„At home with Madame Chic” Jennifer L.Scott – o czerpaniu przyjemności z zajmowania się domem

Lektura „At home with Madame Chic” umilająca mi czas przeziębienia w minionym tygodniu – to druga część kultowego poradnika „Lekcje Madame Chic”, którą wielu z Was z pewnością już dobrze zna. Pisałam Wam już o tej książce w poście o książkach z Francją i z Paryżem w tle. Lubię do niej od czasu do czasu wracać, dlatego tak bardzo ucieszyło mnie pojawienie się drugiej części – tym razem skoncentrowanej na domowym życiu.

At home with Madame Chic - Designyourlife.pl

Gdzie kupić „At home with Madame Chic”?

Książka Jennifer Scott „At home with Madame Chic” jest w sprzedaży dopiero od października (2014) i nie ma dotychczas jej polskiej wersji. Dla mnie przestało to stanowić problem, ponieważ staram się regularnie pochłaniać angielskie książki w ramach szlifowania angielskiego i właściwie nawet nie zastanawiam się w jakim języku czytam. Oj, trochę trzeba było się naczytać, by dojść do tego etapu, ale było warto :) Według mnie najlepiej uczy się języka czytając teksty na tematy szczególnie nas interesujące. Chcemy przeczytać nową Madame Chic, więc staniemy na głowie, by to zrobić i by wszystko zrozumieć… to zdecydowanie najprzyjemniejsza z metod nauki języków, zaraz obok oglądania anglojęzycznych seriali no i vlogów na youtube. Zdecydowałam się na ebooka – wersję na Kindle, którą kupiłam na Amazonie – tutaj. Wprawdzie obecnie nie posiadam już Kindle (mój post na blogu: Kindle – must have czy zbędny gadżet?), ale ebooki otwieram z powodzeniem w aplikacji Kindle na moim iPadzie, czy na telefonie. Dwa kliknięcia, kilka sekund i książka już czeka na moim urządzeniu. Takie kupowanie jest zdecydowanie zbyt szybkie!

„At home with Madame Chic” – Jennifer L. Scott

O czym jest ta książka? Najprościej mówiąc o czerpaniu przyjemności z zajmowania się domem, dbania o swoje mieszkanie i o swoją rodzinę, o celebrowaniu każdego, najzwyklejszego nawet dnia. Autorka zachęca do wejścia w rolę koneserów codziennego życia – ach, jak to ładnie brzmi ;)

Na wstępie muszę jednak przyznać, że spodziewałam się czegoś trochę innego. Zaczynając czytanie „At home with Madame Chic” miałam nadzieję na kolejne spotkanie z… Madame Chic! Cieszyłam się na paryski klimat i kolejne barwne opisy życia francuskiego w domu (z tego względu „Lekcje Madame Chic” były mi chyba bliższe). Najwyraźniej zostały już wyczerpująco opisane w pierwszej części… Wszelkie opisy w książce dotyczą życia domu autorki, czyli Jennifer Scott, która dzieli się swoim doświadczeniem w prowadzaniu domu i docenianiu wszelkich jego aspektów.

A czym jest to całe bycie CHIC? W pierwszej części było w budowaniu kapsułkowej szafy, zakazie podjadania, celebrowaniu posiłków, czy wykorzystywaniu każdej możliwości do bycia w ruchu. A jak być chic w domu? Trzeba osiągnąć stan wewnętrznej równowagi i zadowolenia, czyli – tak ogólnie rzecz biorąc – zmywać naczynia, gotować, segregować śmieci i sprzątać kibelek z uśmiechem na ustach i przepełnieniem wewnętrzną radością. W tym wszystkim nie zapomnieć o sobie, jakoś sensownie się ubrać (dresy zabronione*, kurczę!), umalować i uczesać.

Trochę banalnie, ale w sumie… czemu nie. Przecież i tak musimy to wszystko zrobić, no nie? To po co burczeć przy tym, sapać i narzekać.

