Projekt D.O.M. czyli Domowa Organizacja Minimalistyczna – ZACZYNAMY!

Nowa seria związana z porządkowaniem i organizacją przestrzeni chodziła mi po głowie już od dawna. Pozbywanie się zbędnych rzeczy, a także wprowadzanie ładu i porządku w naszym otoczeniu to najczęściej długotrwały proces. Zdecydowałam się go „udokumentować” i zaprosić Was do udziału we wspólnym projekcie.

Plan działania miałam przygotowany, ale ciągle brakowało mi hasła-nazwy…  W ostatnim wpisie z serii MIESIĄC Z POMYSŁEM poprosiłam Was o pomoc i podsunęliście mi mnóstwo ciekawych propozycji. Projekt D.O.M. spodobał mi się najbardziej, bo rozwinięcie skrótu, czyli Domowa Organizacja Minimalistyczna, łączy w sobie wszystko to, co chciałam w tej serii przekazać. Jak pewnie dobrze już wiecie z moich poprzednich wpisów, minimalizm jest „narzędziem”, które staram się stosować od dawna. Rzecz jasna raz z lepszym, a raz z gorszym skutkiem, ale nie o dążenie do ideału tu chodzi, bo ideał nie istnieje.

Nie interesuje mnie pozbywanie się swojego dobytku dla jakiejś górnolotnej idei. Nie interesuje mnie dążenie do określonej liczby przedmiotów. Minimalizm nie jest zbiorem określonych zasad i wymagań do spełnienia! Po prostu pozbywamy się tego co zbędne, by zrobić więcej miejsca na to, co wartościowe – w naszym otoczeniu, w naszym domu, w naszym życiu. I nie dotyczy tylko fizycznych przedmiotów, chociaż akurat tym razem do nich właśnie odnosi się mój nowy projekt.

Zakładam, że Projekt D.O.M. będzie stanowił dla Was inspirację do zrobienia porządków u siebie. O moich założeniach i celach opowiedziałam Wam dokładniej w najnowszym filmie na moim kanale na YouTube – zachęcam gorąco do obejrzenia.

Projekt D.O.M. – po co to wszystko?

Zapytanie samego siebie Po co..? – to moim zdaniem etap, którego nie należy pomijać. Nie zachęcam Was do zaczynania tylko dlatego, że być może ostatnio to takie modne. Ani też tylko dlatego, że na temat minimalizmu i sprzątania pojawia się coraz więcej blogów, książek i filmów. Nie zachęcam Was do wyrzucenia ze swojego domu i życia wszystkiego. Chcę jedynie zainspirować do pozbycia się nadmiaru, który z czasem może stać się uciążliwy.

Dlaczego ja sama postanowiłam zacząć? Nie jest to moje pierwsze spotkanie z minimalizmem i romantyczny zryw, po którym oczekuję zmiany całego mojego życia o 180 stopni… nie, nie. Wcześniejsze podejścia do porządkowania i organizacji nauczyły mnie, żeby wielkich cudów się nie spodziewać, bo nie o cuda tutaj chodzi. Mam kilka swoich własnych powodów, na tyle dla mnie istotnych, że nie chcę schodzić z tej ścieżki, a co więcej – chcę iść dalej i dalej.

Moje powody dotyczą zarówno względów estetycznych, jak i praktycznych….

  • O wiele bardziej podobają mi się przestrzenie urządzone w sposób oszczędny i wyważony, chyba odkąd pamiętam, nawet kiedy jeszcze nie potrafiłam tego nazwać i określić. Nie lubię przepychu, zbyt wielu kolorów jednocześnie i przewagi mocnych kontrastów. W przestrzeniach, w których przebywam lubię spokój, ład i porządek, bo najlepiej mi się w nich funkcjonuje i najlepiej wtedy odpoczywam. Nieporządek mnie rozprasza.

