Organizacja ślubu i wesela – jak się za to zabrać? Moje podejście, wizja, koncepcja

Jak zorganizować ślub i wesele?

Wiecie już skądinąd, że w 2016 roku nastąpi ta wyjątkowa dla mnie chwila, pora więc rozpocząć ślubny „serial” na Design Your Life ♥ Będzie mi ogromnie miło, jeśli zechcecie towarzyszyć mi w kolejnych etapach planowania i przygotowań. Ale bez obaw – nie będę Wam non stop spamować tym tematem, bo przecież nie dla wszystkich jest on interesujący, a i ja podchodzę do niego zdecydowanie na spokojnie i bez szaleństw. Aczkolwiek absolutnie nie na zimno!

Po cichu mam też nadzieję, że Panny Młode, które ślub i wesele mają już za sobą, podpowiedzą mi coś z własnego doświadczenia i doradzą… To jak, mogę na Was liczyć?

Chwilę po tym, jak w social mediach pochwaliłam się Wam szczęśliwą wiadomością o zaręczynach, pojawiły się prośby i sugestie, żeby na blogu rozpocząć specjalny cykl z radami, jak zorganizować ślub i wesele. A ja pomyślałam wtedy: chwileczkę, przecież ja sama jeszcze nic na ten temat nie wiem i to ja tutaj potrzebuję podpowiedzi.

O czym będę pisać dzisiaj? Opowiem Wam o moim własnym „podejściu” do tematu organizowania ślubu i wesela, o ogólnej wizji towarzyszącej mi przy tej organizacji oraz o koncepcji, jaką udało mi się stworzyć.

Po pierwsze: moje „podejście” do organizacji ślubu i wesela

Na początku, co mało zaskakujące, wszystkie kwestie były dla mnie absolutną niewiadomą – nie wiedziałam kompletnie NIC. Gdzieś tam wprawdzie obiło mi się o uszy, że miejsca na wesele pary zamawiają nawet o kilka lat wcześniej, ale sądziłam, że to gruba przesada. Nie… to jakiś absurd, to nie może tak wyglądać… Tak myślałam.

Po zaręczynach późną jesienią 2015, ustaliliśmy z narzeczonym, że ślub weźmiemy już w przyszłym, czyli 2016 roku. Nie chcieliśmy czekać kolejny rok dłużej. Powiem Wam szczerze, że sama myśl o zajmowaniu się przez prawie dwa lata organizacją jednej imprezy, nie była dla mnie zachęcająca. To jest tylko jeden dzień i jakoś tak normalnie nie chcę, by pochłaniał moje myśli aż tak długi czas. Oczywiście, będzie to jeden z Najważniejszych Dni w życiu, bardzo szczególny i wyczekiwany, ale jest w życiu mnóstwo innych fantastycznych spraw i tematów, których również nie chcę odkładać w zbyt odległą przyszłość.

Nie zrozumcie mnie źle – to jest tylko moja własna decyzja i moje własne podejście. Jeśli ktoś znajduje przyjemność w planowaniu wesela przez trzy lata – proszę bardzo. Nie neguję i nie potępiam. Od tego jestem daleka.

W momencie, gdy na Facebooku wyjawiłam, że ślub bierzemy już w 2016 pojawiły się głosy, że to za szybko. Że lepiej, aby czas narzeczeństwa trwał dłużej. Że przecież w narzeczeństwie nie chodzi tylko o planowanie wesela – że to coś dużo bardziej wzniosłego i lepiej jest się tym dłużej rozkoszować… To tak, jakby narzeczeństwo miało być dla mnie czasem na nabranie przekonania, że to dobra decyzja – takim czasem, aby sprawdzić, czy wybranek nadaje się na męża. Szczerze? Ja nie potrzebuję niczego sprawdzać, ani szczególnie się upewniać :) Nie potrzebujemy tego czasu. Może gdybym miała jakieś wątpliwości – zapewne tak, wtedy wolałabym czekać.

Nie jestem jedną z tych, które swój ślub wyobrażały sobie już w przedszkolu. Nie marzyłam o wielkim balu na moją cześć, ani nie wybierałam idealnej sukienki. Do tematu ślubu byłam zawsze nastawiona raczej neutralnie. Wiedziałam, że kiedyś go pewnie wezmę, ale nie wywoływało to we mnie dzikiej ekscytacji.
Jak jest teraz? Chęć zostania żoną i założenia rodziny pojawiła się po spotkaniu odpowiedniego mężczyzny. Sama organizacja ślubu też jest niesamowicie przyjemna i bardzo mnie cieszy, serio, ale zdecydowanie nie odwala mi na tym punkcie.

Uwielbiam to poczucie, że są obok dziewczyny, z którymi mogę na ten temat rozmawiać, przesyłać sobie linki do zdjęć z pięknymi sukienkami i bukietami, ale ograniczam to wszystko raczej do niezbędnego minimum, bo po prostu za dużo mam na bieżąco na głowie :)) Myśli o naszym weselu niezmiennie mnie cieszą i poprawiają nastrój, lecz nie skupiam na nich całej swojej codziennej uwagi.

Bukiet ślubny

Po drugie: moja (nasza) wizja

Zanim przystąpiliśmy do organizowania ślubu i wesela, musiałam odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań.
Początkowo nie miałam zielonego pojęcia, czego ja tak naprawdę chcę. Hucznego weseliska na 150 osób? Kameralnego obiadu z najbliższymi? A to, co mnie samej chodziło po głowie, trzeba było skonfrontować z wyobrażeniami mojego narzeczonego.

Jaka była nasza wizja? Ustaliliśmy, że pragniemy uczcić to wydarzenie z ważnymi dla nas osobami (naliczyliśmy ich w sumie około 50), że wszystko ma przebiegać w raczej luźniej atmosferze i bez spiny, że muszą być tańce, bo zarówno nasi bliscy, jak i my lubimy się bawić, ale nie będzie żadnych tradycyjnych zabaw, oczepin i itp. punktów „programu obowiązkowego”. Będzie tak, JAK CHCEMY.

Po przeanalizowaniu powyższych założeń wiedziałam już, że potrzebujemy jakieś miłe miejsce na około 50 osób, bez sztywnego klimatu, żadnych więc dworków ani pałacyków, bo nie pasuje to ani do nas, ani do naszych wyobrażeń o TYM dniu.

Wianek ślubny z kwiatów

Po trzecie: spójna koncepcja ślubu i wesela

Miejsce, które udało się nam znaleźć (na interesujący nas termin) w pewnym sensie narzuciło ogólną koncepcję ślubu i wesela. Dzięki temu wiedziałam już, że nie mam co szukać typowej, ślubnej sukienki z milionem halek, falbanek, kilogramem tiulu i długim trenem. Chcę tego dnia mieć na sobie coś lekkiego i zwiewnego, w czym będę mogła bez problemu biegać po schodach w lokalu i będę mogła bez problemu sama (!) dać sobie radę w toalecie ;)

To, co sobie wymyśliłam jest dla mnie bardzo inspirujące – widzę siebie jako taką, uwaga uwaga…. rusałkę, leśną nimfę (hihihi), na głowie mam wianek, wokół pełno jest kwiatów i wszystko jest totalnie w moim stylu: w ulubionych kolorach, w minimalistycznym wydaniu, bez przepychu, zbędnych ozdobników i nie ma żadnego napięcia.

Mam nadzieję, że uda mi się te założenia właśnie w podobny sposób zrealizować. Cieszy mnie ogromnie, że bliskim dookoła również sprawia to wiele radości i całe przygotowania przebiegają w przesympatycznej atmosferze. Odwiedzając kolejne salony z sukniami ślubnymi, myślę sobie za każdym razem, jak niesamowicie fajnie jest brać ślub :)

Co dalej? Większość ustaleń jeszcze przed nami, ale mając w głowie konkretną, spójną koncepcję już wiem, w jaki sposób szukać. Jest już ustalona data i miejsce, znalazłam absolutnie cudowną fotografkę i udało mi się odnaleźć przepiękną sukienkę (przy okazji w rozsądnej cenie). Cała reszta jeszcze przed nami.

Będę wdzięczna za wszelkie rady dotyczące organizacji wesela – na co powinnam zwrócić szczególną uwagę, jakie rozwiązania sprawdziły się u Was, a z czego byście zrezygnowali… Przyszła Panna Młoda czeka na Waszą pomoc!

No i – ciąg dalszy nastąpi! Mam nadzieję, że będziecie ze mną :))


 

  • Fajna koncepcja

  • MaKo

    Najważniejsze to sie nie stresować i nie słuchać rzeczy w stylu „wesele jest dla gości, nie dla Ciebie”. Na swoim weselu można bawić sie doskonale, jeżeli tyko ma sie odpowiednie podejście – sprawdzone na sobie ;)

  • Alino moja rada jest taka: zaproszenia rozniescie sporo wcześniej. Bo. Goście maja to do siebie że dluugo nie potrafią się określić czy przyjdą czy nie. I nie widza w tym nic złego. Najgorszą zmorą organizacji było właśnie to czekanie na określenie się gości.
    My mieliśmy wesele zimą, osób prawie 90. Też podeszlosmy bez spiny i bez wielkiego hucznego weseliszcza. Zorganizowali sny wszystko w 3 miesiące. Dla chcącego nic trudnego ;)

    • Dziękuję za sugestię – a sporo wcześniej to ile konkretnie?

      • My bralismy ślub w połowie lutego. Zaproszenia zaczęliśmy roznosic przed świętami. Prosilismy o odpowiedź najpóźniej na miesiąc przed ceremonia. Bo przecież plakietki z nazwiskami gości trzeba odpowiednio wcześniej zamówić, pojemników na ciasto też chcieliśmy odpowiednią ilość kupic. Części osób to było za mało czasu. Najbardziej ospali, po telefonach mojej mamy dali znać na tydzień przed! A przecież trzeba też w lokalu ostateczną ilość gości podać. Najlepszy był wujek który stwierdzil, że na zaproszeniu prosilismy o potwierdzenie przybycia,a on się nie wybiera, więc dzwonić nie musi :D

        A i jeśli chcielibyscie gościom ciasto dać na pożegnanie, to radze zamówić zwykle plastikowe pojemniki. Więcej ich się do lodówki zmieści lokalowej.papierowe, mimo że ladniejsze to mają uszka, przez to są mało praktyczne. A dwa -plaskikowe nie nasiakna kremem z ciasta, tak jak te papierowe.

  • Moja siostra też w tym roku bierze ślub :) Trzymam kciuki i jestem bardzo ciekawa wszystkich wpisów na ten temat! :)

  • Zajrzyj do Marty z Bosego Domu – miała podobną wizję, co Ty i udało jej się to cudownie :) Na pewno coś Ci doradzi!

  • yyy jestem zdziwiona tymi założeniami czasowymi. Ja zaręczyłam się po czterech mc znajomości w grudniu, a śub wzieliśmy w rocznicę pierwszej randki w sierpniu, bo akurat taki termin był wolny ;) Później w domu sobie zdałam sprawę czemu tak znajomo brzmiała ta data :D Po prostu jak wiesz, że to jest ten jedyny, to nie trzeba czekać i nie było we mnie żadnego lęku. Na luzie i spokojnie, bez zbędnej paniki.
    Z wcześniejszym roznoszeniem zaproszeń zgadzam się w stu procentach. Zaczęliśmy roznosić je już w kwietniu i były to bardzo przyjemne wizyty, dwie- trzy dziennie. Bez pośpiechu.
    Myślę, że najważniejsze to słuchać siebie i nie iść na kompromisy. My mieliśmy sporo niecodziennych pomysłów, na widok których rodzice chwytali się za głowy :D
    Co mogłabym poradzic od siebie to zapisywać wszystko w umowie i kontaktować się głównie przez e-mail, wtedy będziesz miała dowód egzekwując to co obiecał ci usługodawca. Miałam kilka takich sytuacji, że obiecano mi coś, a potem przed weselem (właściciel sali, fotograf) starano sie z tego wycofać. Przypomniałam o tym co ustaliliśmy i nie było odwrotu. Nie ja powinnam ponosić odpowiedzialność za błędne kalkulacje. Byłam w dość komfortowej sytuacji, bo organizowałam staropolski ;) dwudniowy ślub na 300 osób i w wielu miejscach chciano pozyskać taki kąsek dla siebie. Dzięki temu mogłam negocjować bardzo korzystne warunki.

    • Ja też byłam zdziwiona, zgadzam się z Tobą w 100% :) Dziękuję za wszystkie rady!

  • My wzięliśmy ślub w zeszłym roku, przyjęcie małe, na około 20 osób, bez spiny, zbędnych, trwających miesiącami przygotowań. Zorganizowaliśmy wszystko w 3-4 miesiące. I tak było pięknie :).
    Z czego bym zrezygnowała? Z winietek i z drogich zaproszeń – nikt na nie nie zwrócił uwagi. A mi tak bardzo zależało, później było tylko przykro. Niestety z pracochłonnych i czasochłonnych podziękowań dla gości też – spędziliśmy nad nimi kilka wieczorów i nocy, a efekt był taki, że tylko rodzice dali nam jakąś wiadomość zwrotną. To było podziękowanie dla gości, ale w głębi duszy liczyłam na jakąś reakcję.
    Co do rozdawania zaproszeń, my daliśmy je na około 1,5-2 miesiące przed uroczystością, ale wcześniej rozpuściliśmy wieści z datą ślubu. Dobry krok – byli wszyscy :).
    Sukienkę miałam z Asos – bardzo skromną, delikatną. Dziś leży w szafie, zajmuje mało miejsca i wcale nie mam ochoty jej sprzedać, podczas gdy moje koleżanki rozpaczają, bo suknia wisi i zajmuje wiele miejsca, a do tego kosztowała majątek i na pewno nie odzyskają nawet połowy :).
    A ze ślubnych, imprezowych must have – sztyft przeciw odciskom Compeed! Obydwoje mamy bardzo wrażliwe stopy, na ślub mieliśmy nowe buty i była obawa, ale obficie posmarowaliśmy stopy sztyftem i nic. Oprócz mojego małego palca, którego nie posmarowałam ;). I piękna bielizna, ale to zboczenie zawodowe ;).

