Nasze mieszkanie – koncepcja zmian, inspiracje i plany :)

Mieszkanie - plany - Designyourlife.pl

W maju chwaliłam się Wam, że kupiliśmy wraz z obecnym już mężem mieszkanie. Byliśmy przekonani, że lada moment rozpoczniemy remont i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jeszcze przed ślubem, w sierpniu, wprowadzimy się do naszego wspólnego gniazdka. No, najpóźniej we wrześniu.

Miałam już zaplanowaną całą serię wpisów na blogu, dotyczących remontu i kolejnych etapów urządzania mieszkania. W komentarzach dostałam od Was mnóstwo pytań i sugestii zagadnień, do których chciałam się odnieść w osobnych artykułach. Tymczasem… Utknęliśmy. Utknęliśmy na amen! Walczymy z formalnościami, bo sprawy, które w innych miastach wymagają złożenia prostego pisma (adm, urząd), u nas zmieniły się w wielomiesięczną walkę z papierologią. Nie będę zanudzać Was szczegółami, po prostu… CZEKAMY.

To wszystko oznacza niestety, że również i Wy jeszcze trochę będziecie musieli poczekać na serię wpisów z kolejnymi etapami realizacji. Wierzcie mi, że nikt bardziej niż ja nie chciałby, by było to JUŻ, TERAZ, NATYCHMIAST :)

W dzisiejszym wpisie pokażę Wam jak obecnie prezentuje się nasze mieszkanie, zdradzę jakie zmiany w układzie funkcjonalnym chcemy wprowadzić i jaką mamy wizję jego aranżacji. 

Kojarzycie cykl Design Your Space, który od kilku lat realizuję wraz ze wsparciem ze strony mojej ulubionej Śnieżki? W kolejnych wpisach doradzałam Czytelnikom bloga odnośnie zmian do wprowadzenia w ich mieszkaniach, a Śnieżka ułatwiała metamorfozę dostarczając komplet farb potrzebnych do przemalowania ścian. A dzisiaj, dla odmiany, to mnie będzie towarzyszyć :)

Kolorystyka w mieszkaniu - Designyourlife.pl

partnerzy

Tak mieszkanie wygląda obecnie…

Tak jak wspomniałam Wam we wpisie o mieszkaniu, zdecydowaliśmy się na mieszkanie w stanie do generalnego remontu. Obecny układ funkcjonalny jest bardzo… typowy i niekoniecznie funkcjonalny. Mieszkanie w bloku jakich wiele. Składa się z: małego pokoiku przy wejściu, trochę większego pokoju, kuchni, salonu, łazienki, ubikacji i stanowczo zbyt dużego przedpokoju. O, proszę…

Zmiana układu funkcjonalnego - Designyourlife.pl

Nowy układ funkcjonalny w mieszkaniu

A my planujemy „rewolucję”. Chcemy pozbyć się części ścianek działowych w mieszkaniu, dzięki czemu uzyskamy dużo otwartej przestrzeni. Łącząc kuchnię wraz z przylegającym do niej pokojem i „zagarniając” część przedpokoju uzyskamy całkiem przyjemną część dzienną. Bardzo się cieszę na to rozwiązanie, bo nie lubię siedzieć sama w kuchni, a tak będzie można spędzać czas wspólnie podczas przygotowywania posiłków.

Jeśli chodzi o łączenie kuchni z salonem, to idea ta ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Moi Rodzice zdecydowali się niedawno na takie rozwiązanie w swoim mieszkaniu i są bardzo zadowoleni. Ja z każdą kolejną wizytą u nich utwierdzam się w przekonaniu, że to najlepsze również i dla nas rozwiązanie.

Zmiana układu funkcjonalnego - Designyourlife.pl

Nasze wnętrzarskie inspiracje

Wraz z Tomkiem bardzo lubimy minimalistycznie urządzone, nowoczesne wnętrza o lekko męskim charakterze. Podoba się nam styl przede wszystkim skandynawski i loftowy, chociaż ten drugi w bloku trzeba stosować z ogromnym wyczuciem. Na szczęście w kwestii stylu urządzenia wnętrz jesteśmy zgodni. Tomek ma świetny gust, nie lubi tandety. Mam nadzieję, że w trakcie realizacji będziemy równie dopasowani jak obecnie :D

Poniżej możecie zobaczyć przygotowany przeze mnie moodboard przedstawiający nasze inspiracje.

moodboard - designyourlife.pl

Planowana kolorystyka w mieszkaniu

W naszym mieszkaniu panowała będzie, nie zgadniecie… BIEL. Uwielbiamy jasne, przestronne przestrzenie, dlatego to właśnie biel będzie naszą bazą. Uzupełnimy ją szarością, granatem, bardzo oszczędnie – kolorystycznymi akcentami. Nie muszę chyba mówić, że turkusowymi? :D Tomek wolałby pomarańcz, za którym nie przepadam… Będziemy musieli znaleźć jakiś kompromis.

Na ścianach będziemy mieć:

  • 500 ŚNIEŻNOBIAŁY
  • 559 PO ZMROKU
  • 532 MIĘTOWE ORZEŹWIENIE

To odcienie z palety Śnieżki Satynowej – całą gamę kolorów możecie zobaczyć TUTAJ.

Kolorystyka w mieszkaniu - Designyourlife.pl

Dobierając do wnętrza kolory nie można przesadzać z ich ilością. Najlepiej jest ograniczyć się do trzech: koloru podstawowego (bazowego), uzupełniającego i kontrastowego.

Kolorystyka w mieszkaniu - Designyourlife.pl

Plan działania

Pocieszam się, że to przedłużone oczekiwanie przyniesie ze sobą również pozytywne skutki. Emocje opadły, zdążyliśmy sobie to wszystko dokładniej i na spokojnie przemyśleć, dzięki czemu będziemy podejmować bardziej rozsądne decyzje :) Gdybym już w maju wpadła do mieszkania, to pewnie uparłabym się, by wszystko zrobić w ekspresowym tempie, na już. Decyzje podejmowane w pośpiechu to większe ryzyko.