Jeśli Ty doskonale funkcjonujesz w chaosie, nie „widzisz” bałaganu i lubisz wszystko to, co Cię otacza – to jest Twoje indywidualne podejście! Ja tego nie oceniam, w żadnym wypadku nie potępiam i absolutnie na siłę do niczego nie namawiam. Zdecydowanie jednak zachęcam do zadania sobie pytania, czy Twoje codzienne funkcjonowanie mogłoby stać się odrobinę łatwiejsze, gdyby w otoczeniu było trochę MNIEJ – rzeczy, obowiązków, zobowiązań..?

  • Lubię, gdy wszystko ma swoje jasno określone miejsce. Chcę dokładnie wiedzieć co posiadam i gdzie się znajduje, by nie musieć nieustannie czegoś gdzieś w domu szukać.
  • Lubię, gdy wszystko jest uporządkowane i czyste, ale… nie lubię tych całych procedur związanych z czyszczeniem, wycieraniem i pucowaniem. No nie cierpię. A nie da się zaprzeczyć, że wnętrza urządzone i udekorowane bardziej „obficie”, czasem wręcz przeładowane, są trudniejsze do utrzymania w czystości i porządku, bo o więcej przedmiotów trzeba zadbać. Dokładniej pisałam o tym we wpisie „Jak stworzyć mieszkanie, które łatwo i prawie samo się sprząta?„.
  • Za wprowadzeniem do naszego otoczenia większego umiaru, za ograniczeniem przedmiotów do tych najbardziej dla nas wartościowych, często idzie również większy rozsądek i ostrożność w nabywaniu nowych. Mniej nowych elementów wprowadzamy, mniej kupujemy, dzięki temu mamy do dyspozycji większe fundusze na nowe rzeczy lepszej jakości.

Projekt D.O.M. – co będę porządkować i na nowo organizować?

Krok po kroku, miejsce po miejscu w mieszkaniu, chciałabym zrobić dokładny przegląd mojego stanu posiadania. Oczywiście zajmować się będę wyłączenie własnymi rzeczami i nie planuję ingerować w „dobytek” mojego męża… chociaż bym miała na to wielką ochotę. No chyba, że mi kiedyś pozwoli, aczkolwiek szczerze wątpię – wszyscy wiemy jak łatwo wyrzuca się rzeczy innych osób, prawda? :)

W moim planie porządkowym mam:

  • Generalny przegląd szafy – ubrania, buty, torebki, dodatki, biżuterię itd.
  • Kosmetyki – makijaż i pielęgnacja
  • Tzw. „papiery” i wszystkie te segregatory w moim domowym biurze
  • Książki
  • Elektronikę
  • Wszystko co związane z różnymi hobby
  • Kuchnię – całe wyposażenie, jedzenie, zapasy itd.
  • Środki czystości
  • Pamiątki
  • i… coś pewnie jeszcze się przydarzy po drodze :)

Pozbywanie się zbędnych rzeczy – co z nimi zrobić?

W następnych wpisach i filmach w ramach serii Projekt D.O.M. bardzo często będę mówić, że coś wyrzucam, że się pozbywam. Abyśmy się dobrze zrozumieli – w żadnym wypadku nie mam tu na myśli bezmyślnego pakowania wszystkiego w worki i wynoszenia na śmietnik. Co można zrobić ze zbędnymi rzeczami, których już nie chcemy?