    • Ivai Q

      Podpisuję się pod kwestią zaproszeń! Nie warto inwestować w coś, co wyląduje w szufladzie lub spłonie w piecu :)
      A z winietkami to zależy od wielkości wesela chyba. U mnie w rodzinie się przyjęły i każdy lubi wiedzieć, gdzie siedzi. Choć wiem, że nie w każdej rodzinie się to sprawdza. No, ale chyba każdy zna „preferencje” swoich :)
      I co do must have – koszyczek ratunkowy w toaletach :D

      • Joanna eSz

        Ja bym też zdecydowanie zostawiła winietki, pomagają żeby nie zostało gdzieś pojedyncze miejsce chociażby.
        Co do zaproszeń -ja swoje zrobiłam sama w Photoshopie i wszytkim się bardzo podobały, co było bardzo mile :) i nie wyszło wcale drogo ;)

      • Winietki na pewno zrobimy, będzie praktyczniej i ładniej :D

    • Robię sobie specjalną listę z niezbędnikami, dzięki! :D

  • Kurcze, jak czytam to przypominam sobie siebie sprzed roku. My w styczniu podjęliśmy decyzję o ślubie, a 30 maja odbyła się ceremonia. Nie jest prawdą, że w te kilka miesięcy nie da się ogarnąć wszystkiego, da się i to z zapasem :) Nawet może być przyjemne, odrobinę stresujące, ale przyjemne. To Wasz dzień i Wasze święto, ma być tak jak Wy chcecie. Czasy myślenia o weselu, że jest dla gości, już dawno minęły :) I to Wy na koniec dnia macie być zadowoleni, a przede wszystkim szczęśliwi. Asertywność bardzo wskazana, kiedy inni będą narzucać swoje zdanie ;) Moja suknia była z kołem, a tren pod wpływem ciepła zaczął się rozwijać – to nawet nie było w stanie mnie wyprowadzić z równowagi, ba w toalecie nikogo do pomocy nie potrzebowałam, wszystko się da ;)

    Strasznie miło wspominam ten czas wyczekiwana na maj, tyle emocji we mnie było, o których nie miałam pojęcia, o które się nawet nie podejrzewałam :) Dużo się też o sobie wtedy nauczyłam. Trzymam kciuki i będę śledzić Twoją, zupełnie nową, przygodę :)

    • Nie zgadzam się, że czasy myślenia o gościach minęły ;) Przecież to są nasi najbliżsi, a ja chciałam, żeby wszyscy się dobrze bawili i dobrze wspominali nasze wesele. To są zazwyczaj drobiazgi, których jednak uwzględnienie daje radość wszystkim, niejako obdarowanym i obdarowującym. Przykład: muzyka była głównie w naszym stylu, dużo tanecznego rockandrolla, ale puściliśmy też jeden smętny utwór z czasów młodości jednej z mam, jeden z jej ulubionych, aby mój mąż do niego z nią zatańczył. Drobiazg, jeden taniec, a tyle radości dla kogoś ważnego.
      Myślę, że we własnym szczęściu chodzi też o to, by się tym szczęściem dzielić ;)

      • Zgadzam się, jeżeli ta przyjemność nie rzutuje na całej imprezie. Ja mówię stanowcze NIE, kiedy słyszę, że impreza jest tylko dla gości, a Para Młoda to tylko organizatorzy, dodatek. A spotkałam się z tym wielokrotnie przed organizacją, podczas organizacji. A uszczęśliwianie innych ma ogromny wpływ na nas ;)

        • Nie no, jasne, to nie może być wbrew nam samym :) Ja z kolei często spotkałam się z takim mocno egoistycznym podejściem, że młodych nie obchodzą goście w ogóle. A często dogodzenie im to kwestia małych, wręcz niezauważalnych ustępstw.

          • A to niefajnie. Nie w tym charakterze był mój komentarz :)

            • Ivai Q

              Ja podeszłam do tego na zasadzie „ślub dla nas, wesele dla Was” dlatego chciałam by goście czuli się dobrze na naszym weselu :) oczywiście bez przesady. Gdyby nie fakt, że mam fantastyczną rodzinę to ślubowałabym tylko przy rodzicach i dziadkach. A tak aż chciało się to wesele organizować :)

      • Dzięki za słuszną uwagę – faktycznie postaramy się przewidzieć coś specjalnego z piosenek dla każdego z ważnych dla nas gości :)

        • To bardzo fajny pomysł takie wyróżnienie, my robiliśmy to w formie dedykacji i wdzięczności za wydarzenia z przeszłości. Taki rodzaj docenienia :)

        • To nie musi chodzić o piosenkę, może być coś innego, jakaś pomoc rodzicom małych dzieci, decyzja o zaproszeniu dalszej ciotki, żeby babcia miała z kim pogadać, etc. Po prostu z moim najszczęśliwszym dniu chciałam, żeby wszyscy byli szczęśliwi :)

    • Nie nie nie żadnego koła w sukience, pisałam, że musi być zwiewna :) Dobrze, że wszystko tak wspaniale się u Ciebie ułożyło i wszystko dobrze wspominasz :)

  • Ivai Q

    Mój już Mąż podobnie myślał odnośnie sali – że to wariactwo zamawiać ją z tak wielkim wyprzedzeniem, a jak przyszło co do czego, to okazało się, że w naszej okolicy zostały raptem wolne i terminy, których nie chcieliśmy. Sala, gdzie mieliśmy wesele miała na 2015 dokładnie 5 wolnych terminów, a dzwoniliśmy tam dokładnie 7 stycznia ’14. Więc wydaje mi się, że w jakimś stopniu zależy to od regionu :)
    Cała Twoja koncepcja podoba mi się przeogromnie i chętnie będę czytać jak postępują Wasze przygotowania :D
    Czy tylko ja tak mam, że temat ślubny to dla mnie never ending story? :D
    Pozdrawiam serdecznie i przyjemnego planowania! I jedynie odrobiny stresu :P

    • Miejsce, które bardzo mi się spodobało – a sprawdzałam pod koniec 2015 – miało już terminy nawet na 2018! To jakieś wariactwo :)

      • Ivai Q

        Dokładnie… Za chwilę się okaże, że rodzice będą rezerwować dzieciom daty ślubu przy okazji komunii czy chrzcin :D
        Naprawdę trudno powiedzieć z czego wynika taki hmm „boom” (?) na wesela. W naszym przypadku wolnymi terminami były dwie soboty w kwietniu (z czego jedna odpadła DZIEŃ PO naszym telefonie) i 3 piątki – 2 w maju i po Bożym Ciele w czerwcu.
        Z jednej strony potrafię zrozumieć dziewczyny, które czekają tyle czasu na ten dzień. Jeśli mają zaplanowane wszystko na tip top i zależy im na tym by wszystko wyglądało tak, a nie inaczej to czemu nie czekać :) mnie by się akurat nie chciało. I termin wyszedł spontanicznie. I też dobrze wyszło :)

      • Hahaha dobre!

  • Joanna Wu

    Ja już co prawda od dawna mężatka, ale będę pilnie śledzić twoje przygotowania i dopingować Ci ;)

  • Joanna eSz

    Dla mnie to był super czas, trochę stresu ale piękne wspomnienia :) zareczylismy się w marcu a ślub wzięliśmy pił roku później i było pięknie, wszystko spokojnie zdążylismy, wesele na ponad 150 osób i to był tak wspaniały i pełen radości dzień!
    Lubie wracać do zdjęć z wtedy :) generalnie nie stresowalismy się za bardzo weselem, bawiliśmy się szampańsko oboje do 6 nad ranem. Moja rada to nie brać za długiej sukienki, bo ja dobralam pod wysokość butów na obcasie i mi trochę przeszkadzała w tańcach po zmianie butów ;)

  • Dorota

    Co do czekania w narzeczeństwie – ja osobiście nie mam wizji ile będę narzeczoną (tzn, jak już nią zostanę :P), ale chciałabym troszkę pocelebrować ten czas. Nie traktując tego jak upewnianie, bo kwestia posiadania paprotki, dzieci i psa już od dawna jest pewna, ale jako nowego etapu w życiu.
    Kiedy znajomi i rodzina nie traktują Cię jako „dziewczynę” a jako narzeczoną, przyszłą żonę i matkę (to dla mnie wiąże się z opinią, że chłopaków można mieć wielu, a narzeczonego -> męża to tego jedynego; chcąc nie chcąc na narzeczonych społeczeństwo patrzy inaczej ;)).
    Kiedy możesz już zupełnie bezkarnie urządzać na papierze mieszkanie i masz osobą skarbonkę na Te_Wszystkie_Niezbędne_NAM_Rzeczy :P
    Jakkolwiek brzmią te powody, ja po prostu chcę się tym okresem cieszyć :3
    A jak to wyjdzie w czasie, zobaczymy :)

  • Daria

    Dobrym pomysłem jest ślub w piątek a nie w sobotę. Większość sal jest dzięki temu wolna, ceny są niższe no i ma się dodatkowy dzień na dochodzenie do siebie ;) Z rzeczy przydatnych, istotnych, itp:
    – sprawdźcie, czy sala jest klimatyzowana, czy z klimatyzacji nie wydobywa się nieprzyjemny zapach – brak klimatyzacji odbiera chęć do zabawy w upale a nieprzyjemny zapach apetyt
    – polecam talk w sprayu do stóp – w upał uratował nie tylko mnie ale też świadkową, mamę, teściową ;)

    • Dzięki za uwagi – wpisałam sobie na listę Waszych rad :D

    • ulciakk

      Jeśli za to nie masz pod ręką ‚żelków’ – na stopy ślizgające się w butach pomaga lakier do włosów ;)

  • Życzę Ci abyś tak dobrze się bawiła na weselu jak ja na swoim. Choć wcześniej w to nie wierzyłam, zwłaszcza, że w mojej rodzinie panuje przekonanie o typowym wielkim wiejskim weselu – styropianowe gołębie, limuzyna, sprośne przyśpiewki. Jednak udało mi się to zrobić tak, jak chciałam i wspominam ten dzień ze wzruszeniem. Co bym zmieniła? Hm… chyba tylko pogodę, bo lało jak z cebra, jednak na to nie miałam wpływu :D

  • Super! Mam identyczne podejście do ślubu i też nie wyobrażam sobie, żeby przygotowywać się do imprezy jednodniowej przez kilka lat. Oczywiście jest to jeden z ważniejszych dni w życiu, ale… no bez przesady :D A ślub bierzemy w pierwszą rocznicę zaręczyn. Akurat tak wypadło, że to sobota i jestem przeszczęśliwa. Obiad dla 40 osób, bez oczepin, bez rzucania kieliszków za siebie, to po prostu nie dla nas :-)
    Powodzenia w przygotowaniach! Ja jeszcze nawet sukni nie mam, o zgrozo, muszę się za to porządnie zabrać, bo raptem 4 miesiące zostały!!

    • bardzo mi się podoba Twój komentarz ;) jak dla mnie to również brzmi jak ślub idealny :)

    • Marta Szulc

      Czuję jakbyś pisała o mnie:) ślub bierzemy dokładnie miesiąc przed rocznicą zaręczyn (niestety rocznica nie wypada w sobotę). Po cichu pomyślałam, że dzięki temu mój mąż nie będzie miał problemów z przypomnieniem sobie o rocznicy :D przygotowania zaczęliśmy jakieś pół roku przed ślubem i uważam, że spokojnie da się wszystko zrobić. Tylko nie można zwracać uwagi na wszechobecne komentarze typu na co czekacie, to już ostatnia chwila, zostało niewiele czasu itp. Staram się zaznaczyć całej rodzinie, że bierzemy ŚLUB a wesele jest dodatkiem, nie na odwrót. Nienawidzę jak ktoś mówi idę na wesele. Nie, idziesz na ślub!! Uroczysty, piękny sakrament małżeństwa. Wesele ma być czasem spotkania się i radości ale to sakrament jest najważniejszy!! przez to wszystko ślub traci niejako swoją wartość.
      A co do sukni… To ja swoją szyję. Moja wymarzona kosztowała ponad 3 tys. zł. Wydaje mi się, że to trochę za dużo jak na suknię na kilka godzin. Podjęłam to ryzyko i szyję według własnego projektu i zdjęć z internetu. Co będzie to będzie.
      Najważniejsze są słowa i przysięga, którą złożymy i chcemy dotrzymać do końca życia.
      Nie dajmy się zwariować :)

      • Wiesz co Marta, uśmiałam się z tą datą :D Bo u nas wszystkie ważne dni wypadają właśnie w większe święta… Dzięki temu faktycznie nie ma problemu z zapamiętaniem hihi :))

      • Fajnie, że jest nas więcej!! Dokładnie: bierzemy ŚLUB – to jest kwintesencja tego dnia. I to ten moment chcę jak najbardziej celebrować. Tutaj chcę, by było idealnie (piękny kościół, oprawa, ksiądz), a nie super-na-wypasie wesele, na którym co druga osoba będzie się zataczać i śmiać podczas niefajnych oczepin.
        Niestety wiele osób (szczególnie starszych) ma zakorzenione myślenie „jak powinno wyglądać wesele” i czasami jest ciężko. Ale zawsze trzeba stawiać na swoim. Pamiętajmy: to jest nasz dzień :)