Wszystkie zmiany będziemy wprowadzać powoli, krok po kroku. Będziemy mieć do pomocy oczywiście ekipę remontową, ale i tak szykuje się na wiele różnych projektów DIY i samodzielnych przeróbek… :)

To tyle dzisiaj – cieszę się, że towarzyszycie mi we wszystkich ekscytujących wydarzeniach tego roku. Dajcie znać co myślicie o naszym projekcie. Macie może u siebie w domu salon połączony z kuchnią? Jesteście zadowoleni, czy chętnie oddzielilibyście te pomieszczenia od siebie?


 

  • ojej, słabo że taka papierolgia Was dopadła, ale z drugiej strony tak jak mówisz wszystko na spokojnie przemyślicie :) Kolory na ściany piękne! plany rewolucji fajne, u nas był podobny, niefukcjonalny układ który został zmieniony, m.in. kuchnia połączona z salonem. Mi to bardzo pasuje, ale teraz próbujemy je sprzedać i każdemu kto oglądał właśnie to przeszkadza.. aż jestem zdziwiona :/

    • Olga Zarzycka

      Bo to są tradycjonaliści…

      • Pionierka

        Ja nie jestem tradycjonalistką, po prostu dla mnie takie mieszkanie jest niefunkcjonalne. Jak ktoś pisze, że np. mieszkanie dwupokojowe, w tym salon z aneksem to od razu myślę – aha, czyli jeden pokój i wielka kuchnia :)

        • Ale tu mamy jeszcze dwa pokoje, a salon mimo że z kuchnią to oddzielony (tyle że nie ścianą ;)

          • Pionierka

            To trochę lepiej ;) Tak czy inaczej dla mnie to poważny minus. Gdybym szukała trzypokojowego mieszkania to chciałabym trzy osobne pokoje, więc rozumiem, że kupujący kręcą nosem.

            • Też kręciłam nosem na to, że kupowałam mieszkanie od dewelopera i był tylko aneks. Długo szukaliśmy mieszkania z oddzielną kuchnią, ale nie było nas stać na takie metraże :/ Dlatego zamknęliśmy aneks i dzięki temu mamy oddzielną kuchnię. Może małą i ciemną, ale jak mieszkaliśmy wcześniej w kawalerce, gdzie kuchnia łączyła się z przedpokojem i pokojem, to nasz szlak trafiał. Coś się przypaliło…wszędzie śmierdziało! Pomijam to, że każdy kto wchodził do mieszkania, musiał się przeciskać żeby przejść do pokoju (bo „kuchnia” była od razu przy drzwiach), a dodatkowo wkurzałam się, jak nie miałam czasu pozmywać i wszyscy widzieli te brudy.
              Ale rozumiem, że ktoś lubi aneksy. Ja z własnego doświadczenia już nie chciałam. To kwestia gustu jest, a o tym się nie dyskutuje ;)

              • a niee no, takie kuchnie to masakra, ciężko mi to sobie wyobrazić!

              • Wchodzisz do mieszkania, po prawej stronie od razu lodówka, po lewej kuchenka. Pomiędzy nimi wycieraczka. Robisz krok: wieszak na ubrania, a za nim drzwi do łazienki, a na przeciw ciebie wejście do pokoju. Koniec zwiedzania mieszkania ;) :p

              • no wiem, hardcore! my mamy mieszkanie łączone z dwóch, dwupokojowego i takiej właśnie kawalerki. Na miejscu dawnej kuchni mamy garderobę, wcale nie taką ogromną…

            • rozumieć też rozumiem, tylko jestem trochę zdziwiona że 100% osób na to właśnie zwróciło uwagę, wydawało mi się to dość powszechnym rozwiązaniem teraz :)

              • Olga Zarzycka

                Jeśli ktoś chce znaleźć jakiś minus to zawsze znajdzie tylko nie rozumiem po co tacy ludzie tracą czas sprzedającego i umawiają się na oglądanie mieszkania wiedząc, że jest z otwartą kuchnią, której nie akceptują. W zeszłym roku sprzedawałam mieszkanie i nasłuchałam się wielu narzekań pomimo tego, że dałam bardzo szczegółowe ogłoszenie i dużo zdjęć. Odniosłam wrażenie, że niektórzy chyba po prostu oglądają mieszkania z nudów…

              • słuszna uwaga! jak sprzedawaliśmy poprzednie to pani strasznie zrozpaczona była że są 2 pokoje a nie 3 i miałam wrażenie że oczekuje że jej ten trzeci dobudujemy żeby kupiła ;)

              • W obronie kupujących powiem tylko, że jeśli ktoś korzysta z biura nieruchomości to czasami może mieć mały wpływ na to jakie mieszkania ogląda bo jak się skończą takie które pasują do wymagań to pokazują i takie, które wiadomo od razu że klient odrzuci. Mi agentka pokazała jedno mieszkanie tylko po to żeby pokazać że ludzie mogą tyle kasy chcieć za takie słabe mieszkanie :D

              • Pionierka

                Może liczą, że da się zmienić układ pomieszczeń? Może są domorosłymi negocjatorami po kursie internetowym i liczą, że tak zbiją cenę? :) Patrząc z drugiej strony to mam wrażenie, że sprzedający wcale nie chcą sprzedać mieszkań, bo na palcach jednej ręki można policzyć ogłoszenia, w których są porządne zdjęcia (niekoniecznie profesjonalne, ale ostre, nierobione po zmroku i pokazujące wszystko, a nie artystycznie rozmyte kwiaty), rozrysowany plan mieszkania i dokładny opis.

              • Olga Zarzycka

                Najlepsze jest to, że sprzedającym często nie chce się uprzątnąć bałaganu w mieszkaniu przed pstryknięciem fotek :]

              • Pionierka

                A to mi akurat nie przeszkadza, bo wiem, że tej sterty prania w dniu transakcji nie będzie. Ale przeszkadza mi np. brak zdjęcia kuchni, albo jednego pokoju i brak planu mieszkania.

