Długo nie wiedziałam jaką suknię ślubną tak naprawdę chciałabym mieć. Nie marzyłam o niej, nie śniłam, ani też nie snułam planów dotyczących tej jedynej kreacji. Większość sukni ślubnych, jakie widywałam na zdjęciach w internecie i w salonach była zupełnie nie w moim stylu…

Wiedziałam, że chcę coś bardzo prostego, skromnego, raczej minimalistycznego. Żadnych warstwowych halek, usztywnień, krynolin, zdobionych koronek i koralików.

Zrobiłam sobie porządny research na Pinterescie i udało mi się wyciągnąć „średnią” ze wszystkich zdjęć, które wpadły mi w oko. Miało być lekko, odrobinę boho i zwiewnie. Wyobrażałam sobie siebie jako taką – jak już Wam pisałam – nimfę, rusałkę, czy coś w tym stylu. Może i brakuje mi „rusałkowej” figury, ale co tam, może nie będzie tak źle :D

Z taką właśnie wizją wybrałam się na poszukiwania do salonów sukien ślubnych…

Suknia ślubna boho - designyourlife.pl

♥ Znasz już pozostałe wpisy w mojej ślubnej serii? ♥

Poszukiwanie i zakup sukni ślubnej – praktycznie wskazówki

Muszę przyznać, że to było bardzo ciekawe doświadczenie, szczególnie wizyta w tych pierwszych salonach, gdy jeszcze nie miałam pojęcia jak „to” wszystko na ogół się odbywa…

Na pierwsze poszukiwania sukni ślubnej dobrze jest wybrać się odpowiednio wcześniej, nawet 9-12 miesięcy przed wyznaczoną datą ślubu. Oczywiście, że damy radę gdzieś kupić, albo zamówić do szycia suknię na 2 miesiące przed datą, ale już nie w każdym sklepie i nie od każdego producenta. Ja poszukiwania zaczęłam 7 miesięcy przed ślubem, a 5 miesięcy przed złożyłam zamówienie na tę wybraną.

Nie wiedziałam, że do salonu nie można sobie tak po prostu przyjść, że trzeba się wcześniej zapowiedzieć i umówić na konkretną godzinę. To nie jest sklep z ciuchami, w którym wolno samodzielnie myszkować pomiędzy wieszakami. Pracownica salonu poświęca nam i tylko nam całą swoją uwagę, zwykle przez czas jednej godziny. Wysłuchuje naszych oczekiwań, przynosi odpowiednie modele, a później pomaga nam się w nie ubrać.

W ciągu godziny udaje się zwykle przymierzyć kilka sukien ślubnych – 2, 3, może 6, to wszystko zależy od naszego tempa. Czasem po 10 sekundach chcemy zdjąć z siebie model, który nie przypadł nam do gustu, a czasami przez 30 minut gapimy się na siebie w lustro… :)

Ważne! Co mieć ze sobą?

  • Dobrze mieć na sobie ładną, cielistą bieliznę nie prześwitującą przez materiał, taką w której nie będziemy czuć skrępowania przed pracownicą salonu, podczas gdy pomaga nam się ubrać :)
  • Warto żeby biustonosz miał odpinane ramiączka.
  • A także: dobrze zabrać ze sobą wygodne szpilki, bo może się okazać, że w salonie nie będą mieli naszego rozmiaru i będzie nam przez godzinę niewygodnie.

W wielu salonach nie pozwalają na robienie zdjęć, dlatego jeśli jakiś model wyjątkowo wpadnie nam w oko, to musimy poprosić o zapisanie nazwy, by później odnaleźć go sobie w internecie. Kompletnie nie rozumiem sensu takiego zakazu. Każda przyszła panna młoda chciałaby na spokojnie pooglądać się na zdjęciach już w domu. Na wystylizowanej modelce wszystko wygląda przecież zupełnie inaczej.

Na poszukiwania koniecznie trzeba wybrać się z otwartą głową i nie być zbyt upartą. Warto oczywiście mieć swoją wizję, ale tutaj właśnie jest pora, by własne wyobrażenia o idealnym modelu skonfrontować z rzeczywistością.

Początkowo – zgodnie z moimi wyobrażeniami – poszukiwałam zupełnie innej sukni, ale po przymierzeniu kilkunastu wiedziałam, że muszę trochę zmienić kierunek. Okazało się, że te z bardziej zabudowaną górą optycznie skracały moją sylwetkę, a najkorzystniej wyglądam w gorsetach bez ramiączek. A wierzcie mi, że była to ostatnia rzecz, jakiej mogłabym się spodziewać. Nie chciałam przecież niczego sztywnego, a gorsety kojarzyły mi się bardzo negatywnie…

A tu proszę, niespodzianka – tylko w takim fasonie czułam się w 100% dobrze :)

Moja suknia ślubna

Jak widzicie – wybrałam bardzo prosty, skromny model. Można by powiedzieć – nic specjalnego, taka zwyczajna, prosta sukienka. To właśnie w niej poczułam się swobodnie, nie skrępowana, czułam się sobą.

Suknia uszyta była z delikatnego muślinu, na gorsecie wykończona niewielką, gipiurową koronką. Żadnych więcej zdobień i drapowań, lekko spływała do ziemi.

Suknia ślubna boho - designyourlife.pl

Zależało mi na tym, by suknia była jak najprostsza, bo uzupełnieniem dla mojej „stylizacji” miały być pozostałe elementy:

  • Bukiet ślubny
  • Wianek z żywych kwiatów
  • Rozpuszczone, pofalowane włosy
  • Biżuteria, którą od dawna noszę na co dzień (moje ukochane bransoletki z Pandory)
  • Neutralny, pastelowy manicure
  • Buty ślubne w kwiaty, których nie widać :D

Suknia ślubna boho - designyourlife.pl

Kupowałam ją w Katowicach, w salonie sukni ślubnych Madonna – bardzo przyjemne miejsce, które jak najbardziej polecam! Dzięki panującej tam atmosferze każda przyszła panna młoda może poczuć się naprawdę wyjątkowo. Suknia została uszyta na miarę. Zamówienie w salonie w salonie składałam 5 miesięcy przed ślubem, dzięki czemu wszystko mogło spokojnie zostać zrobione na czas. Firmy szyjące swoje kolekcje za granicą mają niestety takie długie terminy realizacji.

