Mam wrażenie, że dla większości przygotowujących się do swojego ślubu kobiet wizyta u makijażystki i fryzjera „na czesanie” to absolutna oczywistość. Ślubne poradniki obfitują w sugestie, by w dniu ślubu lepiej nic nie kombinować, tylko powierzyć twarz i włosy w ręce profesjonalistów. Ja jednak od początku planowałam przygotować się do tego specjalnego dnia samodzielnie i… za każdym razem, gdy komuś o tym wspominałam – traciłam pewność i wiarę w siebie. W pewnym momencie zaczęłam się mocno zastanawiać, czy to na pewno najlepszy pomysł? Skoro wszyscy tak zgodnie twierdzą, że przed weselem będę się taaaak bardzo stresować itd. itp., to może coś w tym jednak jest?

Umówiłam się więc na próbny makijaż ślubny do makijażystki i fryzurę ślubną do fryzjera specjalizującego się w ślubnych upięciach. I wiecie co? KOMPLETNA KLAPA. Fryzura próbna zebrała na Instagramie bardzo „takie sobie” opinie, a w makijażu czułam się jak nie ja. I nie mogłam pozbyć się uczucia, że sama zrobiłabym to lepiej (ups).

♥ Znasz już pozostałe wpisy w mojej ślubnej serii? ♥

Jeszcze w tygodniu poprzedzającym ślub zdecydowałam się dać fryzjerom ostatnią szansę i wybrałam się na jeszcze jedną fryzurę próbną. Efekt końcowy był niestety bardzo daleki od tego przeze mnie oczekiwanego. W ten sposób utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że powinnam działać tak, jak postanowiłam na początku i nie słuchać rad otoczenia. Doszłam do wniosku, że znacznie mniej będzie mnie stresowało samodzielne malowanie się i czesanie, niż siedzenie u makijażystki i fryzjera z niepewnością, czy wszystko się uda i czy będę zadowolona z tego, jak wyglądam.

Koniec końców – przecież od kilkunastu lat sama się maluję i czeszę, więc jakieś doświadczenie już w tych sprawach mam… :) Jeśli jednak inna panna młoda nie czuje, że da sobie radę sama, bo na przykład nieczęsto się maluje, albo marzy o wyjątkowo fantazyjnej fryzurze – wtedy jak najbardziej przyda się profesjonalna pomoc w tych kwestiach.

Ślubne przygotowania - Designyourlife.pl

Mój makijaż ślubny

Dzięki temu, że wszystko sobie na spokojnie rozplanowałam, to same przygotowania nie stresowały mnie ani trochę. Na spokojnie zrobiłam sobie makijaż – praktycznie taki jak zwykle, na co dzień… tylko trochę bardziej staranny i wyrazisty. I mocniej utrwalony. Wyszło zadowalająco! Nie będzie żadnych super zbliżeń na zdjęciach, bo przecież nie kreuję siebie tutaj w kwestii makijażu na specjalistkę, pewnie i tak wytknęłybyście mi, że kreska jest krzywa, a cień w załamaniu powieki nierówno położony… :)

Ślubne przygotowania - Designyourlife.pl

Podzielę się z Wami jednak listą użytych przeze mnie kosmetyków – używam ich na co dzień i również w dniu ślubu sprawdziły się świetnie. Być może którejś z Was się przyda – jeśli macie jakieś dodatkowe pytania, to piszcie w komentarzach.

TWARZ:

OCZY:

  • Baza pod cienie Urban Decay (wykorzystałam posiadaną próbkę, genialna baza!)
  • Cienie Urban Decay z palety Naked 2 (coś tam usiłowałam sobie wycieniować pędzelkami)
  • Eyeliner L’oreal
  • Kredka na wewnętrzną powiekę oka – Benefit, High Brow (wiem, że to kredka do brwi, ale używam jej w innej roli)
  • Duet dwóch tuszy do rzęs – 1 warstwa L’oreal Volume Million Lashes, a na to warstwa L’oreal False Lash Telescopic. Pojedynczo wyglądają tak sobie, w każdym mi coś nie pasuje, a w połączeniu – rewelacja!

BRWI:

  • Brwi przyciemniłam cieniem w kolorze TEASE z paletki cieni do powiek – Urban Decay Naked 2 (jak dla mnie to najlepsza paletka ever – nie potrzebuję osobnego kosmetyku do brwi, wszystko mam w jednym opakowaniu)
  • Na koniec utrwaliłam ich kształt mascarą do brwi Wibo Eyebrow Stylist

USTA:

Najlepsze światło miałam przy oknie, a Ryszard rzecz jasna asystował… :)

Ślubne przygotowania - Designyourlife.pl

Moja fryzura ślubna – rozpuszczone włosy i wianek

W związku z tym, że koniecznie chciałam mieć na głowie wianek – zdecydowałam się na luźno rozpuszczone loki, bez jakiegokolwiek podpinania części włosów.

Wykorzystałam lokówkę stożkową Remington – mam ją już od kilku lat, a na moim kanale na YouTube znajdziecie nawet tutorial z jej wykorzystaniem. Gorąco Wam ją polecam, bo w zależności od tego jakie grube pasma i w którym miejscu lokówki będziemy nakręcać – zupełnie inny efekt końcowy uzyskamy.

Ślubne przygotowania - Designyourlife.pl

U mnie sam proces kręcenia był identyczny jak w filmie – nakręcałam 1-2 centymetrowe pasma i wszystkie, co ważne, w jednym kierunku, od twarzy. Wiedziałam, że muszę sobie na starcie zrobić jak najdrobniejsze loki, aby po rozprostowaniu (co nieuchronne) wyglądały dobrze jak najdłużej.