Nie mogę odmówić „At home with Madame Chic” bycia inspirującą i motywującą do dbałości o dom lepiej, z bardziej pozytywnym podejściem, z uśmiechem. Do traktowania obowiązków zupełnie inaczej, niż często ma się to w zwyczaju. W pewnym sensie uczę się czerpać przyjemność z wykonywania takich czynności, jak np. zmywanie naczyń. Zwykle robię to z niechęcią i smętną miną, tylko co mi to daje? Absolutnie nic, a przecież i tak muszę to zrobić. Dlaczego więc nie z uśmiechem na ustach? Dlaczego nie z miłą muzyką w tle i myślami o czymś przyjemnym? Lubię porządek, lubię pusty zlewozmywak, więc jego widok mnie ucieszy, będę zadowolona, prawda? To ma sens :)

Jennifer Scott namawia do tego, by te wszystkie nielubiane domowe obowiązki traktować jako hmmm… może nie tyle naszą życiową misję, bo to gruba przesada, ale… po prostu jedną z czynności, które wykonuje się po to, żeby w naszym życiu zapanował ład. Porządek i harmonia w naszym domu ma być równoznaczna z porządkiem i harmonią w życiu.

* Nie przekonuje mnie jednak zupełnie zakaz nosze sportowych, wygodnych ubrań w domu. No po prostu nie. Nie będę przez 10 godzin siedzieć we własnym pokoju w dżinsach i eleganckiej koszuli, jeśli nie muszę. Dres nie jest dla mnie równoznaczny z czymś brzydkim i porozciąganym… ja mam ładny dres :D

At home with Madame Chic - Designyourlife.pl

Muszę jednak jasno zaznaczyć, że trudno będzie Wam odnieść do siebie dużą część książki, jeśli całe dnie spędzacie poza domem, czyli po prostu pracujecie i/lub intensywnie się uczycie. Autorka ma wolny zawód (pisze książki?, prowadzi bloga itd.), a w ciągu dnia zajmuje się dziećmi – no i domem, a przynajmniej tak przedstawia sama siebie na kolejnych stronach książki. Stara się odnosić do osób pracujących zawodowo, ale mam wrażenie, że nie do końca zna te realia. Moim zdaniem, włączenie przed wyjściem  z domu pralki z praniem, powieszenie go/wysuszenie w suszarce i poskładanie, następnie włączenie kolejnej i umycie w mopem podłogi w łazience jest trochę nierealne. Sądzę, że wiele z nas musiałoby wstawać o jakiejś chorej godzinie by się z tym wszystkim uporać.

Zastanawiam się, co wyciągnęłam z lektury tej książki dla siebie… Na pewno samo czytanie było dla mnie przyjemnością. Miło jest czytać o miłych rzeczach… W „At home with Madame Chic” ogromnie ważne są rytuały, celebrowanie małych, powtarzalnych czynności. I już tylko czytanie o tym sprawiało mi przyjemność. Na pewno w dużej mierze zmieniłam swoje podejście do zajmowania się domem. Robię sobie – zgodnie z radami autorki – 15 minutowe cykle ogarniania mieszkania, staram się uporządkować wszystko przed pójściem spać, czy przygotować jeszcze wieczorem elementy potrzebne do śniadania i wszystkiego tego, by nasz poranek przebiegł jak najbardziej płynnie, spokojnie i w miłej atmosferze.

Taki przykład: od pewnego czasu staram się każdy dzień zaczynać od szklanki ciepłej wody z miodem i cytryną. Przygotowanie jej zajmuje naprawdę krótką chwilę, ale często z tego rezygnuję, bo… no w sumie to nie mam pojęcia dlaczego, zwykle wtedy, gdy naprawdę się śpieszę. To są 2 minuty, ale jednak. Od pewnego czasu przygotowuję sobie wszystko wieczorem – na kuchennym blacie układam deskę, cytrynę, słoik z miodem, butelkę wody niegazowanej, nóż, a do czajnika nalewam niewielką ilość wody, by rano tylko ją podgrzać. Wszystko czeka już na mnie w kuchni i po prostu nie mogę tego zignorować. Dzięki temu wdrażanie zdrowych nawyków idzie jakoś tak łatwiej. Będę musiała zastosować to samo rozwiązanie by zmotywować się do ćwiczeń – może pomoże spakowanie z wyprzedzeniem torby na siłownię i postawienie jej przy drzwiach? :)

At home with Madame Chic - Designyourlife.pl

Fajny sposób na składanie ręczników… musiałam Wam pokazać :)

At home with Madame Chic - Designyourlife.pl

Pomyślałam, że skoro nie będziecie mieć możliwości, by wziąć książkę w księgarni do ręki i przejrzeć, to może zainteresować Was przegląd zagadnień, które zostały w niej opisane.