Koronkowe bolerko do sukni ślubnej

W Madonnie do sukni zaproponowano mi również koronkowe bolerko, również uszyte na miarę. Początkowo go nie chciałam, ale pogody w Polsce nie da się niestety przewidzieć.

Bolerko miałam na sobie jednak tylko na samym początku, w czasie ślubu. Później było mi w nim już za gorąco… Nawet na dworze, na tarasie, w środku nocy. Te emocje, sami rozumiecie!

Koronkowe bolerko do sukni ślubnej

Z tyłu, na całej długości zapinane było na malutkie, obciągnięte materiałem guziczki – jak się domyślacie zarówno jego zakładanie, jak i ściąganie zajmowało sporo czasu :)

Koronkowe bolerko do sukni ślubnej

Co zrobić z suknią ślubną po ślubie???

Słuchajcie, mam poważny dylemat. Naprawdę nie mam pojęcia, co z nią teraz zrobić. Początkowo chciałam ją sobie zostawić na pamiątkę. Na zawsze. Pokazać swojej córce, no i koniecznie wbić się w nią w 10 rocznicę ślubu. Tomkowi bardzo spodobał się ten plan odnośnie utrzymania obecnej figury w przyszłości – na Nim garnitur musi oczywiście leżeć równie doskonale, co w dniu ślubu!

Od ślubu minęły prawie dwa miesiące, no i patrzę tak na ten biały pokrowiec z suknią, który nie mieści się w żadnej szafie i tracę pewność. Może jednak sprzedać? Pomóżcie!

Zostawiłyście sobie swoje suknie ślubne na pamiątkę? A może wolałyście je sprzedać? Jeśli tak, to za jaką część początkowej kwoty? 

Bukiet ślubny pastelowy

Podzielcie się koniecznie swoimi refleksjami, mam nadzieję, że dzięki nim uda mi się podjąć właściwą decyzję :)


 

  • ewa

    Ja niestety nie podzielę się informacją o sukni, bo póki co nawet ślubu nie planuję w najbliższym czasie ;) Ale wierzę, że przechowywanie jej może być uciążliwe. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że jeśli już po 2 miesiącach zaczyna Ci to przeszkadzać, to może nie będziesz miała sentymentalnych wątpliwości przy sprzedaży :)

    Wyglądałaś przepięknie! Uwielbiam taką prostotę uzupełnioną dodatkami. Bukiet jest świetny. Bardzo podoba mi się też to, że nie kupowałaś specjalnie biżuterii tylko miałaś na sobie dokładnie to, co lubisz :)
    Mam natomiast pytanie do samej ceremonii, bo przez sezon urlopowy nie do końca śledziłam wszystkie wątki więc mogłam coś pominąć – dobrze widzę, że braliście ślub cywilny poza urzędem? Jeśli tak, to jak wrażenia? Nigdy nie miałam okazji uczestniczyć w takiej uroczystości i zawsze mi się wydawało, że to musi być takie bezduszne i biurokratyczne i wyprane z podniosłej atmosfery. serio – nie mam pojęcia skąd w mojej głowie taki obraz! nie jest zupełnie poparty ABSOLUTNIE ŻADNYM argumentem :D a z drugiej strony w ogóle nie biorę pod uwagę ślubu kościelnego, więc jeśli możesz się podzielić (albo inne komentujące) wrażeniami, to bardzo chętnie poczytam, jeśli ktoś potrafi rozwiać moje wątpliwości :))

    P.S. Ile trwał twój research na pintereście? :> śmiem przypuszczać, że długo :D

    • Hej, dzięki za miłe słowa! Zgadza się, braliśmy ślub w plenerze, poza urzędem. W żadnym wypadku nie powiedziałabym, że było bezdusznie. Wydawało mi się, że to właśnie w budynku urzędu tak będzie ;) Otwarta przestrzeń, ogród restauracji, nasi najbliżsi, kwiatowe dekoracje, to miało niesamowity urok.

      Myślę, że dużo zależy od urzędnika udzielającego nam ślubu, w tym względzie mieliśmy niesamowite szczęście, trafiła nam się cudowna, przesympatyczna kobieta. Nie odklepała tylko znudzona swojej formułki, ale zadbała o to, by wszystko było odpowiednio uroczyste :)

      A research na Pintereście – wcale nie tak długo, 2-3 wieczory :)

      • Asia Long

        Przepięknie! Mnie równiez bardzo zainteresował fakt ślubu poza urzędem. Mam nadzieję, ze nie wchodzę w za nadto prywatną sferę tym pytaniem-ale zastanawiam się też, czy zrezygnowaliście całkowicie ze ślubu kościelnego? Sama jestem teraz w momencie (i związku), w którym rozważam ten temat… Będę wdzięczna za podzielenie się Twoimi doświadczeniami. Być może mnie zainspirujesz:) Z góry dziękuję.

        • Ale do czego chcesz, by Cię zainspirować, bo troszkę nie rozumiem? :) Do tego, czy brać ślub kościelny, czy cywilny? To przecież indywidualna kwestia :)

          • Asia Long

            Masz rację. Głupio to zabrzmiało. Chciałam poznać Twoje stanowisko w tej sprawie. Pozdrawiam.

    • Aurelia

      Też brałam ślub cywilny „w plenerze” i był to wg mnie najlepszy wybór. Bywałam na ślubach kościelnych i zawsze bardzo mnie drażnili księża – wiadomo, że są różni, ale na 3ech ślubach pod rząd trafili się tacy, którzy namiętnie opowiadali o miejscu kobiety w rodzinie (słuchać męża i przynosić piwo, jak ogląda mecz… serio takie słowa padły…), w jednym wypadku ksiądz pozwolił sobie dodać przypomnienie, żeby w najbliższych wyborach głosować za jedyną słuszną opcją, a w innym musiał wspomnieć o niszczeniu rodziny przez gejów. Stwierdziłam, że gdyby to był mój ślub i ja bym tam siedziała w pierwszym rzędzie, to mogłoby się skończyć skandalem….