Ślubne przygotowania - Designyourlife.pl

Fryzura spokojnie wytrzymała od południa do 2 w nocy (o tej porze spięłam włosy w koka). Jak udało mi się tego dokonać? Poniżej kilka zasad i różnic pomiędzy kręceniem włosów na „wielkie wyjście”, a takim na co dzień.

  • Wysoka temperatura lokówki (u mnie 220 stopni – na co dzień używam niższej, tylko 180 stopni).
  • Trzymamy nakręcone pasma odpowiednio długo (min. 15 sekund – tak na co dzień trzymam maksymalnie 10 sekund).
  • Po zsunięciu pasma z lokówki podpinamy je zwinięte wsuwką lub spinką do głowy i postępujemy tak ze wszystkimi pasmami
  • Po podpięciu wszystkich pasm obficie spryskujemy włosy lakierem
  • Podpięte loki zostawiamy do totalnego wystygnięcia włosów – ja chodziłam tak przez ponad godzinę, im dłużej, tym lepiej
  • Po odpięciu wszystkich spinek niezbyt mocno „rozczesujemy” loki palcami i znowu obficie utrwalamy fryzurę lakierem
  • W czasie imprezy staramy się jak najmniej dotykać i poprawiać włosy

Na zdjęciach nie został niestety uwieczniony cały opisany wyżej proces – na koniec dokręcałam tylko pasemka przy twarzy, które wcześniej zostawiłam proste. One muszą być skręcone idealnie, nie pogniecione, dlatego najlepiej zrobić to na koniec.

Ślubne przygotowania - Designyourlife.pl

Na zdjęciu poniżej moje pierwsze przymiarki do wianka, jeszcze przed założeniem sukni ślubnej…

Ślubne przygotowania - Designyourlife.pl

Cieszę się, że tak się uparłam i zaufałam swojej intuicji. Dzięki temu wyglądałam dokładnie tak, jak chciałam. Mogę też obalić mit, że rozpuszczone włosy na weselu to taki strasznie zły pomysł. Odpowiednie przygotowania, znajomość swoich włosów, kilka wcześniejszych prób, mocne utrwalenie – i możemy mieć bez większego problemu rozpuszczone loki, jeśli takie właśnie się nam wymarzą :)

Ciekawa jestem, czy któraś z Was również zdecydowała się uczesać i pomalować samodzielnie? A może macie swoich zaufanych makijażystów i fryzjerów, w których ręce możecie się oddać „w ciemno”? Jeśli tak, to trochę zazdroszczę – mnie jeszcze nie udało się ich znaleźć.

To tyle dziś – zachęcam Was do śledzenia mojej ślubnej serii :) Dajcie koniecznie znać w komentarzach, co chcecie zobaczyć dokładniej jako następne – mój wianek, bukiet, dekoracje stołów, a może słodki stół?

Wszystkie zdjęcia we wpisie są autorstwa naszej ślubnej fotografki, Magdaleny Mizery :)


 

  • Anna Zając

    Wyglądałaś pięknie. Super, że „postawiłaś na swoim”, bo Twoje rozwiązanie u Ciebie się sprawdziło. Myślę, że wspomniałaś o bardzo ważnej sprawie -znajomości siebie i swoich włosów. Prawda wg. mnie jest taka, że nie ma takiego samego rozwiązania dla każdej panny młodej. Ja wychodziła za mąż 19 sierpnia tego roku. Nie wyobrażałam sobie żebym miała się malować i czesać sama. Z jednego prostego powodu, wiem, że nie umiem tego zrobić dobrze. Oddałam się w ręce profesjonalistów i jestem bardzo zadowolona

  • Pięknie wyglądałaś. Słyszałam taki przesąd, że Panna Młoda wielu rzeczy nie powinna sobie robić sama. Ale skąd się biorą przesądy, co one dają. Najlepiej się niczym nie sugerować i brać sprawy w swoje ręce. Wtedy mamy efekt jak chcemy ;) Czekam na więcej zdjęć Ciebie w sukni.

    • Z weselami jest tak, że każdy ma swoją wizję w głowie i wiele osób próbuje przyszłej pannie młodej „wmusić” swoją wersję. Mnie na przykład z 70 pytali, czy nie powinnam zmienić zdania w kwestii kwiatów, bo chciałam wyłącznie gipsówkę. Nie zmieniłam i całe szczęście ;) Poza tym co i rusz oburzenie wywoływał fakt, że mój mąż był głównym doradcą w kwestii wyboru sukni ślubnej – no bo jak to przed ślubem suknię oglądać?! ;) Nie ma się co przejmować takimi opiniami, wesele ma być najlepszym możliwym dniem dla pary młodej

      • Grunt to wiedzieć na co się uprzeć i zrobić po swojemu, a w którym miejscu odpuścić…:) I jak najmniej się, tak jak piszesz, przejmować.

