DIY drewniane podpórki do książek

Był sobie zegar*. Śliczny był! Ale pewnego dnia mu się spadło i jego mechanizm odmówił współpracy. Można było go rzecz jasna naprawić, ale w mojej głowie natychmiast pojawiło się kilkanaście pomysłów na wykorzystanie takiego cudnego kawałka drzewa. Zdecydowałam się na realizację planu najbardziej brutalnego, który wymagał przecięcia plastra na kilka kawałków.

*Zegar możecie zobaczyć TU.

Już nawet chciałam sama męczyć się z piłą w piwnicy, ale stwierdziłam, że lepiej pójść na łatwiznę – postanowiłam odwiedzić moich kochanych Dziadków. Przy okazji załapałam się na podwieczorek z dopiero co upieczonym ciastem, a do domu wróciłam z przeciętym piłą tarczową plastrem pnia i słoikiem lipowego miodu (mój Dziadek jest pszczelarzem).

DIY podpórki do książek - tutorial

Post o podpórkach do książek obiecałam Wam dwa miesiące temu przy okazji artykułu o domowej biblioteczce, z pomysłami na przechowywanie książek. Szukałam wówczas w sieci inspiracji, ale większość DIY-podpórek bazowało na tym, że dany przedmiot miał być… ciężki. Cegły w roli podpórki, słoiki z piaskiem, obciążone dzbanuszki, czy figurki. Realizacje piękne, tylko kurczę, moja półka z książkami jest już wystarczająco mocno obciążona. Nie byłam pewna, czy ustawienie na niej dwóch cegieł to będzie taki najlepszy pomysł. Może lepiej byłoby wykorzystać zasady mechaniki…

DIY podpórki do książek - Designyourlife.pl

Do wykonania moich podpórek wykorzystałam przecięte pod kątem prostym kawałki drewna i paski, które wycięłam z plastikowej teczki na dokumenty. Teczka w przeciwieństwie do zegara dalej funkcjonuje – ma tylko trochę krótszą boczną klapkę. Paseczki przykleiłam do drewnianych elementów używając mocnej taśmy dwustronnej, a potem w obawie przed tym, że mi się cała konstrukcja rozjedzie, poprosiłam jeszcze Tatę o wbicie od spodu dwóch małych gwózdków.

Pomocnik Ryszard był rzecz jasna obecny na stanowisku, nie mogło być inaczej. Jego zapraszać nie trzeba…

I to wszystko, podpórki gotowe :)

Na koniec mała refleksja – jeśli w roli podpórki postanowicie wykorzystać takie… raczej cienkie elementy (15 mm) jak moje drewienka, to zamiast pasków plastikowych lepiej będzie wykorzystać metalowe długie blaszki. Są sztywne. Nie chciało mi się jednak po raz kolejny jechać do Dziadka i zawracać mu głowę, więc na razie zostało tak, jak na zdjęciach. Przy następnej okazji postaram się te moje podpórki wzmocnić.

Ogromnie mi się podobają! Naprawdę fajnie prezentują się na półce. Wprawne oczy wypatrzą, że zdjęcia to trochę ściema, bo zrobione są nie na półce, a na białym blacie. No niestety, wciąż nie dorobiłam się profesjonalnego oświetlenia i przedmioty do sfotografowania przenoszę w miejsce, w którym jest odpowiednie światło – w tym przypadku zdjęte z regału książki “zapozowały” chwilowo na kuchennym stole, by potem wrócić na miejsce do pozostałych. Tak w sumie nie wiem po co Wam to piszę – to taki wiecie, blogowy backstage ;)

PS. Jeśli macie do mnie jakieś pytania nie dotyczące treści danego wpisu (jakiegokolwiek, nie tylko tego), czyli  – domyślam się –  np. pytania o to, kiedy pojawią się nowe szablony i sklep :D – to piszcie proszę na mejla lub na facebooku. Tutaj musi zostać jako-taki porządek, żeby komentarze – również i za kilka miesięcy – były dla przyszłych czytelników bloga miłą lekturą. Komentarze zupełnie nie związane z treścią wpisu będę kasować, o czym lojalnie niniejszym informuję :)  Aha, na sklep+szablony potrzebuję jeszcze kilku dni. Nie lubię deklarować oficjalnych dat. Założyłam sobie sama deadline na początek października. Naprawdę nie robię Wam na złość wydłużając oczekiwanie bardziej, niż to konieczne :)