Tatry w moim obiektywie

Już miałam sobie odpuścić publikowanie tego wpisu, tym bardziej, że od mojej „wyprawy” w Tatry minął już tydzień, ale pomyślałam: hej, kolejne zdjęcia nie mogą zaginąć gdzieś w otchłani dysku komputera. Staliśmy się tacy leniwi jeśli chodzi o zdjęcia! Cyfrówki są fantastyczne, ale gdzie się podział ten dreszczyk emocji przy odbieraniu wywołanych odbitek z filmu z wycieczki… :) Gdyby nie to, że prowadzę bloga i część swoich zdjęć publikuję, pewnie większość fotografii w folderach pozostałaby nawet nie uporządkowana…

 

Dobra, za bardzo się rozgaduję – do tematu :) W zeszły weekend wybraliśmy się z dwójką moich znajomych na małą wycieczkę. Raczej spontaniczną, bo o 22:00 w przeddzień wyjazdu, czyli w piątek, nie mieliśmy jeszcze ustalonych praktycznie żadnych szczegółów. Na szczęście właśnie takie wyjazdy udają się zwykle najlepiej!

 

No to w drogę!

Wyruszyliśmy w sobotę skoro świt w stronę Zakopanego. Przez całą drogę obawiałam się o pogodę, bo tak bardzo, bardzo chciałam zobaczyć Tatry pierwszy raz w życiu! Wcześniej miałam okazję dwukrotnie spędzić kilka dni w Zakopanem, ale moja eksploracja okolicy ograniczona była do Krupówek. Dwa razy w Zakopanem przywitały mnie burze, ulewy i gęsta jak mleko mgła, a góry miałam okazję pooglądać sobie tylko na Google. Postanowiłam, że do trzech razy sztuka i jeśli również i tym razem powita mnie tak niekorzystna aura, to odpuszczę sobie polskie Tatry na dłuższy czas.

Nie pokażę Wam zbyt wielu wspólnych zdjęć, bo moi znajomi niekoniecznie życzyliby sobie opublikowania ich na blogu ;)

tatry-w-obiektywie22

 

Wiecie co, było genialnie (dzień 1)

Moja kondycja okazała się być kompletną katastrofą i miałam na nogach nieodpowiednie buty (zwykłe adidasy, bo nie dorobiłam się z dnia na dzień żadnych sensownych, trekkingowych), ale gdy szlak w końcu wyprowadził nas z lasu i po raz pierwszy zobaczyłam skaliste góry, jeszcze długo nie potrafiłam dojść do siebie. Są tak niesamowicie piękne, że już nawet nie wiem jakich przymiotników jeszcze użyć be je opisać. Zachwycające.

A co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Że ja, kompletna foto-wariatka, która fotografuje codziennie śniadanie przed jego zjedzeniem – będąc tam bardzo rzadko przypominałam sobie „hej, może tak zrób jakieś zdjęcia”. Szłam przed siebie, chłonęłam otaczające nas widoki, z trudem łapałam oddech i usiłowałam się nie zabić. Większość ze zdjęć zrobiłam telefonem (na szczęście iPhone 4 względnie daje radę!), bo nawet nie chciało mi się wypakowywać lustrzanki. Słabo. No ale – następnym razem nadrobię, gdy będę mniej oszołomiona :)

Poniższe zdjęcie zrobiłam pierwszego dnia, gdy maszerowaliśmy Doliną Pięciu Stawów Polskich.

Tatry w obiektywie

Z Doliny Pięciu Stawów poszliśmy w górę Szpiglasową Przełęczą i to było, no wow, intensywne. Cztery następne zdjęcia zostały zrobione właśnie tam. Swoją drogą to zabawne – gdy wydaje się nam, że już osiągnęliśmy nasz limit, że to już szczyt naszych możliwości i dalej nie damy rady… okazuje się, że jesteśmy w stanie dać z siebie jeszcze pięć razy więcej :)

Tatry w obiektywie

Tatry w obiektywie

Tatry w obiektywie

 

Dzień drugi

Drugiego dnia wybraliśmy o wiele łatwiejszą trasę, która po wysiłku dnia pierwszego i tak była prawdziwą mordęgą. Obolałe stawy, poturbowane w adidasach stopy i zakwasy w każdej części ciała… ale daliśmy radę, a jakże :) Przeszliśmy przez Halę Gąsienicową i doszliśmy do Czarnego Stawu Gąsienicowego, gdzie zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę. Zdążyłam sobie nawet uciąć małą drzemkę, co zostało oczywiście uwiecznione na zdjęciach… których Wam nie pokażę ;))

Z technicznych spraw, które mogą Was zainteresować – zatrzymaliśmy się w Murzasichlu. Tak, to jest prawdziwa nazwa i nie wymyśliłam jej właśnie na poczekaniu, o co zostałam już kilka razy oskarżona :) Murzasichle leży ok 10km od Zakopanego, bez problemu można stamtąd złapać busa w miejsce, z którego można rozpocząć wędrówkę, no i również bez problemu znajdziecie tam nocleg za 25-30zł za dobę, w ładnym pokoju z łazienką.

