W obiektywie: LIPIEC

Nie mam rewelacyjnego sprzętu do robienia zdjęć. Nie mam również specjalnych umiejętności ani obszernej wiedzy na temat fotografowania – nie uważam jednak, aby była to przeszkoda w zabawach z aparatem. Pod koniec roku 2011 postawiłam przed sobą wyzwanie: codziennie będę wykonywać przynajmniej jedno zdjęcie. I wiecie co, to była jedna z lepszych decyzji jakie podjęłam :) Za mną już siedem miesięcy z aparatem (moją małą, śmieszną cyfrówką i telefonem) i z przyjemnością będę robić zdjęcia przez następne pięć. Mój “projekt 366” sprawił, że zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na swoją codzienność i błahe sprawy. W każdej prostej chwili można odnaleźć coś interesującego. Mogę uwiecznić drobnostki, o których normalnie zapomniałabym po kilku minutach.

A tak mi minął ostatni miesiąc…

Poza baaardzo drobnymi ;) wyjątkami staram się ostatnio jeść względnie zdrowo. Babeczki z Big Baby – jeśli jesteście z okolic Katowic lub Bytomia, to polecam się tam wybrać.

Obojętnie dokąd, może być i na koniec świata… :)

Sezon grillowy planuję wykorzystać w 200% :)

Ryszard zdjęć ma zdecydowanie najwięcej… gdybym pokazała Wam wszystkie, zaczęlibyście błagać o litość :)

A Wam – jak minął ten letni miesiąc? Może macie aktualnie WAKACJE? Albo tak jak ja, możecie się cieszyć tylko wolnymi weekendami?