Cała książka dzieli się na kilka głównych części: HOME, THE PLEASURES OF THE MORNINGTHE PLEASURES OF THE AFTERNOON, THE PLEASURES OF THE EVENING.

HOME:
-How to fall back in love with your home
-How to make your powder room inviting for guests
-Cleaning lists for stay-at-home or work-at-home moms
-Separate cleaning lists for working people
-The best house plants for your home
-How to fold a towel
-How to keep your home de-cluttered and well organized

THE PLEASURES OF THE MORNING:
-Waking up peacefully
-Finding balance with technology, media, & news
-Affirmations
-Candle scent & music selections for the morning
-Gratefulness
-Ten Item Wardrobe Lists for each season
-Three different makeup routines
-Ten different easy and yet elegant hair styles
-Getting ready suggestions for working women
-Music selections for the morning commute
-Five morning drink/smoothie recipes
-Discussion around elevenses, brunch, and other casual entertaining
-Exercise as a part of life
-Mindfulness

THE PLEASURES OF THE AFTERNOON:
-Music & candle scent selections for the afternoon
-Discussion around working from home
-Bringing beauty to your home (or work) office
-Lunch & Still Moments
-After school schedules & finding the balance with enrichment activities for children
-Beating the energy slumps
-Decluttering chalenge
-Natural cleaner recipe
-Menu Planning
-Afternoon Past times
-Preparing Dinner
-Signature Dishes (& creating your own signature recipe book)
-7 Recipes for afternoon entertaining (casual to more formal)
-Outings
-Mail & paying the bills
-Afternoon tea with a lengthy tea guide giving directions on what times of the day for each tea and how to serve them
-Casual & formal get-togethers as well as afternoon tea-parties
-Discussion about television
-Getting through a difficult day
-Commute home (including music selections)
-Meditation

THE PLEASURES OF THE EVENING
-Cocktail Hour
-Werewolf (Games to Play with friends)
-Music & candle scent selections for the evenings
-Dinner
-Making takeout chic
-Using your best everyday
-Low key dinner party
-Recipe for flour-less chocolate cake
-Changing People (or why not to)
-The Arts (including specific tips for arts fro the stay-at-home mom)
-Cleanup time
-Family Time
-Children’s bedtime routine
-Evening tidying up
-Evening grooming (including instructions for skin care, home manicures, home pedicures, and overnight hair treatments.)
-Exfoliating body scrub recipe
-Pleasure
-Still moments and winding down

At home with Madame Chic - Designyourlife.pl

Macie ochotę na lekturę? Czytaliście pierwszą część Madame Chic?

  • .

    Ja czytałam tylko „Lekcje Madame Chic”, ale ogólnie to może być ciekawe…

  • Eliza

    Czytałam pierwszą część, po drugą też na pewno sięgnę, dobrze wiedzieć, że jest :)

  • Doris

    Poczułam się zachęcona :) pierwsza mnie w ogóle nie zainteresowała,ale ta jak najbardziej :)

  • „Lekcje madame chic” czytałam, ale też rozdrażniła mnie jedna rzecz – zakaz noszenie dresów. No nie. Ja już nie mówię o jakiś rozciągniętych szmatach, ale taki schludny, wygodny dresik naprawdę jest aż tak zły? No błagam :)

    • Mnie się tam nie podoba :P Dresy do ćwiczenia, i tyle ;)

      • Chodzisz po domu w tych samych ubraniach, co poza nim, czy po prostu przebierasz się w jakiś specjalny domowy „mundurek”?:) (ale śledztwo robię :D).