    • Jeśli chcesz zamawiać w jakimś salonie, gdzie mają ofertę zza granicy to lepiej się pośpiesz :D Czas oczekiwania na moją wybraną to minimum 6 miesięcy. W salonach z polską oferta, albo tam, gdzie szyją – jest ponoć dużo bardziej na spokojnie :)

      • Ja sama nie wiem jaką strategię przyjąć odnośnie sukni :D i wcale mnie nie jara chodzenie po sklepach i przymierzanie ich. Ja chyba jestem jakaś nietypowa jeśli chodzi o sprawy ślubne :)

  • Justyna Frąc

    Zgadzam się z dziewczynami, nie warto wydawać dużo pieniędzy na zaproszenia. U nas winietki oraz plan stołów były bardzo pomocne, mieliśmy wesele na prawie sto osób. Z perspektywy czasu, ograniczyłabym tą liczbę. Niepotrzebnie zapraszaliśmy dalsze kuzynostwo, ale wyszliśmy z założenia, że tak rzadko widuje się rodzinę w komplecie, więc skoro jest już taka okazja to zapraszamy.
    Strzałem w dziesiątkę była oczywiście fotobudka i rewelacyjny zespół (warto ustalić repertuar). Niepotrzebny był barman. Za samochód nie płaciliśmy nic, ale to z racji mojej branży, mogliśmy pojechać pięknym autem bez ponoszenia kosztów wynajmu.
    Kapela góralska też była ciekawym urozmaiceniem wesela, ale my braliśmy ślub w górach, więc wpisało się w naszą koncepcję.
    Jeszcze z detali to bransoletki z kwiatów dla świadkowej i mamusiek oraz kwiaty do butonierki dla świadka i tatuśków. Dekoracje sali warto zrobić na własną rękę, my zdaliśmy się na dekoratorkę z hotelu. Efekt był piękny, goście zachwyceni, ale czy warto płacić za kwiaty tyle pieniędzy? Mimo dużego upustu, który dostaliśmy, teraz pewnie zrobiłabym dekoracje sama za połowę lub jeszcze mniej :) Warto też poszukać mniejszych kwiaciarni, które zrobią wiązankę i inne ślubne dodatki w niższej cenie. Ja tym sposobem zapłaciłam 1/3 ceny, którą oferowała mi florystka polecana przez hotel.
    Za niewielkie pieniądze mieliśmy też dziewczynę, która zagrała nam w kościele na skrzypcach podczas wejścia i wyjścia.
    Nie przesadzaj też z ilością potraw i tak zostanie masa jedzenia :)
    To co było przydatne dla mnie to torebka z rzeczami do poprawy makijażu i włosów (wiadomo tańce-hulańce, więc wszystko po jakimś czasie ulega zniszczeniu).
    I zjedz porządne śniadanie rano, później w ciągu dnia nie ma czasu na jedzenie ;)

    • U nas w kościele grali studenci akademii muzycznej, 4 osoby – wzięli… 200 zł. W sumie. Serio. Aż mi głupio było, daliśmy więc im duży napiwek bo grali i śpiewali naprawdę PIĘKNIE.

      • Justyna Frąc

        U nas też własnie dziewczyna po szkole muzycznej wzięła 100 zł za granie, a efekt super :)

    • Dziękuję za sugestie! Wszystko zapisane :) Fotobudka będzie na pewno, już nie mogę się doczekać tych zdjęć.

      Co do koła w sukni – z mojej strony stanowcze NIE, pisałam, że sukienka nimfy musi być zwiewna :D

      • ulciakk

        Do fotobudki sprawdź jakie mają akcesoria do zdjęć. Peruki, maski, zabawne okulary, boa… Takie zabawne zdjęcia będą extra.Zawsze możesz przygotować okularki, wąsy, usta… wydrukować na sztywnym papierze i umocować na patyczkach szaszłykowych (takie długie wykałaczki).

  • Anita G

    Od Ciebie pierwszy raz słyszę, że narzeczeństwo to okres upewniania się i sprawdzania. Nikt u mnie (łącznie z dalszymi i bliższymi znajomymi) nigdy nie miał takich poglądów. Przecież samo przyjęcie oświadczyn (lub oświadczanie się) w moim mniemaniu oznacza, że jest się zdecydowanym…Co do samej długości narzeczeństwa to też mam inne zdanie, przecież ” ten czas” nie trzeba w całości wykorzystać na planowanie ślubu….:)

    • ewa

      Dokładnie. Czas „chodzenia ze sobą” jest czasem na upewnianie się. Jeśli kobieta przyjmuje oświadczyny to znaczy że jest pewna, że chce spędzić z tą osobą resztę życia. I z ostatnim zdaniem też się zgadzam, jestem już narzeczoną prawie rok a nie myślimy o ślubie i nie zaprzątam sobie nim głowy. Dobrze nam tak jak jest.:)

      • A nie oświadcza się, bo chce się wziąć ślub? Czemu trwać w stanie oświadczyn niewiadomo jak długo, bez jakiegoś konkretnego momentu na ślub? Czemu byc narzeczeństwem dla samego faktu bycia nim?

    • To nie jest moje zdanie – tylko zasłyszane na fanpage :)
      Sukienkę udało mi się znaleźć w jednym z salonów w Katowicach.

  • Ryszawa

    ja do tego tematu podchodzę zupełnie odwrotnie ;) przygotowania to dla mnie koszmar.

    • Marta Szulc

      Jesteśmy w trakcie nauk przedmałżeńskich, które wspominać będę bardzo miło :)

  • Ojej ale świetny wpis. Ja o weselu nie myślę wcale, ale bardzo podoba mi się, że mówisz o WASZYM planie na ślub, waszej koncepcji, tym co WY byście chcieli. Nie o tym co Ty sobie wymyslilas i jak Ty chcesz, zeby ten dzien wyglądał. A dotąd gdzie bym nie czytała o przygotowaniach ślubnych, to miałam wlasnie takie odczucie jakby to kobieta sama o wszystkim decydowała i sama wszystko robiła. A to przeciez Wasz dzien.
    Będę śledzić wpisy nt. temat!

  • Dla mnie oświadczyny to również już poważna deklaracja, bo na zastanawianie był czas jak jeszcze było „chodzenie ze sobą” ;) Sama mam ślub w 2017, ale na jakieś 150 osób. Jeszcze mnóstwo czasu do przygotowań, choć terminowe elementy zarezerwowane :)

  • Zespół! Albo DJ! Koniecznie, jak najszybciej… Jak dzwoniłam za wybranymi na 1,5 roku przed moim weselem „najlepsi” byli już dawno zaklepani :(

    • DJ będzie. Nie mam pojęcia na jakiej podstawie go wybrać. Mamy kilka poleconych osób, ale skąd wiedzieć który będzie najwłaściwszy…

      • Chyba posłuchać co gra i jak, to dobry pomysł

      • ulciakk

        Najlepszy będzie ten, który jest przy okazji dobrym wodzirejem. Oprócz samego puszczania muzyki ma też zabawiać gości, np. zorganizować pociąg czy zabawę ‚Kto się urodził w…’.

      • DJ SIlesia Group – bo zdaje się, że na Śląsku będzie wesele? – polecam z czystym sumieniem. Możesz kontakt do nich znaleźć chociażby na FB. Z terminami u nich ciężko, ale może akurat na twoją datę będzie, któryś dostępny.

  • Karo Lina

    Widzę, że dużo dziewczyn pisało już swoje dobre rady, więc ja też dorzucę swoje trzy grosze ;)
    Podobnie jak Ty nigdy nie miałam wizji mojego wymarzonego ślubu. Oświadczyny mojego mężczyzny zmusiły mnie dopiero do poważnego zastanowienia się czego oczekuję, a następnie skonfrontowania naszych wizji. Ale wracając do rad:
    – Dobra obsługa sali weselnej jest niebywałym ułatwieniem dla Ciebie i gości.
    – Fotobudka połączona z księgą życzeń/gości jest bardzo miłą pamiątką. Nawet moja babcia zrobiła sobie zdjęcie w śmiesznym kapeluszu
    – Dobra muzyka przy zabawie tanecznej jest podstawą. Byłam na kilku weselach i wiem, że zawodząca solistka, czy niezbyt wprawny dj może nie przysporzyć dobrej zabawy. Dobre kapele są niestety bardzo często mocno chodliwe więc lepiej się nad tym zastanowić wcześniej niż później.
    – znając Twoje zamiłowanie do DIY zapewne będziesz chciała stworzyć swoje własne zaproszenia. Z własnego i doświadczenia znajomych polecam Ci znaleźć rzetelną drukarnię. U mnie wyszło na to, że Pan miał małe opóźnienia i odbierałam zaproszenia z drukarni na 5 minut przed umówią wizytą u rodziny, którą zapraszaliśmy, a koleżance wyszły jakieś błędy w druku, musiała dokupić papier bo połowa wydruków się nie powiodła.
    – i najważniejsze nie musisz się przejmować, że coś nie wyjdzie, o czymś zapomniałaś, czegoś nie zdążyłaś zrobić, najważniejsze jest to że będziesz spędzać ten dzień ze swoimi bliskimi, którzy kochają Cię taka jaka jesteś, a nie przez pryzmat tego czego nie zrobiłaś ;)

    • Nie mogę doczekać się widoku moich Dziadków papierowymi wąsami itp.! :D
      Dziękuję za wszystkie sugestie.

  • Właśnie do czegoś takiego mi totalnie pasujesz! Zwiewna sukienka, wianek, kameralne grono :) Ja zostałam ostatnio poproszona o bycie świadkiem na ślubie Brata, więc z tematem wesela jestem w miarę na bieżąco! :) Chętnie poczytam :)

  • Karo Lina

    z tym welonem to bym nie przesadzała, że wykluczone, trzeba go tylko odpowiednio zabezpieczyć np przewinąć przez rękę i nie ma większego problemu.

    • Ola Samowola

      To był tylko przykład, który był poruszony w tym serialu :) mimo wszystko chodzi o drobiazgi, nad którymi się nie zastanawiamy. Mi samej nie przyszłoby do głowy, żeby sprawdzić wcześniej krzesła w kościele, a jednak mogą zepsuć estetykę zdjęć, jeśli będą to zwykłe krzesła salonowe :)

  • Super, choć ja jeszcze ślubu nie planuję, ogromnie cieszę się Twoim szczęściem i czekam na kolejne posty z tej serii :) Mam nadzieję, że wszystko ułoży się po Twojej myśli!

  • dokladnie tak wyobrażam sobie mój ślub! żadnych niepotrzebnych stresów w postaci dodatkowej, dawno nie widzianej rodziny, miliona krzeseł do obsadzenia, czy zaproszeń do rozdania ;)
    widzialam już tyle ślubów, przed którymi panny młode mdlały ze zdenerwowania czy zdążą ze wszystkim.. i po co? żeby usłyszeć szeptane po kątach narzekania cioci i kuzynki.. nie-e! never gonna happen :D
    nie mogę się zatem doczekać Waszego dnia! a za ostatni akapit mam ochotę mocno uściskać :D
    i brawa za sukienkę! te poszukiwania to musi być masa radochy!!

    • :* <3

    • Olga Zarzycka

      Dla mnie to też było bez sensu- takie spinanie się, zapraszanie bliższej i dalszej rodziny, wymyślanie cudów na kiju…Uważam, że im jest prościej i skromniej tym mniej rzeczy pójdzie niezgodnie z planem. Najważniejsi są przecież Młodzi i ich samopoczucie. A wszystkim gościom i tak się nie dogodzi- zawsze znajdzie się ktoś, komu coś się nie spodoba. I nie ma w tym nic dziwnego, bo każdy człowiek jest inny.

  • Patrycja

    Bardzo się cieszę, że znalazłaś suknię w stylu, który sobie zaplanowałaś. Ja chciałam coś wąskiego i obcisłego, a okazało się że najładniej wyglądam w księżniczce i taką miałam.
    Mam dla Was radę, którą przekazuję wszystkim osobom, które planują ślub – zacznijcie dość wcześnie zapraszać gości. Ja zaczęłam trochę za późno i zamiast miłych spotkań zafundowałam sobie jeżdżenie do rodziny codziennie po pracy, z zegarkiem w ręku, walkę z czasem. Lepiej takie sprawy ogarnąć sobie troszkę wcześniej, a później mieć czas na przyjemności, kosmetyczkę, wspólny spacer itp :)
    Ja jestem bardzo zadowolona z tego, że zamówiłam razem z zaproszeniami pudełka na ciasto, w takim samym stylu. Razem z mamą i babcią przygotowałyśmy dodatkowe ciasto, które z mężem rozdawaliśmy gościom, którzy wychodzili. Wszyscy byli zachwyceni, że następnego dnia mogą powspominać imprezę przy kawie i pysznym domowym deserze :)

    • Ile czasu wcześniej sugerujesz zacząć z tymi zaproszeniami, aby było na spokojnie? :)
      Pudełka na ciasto – wpisałam sobie na listę, dzięki!