    • O kilku przesądach już słyszałam, o tym jeszcze nie… Jak zapewne się domyślasz za bardzo się nimi nie przejmuję :D

  • Ja najzwyczajniej w świecie nie potrafię pomalować się tak, żeby makijaż przetrwał kilkanaście godzin, a i malowanie oka to dla mnie mordęga. Dlatego wybrałam makijażystkę. Próbnym byłam zachwycona, a ślubnym – w zasadzie też, tylko niestety nie był tak wytrzymały jak oczekiwałam ;) Co do fryzury – mam jedną, ukochaną fryzjerkę od 10 lat, zawsze wracam do rodzinnego miasta, żeby do niej pójść, więc chciałam, żeby mnie czesała. Wyszło dokładnie tak jak chciałam :)

    Ale – uważam, że Twoje rozwiązanie było świetne z jednego, prostego powodu. Byłaś pewna, że zrobisz to dobrze i dokładnie tak było. Wydaje mi się, że właśnie o to chodzi – mamy się w tym dniu czuć najpiękniejsze na świecie i ograniczyć stresujące sytuacje. Dlatego jeśli ktoś jest dobry w malowaniu i układaniu włosów, to absolutnie nie powinien robić tak „jak wszyscy” i iść do fryzjera i makijażystki tylko dlatego, że tak się przyjęło ;)

    Wyglądałaś cudnie i z przyjemnością oglądam Twoje zdjęcia „okołoślubne” :)

  • KarMagKat

    Ja jestem „przed”, ale wcale nie jestem taka pewna, czy skorzystam z usług profesjonalistów. Malować chyba wolałabym się sama, bo mam wybredną cerę i wiem jakie kosmetyki się u mnie trzymają, a jakie nie. Maluję się od 13 lat, więc wprawę mam niezłą. A poza tym moja mama robiła kurs wizażu i już kiedyś malowała kogoś na ślub, więc może pozwolę jej pomalować córcię ;)
    I albo pójdę do mojej fryzjerki, która obcina mnie od lat, albo wole poprosić mamę lub koleżankę. Do nikogo obcego nie pójdę. Włosy mam kapryśne, a 90% fryzjerów myśli, że wie lepiej ode mnie jak się będą zachowywać. Otóż nie, noszę je 26 lat i znam je lepiej niż fryzjer, który ma je pod ręką przez kwadrans… Wiele razy się nacięłam na hasła „proszę mi zaufać, jestem profesjonalistą”, a loki rozprostowywały się w pół godziny. Albo zamiast cięcia o 15cm było 25. Generalnie wizyta u fryzjera to dla mnie nie jest przyjemność, ale stres.
    Ewentualnie myślałam o zrobieniu paznokci. Od jakiegoś czasu są dosyć osłabione i odpryskują, więc może skuszę się na dodatkowe utwardzenie.

    • U mnie też u fryzjera zawsze stres i mało kiedy wychodzę w 100% zadowolona… Nawet po dobrym cięciu i farbowaniu nie mogę się doczekać kiedy umyję je i ułożę po swojemu :D

      Co do paznokci – to z nimi z wielką przyjemnością udałam się do kosmetyczki, sama nie potrafię zrobić sobie idealnego manicure.

  • eV

    Wszystko wygląda przepięknie – o wiele lepiej niż niejeden makijaż za grubą fortunę w luksusowym salonie kosmetycznym. Gratuluję! Mi na ślub raczej nie po drodze, ale na studniówkę malowałam się i czesałam samodzielnie. Pamiętam, że była to prawdziwa kopalnia stresu, ponieważ miałam na to dosłownie kilkanaście minut, a nie potrafiłam użyć niczego poza tuszem do rzęs, choć i co do tego nie byłabym pewna. Pytanie brzmi – czy w takiej uroczystości najważniejszy jest makijaż? Chyba niekoniecznie.

    • Niby nie jest najważniejszy, ale zdjęcia z imprezy zostają na zawsze, więc warto przygotować się do nich odpowiednio :D

  • Ewelina Ebelina

    jestem za! przepięknie to wszystko wygląda. Myślę, że lepiej przygotować się samemu tak jak nam się podoba niż potem cierpieć z powodu „wizji” fryzjera lub makijażystki :)

  • Czekam na ciąg dalszy

  • Szacun! Super że się na to zdecydowałaś, ja postawiłam na fryzjera i makijażystkę, mimo że sama się tym zajmuje. ale jakoś tego dnia chciałam poczuć się wyjątkowo zadbana. Ale szczerze? Sama zrobiłabym to równie dobrze, jak nie lepiej ;) Może nie żałuję, bo efekt końcowy był w porządku ale spokojnie można zrobić to samemu, pod warunkiem że wiemy co robimy ;)

  • Sama też najczęściej maluje się sama na wielkie wyjścia, czy to śluby czy zwykłe- niezwykłe imprezy. :) W pierwszej chwili, kiedy zobaczyła Twoje zdjęcia nie byłam w stanie powiedzieć czy czesała się fryzjerka czy ty sama. Skoro nie widać różnicy,o po co przepłacać? :)

    p.s. moje najgorsze „fryzjerskie” doświadczenie dotyczy wlasnie loków. Przed weselem znajomych stwierdziłam, że umowie sie do fryzjerki, żeby zrobiła mi piękne loki – wyszłam z trzema kępami „lokowych” kołtunów. Tydzień później, kolejne wesele, ta sama fryzura, ale wykonana moimi rekami – wyglądała o niebo lepiej niż „profesjonalistki” :) A przy jej wykonaniu posiłkowałam sie Twoim filmem :)

  • Anomia

    Ja również malowałam się i układałam włosy sama :) Przed ślubem byłam i u makijażystki i u fryzjera, ale efekt był średni, więc zdecydowałam, że zajmę się sobą sama. Myślę, że to była dobra decyzja. Czułam się świetnie, wyglądałam tak jak chciałam. Zainwestowalam w dobre bazy, cienie i fixer. Polecam :P