      Natomiast pani urzędniczka była bardzo dostojna i skromna zarazem :) Ubrana w garsonkę z godłem na piersi, uśmiechnięta i spokojna. Najbardziej podobało mi się to, że ceremonia była konkretna i krótka. Żadnych przeciąganych kazań – kilka słów wstępu, złożenie oświadczeń woli, podpisy, gratulację i już można iść się weselić :)

      Do tego u mnie genialnym wyborem był ośrodek nad jeziorem. Ceremonia odbyła się przed ośrodkiem, na brzegu jeziora, także już sama sceneria była „anty-bezduszna” :) Po wszystkim goście po prostu weszli na salę, bez całego zamieszania z przejazdem.

      • KarMagKat

        Aurelio, ale sakrament małżeństwa bierze się w danym Kościele ze względu na wiarę… Jeżeli ktoś nie wierzy w Boga (tu chodzi mi o wszystkie wyznania, nie tylko Kościół Katolicki) to bierze ślub cywilny. No chyba że jest hipokrytą.
        Jestem katoliczką, biorę ślub w swoim Kościele a nie u muzułmanów albo prawosławia… Jeszcze do niedawna myślałam, że to oczywiste :(

        • Aurelia

          Wiesz co, to nie jest oczywiste ;) Masa ludzi bierze ślub w kościele mimo braku wiary, ze względu na domniemaną większą dostojność takiej ceremonii lub ze względu na rodzinę. Jest w tym zapewne trochę hipokryzji, ale z drugiej strony – czego się nie robi dla rodziny ;) Ja jestem niewierząca i ślubu kościelnego nie chciałam, ale byłam namawiana gorąco przez kilka osób (z resztą do dzisiaj jestem, bo jak to mama mówi „jeszcze nie jest za późno!” :D).

  • Piękna :) ja również zmieniłam swoją koncepcję po kilku przymiarkach w salonach – najpierw miała być „księżniczka” z koronkami, później stwierdziłam, że jednak wolę coś prostego… a okazało się, że moja figura najlepiej prezentowała się w takiej dość dopasowanej, opiętej sukni – prawie syrenka. Dlatego warto czasami posłuchać pań w salonach, które mają doświadczenie i dać się namówić na przymiarkę czegoś, czego nie brało się pod uwagę.

    • To prawda :) Przydaje się też zaufane towarzystwo, które będzie nas czasami zmuszało do większej elastyczności w wyborze :D

  • Ania

    Ja ślub brałam miesiąc temu. Moja sukienka była bardziej odswietna wersja sukienek noszonych na co dzień (jestem dość niska wiec zdecydowalam się na suknie zakrywająca tylko kolana, a nie długa). Teraz planuje u krawcowej pozbyć się jednej warstwy spódnicy i oddać ją do farbowania. Wiem, że niektóre firmy się tym zajmują i przefarbuja suknie ślubną na dowolny kolor. Wtedy można ja jeszcze ponosić na różne okazje;) Może Tobie też takie rozwiązanie przypadnie do gustu?

    • Farbowanie, hmmmm… no o tym nie pomyślałam!

    • KarMagKat

      Mam dokładnie takie plany :) Tzn. może zdecyduję się na długą, ale potem skrócić do kolan i zafarbować. Chcę ją nosić na różne okazje a nie trzymać eksponat w szafie. Gorsety i te okropne koronki (przykro mi, ale nie spotkałam w swoim życiu ani jednej sukni, ani jednego salonu w którym koronka nie wygląda tandetnie), marszczenia i jeszcze bardziej okropne guziczki powlekane materiałem (ksiądz solidarnie z panną przy sutannie ma czarne, jak miło!) – koszmar z moich snów, nie dam się w coś takiego wcisnąć. Mam już swoje typy, na szczęście pojawiło się kilka firm, które szyją fajne sukienki. A jak nie w taki sposób, to krawcowa.

      Mieszkałam koło salonu sukien ślubnych i nieraz przechodziłam przez salon, także trochę się tego wszystkiego naoglądałam :) Przez kilka lat znałam nawet bieżące trendy ;) Na pierwsze oglądanie wcale nie trzeba się umawiać, warto po prostu wejść, rozeznać, sprawdzić marki dostępne w salonie i wtedy poumawiać się na przymiarki. Niektóre dziewczyny w ogóle wpadają z partyzantki, tu chyba nie ma reguły.

      Sprzedaż? No cóż, trudno żeby się to opłacało, skoro prawie wszystkie panny chcą kupić sobie nową :P Jakiś procent wypożycza, ale jednak większość kupuje nowe. To tak jak z wózkami dla dzieci i innymi akcesoriami – jakoś tak się ludziom uwidziało, że musi być nowe. A jak ktoś ma nietypowe wymiary i mocno przerabiał suknię to znalezienie kupca może graniczyć z cudem.

  • Pewnie, że fajnie byłoby mieć tysiaka czy dwa w kieszeni, a nie na wieszaku, ale hmmm, to niekoniecznie jest dla mnie decydująca kwestia. Bardziej zastanawiam się, czy jest sens trzymać na zawsze tak pokaźnych rozmiarów pamiątkę :D

  • Lubię praktyczność i jestem sentymentalna, więc pewnie nie miałabym serca jej sprzedać :) Piękna sukienka, jak marzenie.

  • April

    Ja kupując suknię ślubną myslałam o tym, aby można ją było ubrać jeszcze później. Mój wybór padł na sukienkę koktajlową i to w kolorze czerwonym. Miałam ją na sobie jeszcze na sylwestrze (po niewielkich przeróbkach). Potem z niej wyrosłam. I tak wisiała w szafie 7 lat. Mąż nie chciał, żebym ją sprzedała. W końcu wstawiłam ją na OLX i teraz ma ona nowego właściciela, ja kilka złotych w kieszeni i luźną szafę.

    • Ja akurat sukni szukałam typowo na tę okazję, całą resztę rzeczy miałam neutralną i „wielorazową” :))

  • Niekoniecznie trzeba się umawiać ;) W Poznaniu do większości salonów wchodziłam z ulicy, innych klientek niemal wcale nie widziałam. A obsługa była bardzo różna – nie sądzę, by umówienie się coś zmieniło.

    • Poważnie? Mi dosłownie ani razu nie udało się zostać w salonach obsłużona tak od razu, bo Panie zawsze miały inne klientki, którym poświęcały swoją uwagę… :)

      • Ciekawe, czy ja miałam szczęście, czy Ty pecha :D

        • Mi w wielu poznańskich salonach nie pozwolono mierzyć tak z ulicy i musiałam się jednak umawiać.