        • Zależy, jak ubrana wyszłam :D Jeśli musiałam jakoś bardziej „wyglądać” w ciągu dnia, to przebieram w coś „wygodniejszego”, w sensie, nie gniotącego się, luźniejsza spódnica, i tak dalej. Ale zawsze jest to strój, w którym mogę tak, ot, wyjść z domu, na zakupy, czy cokolwiek swobodniejszego.

  • Od dłuższego czasu próbuję sobie wytworzyć rytuały, ponieważ dopiero zaczynam pracę w domu. Ciężko jest się zmobilizować i nie wyobrażam sobie nie chodzić w domu w dresie :D Jednak książkę z przyjemnością przeczytam.

  • Brzmi dość sensownie – mam nadzieję, że w miarę szybko pojawi się polskie wydanie, bo jednak wolę papierowe wydania :)

  • W łyżeczce :))
    Na tą chwilę posiadam Lekcje Madame Chic…Chętnie sięgne po drugą częśc…po polsku

  • Uważam, że najważniejsze, to wyrobić sobie zrowe nawyki, tak jak napisałaś – może to być uszykowanie wszystkiego z rana. Sprzątanie domu przed pójściem spać. To ważne, bo później robimy te czynności szybko i automatycznie, a zaoszczędzony czas możemy później przeznaczyć na inne rzeczy. Ja lubię na przykład myć naczynia od razu po posiłku. Nie tylko nie muszę później ‚drapać’ zaschniętego jedzenia z talerzy i garnków, ale i fajnie jest wrócić do innych czynności bez świadomości, że mam burdel w kuchni. Lubię też szykować sobie ubrania, które będę nosić następnego dnia wieczór przed. Nie lubię się nigdzie spóźniać, a czasem jestem wybredna odnośnie tego, co mam na siebie włożyć…Czasem zajmuje mi to zbyt dużo czasu :)
    Książka brzmi zachęcająco, lubię słuchać/czytać o tym, jak inni sobie radzą w swoich domach. Może się też na nią skuszę :)

  • Lubię wyglądać dobrze także w domu – dla siebie i dla męża ;) Co nie jest tożsame z niewygodą! Ale ja po prostu nie noszę ani dżinsów, ani innych spodni, więc może mam łatwiej ;)

  • Pierwszą część – Lekcje Madame Chic pochłonęłam niemalże jednym tchem,
    ale od tego czasu, już wiele razy wracałam do jej poszczególnych
    rozdziałów. Przypuszczam, że ta druga część też ma podobny charakter,
    dlatego chętnie po nią sięgnę. Odkąd przeczytałam Lekcje Madame Chic, skończyłam używać windy i ruchomych schodów – ruch przede wszystkim, w każdej formie ;) I podzielam Twoją opinię o czytaniu po angielsku.
    Pamiętam dumę i satysfakcję, po przeczytaniu pierwszej książki w wersji ang. – Getting Things Done. Ach! :)

    • O właśnie! U mnie ze schodami to samo, od lektury Madame Chic naprawdę baaaardzo sporadycznie korzystam z windy, chyba tylko wtedy, gdy niosę reklamówki tak ciężkie, że ledwie daję je unieść… Siatki o standardowej wadze traktuję jako dodatkowe obciążenie – jak w czasie treningu na siłowni :D

  • Czytałam pierwszą część i jest przyjemna, ale też jest jak każda kolejna książka o francuskim stylu życia. Przeczytałam już ich trochę, więc w sumie jestem w stanie wymyślić, co jest w tej drugiej. Faktycznie to są trochę odrealnione rzeczy, ale lubię czytać te książki, kiedy chcę odpocząć. Co do wody z cytryną (miód nie zawsze dodaję, bo nie jestem fanką słodkiego, raczej imbir) – praktykuję to od tylu lat, że w zasadzie robię to jeszcze śpiąc. Kwestia wyrobienia nawyku. Jeśli chodzi o siłownie to faktycznie pakowanie tej torby pomaga ;) Ja teraz jak biegam to od razu po powrocie do domu wypijam odżywkę i potem już nie mam wymówek :D

    • I zauważasz faktycznie pozytywny wpływ tej systematycznie wypijanej mikstury? Ja mam cichą nadzieję na poprawę odporności…