  • Super, że nie dałaś się przekonać, że nie możesz wykonać makijażu samodzielnie :) Wyszło pięknie i najważniejsze, że się sobie podobałaś (bo to że mężowi na pewno nie ma wątpliwości) ;)
    Ja niestety nie potrafię ani układać włosów, ani się super malować, więc oddałam się w ręce zawodowca, ale to moja fryzjerka, która od lat mnie zna i wie, czego chcę ;)

  • December

    Co prawda ja na razie czekam dopiero na pierścionek, ale powoli klaruje mi się w głowie własna wizja i wiem, że przy kilku sprawach będę uparta jak osioł :) Na głowie strasznie chciałabym mieć jakąś plecionkę, warkocz… Dla moich włosów upięcie będzie znacznie lepsze, bo są takie kapryśne, że ani proste, ani kręcone się jakoś wyjątkowo długo nie trzymają. Mam nadzieję, że znajdę coś odpowiedniego i z pomocą mamy to opanuję :) Co do makijażu – chciałabym umieć go zrobić samodzielnie, ale nie jestem w tej kwestii zbyt wyedukowana, więc prędzej zapłacę za makijaż, niż za fryzjera :)

    • Na YouTube jest mnóstwo tutoriali z pięknymi plecionymi upięciami, na pewno znajdziesz coś dla siebie :) Mój ulubiony kanał to Luxy Hair :)

  • Joanna eSz

    Gratuluję, że nie dałaś się wpędzić w ten tok myślenia, że musisz mieć fryzjera i makijażystkę! Świetnie, że pokazałaś, że można samemu i można tak pięknie. Poza tym – ostatecznie najważniejszą rzeczą jest dobrze się czuć, i nawet gdybyś teoretycznie mogła lepiej wyglądać gdyby ktoś inny zrobił Ci makijaż (to przykład) to wcale niekoniecznie mogłabyś się w nim czuć „swojo”.
    Fajnie, że się podzieliłaś swoją decyzją :) Ja już co prawda po ślubie i nie zmieniłabym nic, ale może to trochę podniesie na duchu te panny, którym może świta taki pomysł jak Tobie, tylko wszyscy wokół namawiają inaczej :)

    • To właśnie miałam na celu – zaznaczenie, że można „inaczej” :))

  • Ewa

    Extra, ze zaufałaś intuicji! Ja tez sama sie malowałam i nawet jak teraz oglądam ślubne zdjęcia, po 5 latach, myśle, ze wyszło bardzo dobrze. Tez miałam swoją wizje, została zrealizowana i wyszło swietnie. Jeszcze raz gratulacje!

  • Ania

    Hej Alina, ja mam takie pytanie: czy planujesz wpis o wątpliwościach, o których wspominałaś w poprzednim poście? Chodzi mi o wątpliwości nt. wydawania tak dużych pieniędzy na ślub i wesele, podczas gdy mozna by je przeznaczyć na dużą podróż lub spłatę mieszkania. Myślę, że to ciekawy temat i wywołałby pewnie burzliwą dyskusję :) Ciekawa jestem co zaważyło u Was w decyzji o weselu.

    Co do dalszych propozycji w ślubnym temacie, o chętnie poczytalabym o ubraniach i dodatkach, których nie kupiłaś z myślą o ślubie jednorazowo (oczywiście oprócz sukni). Bardzo mi się podoba takie podejście i sama chcę je wykorzystać przy okazji ślubu. Poza tym ciekawe byłyby porady co do tego, co się sprawdziło (chodzi o jakieś „triki”) oraz rzeczy które się nie sprawdziły i których żałujesz/nie polecasz na ślub i wesele.

    • Nie wiem, czy te wątpliwości są warte rozwinięcia aż na cały wpis… :)

      Co do drugiego pytania – nie kupiłam właściwie nic więcej ani specjalnie na ślub, ani planując wykorzystać to na inne okazje. To znaczy – oczywiście kupiłam suknię, koronkowe bolerko i buty. Sukni i bolerka nie wykorzystam, a w butach już śmigam co drugi dzień. Oprócz tego miałam na sobie jeszcze biżuterię, którą noszę codziennie (dwie bransoletki i malutkie kolczyki), a przy stole trzymałam kopertówkę, którą mam od kilku lat. To wszystko :)

  • Wow! Podziwiam! :0 <3 Wyszło idealnie! :)

  • Kurczę, bardzo odważnie, że zdecydowałaś się zrobić wszystko sama. Do tej pory myślałam, że inaczej jak u fryzjera i makijażystki, to się nie da, a tu proszę, otworzyłaś mi oczy. Jak przypomnę sobie swoją fryzurę ze studniówki po wyjściu od fryzjera, to już wcale się nie dziwię ;) Cudny wianek!

  • Super, że miałaś taki komfort. Znasz to, lubisz to. Widać, że na codzień malowanie nie jest Ci obce :) Ja na przykład jestem totalnie nieobeznaną osobą w tym temacie. Maluję sobie tylko rzęsy codziennie i koniec, jakbym miała siebie pomalować na ślub to chyba skończyłoby się właśnie na samych rzęsach :D
    I chodzenie do kosmetyczek jest mi totalnie obce. Właśnie w związku ze ślubem poszłam pierwszy raz na próbny makijaż. Pierwszy raz w życiu miałam wtedy robiony „profesjonalny makijaż”. Trochę się z siebie śmieję, no bo jak to tak :-)
    Fryzura – w głowie miałam kompletnie co innego niż w rzeczywistości mi zrobiono, bo miałam mieć też wianek (z gipsówki), ale ostatecznie ten „wianek” upięła mi babeczka bardziej z tyłu, bym nie wyglądała, jakbym miała aureolę :D Tobie ten wianek genialnie pasował :) ja to rzeczywiście w swoim wianku z samej gipsówki (więc był cały biały), wyglądałam na świętą.
    PS niesamowite, że tak szybko zdjęcia macie :) nasz ślub był w czerwcu i nadal czekamy… już prawie zapomniałam, że wzięliśmy ten ślub!