          • Wychodzi zatem, że miałam szczęście ;) Albo dobry termin, bo to był luty, plucha, a wg teoretycznych wytycznych, dawno za późno na szukanie sukienki na wiosnę i lato ;)

  • Joanna Tomala

    Wyglądałaś cudownie, a kwiatowe dodatki to strzał w dziesiątkę! <3
    Ślub brałam w zeszłym roku i miałam bardzo (naprawdę bardzo!) podobną suknię do Twojej – dół lekki i zwiewny, u góry gorset z delikatnym marszczeniem i koronką, a na czas ślubu dodatkowo koronkowe bolerko, które szybko zdjęłam :) Dosłownie jakbym czytała dzisiaj o sobie :P Szukałam czegoś takiego od samego początku, zupełnie nie widziałam się w sztywnych "księżniczkowych" kreacjach i byłam zachwycona ostatecznym rezultatem. Najważniejsze jest to, żeby czuć się w sukni dobrze i nie myśleć cały czas o tym, czy gdzieś mi coś nie wyskakuje albo czy materiał dobrze się układa…
    Zastanawiałam się, co zrobić z suknią po ślubie i musiał zwyciężyć rozsądek – po prostu próbuję ją sprzedać, niestety nie jest to łatwe, dlatego do tej pory mi się nie udało:( Bardzo często salony mają możliwość wystawienia sukni w komisie, z którym współpracują. Tak było w moim przypadku. Jednocześnie wystawiłam suknię na sprzedaż w Internecie, ale ilość takich ogłoszeń jest zatrważająca… Z ceną zeszłam już nawet poniżej połowy wartości sukni (jest oczywiście wyprana, ale jednak trochę zniszczona od całonocnych tańców). Cały czas nie tracę nadziei :)

  • Może da się ją skrócić?? Ta góra jest przepiękna szkoda byłoby się pozbywać szutej na miarę kiecki :) ja swoją wypożyczyłam i po wszystkim oddalam do salonu – zero prania, naprawiania, zagracania szafy :D

  • Monika

    miałam ślub 15 lat temu, moja suknia była „księżniczkowa”. Zachowałam na pamiątkę, najpierw w szafie, potem na strychu. Przeprowadzki, upychanie z gratami po dzieciach. Teraz jest sponiewierana i nie polecam pozostawiania na pamiątkę.
    Proponowałabym farbowanie w stylu ombre, ciemny niebieski na dole, coraz jaśniej u góry. Wydaje mi się, że dzięki temu miałabyś sukienkę na inne wesela, i zachować jeszcze radoś z zakładania sukni. Potem można jeszcze skrócić.
    Albo dużo zdjęć – na pamiątkę, a potem na OLX :)

    • Asia

      Przerobienie, to świetny pomysł!

  • Mam ten sam dylemat. Moja wisi prawie od roku :/. Wiem, że sprzedać jest dość ciężko, ale nie mam nawet jej gdzie trzymać.

  • Moja mama po 40 latach, w trakcie ostatnich porządków pokazała mi swoją suknię z ślubu cywilnego (z kościelnego ruszyła dalej, do jej sióstr ;)) wianek, welon i bukiet. Po tym zdecydowała się spalić wianek i bukiet, ale welon zachowała ;) sukienkę, gdybym miała odpowiedni rozmiar (jestem szersze i dużo wyższa niż mama:D) sama bym teraz nosiła, tak kapitalny model miała, coś w stylu love story ;) stanowczo radzę zachomikowac suknie, ale najpierw dobrze zabezpieczyć lawenda i pergaminem, szczególnie jeżeli jest z jedwabiu lub bawełny/lnu i schować do kartonowego pudła. Jeżeli macie pawlacz, jakiś schowek, to tam ją odłożyć. Albo do rodziców ;) bardzo mi się to oglądanie sukni mamy po tylu latach podobało, szczególnie że to kawałek historii mojej rodziny jest ;)

  • Olga Zarzycka

    Ja swoją suknię obcięłam i teraz jest do kolan :) Z dodatkami w kontrastowym kolorze nie wygląda jak ślubna tym bardziej, że też miałam prostą kreację.

  • Anna Lorenc

    Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć że z odsprzedaniem sukni nie jest tak łatwo.
    Jeśli ma się unikatowy model to jest szansa że sprzeda nam się za pól ceny. Natomiast ogłoszeń o odsprzedaży jest multum. Panie piszą że zakupiły suknię za 3-5tys. a później sprzedają za 300-500zl.Zauważyłam takie zjawisko jak wystawiałam swoją, że przyszłe panny młode są w stanie zapłacić za nową suknię kilka tyś a za używaną nie więcej jak 500zl. Ja miałam ustawioną cenę poniżej 500zl to jeszcze Panie dzwoniły czy sprzedam taniej o 50% i więcej( a sukienkę miałam po czyszczeniu) Na zyski ze sprzedaży bym się nie nastawiała, jak swoją sprzedałam bo chciałam mieć miejsce w szafie a parę złotych w kieszeni też się przyda .

  • Jesteś kochana osobą z social mediów z przepiękną sukienką :) jesli zechcesz ją sprzedać, to na pewno uda się to korzystnie. Suknia piękna, Ty cudownie w niej wyglądałaś To bolerko bardzo pasuje i też nie lubię takich rzeczy ale tu nie wyobrażam sobie żeby go nie było – bardzo pasuje.

  • mnie się podoba pomysł mojej znajomej: sprzedała suknię, a za pieniądze kupiła sobie przepiękny delikatny naszyjnik, który nosi codziennie ;) też bym tak zrobiła!

  • Sukienka przepiękna, ale Ty wyglądałaś rewelacyjnie! Skromnie, pięknie i elegancko :) Bardzo naturalnie, ale myślę że to też zasługa własnego makijażu i włosów :D Moim zdaniem suknia jest na tyle wyjątkowa i ma taki krój, że spokojnie możesz ją skrócić i nosić na jakieś urodziny, imprezy itp… Ostatecznie np do worka próżniowego włożyć i schować do 10 rocznicy ślubu :D

  • Mam złe doświadczenie z salonów z sukniami ślubnymi. Nasz ślub ogarnęliśmy w niecałe 3 miesiące. Jak podawałam datę w salonach (nawet outletach!) to dało się wyczuć taką pogardę, brak zainteresowania. Do tego doszła cena – uznałam, że za te parę tysięcy to ja sobie wolę kupić nowy obiektyw. I skończyło się na używanej sukni ślubnej. Zupełnie się nie spodziewałam, że wybiorę właśnie taką, dodałam ją na listę dla żartu, żeby było wesoło. Zawsze chciałam zwiewną, delikatną, a hiszpanka okazała się tą idealną, pasującą do mnie :) Nie wymagała żadnych przeróbek, poprawek. Wydałam na nią 450 zł (łącznie z czyszczeniem) i nie widzę sensu jej sprzedaży. Dwa lata po ślubie mogliśmy zrobić wymarzone zdjęcia ślubne w Skandynawii dzięki temu, że jej nie sprzedałam.