  • ODDAĆ KOMUŚ W NASZYM OTOCZENIU. Może ciocia chętnie przyjmie niepotrzebną nam maszynę do wypiekania chleba, a przyjaciółka przygarnie paletkę cieni do powiek, której nie będziemy już używać? Pamiętajmy jednak, by nie uszczęśliwiać nikogo na siłę. Uwaga! przerzucenie pudła niepotrzebnych rzeczy do pokoju młodszej siostry, czy brata też nie rozwiązuje problemu :)
  • SPRZEDAĆ, JEŚLI JEST TO WARTE NASZEGO CZASU. Bardzo możliwe, że część przedmiotów będzie wartościowa pod względem pieniężnym. Niepotrzebne rzeczy możemy sprzedać na Olx, Allegro, Vinted, czy wystawić w tematycznej grupie-targowisku na Facebooku skupiającym ludzi z konkretnej branży (np. sprzęt foto na grupie dla fotografów), czy ludzi z naszego miasta. Zanim zdecydujemy się na sprzedaż musimy sobie przekalkulować, czy odzyskana kwota warta jest naszego czasu – wszak trzeba będzie zrobić zdjęcia, przygotować opis, mejlować z potencjalnymi zainteresowaniami, zapakować, wysłać paczki i tak dalej.
  • ODDAĆ POTRZEBUJĄCYM. Takich miejsc w każdym mieście jest wiele i nie jestem w stanie Wam podać konkretnego adresu. Domy Dziecka, schroniska dla zwierząt, Domy Samotnej Matki, Polski Czerwony Krzyż, Caritas… Książki zwykle chętnie przyjmują też biblioteki.
  • WYRZUCIĆ – ALE KONIECZNIE W SPOSÓB ODPOWIEDZIALNY! Leki, elektrośmieci, makulatura, meble i inne wielkogabarytowe przedmioty… Takich rzeczy nie wyrzuca się tak ot tak, byle gdzie, do śmietnika pod domem. Jeśli nie wiecie, gdzie znaleźć odpowiednie miejsce, wpiszcie po prostu w Google np. „elektrośmieci Katowice” i wyskoczy Wam mnóstwo adresów do wyboru.

Niepotrzebne rzeczy można też oczywiście próbować przerobić, wymienić się z kimś i tak dalej. Stare ubrania wykorzystać „na szmaty”, tylko uważajmy, by nie zaczęły zajmować całej szafki :)

Masz ochotę dołączyć do mojego Projektu D.O.M.?

Jeśli tak – to cudownie! Będziemy mogli motywować się do porządkowania wzajemnie. Jeśli zdecydujesz się dokumentować gdzieś swoje działania, to koniecznie napisz mi o tym w komentarzach. A w social media oznacz koniecznie moje profile i użyj hasztagów, bym mogła zobaczyć Twoje wpisy:

#projekt_DOM  oraz  #DomowaOrganizacjaMinimalistyczna

To tyle tytułem wprowadzenia do Projektu D.O.M. Lada dzień opublikuję pierwszą część mojego cyklu. Już teraz zapraszam wszystkich zainteresowanych moimi „zmaganiami” i zachęcam do wprowadzenia kilku zmian u siebie. Dajcie koniecznie znać w komentarzach, jakie macie podejście i przemyślenia na temat takiego zdroworozsądkowego minimalizmu na co dzień?

 

  • Katka | projekt-wnetrze.pl

    Bardzo ciekawy wpis. Ja już od dawna stosuję podobne zasady (wychodzące z minimalizmu) i moja domowa organizacja oraz komfort życia poprawiły się niesamowicie. Wszystko jest na swoim miejscu, łatwo znaleźć rzeczy, sterty papierów i ciuchów nie walają się wszędzie. Pracuję w domu – wcześniej w chaosie było to trudne, teraz to sama przyjemność. Zorganizowane życie jest proste i komfortowe :D. Polecam każdemu wprowadzenie tych zasad u siebie w domu :)

    • Masz rację, w uporządkowanym domu lepiej się pracuje, gdy ktoś nie lubi przebywać w chaosie. Niektórym jednak zupełnie to podobno nie przeszkadza – ja jednak nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić :D