              • Pionierka

                Boazeria też była powszechna :P Właśnie ta powszechność sprawia, że praktycznie nie mam szans na kupienie mieszkania na rynku pierwotnym, bo układ pomieszczeń jest dla mnie nieakceptowalny. A nie zawsze da się łatwo zmienić.

        • Olga Zarzycka

          To prawda- takie mieszkanie jest niefunkcjonalne dla tych, których po prostu nie stać na to, by mieć jeden pokój tylko po to, żeby w nim przebywać i przyjmować gości. Nie oszukujmy się- Polsce jeszcze daleko do zachodnich standardów i boję się, że nieprędko się to zmieni. Moim zdaniem salon z kuchnią nie oznacza wielkiej kuchni, bo kuchnia zajmuje przecież tylko 1/4 albo 1/3 całej powierzchni, lecz jednocześnie zgadzam się, że jest to niezbyt ekonomiczne mieszkanie przy większej rodzinie na stosunkowo niewielkim metrażu.

          • Pionierka

            Po prostu dla mnie pomieszczenie, w którym znajduje się kuchenka, lodówka i cała reszta to kuchnia :) Niezależnie od tego, jaki procent te kuchenne ustrojstwa rzeczywiście zajmują.
            Gdybym miała jakiś drobny milion złotych to szukałabym domu, w którym salon byłby oddzielnym pomieszczeniem, a kuchnia z mała jadalnią na codzienne rodzinne posiłki. Po prostu nie lubię wypoczywać z widokiem na lodówkę.

            • Olga Zarzycka

              Można ustawić kanapę tyłem do lodówki :D Albo ją po prostu zabudować.

              • Pionierka

                Niezależnie od zabudowy; nie, nie i jeszcze raz nie :) Widocznie mimo proletariackiego pochodzenia mam jakieś wielkopańskie naleciałości i kuchnia powinna być zapleczem, a salon to część reprezentacyjna.

              • Olga Zarzycka

                Jak się ma porządek w kuchni i wszystkie sprzęty w zabudowie to salon z aneksem kuchennym też jest reprezentacyjny.

              • Pionierka

                Dla mnie to jak designerski wypucowany na błysk kibelek – nie, to nie jest jednak pomieszczenie reprezentacyjne choćby był najpiękniejsze i najlepiej urządzone. Kuchnia należy dla mnie do strefy ściśle rodzinno – domowej, takiej do której się wpuszcza najbliższych gości.

              • Olga Zarzycka

                Według mnie salon z aneksem to właśnie strefa rodzinna, bo będąc w kuchni można jednocześnie być z pozostałymi członkami rodziny przebywającymi w części salonowej. Natomiast osobna kuchnia kojarzy mi się z takim PRLowskim grajdołkiem, gdzie jest mnóstwo wszystkiego i nic do siebie nie pasuje. Zdecydowanie wolę taki jak to określiłaś nieładnie „wypucowany na błysk kibelek”, bo jednak schludność i wizualny porządek to dla mnie priorytet.

              • Pionierka

                Chodziło mi o to, że wc choćby był najpiękniejsze to jednak powinien być ukryte. Nawet złotego kibelka nie ustawiłabym w salonie, kuchenki z parującymi garami również nie chcę widzieć w tym miejscu. A rodzina może być jak najbardziej razem w kuchni, bo tam się je codzienne posiłki, tam się przysiada z kubkiem herbaty, tam się idzie popróbować, co w garach bulgocze. Przyjaciółkę bym do kuchennego stołu na pogaduchy zaprosiła, ważnych gości na przyjęciu chciałabym trzymać z daleka od garów.

              • Olga Zarzycka

                Dziwne, bo mi aneks kuchenny nie kojarzy się z parującymi garami :) Przyznam szczerze, że u nikogo takowych nie widziałam (nie mówiąc już o tym, że u mnie na płycie indukcyjnej stoi tylko czajnik).

              • Pionierka

                No to może to jest sedno – aneks kuchenny nie służy do gotowania :) My w naszym nieszczęsnym aneksie niestety gotujemy i to sporo, więc są parujące gary, skwierczące patelnie, brudne rondle i cała ta reszta, która w finale zmienia się w przepyszny posiłek.

              • Olga Zarzycka

                Nie wiem jak u innych, ale u mnie aneks służy do gotowania tylko że ja nie mam dużej rodziny, więc nie gotuję codziennie, a poza tym często przygotowując jedzenie korzystam z piekarnika i kombiwaru. Tak więc wszystko zależy od wielkości rodziny, stylu życia i nawet sposobu odżywiania. W Twojej sytuacji rzeczywiście aneks kuchenny nie ma sensu i jest mało funkcjonalny, tym bardziej, że przy codziennym gotowaniu dużych ilości potrzebny jest bardzo dobry okap, żeby zapachy nie rozprzestrzeniały się na całe mieszkanie.

      • niby tak, ale zdziwiło mnie że dużo młodych ludzi.. chyba zamknięte kuchnie wracają do łask ;)

  • Julia

    Mnie się taka kchnia połączona z salonem bardzo podoba, też bym chciała taką kiedyś mieć. Ja też jestem taka niecierpliwa zawsze, podobnie jak Ty ;)) ale co się odwlecze, to nie uciecze (podobno). Trzymam kciuki, żeby wszysko sie Wam udało, tak jak sobie zaplanowaliście!!!

