Organizacja czasu to jeden z moich ulubionych tematów! Ciągle testuję kolejne rozwiązania i kombinuję z planem dnia, by dojść do „stanu idealnego”, który pewnie… nie istnieje :) Regularnie pochłaniam kolejne książki i artykuły na temat organizacji czasu i już wiem, że z tym również nie można przesadzać, bo nic nie zorganizuje się samo, ani nie zrobi za nas. Trzeba podjąć działanie. Często pytacie mnie o moje własne doświadczenia w tym temacie, a ja wiem, że wciąż jeszcze sporo muszę się nauczyć. W dzisiejszym artykule opiszę Wam w jaki sposób staram się ostatnio działać i jakich zasad staram się przestrzegać.

Ograniczam planowanie do minimum

Pozbyłam się już na szczęście chęci zaplanowania sobie każdej minuty w ciągu dnia, tygodnia, czy miesiąca. Nie planuję też z dużym wyprzedzeniem. Między innymi dlatego uprościłam formę mojego organizera, pozbyłam się z niego stron z planem dnia, zamieniłam je na plan dni w ujęciu całego tygodnia oraz osobny plan tygodnia.

Rozbudowany kalendarz sprzyja zbyt szczegółowemu planowaniu i skłania nas do planowania każdego dnia zbyt dużej ilości zadań, których później nie jesteśmy w stanie zrealizować. Za każdym razem, gdy chcę wpisać sobie na listę kolejne zadanie – zastanawiam się, czy aby na pewno będę w stanie je zrealizować i czy koniecznie musi się to odbyć akurat dzisiaj.

Kiedyś, gdy przypominało mi się, że muszę np. umyć samochód, uporać się z jakąś poprawką na blogu albo newsletterem, czy kupić dla kogoś prezent – wpisywałam to sobie do planu dnia, bieżącego lub tego następnego. Zwykle później nie udawało mi się znaleźć na dane zajęcie czasu, co skutkowało wielokrotnym jego przepisywaniem przez kolejne dni i wyrzutami sumienia. Teraz takie sprawy zapisuję na planie tygodnia lub miesiąca. Staram się nie przytłaczać na co dzień zbyt dużą ilością zadań, bo to wyzwala myślenie o tym, jak bardzo jestem zapracowana, jak bardzo mało mam czasu i jak strasznie jest mi ciężko. Też tak macie?

Organizer Design Your Life

Zajmuję się tylko jedną czynnością jednocześnie

To cholernie trudne – wiecie, że mam to nawet w trakcie pisania tego artykułu? Przed chwilą sięgnęłam po telefon, żeby sprawdzić, czy dostałam już odpowiedź na ważnego mejla… i zmusiłam się do jego odłożenia. Nie mogę się ciągle rozpraszać, bo nigdy tego nie skończę. Sprawdzę mejle o 14, za 25 minut. Teraz, przez te następne 25 pięć minut będę nieprzerwanie pisać i koniec. Dopiero wtedy zrobię herbatę i coś zjem, a nie będę tego robić równocześnie.

Gdy w czasie pracy nagle przypomina mi się coś super ważnego, to zapisuję to w notesiku, który zawsze leży gdzieś na biurku. Nie będę przerywać teraz pisania, żeby zadzwonić do klientki z potwierdzeniem terminu jutrzejszej sesji. Zrobię to za 25 minut. Nie muszę się bać, że znowu o tym zapomnę – wszystko mam zapisane, wszystko jest pod kontrolą.