  • Aleksandra

    Minimalizmem interesuję się już od paru lat, udało mi się znacznie ograniczyć ilość posiadanych rzeczy, jednak większym problemem wydaje mi się zmiana zwyczajów zakupowych. Co z tego, że pozbędziemy się nadmiaru, jeżeli tylko zrobimy miejsce na nowe przedmioty, których niekoniecznie potrzebujemy. Często w czasie zakupów, jak mi się coś bardzo spodoba, zapominam o swoich „minimalistycznych aspiracjach” i kupuję coś, czego w gruncie rzeczy nie muszę mieć. Ciężko być minimalistą gdy na każdym kroku ktoś namawia nas do kupienia jakiegoś nowego superproduktu, który zaraz zmieni nasze życie. Niestety np. makijażowy youtube, który lubię oglądać, też się do tego przyczynia. Nieraz mnie drażni to, że co miesiąc makijażowe guru, pokazują nowe produkty, zachwycając się nimi ponad miarę, tak jakby naprawdę konieczny był co 4 tygodnie zakup nowego rozświetlacza, bo ten w danej chwili prezentowany, to już jest naprawdę najlepszy i każdy musi go mieć (oczywiście dopóki nie pojawi się jeszcze lepszy). Fajnie, że podjęłaś na blogu ten temat, myślę że w naszych czasach to bardzo ważna sprawa, by nie zatracić się w konsumpcji i skupić się w życiu na rzeczach naprawdę ważnych.

    • Mogłabym się podpisać pod każdym Twoim słowem w 100%, wiesz? Mam identyczne doświadczenia. Co do Youtube – ja zupełnie przestałam oglądać tutoriale i haule, bo bardzo źle na mnie wpływały, w szczególności gdy byłam młodsza. Mam wrażenie, że to Youtube wiele lat temu wzbudził we mnie „żądzę posiadania”, chciałam mięć więcej i więcej, wydawałam na to całe ciężko wydawane pieniądze, a nawet pieniądze, których nie miałam. Drażni mnie to, że wszyscy nieustannie starają mi się coś sprzedać. Teraz haule strasznie mnie irytują, ale z czasem myślę, że po prostu staną się dla mnie obojętne.

  • Pomysł na udokumentowanie całej drogi bardzo mi się podoba. Jestem ciekawa czy choć trochę będzie podobna do mojej. Powody do zmiany, u każdego są bardzo różne ale myślę, że cel jest zbliżony. Chcemy żeby przestrzeń była uporządkowana co za tym idzie głowa staje się oczyszczona, bo pozbywamy się zbędnych myśli o przedmiotach. Stają się one czymś co pomaga nam w życiu a nie wartością samą w sobie.

    Miałam ogromny problem z nadmiarem, gównie ubrań i ciągłe roztrząsanie: „W co mam się ubrać? Przecież nie mam się w co ubrać!” było dla mnie strasznie frustrujące. W którymś momencie mojego życia szala się przelała (a raczej szafa się prawie przełamała) nastąpił przełom i zaczęłam szukać informacji, pomocy i tak wpadłam minimalizm. To było dobre klika lat temu ale to wszystko doprowadziło mnie do tego, gdzie jestem teraz, jak wygląda moje życie i co jest w nim najważniejsze. Tak jak wspomniałaś, ten proces jest długotrwały i nic nie dzieję się ot tak. Pytanie: po co to wszystko? jest tym najważniejszym. Szczerze, nie wyobrażam sobie robić czegoś tak mocno angażującego i zmieniającego życie tylko dlatego, że jest na to modne.

    Trzymam kciuki! Z chęcią będę obserwować :).

    • Dziękuję za taki wartościowy komentarz! Muszę przyznać, że nie pamietam u siebie jakiegoś takiego punktu przełomowego… Mam wrażenie, że to stało się bardzo płynnie. Ostatnio nawet szukałam na blogu pierwszy wzmianek o minimalizmie, byłam ciekawa kiedy to wszystko mnie tak naprawdę zainteresowało. I pierwszy raz o minimalizmie wspomniałam na blogu pod koniec 2013 roku. W 2014 sporo na ten temat czytałam i oglądałam. I to wszystko trwa do dziś, czasem z lepszym, czasem z gorszym skutkiem, ale sama idea jest w moim życiu cały czas obecna :)

  • Marta Szulc

    Chętnie dołączyłabym do tego projektu, ale jestem już po!! :D
    Kilka miesięcy zajęło mi uporządkowanie i odgruzowanie mieszkania.
    Co gorsza, mieszkania w którym mieszkamy od 1,5 roku (a już z nadmiarem rzeczy).