  • Monika Karina Nagay Marletti

    Bardzo fajny post :) jak zwykle. My z mezem tez kupilismy w tym roku mieszkanie, co prawda nasze jest jeszcze nie wybudowane i bedziemy mogli wprowadzic sie dopiero po uonczeniu jego budowy na poczatku maja 2017 ale bedzie ono juz wykonczone tj, sciany, podloga, lazienka (wszystko to zrobione zostanie tak jak chcemy i z czego chcemy) jedyne czego nie bedzie to kuchnia i oczywiscie bedzie puste wiec bedziemy zaczynac od zera planowac, dekorowac itd.Sama sie doczekac nie moge. Nasze mieszkanie to 80m2, dwie sypialnie, dwie lazienki, salon polaczony z kuchnia. Proponowano nam zamkniecie go ale sie nie dajemy i jak sama mowisz zdania sa podzielone, jesli przyzwyczajeni do osobnych pomieszczen inni wola otwarta przestrzen, my bedziemy miec otwarta, jasna przestrzen. Kolory tez glownie biel i dodekorujemy dodatkami w jakims, jeszcze nie wybranym kolorze. Czekam z niecierpliowscia na kolejny wpis :) Sama jestem ciekawa, moze sie czyms zainspirujemy. takze chcemy czyste, minimalistyczne ale jednoczesnie przytulne wnetrza i koniecznie wyspe w kuchni :)

    • Też bym chciała wyspę, ale to już nie w tym mieszkaniu, nie wciśnie się… :D

      • Monika Karina Nagay Marletti

        :) wyspa nie musi byc przeciez duza, my chcemy taka zeby mozna bylo cos przygotowac a do tego podwyzszona czesc i dwa wysokie barowe krzeselka zeby mozna bylo zjesc, w sumie to zaoszczedzi duzo miejsca. Z checia pokazalabym Ci plan i uslyszala czy masz jakies ugenstie co do ustawienia mebli, kolorow itd :) Czytalam ze mozesz pomoc w takich sprawach :) Chetnie bym przeczytala :)

  • Olga Zarzycka

    Mamy chyba podobny gust, bo nasze mieszkanie też jest białe, z domieszką szarości i kilkoma pastelowymi akcentami. Obecnie przymierzam się do wymiany części szarości na granat (chodzi o tekstylia). W sypialni natomiast dodatkowo mamy czarną tapetę na jednej ze ścian. Zauważyłam, że tradycjonalistom taka kolorystyka nie odpowiada, ale nam jak najbardziej :) Przyznam Ci rację, że ten przestój wbrew pozorom działa na Waszą korzyść. Ja swoje dwa ostatnie mieszkania wykańczałam w ekspresowym tempie- pierwsze dlatego, że rozpoczęliśmy z mężem działalność w obcym mieście, a dojazdy były bardzo męczące, a drugie (po roku czasu) dlatego, że nie mogłam już wytrzymać w tym pierwszym (z uwagi na sąsiada z góry). Stąd też przy pierwszym popełniłam sporo błędów (np. biała podłoga w kuchni i łazience- naprawdę nie warto, więc przestrzegam szczególnie gdy ma się kota), a w drugim trochę inaczej postawiłabym jedną ze ścian i inaczej zaaranżowała łazienkę (kolor płytek, kabina prysznicowa i układ mebli). Niestety pośpiech bywa złym doradcą, a na kolejny remont (trzeci rok z rzędu) na razie nie mam ochoty ;) Trzymam kciuki, żeby się Wam wszystko ułożyło a remont poszedł jak po maśle !

    • Dzięki Olga! :) Widzę, że niżej rozwinęła się bardzo ciekawa dyskusja – nie da się znaleźć rozwiązania idealnego dla wszystkich.

      Co do uwagi o białej podłogi w kuchni – moi Rodzice właśnie sobie taką zrobili i nie sprawia im to najmniejszego problemu. To chyba kwestia konkretnych płytek i ich wykończenia.

      • Olga Zarzycka

        Myślę, że idealne rozwiązanie w kwestii oddzielna kuchnia czy salon z aneksem zależy od ilości mieszkańców i ich stylu życia. Ja sobie bardzo chwalę to rozwiązanie (mieszkam już w trzecim takim mieszkaniu), ale nie zgodzę się na pewno, że salon z aneksem jest mało reprezentacyjny.

        Co do białej terakoty to być może płytki antypoślizgowe brudzą się bardziej niż inne- nie mam porównania, więc nie wiem. W każdym bądź razie w obecnym mieszkaniu wolałam nie ryzykować i dzięki temu nie biegam codziennie z mopem (nie to, że nie lubię sprzątać- po prostu nie mam czasu na tak częste sprzątanie;))

  • heh nie dosyć ze mam białą matową kuchnię w aneksie (jestem zadowolona bo gotuję obiad mają dziecko na oku) to ściany również wszędzie w bieli z pojedynczymi szarymi/grafitowymi ścianami a dodatki turkusowe, grafitowe i czarne ;) Urządzałam sama ;)

  • Z pewnością czeka Was cała masa przyjemności ( chociaż pracy również) związanej z urządzaniem mieszkania. Nie mogę się doczekać relacji na blogu. Nowoczesne i minimalistycznie urządzone wnętrza to jedne z tych, które bardzo podobają mi się u kogoś, a w których sama raczej nie mogłabym mieszkać, ale Twój moodboard prezentuje się bardzo ciekawie. Podoba mi się opcja połączenia salonu z kuchnią. Szczególnie, że w mieszkaniu w bloku rzadko jest możliwość wygospodarowania dużej kuchni ( takiej ze stołem pośrodku) i osobnego salonu, a jeszcze najlepiej osobnej jadalni. Życzę szybkiego uporania się z papierologią :)

  • Pionierka

    Tego, kto wymyślił aneks kuchenny skazałabym na mieszkanie w takim wnętrzu :) Masakra. inna sprawa, że my po prostu w tej części kuchenno-pokojowej śpimy, więc jak rano wszyscy wstają, a ja mam na drugą zmianę to i tak wszyscy mi chodzą koło łóżka i nie ma siły, żebym się nie obudziła. Gdyby była sypialnia to trochę lepiej. Teraz planujemy zakup innego mieszkania i osobna kuchnia jest priorytetem. Dla mnie wymarzony układ mieszkania to kuchnia z niewielką (lub większą) częścią jadalną. Chyba, że wiejska chata to wtedy duża przestrzeń z piecem kaflowym i drewnianym stołem jest ok :)

    • KarMagKat

      Teraz mieszkam w mieszkaniu z otwartą kuchnia (już 20 lat) i jestem bardzo zadowolona :) W aktualnym przenoszę kuchnię do salonu (dzięki czemu zyskuję dodatkowy pokój).