Organizer Design Your Life

Praca w skupieniu

Jeśli od 12:30 do 14:00 zaplanowałam sobie pracę nad artykułem, to na ten czas staram się odłączyć od wszelkich rozpraszaczy, które mogłyby mi utrudnić pracę w skupieniu. Co robię?
Wyciszam telefon i czasem odkładam go ekranem do dołu, by nie widzieć świecących się powiadomień.
Wyłączam program pocztowy, by nie słyszeć dźwięków sygnalizujących nadejście nowych wiadomości.
Wyłączam muzykę – gdy muszę zająć się czymś w skupieniu (np. pisaniem) jej dźwięki totalnie mnie rozpraszają. Muzyki potrafię słuchać wyłącznie w czasie wykonywania stosunkowo mało angażujących czynności – zajmowania się moimi social media, odpisywania na mejle, w czasie obrabiania zdjęć.
Włączam aplikację Coffivity – uwielbiam ją! Wspominałam Wam o niej we wpisie z moim niezbędnikiem o urządzeniach, programach i aplikacjach, które wykorzystuję w codziennej pracy. Dźwięki kawiarni w tle genialnie wpływają na moją koncentrację i kreatywne myślenie. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale absolutna cisza przytłacza mnie podobnie jak muzyka.
Wyłączam przeglądarkę – no chyba, że dane zadanie wymaga ode mnie bycia online, wtedy zostawiam włączoną tylko pustą kartę z wyszukiwarką, żadnych fejsbuków.
Nie jem i nie piję np. kawy w tym czasie – po ostatnim zalaniu komputera postanowiłam definitywnie zmienić ten nawyk, mam tylko obok butelkę wody na wypadek, gdyby zachciało mi się pić.
Mam obok siebie pustą kartkę papieru, by móc zapisywać ważne rzeczy, o czym pisałam w poprzednim akapicie.

Dzięki takiej pracy w skupieniu jestem w stanie zrobić o wiele więcej w znacznie krótszym czasie. Staram się stosować taki układ minimum raz dziennie i jestem wtedy zaskoczona tym, z jak ogromną ilością zadań udaje mi się uporać.

Organizer Design Your Life

Zmuszam się do zajęcia daną sprawą chociaż przez chwilę

Za pewne zadania zabieram się z przyjemnością, inne – staram się odwlec w nieskończoność. Zdarza mi się odwlekać je nawet każdego dnia… przez cały tydzień. Od pewnego czasu staram się negocjować z samą sobą, gdy zauważam zadanie, które pomimo tego, że jest ważne lub pilne spycham gdzieś na margines, a potem przepisuję je na kolejny dzień, bo zabrakło czasu.

Ustalam sobie wtedy, że będę przez 25 minut (zgodnie z metodą Pomodoro) zajmować się daną sprawą. Ustawiam sobie wtedy timer w telefonie i postanawiam, że jeśli po upływie tych 25 minut praca dalej nie będzie mi szla tak, jakbym chciała – mogę odpuścić. Ale nie wcześniej.

W większości wypadków udaje mi się złapać tzw. flow i przedłużam pracę nad zadaniem. Dodatkowo najczęściej okazuje się, że rozprawienie się z tym tematem zajęło mi znacznie mniej czasu, niż się spodziewałam.

Organizer Design Your Life

Inne zasady, które staram się stosować

Planując dzień zostawiam sobie odpowiedni margines czasu. Jeśli o 11 jestem umówiona na spotkanie, które powinno zająć jakąś godzinę, to następnego zadania nie planuję na 13, ale najwcześniej na 14. Spotkania lubią się przeciągać, a korki na drodze pojawiać właśnie wtedy, gdy mamy napięty harmonogram. Jeśli wydaje mi się, że z wpisem na bloga uporam się w 3 godziny, to rezerwuję minimum 4-5 godzin. Jeśli uda mi się…

Ustalam sobie priorytety. Idealnie byłoby zawsze zaczynać od najtrudniejszego zadania, ale lubię na rozgrzewkę zrobić sobie coś łatwego i zmotywować się pierwszą, wykreśloną pozycją na liście to do. Staram się zawsze pamiętać, co jest najważniejsze w ciągu dnia i właśnie to duże zadanie kończyć jako pierwsze, a nie odwlekać je w nieskończoność.

Jeśli coś ma zająć mi mniej niż 1-2 minuty, to robię to od razu. Oczywiście nie podczas moich bloków pracy w skupieniu, tylko pomiędzy nimi. Szybkie wstawienie prania, telefon z życzeniami, wyniesienie śmieci – takich spraw nie ma sensu odwlekać. Na ogół nie zapisuję ich również na liście „to do”.