  • Monika Karina Nagay Marletti

    Nasz slub (w Berlinie, gdzie mieszkamy) odbyl sie po 3miesiacach od zalatwienia wszystkich potrzebych dokumentow. wiec naprawde szyko, suknie kupilam przez internet i supelnie inna niz taka o ktorej marzylam jako mlodziutka dziewczyna (chcialam tiul a tu koronkowa skromna przy ciele), zobaczylam ja i wiedzialam ze taka chce i juz. Slub byl cywilny i wierz mi z tych par ktore braly tu slub tylko my bylismy ubrani jak do slubu hahah. Slub odbyl sie niecaly rok temu ( w przyszla sobote 1sza rocznica! Jak ten czas leci!)Suknie zostawilam bo byla super wygodna, piekna, pomyslalam ze zawsze moge ja zafarbowac np na czarno i jeszcze zalozyc :)Twoja tez by pewnie mega wygladala w czerni. PS Cudna na Twoja sukienka :) Ps zalaczam fotke mojej :) https://uploads.disquscdn.com/images/33fcfbd58f7b88f53c12722a43b35ccb5ad93eec356cb322caa37fc89db3758a.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/f29a48d4991fa64d36ae377da26e942422970dfd47c1c276b5bd16c8ec5ce149.jpg

    • Figura na piątkę z plusem no nooo! :D <3

      • Monika Karina Nagay Marletti

        dziekuje :) to samo moglabym powiedziec o Tobie !!! :D

  • Ja specjalnie wybrałam bardzo prostą sukienkę w kremowym odcieniu, aby później z kolorowymi dodatkami móc ją jeszcze założyć :) Myślę że Twoja przefarbowana mogła by spokojnie robić za balową kreację

    • Hmmm może tak… Chociaż ja szukając sukni nie sugerowałam się tym, by móc założyć ją na inną okazję. Za to buty kupiłam „wielorazowe” :D

  • Julita Sękowska

    Jejku…to najpiękniejsza suknia jaką kiedykolwiek widziałam. Właśnie o takiej marzę!

  • Merlin Monroe

    Brałam ślub 10 lat temu. Sukienkę kupiłam za 1800 zł w salonie, nie jakąś markową, ale nie „księżniczkowatą” , zwyczajna w kształt litery A. Po ślubie powiesiłam ogłoszenie pod kościołem, dziewczyna przyjechała i odkupiła za 1000 zł z rękawiczkami, bolerkiem i butami.
    Taka suknia na pamiątkę to wg mnie nie najlepszy pomysł. Na pamiątkę mam welon :) (z poweselną dziurą :))))
    Sprzedaj, szkoda miejsca.

    • No to elegancko Ci się udało jej pozbyć, świetny wynik! :) Tak sobie myślę, że taki welon z dziurą będzie wywoływał jeszcze milsze wspomnienia, niż suknia na wieszaku :D

  • Cześć Alina, ja swoją suknię ślubną trochę w podobnym typie (maxi boho, ale nie taka typowo ślubna jak Twoja, trochę mi zżółkła od trzymania w szafie więc uważaj na to!) przefarbowałam kilka dni temu w profesjonalnym zakładzie na granatowo i została moją sukienką na eleganckie wyjścia jak opera czy eleganckie kolacje :) wyszła super.

  • Aurelia

    Ciężko się rozstać z taką kiecką, mimo świadomości, że już raczej nigdy w niej nigdzie się nie pokażesz ;) Można sprzedać, ale z tego będą tylko jakieś tam pieniądze… Na pewno nie współmierne do tego, ile za nią zapłaciłaś, a już tym bardziej do tego, ile suknia jest warta dla ciebie…

    Dlatego moja ciągle wisi :) Założyłam na pierwszą rocznicę ślubu, z dumą ledwo się wcisnęłam, po czym w trakcie toastu z tej okazji wylałam na siebie kieliszek czerwonego wina :D Cóż, przynajmniej już na pewno jej nie sprzedam ;) Może kiedyś pofarbuję ją na krwistą czerwień i będę miała świetną kieckę na wielkie bale… Dodatkowa motywacja, żeby linię trzymać w ryzach ;)

  • Ślub dopiero przede mną- mam zaplanowaną datę na za niecałe dwa lata. Bardzo bym chciała, żeby wszystko było zaplanowane w każdym calu, również pod względem sukni ślubnej. Obecnie mieszkam w Krakowie, więc mam zamiar poprzechadzać się po krakowskich salonach, ale do Katowic również mam niedaleko, także bliżej ślubu wybiorę się też i tam. Twoja suknia ślubna jest piękna, idealnie pasuje do Ciebie. Mam wizję swojej, aczkolwiek nie wiem, jak wizja przełoży się na rzeczywistość. Liczę, że panie w salonach sukien ślubnych dopasują coś do mojej sylwetki. Pozdrawiam ;)

  • Piękna suknia:)
    Co prawda nie jestem doświadczona, ale mam w planach kupienie takiej sukni, żebym mogła ją później przefarbować i nosić na inne okazje… Może z twoją też dałoby radę coś zrobić? :)

  • Zuzanna Bednarska

    Ja bym ją skróciła i ewentualnie zafarbowała na jakiś delikatny błękit lub pudrowy róż :) Wiem, że istnieje ryzyko zniszczenia przy farbowaniu, ale skrócić ją może pewnie większość krawcowych. Nawet taka biała kiecka nadaje się na imprezy typu komunia czy letnie przyjęcie :) Pozdrawiam!

  • Pięknie wyglądałaś! Śliczna suknia. Miałam podobną, szyłam na zamówienie na podstawie zdjęcia znalezionego na Pintereście ;) Po ślubie ją skróciłam i noszę ją co roku na kolacje z okazji rocznicy ślubu.