      • Patrycja

        Ciężko mi powiedzieć, bo ja miałam do zaproszenia ok 200 gości i wiadomo, że czasem jedziesz do znajomych gdzie zaprosisz 2 osoby, a czasem do rodziny gdzie od razu osób będzie 10 :) Moim zdaniem nie da rady odwiedzić więcej niż dwóch domów jednego dnia i choć wydaje nam się, że mamy rozplanowane weekendy to okaże się, że akurat Ci do których chcesz jechać wtedy nie mogą, a za tydzień to też wyjeżdżają więc może się to trochę poprzesuwać :)

        • Agnieszka

          Wysłałabym najpierw do wszystkich karteczki Save the Date, a potem odwiedzała z zaproszeniami :)

  • SmakUla

    Pomimo, że ślub już za mną z miłą chęcią podejrzę Twoje przygotowania :)
    Najważniejsze to przygotować wszystko według swojego planu, w końcu to ma być Wasz dzień! Co do wianka ładnie wykonane mają w Ptaszarni, może coś wpadnie Ci w oko.
    Pozdrawiam.

  • A & A Pine

    Zdradzisz gdzie udało Ci się znaleźć tę wymarzoną sukienkę dla leśnej nimfy? ;)

  • ulciakk

    Aż mi się przypomina jak ponad dwa lata temu sami braliśmy ślub i planowaliśmy wesele. Pewnie znowu się rozpiszę, jak zacznę sobie wszystko przypominać ;)

    Wesele jest nie tylko dla gości, ale przede wszystkim dla Młodych – przecież to ich szczęście świętujemy na weselach! Jednak zadowoleni goście – to udane wesele. Nikt nie chce w najszczęśliwszym (no, jednym z najszczęśliwszych) dniu w życiu patrzeć na niezadowolone twarze. Z moich obserwacji, wydaje mi się, że na humor gości wpływa przede wszystkim dobra orkiestra i dobre jedzenie. No i oczywiście alkohol. Byłam kiedyś na weselu, na którym wino przyniesiono po 3 czy 4 godzinach – sporo kobiet nie pijących wódki była bardziej niż lekko podirytowana.

    Jeśli dla orkiestry nie ma specjalnego miejsca na podwyższeniu – warto zrobić własną scenę. Chociażby z palet, lub desek na krokwie. na wierzchu ułożyć płyty wiórowe i całość przykryć najtańszą wykładziną dywanową. Kilka groszy trzeba zainwestować, ale efekt jest tego wart.

    Alkoholu dobrze jest poszukać w hurtowniach lub makro. Hurtownie maja nieraz specjalne oferty dla wesel. Nam się udało kupić alkohol dobre 20% taniej od ceny dyskontowych promocji. Jeśli chcesz ozdobić butelki ślubnego alkoholu, polecam raczej naklejki (drukowane koniecznie na folii!) niż zawieszki – papier od wilgotnej butelki całkiem szybko robi się po prostu nieładny.

    Dekoracje na weselu tworzą klimat, ale nie muszą być wyszukane i mega drogie. Na naszym październikowym weselu były wrzosy, rajskie jabłuszka, świeczniki z jabłek i wstążki (cudowne tło do zdjęć). 3 kolory: czerwień, fiolet i zieleń. Dekoratorka trochę dziwiła się moim pomysłom, ale efekt – wow. Krzesła wcale nie muszą być w białych ubrankach jeśli pasują do koncepcji wystroju sali. Czasami tak jest wygodniej, a bywa piękniej niż w pokrowcach.

    Polecam użyć pinterest do zbierania inspiracji. Możesz stworzyć taki weselny mood board – wtedy masz wszystkie inspiracje przy sobie (w telefonie). Mi to dodatkowo pomogło chociażby przy pokazaniu jaki bukiet bym chciała, albo jaki styl tortu mnie zachwyca.

    W sprawach o których nie masz za dużego pojęcia, ale masz pod ręką kogoś, kto się zna – zaufaj mu, wie co robi. Ja tak miałam, jeśli chodzi słodkości. Naprawdę nie wiedziałam ile mam kupić tego ciasta. Zdałam się na właścicielkę piekarni. Obsłużyła tyle ślubów, że całkowicie powierzyłam jej dobranie ilości ciast. Trafiła w punkt, po wszystkim zostały 3, dosłownie 3 kawałki ciasta. Dobrze też zamówić tort i inne słodkości w jednym miejscu – dzięki temu wszystko dowiezione na czas, a przy większym (niż sam tort) zamówieniu – dowóz i wypożyczenie stojaka na tort w cenie. Jeśli sami chcecie pokroić tort, taki na stojaku – każdy blat oddzielnie kroi się wygodniej niż piętrowy (i estetyczniej wygląda na talerzykach).

    Winietki na pewno usprawniają zajęcie miejsc przez gości, nikt nie marudzi. Nie trzeba się przesuwać, bo ktoś chce usiąść koło kogoś, a już nie ma miejsca. Sytuacje typu: ale ja sobie przestawię tu krzesło, i nie – wcale nie będzie ciasno, no przesuńcie się o jedno miejsce, jak to nie ma gdzie, ale ja chcę tu siedzieć. Koszmarek weselny ;) Zwłaszcza przy dużej liczbie gości. Przy winietkach pomocny jest plakat z rozsadzeniem gości, postawiony przy wejściu pomoże rozeznać się, do którego stolika goście powinni podążyć aby zająć miejsce.

    Ponieważ wesele to masa emocji, tańców i zabawy – zdarzyć się mogą też wypadki. Mi ktoś tak nadepną na brzeg sukni szpilką, że trzeba ją było na szybko zszyć. Czasami ktoś się skaleczy, kogoś rozboli głowa, a kogoś obtarte od nowych butów stopy. Warto przygotować sobie taki zestaw pierwszej pomocy, w którym obowiązkowo znajdą cię igła(y) i nici, agrafki, tabletki przeciwbólowe i plastry. Mogą tam się znaleźć zapasowe rajstopy, chusteczki higieniczne, woda utleniona, wsuwki jeśli Panna Młoda upina włosy, lakier do włosów czy nawet tampony lub super glue (tak, jeśli ktoś nosi tipsy bywa pomocny). Zresztą, na pewno sama stworzysz swój pakiet potrzebnych rzeczy;)

    Jeśli goście nocują w miejscu wesela, ale do noclegu nie ma śniadania – dopiero poprawiny, lub po po prostu późne (krótkie, bez tańców) śniadanie w ramach poprawin – można zapewnić im chociaż wodę w pokojach (zwłaszcza jeśli są z dziećmi), lub wystawioną gdzieś na korytarzu kawę czy herbatę. Są tacy, co staną o 6 czy 7 rano i będą marzyć o czymś ciepłym do picia.

    Jeśli nie szukasz na wesele żadnych atrakcji, pomyśl nad strzelającym konfetti (tuba strzelająca, wystrzałowe serca). Na wyjście z kościoła (jeśli ksiądz nie będzie marudził) lub na pierwszy taniec. Wirujące wokoło serduszka lub płatki róż są magiczne.

    Postaraj się tydzień przed ślubem mieć wszystko gotowe. Dosłownie wszystko, co tylko zależy od Ciebie. Inaczej istnieje zagrożenie, że z czymś nie zdążysz.

    Warto zrobić próbne makijaż i fryzurę (nawet, żeby sprawdzić, jak fryzura się utrzyma i czy dobrze się w niej czujesz). Włosy farbowane tuż prze ślubem nie wyglądają najlepiej. Tak samo henna brwi potrzebuje min 3 dni, żeby było ładnie. Manicure polecam hybrydowy. Tym razem nie za względu na to, ze utrzyma się 2-3 tygodnie. Ale dlatego, że jest naprawdę mocny. Nie odpadnie od wody czy uderzenia, nie zetrze się z końcówek i nie zeskubiesz go tak łatwo z nerwów. Będzie piękny i trwały.

    Na pewno mam więcej spostrzeżeń, ale na razie tyle przyszło mi do głowy. Jak sobie coś przypomnę – dopiszę ;)

    Ach, i najważniejsze. Bez stresu i spokojnie. Wyśpij się i pamiętaj o śniadaniu. Jak obudzisz się rano w dzień ślubu, pomyśl: masz wszystko gotowe, poukładane i wymarzone. Musisz tylko się uszykować i weselić. Na nic już nie masz wpływu, bo wszystko jest zrobione, i jest tak jak oboje tego chcieliście, jak sobie wymarzyliście. Odetchnij i ciesz się. To ma być piękny i wyjątkowy dzień, a nie pełen nerwów. Nawet jeśli coś będzie troszkę nie tak, uwierz mi – nikt poza Wami tego nie zauważy ;) Szczęścia i wiele wiele radości z przygotowań do ślubu i wesela Wam życzę.

    • Ula Ty ja się rozpiszesz… :D Cudownie, dziękuję! Pozapisywałam sobie wszystkie Twoje sugestie na liście :)

      „Na naszym październikowym weselu były wrzosy, rajskie jabłuszka, świeczniki z jabłek i wstążki (cudowne tło do zdjęć).” Co konkretnie masz na myśli z tym tłem?

      • ulciakk

        Na jednej ścianie sali były same okna i drzwi na taras. Zatem cała ściana zakryta firanką. Najprostszy tiul od sufitu do podłogi. I do żabek od tej firanki przypięte zostały wstążki kolejno czerwone, fioletowe i zielone. I zdjęcie na takim tle – bielutki tiul i kolorowe wstążki – wychodzi całkiem fajnie.

  • Olga Zarzycka

    Cieszę się, że znalazłaś już swoją wymarzoną suknię, bo debata na ten temat była mocno ożywiona :) Podzielam Twoje podejście do tematu ślubu i przyjęcia. My z mężem też od razu po zaręczynach zabraliśmy się za organizację tego Wielkiego Dnia, bo podobnie jak Wy mieliśmy wizję kameralnego przyjęcia w gronie najbliższych bez spiny, oczepin i innych, naszym zdaniem niepotrzebnych, zabaw. Stwierdziliśmy, że tego dnia my jesteśmy najważniejsi i zorganizujemy wszystko po swojemu, a nie według ogólnie przyjętego schematu. Moja suknia również była raczej niekonwencjonalna- żadnych falbanek, trenu ani wielkiego dekoltu. Długo zastanawiałam się nad bukietem, bo przecież musiał pasować do sukni, a jednocześnie chciałam aby był wykonany z sezonowych kwiatów. Wybór ostatecznie okazał się prosty i bardzo trafny, bo ślub braliśmy w maju :) Co prawda bukietu nie dało się zasuszyć, ale i tak nigdy nie podobał mi się ten trend. Reasumując- wszystko udało się znakomicie, a goście byli bardzo zadowoleni.
    Przechodząc do moich rad i pomysłów, które nasuwają mi się w tym momencie:
    – księga gości jest świetną pamiątką, więc koniecznie o niej pomyślcie,
    – fajna opcją są lampiony puszczane po zachodzie słońca, jednak realizacja tego pomysłu zależy niestety od lokalizacji przyjęcia (u nas było zbyt blisko lotniska, więc musieliśmy zrezygnować),
    – jeśli nie zależy wam na jakimś szczególnym stylu pojazdu, którym pojedziecie do ślubu (samochód retro, bryczka itp) to warto poszukać wśród rodziny albo znajomych i przygotować własną dekorację, bo nie warto przepłacać, a czasem można też uniknąć sporo stresu z powodu nieodpowiedzialnego szofera,
    – rezerwacja sali z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem może rzeczywiście okazać się kłopotliwa, chyba że wybierze się inny dzień niż sobota lub miesiąc bez literki „r” – Polacy nadal sa mocno przesądni :D
    – winietki sprawdzają się przy dużych weselach, a przy kameralnych przyjęciach można z nich spokojnie zrezygnować, bo i tak każdy w takim małym gronie się zna,
    – warto pomyśleć o dekoracji butelek z alkoholem, np. w postaci etykiet z tekstem w tym samym stylu co zaproszenia ślubne,
    – pogoda w dniu ślubu jest z reguły wielką niewiadomą, więc radzę przygotować na wszelki wypadek parasol (biały albo przezroczysty- ten drugi będzie uniwersalny i posłuży także po ślubie),
    – nikt nie wypowiedział się na temat przygotowań samego ślubu (ceremonii), ale jeśli planujecie ślub kościelny to radzę w pierwszej kolejności pozałatwiać wszystkie formalności z tym związane (nauki przedmałżeńskie itd), aby później na spokojnie cieszyć się przygotowywaniem przyjęcia,
    – długa suknia rzeczywiście przeszkadza w tańcu, ale nie chodzi o to, żeby było wygodnie, tylko elegancko, a elegancka suknia ślubna sięga niemal do ziemi tak, że buty są niemal niewidoczne i tej zasady powinnaś się trzymać,
    – stroik dla świadkowej chyba odpada, bo z tego co pamiętam na Śląsku nie ma świadków płci obojga tylko są starostwie-mężczyźni,
    – na kilka miesięcy przed weselem zacznijcie przygotowywać listę utworów muzycznych, bo tuż przed imprezą może być to zbyt czasochłonne,
    – prezenty dla gości są miłym akcentem i warto o nich pomyśleć. Kiedyś zwyczajowo przyjęte było, że goście dostawali ciasto i alkohol. Obecnie pomysłów na prezenty jest cała masa- wszystko zależy od upodobań :) My z mężem chcieliśmy, aby przygotowanie prezentów nie było zbyt kłopotliwe, a jednocześnie aby goście mieli namacalną pamiątkę po tym wydarzeniu. Przygotowaliśmy więc dla każdej pary małżeńskiej i każdego singla zestaw: magnes na lodówkę z naszym zdjęciem, datą ślubu i słowem „Dziękujemy” oraz miętowe czekoladki After Eight. Wszyscy byli mile zaskoczeni :)

    • Dziękuję Olga za wszystkie cenne rady! Podoba mi się Was pomysł na prezenty dla Gości :)
      Nie wiem tylko jeszcze o co chodzi ze stroikiem dla świadkowej?