Stosuję własny kod kolorystyczny i samoprzylepne karteczki. Te zasady dotyczą mojego organizera – na listach zadań i na planie dnia przyporządkowuję konkretne kolory miejscom lub tematom. Przykładowo: wszystkie zadania związane z blogiem zaznaczam na fioletowo, a wszelkie wyjścia z domu i spotkania – na turkusowo. Dzięki temu tylko jeden rzut oka wystarczy mi by ocenić jaki szykuje mi się dzień i na czym będę musiała się skupić. Indeksującymi karteczkami samoprzylepnymi zaznaczam sobie konkretne strony, by szybko do nich dotrzeć (np. plan miesiąca, bieżący tydzień), a dodatkowo wklejam je na stronach, gdy chcę sobie zanotować coś drobnego, co nie wiem kiedy ma się wydarzyć, by niepotrzebnie nie kreślić po stronach.

• Jest jeszcze jedna zasada, którą chciałabym zacząć w przyszłości stosować, ale jeszcze nie weszła mi w krew. Chodzi o zaczynanie dnia od zrobienia czegoś produktywnego, jeszcze zanim zajmę się całą resztą. Zanim sprawdzę pocztę i zacznę odpowiadać na mejle, odpisywać na komentarze na Facebooku i publikować w social media. Kilka razy ostatnio udało mi się działać w taki sposób i satysfakcja z uporania się z ważnym zadaniem już z samego rana jest niesamowita. Mam nadzieję, że uda mi się to wprowadzić na stałe!

To już chyba wszystko. Mam nadzieje, że opis moich zmagań z organizacją czasu podsunął Wam jakieś pomysły na ulepszenie własnego systemu lub chociaż zainspirował do działania. Wasza własne refleksje na temat organizacji czasu w komentarzach jak najbardziej mile widziane! :)


ORGANIZACJA OD ZARAZ


 

  • Jak zawsze przyjemnie się czytało :)

  • Angelika Wijata

    Mamy bardzo podobną metodę planowania. I ja też właśnie pracuję nad tym by z samego rana wykonywać jakąś ważną rzecz. To jest trudne, zazwyczaj wolę spędzać poranki powoli się rozkręcając, ale gdy zdarzyło mi się coś dokończyć z samego rana byłam z siebie bardzo zadowolona. Teraz pracuję nad tym jak pogodzić jedno z drugim, bo nie jestem pewna czy chcę rezygnować z tych powolnych poranków.

    • Dokładnie, ja również lubię to wolne tempo z rana… w końcu to właśnie za nim tak bardzo tęskniłam pracując na etacie :)

  • Alino, Twój organizer to coś, co chcę dostać pod choinkę! Szykuj dostawę na grudzień ;)

    • Cieszę się! Tylko nie obiecuję, że w grudniu dalej będzie dostępny… :)

      • Nie zrobisz mi tego! ;) Alina, pomyśl ekonomicznie. Grudzień i przełom roku to najlepszy czas na zaopatrywanie się w takie rzeczy ;)

  • Od kiedy wpadłam na to, że kalendarze/organizery z dziennym widokiem a nie tygodniowym to „zło” o wiele lepiej mi się żyje :-) nie przepisuję też zadań z dnia na dzień, tylko traktuj tygodniowy plan jako całość, czasami we wtorek wykonam zadanie ze środy, jeśli mam na to wystarczająco dużo czasu, a czasami zaległe zadanie ze środy „wisi” mi do czwartku. Ale taki tygodniowy plan pozwala mi zobaczyć realny wymiar zadań i nie przeładowywać się ich ilością. Cieszę się więc, że w swoim organizerze wprowadziłaś tez takie zmiany, jestem pewna, że będą bardzo pomocne – sama mam teraz organizer z widokiem dziennym i taktuję go jako zwykły zeszyt, bo nie potrafię w nim nic efektywnie zaplanować, a wszystko mam w kalendarzu z tygodniowym widokiem :-)

    • To przepisywanie to najgorsza sprawa! Bardzo staram się tego unikać, a przy planie dziennym inaczej się nie da. Grunt to znaleźć własne metody :)