  • Całość doskonale odzwierciedla Twój charakter, a przynajmniej tyle na ile dałaś się pokaznać w Internecie;) I właśnie to jest piękne, że uczyniła Cię sobą, a nie księżniczką z innej bajki – co niektóre suknie są tak strojne że sama panna młoda w nich ginie. Myśląc o swoim przyszłym ślubie mam w głowie mniej więcej części mojej sukni i jeśli uda mi się taką znaleźć lub porozumieć z krawcową i będę w niej dobrze wyglądać to kamień z serca :D

    Suknie myślę że szkoda oddawać, moze zajmuje miejsce, ale jest chyba zbyt wyjątkowa i jedyna by sie jej pozbyć. Moja mama po 20 latach od ślubu weszła w swoją wąziutką suknie bez problemu, więc nie ma co zakładać że figura się tak bardzo zmieni :D Dobrym pomysłem jest tak jak dziewczyny piszą skrócenie i oddanie do profesjonalnego przefarbowania, nie będzie wyrzutów, że leży odłogiem i zyskasz piękną sukienkę :))

    • Dziękuję Karolino za tak miłe słowa! Póki co zastanawiam się nad jakimś wielkich pudełkiem, żeby nie musiała wisieć w szafie… :D

  • Ewelina Mrowinska

    Piękna sukienka! Ja swoją sprzedałam za 2/3 ceny. Nikt nie wierzył, że uda mi się za tyle sprzedać, ale być może nazwisko projektantki w tym przypadku zadziałało jak magnes ;)
    Moja suknia również była prosta i gładka, bez jakichkolwiek ozdób, z mocno wyciętymi plecami, bo to moje jedyne miejsce na ciele, które lubię eksponować ;)

    • Marka na pewno robi swoje :) Widziałam, że np. suknie Anna Kara schodzą dobrze na wszystkich olx itd.

  • Agata

    Ja kupiłam używaną za ok 2/5 pierwszej ceny, teraz sprzedaję za kolejną połowę mniej. Ciężko sprzedać suknię! Moja ma jeszcze szansę, bo jest zupełnie luźna w biodrach, górę ma na sznurowany gorset, a ja jestem wysoka, co zwiększa grono potencjalnych nabywczyń. Chciałabym po prostu, żeby ktoś się z niej cieszył tak samo jak ja, kiedy ją kupiłam, i był zadowolony, że okazja cenowa. Mam podejście praktyczne – na cholerę ma wisieć?

  • Chyba już wspominałam o tym na Twoim blogu, ale sama nie miałam (tak, w czasie przeszłym ;)) pojęcia jaka suknia ślubna najbardziej trafia w mój gust i teraz, po zobaczeniu Twojej stwierdzam, że TO JEST TO!

  • Wyglądałaś absolutnie zjawiskowo! <3

  • Pofarbować i skrócić, Twój model idealnie się do tego nadaje :)

  • Patrycja

    Ja spakowałam w ozdobne pudełko i zostawiłem aby pokazać córce. Sama pamiętam jak przymierzałam suknie mamy, to było niesamowite przeżycie :)

  • KarMagKat

    No właśnie, szycie sukni na wymiar u krawcowej ma śmiesznie niską cenę jak na niektóre „markowe” suknie z salonów :) A wspiera się lokalny biznes, ileż plusów! :)

  • Piękna suknia, bardzo do Ciebie pasuje :-) też miałam „podobną”, w tym sensie, że praktycznie zero ozdób, byłam „nimfą” :D i przed ślubem kupowałam ją z myślą, że na pewno ją sprzedam, po co ma wisieć? A teraz sobie tak wisi… mam tak miłe wspomnienia z nią (plener sobie zrobiliśmy w Pradze i chodziłam sobie w niej po Moście Karola itd), że ciężko będzie mi się z tą suknią rozstać :D Chociaż rozsądek podpowiada, by jednak ją sprzedać. Wszystko, co najważniejsze, zostało uwiecznione na zdjęciach. Jestem zwolenniczką niegromadzenia rzeczy (chociaż tak naprawdę jestem wielkim chomikiem i jeszcze do niedawna zbierałam nawet bilety do kina). A co jeśli za te 10 lat się człowiek nie zmieści w suknię?! :D

    • Plener w Pradze, cudownie! Mam bardzo miłe wspomnienia z tego miejsca :))

  • Za każdym razem jak oglądam zdjęcia z Waszego ślubu zachwycam się Twoją sukienką jak i całą stylizacją. Może to dziwnie zabrzmi, ale własnie tak sobie Ciebie wyobrażam.

    • W sensie, że… na co dzień?! :D Na co dzień to tak nie wyglądam haha :))

      • Nie nie, nie na co dzień ale właśnie w dzień ślubu. :)

  • Marta Gajowa

    Moja suknia ślubna jest baaaaaardzo podobna do Twojej. teraz mam ten sam dylemat co Ty… 3 miesiące po ślubie… moja wizja jest taka: wystawię na sprzedaż, a jesli nie będzie zainsteresowania to przefarbuję na jakiś szalony kolor: chabrowy, czerwony… strasznie żal jest mi się z nią rozstawać. :( w załączniku dodaje zdjęcie. https://uploads.disquscdn.com/images/d3a7e392763bf90d59ae20a539abde7858ab9b2bd12d96c2b7b244eec5b37dbc.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/1df26629e427cd3182e165f91f22a0772b8cc0b4a6474fb1521e3839b161fcd0.jpg

    • Piękna suknia! Bardzo podobają mi się takie gorsety z udrapowanym materiałem, mierzyłam suknię właściwie identyczną jak Twoja <3

  • Kasia

    Piękna suknia, bardzo w Twoim stylu i dopełniająca Twoją urodę! Ja ślub biorę w lipcu tego roku i suknie mam już wybraną, natomiast nie mam zielonego pojęcia co nałożyć na nią. Nie znoszę bolerek, choć Twoje bardzo mi się podoba, ale moja suknia nie będzie miała gorsetu tylko delikatny koronkowy z dekoltem w łódkę. A że ceremonia będzie w kościele to nie chcę świecić gołymi ramionami. Agrrrh!

  • Najpierw chodziłam z bliską znajomą, a później z mamą :) Dobrze mieć ze sobą zaufanego doradcę!