      • Pionierka

        Ale ja nie chce rezygnowac ani z odrębnej kuchni ani z sypialni :) Mieszkania szukam w wielkiej płycie, na kamienicę nie mam pieniędzy na razie.

        • KarMagKat

          Mam znajomego, który mieszka w wielkiej płycie na 4 pokojach+osobna kuchnia+łazienka+ogródek (takie jak Aliny, ale dodatkowy pokój przy salonie i brak osobnego WC) – nie jest to łatwe do znalezienia, ale są takie możliwości :) Co prawda pokoje są małe, ale czasem lepsze „ciasne, ale własne”. Także powodzenia :)

          • Pionierka

            Ja mam namierzone co najmniej kilka takich mieszkań, nie jest tak trudno :) Tylko bez ogródka, ale to akurat nie jest priorytet. Teraz ja oszczędzam na wkład własny do kredytu, a właściciele mam nadzieję, że nabierają skłonności do negocjacji, bo niektóre oferty od roku widuję.

  • Dorota

    Współczuje papirologii! Też przez to przechodziliśmy. Cierpliwości życzę. Z moim mężem blisko 7 miesięcy szukaliśmy mieszkania z osobną kuchnią! I byłam wręcz załamana, że panuje moda na aneksy kuchenne. W końcu znaleźliśmy wymarzone, ale niestety spóźniliśmy się dniu, kiedy uruchomiono sprzedaż i mieszkanie na 1 i 2 piętrze przeszły nam koło nosa o dosłownie sekundy. Tym sposobem mieszkamy na „wysokim” parterze. Kiedy zobaczyłam, że sąsiedzi z 1 i 2 wyburzyli ścianę między kuchnią i salonem to się autentycznie wściekłam. Kiedy kupowaliśmy mieszkanie to była dziura w ziemi więc mogliśmy sobie nanieść jakie chcemy poprawki. Przesunęliśmy drzwi do sypialni, łazienkę powiększyliśmy kosztem kuchni ( o całe 42cm ), przesunęliśmy grzejnik w salonie i zamontowaliśmy rolety zewnętrzne. I kolory we wnętrzu mam bardzo podobne do Twoich :) Mam jasno-szarą podłogę (panele i płytki dobierałam tak, że niemal są identyczne), ściany na przedpokoju są szare. W salonie mam błękitne ściany, w sypialni, pokoju córki i kuchni mam bardzo jasne odcienie niebieskiego. Łazienka – oczywiście błękitno-biała ;) Meble są koloru białego. Tylko kanapa i krzesła do stołu są szare. Ja mam bzika na punkcie niebieskiego i jego odcieni. Nie mogę się powstrzymać i dodatki do mieszkania też kupuję niebieskie.

  • Kochana, bo ja nie nadążam czytać już Twoich postów ;D
    Ale bloga to masz mega !
    A tak na poważnie, to pisz, pisz :*
    Kiedy tylko zdobędę trochę wolnego czasu to przeczytam wszystkie posty jak książkę :D

  • Myślę, że z tą kuchnią połączoną z salonem to taki polski sposób, aby w małych polskich mieszkaniach (nie o metraż chodzi, a o przestrzeń) właśnie tą przestrzeń uzyskać.
    Ale uciążliwe to to jest, bo zapachy z kuchni są w całym domu!
    Nie da się zamknąć drzwi od kuchni jak coś się gotuje np.
    A już najgorzej, tak mamy teraz w wynajmowanym mieszkaniu, gdy kuchnia nie ma okna… U nas łączy się oczywiście z pokojem, który okna ma, ale nie jest to wystarczające, latem można się ugotować, a włączenie piekarnika grozi udarem!
    No i jak ludzie przychodzą w gości, to głupio tak zostawić brudy w kuchni po przygotowaniu jedzenia… :o

    • Pionierka

      Tylko, że czasem fajnie jest mieć więcej małych pomieszczeń, np. przy rodzinie z większą liczbą dzieci. Ja bym była przeszczęśliwa, gdybym znalazła mieszkanie z 4 pokojami o powierzchni 9-10 m, jednym pokojem o powierzchni ok 16 m i 10 m kuchnią. Ale to kompletna utopia

    • Olga Zarzycka

      Kuchnia z salonem jest powszechnym rozwiązaniem za granicą, więc nie wydaje mi się, żeby to było polski wymysł. Co do zapachów to mając aneks kuchenny koniecznie trzeba kupić porządny okap, choć zgadzam się, że aneks bez okna jest kiepski. A co do bałaganu po gotowaniu to po prostu należy wyrobić w sobie nawyk mycia wszystkiego bezpośrednio po zakończeniu pracy, ew. wrzucenia do zmywarki jeśli się ją posiada.

  • Małgorzata Szymańska

    Jak już pisałam na ig- też mam salon połączony z kuchnią i to rowiązanie świetnie się sprawdza w moim przypadku. Nie wiem, czy na Twoim miejscu nie zostawiłabym trochę tej ściany dzielącej pokój od korytarza- może dzięki temu salon byłby bardziej ustawny, a w korytarzu byłoby można umieścić mniej dekoracyjne szafy?
    Super kolory wybrałaś, turkus u mnie w domu też jest obecny (np. turkusowy regał i wózek – pomocnik kuchenny), do tego oczywiście dużo bieli i szarości. Będzie bardzo ładnie :)
    Pozdrawiam :)

  • Powodzenia, trzymam kciuki :)

  • Justyna

    Ja też mam ten sam szary kolor, który wybrałaś, ale na jednej ze ścian w sypialni, a tym tle białe łózko i szafeczki nocne, i nie turkus, tylko takie pomarańczowawe dodatki do tego – zasłony, poduszki, wzorki na narzucie… Bardzo przytulnie z taką kolorystyką jest, mimo że pokój jets od północy :)

    • Mój Tomek najbardziej lubi właśnie pomarańcz, więc pewnie będzie próbował go wprowadzić zamiast niebieskiego :D

  • Biel, szarość i czerń- ulubione kolory architektów :D (Łączę się w lubieniu.)