  • Przydałaby się jakaś pozycja dla tych zabieganych właśnie! Gdy nie ma mowy o leniwych porankach, celebrowaniu posiłków, stałych godzinach pracy, czy sztabie domowników, którzy zrobią wszystko za nas. Taka Madame Survival ;p Również nie zgadzam się z odrzuceniem dresów – też mam całkiem przyjemne (i dla oka i dla.. tyłka) odzienie „po domu”, a gdy przypadkiem ubrudzę je Domestosem szorując kibel, nie będzie tak żal, jak ulubionych jeansów. A z pakowaniem torby treningowej spróbuj, czasem już samo wybieranie sportowych ciuchów nakręca mnie do ruszenia się z kanapy!

    • Madame Survival… ktoś musi stworzyć coś takiego! :D

  • Hihihi

    Znamy kulisy powstania zdjęcia! Alinko – łyżeczka Cię zdradziła! ;)

  • Hihihi

    Stoisz na krześle w dresie – super domowy klimacik!

  • Pierwszą część czytałam i lubię do niej wracać. Mimo że jest lekka czy trochę odrealniona, to wydaje mi się, że taki sposób pisania powoduje, że łatwiej jest wprowadzić pewne rady u siebie. Na tę też „choruję”, myślę o papierowym wydaniu, bo to czuję, że podobnie jak do Lekcji Madame Chic, będę do niej chętnie wracać.

  • Ciekawa książka! :)

  • Też mam ładny dres :D Kocham go i nikt mnie nie przekona, żeby nie zakładać go po powrocie do domu. To jeden z najprzyjemniejszych momentów w ciągu dnia! :D
    Mam ochotę kupić obie części, choć wiem, że niektóre rady są lekko przesadzone.

  • „… ja mam ładny dres :D” – wybacz, musiałam, rozbawiłaś mnie tym szalenie :D A co do książki – przyznam szczerze, że po tytule miałam nadzieję, że to kontynuacja pierwszej części, którą oczywiście również czytałam, a którą uwielbiam, jak większość książek, które dotyczą francuskiego stylu życia. Rady autorki traktowałam co prawda momentami z lekkim przymrużeniem oka, ale nie przeszkadzało mi to w żaden sposób w czytaniu z ogromną przyjemnością – Jennifer pisze bardzo lekko, przez co jej poprzednią książkę pochłonęłam w jeden wieczór. Dlatego mimo wszystko, do „lubimyczytać” dopisuję póki co „At Home” :)

    • Czytałaś jeszcze coś ciekawego o francuskim stylu życia? Polecisz coś? :)

      • Zdecydowanie „Francuzki nie tyją” i „Francuzki na każdy sezon”, obie książki M. Guiliano. Poza tym… może Anglika w Paryżu, choć to bardziej buszowanie po francuskiej kuchni, aniżeli stylu życia :) No i okiem mężczyzny. Z tego co widziałam w innym poście, większość już czytałaś, Lekcje Madame, Dlatego Francuzki są takie sexy, czy Kocham Paryż. Znajoma jednak polecała mi pozostałe książki M. Guiliano, „Kobiety, praca i sztuka kreowania osobowości” oraz innego autora „Paryż na widelcu” oraz „Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś” :) Tych trzech ostatnich jeszcze nie czytałam.

  • Katarzyna Startek

    Masz dobry nawyk z tym piciem wody z miodem rano. Ale można go udoskonalić. Na zajęciach z technologii żywności mówiono nam o badaniu, z którego wynikło, że najlepsze właściwości zdrowotne ma miód, gdy jest jeszcze wieczorem wymieszany z przegotowaną letnią wodą (ok. 40 stopni) i potem postoi do rana.