  • Serio? Musiałaś być zachwycona :)

  • Przepiękna, strasznie podoba mi się ten dekolt na plecach, idealny! <3

    • Ewelina Mrowinska

      <3

      • Aleksandra Śliwicka

        Chyba 5 razy widziałam ten filmik na You Tubie. Świetny pierwszy taniec ;)
        My z mężem zastanawialiśmy się nad tą piosenką na pierwszy taniec. W końcu wybraliśmy Ain’t no mountain high enough.
        Moja suknia również była bardzo prosta. Niestety nie mam jeszcze zdjęć, ale jak już będę miała, to wstawię;)

        • Ewelina Mrowinska

          Czekam na zdjęcia zatem :-)

  • Zgadzam się z każdym Twoim słowem tak bardzo, że nie masz pojęcia! Nieziemsko wkurza mnie ta hipokryzja, którą obserwuję wszędzie dookoła.

  • Ale ślicznie! Tak samo jak piękna suknia Kate Middleton.

  • Pionierka

    Ja miałam dwie sukienki. Obie szyte u krawcowej, odbierałam je 3 dni przed ślubem. Pierwsza bardzo prosta, do ziemi, na cienkich ramiączkach i z małym marszczeniem na biuście, dopasowana w talii, a potem lekko rozszerzana. Druga przed kolana, w stylu pin up, bardzo rozkloszowana i z kokardą z tyłu. Przebrałam się w nią po 2 godzinach wesela, żeby swobodnie tańczyć i szaleć. Długą sprzedałam za symboliczne 200 zł, krótka wisi w szafie i czeka nie wiadomo na co ;)
    A w przyszłym roku przede mną prawdopodobnie… drugi ślub. Tym razem będzie chyba coś kolorowego i fantazyjnego, a istotnym elementem stylizacji pewnie będzie bobas w chuście ;)

  • Izabella

    https://uploads.disquscdn.com/images/df4f1f1c2bd2eac63af1f9f4835b4a5ffd741fd0907df0c14b6dbcb4ea211736.jpg Ja też chciałam swoją zostawić ale po oddaniu do czyszczenia, Pani w salonie zaproponowała pozostawić ja u nich w komisie, zgodziłam się na trzy miesiące, jeśli jakaś dziewczyna będzie chciała kupić to ją sprzedadzą jeśli nie podejmę decyzje po 3 miesiącach, czy zostaje u nich nadal czy ją jednak zabieram :) Obecnie jest na wystawie więc widzę ją niemal codziennie gdy jestem na spacerze :D Cieszy oko, a nie „kurzy” się w szafie :)

  • Katarzyna Gackowska

    Miałam sukienkę podobną do Twojej. Góra gorsetowa, dół zwiewny z muślinu. I też miałam koszulkę z koronki. Wiedząc, że ciężko jest sprzedać suknię ślubną (bo trudno trafić osobę, która ma taki sam gust, wzrost i wymiary równocześnie), nawet nie próbowałam. Z resztą tak bardzo mi się podoba moja suknia, że byłoby mi żal się jej pozbyć. Myślę, że to dobry pomysł założyć suknię w rocznicę ślubu.
    https://vimeo.com/113203501

    • Przepiękny, magiczny film! Wyglądałaś FANTASTYCZNIE, jestem zauroczona! <3 Sukienka faktycznie w 100% w moim stylu. A Wasz taniec, wow – daliście czadu, długo ćwiczyliście?! :)

      • Katarzyna Gackowska

        Dziękuję bardzo :*
        Odnośnie tańca – już wcześniej chodziliśmy na taniec towarzyski do akademii tańca, więc znaliśmy już podstawy. Szczerze nie pamiętam kiedy zaczęliśmy ćwiczyć pierwszy taniec. Ale obstawiałabym, że jakoś 2-3 miesiące przed ślubem.

    • Piękny film, popłakałam się!

      • Katarzyna Gackowska

        Dziękuję bardzo :* Film jest piękny w dużej mierze dzięki zdolnym Kamerzystom :)

    • Przepiękna suknia :) Pozwolisz, że zapytam czy była na kole? Jeśli bez koła to jak się układała, nie plątała się między nogami?

      • Nie pierwszy raz odpowiadam na takie pytanie :) Suknia nie była na kole, jej dolna/spodnia warstwa była ze sztywniejszej tkaniny i znacznie węższa niż wierzch, więc nie było możliwości, by plątała się między nogami ;))
        Miło mi, że się podoba.

      • Katarzyna Gackowska

        Suknia była bez koła i nie plątała mi się między nogami :) To było moje główne założenie podczas poszukiwania sukni. Bardzo mi się nie podobają takie suknie na kole. Nie mogłabym takiej mieć, bo wiem, że źle bym się w takiej czuła.

  • Marta Szulc

    Jesteśmy 4 miesiące po ślubie, a ja wciąż nie dojrzałam do sprzedaży swojej sukni. I chyba nie dojrzeję :) Uwielbiam ją, nawet jeśli jej więcej nie założę (nawet na 10 rocznicę) to i tak mogłabym zostawić ją tylko po to, żeby wisiała w szafie. Suknia była szyta u krawcowej, dzięki temu miałam suknię taką jak chciałam w całości. Piękne są te wszystkie suknie, ale w tiulowej księżniczce czułam się jak nie ja :) dlatego uszyłam delikatną – dół muślinowy, góra koronkowa w kształcenie litery A z delikatnym paskiem.