    • Dzięki za miły komentarz! Nasza fotografka działa jak błyskawica, wszystkie zdjęcia dostaliśmy w ciągu 2 tygodni :))

  • Agnieszka Konefał

    Suknia!!

  • Kasia Opęchowska

    Wcale mnie to nie dziwi :) Wprawdzie mnie czesała Fryzjerka (zaufana, od lat, która doskonale wie co lubię :) ). Byłam u niej na jednym czesaniu próbnym – powiedziałam czego chce, ona powiedziała czy się da i było super :) A makijaż robiłam sobie sama, taki jaki lubię, czyli taki, w którym nie widać, że jestem umalowana :) Ja czułam się świetnie, a makijaż wytrzymał bez poprawek wiele godzin :)

    • Taka zaufana fryzjerka to skarb – chciałabym taką mieć! :)

  • Tobie wyszło super :)
    Ja myślę że jednak zdecydowałabym się na makijaż zrobiony przez makijażystkę głównie dlatego, że na co dzień nie używam więc nie mam dostępu do naprawdę dobrych markowych i trwałych kosmetyków. Tak jak na co dzień nie przeszkadza mi że podkład (w sumie krem BB) się ściera czy czoło zaczyna świecić na ślubie i weselu chciałabym wyglądać super trochę dłużej :) A bez sensu kupować coś na jeden raz. Ale jeśli Ty miałaś już potrzebne kosmetyki to inna sytuacja i zapewne dobra decyzja. A wianek i loki przepiękne :)

  • Ślicznie wyglądałaś! Ja pamiętam swój próbny makijaż- nie poznałam się w lustrze! Płakać mi się chciało… Dlatego na ślub pomalowała mnie przyjaciółka

  • Gratuluję odwagi i w 100% popieram! ;)
    Zrobiłam to samo, co prawda na o wiele mniej ważna uroczystość, bo na swoją studniówkę, ale też czułam, że wtedy będę miała najlepsze samopoczucie ;)

  • kitty

    Brałam ślub za granicą (Grecja) i tak jak Ty robiłam wszystko sama :) Mam bardzo grube i ciężkie włosy, nawet fryzjerki nie potrafiły ich ułożyć po mojemu. Miałam długie rozpuszczone włosy, zakręcone na lokówce. Wytrzymały 12 godzin :) Makijaż zrobiłam taki jak na co dzień, tylko troszkę bardziej wyrazisty i oczywiście bardziej staranny.

    Nie przejmowałam się wszystkimi komentarzami przed ślubem typu „ale jak to, nie masz makijażystki? ani fryzjerki?”. No nie miałam, i wyglądałam tak jak chciałam :)

    Na studniówce byłam chyba jedyną osobą która sama sobie zrobiła fryzurę i makijaż, do dziś pamiętam komentarz wychowawczyni, że wyglądam tak ładnie i naturalnie, i nie sypie się ze mnie brokat :D

    • Ja też na studniówce byłam jedną z niewielu takich :)

      Ślub w Grecji – braliście go może na plaży? :D

      • kitty

        Tak, rano był ślub cywilny na plaży a wieczorem kościelny w katedrze :)

  • ja też wszystko robiłam sama i byłam bardzo zadowolona :-) a czerwone szpilki nosiłam później całe 2 lata po ślubie!

  • Aga

    A ja mam pytanie czy miałaś jakieś atrakcje typu fotobudka, słodki stół, księga gości? Teraz wszyscy wariują na tym punkcie, a ja nie gustuję w takich rzeczach, nie wiem czy robić coś takiego dla gości.

    • Michalina

      byłam ostatnio na weselu gdzie była foto-budka i to była naprawdę genialna sprawa i super atrakcja dla gości – część zdjęć została dla nas a część goście wklejali do pamiątkowego albumu dopisując parę słów od siebie. Moim zdaniem to super pomysł i widać było, że bardzo się wszystkim podoba bo do foto-budki cały czas stała kolejka :)

    • Była księga gości (fajna sprawa, polecam), był słodki stół… Na pewno przygotuję osobny wpis na bloga o weselnych atrakcjach :))

  • Super:) Ja też sama się wszystkim zajęłam :) Makijażem trudno to może nazwać bo nie lubię make-up ale coś tam się ulepszyłam :) A loki same mi się zrobiły schnąc, podczas gdy ja robiłam wianek :D

    • Sama wianek? Super! To ja tutaj się nie odważyłam i wszystkie kwiaty zamówiłam… :)

  • Pięknie wyglądałaś! Też najchętniej pomalowałabym się sama i uczesała, ale niestety na co dzień w ogóle się nie maluję – tylko brwi i rzęsy, żadnego podkładu – nie umiem go nawet dobrać do swojej cery, więc zdecydowałam się na makijażystkę i po próbnym make up’ie wyszłam bardzo zadowolona. Co do fryzury do wianka i całej stylizacji rozpuszczone wyglądały najlepiej (pamiętam tę fryzurę z insta i serio, serio była bardzo „taka sobie”) więc to że uczesałaś się sama to był strzał w dziesiątkę! :)

  • Czasem jak się chce mieć coś zrobione dobrze, to trzeba to zrobić samemu :) Albo z niewielką asystą kota, który z pewnością jest nie lada pomocnikiem tam, gdzie można pogrzebać w kosmetykach i akcesoriach i na przykład pozrzucać co nieco z parapetu. A tak przy okazji, bardzo mi się podoba Twój kolor włosów. W szczególności te pasemka w ciemniejszych partiach włosów przy skórze głowy. Wyglądają ciekawie i naturalnie.