  • Współczuję mężowi mieszkać w takich kolorach…

    • Magda

      Oj tak… Jak on biedaczek wytrzyma wśród tego słodkiego różu i magenty…

  • Cudownie! ;) Tak mi brakuje Design Your Space :) nie mogę się doczekać kolejnych wpisów dotyczących mieszkania. Pięknie będzie! ;)

  • Patrycja

    papierologia… skąd ja to znam, u mnie w mieście sprawy załatwia się dwa razy dłużej, przez to nie wiem czy zaczniemy budowę domu w tym roku :/
    Co do kuchni to w naszym mieszkaniu mam całkowicie połączoną strefę dzienną z kuchnią na niewielkim metrażu dwudziestu paru metrów. Po 3 latach mieszkania, podczas projektowania domu chciałam żeby ta kuchnia była tylko częściowo otwarta. Co prawda na codzień to rozwiązanie się sprawdza, ale gdy tylko odwiedzą nas goście, wymienię talerze a na blacie rośnie… Siedzimy w tym bałaganie, choć sprzątałam przed przyjściem gości całe mieszkanie. Do tego od gotowania i pieczenia w piekarniku jest strasznie gorąco przy stole :/

    • Ja przy projektowaniu nastawiam się jednak głównie na codzienne sytuacje, a nie na moment przyjmowania gości, co zdarza się stosunkowo rzadko. No chyba, że ktoś ma ludzi w domu non stop, to zmienia postać rzeczy :)

  • Przed pomalowaniem ścian na odcienie szarości byłam przerażona, ale wyszło genialnie i teraz nie wyobrażam sobie ich zmieniać :)
    Trzymam kciuki za szybkie załatwienie spraw :)

  • joanna

    Też mam salon z kuchnią i bardzo lubię to rozwiązanie. Możemy dzięki temu spędzać więcej czasu razem :) jedyny minus zauważyłam niedawno – podczas ciąży mam mega mdłości i przeszkadzają mi wszystkie zapachy, ale mam nadzieję że niedługo minie :)

    • Mam nadzieję, że nie będzie mi się to dawało we znaki w przyszłości :D

  • Salon połączony z kuchnią jest super decyzją! Popieram jak najbardziej, życzę powodzenia w remoncie :)

  • Sandra

    Cześć ;) Powodzenia w remoncie!
    Jestem w tej samej sytuacji tylko już na dalszym etapie : mamy gładź na ścianach, położone panele z listwami przyściennymi i kafelki na ścianie w kuchni oraz… kupę pracy przed sobą ! :) Każdy etap niezmiernie cieszy.
    Odpowiadając na Twoje pytanie dotyczące połączenia kuchni z salonem : tak jak napisałaś ile zwolenników tyle przeciwników. Ja to przerobię ” ile zalet tyle wad” .
    Dokładniej całą sprawę opiszę na swoim blogu (tak, tak jednak go zakładam! Miałam przestój w przygotowaniu bloga, bo urodziłam dziecko). w temacie „Kuchnia z ograniczeniami” gdy już się ukaże, podeślę Ci link :)
    Mam taki układ od ponad 1,5 roku i oto moje obserwacje :
    ZALETY:
    – kontakt z mężem podczas robienia obiadu
    – kontakt z gośćmi
    – nie muszę daleko chodzić z gotowymi daniami.

    WADY:
    – podczas smażenia muszę załączyć pochłaniacz przez co mój mąż nie słyszy telewizora ;-), oraz podczas imprez domowych pochłaniacz przeszkadza gościom w rozmowie.
    – odpadają drzemki w salonie – duże prawdopodobieństwo trzaśnięcia talerzem lub garnkami
    – przenoszące się zapachy

    Pisałam Ci, że będziemy się przeprowadzać. W nowym mieszkaniu będziemy mieli kuchnię połączoną tylko z jadalnią, salon będzie osobnym pomieszczeniem i bardzo się cieszę z tego faktu :)

    Pozdrawiam ze słonecznego Rybnika :)

    • Dzięki za podzielenie się swoimi wrażeniami i odczuciami :) Co do minusów – my właściwie nie oglądamy TV, a drzemki będziemy uskuteczniać gdzieś indziej, więc te dwa nam odpadną :)

  • TheJoanneczka

    U mnie w domu rodzinnym jest układ, że z korytarza wychodzi się na ogród i do kuchni, pomieszczenie kuchenne kończy się stołem jadalnianym i następnie otwarte przejście do salonu. To coś pomiędzy zamkniętym, a otwartym pomieszczeniem. Sprawdza się dobrze.

    • Nie pogardziłabym wyjściem na ogród… Ale to następnym mieszkaniu/domu :D

  • infinifable

    Lubię tę serię i czekam na kolejne wpisy! Jestem ciekawa ile czasu zajmie całościowe ogarnięcie tego mieszkaniowego tematu – bo gdybym ja była w Twojej sytuacji to tak samo chciałabym żeby zajęło to jak najmniej, żeby mieć za sobą kolejne etapy remontu i się cieszyć z każdego kroku naprzód. :)
    Ps. Jako, że ta tematyka mnie interesuje, to proszę o wpisy krok po kroku – prawie jak tutorial .:D myślę, że w przyszłości będę korzystać z waszego doświadczenia. ;)

  • PP

    A ja spoglądam na projekt, który przygotowałaś i przyszła mi do glowy jedna rzecz… Skoro i tak w mieszkaniu będzie ogromny bałagan, pokusiłabym się o przeniesienie drzwi do pokoju (tego zaraz przy wejściu), tak by wejście było od strony salonu- zyskujesz miejsce na szafę w przedpokoju, a pokój staje się bardziej ustawny, ale to tylko subiektywna opinia :)

    My zaliczyliśmy przeprowadzkę na 2 tygodnie przed ślubem (z mieszkania do domku), to było wyzwanie (chyba drugi raz bym się na to nie zdecydowala)… Z małego remontu zrobił się ogrony balagan, wyleciało trochę ścian :D Teraz już coraz bliżej porządku… Choć czeka nas jeszcze adaptacja poddasza, ale to już odrębna bajka i nigdzie nam sie nie spieszy.

