dbanie o siebie i przestrzeń wokół siebie. Chociaż to dziwna porada, to uważam, że bardzo ważna. Ja sama staram się mniej czasu bezużytecznie ślęczeć przed komputerem, telewizorem czy telefonem, scrollując facebooka czy oglądając seriale. Uważam, że to ma świetny wpływ nie tylko na moją głowę, ale i na rachunki :) Poza tym dbanie o swoje rzeczy, odzież, obuwie i ograniczenie wydawania fortuny na coraz to nowe kosmetyki czy ciuchy. Zadbane obuwie i odzież nie tylko posłużą nam dużo dłużej (nie musimy kupować nowych co sezon), ale i dużo lepiej wyglądają. Kosmetyki nie zagracają przestrzeni, same wiemy co mamy pod ręką i także nie kupowanie nowych co tydzień to znaczna oszczędność. Ja np. często tworze je sama – peelingi cukrowe do ciała i twarzy, sera na noc z olejów, olejowanie włosów czy żel lniany do utrwalania fryzury.
    Jeśli chodzi o zakupy ciuchowe, świetną sprawą są aukcje, second-handy, promocje i zniżki z okazji np. newsletterów. Kolejny sposób na wydanie mniej.

    4. Zakupy. Mój mistrz czyli mój partner nauczył mnie, jak rozsądnie planować jadłospis na cały tydzień. Poza tym jak na Mazowszanina przystało nie znosi, jak coś się marnuje ;) Pozwala mi to też na kreatywność w kuchni – łatwiej się gotuje, kiedy idzie się do sklepu i kupuje wszystko, na co ma się ochotę, ale ciekawiej jest, kiedy trzeba wyczarować coś smakowitego z tego, co ma się w lodówce. Mamy też fuksa i dostęp do własnych warzyw – niskim kosztem możemy sami zrobić sobie kiszone ogórki, buraczki czy przecier pomidorowy, nie wspominając o zapasie warzyw (zdrowszych i smaczniejszych) na zimę. Zapasy i samodzielne zaprawy można zrobić także nie mając własnego pola, teraz dostęp do ekologicznych warzyw i owoców jest dużo prostszy.
    Mam też zwyczaj tworzenia własnych środków chemii gospodarczej. W większości wypadków soda i ocet zmyją wszystkie plamy. Kolejna rzecz do listy, która nie tylko pomaga nam oszczędzać, ale jest świetna dla środowiska. Można stworzyć własne płyny do czyszczenia lodówki (bezpieczniejsze niż chemia ze sklepu), gazówki, mebli, łazienki, płyny do spryskiwania podczas prasowania. Uwielbiam takie małe domowe laboratorium (zboczenie zawodowe biotechnologa chyba).

    5. Konto oszczędnościowe, o którym wspominałam i system oszczędzania „ogonków”. Mam założony system oszczędnościowy, który zaokrągla każdą wydaną kwotę do 5 lub 10 zł i przelewa to na subkonto. Świetna sprawa. Poza tym zlecenie stałe na konto oszczędnościowe, pieniądze bezpieczeństwa.

    6. Stara i dobra skarbonka! Codziennie wrzucam „drobniaki” i czekam aż się uzbiera. Zwykle i tak wędruje to na konto oszczędnościowe, ale to też kolejny miły sposób, kiedy po miesiącu wpada kilkadziesiąt złotych :)

    7. Wszelkie postawy proekologiczne i recyklingowe. Segregowanie odpadów, wymiany książek czy płyt, wspomniane wcześniej kupowanie używanych produktów czy ubrań, korzystanie z roweru zamiast transportu miejskiego. To ostatnie ma też świetny wpływ na zdrowie i odkrywanie ciekawych miejsc w okolicy.

    Uff, 7 to moja szczęśliwa liczba! :)

  • k.Wiktoria

    Ja mam to szczęście i jeszcze przede mną parę lat mieszkania z rodzicami, nie musze opłacać rachunków czy kupować jedzenia ale i tak ciągle brakowało mi pieniędzy, dostaje to coś od rodziców czy „od babci” i nawet jak coś zarobiłam np we wakacje to kupiłam może jaką bluzkę za połowę tego a reszta znikała. Oczywiście głównym problemem (poza zamiłowaniem do kupowania książek) było jedzenie. Czy raczej spotkanie w McD ze znajomymi, sobotni wypad na pizze i w poniedziałek,rano przed szkoła na kawę. I tak pieniądze przesypywały mi się przez palce. Z nadejściem nowego roku wymyśliłam sobie takie „postanowienie” ( i nawet namówiłam do tego przyjaciółki) W styczniu nie chodzimy do McD na lody, nie jeździmy na burgery czy pizze do Zymftu ( ŚWIETNE miejsce z Żorach ;D) . Mamy 25 stycznia a ja ciągle mam pieniądze w portfelu, no nie zupełnie bo pół godziny temu zamówiłam sobie buty które miałam w głowie od kilku tygodni. Ale jestem zadowolona i nie robię sobie wyrzutów jak zawsze w „Maku”. ( nie mówiąc jaki ma to wpływ na figurę ;P )

  • Wpisanie wszystkich wydatków do tabelki mnie przeraża, chyba sama boję się uświadomić sobie dosadnie, ile miesięcznie wydajemy ;) W firmie budżet mam raczej okiełznany i wiem, jakie są koszty i przychody, w domu idzie mi znacznie gorzej

  • M.