    • Bez Ryszarda o powodzeniu nie byłoby mowy! Dzięki za miłe słowa na temat fryzury :))

  • joanna

    Ja też malowałam się i czesałam sama. Mieliśmy naprawdę kameralny ślub z najbliższymi, do tego nie w Krakowie w którym mieszkamy tylko w górach w małej miejscowości co myślę że znacznie by utrudniło szukanie kosmetyczki i fryzjerki.
    Wyglądałaś pięknie i naturalnie. Super pomysł z wiankiem!

  • Smart Lifestyle

    Wyglądałaś PRZEPIĘKNIE! Mój ślub jeszcze przede mną i jestem pewna, że największym stresem będzie zaufanie specjalistom od fryzury i makijażu. Za każdym razem, gdy wychodzę od fryzjera, nawet po podcięciu końcówek, czuję że coś mi nie pasuje i na co dzień włosy lepiej mi się układają niż po tej wizycie. Dlatego doskonale Cię rozumiem, że w tak ważnym dniu zaufałaś Sobie :) Pięknie!

  • Ziemolina

    Rzeczywiscie lepiej pomalować się samamu, niż trafić w ręce kiepskiej makijazystki. Osoba, ktora dobrze zna się na swoim fachu, zawsze robi dokładny wywiad, pyta co lubisz, jak sie malujesz na co dzień, niczego też nie narzuca. Ja czesto proszę, zeby dziewczyna, którą będę malowac, przyszła w swoim makijażu, to najlepszy sposób na poznanie jej potrzeb. Nie ma tez co na siłę zmieniac przyzwyczajeń, jesli ktoś od lat robi sobie kreskę, to nie może jej tez zabraknąć w dniu ślubu.
    Bardzo ładnie wyglądałaś Alino, masz piekne włosy:)

  • Zgadzam się

  • Wyglądałaś prześlicznie, samodzielne wykonanie to była dobra decyzja :))
    Ja raczej nie porwałabym się na przygotowanie sobie samej makijażu i fryzury ślubnej, bo nie ufam sobie na tyle by wiedzieć, że stres mnie nie zje, ale zamierzam wypróbować taką samodzielną robotę przy okazji mojej, studniówki, która wypada w styczniu. Wiele moich znajomych z rocznika wyżej postawiło na makijażystki i fryzjerki i bardzo żałowały widząc efekt końcowy dlatego ja postanowiłam stworzyć swój look samodzielnie :)

    • Ja na studniówkę oczywiście również malowałam się czesałam sama, nawet do głowy mi wtedy nie przyszło, że mogłabym zrobić inaczej. A tak przy okazji… Właśnie przeraziłam się trochę tym, jak dawno to było :D

  • Panobe

    Właśnie dodałaś mi trochę otuchy! Ślub za kilka miesięcy, wszyscy dopytują czy już mam fryzjerkę i wizażystkę, a ja boję się wypowiedzieć na głos, ze w sumie to nie widzę powodu dla którego nie miałabym się uczesać i umalować sama ;)

    • Zrób sobie koniecznie kilka samodzielnych testów, aby utwierdzić się w swojej decyzji :))

  • Akurat brwi to chętnie powierzyłabym jakiemuś profesjonaliście :D

  • Masz sporo czasu, żeby się ze wszystkimi produktami oswoić i wszystko sobie dopracować. Będzie super, zobaczysz :))

  • Wyglądałaś pięknie! Chętnie dowiem się jak to jest z wiankiem na ślubie i weselu. Też mi się marzy, ale nie wiem czy warto zaryzykować. Czy bardzo przeszkadzał? No i jak się ogólnie trzymał?

    • Nie przeszkadzał ani trochę, trzymał się bez problemu. Zapomniałam, że mam go na głowie :)

  • Najważniejsze to czuć się dobrze i komfortowo, a wtedy wszystko się uda :) Dla mnie wyglądałaś super. Delikatnie i świeżo :)

  • Uwielbiam takie delikatne, weselne stylizacje z wiankami i lokami. Przecudnie wyglądałaś ;)

  • Lore Art

    Ja też mam plan przygotować się sama. Fryzurę zrobi mi siostra a makijaż ciągle rozważam bo na co dzień nie robię pełnego makijażu (głównie oczu i ust) ale nie chciałabym się na zdjęciach świecić. Ty wyglądalas cudnie :)

  • Ola

    Jesteś genialna! Wszystko co opisujesz o swoim ślubie trafia w 100%. Sama próbuje zorganizować mały ślub ale plącze sie w tym wszystkim i w „podpowiedziach” kazdego. Ja osobiście jestem ciekawa jak zorganizowalas przyjęcie pod względem jedzenia i zabaw dla gosci bo z tego co zrozumiałam nie mialas wielkiej ilości gości – czy miałaś pełne wielkie menu weselne czy bardziej coś w stylu obiadu dwu daniowego? I jakie zabawy dla gości zorganizowalas? I ja osobiście czekam na zdjecia z dekoracji stołów! 😘

    • Mieliśmy takie typowe weselne menu, obiad, deser, zimna płyta, dwie kolacje. Wszystko takie raczej tradycyjne, nie myślałam nawet, żeby menu dzielić się na blogu, to chyba nie zainteresuje zbyt wielu osób… :)

      Zabaw nie mieliśmy żadnych :)

  • Mnie malowała kosmetyczka i było ok, ale tylko dlatego, że po próbnym makijażu pokazałam jej jak ma pomalować moje oczy, a rzęsy wytuszowałam sobie sama własnym tuszem :). Może mogłabym malować się sama, ale nigdy nie używam podkładu i nie mam na ten temat pojęcia, dlatego w tej kwestii wolałam zaufać komuś, kto się na tym zna.