  • Joanna Tomala

    Powodzenia w dalszym planowaniu i przede wszystkim urządzaniu mieszkania. Będzie to wymagało wiele pracy, ale jak już wszystko się skończy i usiądziecie z kawą w rękach w pięknej kuchni, i rozejrzycie się, to poczujecie ogromną radość i dumę, że udało Wam się wszystko osiągnąć :) Tego Wam gorąco życzę <3

  • MaKo

    Ja już wynajmuję drugie mieszkanie, które mają salon połączony w kuchnią. W pierwszym było to dosłownie jedno pomieszczenie bez żadnego oddzielenia, teraz niby mam taką ‚ladę’, oba te rozwiązania się sprawdzają i jakbym urządzała swoje mieszkanie, to też chciałabym mieć otwartą kuchnię. Przez to i salon i kuchnia stają się bardziej przestrzenne i do tego nie siedzisz zamknięta w kuchni przez całe gotowanie obiadu czy jak ktoś przyjdzie.

  • Nie mogę się doczekać kolejnych wpisów, tym bardziej że lubię podobny styl :) uwielbiam też otwartą przestrzeń i myślę że pomysł z połączeniem kuchni z salonem to strzał w dziesiątkę :) trzymam kciuki za szybkie załatwienie formalności i czekam na wpisy z postępów! :)

  • Fajnie że nie tylko my kupiliśmy mieszkanie na rynku wtórnym bo wśród moich znajomych to nie jest popularne rozwiązanie. W planach malowanie łazienki (zamiast remontu), wymiany szaf i wreszcie kuchnia marzeń. Mieszkam w swoim mieszkaniu już 2 lata i to była dobra decyzja, chociaż wszyscy straszyli mnie jaki to kredyt nie jest straszny :)

    • Kredyt to nie jest jakaś fajna sprawa i lepiej jak najszybciej się go pozbyć… Taki jest plan :)) To nie jest nasze docelowe mieszkanie, tylko na jakiś czas, więc nie widzieliśmy sensu inwestowanie w nie więcej pieniędzy :)

      • Ja mam podejście, że nie ma co się za bardzo mówiąc kolokwialnie „żyłować”. Odmawiając sobie przyjemności, wyjazdów i ogólnie będąc bardzo restrykcyjnie oszczędnymi spłacilibyśmy pewnie kredyt, który mamy na 25 lat w 8-10. Rata kredytu przy naszych obecnych zarobkach jest niewielka, więc wolę pogodzić to wszystko a nie ocknąć się za 10 lat :)

  • KarMagKat

    Wielka płyta <3
    Powiem tak – nie wszystko warto zgłaszać i załatwiać formalnie. Niestety burzenie ścian tak, ale ja część rzeczy związanych z instalacjami po prostu robię i mam urzędasów głęboko gdzieś. A to dlatego, że zanim skończyłabym zdanie i zdążyła wytłumaczyć dlaczego chcę to i to, i dlaczego nie wprowadza to ŻADNYCH negatywnych skutków dla innych lokatorów usłyszałabym "nie". Dla zasady. I ze strachu, bo panie i tak nie rozumieją o co chodzi. Generalnie panie w spółdzielni niewiele się orientują w czymkolwiek i wiele trzeba załatwiać z dobrym fachowcem, łapać konserwatora gdzieś pomiędzy budynkami na osiedlu i panią sprzątaczkę cztery klatki dalej, bo to ona ma klucze do zaworu gazu. I tak w kółko…
    Planując remont (też generalka) zakładaliśmy przeprowadzkę w połowie października. Dwa tygodnie temu myśleliśmy już o początku listopada a dzisiaj widzę siebie wnoszącą kartony przed Świętami :D Ale damy radę, z każdą kupioną nową rzeczą serce się raduje (portfel trochę mniej).
    Życzę dużo siły i wytrwałości!! :)

    • Jest niestety tak jak mówisz, wiele osób tak nam właśnie radziło zrobić, ale nie chcieliśmy ryzykować… Wolimy zrobić wszystko „jak należy” i móc spać spokojnie :)

      • KarMagKat

        Ja na początku też chciałam być porządna, ale szybko pożałowałam. Teraz rozważnie dawkuję informacje przekazywane oficjalnie ;) Dużo zależy też od spółdzielni, są takie które są bardzo przychylne :)

    • Wiktoria Szubelak

      Ja właśnie robiłam zmianę instalacji wod-kan bez wiedzy administracji – która zrobiła nam „nalot” (panowie po prostu weszli jak do siebie i zaczęli cykać fotki), po czym zabrali nam gwarancję na ww.instalacje. Wszystko oczywiście zrobione było zgodnie ze sztuką i jak najbardziej delikatnie, ale szukanie okazji by pozbawić lokatorów gwarancji.. mega cwaniactwo.