  • Wiele z tego co napisałaś stosuję również u siebie. Zgadzam się z tym, że zbyt szczegółowy plan dnia skłania nas do wpisywania zbyt wielu zadań, które nie zawsze zrealizujemy. W moim organizerze również stosuję kolorowe karteczki i zakreślacze i tym samym porządkuję sobie sprawy związane z pracą, domem, spotkaniami itp. Dobry pomysł z zostawianiem marginesu czasu na pewne zajęcia. Przyznaję, że niekiedy praca np. nad wpisem do bloga zajmuje 2 godziny zamiast 1. W takich przypadkach margines czasowy to dobre rozwiązanie. :)

    • Chyba nigdy nie udało mi się uporać z wpisem 1-2 godziny… :D

  • Iza

    Przyznam, że jak zerknęłam na Twój plan tygodnia, z miejsca poczułam się „malutka”. Skoro Ty ogarniasz tyle rzeczy i masz czas również na kawę z koleżanką, kino czy imprezę, to ja również powinnam jakoś ogarniać swój tydzień. Pamiętam, że jak chodziłam do szkoły (lata świetlne temu), byłam lepiej zorganizowana w czasach największego natężenia wszelakich zajęć. Najtrudniej jest zapanować nad czasem, gdy mamy stosunkowo mało napięty grafik, wtedy zazwyczaj przecieka on przez palce, bo łatwo ciągle coś odkładać myśląc „mam jeszcze na to czas” a czas sobie znika. Przy okazji zainteresował mnie Twój organizer i genialna zasada planowania tygodniowego, a nie dziennego. :)

    • Nie każdy tydzień tak wygląda – często nie ma czasu ani na kawę, ani kino czy imprezę… :) Zgadzam się, że najgorzej się pracuje gdy mamy za mało na głowie. Po prostu zadania zabierają nam cały dostępny wolny czas, zamiast zająć tylko tyle, ile to koniecznie.

  • Ja też korzystam z rozpiski tygodniowej, planując czas. Dzienna rozpiska jest dla mnie zbyt częsta, a wypisuję tam właśnie najważniejsze rzeczy. Z tym robieniem jednej rzeczy, a nie kilku na raz to u mnie gorzej – czasem działam jak robot pijąc kawę, pilnując makaronu, pisząc tekst i odpisując na sms ;)

  • W ostatnim czasie też zmieniłam organizację i w zasadzie tylko takie rzeczy jak stałe godziny zajęć czy dzień podlewania kwiatków nie są ruchome i mają swoje stałe dni. A resztę rozpisuje jako plan na cały tydzień – tak mi znacznie łatwiej, bo danego dnia wiem, czy mam wenę na pisanie czy może na robienie zdjęć.

  • Podziwiam twoją samodyscyplinę. Mnie zawsze trudno było skupić się długo na jednej czynności i stosowałam przerywniki – nagrody. Po określonym czasie lub zrobieniu części z zaplanowanych zadań – jabłko. Jednak lista zadań do wykonania jest mi niezbędna. Gdyby nie ona przepadłabym. No cóż nie ukrywam, że przepisuję ją wielokrotnie często redukując zadania. Jeśli sukcesywnie pomijałam coś, to być może nie jest to coś ważnego, więc wykreślam.

    • Samodyscyplina to coś nad czym pracuję każdego dnia. Raz jest lepiej, raz gorzej. Nie każdy dzień jest idealny :)

  • ciemnamateria

    Kurcze, niby małe wskazówki, ale zastosowane rozsądnie potrafią wiele zmienić. Dzięki za zebranie ich wszystkich razem.
    Chciałabym spróbować podejścia tygodniowego – masz może w planie udostępnienie planu tygodnia do samodzielnego wydrukowania ?

    • Tak, planuję je zamieścić w sklepie, ale jeszcze nie wiem dokładnie kiedy.

  • Ostatnio zauważyłam, że w końcu powoli udaje mi się wprowadzić te zasady w życie, chociaż nie używam organizera, a w kalendarzu mam tylko najważniejsze rzeczy, to zaawsze mam pod ręką notesik i tak wszystko zapisuję :)

  • Podoba mi się określanie priorytetów oraz przyporządkowanie kolorystyczne w zależności od tego co będzie się działo w ciągu dnia/tygodnia :). U mnie również nie sprawdziło się planowanie dnia według rozkładu godzinnego.