  • ladyagat

    Piękna sukienka. Uwielbiam koronkę, dlatego takie bolerko to świetny pomysł :)

  • Katarzyna Chwedaczuk

    Bardzo ładna suknia :) Jak tak patrze, to raczej nie miałaś w niej „koła”? W związku z czym, czy dobrze Ci się tańczyło, materiał nie wplątywał się między nogi ani nie przyklejał? Byłam w tym roku na weselu koleżanki i jak z nią rozmawiałam to mówiła, że gdyby właśnie nie to koło to w ogóle nie dała by rady chodzić, nie mówiąc już o tańcu. Mam ślub za parę miesięcy i mierzyłam już kilkanaście różnych sukni i jednak najlepiej czuję się w takiej bez koła i podczas przymiarki nie czułam jakiegoś dyskomfortu wplątywania się sukni, tak jak to mówiła koleżanka. Chciałabym suknie podobną dołem do Twojej, która też „opływałaby” sylwetkę, a jednak koło robi swoje i uzyskuje się wtedy efekt bardziej rozkloszowanej sukni, do czego nie do końca dążę.. Tak więc jak to właściwie jest z tym kołem? Byłabym wdzięczna za Twoją opinię. Pozdrawiam :)

    • Hej! Nie, nie miałam żadnego koła :) Do głowy mi nie przyszło, by brak koła miał mi utrudniać chodzenie czy taniec. Po prostu było dla mnie oczywiste, że w długiej do ziemi sukni muszę poruszać się z trochę większą ostrożnością, ostrożnie wchodzić po schodach itd., żeby sobie czegoś nie przydepnąć. Nic mi się nie wplątywało między nogami :) Jestem przeciwniczką wszelkich usztywnień w sukniach od samego początku :D

  • Wystaw suknię na aukcji, niestety, szanse, że ją sprzedasz nie wynoszą 100% a jakieś… 15 może ;) Pozwól losowi zdecydować :) Moim zdaniem po latach taka zżółknięta i sfatygowana suknia nie będzie budzić już zachwytów, lepiej zachować piękne wspomnienie i zdjęcia z dnia ślubu :) No i nie będzie gracić mieszkania.

  • A może można ją przerobić żeby nadawała się na inne okazje, jak to robiono dawno temu ?? Zwłaszcza że jest na tyle prosta że się da :)

  • Ania M

    Sukienka piękna! Ja moją postanowiłam sprzedać, jak tylko zrobimy sesję w plenerze. Też kupiłam suknię w salonie Madonna jednak nie mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z obsługi. Po przymiarkach chciałam, aby pani krawcowa powiększyła dekolt z przodu i delikatnie zmieniła kształt dekoltu z tyłu. Panie zdecydowanie stwierdziły, że nie ma takiej możliwości ze względów technicznych. Z salony wyszłam z drogą sukienką, z której nie do końca byłam zadowolona. Na szczęście trafiłam do krawcowej, dla której nie było najmniejszego problemu wprowadzenie zmian o jakie prosiłam w salonie.
    Jeżeli nie jesteś pewna co zrobić z sukienką, wystaw ją na sprzedać, jak się nie sprzeda, pozostawisz ją na pamiątkę :) Jednak sukienka jest piękna, myślę, że nie będzie aż takiego problemu ze sprzedażą.

  • Paulina Mykacz

    u mnie własnie jakąś wizję sukni miałam już w głowie i chciałam znaleźć coś najbardziej zbliżonego do ideału żeby nie decydować się na szycie bo to było dla mnie za wiele zachodu, zjeździłam całe mnóstwo salonów, nic nie pasowało trochę się już podłamywałam, ale w końcu w sieci znalazłam salon ślubny Bianka i zaraz pojechałam do nich uznając że parę modeli wpadło mi w oko, w końcu zdecydowałam się na annais cynthia i faktycznie czułam się w niej jak w bajce

  • Marlena Kowalowska

    Piękna ta twoja suknia, muszę przyznać że mam bardzo podobną. Kupiłam ją w salonie ślubnym Outlet Exclusive w Gdańsku. Dziękuję im że mieli do mnie tyle cierpliwości bo byłam raczej tą wybredną klientką i szukałam perfekcyjnej sukni

  • Anna Dworakowska

    A ja zawsze marzyłam, że w moim przyszłym domu zrobię z moją suknią coś takiego: https://uploads.disquscdn.com/images/1429aebfd14dd2cae95dd4c9fb3fb8bf4cd25a6ca01b4664dac70a4627e2d640.jpg

    • Piękna suknia!
      A nie będziesz się czuła po latach jak w muzeum? :D

  • Pięknie wyglądałaś :-) . A moja suknie nadal wisi, tez nie wiem co z nią zrobić, Chyba zostawię dla potomności.

  • Kiki234

    Piękne zdjęcia! Ja własnie jestem w trakcie wyboru mojej sukni ślubnej. Nie ukrywam że jest to bardzo ciężka decyzja bo chce wyglądać zjawiskowo a zdecydowanie za często zmieniam zdanie. Z tego wszystkiego mój ukochany kupił mi ostatnio książkę Bridelle style (chyba można ją kupic w empiku) żebym mogła zasięgnąć pomocy i inspiracji. Jak jesteście tak niezdecydowane jak ja to koniecznie sięgnijcie po te książkę bo jest cudowna!

  • ja próbuję sprzedać od roku i nic… niełatwe zadanie. Ale zdecydowanie nie planuję jej trzymać:) Piękna ta Twoja suknia!

  • Emilia Maciejewska

    Alina a ja mam pytanie z innej beczki. Czy w jakimś salonie rzuciły Ci się w oczy suknie bez gorsetów i krótkie w większej ilości? Do ślubu daleko, ale będę celować w coś co potem na imprezy rodzinne czy wesela innych da się włożyć i w czym uda się zatańczyć tango. Teraz kupuję sukienkę na wesele i przyprawia mnie to rozpacz a co ze ślubną będzie to nie chce sobie wyobrażać

  • Emilia Maciejewska

    Piękne te suknie od Anny Kary. Przez chwilę nawet pomyślałam o rezygnacji z poszukiwań krótkiej. Ale przez chwilę ;)

  • Anna Rutkowska

    Z tymi sukniami tak to jest.. przed pojechaniem na pierwsze przymiarki mialam upatrzony model, w ktorym bylam absolutnie zakochana i bylam pewna, ze wlasnie ta suknia bedzie do mnie pasowac. Przymierzanie zaczelam od propozycji projektantki. Jakiez bylo moje zdziwienie gdy sie zobaczylam w lustrze i od razu wiedzialam,ze to wlasnie ta suknia, nie inna, nie ta,ktora sobie upatrzylam, tylko ta,na ktora wczesniej nie zwrocilam nawet uwagi – bedzie wlasnie TĄ. Z ciekawosci przymierzylam ‚te wymarzona’ – nie zdazyli mi jej zapiac – a ja juz wiedzialam,ze to niewypal ;) Tak, jak piszesz Alina – warto mierzyc, byc otwartym, bo nigdy nie wiadomo, co moze nas pozytywnie zaskoczyc :) a co zrobie ze swoja suknia? Jeszcze nie wiem, byc moze zostanie :) pozdrawiam