      • Olga Zarzycka

        Któraś z dziewczyn dała pomysł stroika dla świadkowej w postaci bransoletki z kwiatów, ale z tego co pamiętam na Śląsku świadkami są starostowie czyli dwóch mężczyzn. A może coś się zmieniło?

  • Zdrowit Tka

    Ja bralam slub w 2014 roku i mialam bardzo podobne podejscie:) wesele bylo zorganizowane na 80 osob- tylko najblizsza rodzina i przyjaciele. Rowniez nie chcieliśmy zadnych zabaw. Wszystko bylo idealnie dokladnie tak jak zaplanowalismy i musze powiedziec ze to byl najpiekniejszy dzien w moim zyciu. Film z wesela obejrzałam zaledwie dwa razy ale za kazdym razem ze lzami w oczach;)
    Zalujemy bardzo z mezem, ze taki dzien jest tylko RAZ W ZYCIU

  • Olga Zarzycka

    Zapomniałam jeszcze o kwestii ciast, tortu i alkoholu. Najlepsza opcja dla zapracowanych- zamówić wszystko w pakiecie razem z salą weselną. My z mężem tak właśnie zrobiliśmy i dzięki temu zaoszczędziliśmy sporo nerwów i czasu na jeżdżenie do ciastkarni, hurtowni z alkoholem, organizacji transportu itd.

    • My alkohol kupiliśmy sami, bo sala nakładała marżę, więc trochę oszczędziliśmy. Ale wódkę roznosili kelnerzy, nie było żadnego wujka/szwagra z koszykiem butelek, więc nikogo nie obarczaliśmy żadnymi obowiązkami, wszyscy się bawili :)
      Ciasta i tort również mieliśmy dostarczone bezpośrednio do sali weselnej przez cukiernię, żadnego jeżdżenia, to było rzeczywiście wygodne.

    • Aurelia

      Alkohol w sali często jest duuużo droższy! Jak kogoś stać to proszę bardzo ;) Ale IMHO samo kupienie wódki to nie taki problem, a na stół i tak podają kelnerzy. Do ozdobienia wódek użyliśmy kolorowych kokardek – tzn. my je kupiliśmy, a nawijali już kelnerzy.

      Jeśli chodzi o tort, to my chcieliśmy pewien konkretny, więc woleliśmy zamówić w cukierni ;) ALE nie było żadnych problemów z transportem, bo nam w cukierni powiedzieli, że nie będą ryzykować i nam nie wydadzą :P Pan z cukierni przywiózł specjalnym samochodem chłodnią, bez dodatkowych opłat :)

    • Olga Zarzycka

      U nas nie był wcale droższy, a poza tym mieliśmy kilka opcji do wyboru. Na pewno nie zaszkodzi zapytać o ofertę w tym zakresie.

    • Alkohol będziemy brać gdzieś na zewnątrz, ale o ciastach/torcie dopytam :)

      • Jeśli chodzi o ciasta/torty – to ja patrząc od tej strony cukierniczej powiem, że można zamówić na prawdę przepyszne i śliczne ciasta i tort, które wpasują się jednocześnie w styl przyjęcia weselnego/wesela. Czyli ktoś nie tylko przygotowuje tort ślubny, ale także ciasta, czy desery i przy pomocy dekoratora tworzy np. słodki kącik.

  • U mnie wizja się bardzo zmieniła, bo na początku miało być wesele na ponad 100 osób. Aż w wigilię, na niecały rok przed ślubem, okazało się, że sala weselna oszukała nas (nie tylko nas zresztą) i zabrała 4tys. zł zaliczki i zamknęła podboje. Kasy nigdy nie odzyskaliśmy, a my musieliśmy zmienić koncepcję ślubu. I co? Wyszło lepiej :)))) Skromny obiad dla najbliższej rodziny (ok.50 osób) i kilkorga przyjaciół, ja w wymarzonej kiecce i bez zabaw, których żadne z nas nie lubiło. Nie było przymusu siedzenia do rana i to nawet lepiej, bo następnego dnia wylatywaliśmy w podróż poślubną :)
    Od siebie mogę doradzić jedno: zawsze miej plan awaryjny ;) Może się okazać, że w ogóle go nie będziesz potrzebować – czego Ci życzę :) – ale lepiej dmuchać na zimne. Aha, i bardzo dokładnie sprawdź wizytówki na stół i zaproszenia. Błędy w drukarniach się zdarzają :p

    • Paula98910

      Zgadzam się w 100 % :) My od początku planujemy malutkie przyjęcie dla najbliższych, a następnie wylot gdzieś daleko. Mam nadzieję, że wszystko będzie tak piękne, jak sobie wyobrażam :)

      • Gwarantuję Ci, że szybko zapomnisz o wszystkich wpadkach, które się wydarzyły tego dnia ;) Powodzenia przy organizacji :)

    • Ojej, ale niefajna sytuacja! Dobrze, że wszystko skończyło się dobrze :) Gdzie byliście w podróży poślubnej?

      • Na Fuerteventurze :) Idealnie na miesiąc miodowy :) Najfajniejsze wspomnienia, zwłaszcza że mieliśmy okazję karmić lemury, a to jedne z ulubionych zwierząt :) Ale Grecja też by była dobrym wyborem (oczywiście któraś z wysp, a nie kontynentalna :) ).

  • Patrzę, że mamy prawie identyczną wizję wesela, nawet liczba gości się zgadza! ;) Dla mnie planowanie tego wszystkiego to wielka frajda i czysta przyjemność. Chociaż niestety często spotykam się z komentarzami w stylu „jak to nie będzie 200 gości?” albo „po co Ci barman, przecież będzie wódka”, ale tak to chyba jest jak chce się wszystko robić po swojemu. Chociaż ślub też jeszcze przede mną, to mogą Ci poradzić, aby mocno wgryźć się w ten temat, bo później mogą wyjść ciekawe kwiatki…. O coś nie zapytasz, bo nawet na to nie wpadłaś, usługodawca sam sobie coś założył i wychodzi różnie.
    Swoją drogą, wydaje mi się, że u Ciebie idealnie sprawdziłby się konsultant ślubny, nie myślałaś o tym?

    • Będę miała pomoc przy dekoracjach itp. :)

      • Wbrew pozorom dekoratorka, a organizatorka to dwie zupełnie inne funkcje. Konsultant ślubny zajmuje się w zasadzie wszystkimi rzeczami, którymi Młodzi nie chcą/nie mają czasu się zajmować. Szczerze, to nie spotkałam jeszcze Panny Młodej, której ślub nie zawładnąłby całym życiem. Jak pisałaś, nie chcesz za bardzo się w to zatracać, stąd moje skojarzenie z wedding plannerem ;)

        • Olga Zarzycka

          Moim nie zawładnął :) To ważny dzień, ale życie się na nim ani nie zaczyna ani nie kończy. Może to kwestia wieku- im człowiek starszy tym ma większy dystans, bo i więcej spraw na głowie.

  • Uwielbiam takie tematy :D Ślub brałam w sierpniu, również przygotowania zajęły nam rok od zaręczyn. Szukanie sali to był jakiś kosmos, ponieważ rodzinne miasta moje i już-męża dzieli 400 km – potrzebowaliśmy lokalu który zapewni około 50 miejsc noclegowych. Zaprosiliśmy 125 osób, przyszło 98, przy czym 2 osoby odmówiły się tydzień przed ślubem (srsly…).

    Całe wesele zorganizowaliśmy po swojemu, chociaż czasami nasze zdanie było odmienne od zdania naszych rodzin i wiesz co? Wyszło świetnie. Byliśmy mega zadowoleni z naszych decyzji. Paradoksalnie jedyna „rzecz” którą załatwiali moi rodzice wyszła tak sobie. Otóż – na początku chcieliśmy tylko fotografa, bez kamerzysty, w związku z czym poświęciłam naprawdę dużo czasu na wybór odpowiedniej osoby. Okazał się to być młody chłopak, na którego mój tata od razu pokręcił nosem: bo młody i pewnie bez doświadczenia – ale ja widziałam jego portfolio i wiedziałam lepiej ;) Tata znalazł za to pana kamerzystę, wyglądał na takiego z doświadczeniem. No i tak – fotki mamy przepiękne, całą ścianę w domu mamy nimi obwieszoną, albumy świetnej jakości itp, na plenerze spędziliśmy nadprogramowe 2h :) A film z wesela wygląda jak film moich rodziców z lat 80′ ;) Cóż.

    Tak czy inaczej – zróbcie wszystko po swojemu, nie skupiaj się na każdym szczególe, niektóre rzeczy na pewno są dla Ciebie ważniejsze od innych. Jeśli w dniu ślubu coś nie wyjdzie, nie przejmuj się, baw się dalej, niech pierdoły nie psują nastroju :) (np u mnie cały ślub był w kolorach: szary i różowy, szaro białe ozdoby, papeteria, różowe kwiaty. Tort zamawiałam w takich kolorach, podkreślałam, że ozdoby mają być srebrno różowe. I co? I był złoto-żółty =.= Daaaamn. Ale za to był bardzo dobry i może nikt nie zauważył tego żółtego ;)

    Wybierz sukienkę która podoba się Tobie, a nie innym :) Wybierz wygodne skórzane buty! Nawet jeśli nie wyglądają jak z Pinteresta, serio – zaufaj mi :) Do realizacji wybieraj osoby, które robią na tobie dobre wrażenie, prawdopodobnie będziesz musiała z nimi ustalać wiele rzeczy, więc fajnie mieć dobry kontakt. Nie rób nic sama! Serio – składanie 50 zaproszeń albo coś takiego to męczarnia. Rób wszystko po swojemu ale postaraj się nie pokłócić z familią :D

    • Nasze Rodziny na szczęście niczego nam nie narzucaj, więc jest super pod tym względem :) Dziękuję za rady!

  • A, jeszcze jedno – najlepszą decyzją ever było zażyczenie sobie od gości wina zamiast kwiatów :) Wino pijemy do dzisiaj :) A kwiatów i tak dostaliśmy z 10 bukietów i już z 3 dni po ślubie wyglądały okropnie.

    • Aurelia

      My powiedzieliśmy gościom, że kto nie chce dawać kwiatów, może przynieść karmę dla zwierząt – ok. 80kg karmy dostarczyliśmy do schroniska :)
      Ale część rodziny jednak tradycyjnie, wolała dać kwiaty. I mi się to bardzo spodobało również :) Do dziś mam je porozwieszane po domu (w pozycji „do suszenia”), a na rocznicę planuję je wszystkie spalić w ognisku :)

    • Dobry plan :D

      • ulciakk

        O widzisz, mam kolejną podpowiedź. Ponieważ też chcieliśmy wino (w sumie to wierszyk leciał: „…wino, whisky czy też rum…”) mogę podpowiedzieć, żeby oprócz świadków, którzy pomogą w odbieraniu butelek i kopert z życzeniami poprosić kogoś bliskiego z autem o pomoc – z butelkami właśnie. Dobrze jest wcześniej przygotować w bagażniku skrzynki lub pudełka, w których wylądują butelki. Nie będą plątać się po całym bagażniku, a równo ułożone będą bezpieczne i łatwe do przeniesienia.

        Na kartki mieliśmy pudełko ozdobione w naszych kolorach. Całe otwierane, nie tylko z wyciętym małym otworem. Na szczęście, bo oprócz kartek dostaliśmy takie książeczki nie tylko z życzeniami, ale i cytatami z Biblii, miejscem na opis ślubu, wpisanie świadków czy wklejenie zdjęć. Książeczki są większego formatu niż zwykła kartka. Żebym zostawiła tylko mały otworek na kartki, nie miałabym co z nimi zrobić. Kolejna zaleta – podpisane w kościele dokumenty (teczka A4) wylądowały bezpiecznie na dnie kartonu.

    • Olga Zarzycka

      Ja uważam, że takie sugestie są nie na miejscu, ponieważ zapraszamy gości nie po to, żeby przynieśli ze sobą coś konkretnego w prezencie tylko aby towarzyszyli nam w tym ważnym dniu. Nikt nie lubi, gdy się mu coś narzuca, tym bardziej gdy jest gościem. Poza tym jeśli przyjęcie ma być na ok. 50 osób to nie ma obaw, że para zostanie zasypana kwiatami. My z mężem niczego nie narzucaliśmy naszym gościom i dostaliśmy zarówno kwiaty, jak i wino.

      • Nie zgadzam się z Tobą, ostatnio również dostaliśmy kilka zaproszeń z prośbą o wino/maskotki do domu dziecka i ABSOLUTNIE nie czujemy się tym urażeni, właściwie jestem nawet zadowolona, że nie muszę się zastanawiać, wybierać itp. i wiele osób ma podobną do mojej opinię :) Zresztą to nie rozkaz tylko prośba, jeśli ktoś uważa że uszczęśliwi kogoś bardziej czymś innym to przecież droga wolna :) Myślę że zażyczenie sobie butelki wina/zrobienie listy prezentów itp nie odbiera uroczystości uroku czy radości ze wspólnego cieszenia się tym dniem.