  • Katarzyna Kowalczyk

    czesc. wlasnie byl kurier z przesylka :))) mega organizer. dalabym za niego kazde pieniadze. super wykonany, dopracowany w kazdym szczegole. udostepnilam zdjecie na moim instagramie everythingchangespl

    • Dzięki Kasiu za miły komentarz! Cieszę się, że jesteś zadowolona z zawartości przesyłki. Zdjęcie już widziałam :) :*

  • uwielbiam planować i organizować wszystko tak, aby nie pominąć żadne,j nawet najmniejszej sprawy… i również mam swój sposób oznaczania konkretnych planów…kolorowe markery, zakreślacze, karteczki itp… to moje uzależnienie… muszę mieć ich koło siebie mnóstwo ;-)

    a tak poza tym to uwielbiam do Ciebie zaglądać… pozdrawiam

  • No to widzę, że podejmujemy podobne próby i mamy zbliżone rozsterki. Coś co ja stosuję to zasadę 1-2 minut – robię wtedy coś od razu. Faktycznie narzucam na siebie zbyt dużo i czuję, że jestem mega zapracowana. Dodatkowo dołujące jest, że większość otoczenia myśli, że całymi dniami siedzisz w domu i nic nie robisz.. Z rana mimo, że wiem, że powinnam zacząć od czegoś dużego. W łóżku przeglądam social i emaila, potem woda z cytryną, robię 1 małą czynność + 15 min. reklamuje np. najnowszy post na Facebooku, sprawdzam moją grupę i dopiero potem mogę zacząć robić coś priorytetowego. Czasem te odwlekam jak nie za bardo wiem jak się wziąć za daną rzecz. Próbowałam wstawać wcześniej, ale jakoś jak wstanę przed 8.00 to jestem nieżywa…Sowa ze mnie i tyle… Też wyciszam wszystko na komputerze, ale korci bardzooooo, a z tą kawą to faktycznie mi się jeszcze nie zdarzyło, ale otworzyłaś mi oczy. Kawa i komputer to niezbyt udane połączenie.

    • Widzę, że faktycznie działamy bardzo podobnie :)
      „Dodatkowo dołujące jest, że większość otoczenia myśli, że całymi dniami siedzisz w domu i nic nie robisz” – dokładnie…

  • Dla mnie plan dnia, taki godzinowy, jest bardzo ważny – mam zajęcia i aktywności na konkretną godzinę i potrzebuję „widzieć je” w odpowiednim miejscu na kartce. Ale od początku bardzo intensywnie korzystam z planów tygodniowych czy miesięcznych – umycie samochodu niewątpliwie trafiłoby na ten ostatni.

    Natomiast jedna czynność, skupienie i Pomodoro to super sprawy, które też sama stosuję. I tez chciałabym mieć bardziej produktywne początki, mam nadzieję, że się uda ;)

  • Myślę o udostępnieniu stron pdf w sklepie, ale kiedy – jeszcze niestety nie jestem w stanie określić.

  • Przykro mi, że tak fatalnie Ci to wydrukowali i niepotrzebnie wyrzuciłaś pieniądze w błoto :(

  • ja staram się jak najwięcej planować ale coś mi to nie wychodzi, chyba się poprostu nie nadaję ;p

    • Nie ma czegoś takiego jak „nie nadawanie się” do planowania. To taka sama umiejętność jak każda inna – nikt nas tego nie uczył więc musimy się same za to zabrać :)

  • Moja organizacja czasu to niestety moja pięta achillesowa. Ciężko mi się zmotywować, szczególnie do tych trudnych i pracochłonnych zadań i, tak jak mówisz, przepisuję je tylko z dnia na dzień i tak w kółko i może to trwać naprawdę długo, powiedziałabym nawet, że miesiącami. Zamówiłam Twój kalendarz, bo czaję się na niego już bardzo długo, mam nadzieję, że pomoże mi się zorganizować w końcu. Ale wiadomo, nic samo się nie zrobi, spróbuję wykorzystać Twoje rady, szczególnie te z punktu „praca w skupieniu” :)

  • Organizacja czasu to dla mnie jakiś mityczny jednorożec – ciągle jej szukam i gonie za nią. A i tak za każdym razem kończy się jak zwykle: pół dnia zmarnowane na niczym, a wieczorem natłok pracy, z którą ledwo się wyrabiam. Kiedyś do skupienia potrzebowałam dźwięków: telewizora, muzyki. Ale szybko się rozpraszałam: a to przez ciekawy program, a to żeby znaleźć fajną piosenkę. Cisza z kolei mnie denerwuje, przytłacza. Coś innego muszę wymyślić, może faktycznie spróbuje Coffivity?