    Codziennie pisałam listy „to do”, które realizowałam z lepszym lub gorszym skutkiem po pracy. Były momenty zwątpienia bo do cierpliwych ludzi nie należę, ale ostatecznie widziałam światełko w tunelu i sens tego co robię.
    Teraz zostało zrobienie wyprzedaży domowej, oddanie tego co może przydać się innym i zużycie zapasów kuchennych zgodnie ze zrobioną listą :)
    A potem to już będę tylko leżeć i pachnieć, bo sprzątanie będzie szło z prędkością światła :D
    Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim podejmującym się wyzwania.
    Naprawdę warto! :) Zdecydowanie odczuwam lżejszą i lepszą jakość życia.

    • Ojjj wyprzedaż to chyba najgorsza część tego wszystkiego :D Dlatego nie zawsze jest sens ją robić, trzeba przeanalizować, czy nasz wolny czas i święty spokój nie jest cenniejszy. Może jednak lepiej oddać pewne rzeczy za darmo i mieć je z głowy? :)

      • Marta Szulc

        Wiem, ile czasu zajęło mi zabranie się za zrobienie zdjęć i opisów przy wcześniejszych porządkach. Dlatego teraz dochodzę do wniosku, że oddam wszystko co tylko można i nadaje się do tego. Chcę jak najszybciej mieć to z głowy. Mam wrażenie, że mimo wszystko ten ostatni etap to najdłuższy proces. Potrzeba do niego dużo silnej woli i decyzyjności, z którą mam problem :)

  • Monika Karina Nagay Marletti

    Oczywiscie tez sie dolaczam ale…najpierw przeprowadzka. W piatek w koncu wprowadzamy sie do zakupionego poltora roku temu nowego mieszkanka, czekalismy az skoncza je budowac i choc jeszcze nie wszystko do konca gotowe, ale my juz mozemy tam postawic noge :)

    Czas przeprowadzki to idealny czas na pozbywanie sie rzeczy, zdanie sobie sprawy z tego co sie posiada i tu takze mozna obdarowac kogos badz pozbyc sie niechcianych od lat nieprzydatnych rzeczy. Jednakze czas zaraz po przeprowadzce kiedy czlowiek sie rozpakowuje i widzi ze niektore rzeczy sie nie przydadza, to drugi etap. Na poczatku wiadomo ze przyda sie kazda miseczka, kazdy kubek, bo wszystko kosztuje i zeby miec mniej ale tec o sie lubi trzeba poswiecic na szukanie troche czasu no i wiadomo pieniedzy, dlatego najlepiej poczekac z tym kilka miesiecy kiedy wreszcie bedzie mozna oddac te starsze naczynia a kupic to co sie podoba :)

    Ah Alina bo mialam Cie zapytac i zawsze zapominam:

    1. Tez sobie zrobilismy podloge drewniana w calym mieszkaniu, lacznie z kuchnia, mam pytanie jak ci sie sprawuje kuchenna podloga? (zalaczam fotke naszej podlogi rustykalnej, takiej jaka sobie wybralismy, olchowa z prawdziwego drewna z ociemplaniem podlogowym, az musialam sie pochwalic https://uploads.disquscdn.com/images/83dd9661c5dcd606c4f40aa405afb053bb8d1ee05109b4050a78d83902ad617a.jpg :) )

    2. Tez chemy drewniany blat, powiedz jak Ci sie sprawuje i czy jest jakas nazwa konkretna tego? Nasz dobry znajomy w okolicach Lodzi robi meble :) polecam gdyby ktos potrzebowal (napiszcie dam kontakt, robi meble na cala Polske :) wiec bedziemy mieli w Niemczech polskie meble :) na wymiar i takie jak chcemy, ale moje pytanie jest o Twoj blat, jak sie sprawdza drewniany w kuchni?