        PS: Ale na przykład już zdanie o tym „żeby prezenty mieściły się w kopercie” na zaproszeniu uważam za nietakt ;)

        • Olga Zarzycka

          Ja czytając tego typu sugestie czuję się zobowiązana, aby dać konkretną rzecz i raczej nie przyszłoby mi do głowy, żeby stawiać opór i obdarowywać Młodych czymś innym. Oczywiście popieram szczytne cele, np. maskotki dla dzieciaków albo książeczki, ale wino trąci dla mnie wyrachowaniem. To tak jakby Młodzi przy okazji wesela chcieli sobie zrobić zapasy ;) Natomiast kwiaty może i są niepraktyczne i nie ma dla nich aż tylu wazonów w domu, ale czy jeszcze kiedykolwiek w życiu będzie okazja, żeby mieć ich aż tyle naraz?:) Wiem- jestem staroświecka, ale dom pełen kwiatów zawsze kojarzył mi się z czasem bezpośrednio po ślubie, kiedy Młodzi żyją jeszcze TYM dniem, a jednocześnie są podekscytowani swoimi nowymi rolami i cały czas zwracają się do siebie per Mężu i Żono :) Kwiaty tworzą wówczas bardzo romantyczną atmosferę tych pierwszych chwil po ślubie.

          • Nas kwiaty kompletnie by nie cieszyły z wielu różnych powodów (ślub był w mojej rodzinnej miejscowości, a ponieważ nawet nie mieszkam w polsce, nie byłoby jak ich przewieźć itp itd…….) ale jeśli Ciebie cieszyły to ok, przecież to ślub, każdy robi po swojemu. O to w tym chodzi właśnie.

          • Będzie – pogrzeb. A tak serio – są ludzie, którzy zwyczajnie kwiatów nie lubią i co jednym romantyczne, innym może się wydawać zwykłym bałaganem. Romantyzm kojarzy mi się z czymś innym niż z wyglądającymi z każdego kąta kwiatami od sasa do lasa i w moim wypadku część wylądowałaby od razu w śmietniku, a resztę bym rozdała. Myślę, że skoro para młoda nie chce kwiatów – to ma prawo gości o tym poinformować, bo czy faktycznie warto marnować pieniądze na coś co nikomu nie sprawi radości?

      • Aurelia

        Mocno się zgadzam, nie chciałam gościom niczego narzucać! Ale… ciągle pytali :) Serio, kupowanie różnych rzeczy zamiast kwiatów jest obecnie bardzo popularne, więc mieliśmy kilka telefonów z bezpośrednim zapytaniem: „co zamiast kwiatów”. Niektórzy nie lubią dawać kwiatów, bo uważają je za nietrwałe, bezsensowną śmierć i takie tam (nie wnikam ;)).

        Ale bardzo ważne dla mnie było, by w zaproszeniu było wyraźnie napisane, że ucieszymy się ze wszystkiego, że nie jest to nasze wymaganie, a jedynie informacja dla tych, którzy kwiatów dawać nie chcą…

  • Ja już ponad 2 lata po ślubie (kiedy to zleciało) i jestem zdania że kobiety i zwłaszcza kobiety w ich rodzinach (mamy, ciocie, teściowe) wpadają w niepotrzebną histerię.

    To nie ślub jest najważniejszym dniem w życiu, ale każdy dzień w związku po ślubie, z ukochaną osobą jest tak samo ważny, a przynajmniej powinien być :)

    Ja poszłam w całkowity minimalizm i zgodę ze swoimi przekonaniami – brak ślubu kościelnego i wesela, skromna ceremonia w pięknym warszawskim pałacu ślubów, obiad dla rodziców i rodzeństwa.

    Teściowa do dziś nam nie wybaczyła, ale gdybyśmy mieli wybierać to znowu postawilibyśmy na swoim.

    • O rany, to niefajnie z Teściową. U nas na szczęście nikt w histerię nie wpada, wszystko jest na spokojnie. Dobrze, że wszystko udało Ci się zrobić w zgodzie ze swoimi przekonaniami :)

    • Nas moja teściowa też pytała czy nadal mamy „kaprys” na ślub cywilny w pałacu ślubów :p

      • Kaprys! Od kiedy to życie w zgodzie ze swoimi przekonaniami to kaprysy?;)

        • Kaprys, bo nie było w zgodzie z wizją z teściową ;) Ona nie mogła pogodzić się też z tym, że my za wszystko płacimy i nie chcemy ich pomocy, bo mamy inne gusta. tyle ;)

  • My planujemy ślub w przyszłym roku i na samą myśl o tej imprezie jest mi słabo. Najchętniej zakończyłabym całą uroczystość obiadem, natomiast M. marzy się wesele na bogato. Totalnie odmienne wizje, wymagające wypracowania ogromnych kompromisów… powtarzam sobie jednak, że dla Tego Jedynego jest to wszystko warte zachodu. ;)

    • Wynajmij sobie może lepiej konsultanta ślubnego – będziesz miała dużą część obowiązków z głowy :)

  • Michalina

    do tej pory byłam przeciwniczką wesela, nie byłam też pewna czy chcę mieć dzieci – ale tak jak napisałaś, ta chęć pojawiła się po spotkaniu odpowiedniego mężczyzny. Nadal wiem, że tradycyjne polskie wesele to nie dla mnie, ale fajne przyjęcie w takiej właśnie luźniejszej atmosferze jet świetne. Bardzo zainspirowała mnie Paula z bloga beauty fashion shopping, zarówno jeśli chodzi o sposób organizacji i to jak wyglądała :) Juz nie mogę doczekać się przygotowań do własnego ślubu :)

    • Paula jest również i moją inspiracją :) Ogromnie podobała mi się koncepcja jej wesela, miejsce, sukienka, wianek… Właściwie wszystko :)

  • Widzę, że nasze wizje są bardzo podobne! Po krótkiej naradzie zamiast standardowego wesela robimy po prostu przyjęcie dla najbliższych – takie luźne, bez spiny. Nie chcemy żadnych oczepin, czy typowo weselnych zabaw. Będę miała krótką sukienkę bez welonu. Poza tym ślub bierzemy we wrześniu, a sale na przyjęcie zarezerwowaliśmy… hm… dwa tygodnie temu? jakoś tak! Bez wielkich rezerwacji dwa – trzy lata wcześniej :) Nie potrzebuje pałaców, ani wielce zdobionych sal, bo na co dzień nie jestem księżniczką, więc dlaczego na ten jeden dzień mam wydawać wuchtę pieniędzy i czuć się nienaturalnie? Bezsens :)

  • Nie słyszałam o tym programie, bo nie oglądam TV… Trzeba będzie sprawdzić :)

  • Z tego co piszą dziewczyny to spokojnie da się ze wszystkim wyrobić w 6-9 miesięcy. Może nie będzie to najmodniejsza miejscówka, ale musi się dać znaleźć coś sensownego :)

  • Ok, zapisane :D

    • Magdalena

      Co do prądu to byłam w lipcu (burzowym lipcu) na ślubie znajomych, w połowie mszy zgasło światło w kościele, a kościół miał taką dość specyficzną budowę, że światło z zewnątrz w ogóle nie docierało do części w której odbywała się ceremonia. Jedynym źródłem światła były świece stojące na ołtarzu. Prądu nie było dobre kilka minut, także mikrofon/głośniki nie działały ale klimat się przez to zrobił niepowtarzalny.
      Jakby tego było mało, światło nie wróciło tak po prostu tylko wszystkie lampy w kościele zaczęły migać, zapalać się i gasnąć na zmianę. Do końca mszy światło zgasło jeszcze około dwa razy na dłuższą chwilę.Księża w szoku, para młoda w szoku ale na szczęście takim pozytywnym :D
      Naprawdę niezapomniana uroczystość a wszytko przez burzę która przechodziła za miastem :D

  • Nie będzie żadnego trenu, ma być lekko i zwiewnie :) Tren nawet podpięty sprawia, że suknia robi się ciężka. Zapisałam sobie radę z płynem :D A co to za komplikacje u Ciebie wystąpiły? Na co radzisz szczególnie uważać?

  • Świetne podejście! Nasz ślub odbędzie dopiero w przyszłym roku i żałuję, że zdecydowaliśmy się na tak odległą datę. Jednak biorąc pod uwagę duże rodziny jest to chyba konieczne. U mnie będzie foklowo i tradycyjnie, po śląsku i po góralsku ze względu na nasze pochodzenie. Jednak mam zamiar wprowadzić wiele oryginalnych elementów,a przy tym wiele dekoracji, zaproszeń zrobić sama. To będzie wyzwanie! Plamą na tej sielance jest jedynie nachalne wtrącanie pewnych członków rodziny, pomimo zaznaczenia, że organizujemy sobie sami. Cóż, trzeba będzie stanowczo pomijać milczeniem wszelkie pytania i komentarze dotyczące naszych wyborów. Wianek we włosach! Też chcę zamiast welonu!

    • Śląsk i Góry… ależ to będzie musiało być piękne! Niech Wam się uda wszystko urządzić wg własnego planu :) A wesele będzie śląskie czy góralskie?

      • Odbędzie się w Zakopanem i głównie z motywami góralskimi, ale nie byłabym sobą gdybym nie przemyciła śląskich elementów – dlatego na pewno będzie dużo niebieskiego, bo to ukochany kolor Ślązaków (w strojach ludowych), na słodki kącik szykuję jakieś nasze śląskie maszkety, a przy tym dróżki już zgodziły się zaprezentować przez pierwsze godziny w śląskich strojach. Zależy mi na tym, bo drużbowie i większość gości z gór będzie właśnie po góralsku ubrana – co na góralskich weselach jest normą. Chcę, by było przaśnie i kolorowo – jak na prawdziwej polskiej wsi. Haftami do pasa ślubnego zainspirowałam się właśnie z starej książki o śląskich haftach. Pewnie koncepcja mi się zmieni jeszcze 10 razy, ale mam nadzieję, że i tak my i goście będą zachwyceni.

        • Nooo… powiem Ci, że mnie już teraz zaczarowałaś :))

  • Joanna Olejniczak

    Przechodziłam przez to w zeszłym roku:) i też organizowałam wesele mniej więcej w ciągu roku od zaręczyn, więc całkowicie Cię rozumiem i popieram.
    Ponieważ tak jak i Ty bardzo lubię planować, nieocenioną pomocą była tabelka w excelu, którą na bieżąco aktualizowałam. Może Cię to zainteresuje, więc zdradzę, jak ta tabelka była zorganizowana:
    1 zakładka – zaproszenia. Razem z narzeczonym sporządziliśmy listę osób, które chcielibyśmy zaprosić. Oczywiście było ich więcej niż planowaliśmy, ale wiedzieliśmy, że część odmówi. Co ważne stworzyliśmy także listę zapasową w przypadku gdyby sytuacja potoczyła się w drugą stronę i brakowałoby gości (planowaliśmy wesele na 100 osób). Wypisaliśmy wszystkie osoby, a w kolumnach znalazły się takie rubryki jak „czy już zaproszony” „data zaproszenia””czy potwierdzona obecność” „planowany koszt” (żeby sprawdzić, ile maksymalnie może wynieść koszt oraz ile jest dzieci za połowę ceny) „realny koszt” (odznaczany po potwierdzeniu obecności) „ilość zaproszeń do zamówienia” (bo np. na rodzinę było potrzebne jedno) „ilość paczek z ciastami”. Tu w zasadzie można wrzucić wszystkie kwestie, które musisz mieć szybko podliczone (odpowiednie formuły i wszystko liczy się samo:)) Ja dodatkowo podzieliłam wszystko na kolory, a na końcu zrobiłam podsumowanie kosztów, które się aktualizowało w zależności od tego, czy ktoś potwierdzał obecność.
    2 zakładka – chyba najważniejsza:) czyli rzeczy do zrobienia. Rozpisałam na miesiące, co kiedy planuję zrobić (od banalnych spraw jak wizyty w solarium aż do makijażu próbnego i odbioru sukni – WSZYSTKO). W drugiej kolumnie była data, do kiedy chcę / muszę to zrobić, w kolejnej odhaczałam czy zrobione (TAK zaznaczałam na zielono, NIE na czerwono, żeby gryzło w oczy), i potem ewentualnie komentarz (adres, telefon do kosmetyczki itd.). Zapisywałam tutaj nawet najdrobniejsze sprawy, których zrobiło się mnóstwo zwłaszcza w okresie tuż przed weselem. To było naprawdę bardzo przydatne i trzymało mnie w ryzach:)
    3 zakładka – harmonogram zapraszania gości. Tak, to też trzeba dobrze zaplanować:) Ponieważ rodzinę i znajomych mamy w różnych częściach Polski, to zapraszaliśmy też w różnych terminach. Do niektórych jechaliśmy osobiście, a część otrzymała zaproszenia pocztą.
    4 zakładka – koszty. Trochę przerażająca zakładka, ale niezbędna:) Wesele to niestety droga impreza, ale jak się trzyma rękę na pulsie można zorganizować wszystko mądrze i za w miarę rozsądną cenę (oczywiście znam przypadku, gdy młodzi wydawali naprawdę duże pieniądze na wesele, żeby było hucznie i spektakularnie, ale czy o to chodzi?…) Ta zakładka wymienia wszystkie koszty (planowane i już dokonane), wpłacone zaliczki, oraz informację, kto za to płacił. I na dole oczywiście podsumowanie…
    5 zakładka – plan dnia ślubu:) wolałam to też uporządkować, razem z wizytą u kosmetyczki, fryzjera i wyjazdem z domu do urzędu. Lepiej nie ryzykować:)

    Pochwalę się, że wesele udało się znakomicie, a znajomi wspominają je do dzisiaj.
    A mnie planowanie tego dnia tak bardzo wkręciło, że nawet przez moment rozważałam zawód wedding plannerki :)
    Kurcze, pisząc ten komentarz przypomniały mi się wszystkie miłe wspomnienia związane z przygotowaniami. Napisałam tylko o tabelce, bo dzięki niej miałam wszystko pod kontrolą, ale o wszystkich innych przyjemnych sprawach, które trzeba było ogarnąć mogłabym opowiadać godzinami:) był stres, oczywiście, ale naprawdę bawiłam się świetnie, a wybieranie koloru serwetek na stół czy jeżdżenie na degustację do sali weselnej to teraz cześć cudownych wspomnień wywołujących uśmiech na mojej i męża twarzy.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia!

