Recenzja: BB cream, Garnier, Miracle Skin Perfector

Mam dla Was dzisiaj moją recenzję nowości Garniera BB Cream – kremu tonująco-koloryzującego.

Nigdy nie używałam żadnego z “prawdziwych” azjatyckich BB Cream’ów, więc nie jestem w stanie go do nich porównać.

Obietnice producenta:

Krem BB (Blemish Balm Cream) to kosmetyk wielofunkcyjny. Posiada właściwości nawilżające, odżywiające i koloryzujące. Może być stosowany jako podkład, krem lub baza pod makijaż. BB stapia się z cerą, sprawiając że twarz jest naturalnie wygładzona, z wyrównanym kolorytem, bez efektu maski. 

Krem ma za zadanie:
– wygładzać rysy twarzy
– nawilżać przez 24h
– rozświetlać cerę
– skutecznie kryć niedoskonałości
– chronic przed szkodliwym promieniowaniem UV z spf 15.

Dostępny jest w dwóch odcieniach – do cery jasnej oraz średniej/ciemnej. Producent poleca go głównie do cery normalnej oraz suchej. Kupiłam odcień jaśniejszy – i o ile nie macie zdecydowanie ciemnej karnacji to niech Was przypadkiem coś nie podkusi do kupna ciemniejszej wersji! Odcień jasny nie jest taki jasny – możecie zobaczyć poniżej. Posiada ciepłe, żółtawe tony – co mnie bardzo, bardzo cieszy.

Jeśli Wasza cera jest mieszana lub tłusta – nie ma sensu, abyście marnowali swoje pieniądze. Krem posiada wiele fatalnych recenzji podkreślających jego tłustość, ciężkość i podkreślanie porów. Ja nie zauważyłam niczego takiego, jako że moja skóra jest normalna w kierunku suchej i lubi się czasami łuszczyć. Delikatnie wyrównuje odcień skóry. Stopień krycia jest niski – odpowiedni, jeśli nie macie na skórze wielu niedoskonałości. Ja lubię go stosować albo pod podkład (zauważam wtedy rozświetlenie cery) albo w  dni bez makijażowe. Trwałość zadowalająca, warto utrwalić pudrem sypkim.

Nie będę pisać pochwalnych pieśni na jego temat, jest po prostu wart wypróbowania. Ciemniejszy odcień z pewnością zabiorę ze sobą na wakacyjny wyjazd.

Ogólna ocena: 4/5.