    Z gory bardzo dziekuje za odpowiedz :)

    • Aleksandra

      Ja poproszę kontakt do znajomego od mebli :). Robi tylko drewniane czy również z płyty?

    • Hej kochana! Już po przeprowadzce?

      1. Panele w kuchni sprawują się bez zarzutu, jak coś się wyleje to od razu wycieram, nie widzę tu problemu. Twoja podłoga boska!

      2. Nasz blat to Karbly z Ikea, również sprawuje się bez zarzutu, wygląda jak nowy, mam nadzieję, że tak pozostanie :D

  • Kasia

    Projekt Dom stosuje od około roku i bardzo sobie chwale. Niby sprzątanie te pomieszczenie ale po pewnym czasie znów do niego wracam by pozbyć się kolejnych mało istotnych dla mnie rzeczy. Głównie czystki idą w kostetykach, chemii, ubraniach, . Pozdrawiam i będę śledzić Twój projekt Dom :)

    • Bo po porządkach trzeba zacząć przywiązywać więcej uwagi do tego, co nowego kupujemy, dostajemy i tak dalej. Warto wprowadzić sobie jakieś ograniczenia :)

  • Mam nadzieję, że Twoje wpisy będą dla mnie motywacją, by ogarnąć wiele rzeczy u siebie. czekam z niecierpliwością!

  • Powodzenia wszystkim! Ja takie zmiany już wprowadziłam od 3 lat i gdybym poszła o krok dalej w wyrzucaniu, nic by mi nie zostało (nie to, żebym miała tego strasznie dużo). :)

    • Bo to trochę uzależnia, jak wszystko – i we wszystkim można przesadzić :)

  • Anna Muc

    Alina, w pełni podpisuję się pod Twoim podejściem! Sama na dniach zaczynam ‚generalne porządki wszystkiego’ i mam zamiar niejednej rzeczy się pozbyć bez skrupułów. Nie widzę sensu w kolekcjonowaniu rzeczy, których nie używamy, wmawiając sobie, ‚że na pewno kiedyś się przyda’,bo to ‚kiedyś’ zazwyczaj w praktyce jest jednoznaczne z ‚nigdy’ niestety, a miejsca coraz mniej.. powodzenia :)

  • Baaaaaardzo mi się podoba ta idea, bo też jestem minimalistką :) Dlatego będę z chęcią śledzić serię :)

  • Justyna M

    Czeka mnie przeprowadzka w styczniu i przeraża mnie ilość rzeczy do zabrania, planuję tą ilość zmniejszyć o połowę :) projekt DOM na pewno okaże się przydatny. Mam pytanie – posiadam mnóstwo kalendarzy, notatników i notesów – a w nich telefony, nazwiska i informacje na temat wielu ludzi…. Chciałabym się tych wszystkich notatników pozbyć, bo już uzbierało mi się ich chyba z 12 i zajmują sporo miejsca, ale nie chciałabym żeby ktoś pobrał z nich dane osobowe…. Chciałabym się ich pozbyć w mądry sposób, ale nie mam na to pomysłu. Nie biorę pod uwagę zamalowywania czarnym markerem każdej strony, bo w każdym notesie mam ze 300 nazwisk, już nie mówię o innych poufnych informacjach…

    • Przeprowadzki są rewelacyjne jeśli chodzi o pozbywanie się zbędnych rzeczy – na swój stan posiadania patrzy się zupełnie inaczej, trzeba w końcu każdą jedną rzecz wziąć do ręki i spakować…

      Co do informacji poufnych – ja takie rzeczy zwykle drę na drobne kawałki, lub daję komuś do zniszczenia w niszczarce. Drugi pomysł do spalenie, aczkolwiek nie wiem, czy to ekologiczne i gdzie konkretnie to palenie miałoby się odbyć :D