    Ja może z tym sposobem na oszczędzanie pójdę w nieco innym kierunku – a mianowicie WYMIENIAJ ZEPSUTE KRANY.
    Generalnie większość ludzi ma gdzieś w tyłu głowy poczucie, że powinni gasić światła za sobą i wyłączyć komputer na noc, nawet jeśli nie chce im się do tych rad stosować… Ale czy wiecie, że przez jeden zepsuty, kapiący złośliwie kran (10 kropel na minutę, czyli już dość poważny zawodnik) możecie stracić 2000 litrów wody na rok? Ja też nie wiedziałam, póki nie przeczytałam o tym w jakieś gazetce wątpliwych lotów, więc – biorąc pod uwagę wiarygodność źródła – dalej nie wiem dokładnie ile tych litrów się na rok marnuje, ale nie zmienia to prawdy – c o ś się marnuje. Od tamtej pory wykazuję czujność jeśli chodzi o potencjalne przecieki.
    Kran kapie w najlepsze, a ja biednieję. Kap, kap, kap, zmarnowana woda, kap, kap, kap, rachunek idzie w górę, kap, kap, kap, woda to eliksir życia do której nie wszyscy na naszej planecie mają dostęp, kto to widział, żeby tak po prostu pozwolić jej kapać. Kap, kap, kap, kapie to jak w jakiejś chińskiej torturze wodnej, tylko to nie ja zwariuję, ale mój budżet. Kto wie ile koniec końców z tych wszystkich naszych popsutych kranów się wykapie? Całe jeziora i oceany to w końcu nic innego jak kropla dodana do kropli dodana do kropli dodana do…
    Tak więc strzeżcie się towarzysze. Możecie mieć w domu nie tak cichego sabotażystę. Dorwijcie drania i naprawcie lub wymieńcie na lepszy model. Ja już dawno pozbyłam się skrupułów. Kapanie w mojej obecności jest zabronione. Kapiesz – wylatujesz.

    Oooo, widzę, że Roca także nie lubi cieknących kranów i w swoich poradach również poleca ich likwidację. A myślałam, że jestem wybrańcem, który jako jedyny dostrzegł zagrożenie… ilość zmarnowanej wody też już jest inna, wiedziałam, że gazeta kłamała jak z nut, wiedziałam! Wracając jednak do aplikacji Roca, ze wszystkich porad najbardziej lubię „kąpielową logistykę”. Ja nigdy nie mam nic przygotowane za wczasu i potem dochodzi do Wydarzeń z mokrą podłogą i ogólną mokrością wszelaką w roli główniej. Kąpielowa logistyka – to brzmi po prostu dobrze. Czas popracować nad kąpielową logistyką nie tylko ze względu na mnie, ale także mój budżet i dobro planety.

  • Ola

    Do Twojej listy dodałabym jeszcze używanie pokrywek podczas gotowania, zużyjemy mniej gazu/energii :) Mam dobry sposób na oszczędzanie wody podczas kąpieli pod prysznicem- myję się w chłodnej wodzie, dzięki temu kąpiel trwa krócej niż przy wodzie cieplejszej. Jest to sposób nie tylko na oszczędność wody i czasu ale też jędrną skórę, szczuplejszą sylwetkę i hartowanie zdrowia, polecam :) Z aplikacji „Lubię wodę” zainteresowała mnie porada dotycząca używania słuchawki prysznicowej ze strumieniem bąbelkowym, wydaje się, że może to być oszczędne i przyjemne za razem :)

  • Ania

    Moja sztandarowa rada dotycząca oszczędzania to: żyj ekologicznie! Jako osoba, która ma lekkiego fioła na punkcie domowej ekologii, bardzo sobie cenię fakt, że niemal wszystkie zasady rozsądnego gospodarowania zasobami pociągają za sobą oszczędności finansowe :) Wiele takich zwyczajów wyniosłam z domu i chyba dzięki temu uniknęłam szoku rachunkowego po wyprowadzce od rodziców :)

    I tak, kilka porad „ekologiczno-oszczędnościowo-kuchennych”:

    1. Aby zrobić sobie kubek herbaty nie trzeba gotować 1,5 litra wody! Wystarczy czajnikowe minimum (zazwyczaj ok. 0,3-0,5 l). Szczególnie zimą, kiedy ciepłe napoje pije się naokrągło, można w ten sposób zaoszczędzić sporo prądu (lub gazu).
    2. Jeżeli chcę upiec pizzę i ciasto, to nie nagrzewam piekarnika dwa razy, tylko od razu po pizzy wstawiam ciasto. Z zaplanowanym jadłospisem i odrobiną zręczności można „za jednym nagrzaniem piekarnika” przygotować kilka dań (ot, do pizzy dorzucić warzywa w folii, a do ciasta granolę).
    3. Gotowanie pod przykrywką – zawsze wydawało mi się oczywiste, ale okazuje się, że dla wielu osób nie jest.
    4. Minimalizacja liczby naczyć do mycia (to z oszczędności, nie z lenistwa!) – oczywiście nie zamierzam nikogo zachęcać do jedzenia z brudnych talerzy ;) Ale – różne warzywa można ugotować w tym samym garnku (przydają się specjalne sitka do zawieszenia), jedną szklanką można odmierzyć i mąkę, i mleko (byle w tej kolejności), etc. Drobnostki, ale kto lubi spędzać mnóstwo czasu przy zlewie?
    5. Naturalne środki czyszczące – ocet, soda oczyszczona i cytryna – naprawdę świetnie sobie radzą! Te ostatnie może nie są super tanie, ale nie trzeba od razu kupować cytrusów „do czyszczenia” – można przetrzeć zabrudzone powierzchnie skórką po wyciśniętej cytrynie.
    6. Inwestycja w filtry do dzbanka zamiast wody butelkowanej. Te filtry też super tanie nie są, ale jak ktoś pije dużo wody to na pewno się opłaci. A może taki zakup zmobilizuje kogoś do regularnego picia wody?

    Jeśli chodzi o aplikację – z porad wygrywają perlatory! Nie dość, że oszczędne, to jeszcze jakieś takie przyjemniejsze od zwykłej słuchawki, no i bardzo łatwe do zastosowania u siebie :)

    W ogóle bardzo podoba mi się funkcja licznika wody, daje do myślenia.

  • Zdrowit Tka

    Tez jestem raczkujaca pania domu (z podpbnym stazem co Ty;) rowniez staram sie oszczedzac i prowadzic w miare racjonalnie domowy budżet. Moje zlote rady:
    1 Wieksze zakupy raz w miesiacu!
    Sporzadzamy liste zakupow (ktora wisi na lodowce i jak cos sie konczy od razu wpisujemy -pco zaoszczedza tez czas;)) i na początku miesiaca, po wyplacie robimy duze zakupy spozywczo-chemiczno-kosmetyczne. Produkty spożywcze mrozimy. Takie duze zakupy co prawda powoduja ze wydajemy jednorazowo sporo pieniędzy ale kupujemy tylko produkty z listy, nie musimy sie martwic na codzien ze czegos nam braklo, nie musimy codziennie chodzic do marketów. Uzupelniamy tylko pieczywo;)
    2. Gotujemy obiad na 2-3dni
    3. Podczas gotowania uzywamy pokrywek- zawartosc garnka szybciej sie zagrzeje
    4. Na noc wylaczamy wszystkie domowe sprzety (oprocz lodowki;))
    5. Nigdy nie zagotowujemy calego czajnika woda tylo tyle ile nam potrzeba (zima świetnie sprawdzi sie termos)
    6. Wszedzie mamy zarowki LEDowe
    7. Oszczedzwmy na srodkach chemicznych kupujac tansze odpiwiedniki znanych marek – sklad ten sam!
    8. Uszczelniamy okna, cieplo sie nie ulatnia tak szybko
    9. Jak mam nieduzo naczyn do umycia wole podgrzac wode w czajniku lub w garnku, bo zanim zleci z kranu chocby letnia woda zdaza zleciec hektolitry zimnej
    10. Wieczory spedzamy przy swiecach;) nie tylko ze wzg oszczednosciowych

  • Weronika Ziemann

    Bardzo interesuje się ekologicznym stylem życia, organizacją i planowaniem. Po dwóch
    latach mieszkania z mężem we własnym mieszkaniu, wypracowaliśmy już takie nawyki:

    1. Kontrolujemy budżet, ponieważ mąż zawsze lubił kupować zbędne gadżety.
    2. Mąż zamontował bezpieczniki, którymi można wyłączyć prąd i światło w
    konkternych pomieszczeniach na noc lub gdy nie ma nas w domu.
    3.
    Kupiliśmy lodówkę o wyższej klasie oszczędności energii, którą
    ustawiliśmy w nienasłonecznionym miejscu i zdaleka od kuchenki, aby
    pobierała mniej energi do schłodzenia. A rzeczy które do niej wkładamy
    nie są zbyt gorace.
    4. Używamy garnków, których średnica jest odpowiednia do rozmiaru palnika i gotujemy
    pod przykryciem na odpowiednim nie zbyt duzym ogniu.
    5.
    Jestem uzależniona od kawy, a zwłaszcza ciepłej dlatego wlewam
    odpowiednia ilość wody do gotowania, a kawe przelewam do kubka
    termicznego.