    • Dzuliet

      dzięki za ten komentarz, napewno skorzystam z tego pomysłu :)

    • Super! Twój arkusz kalkulacyjny bije na głowę chyba wszystkie ślubne plannery :) Może i inni skorzystają z takiej podpowiedzi.

  • Ha! Czytam sobie i myślę – mogłybyśmy przybić sobie piątkę z założeniami. Troszkę inaczej będzie u mnie z ilością gości, ale koncepcje podobne. Z tego co pamiętam to w podobnym czasie mówiłyśmy „tak”, ciekawe czy daty ślubu podobne – okaże się w przyszłości ;)

  • Napisałaś, że w waszym przypadku dobrze wam tak, jak jest, w stanie narzeczeństwa, a nie, że są jakieś odgórne przeszkody nie-do-przeskoczenia. Przecież to zupełnie inna sytuacja.

  • Pamiętam jak pokazałaś nam tą stodołę w której byłaś na weselu to daleko ? Ja jeśli kiedykolwiek, też chciałabym w małym gronie i może w plenerze i niekoniecznie do rana, albo ulotniłabym się po północy jak kopciuszek żeby nacieszyć się sobą, albo już wybrać w podróż poślubną. Powodzenia

  • ulciakk

    Widziałam filmik na youtube (nie wiem czy to było wesele, może studniówka czy inna impreza) – jak zgasło światło na salę wepchnięto auto i muzyka leciała dalej ;)

    Rzeczywiście lepiej sprawdzić jak to jest z prądem, sierpień bywa burzowy, a burze mogą namieszać.

  • Dominika

    my też bierzemy ślub w tym roku! w połowie lipca :) nie mogę się doczekać Twojej serii ślubnej na blogu, chociaż my jesteśmy zaręczeni już ponad rok i większość spraw już jest dopięta na ostatni guzik :) przed nami już tylko sesja narzeczeńska i nagranie filmiku z podziękowaniami dla rodziców :) osobiście z mojego doświadczenia bardzo polecam targi ślubne – jest baardzo wiele zniżek, np. za nasze obrączki i garnitur mojego narzeczonego zapłaciliśmy dzięki potargowym zniżkom o 40 procent taniej :)

    • O super porada z tymi targami :)

    • Bardzo chciałam się wybrać na targi, ale były w Katowicach w najgorętszym momencie mojej sesji na uczelni i przegapiłam :(

  • ulciakk

    Znalazłam w zakładkach zapisane strony, które przeglądałam szukając inspiracji. Mogę je podrzucić (kilka ich jest), ale nie wiem czy mogę tu wrzucić tyle linków, czy lepiej podesłać Ci je via e-mail.

    Nigdy tyle nie komentowałam na żadnym blogu. Zazwyczaj tylko czytam ;)

    • Podeślij na mejla koniecznie! Będzie najwygodniej :*

      • ulciakk

        Wysłany. Z uwagi na sporą ilość linków może wylądować w spamie;)

  • kpirozek

    Mój ślub był tyle lat temu, ze kompletnie nie pomogę, ale chętnie poczytam o Twoim :) Oczywiście trzymam kciuki, by wszystko przebiegło bezproblemowo, ale przy Twoim podejściu są na to wszelkie szanse :)

    Miałam wianek na swoim ślubie! Z różowych róż i koka, nie wyglądałam więc jak typowa rusałka, ale jak na owe czasy było to coś oryginalnego :) Suknia wciąż gdzieś jest w schowku i moje córki od czasu do czasu ja znajdują i się stroją ;)

  • Sukienki nie pokażę :D
    A Ty… nigdy nie mów nigdy!

  • Kolejny punkt dla mnie do przemyślenia, pomysły warte uwagi :)

  • Limes Inferior

    Mieliśmy spójną wizję ślubu, więc przynajmniej stanowiliśmy zwarty front przeciwko wszystkim babciom i ciotkom oburzonym, że dwoje ateistów nie bierze ślubu w kościele (jedna z babć się obraziła i nie przyszła, a jedna z ciotek powiedziała, że prezent dostaniemy po ślubie kościelnym). Ponieważ wszystko opłacaliśmy sami (na dorobku, ja na studiach, mąż na studiach zaocznych), więc żadnych wesel nie planowaliśmy (szczególnie, że żadne z nas za bardzo nie tańczy, a na kursie instruktor machnął na mojego lubego ręką, na co ten radośnie się gibał w rytmie muzyki, którą słyszał najwyraźniej w swojej głowie, bo miała odmienny rytm od tego,co akurat instruktor puszczał). Poprosiliśmy teścia, żeby był naszym szoferem i to był błąd – jedyny raz, kiedy myślałam, że zabiję kogoś i było mi trochę wszystko jedno, kto to miał być – otóż gdy miał po nas przyjechać, żeby jechać do US, on się wybrał po tort. Wszak ślubu może nie być, ale tort być musi… Ostatecznie pojechaliśmy rozklekotaną i nieco brudną bryką koleżanki (teściu stwierdził, że przecież te trzy kilometry mogę się przebiec w białej kiecce i najgorszych butach na świecie), a teść przywiózł tort i moją matkę naszym czyściutki, ozdobionym samochodem – goście prawie padli pod US ;) Jeśli chcesz na kogoś liczyć, to raczej się nie spinaj, bo prawdopodobieństwo, że nie nawali jest nikłe, a jeśli chcesz mieć zrobione dobrze – też się nie spinaj, bo wszystkiego nie dopilnujesz :) Ja się postanowiłam dobrze bawić, to się okazało, że moja matka uznała, że będzie za wszystko odpowiedzialna, więc zamiast się bawić, ustawiała wszystkie kelnerki w szeregu i wydawała rozkazy jak generał na paradzie. Z perspektywy czasu uważam, że spokojnie mogliśmy nie robić nawet obiadu, tylko wypić toast w US i odjechać, brzęcząc puszkami na jakieś wypasione wakacje ;)

  • Wasz ślub na pewno będzie piękny…

  • coquille

    Ja bym teraz w pierwszej kolejności zajęła się szukaniem oprawy
    muzycznej, bo trudno z terminami u naprawdę dobrych muzyków (obojętnie
    czy to DJ, czy orkiestra). Nie wiem w jakim miesiącu bierzesz ślub, ale
    te bardziej popularne są przeważnie obstawione u dobrych muzyków dużo,
    dużo na przód. Ja np. rezerwowałam na rok wcześniej i już mój wymarzony
    DJ był zajęty :( Musiałam szukać innego.
    Zaproszenia rozdaliśmy ok 3
    miesiące przed, a to dlatego że zaznaczyliśmy na nich konkretną datę, do
    kiedy chcemy aby potwierdzili nam przybycie (było to na miesiąc przed).
    Miesiąc to tak akurat, bo wtedy znasz liczbę gości i możesz na
    spokojnie potwierdzić wykonawcom konkretnie ile chcesz zamówić alkoholu,
    ile zamówić ciasta, ile winietek na stół, ile miejsc tzw. „talerzyków” na sali, ile pokrowców na krzesła,
    pudełek na ciasto dla gości na odchodne itd. itp. Nie chciałam załatwiać wszystkiego na ostatnią chwilę, więc poprosiliśmy o potwierdzenia najpóźniej na miesiąc przed ślubem.
    A z praktycznych
    wskazówek – polecam zabrać ze sobą igłę i nitkę. Na naszym
    weselu pękły spodnie jednemu gościowi i fotografowi :D Mogą się też
    przydać zapasowe pończochy, gdyby jedne w tańcu się podarły.

    • Zapasowe rajstopy/pończochy mam ze sobą ZAWSZE :D U mnie zwykle okazują się być niestety jednorazowe ;)

  • Ola

    Albo mozna coś dla siebie- u mnie w rodzinie- para polonistów – „poszerzała biblioteczkę domową”. Mogą byc i gry planszowe i…lizaki i.. wszystko :)

  • Milka

    hehehe, mnie się najbardziej podobają komentarze co do długości narzeczeństwa. Ja jestem zaręczona od nieco ponad roku i chwilowo o ślubie nie myślimy, tzn. wiemy, że go weźmiemy, najprawdopodobniej w przeciągu najbliższych 2 lat ale tak jak Wy nie zamierzamy myśleć o tym aż tyle wcześniej. Rozumiem, że ogłaszając radosną zaręczynową nowinę można spodziewać się pytań o ślub ale.. czy nie sądzicie, że są one nieco… nie na miejscu? Może jestem przewrażliwiona ale pytania znajomych tydzień po zaręczynach „KIEDY ŚLUB?” to tak trochę za wcześnie, nawet jeśli ktoś ma ochotę organizować wszystko od razu to ustalanie daty trochę trwa. Ale nie to jest najgorsze! Alinko, Tobie mówią, że za krótko a mnie że za długo. Np. ” jak to jeszcze nic nie myślicie?! ale tak nie wolno! przecież zaręczyny oznaczają planowanie wesela!”. „no… ale wiesz, powinnaś o tym pomyśleć, przecież jeśli z nim zamieszkasz przed ślubem to potem jak go niby do niego zmusisz?!” (poważnie!), „POWINNIŚCIE pomyśleć o ślubie!” (do tego żadnych argumentów i nagana w głosie), „a..czyli jeszcze się testujecie?” (!!!)
    Nie myślcie, że nie szanuję innych poglądów i decyzji moich znajomych ale nie uważam aby różnica zdań usprawiedliwiała moralizatorstwo i komentarze, jak dla mnie, pozbawione kultury.
    Tak czy inaczej moje najlepsze życzenia i powodzenia w przygotowaniach!

    • Strasznie dużo jest tych wszystkich TRZEBA, POWINNO SIĘ, ALE JAK TO… Strasznie to dla mnie zniechęcające. Jeszcze w trakcie wesela pewnie zaczną nas pytać: a dzieci kiedy?! Strach się bać :) Wszystkiego dobrego, Milko!

  • ulciakk

    Bukiety ślubne są jednak inaczej robione niż zwykłe wiązanki / bukiety. I najzwyczajniej w świecie mogą nie przeżyć w całości. Ślubne są ciasno i porządnie ułożone, dopasowane i dopieszczona bardziej niż zwykłe wiązanki, które przy większej objętości mają mniej kwiatów. Na bukiet ślubny zużywa się nieraz tyle kwiatów, że spokojnie zrobisz z nich 3 wiązanki. IMO, to kwestia znalezienia dobrej kwiaciarni, która nie tnie na klientach.
    Byłam na ślubie, gdzie już w kościele kwiaty z bukietu odpadały i lądowały na podłodze. I po co dodatkowe nerwy o kwiaty…?

  • ulciakk

    Alino, coś jeszcze mi się przypomniało. Zdjęcie pamiątkowe ze wszystkimi gośćmi! My o nim zapomnieliśmy i tak teraz żałujemy. Nie powiedzieliśmy o tym naszej fotograf wcześnie, i wyleciało nam z głowy. Jeśli chcecie takie grupowe zdjęcie, bądź inne konkretne ujęcia – spiszcie i powiedzcie o tym fotografowi wcześniej. Niech i on o tym pamięta, większa szansa, że się uda ;)

  • Ola S

    Nie wiem, czy ktoś już poruszał ten temat (nie przebrnęłam dokładnie przez wszystkie komentarze), ale zapamiętaj, żeby przy potwierdzaniu liczby gości wyraźnie powiedzieć, że będzie 50 osób plus Wy:) Kilka tygodni temu byłam na weselu, gdzie zestresowani młodzi zapytani przez właściciela sali ile będzie osób na weselu powiedzieli, że 60. Zapomnieli o sobie:) i dzień przed weselem, przy rozkładaniu winietek, zorientowali się, że są o 2 miejsca za mało:) Na szczęście lekko zmieniono rozstaw stołów i bez problemu 2 miejsca się znalazły:)

  • Edyta

    Od mojego ślubu minęło już pół roku. Pamiętam jak myślałam, że jeszcze tyyyle czasu do tego dnia i nie muszę się jeszcze przejmować :) a czas leci strasznie szybko.

    Rzeczy o których moim zdaniem warto wiedzieć/rozważyć/pamiętać:

    – przygotujcie choć trochę dom do zdjęć podczas przygotowań – pochowajcie wszystkie zbędne rzeczy, ustawcie wazon kwiatów, możesz również wykonać drobne dekoracje – niewielkie zabiegi a zdjęcia wyglądają zupełnie inaczej. Ja na przykład przygotowałam kącik z białą komodą przy której się malowałam a w oknie zawiesiłam białe papierowe serduszka.

    – po odbiorze sukni przymierz ją w domu jeszcze raz na spokojnie, załóż buty i poproś mamę/znajomą by z tobą spróbowała zatańczyć. Nabierzesz pewności że dasz potem radę :D

    – warto założyć zeszyt i mieć go zawsze przy sobie – nigdy nie wiesz kiedy wpadnie Ci do głowy genialny pomysł a te mają w zwyczaju szybko ulatywać. Wydzieliłam też w nim poszczególne strony na zapiski odnośnie usługodawców (fotograf, zespół itp.) i zapisywałam tam wszystko to co powinnam im później przekazać. (np. żeby pamiętać żeby fotograf zrobił koniecznie zdjęcie miny mojego męża kiedy mnie zobaczy, albo zapytać się menedżera sali czy maja kosz na prezenty lub projektor)

    – cześć płatności odbywa się w dniu ślubu – spisz sobie te wydatki w jednym miejscu, przed slubem przygotuj koperty z pieniędzmi, na każdej napisz ile i dla kogo a o przekazanie kopert poproś np. świadka.