    • Wypróbuj koniecznie, mi włączenie tej Coffivity dosłownie przełącza jakiś przełącznik w głowie, nagle zaczyna mi się dobrze, produktywnie pracować – pisać itp. :)

  • Dziękuje za ten wpis… zmotywowałaś mnie do kolejnej próby organizacji ! Właśnie od początku października jestem jakaś rozregulowana, zmiana rutyny zeszłorocznej zupełnie mnie wybiła z rytmu. Zgadzam się że planowanie i dobra organizacja jest połową sukcesu… zaczynam na nowa od jutra, ( a przed przeczytaniem Twojego wpisu, plan był by zacząć od poniedziałku…ale po co czekać, jak można działać ! ) :)

  • Patrycja K

    Dziękuję za ten wpis, bardzo motywuje do poczynienia zmian w mojej organizacji :) Ja bardzo lubię zapisywać wszystkie zadania do wykonania, a następnie je wykreślać jako zrobione, problem w tym, że ciężko przypisać mi termin ich wykonania i są albo przepisywane, albo noszę kartkę w kalendarzu, którą cały czas przekładam.

  • ja bardzo lubię tę zasadę do 2 minut :)

  • Kosmetycznie nawiedzona

    Kochana: Twoje wpisy to skarbnica motywacji! Ja również uwielbiam ten temat i dziękuję Ci, że w tak dużym stopniu go rozwinęłaś :)

  • Rozpraszacze najgorsze! Też walczę z nimi jak mogę! Dzięki za cenne rady. O organizacji czasu pisało już wielu ale ja z każdego takiego wpisu mogę wynieść coś dobrego :)

  • Większość rzeczys stosuję (bywa, że w powodzeniem), a Coffitivity pokochałam od pierwszego „kawiarnianego szumu”, piszą mi się przy nim najlepsze teksty! :)

  • Ja zawsze do godziny 9.30 mam za sobą jedno ważne zadanie. Jest to spowodowane tym, że o 9.30 wykonuję pierwszy telefon do mojego 6-letniego syna w sprawie pomiaru cukru. Gdy okazuje się, że coś jest nie tak – często cały plan dnia wali się na łeb na szyję. A dzięki temu, że rano zajmuję się 1 ważną rzeczą, a nie fejsem, mejlami itp to mam pewność, że codziennie posuwam się choć trochę do przodu. Nawet jeśli zdarzają się kryzysy – bo oczywiście się zdarzają

  • IMOMO.pl

    Tak, jeśli wpis na bloga ma zająć 3 godziny, to z pewnością zajmuje 4-5:) Znamy to!
    Świetna lista zasad!

  • Bardzo inspirujący wpis :-)

    Postaram się pisać niektóre cele w ujęciu tygodnia bądź miesiąca. To wydaje się być dobrym rozwiązaniem szczególnie, że niektóre rzeczy ciężko oszacować kiedy uda się wykonać. Zaś sam termin końcowy jest dość odległy.

    Zaś Coffivity muszę wypróbować :-)

  • Magdalena Ziętal

    Czy bedzie dostępny organizer w wersji na rok 2016??