  • Dobrze zrobiłaś – wyglądałaś ślicznie. U mnie by się własne wykonanie sprawdziło, gdyby tylko moje wykonania były na tyle trwałe. Niestety nie są. Od razu się wyżalę… makijaż miała wykonać znajoma. Przygotowałam się, pokazałam jej fotki jakie mnie interesują, co lubię itd. Wykonała swoje dzieło po czym rzekła: „Tu masz moją wersją, może Ci się spodoba”. Było koszmarnie. Nie tego chciałam. Oczy pomalowane jak klaun. Przecież chciałam coś delikatnego i skromnego. Podziękowałam jej, a makijaż wykonała kosmetyczka. Niestety też nie tak jak chciałam, ale jej wersja była dużo lepsza. Fryzura: chciałam zwykłego koka, takiego na gąbce, i tyle. Miałam fryzurę próbną i fryzjerka mnie namówiła na jakiś przedziałek albo cóś, aby się działo. Zgodziłam się. Pokazała mi 3 fryzury wybrałam tą jedną, a w dniu ślubu, oprócz mojego koka, dziwnego przedziałka zaczęły się na mojej głowie pojawiać jakieś pląsy, zawijasy itd. Przecież ja tego nie chciałam! A to był już dzień ślubu (byłam ograniczona z czasem,aby protestować) :( Ah.

    • Oj to bardzo niefajnie :( Mam nadzieję, że cała reszta tego dnia potoczyła się zgodnie z planem? :*

  • Anna

    Dobrze, że nie dałaś się odwieść od swojego pomysłu – wyglądałaś pięknie :)
    Ja niestety na co dzień się nie maluję (bo nie umiem…), więc musiałam skorzystać z pomocy profesjonalistki, chciałam jednak tego dnia wyglądać nieco bardziej elegancko. Na próbny makijaż umówiłam się w salonie, w którym pracowała moja ulubiona fryzjerka – klapa na całej linii: półmetrowa warstwa tapety, w dodatku z podkładem w kolorze pomarańczowym… Wyglądałam tak, że wstydziłam się wrócić do domu. Wszelkie moje uwagi i sugestie, że makijaż jest chyba za mocny, pani zbywała komentarzem, że „musi być mocny, żeby ładnie wyglądało na zdjęciach”. Halo, ale ja chciałam ładnie wyglądać na żywo! Byłam załamana, szczególnie że nie przyszło mi jakoś do głowy, że znalezienie dobrej makijażystki to nie taka prosta sprawa i wszystko działo się tydzień przed ślubem… Na szczęście moi rodzice przypomnieli sobie, że nasza sąsiadka od jakiegoś czasu pracuje jako manicurzystka i makijażystka, więc postanowiłam wybrać się do niej. I to był strzał w dziesiątkę! Zrobiła mi naprawdę piękny makijaż (próbny trwał chyba ze dwie godziny, bo pokazywała mi różne wersje i cały czas pytała o opinię, żeby było dokładnie tak, jak chcę), bardzo delikatny, żebym nie wyglądała zupełnie inaczej niż na co dzień, gdy tego makijażu nie mam. A dodatkowo jeszcze nie musiałam za niego (ani za paznokcie) płacić, wszystko dostałam w prezencie ślubnym :)

    Podsumowując… Dobrze, że już po wszystkim ;) Wszystko to kosztowało mnie naprawdę dużo nerwów, dziś podeszłabym do tego już inaczej, bardziej na luzie. Ale wiadomo, pierwszy raz, szczególnie tak ważny, to zawsze dużo stresu. I miejmy nadzieję, że drugiego nie będzie ;)

    • Ale miałaś stresu! Tego właśnie się obawiałam. Dobrze, że wszystko dobrze się skończyło <3

  • Wyglądałaś przepięknie! :)

  • Alicja

    Świetnie sobie poradziłaś, wyglądałaś pięknie ;) Ja tam ślubu narazie nie planuję ale miło się czyta, jak każdy Twój post :)

  • Magda

    Czasem naprawdę nie warto słuchać otoczenia. Tym bardziej jeśli czujemy się na siłach, żeby coś zrobić i to nam ma się dana rzecz podobać.

    Ja malowałam się sama. A, że na co dzień tego nie robię więc zrobiłam to bardzo skromnie. Do rana chyba się utrzymało – nawet się tym nie kierowałam. :)

    Uczesanie powierzyłam fryzjerce, z racji długości włosów (ówcześnie poniżej linii bioder), ponieważ również chciałam mieć rozpuszczone. Najpierw udałam się do zakładu, w którym praktykę odbywała koleżanka mojej siostry. Ale po rozmowie z właścicielką i jej nijakim podejściem zrezygnowałam z usług tej Pani jeszcze zanim doszło do jakiejkolwiek współpracy. W następnym zakładzie fryzjerskim Panie bez problemów zaakceptowały mój pomysł. W dniu ślubu wszystko wyszło świetnie. Byłam bardzo zadowolona.