Tatry w obiektywie

Tatry w obiektywie

Tatry w obiektywie

Duża część z Was pewnie ma już wypad w Tatry za sobą, ale jeśli nie – to polecam. Naprawdę, warto pięć razy prawie wyzionąć ducha ze zmęczenia, warto wrócić do domu tak obolałym, że przez trzy kolejne dni nie jesteście w stanie schodzić ze schodów w dół… Na pewno tam wrócę, ale jest jeden warunek: w odpowiednich butach. No pewnie, że niektórzy wyruszają w trampkach i balerinkach, ale jeśli chce się wyjść w góry, a nie na shopping, to nie ma co się wygłupiać :)

To tyle na dziś, do jutra!

  • Ależ się cieszę, że post jednak jest! :) Tak mi tęskno w góry i już wyczekuję wrześniowego wyjazdu. Mam nadzieję, że nic nam nie pokrzyżuje planów! ;) I nadal oswajam się z myślą, że czas najwyższy pokonać Szpiglasową Przełęcz :) ciekawe jak będzie?! ;) a co do drugiego dnia Waszej wędrówki to Hala Gąsienicowa jest moim ulubionym miejscem w Tatrach. To tam się wyłączam i chłonę widok każdej chmurki, wzniesienia, skały itd. Cudo po prostu! :)

    • Alina

      Dasz radę, spokojnie :) Jeśli ja dałam, no to helooooł :D

  • kocham Tatry ! piękne zdjęcia nawet iphonem :) dobre buty to podstawa polecam marki Lowa (niezniszczalne) jak byś kiedyś przymierzała się do zakupu :)

    • cenna rada!

    • Alina

      Dzięki za radę, będę musiała się rozejrzeć.

  • Jestem totalnie zaispirowana. Marzą mi się Tatry wczesną jesienią, ale moje dziecię jest chyba jeszcze za małe (4 m-ce). A może to tylko wymówka?:)
    Zdjęcia przepiękne! Świetny wyjazd!

    • screw

      Na szlakach można zauważyć mnóstwo rodziców z dzieciaczkami w specjalnych plecakach, o takich jak ten http://www.dla-niemowlat.pl/tag/plecak-ze-stelazem-do-noszenia-dziecka
      A dla pocieszenia dodam, że mój braciszek na Kasprowy Wierch wmaszerował już jako czterolatek, i wcale specjalnie nie narzekał (ja również całe dziecięce wakacje spędzałam w górach, tylko nieco niższych) ;) więc jak nie teraz, to może za kilka lat :)

  • Ktoś Cię oskarżył że nie ma takiej miejscowości jak Murzasichle? No co za ignorant! To największa noclegownia pod Zakopanem! A jak będziesz się wybierała następnym razem – polecam Ci kameralny nocleg w miejscowości Stasikówka (nieco za Murzasichlem), w małym domku prawdziwej gaździny… Nie dość że Pani ma cały inwentarz w obejściu to jeszcze z dobrodziejstw swojego gospodarstwa gotuje pyszne obiadki… mniam!

    • Alina

      O, będę musiała pamiętać, to by dopiero było u takiej gaździny prawdziwie w klimacie… :)

  • Piękne miejsca!! Mam nadzieję, że kiedyś też tam dotrę :) Póki co tylko raz udało mi się wylądować w Zakopanem, a moja „wyprawa” również ograniczyła się do Krupówek. Trochę słabo:/
    Przydałoby się to nadrobić:)

    Pozdrawiam serdecznie,

    Malko

  • Piękne zdjęcia i udany wyjazd. Ja wybieram się w Tatry we wrześniu. Kocham góry, podczas takich wędrówek można psychicznie odpocząć i porządnie fizycznie się wymęczyć.

  • Sandra Łaszewska

    Powiem Ci Alinko, że od jakiegoś już czasu uważnie śledzę Twojego bloga i totalnie poprawiasz mi humor. Twoje wpisy są niewymuszone i ciekawe – widać, że lubisz i umiesz inspirować innych! Dla takich blogów warto ‚zwiedzać’ internet :)
    Góry swoją drogą mnie też niesamowicie poruszają i zapierają dech w piersiach – cieszę się, że się z nami tym dzielisz :)
    Sandra.

    • Alina

      Dziękuję Sandro, bardzo miło jest mi to słyszeć :) Pozdrowienia!

  • Uwielbiam Murzasichle! Mam nadzieję, że w tym roku również uda mi się tam wybrać :) Piękna, cicha miejscowość :) I te pensjonaty! Obsługa i wszystko inne full :)
    Piękne zdjęcia!