    • O, dobrze wiedzieć :)

    • No taaak… O tym, że miód powyżej 40 st. jest prawie bezwartościowy wiedziałam chyba od zawsze (dziadek pszczelarz ;)) Zawsze też w domu – zwłaszcza zimą – widziałam wieczorem dwie szklanki zimnej przegotowanej wody z miodem, tak jak piszesz, zalane do połowy, a rano dolewało się ciepłej do pełna, czasem z dodatkiem cytryny lub propolisu. U siebie chciałam zrobić po swojemu i… okazało się, że starsi tym razem wiedzą lepiej.
      Uczymy się całe życie :D

      • Katarzyna Startek

        Tylko skąd dawniej ludzie mieli taką mądrość, skoro tego typu rzeczy nauka potwierdziła dopiero w ostatnich latach

        • Hmm… Moje „od zawsze” to zaledwie ćwierć wieku… Literatura dotycząca pszczelarstwa nie powstała wczoraj, a mój dziadek w tej dziedzinie wiedzy zawsze był na bieżąco :)
          Pozdrawiam Dziadka :*

  • Bardzo lubię zajmować się domem, a raczej mieszkaniem, choć wcześniej szczerze tego nienawidziłam i unikałam. Trudno mi powiedzieć co spowodowało zmianę, nie mam pojęcia. Teraz zajmowanie się domem… odpręża mnie i daje powód do zadowolenia, bo w krótkim czasie mogę uzyskać rezultat, czyli mieć czyste i uporządkowane mieszkanie. Tylko dwóch czynności unikam jak ognia – zmywania i prasowania ;)
    Ja robię odwrotnie, porządkuję mieszkanie rano, tak właściwie zaczynam swój dzień – zasuwam krzesła, chowam nadmiarowe pary butów do szafki, zbieram szklanki. Wieczorem nie mam na to zupełnie ochoty.
    Daria

    • Chyba wszystko zależy od trybu życia… gdy ktoś musi wybywać wcześnie rano, to pewnie trudno znaleźć mu dodatkowe kilka minut na porządki :)

  • Cieszę się, że poruszyłaś temat tej książki, bo też jestem jej bardzo ciekawa. Wprawdzie „Lekcje Madame Chic” aż tak bardzo mnie nie olśniły, ale mimo wszystko zainspirowały, więc pewnie podobnie będzie z tą pozycją J.L.Scott. Szczególnie teraz, kiedy „zdobywam szlify” jako pani domu ;)

  • fajna-sprawa.blogspot.com

    Pierwszą część czytałam, pisałam o niej również u siebie. Jeśli chodzi o drugą to może poczekam aż pojawi się wersja polskojęzyczna ;) A sposób z przygotowaniem sobie wszystkiego wcześniej sama stosuję od dłuższego czasu. Jedzenie do pracy robię sobie dzień wcześniej, wieczorem. Wieczorem staram się też naszykować sobie ubranie na kolejny dzień (po wcześniejszym sprawdzeniu pogody na onecie) lub właśnie torbę na siłownię jesli kolejnego dnia się wybieram. Ogólnie jestem wielką fanką takich poradników stylu życia, jeśli chodzi o paryskie modele to polecam jeszcze książkę „Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś”. Uczy ona takiego paryskiego luzu ;)

    • O tej książce nie słyszałam, sprawdzę. Dzięki za polecenie – mówisz, że warto?:)

  • Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale bardzo mi się spodobało to wdrażanie nowych przyzwyczajeń! Może przed wyjściem do pracy będę kładła hula hop gdzieś na środku pokoju – wtedy trudniej je będzie zignorować ;)

    • Może lepiej nie na środku… ja pewnie wywaliłabym się przez taką przeszkodę na środku pokoju :P

      • Haha, racja :) Ale jak się dodatkowo dorobię siniaka, to już na pewno zapamiętam, że mam ćwiczyć! ;)

  • Zainteresowała mnie, ale jestem zmuszona poczekać na polską wersję :D

  • Bardzo mnie zaciekawiłaś tą książką, niestety mój angielski nie jest na tak dobrym poziomie. Poczekam na polską wersję :)

  • Bardzo zainteresowałaś mnie tą książką. Na rok 2015 mam dość ambitne plany, m. in. nauka języka angielskiego. Więc na pewno podejmę się lektury anglojęzycznej książki. Może zacznę od czegoś łatwiejszego, jak bajki dla dzieci, a później kto wie, może i na „At home with Madame Chic” się porwę. ;)

    • Może zabierz się za książki z serii Penguin Readers? Pamiętam, że przeczytałam ich trochę swojego czasu… Pisane są uproszczonym językiem odpowiednim dla różnych poziomów zaawansowania :)

      • Są w tej serii tytuły, które szczególnie polecasz? Ciężko mi określić, na jakim poziomie jestem po zaledwie czterech latach nauki podstaw (co było już kilka lat temu).
        Przy okazji, czy Twój newsletter działa? Zapisałam się do niego już dawno temu i jeszcze niczego nie dostałam.