    Za to na sesję plenerową uczesałam się sama. Był to chyba jedyny raz kiedy udało mi się tak ładnie zapleść włosy w kłosa. :)

    W sumie to mój pierwszy komentarz więc serdecznie witam i przede wszystkim gratuluję! :D

    • Dziękuję serdeczne! i odzywaj się częściej ;))
      Z taką długością włosów to chyba niełatwo się „żyje” – do ślubu też miałaś warkocz, czy zdecydowałaś się na loki/fale? Często wątpimy w swoje własne umiejętności, a potem… no proszę, pełne zadowolenie :)

  • Wyszło super, bez korzystania z fryzjerki i makijażystki, lekko i naturalnie, super! Wianek to był strzał w sam środek. Przez to panna młoda wyglądała jak ucieleśnienie wiosny i subtelności. Wow.

  • Natiia

    Niestety, na moich włosach loki się nie trzymają, a ja tak je uwielbiam, więc nie wyobrażam sobie bym mogła je sama robić, chyba, że znalazłabym odpowiedni lakier, który przyszedłby z pomocą moim włosom :).
    Pięknie wyglądałaś. Najważniejsze to czuć się dobrze, zwłaszcza w takim dniu.

  • ładnie ci wyszło :)

  • Jesteś tak prawdziwa i zgodna w 100% ze sobą, że jest to niezwykle urocze i ujmujące. Pięknie Ci to wszystko wyszło – zarówno włosy jak i makijaż. A najważniejsze jest to, że było tak, jak sobie to wyśniłaś :)

  • moim zdaniem to wszystko zależy od osoby. moje polskie koleżanki malują się raczej delikatnie na co dzień – dlatego i w dniu ślubu nagły „pełen makijaż” wyglądałby teatralnie, ryzykowałby nierozpoznaniem przez Pana Młodego i gości :) tydzień temu malowałam przyszłą żonę mojego brata do ślubu – na co dzień praktycznie się nie maluje, dlatego wystarczyło zrobić porządny podkład (zrobiła go jej fryzjerka gdzie układała włosy) a ja pomalowałam jej bardzo delikatnie oczy i usta. i to wszystko :)
    ps. piękne zdjęcia i bardzo ładny efekt!

  • Ewa654@wp.pl

    Kochana doczytałam w komentarzach, że nie miałaś żadnych zabaw weselnych. Czy mogłabyś zrobić post na ten temat. Właśnie stoję przed takim dylematem, zupełnie nie chce żadnych zabaw ewentualnie muzyka, ale ciagle sie zastanawiam cZy to wyjdzie, ponieważ jednak zawsze jakieś te zabawy są. Wyglądałaś pięknie i bardzo naturalnie. Pozdrawiam Ewa

    • Dziękuję. Wiesz, post mógłby być ewentualnie na temat zabaw, jakie się odbyły ;))
      A my zabaw po prostu nie braliśmy pod uwagę, sama myśl o nich zwykle wprawia mnie w zażenowanie… Naprawdę wystarczyła dobra muzyka, wszyscy goście doskonale się bawili :)

      • Karolina

        Mieliście dj czy orkiestre? Kto w takim razie prowadził wesele (toast itp.) przeważnie robi to wodzirej.

        • Był dj – robił to, co do niego należy i zanadto nam nie „przeszkadzał” ;))

  • Świetnie, że zaufałaś sobie i postawiłaś na swoim. Myślę, że mój ślub, przygotowania, cała idea i dystans wyglądałyby podobnie :)

  • Jola

    Dekoracje stołów 😘 Pewnie bylo pięknie. Może rownież kilka zdjeć jak zoorganizowac zaślubiny w plenerze.

  • Wyglądałaś przepięknie !

  • Gracjana Dybul

    Gratuluję :) Świetny pomysł żeby tego dnia przygotować sie samodzielnie, przecież znamy same siebie najlepiej :) Dziękuję za inspiracje :)

  • modliszka568

    Piękne włosy :) Również myślę o samodzielnym uczesaniu, bo ostatni raz u fryzjera byłam kilka lat temu, a fryzura nie była taka jaką chciałam. Mój ślub zbliża się wielkimi krokami, a ja nawet nie umówiłam się na wizytę :/ Też chciałabym jej pokręcić, ale mam gęste włosy, a po nakręceniu będzie ich jeszcze więcej. Może masz jakiś pomysł, żeby część loków jakoś fajnie upiąć i czym? :)

  • Aleksandra Cierniak

    Ja mam swoją fryzjerkę. Paradoksalnie – widok salonu optymistycznie nie nastraja, mała buda wciśnięta w kąt oficyny w śródmieściu. Ale ilekroć do niej nie idę na czesanie – wychodzę biedniejsza o 40zł, za to wyglądająca jak milion dolarów.
    Schody zaczynają się z kosmetyczką. Ponieważ moja cera lubi robić fikołki i się nie słuchać, każdy podkład jest zwarzonym przekleństwem i w czym bym się nie wytarzała, to i tak się świecę, a na domiar złego generalnie zamiast kłaść makijaż co rano wolę poleżeć 20 minut dłużej, ograniczam się do lekko wytuszowanych rzęs (by szlag trafił jasną oprawę oczu!) tudzież absolutnie nie robię ze sobą nic poza tonikiem i kremem nawilżającym. Wniosek prosty – malować się nie umiem. Natomiast każda jedna dama fachu upiększającego próbuje robić ze mną jakieś dziwne rzeczy, wyrywać mi brwi, doczepiać rzęsy, malować powieki na dziwne kolory w których wyglądam jak schabowy (apetycznie, ale generalnie fantazji zero). Jakieś rady, jak powinnam szukać kogoś, kto ze mnie zrobi Miss Wszystkiego na jedną noc?