  • Oj tak, widoki w Tatrach są niesamowite i zapierają dech w piersiach. A w Murzasichle byłam podczas pierwszej wyprawy w góry na zielonej szkole sto lat temu. Bardzo miło wspominam i ciągle pamiętam ten piękny widok z okna :)

    A wyjazdu strasznie Ci zazdroszczę :)

  • ja miałam tak jak Ty, pierwszy raz w Tatrach byłam po prostu oszołomiona ich urokiem :))

  • Ja kocham Tatry ze względu na klimat i widoki, to według mnie najpiękniejsze miejsce w Polsce. Moja przedostatnia wizyta tam skończyła się zwichnięciem nogi i L4 na miesiąc, ale nie ma opcji aby coś mnie do tych gór zraziło. Są po prostu zachwycające :) strasznie żałuję, że nikt z mojego bliskiego otoczenia nie podziela tej miłości, poza tym mam w góry daleko i nie ma opcji żeby sobie tam wyskoczyć na weekend. Na razie pozostaje mi tęsknić i karmić swoje oczy widokiem zdjęć takich jak Twoje… Więc dziękuję, że jednak dodałaś ten wpis :)

    • Alina

      Wiesz, ja się zastanawiałam dobre kilka razy, czy cały ten mój wyjazd się nie zakończy jakimś dłuższym L4 w tych nieszczęsnych butach :) Ja na szczęście mam wokół siebie kilku górskich zapaleńców i zawsze to ja byłam tą, która miała na górskie wycieczki najmniejszą ochotę ;)

  • Cieszę się, że postanowiłaś się z nami podzielić relacją z Tatr! Dzięki temu jestem coraz bardziej przekonana do swojej pierwszej wyprawy :)

  • Ola

    Tak ja też jeszcze nie byłam w górach:( Ale nic straconego!!! Mam w planach wyjazd ale jeszcze nie wiem w jakie góry. Bardzo spodobał mi się las któremu zrobiłaś zdjęcie. Może też pojadę ale jeszcze nie wiem :D

    Pozdrawiam Ola.

  • Sylwia

    Tatry są przepiękne! Właśnie wróciłam i drugi raz z rzędu na pogodę nie mogę narzekać :) Zaliczyłam już Kasprowy Wierch, Nosal, Morskie Oko, Czarny Staw Gąsiennicowy (piękne widoki prawda?) a w tym roku udało mi się pokonać Giewont :) Polecam też Tatry zimą, świetny klimat :)

  • Zazdroszczę wyprawy…piękne mamy góry;)

  • Pingback: O wrażeniach z Trójmiasta po raz drugi | Design Your Life()

  • Uwielbiam Tatry. To najpiekniejsze miejsce w Polsce…bylam tam juz 3 razy i z checia pojade jeszcze raz i kolejny i kolejny… polecam Zakopane na Wielkanoc… magiczna atmosfera…

  • Jagoda

    witam w gronie wybierających się w Tatry w nieodpowiednich butach :-\
    ale z perspektywy czasu TEŻ polecam, w Dolinę Pięciu Stawów droga była ciężka, ale jakie widoki, jaka dobra szarlotka w schronisku i jakie wspomnienia, zdjęcia :-) to była moja pierwsza wyprawa w wysokie góry, ale
    było warto!
    co do butów „Lowa” też słyszałam, że świetna marka, ale jaka cena. Sklep oczywiście mają w centrum Zakopanego tuż przy kawiarni z najlepszymi tradycyjnymi lodami na Krupówkach. Myślę, że dużo taniej można zakupić dobrej jakości buty w góry dla odwiedzających je rzadziej nie płacąc przy tym tak wysokiej ceny.
    Ja osobiście również polecam Stasikówkę-rzut kamieniem od Murzasichle, w którym mięliśmy początkowo nocować-domek młodych gospodarzy, zadbany, ceny niewygórowane, swojskie sery i jajka… ech. A nad wodę można się wybrać do Nowej Białej-piękne widoki i mnówsto kamieni pod nogami na brzegu rzeki

  • W tym roku w końcu uda mi się zobaczyć Zakopane, ale postanowiłam, że tyle ile się da zwiedzimy na rowerach, aby zobaczyć jak najwięcej.
    Muszę pokazać ten wpis mojemu chłopakowi, bo on cały czas upiera się, że da radę chodzić po górach w tenisówkach z H&M ;)

  • Ennie

    Hej :) Mam pytanie – czy te szlaki, które przeszłaś i opisujesz są na bilety wstepu czy są darmowe? Czy w Tatrach na trasach jest aż tak stromo? Bo ostatnie zdjecie z dnia 1 mnie przeraziło. :)

    • Ennie

      * czy to była cieższa trasa, bo że to Tatry to wiem :)

      • Ennie

        *wybacz, juz doczytalam :]

  • Alina

    nie zrozum mnie źle, ale tymi butami plusa u mnie nie dostajesz. Niestety takie obuwie nie nadaje się na wspinaczkę nawet na amatorskie szczyty czy trasy.
    Nawet najtańsze obuwie z marketu jest lepsze niż typowo sportowe.
    Mimo wszystko pozdrawiam i życzę sukcesów.

    • Ależ ja doskonale zdawałam sobie sprawę z nieodpowiedniego obuwia… i nawet kilkakrotnie w tekście o tym wspomniałam. Czytałaś?

  • Pingback: Pięć plus pięć | Design Your Life()