    6. Gdy używam piekarnika wyłączam go kilka minut przed końcem pieczenia, wysoka
    temperatura pozwala na dopieczenie ciasta lub potraw nawet do 10minut.
    7. Mąż zamontował włącznik do przyciemniania światła, który można wykorzystać
    przy ogladaniu telewizji:) lub odpoczywaniu.
    8.
    Gdy ugotuję przez przypadek trochę więcej np. ziemaniaków to robie z
    nich potem kopytka lub sałatkę nie wyżucam, a z suchego pieczywa robie
    bułkę tarta.
    9. Gotuje w kilkupoziomowym garnku zdrowiej i taniej :)

    10. Mąż zamontował także dozowniki do mydła i płynu do naczyń. Dzięki temu ograniczamy ich nadmierne zużycie.
    11. Zmywam w zlewie,który zamykam korkiem nie pod bieżącą wodą, a potem szybko spłukuje.
    12. Nie używamy bieżącej wody lub piekarnika do rozmrażania, produkty takie
    wyjmuje na noc rano są gotowe.
    13. Podczas mycia zębów używamy kubeczków :)
    14. Pranie wykonuje na trybie eko i tylko gdy pralka się zapełni, a do wsypywania
    proszku używam miarki, która pozwala na wsypanie odpowiedniej ilości i co nie powoduje marnowanie proszku.

    15.SKONSOLIDOWALIŚMY dostarczycieli mediów, dzięki czemu otrzymaliśmy
    rabaty :) i nie korzystamy z usług dodatkowych, które genarują zbędne koszty.
    16. Na zakupy, które robimy raz w tygodniu (z zaplanowana listą) wychodzimy tylko po
    jedzeniu. Dzięki temu unikamy kupowania zachcianek. Na zakupy zabieramy własne płócienne siatki:)
    17. Idąc na zakupy przeliczam czy dana promocja to na pewno promocja bo często zdarza
    się, że tak nie jest niestety.
    18. W życie wprowadzilismy minimalizm potrzebnych rzeczy i kosmetyków :)
    19.Założylismy konto oszczędnościowe i korzystamy z kart rabatowych.
    20. Często korzystamy z biblioteki, a interesujące magazyny czytamy elektronicznie.

    21.Staram się regularnie rozmrazać zamrażalnik, który gdy jest zbyt oblodzony
    zużywa więcej prądu.
    22. Spłukując wodę w toalecie, korzystamy z mniejszego przycisku.
    23. Detergenty kupuję jako zamienniki maja takie same działanie i w większych
    pojemnikach .
    24. Kanapki do pracy pakuje w plastikowe pudełko wielorazowego użytku:) dzięki temu nie
    wydajemy dodatkowych pieniedzy na jedzenie poza domem.
    25. Telefon po naładowaniu odłaczamy od kontaktu, ponieważ naładowany telefon
    pobiera jeszcze ponad 50% energi takiej jak podczas ładowania.

    26. Żarówki wymieniliśmy na ledowe.
    27. Odpadysegregujemy do odpowiednich pojemników.
    28. Nauczyłam się robić przetwory (sałatki, dżemy, ogórki, buraczki) nawet mężowi
    smakują, a dzięki temu oszczędzamy:)
    29. Na parapecie w kuchni mam hodowle przypraw swieżych i zdrowych.
    30. Nie posiadamy wanny, bierzemy tylko prysznic dzięki temu oszczedzamy:)

    Oto nasze nawyki,które weszły na w krew i z których jesteśmy dumni:) to właśnie
    nimi chciałam się z wami podzielić:)

    Ulubiona porada z
    aplikacji „Lubię wodę” to perlatory bardzo dobre rozwiązanie na zaoszczędzenie dużej ilości wody,
    które zamontujemy jak pozbieramy fundusze.

  • Infinifable

    Bardzo przydatny i motywujący artykuł i rady zawarte w komentarzach. :)
    Można stworzyć dobry poradnik dla osób, którym oszczędzania jest mało, i dla tych, które sobie z tym tematem nie radzą. Jak to poczytać, to otwierają się oczy na to, że pieniądze same nie uciekają – to my sami je czasem wręcz wyrzucamy.

