Metamorfoza mojej toaletki

Witam Was wszystkich! Ten post rozpoczyna serię DIY, którą w najbliższym czasie będę Wam prezentować na blogu oraz częściowo na youtube.  Dzisiaj chcę Wam zaprezentować metamorfozę mojej toaletki. No, może TOALETKI to trochę za dużo powiedziane, bo jest to po prostu komoda, którą większość z Was doskonale kojarzy lub nawet we własnym domu posiada (niech żyje Ikea!) oraz lustro, które bardzo lubię – sama je zaprojektowałam i zleciłam do wykonania. Jest efektem mojej fascynacji art deco… :) Pasy z lustra połączone zostały z polakierowanymi na biało paskami z mdfu.

Tak wyglądała moja toaletka PRZED metamorfozą… czyli zbiór przypadkowych przedmiotów, tych bardziej i mniej potrzebnych. Kilka z nich pozostało, większa część zniknęła.

Poniżej możecie zobaczyć efekt PO.

Po dekoracje wybrałam się do ukochanej IKEI, która jest najlepszym według mnie miejscem na zrobienie tego typu zakupów bez zrujnowania portfela :)

Po pierwsze: KWIATY. Najpiękniej prezentowałyby się prawdziwie, świeże kwiaty w wazonie – ale wiadomo jak to z nimi jest. Myślę, że mało kto kupuje świeże kwiaty na bieżąco, dlatego postanowiłam zainwestować w sztuczne – nie zapłaciłam aż tak dużo, ok. 3 zł za sztukę. Umieściłam je w wazonie (cena rewelacja, 10 zł) wypełnionym… ryżem :) Niestety nie miałam pod ręką żadnych dekoracyjnych kuleczek ani kamyczków – ale myślę, że i tak wygląda to nie najgorzej.

PO DRUGIE: stojak na akcesoria, który znalazłam na dziale łazienkowym (39zł) i zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Oczami wyobraźni w sklepie widziałam jak świetnie będzie się na nim prezentowała moja najczęściej noszona biżuteria (reszta mieszka sobie gdzie indziej, ale o tym innym razem). Pięknie wygląda i sprawdza się znakomicie.

PO TRZECIE: coś mało wyszukanego, czyli pudełka (które dostajemy w komplecie 6 szt. za 12 zł). Kupiłam, bo miejsca na przechowywanie drobiazgów nigdy za wiele – no i ich kolor idealnie pasował do kwiatów. Trzymam w nich różnego typu akcesoria do włosów, wsuwki, gumki i inne atrakcje.

PO CZWARTE: najprostsze na świecie lusterko (25zł) – bardzo użyteczne. To na ścianie pełni głównie rolę… dekoracji ;)

PO PIĄTE: lampka z mrożonego szkła, którą kupiłam kilka lat temu (podobne znajdziecie w większości sklepów) – przeszła drobny tuning i została ozdobiona pasem z koronki. Efekt po zaświeceniu wyjątkowy – sami zobaczcie.

PO SZÓSTE: koszyczki (zestaw 3 szt. za 10zł). Wiklina itp. zawsze wyglądają uroczo i są takim prawie punktem obowiązkowym :)

Toaletka to teraz moje ulubione miejsce w pokoju, którego z przyjemnością używam i które dodatkowo codziennie cieszy oczy. W obecnych warunkach mieszkaniowych niestety, ale nie mogę sobie pozwolić na taką toaletkę z prawdziwego zdarzenia, dlatego postanowiłam popracować nad tym, co już posiadam.

Za stosunkowo niewielkie pieniądze możecie ozdobić Wasze najbliższe otoczenie – myślę, że jak najbardziej warto!

Dajcie znać koniecznie czy podoba Wam się moja propozycja :)