      • Justyna M

        Mój mąż ostatnio stwierdził, że mnie nie poznaje bo do przeprowadzki jeszcze 2 miesiące a ja już porządki robię, ale w ten sposób chcę sobie zaoszczędzić długich godzin pakowania i zastanawiania się nad każdą rzeczą – brać czy nie brać? :)

        Odnośnie danych poufnych, popytałam się ostatnio wśród znajomych i jedna osoba „sprzedała” mi super pomysł, który tu opiszę – może komuś się przyda :) do miski wkładamy papiery, które są nam już niepotrzebne, polewamy je płynem do mycia naczyń, można dodać klej roślinny lub do tapet i zalać ciepłą wodą. Pomoczyć, wymiętosić i zostawić na pół godziny. Potem wystarczy odsączyć, ubić na jedną masę – i voila! Gwarantowany efekt, nikt tego nie rozklei, spokojnie można włożyć do worka i wynieść na śmietnik :)

  • Bardzo się cieszę na niniejszy Projekt Dom, wydaje mi się, że tak naprawdę u każdego powinien on zaistnieć prędzej czy później. Minimalizmem zainteresowałam się mniej więcej rok temu i uważam, że jest bardzo trafnym narzędziem w naszym konsumpcyjnym świecie, gdzie liczy się ilość, i zarówno przedmiotów, jak i pracy, obowiązków, zainteresowań, zajęć. Im więcej tym lepiej, to zgubna filozofia, bo prowadzi przede wszystkim do nadmiernego stresu, braku chęci, rozpływających się pieniędzy i niezadowolenia oraz posiadania mnóstwa rzeczy, które przewalamy z kąta w kąt, skupiając się na nich, zamiast na tym, co naprawdę dla nas ma znaczenie. Minimalizm gra tutaj zatem nadrzędną rolę, bo przede wszystkim nas uświadamia i koncentruje na tym co istotne w naszej codzienności. Dlatego słowo „moda” jest dla mnie zupełnie nietrafione, bo przecież tu nie o to chodzi. Także będę Ci kibicować w Twoich poczynaniach i możliwe, że i ja spróbuję coś zorganizować również z Tobą, choć przyznam, że u mnie jest to taki proces, który trwa gdzieś tam w tle :)

    • Dziękuję Ci bardzo za taki wartościowy komentarz – mam nadzieję, że będzie inspiracją również dla innych Czytelników :) Samo porządkowanie, pozbywanie się to również jest coś, co zawsze robiłam przy okazji i gdzieś w tle. Obecny projekt mam nadzieję stanie się jednak motywacją również dla innych, lub skłoni ich chociaż do zastanowienia się nad wszystkimi posiadanymi przedmiotami :)

  • Dicappo

    Z chęcią będę śledzić serię, chociaż fanką porządkowania nie jestem :D Ale u innych osób minimalizm mi się podoba. A zdradzisz gdzie będziesz wystawiała rzeczy, które się pozbywasz? Ja bym z chęcią to zobaczyła, bo może akurat będziesz odsprzedawać coś co mi się spodoba :-) Myślę, że osoby, które Cie oglądają i czytają też mogą być na to chętne.

    • Część na pewno wrzucę na Allegro, a część może uda się sprzedać na szybkiej wyprzedaży na Insta Story. Jeśli będę z czymś takim ruszać, to na pewno dam Wam znać na Instagramie czy Facebooku :)

  • Alina ja dołączam :) Ruszam dzisiaj :) Przy niedzieli kiedy właśnie wróciłam z wakacji i mam dzień prania, sprzątania i ogarniania przestrzeni :)

  • Dagmara_Anna_ Dominika

    Milena pomyśl, ze może ktoś potrzebuje pieniędzy bardziej niż ubrań, dlatego sprzedaje.

  • To przykre, Milena, co piszesz, ale może faktycznie jest tak, jak napisała Dagmara?