    Dla mnie każda złotówka jest warta, więc staram się zwiększać pieniążki aniżeli je marnować. Poza tym dzięki temu przyczyniam się do ochrony środowiska, co też jest mnie istotne. Sposoby, z jakich korzystam, mogę podzielić na dwie sekcje:

    DOM:
    – Kwestia kaloryferów, którym można ustawiać temperaturę i rzadsze załączanie się w nocnej porze. Wychodząc z domu zawsze je wyłączam, nie ma potrzeby by były włączone jak nikogo nie ma w domu.

    – Nie piorę w pralce pojedynczych rzeczy. Piorę dopiero jak się uzbiera większa ilość.

    – Płyn do mycia naczyń oraz mydło kupuję w dużym opakowaniu, a później przelewam do mniejszego używanego na co dzień. Nie musi być markowe (drogie), bo składy mają takie same.

    – Wodę kupuję w zgrzewkach, wychodzi taniej, a np. na siłownię zawsze przelewam sobie wodę do mniejszej butelki dzięki czemu nie płacę każdorazowo za zakup.

    – Suszarka do włosów tylko od święta, zazwyczaj korzystam z naturalnego wysychania włosów.

    – Zrezygnowałam z prostownicy i dla wyglądu moich włosów i dla kieszeni.

    – Usługi kosmetyczne, takie jak np. paznokcie, lub fryzjerskie jak uczesanie, wykonuję sama u siebie w domu, bez żadnych kosztów. Jestem samowystarczalna i żadna impreza czy wyjście nie zmuszą mnie do płacenia grubych pieniędzy innym osobom za coś, co potrafię zrobić sama. :D

    – Ubrania! Warto robić porządki w szafie – nie dość, że wiemy co w niej mamy i nie kupujemy niepotrzebnie rzeczy to możemy niektóre oddać lub sprzedać. Ja korzystam ze strony internetowej vinted, na której mogę sprzedać swoje rzeczy, kupić inne dużo taniej lub się nimi wymienić. :)

    – Często jeśli muszę kupić np. bieliznę to wybieram outlety np. intimissimi, dzięki czemu zaoszczędzam naprawdę spore kwoty. Kobiety z pewnością będą wiedziały o czym mówię. :D

    – PIT rozliczam sobie sama i mogę wybrać dowolny cel mojego 1%, a nie ten kto sam wybierze, lub nie wybierze wcale. Zyskuję do 50 zł w kieszeni.

    – Zmieniłam sieć komórkową na taką, w której jest większość moich bliskich osób. Dzięki temu rozmowy mamy za darmo, a ja nie nadpłacam, tak jak robiłam to w poprzedniej sieci.

    – Co do telefonu. Często słyszę, że któremuś mojego znajomemu się popsuł, bo spadł, pękła szybka, etc. Ja wyposażyłam się w etui. Teraz upadki mojemu telefonowi nie są straszne i od 1,5 roku nie wydałam ani grosza na żadne naprawy.

    – Drukuję w opcji dwustronnej, nie zaś jednostronnej, i często w dwóch kolumnach. Jest i czytelniej i mniej papieru się zużywa. Niektóre rzeczy zaś wolę przenieść na telefon np. w wersji PDF niż drukować.

    – Porównuję ceny. Stacjonarnie i poprzez internet. Tym sposobem np. lekarstwa w jednej z aptek mam o kilka złoty taniej niż w innej, produkty domowe, kosmetyki.

    – Kosmetyki czasem tworzę sama z tego co jest pod ręką. Peeling zwłaszcza, lub odżywki na twarz, włosy, paznokcie.

    – Prezentów nie kupuję w ostatniej chwili. Zazwyczaj kilka miesięcy wcześniej, kiedy jest spokojnie, a ceny nie podwyższają się z dnia na dzień.

    – Staram się uczyć przy dziennym świetle, nie czekać z tym do wieczora i do włączania dodatkowych świateł.

    – Nie kupuję organizerów do biżuterii, bo… kolekcjonuję pudełka. Z nich mam świetny schowek dla moich błyskotek. Ale to też tyczy się innych rzeczy, jak np. słoików. Nie wyrzucam, a myję i przydają się np. na jakieś przetwory. Można też zrobić z nich wazon, czy świecznik. Kreatywność pozwala zaoszczędzić.

    – W mojej pracy jest jakaś dziwna praktyka zasłaniania żaluzji i zapalania światła. Oczywiście odsłaniam żaluzje i wyłączam światło. Niesamowicie dziwi mnie to, że ludzie tak robią.

    Poza tym jeśli zauważę jakąś usterkę jak cieknący kran czy zepsuta spłuczka to od razu dzwonię po hydraulika.