  • z przyjemność przeczytam, poczekam jednak na wersję polską :)

  • Poradnik wygląda na lekko oderwany od rzeczywistości (jak sama zresztą zauważyłaś), ale oprawa graficzna na pewno przyciąga wzrok! Warto zamówić sobie u kogoś jako prezent na nadchodzące Mikołajki :D

  • Wybralabym najjaśniejszy odcień z tapety… :)

    A co do kolorów – zerknij też tu: http://designyourlife.pl/design/kolory-we-wnetrzu-jak-ich-uzywac-i-jak-ze-soba-laczyc-rady-i-inspiracje/

  • Katinka

    Przepraszam! Przepraszam! Ale nie mogę się powstrzymać! … skąd jest ta
    biała filiżanka? IKEA czy może jakiś lokalny sklep? UWIELBIAM ładne
    kubki i filiżanki ;-)

  • O matko, nie wyobrażam sobie wstawić rano prania, umyć podłóg, do tego jeszcze rozwiesić jedno pranie i wstawić kolejne… :o I tak wstaję o 6:30, żeby godzinę później już wyjść… A nie chcę nawet wspominać, że uparta pralka ma 2,5 h cykle ;D Podoba mi się Twoje streszczenie tej książki, ale wiem na pewno, że sama raczej po nią nie sięgnę. Chyba umarłabym z irytacji ;) Bez urazy dla nikogo, bo też lubię porządek i świetną organizację, no ale gdzieś w tym wszystkim musi być aspekt rzeczywistego świata ;) Po 11 godzinach poza domem nie wyobrażam sobie większości z niewielkiej pozostałej mi części dnia poświęcić na sprzątanie, do tego jeszcze mam uczelnię, więc tym bardziej czasu coraz mniej, bo przecież… kiedyś też trzeba spać :D No ale cóż, daleko mi do ideału porządkowego ;)

  • Anetka

    Zgadzam się w 100% z dresem! W domu musi być wygodnie i miło. Moja polonistka mówiła, że przebieranie się po powrocie do domu to oznaka hipokryzji…. no cóż, w wielu kwestiach się z nią nie zgadzałam! Dresy są teraz takie fajne i można naprawdę stylowo wyglądać i dobrze się czuć:) Ale drogie Panie – w domu! Nie zakładajmy do nich szpilek i nie wychodźmy na dwór. Dres domowy jest do domu:) I przyznajcie się, każdy w domu ma jakąś ulubiona bluzę, z której już nie da się sprać plamy po rosole czy innym jedzeniu, ale to własnie ta bluza jest najlepsza!

  • Anetka

    A! i skusiłaś mnie do przeczytania książki … poszlifuję angielski:)

  • Ka

    Mam 16 lat i ”Lekcje Madame Chic” pochłonęłam jednym tchem! Niesamowicie fascynują i inspirują mnie takie tematy. Uważam, że ta książka wiele mnie nauczyła. Jestem na etapie kształtowania swoich nawyków, gustu, osobowości i według mnie to świetny moment na takie książki. Znalazłam w niej mnóstwo wskazówek i w pewien sposób przedstawiona w niej Francuzka stała się dla mnie wzorcem kobiety, którą chciałabym się stać. To jeden z moich ulubionych poradników! :) Kiedy zobaczyłam, że pojawiło się kolejne wydanie, moje serce zabiło mocniej i od razu napaliłam się na tą książkę. I tutaj bardzo Ci dziękuję za tą recenzję. Przybliżyłaś mi jej zawartość, dzięki czemu wiem, że ta część na pewno już by mnie tak nie wciągnęła. To chyba jeszcze nie ten moment w moim życiu. Poza tym, chyba nie przeżyłabym rozczarowania spowodowanego brakiem kolejnego spotkania z Madame Chic. ;)
    Pozdrawiam Cię gorąco! Ka.