      • KarMagKat

        To masz „życzliwego” sąsiada w okolicy… :/ A co zmieniałaś? Jeżeli grzebałaś w pionie to mogli mieć „ale”. Ale jak robiłaś swoje przyłącze np. do umywalki to mogą ci skoczyć, to nie jest część wspólna.. A gwarancję dostajesz chyba na robotę od wykonawcy a nie od spółdzielni? Przynajmniej u mnie tak to wygląda.
        No i kwestia własności – co innego mieszkanie komunalne, co innego spółdzielczo-własnościowe albo własnościowe :)

        • Wiktoria Szubelak

          To jest nowe mieszkanie, więc gwarancja od dewelopera. A zmieniłam niedużo, ot wkułam rury (rurki, bo średnica może 2 cm) w ścianę, żeby nie zabudowywać i nie tracić powierzchni (bo łazienka mała). No i zmieniałam instalację wannową na prysznicową (z odpływem w podłodze). Niby nic, ale zawsze można się przyczepić, nie? :)
          A sami np. postawili ściany 7 cm cieńsze od obiecywanych. Szkoda gadać, temat deweloperów to chyba temat bez końca ;), na szczęście zbliżam się do końca, bo już same kosmetyczne historie zostały :)

          • KarMagKat

            No nie żartuj… Za wkucie rurki w łazience odebrali gwarancję za piony? Masakra.
            Gwarancja czy jej brak, koniecznie się ubezpiecz – i od zalewania sąsiada i od tego jak sąsiad ciebie zalewa. Moje mieszkanie było zalane trzy razy, a my zalaliśmy dwa razy. Takie dobre instalacje nam zrobili :/

            • Wiktoria Szubelak

              Trochę nastraszyli, początkowo się przejęłam, ale teraz luz – gdybym miała zabudować te rurki (tak jak chcieli) straciłabym z pół metra2 powierzchni łącznie – a przecież za tę powierzchnię zapłaciłam ;) Dlatego teraz – ubezpieczenie i w razie czego z tego będą pokrywane ew. szkody. A instalację robił mi tata, więc się nie boję, że coś się stanie :)
              Swoją drogą, przeprawy z remontami chyba muszą być tak skomplikowane – żeby było potem o czym rozmawiać i na co narzekać ;)

  • Papierologia to najgorsza rzecz na świecie, wiem coś o tym – wszystkie formalności strasznie zabiły naszą radość z budowy domu. Na szczęście przeprowadzka już za nami i wierzę, że Wam też szybko uda się uporać z tym wszystkim, zaczniecie wymarzony remont i efekty przerosną Wasze oczekiwania. (U nas też biel, do tego drewno i soczysta zieleń roślin, ale turkus też jest super. Mamy turkusową sofę, uwielbiam ją!)

    • Też bym chciała turkusową, będziemy z mężem negocjować :D

      • Może jak już znajdziesz konkretną i mu pokażesz, to się zgodzi (u nas właśnie tak było, chociaż mój mąż nie miał jakiegoś kolorystycznego nakierowania).

  • Bardzo mi się podobają te kolory :) Uwielbiam błękit, miętę i elegancką czerń, szarość też jest niczego sobie :) Trzymam kciuki za Wasze mieszkanie i życzę szybkiego uporania się z papierkologią :)

  • To będzie taki nasz wspólny pokój do pracy, w pewnym sensie drugi pokój dzienny ;) Dla większości osób będzie to rozwiązanie totalnie bez sensu – dla nas jednak sens ma i dopóki nie będzie dzieci tak będzie nam najwygodniej.

  • kama

    U nas w domu była otwarta kuchnia, z niewielką ścianka po srodku z luksferami, ale jak najbardziej wszystko było widoczne i „słyszalne” z salonu. No i… dobudowalismy od sciany do luksfer jeszcze sciane żeby powstało „otwarte wejscie”, często przeszkadza praca w kuchni z np. Seansem filmowym odbywającym sie w salonie, gdy są goście a ktoś przygotowuje w kuchni potrawy w pospiechu ciężko utrzymać porządek a jego brak bardzo psuje atmosferę, wygląd… Chociaż podejrzewam, że kiedyś sie jeszcze zdecyduje na takie rozwiązanie we własnym mieszkaniu to w domu rodzinnym to zdecydowanie nie zagralo :/

  • Samo planowanie jest ekscytujące, ale już w trakcie zmian czuje się zmęczenie. Jestem ogromnie ciekawa efektu końcowego. Przed i po to coś, na co wszyscy czekamy :))

  • Alino a tak zapytam z ciekawości. Jakie jest wasze docelowe lokum?

  • u mnie jest biel i dwa odcienie szarości :)

  • Już sobie wyobrażam jak super będzie wyglądało Wasze mieszkanie :))
    U nas jest totalnie biało :D uwielbiam biel! I czarne dodatki :) + trochę drewna. To moje klimaty.

  • Wiktoria Szubelak

    Salon połączony z kuchnią to świetny pomysł! Ja w nowym mieszkaniu miałam słupek (w kształcie litery L) oddzielający aneks od salonu i pierwszym pomysłem było wywalenie go – dzięki temu jasne mieszkanie stało się jeszcze jaśniejsze i wrażenie przestronności jest niesamowite :). Czekam teraz na wjazd kuchni – oczywiście w bieli :)
    Powodzenia w przeprawach remontowych! :)

  • Beata (rigo)

    Witaj, jak spojrzałam to mam bardzo podobny układ mieszkania. Też parę lat temu rozważałam opcję połączenia kuchni z tym średnim pokojem, ale zostało po staremu. W tym średnim są teraz dzieci,a wchodzi się do niego z głównego przedpokoju. Ten przedpokój jest duży a ja doceniam to zimową porą jak stoi tu suszarka z praniem i jeszcze można przejść, bo latem suszę na balkonie. Ten duży salon to ogromny komfort – mieści się i wygodny narożnik i duży stół – gdzie podczas imprez rodzinnych mieści się do ok 15 osób. Na co dzień jemy w kuchni ale stół w salonie zawsze jest używany a to do pracy a to do zabawy. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez tego stołu. No i jest balkon przy salonie. Ale jestem bardzo ciekawa twojego rozwiązania i gorąco Cię dopinguję. Życzę dużo cierpliwości i wytrwałości i czekam na kolejne etapy prac.