    NA ZEWNĄTRZ:
    – Wybierając się na zakupy najpierw robię przegląd rzeczy, które mam i których mi brakuje, po czym tworzę listę zakupów i skrupulatnie z nią kupuję produkty. Nie dość, że oszczędzam, to nie wyrzucam nadmiaru kupionych rzeczy, a przy okazji dbam o zdrowie, kiedy nie wkładam wszystkiego jak leci do koszyka…

    – Reklamówkę na zakupy posiadam swoją. Przez to mam parę groszy do przodu i nie zbieram ich nadmiaru w domu.

    – Rzadko noszę ze sobą pieniądze tak w ogóle. A jeśli już to kartę. Jako, że w niektórych sklepach są limity i można płacić kartą dopiero od 10 zł, 20 zł, to skutecznie mnie to zniechęca do kupna np. samego batonika. A nawet i bez limitów.

    – Kocham tego, kto stworzył bibliotekę. Nie dość, że mam wybór jak ta lala, to mam miejsce w domu na coś innego niż tylko książki… :D Przeczytam książkę, oddam, wypożyczę następną, przeczytam, oddam. 

    – Poruszam się komunikacją miejską, więc inwestuję w kwartalne bilety, nie zaś miesięczne, co daje mi 25 zł w kieszeni.

    – Jeszcze lepiej opłacać studia w mniejszych ratach. Zmieniłam płatność z 10 rat na 2 i… zyskałam tym 600 zł i spokój w głowie. 

    Tym pozytywnym akcentem zakończę już moje codzienne oszczędzanie. :D

    W aplikacji Lubię wodę Roca zwróciłam uwagę na ‘Kąpielową logistykę’, czyli stawianiu niezbędnych kosmetyków w pobliżu siebie podczas brania prysznica. Powinno być to oczywiste, a złapałam się na tym, że nie zawsze o tym pamiętam. I tak czasem, woda się lała, a ja skakałam po ‘ten żel do mycia’, które stoi na półce… Dzięki za przypominajkę. :)

  • Marta Radwańska

    Ojej ile porad! :)
    Całe szczęście dobre nawyki w stylu gaszenie światła i zakręcanie wody przy myciu zębów wyniosłam z domu :) dzięki Mamo!
    Dobrze o tym pamiętać zwłaszcza, że wynajmuję mieszkanie i mam rachunki w cenie. Mogłabym i lać wody i grzać ile dusza zapragnie, no ale właśnie, nie tego mama uczyła :)
    Mój sposób na oszczędzanie? Świadomość i wyznaczanie celów!
    Zapisuję wszystkie wydatki w tabelce w Excelu, a do tego mam w mieszkaniu widoczne skarbonki z opisem i zdjęciem rzeczy na które zbieram. Zwykle to podróże. Te same zdjęcia mam w portfelu i ilekroć go otwieram, żeby wydać kasę bez sensu to od razu mi się przypomina, że bardziej wartościowy od kolejnej bluzki albo batonika będzie wymarzony wyjazd. Wtedy chowam daną kwotę, która właśnie miała być wydana, do osobnej przegródki, a następnie wrzucam do odpowiedniej skarbonki. Sposób o tyle dobry, że nie odczuwam na co dzień tych kwot ,a do tego takie podejście generuje minimalizm, którego jestem fanką.
    Z listy porad Roca wybieram Sterowanie ciepłem. Bardzo przydatna funkcja, bo aż żal patrzeć ile wody musi „upłynąć” zanim na trzecie piętro doleci ciepła :)
    Dzięki za ciekawy post!
    Udanego dnia!

  • Ala

    Hmm właściwie to już chyba wszystko zostało powiedziane, tym bardziej że jeszcze nie przebrnęłam przez wszystkie komentarze. Może dodam tylko, że gotując wodę na herbatę wlewam tylko tyle ile mi potrzeba ( np. na szklankę ) oszczędzam w ten sposób i wodę i energię lub resztę wody wlewam do termosu i popijam w ciągu dnia. Jeśli mam trening na hali, to obowiązkowo kąpię się w szatni, a nie jak kiedyś dopiero w domu. I ostatnio łapie się na tym, że komórkę ładuję w pracy, czy właśnie w szatni, a nie w domu. Zamiast rozkręcać grzejniki, wolę cieplej sie ubrać, to również spora oszczędność.
    A poradę Roca, którą koniecznie muszę wypróbować, to założenie perlatora, o którym już czytałam, ale jeszcze nie założyłam.

  • Marta Laskowska

    Bardzo fajny artykuł – przydatne i inspirujące porady, także w komentarzach.