    • W organizerach nie ma dat, więc korzystanie z nich można rozpocząć w każdym, dogodnym dla nas momencie. W chwili obecnej nie planujemy wydania kalendarza, ich na rynku jest sporo :)

  • Od niedawna założyłam sobie bloki, w których pracuję bez wytchnienia. Zapadam się pod ziemię. Nie ma mnie wtedy dla nikogo. 1h pracy, 10 min przerwy – i tak 3 razy :) byłam w szoku: zauważyłam, że przez 3h zrobiłam więcej niż przez tydzień „pracy”. Potem mam dłuższą przerwę i po niej znowu 2-3h intensywnej pracy w blokach. Twoje sposoby na organizację też są fajne! Muszę koniecznie wprowadzić sobie kod kolorystyczny :) A z drugiej strony: Cofivity dla mnie nie do przejścia. Włączyłam raz-drugi i musiałam wyłączyć po chwili, bo mnie to ekstremalnie rozpraszało, muszę mieć do pracy jednak kompletną ciszę :)

    • Ja zawsze przy Coffivity łapię zdecydowanie najlepszy flow, nic innego tak na mnie nie działa… Może to siła sugestii? Grunt to znaleźć swoje metody :)

    • Jeśli chodzi o Cofivity to mi również jakoś nie przypadł do gustu :), ale znalazłem kiedyś inne alternatywy jak Rainymood lub Noisli, bardzo poprawiają u mnie koncentrację, na tej drugiej stronie możemy sobie skomponować dźwięki natury według własnych upodobań :)

  • Bardzo przydatne sposoby :) Moim sprawdzonym sposobem jest ustalanie priorytetów. Wcześniej starałam się zajmować wszystkim na raz, teraz wyznaczam te zadania, które są najważniejsze i robię w je w pierwszej kolejności. Wtedy wiem, że robię to, co jest potrzebne :)

  • Sylwia

    Fantastyczny artykuł:) Czy jest szansa na udostępnienie kart organizera w pdf lub jpg? Pozdrawiam serdecznie

    • Planuję taką możliwość w moim sklepie organizacjaodzaraz.pl – wkrótce…

  • DLa mnie jedną z bardziej produktywnych rzeczy jest zaczynaniednia, z czasem dla sebie. Z czasem, który nastraja pozytywnie, dodaje energii. Zaczynam więc jogą lub skanowaniem ciała (z techniki mindfulness), czasami parktyką wdzięczności. Wdzięczność jest bardzo wazna w życiu, nie doceniamy jej roli.

    Po takim ropozczęciu dnia, mam siłe do działania i zmagania się z różnymi, nawet niespodziewanymi sytuacjami :) Szczerze polecam :)

  • Planując swój dzień też stosuję kolory i tak jak napisałaś – sprawdzają się świetnie! Jednym
    rzutem oka mogę ocenić jakim „sferom życia” poświęcę czas i utrzymać równowagę pomiędzy zdrowiem, rozwojem, kontaktami z najbliższymi itp. :)
    Dawid

  • jakiś czas temu zaczęłam czytać różne blogi, m.in. Twój. Jest świetny! Genialny post :)

  • Trafiłam tutaj przez przypadek, ale jestem pewna, że zostanę na dłużej :) Bardzo dobry wpis! Mam nadzieję, że uda mi się wcielić w życie przynajmniej niektóre zasady :)

  • Też mam swój własny kod kolorstyczny i ostatnio przekonałam się, że zapisywanie informacji które przychodzą mi do głowy w trakcie pracy jest bardzo pożyteczne: po pierwsze od razu wiem, że nie za pomnę, a dzięki temu po drugie: mam wolną głowę, myśli odchodzą same i mogę się skupić na właśnie wykonywanym zadaniu ;D
    PS: moja przygoda z organizacją zaczęła się właśnie od Twojego bloga ;D

  • kdobranowska

    Jeżeli chodzi o kod kolorystyczny, symbole czy słowa klucze (mind mapping) to polecam książki T. Buzana, są bardzo przydatne w uczeniu się i w organizacji. Mi bardzo pomogły ;-)

  • Dla mnie najtrudniejsza jest próba nie robienia pięciu rzeczy na jeden raz, dlatego od dziś walczę z tym! Dziękuję za ten wpis :)

  • Anna R

    Usmiechnelam sie gdy zobaczylam zaraz pod Twoim postem na FB post „becoming minimalist”z obrazkiem napisem: „Eliminate instead organizing” :)

  • Swiat Rodzica

    Twoje rady są świetne. Porządkują idealnie moje przemyślenia na podobne tematy! Uwielbiam :)