    – jeżeli bierzecie slub w kościele dowiedz się jakie mają tam krzesła i jak to z reguly wygląda – niektóre pary zamawiają caly wystrój w kwiaciarniach/ u florystów, my połozylismy biały dywan i 4 białe krzesła (sama malowałam a stare krzesła kupiłam po 25 zł :D) a przy dywanie stały słoiczki z kamyszkami i świeczką (ponad 30). Wiele osób narzuca materiały na krzesła ale mi się to osobiście bardzo nie podoba.

    – pamiętaj by poprosić kogos o pomoc w odbiorze kwiatów/prezentów bezpośrednio po uroczystości. W sali pomagać będą Wam pewnie kelnerzy.

    – uświadomcie rodziców że chcecie by przyszli jako goście i żeby o nic się nie martwili. W przeciwnym wypadku będą się ciagle o coś martwic :D

    – exel – tak tak tak i jeszcze raz tak. Nie będę się rozpisywać bo ktoś już opisał to doskonale :)

    – obrączki – szczerze radze przeszukać szafy. Może leza gdzies zapomnine kolczyki albo zerwany łańcuszek. Warto u jubilera oddac zloto do przetopienia. My w ten sposób zaplacilismy jedynie 500zł

    – podróż poslubna – im wcześniej zarezerwujecie tym lepiej bo większe zniżki. Pamietajcie tylko żeby sesje plenerową zrobić przed wyjazdem bo niezbyt ładnie wygląda bardzo opalona skóra w białej sukni ślubnej :/

    – barmani – super sprawa – u nas było prawdziwe oblężenie, wbrew pozorom wodki nie poszło tak dużo bo wszyscy korzystali z drinków. A wódka przyda się na chrzciny :D

    – polecam bardzo pudełko na koperty, nie trzeba się przejmować że cos „wypadnie”. A ładnie ozdobione może stać na stole obok wiec nie trzeba się niepokoić (w mojej miejscowości doszło do włamania do domu panny młodej podczas wesela i skradziono im wszystkie prezenty).

    – kosmetyczka! Tu chyba przeżyłam największy szok. Byłam pewna że wystarczy umówić sie 3 miesiące przed ślubem (nigdy nie korzystałam z tego typu usług) a okazało się ze niektóre mają terminy nawet na półtora roku! Ostatecznie malowałam się sama (po gruntownym zorientowaniu się w sprawie utrwalenia makijażu) i była to dla mnie najlepsza opcja bo po każdym próbnym makijażu czułam się „przemalowana”

    – wódkę opłaca się kupić w hurtowni jednak jeżeli macie problem z tym ile kupić wina zastanówcie się jednak nad opcją kupna w sali weselnej bo płaci się tylko za te butelki, które faktycznie zostaną otwarte (mieliśmy kupić minimum 30 butelek zdecydowaliśmy się na druga opcje i okazało się że płaciliśmy tylko za 5 sztuk)

    – jeżeli któryś z usługodawców nie „czuje” klimatu Waszego wesela nie wahaj się i od razu go zmień. Ja w pewnym momencie pomyślałam „mamy inna estetykę ale w ostateczności przecież zrobi to pewnie tak jak prosiłam” – no niestety nie. Pani zrobiła po swojemu a mi troszkę zrzedła mina ale nie dałam nic po sobie poznać :D na szczęście była to jedyna wpadka tego dnia i mam nadzieje ze tylko w moich oczach :D

    – postawiłam sobie wyzwanie żeby wytrwać cale wesele na szpilkach. Dwa dni przed kupiłam pierwsze lepsze baleriny i trzymałam w pudełku paragon bo byłam pewna ze zaraz pójde je oddać bo przecież na bank ich nie założę. I okazało się że były wybawieniem :D Buty miałam szyte na miarę a i tak nie dałam rady… Warto mieć zawsze opcje zapasową.

    – rozsadzenie gości – niby proste a okazuje się największym wyzwaniem młodych :D Żeby nam uprościć, przygotowałam kartki na których nakleiłam rzep i małe karteczki z nazwiskami również z rzepem – szybko można było zmienić ustawienie i wzrokowo ocenić czy wszystko jest ok. (końce karteczek pokolorowałam w zależności od „typu” gościa – żółty to moja rodzina, czerwony męża, zielony koledzy i różowy dzieci). Opcja z samoprzylepnymi karteczkami nie do końca się sprawdza bo klej nie trzyma wystarczająco długo.

    – pierwszy taniec – nie chcieliśmy nic na pokaz, po prostu pobujaliśmy się i rozkoszowaliśmy tą chwilą. A żeby gościom się nie nudziło poprosiliśmy ich o dmuchanie baniek mydlanych (każdy z nich miał przy talerzu buteleczkę). My mieliśmy romantyczną chwile bez stresu a goście się świetnie bawili (co widać nawet na zdjęciach)

    – nie chcecie oczepin ani zabaw ale rozważcie zabawę w pytania. Siedzicie do siebie tyłem a wokalista/wodzirej/dj zadaje Wam pytanie odnośnie przyszłości: np. kto będzie przewijał dzieci? Wtedy podnosicie odpowiednio tabliczkę z napisem On/Ona lub Ja. Zabawa delikatna, bez podtekstów a goście miło wspominają. By umilić moment, w którym będzie krojony tort możecie poprosić gości o zapalenie zimnych ogni.

    – jeżeli również masz podobne zdanie to poproś prowadzącego imprezę o nie wznoszenie toastu przed obiadem. Nie ma nic gorszego niż wódka jeszcze przed rosołem….

    – u nas w rodzinie jest gromadka małych dzieci, zadbaliśmy więc o to by wyglądały podobnie (chłopcom dałam szare szelki i muchy a dziewczynki zaopatrzyłam w różowe, tiulowe spódniczki i wianki z gipsówki). Efekt był niesamowity a nasze zdjęcie z tymi dziećmi powalające (tak tak bardzo skromnie :D)

    – fotobudka i księga gości super sprawa

    I na koniec – zjedz konkretne śniadanie bo bardzo możliwe że to jedyne co zjesz tego dnia :D nie stresuj się i pamiętaj że jeśli zdarzy się wpadka to tylko Wy ja zauważycie :) Cieszcie się więc tym dniem na maksa i nie dajcie się zwariować!

    • Dzięki wielkie Edyta! <3 Zrobiłam sobie notatki :)

    • Ola

      Edyta, super wpis i swietne pomysly! dzieki! Ostatnio tez kolezanka podsunela mi pomysl, aby zamiast karteczek z imionami przy talerzach zamiescic zdjecia zrobione z kazdym z gosci. Ponoc moze wyjsc bardzo smiesznie i jest to fajny sposob na przelamanie lodow miedzy goscmi.

  • Miałam identyczną wizję mojego wesela :) Ale u mnie się okazało, że w takich sukienkach wyglądam okropnie, a do tej najlepszej nie pasował już wianek.

    Z tym czasem na organizację wesela to jest różnie. Podobno w małych miejscowościach, gdzie jest jeden lokal dla wszystkich, terminy potrafią być dwuletnie. Mój ślub był w Krakowie, lokal znaleźliśmy jakoś w maju, ślub był w sierpniu. I to wcale nie było tak, że wszystko było zajęte, wręcz przeciwnie – do wyboru, do koloru.

    • Moja pierwsza wizja sukienki również się nie sprawdziła – okazało się, że paskudnie wyglądam w takim fasonie, bo nie mam 180cm wzrostu ani figury modelki :P

      • Dobrze, że już masz znalezioną :) U mnie prawie był płacz i odwoływanie wesela… W sklepie znalazłam idealną, tą jedyną, ale był pewien problem – nie mogłam w niej oddychać… musiałam nakrzyczeć na panią żeby łaskawie mi ją rozpięła, bo czarno mi się zrobiło przed oczami. Na co pani się obraziła i wyleciała do mnie z tekstem „Jak nie chcesz wyglądać jak gwiazda, to po co bierzesz ślub?!”. Drugą idealną kupiłam używaną od przemiłej dziewczyny :D

  • Będziemy w takim razie pamiętać, żeby załatwić wszystko wcześniej :)

  • Dzięki za rady odnośnie DJ! I za pozdrowienia :))

  • Syl Herb

    Nitka, mam tę przyjemność i od 2 lat pracuję dla LovePrints :) Jest mi bardzo miło, że tak ciepło się o nas wypowiadasz :)
    Alinko Tobie jak najbardziej polecam nasze zaproszenia. I nie myśl proszę, że to chamska reklama z mojej strony. Po prostu jestem przekonana, że nasze motywy 100% wpiszą się w Twoją wizję :) Dodatkowo byłoby mi bardzo miło, ponieważ już od bardzo dawna śledzę Twojego bloga. Nawet kiedyś pisałam do Ciebie z prośbą o poradę dotyczącą dywanu :)

  • Ania króliczek

    Hej! też wychodzę za mąż w 2016 :) Wszyscy mnie straszyli, że w ciągu roku ciężko ogarnąć niezbędne przygotowania… zupełnie się z tym nie zgadzam! Ty na pewno też sobie świetnie poradzisz :) pozdrawiam

  • Na początku stycznia miałam okazję zrealizować reportaż ślubny, który bardzo dobrze wspominam. Dlaczego? Wesele było zorganizowane tylko dla bliskich (ok. 50 osób) i nie było tam zbędnych oczepin i innych – jak dla mnie – bezsensownych zabaw oraz punktów wieczoru… Ubranie panny młodej też ograniczało się do minimalizmu i prostoty, bo była to schludna sukienka podkreślająca atuty figury z ładnym dekoltem w „V” i rozcięciem do połowy uda – wyglądało to elegancko i z klasą. Ważne, aby zorganizować tak jak się czuje, a nie jak „wypada” lub nakazuje „rodzinna tradycja”. Życzę powodzenia i czekam na kolejne wpisy, choć sama nawet nie jestem zaręczona… :)

    • Dziękuję! A można gdzieś Twój reportaż zobaczyć?

      • Niestety jeszcze nie udostępniam moich prac tego typu do publicznego oglądania. Kiedy to się zmieni to dam Ci znać! :)

  • Powodzenia w planowaniu :) I tworzeniu :) mnie to czeka za 3 lata ;)

  • Z suknią miałam podobnie… Już gdzieś wcześniej wspomniałam, że mój „upatrzony” model, choć taki piękny na zdjęciach, okazał się zupełnie nie pasować do mojej figury :| znalazłam jednak inną, która równie świetnie wpisze się w klimat planowanego wesela :)) A Tobie gratuluję sprawnej organizacji tego Wielkiego Dnia!

  • Oj… będziemy musieli również nad tym i zaplanować jakąś dyplomatyczną strategię na Ten Dzień ;))

  • Bardzo dobrze, że nie czekacie! My zaręczyliśmy się 30 marca, a 13 września (tego samego roku) był już ślub i było wesele. Mi raczej daleko do minimalizmu, więc była ogromna błyszcząca suknia, wesele na sto osób, wszystkie tradycyjne obrzędy musiały być spełnione, choć z dużym przymrużeniem oka. Było fantastycznie! Wybawiliśmy się jak nigdy i tego życzę Tobie i Twojemu Narzeczonemu – żeby to był prawdziwie WASZ dzień! :)))

  • „Nigdy nie chciałam być niczyją narzeczoną, tylko żoną” – jakbym czytała o sobie! Piąteczka! Też szybko poszło u nas od zaręczyn, co prawda prawie 5 miesięcy, ale to była najlepsza decyzja. Jak pomyślę, że mielibyśmy czekać ponad rok to łapię się za głowę. Nie wiem jak niektóre dziewczyny wytrzymują to czekanie dwu lub trzyletnie :D

  • Hej :) Miałam podobne podejście :) My wzięliśmy ślub trochę ponad rok po zaręczynach (bardziej dlatego, że chciałam się najpierw uporać z magisterką, niż dlatego, że potrzebowaliśmy tyle czasu na organizację). A już na pewno nie potrzebowałam czasu na rozwianie wątpliwości ;) Ślub braliśmy w kościele franciszkańskim tuż koło naszego domu, wesele mieliśmy w restauracji na plaży nad samym morzem. Zaprosiliśmy 50 osób – głównie przyjaciół, bo z rodziny tylko tych, z którymi mieliśmy kontakt :) I mieliśmy dj-a, zamiast zespołu i wodzireja, który grał muzykę, którą lubimy. Z zabaw wybraliśmy tylko takie, które uznaliśmy za nie obciachowe – mieliśmy np kalambury :) I było naprawdę super! Najważniejsze mieć wizję, czego się chce! :)

    Ja miałam prostą sukienkę do kolan i żółte buty, a bukiet ze słoneczników :) I nie byłam w żadnym salonie sukien ślubnych na przymiarki, od razu poszłam do krawcowej z własnym projektem ;)

    Powodzenia!

  • Ola

    Alinko! Jakbym czytała o sobie! Zaręczyłam się w zeszłym tygodniu i również nie chcemy długo czekać, aby się pobrać. Jednym z szalonych terminów jest nawet jesień tego roku :) Wesele max 40 osób, bez zabaw, DJ i dobre jedzenie + tańce do nocy. Ale to nie koniec- koncepcja sukni i kwiatów- IDENTYCZNA <3 już mam miliony inspiracji na telefonie. Z niecierpliwością czekam na kolejne posty. Buziaki!