    Zimą do podlewania kwiatów używam rozpuszczonego śniegu zza okna, jeżeli spadnie ;-) Całym rokiem biorę wodę z filtra do wody, który trzeba przelać dwa razy. Podczas gotowania w zlewie zawsze stoi miska, żeby nie odkręcać co chwilę wody do mycia rąk na przykład. Szampon do włosów, mydło w płynie oraz płyn do mycia naczyń rozcieńczam wodą – przelewam do specjalnych pojemników, które spieniają preparat; wlewam 1/4 pojemnika środka, a resztę wody. Jako świeża mama często zapieram poplamione ubranka maluszka, więc robię to po kąpieli córki w ciepłej jeszcze wodzie w wanience.

    Jeśli chodzi o oszczędzanie to do specjalnego ślicznego słoika wrzucam wszystkie pięciozłotówki. Dosyć szybko można uzbierać sporą sumę :-)

    Poradę z aplikacji to zdecydowanie wybieram zwracanie uwagi na to, co wyrzucamy do muszli klozetowej. Tak mało nas to kosztuje, a tak dużo daje. Zapchany kibelek powinien przekonać każdego.

  • Bogusia Lewandowska

    Alino,

    Moja mama zawsze była bardzo oszczędną kobietą. Odkąd pamiętam zawsze uczyła mnie jak w przyszłości praktycznie prowadzić dom. Dziś kiedy mam już 28 lat wdrażam jej zasady i czuje się z tym bardzo dobrze. Chyba mam to już we krwi. Nawet jeśli nie zależy nam na oszczędzaniu pieniędzy to warto być eko i dbać o otaczające nas środowisko. Aplikacja Roca „Lubię wodę” rzeczywiście bardzo fajna- przejrzałam zasady i wybieram mało znaną zasadę dot. umieszczenia kosmetyków w zasięgu ręki aby skrócić czas kąpieli. Wiele osób na to nie zwraca uwagi, a rzeczywiście nasza logistyka łazienkowa ma znaczenie przy oszczędzaniu wody. Odniosłabym tę zasadę również do wyjmowania kosmetyków, których używamy podczas mycia przy umywalce, czyli wszelkich peelingów, żeli do mycia twarzy. Dobrze jest przygotować wszystkie kosmetyki do mycia i ręcznik aby nie szukać ich podczas spływu wody i przy okazji nie denerwować się :)

    Poniżej moje zasady, które tak naprawdę są już przyjęte do mojego życia jak regularne jedzenie posiłków :)

    1. Światło. Dostosowanie światła do swoich potrzeb a nie do mieszkania, czyli jak oglądamy TV wyłączamy światło w pokoju, jak jemy kolację świeci się tylko kinket, jak prasuję zapalam światło główne. Zawsze wyłączamy światła w pomieszczeniu w którym nie przebywamy :)
    Zamontowaliśmy żarówki ledowe, które zużywają mniej energii. Widać również po rachunkach, że jest to dobry wybór :)

    2. Ciepło. Zakręcamy grzejniki, gdy wyjeżdżamy. Zmniejszamy temperaturę w grzejnikach, gdy do pomieszczeń zagląda słońce, bądź wietrzymy mieszkanie.

    3. Woda. Pranie nastawiam na tryb eko, zmywanie naczyń w zmywarce również. Korzystam z prysznica- mamy zamontowaną baterię termostatyczną (co oznacza, że nie zużywam dużej ilości wody aby ustawić, dopasować temperaturę kąpieli). Zawsze zużywam tyle wody ile potrzebuje, nie leci ona bezsensownie podczas np. mycia naczyń, czy zębów :) Gotuje w czajniku tyle wody ile zużyję. Nie używam wody butelkowej tylko filtrowaną. Jak jest deszcz wystawiam kwiaty na balkon aby umyły się i nasączyły wodą :)

    4. Sprzęt AGD. Używam sprzętów, energooszczędnych klasy A. Moja kuchnia indukcyjna zużywa mniej energii niż zwykłą kuchnia elektryczna. Nastawiam opcję vacation na lodówce czyli pobiera ona wtedy mniej prądu, gdyż nie dochodzi do niej ciepło podczas częstego otwierania lodówki. Często wkładam mrożonki do lodówki na noc, w ten sposób rozmrażane jedzenie ochładza lodówkę i nie włącza się jej system chłodzenia. (To genialna zasada mojej mamy:). Nastawiam w laptopach opcję oszczędzania energii. Mój mąż włącza w TV system rozpoznawania ruchu tzn. że gdy zasypiamy TV sam się wyłącza, gdyż nie rozpoznaje naszego ruchu. Ta opcja jest w dużej liczbie TV, ale żadko kto z niej korzysta…

    5. Korzystamy z taryfy dostawcy energii w systemie rozliczenia rocznego –co zmniejsza nam cykliczne opłaty. Ustawione mamy dwie taryfy. Podczas czasu taryfy nocnej (tańszej) włączamy zmywarkę, pralkę, ładujemy laptopy i inne sprzęty. Nie zostawiam ładowarek w kontaktach, aby nie pobierać prądu. Jak wyjeżdżamy wyłączamy sprzęty, które zużywają energię czyli np. TV, router.

    6. Staram się gotować na kuchni indukcyjnej niż rozgrzewać piekarnik do jednej potrawy, jeśli jest taka opcja odpalam opiekacz z funkcją grilla.

    7. Jedzenie. Zakupy robimy na targach, bazarach gdzie ceny są atrakcyjne. Mrozimy owoce w sezonie aby w zimę nie kupować mrożonek. Zawsze jak gotujemy używamy pokrywek aby podczas gotowania nie marnować energii i zmniejszyć czas gotowania. Podczas zakupów wybieram produkty w dużych opakowaniach. Mam wtedy więcej produktu za nieznacznie większą ceną. Chodzę na zakupy z listą, choć nie ukrywam, że pilnowanie się tylko listy nie zawsze się udaje.

    8. Nie kupuje zbędnych ulepszaczy typu ściereczki do mebli, do drewna, do szyb, do luster- stosuje naturalne metody aby zachować czystość, przeraza mnie ilość chemii jaka jest w tego typu produktach.

    9.Darmowy Internet Aero – czyli darmowy sposób na oszczędność, jeśli z Internetu korzystamy tylko do przeglądania stron www Aero w zupełności nam wystarczy.

    10. Mam wprowadzone zasady sprzątania. Pralkę ustawiam jak jest pełna, wtedy proszek do prania czy płyn do płukania nie jest bezsensownie zużywany. Zmywarkę włączam jak jest zapełniona wtedy również w tym samym czasie więcej rzeczy umyje się.

    11. Gdy decydowaliśmy się z mężem na zakup samochodu aby dojeżdżał do pracy (prawie 40 km dziennie) to wzięliśmy pod uwagę ilość spalanego paliwa na 100 km, żeby miał system smart stop czyli gasł na postoju, czy podczas stania w korku, posiadał energooszczędne opony czyli ze specjalnym bieżnikiem. Z samochodu jesteśmy zadowoleni, zwłaszcza z ograniczonych wydatków na paliwo :)

    12. Bilet na komunikację miejską kupuje co 3 miesiące a nie co 1 miesiąc co pozwala mi zaoszczędzić 15 % w porównaniu do zakupu co miesiąc. Podobnie robię z kartą do telefonu, która doładowuję co 3 miesiące. Korzystanie z pakietów kilkumiesięcznych w różnych sferach usług zawsze pozwala zaoszczędzić niż kuszenie się na miesięczne aktywacje.

    13. Dbanie o sprzęt – najważniejsza zasada, jeśli będziemy dbali o otaczające nas przedmioty to nie będziemy inwestowali w ich naprawę, dlatego odkamieniam regularnie baterie umywalkowe, wlewam do żelazka wodę destylowaną, pilnuję aby nie przypalić patelni :) Dbam o przedmioty aby służyły mi dłużej:)

    14. Prowadzę domowy budżet od trzech lat, spisuje wszystkie wydatki i przychody. Porównuje mój dochód z poszczególnych miesięcy. Analiza pozwala mi na zwrócenie uwagi w jakich dziedzinach życia mogę sobie pozwolić na przeznaczenie większej liczby pieniędzy. Bardzo mnie skusił budżet o którym wspomniałaś (od Michała Szafrańskiego) – muszę ulepszyć swój bądź przerzucić się na jego plik ;)

    Trochę się rozpisałam, ale temat na Twoim blogu naprawdę skusił mnie do podsumowania jakich zasad się trzymam :) pozdrawiam serdecznie Bogusia

  • Konkurs jest już ZAKOŃCZONY, dziękujemy wszystkim za publikację ciekawych zgłoszeń! :)

  • Kontrola budżetu – kiedyś dla mnie czarna magia. Dzisiaj działanie, które zmieniło moje nawyki. I nagle konto zrobiło się jakby bardziej „szczelne”. Pieniądze przestały uciekać nie wiadomo gdzie. No i przede wszystkim, dokładnie sprawdzam wszelkie paragony przy większych spożywczych zakupach.

  • świetne narzędzie do planowania oraz kontrolowania wydatków, a jak wiadomo zarządzanie domowym budżetem nie jest łatwą sprawą ;) chętnie wypróbuję

  • aga_371

    Ja polecam aplikację MONEY LOVER :) odmieniła moje spojrzenie na wydatki :)

  • Magda W

    Super porady, warto wiedzieć takie rzeczy po co przepłacać ;) jedynie nie zgodze się z zakręcaniem wody podczas namydlania się pod prysznicem brr zamarzłabym !