Z grudniową wishlistą poszło mi całkiem nieźle, bo zrealizowałam 3 z 5 punktów. Poszukiwania małej czarnej odłożyłam na później, a gdy w połowie stycznia zawitałam do Bath & Body Works, moich wymarzonych świeczników już nie było. W styczniu muszę się koniecznie zaopatrzyć w ciepły płaszcz (lada moment zima przestanie być taka wyrozumiała, więc skończę marnie) i kilka innych drobiazgów…

 

1. Płaszcz. Ten ze zdjęcia pochodzi z New Look’a, ale problem w tym, że ja nie wiem jaki płaszcz  chcę kupić. Poprzedni muszę znowu oddać do reklamacji (mogliście go widzieć na zdjęciach z weekendu w Gdańsku i w Sopocie). Jego niby-skórzane rękawy są uszyte z materiału o bardzo słabej jakości, który pęka i łuszczy się, czego nie mogę odżałować, bo fason był dla mnie idealny i bardzo podobały mi się skórzane wstawki. Nauczka na przyszłość: zawsze sprawdzać jakość materiałów kupowanych ubrań. Przez dobrą godzinę przeglądałam płaszcze w sklepach online i nic mi się nie podoba. Muszę przeprowadzić się gdzieś na południe… całą zimę mogłabym biegać w trenczu i zamszowych botkach.

2. Bidon, który tak trochę jest mi potrzebny, a trochę jest to zachcianka. Nie musiałabym ciągle kupować kolejnych, małych butelek z wodą, chociaż z drugiej strony co to za problem… Ale są takie ładne! I fioletowe.

3. Torba. Musi być: z czarnej, dobrej jakości skóry. Musi być duża i pojemna, by bez problemu mieściła laptopa, lustrzankę i inne gadżety. Musi być uniwersalna, bym mogła zabierać ją na różnego rodzaju wyjazdy, nosić na co dzień i bym mogła biegać z nią również na siłownię. Rozglądam się za odpowiednim modelem – widzieliście może gdzieś coś sensownego?

4. Szminka Mac w kolorze Pink Nouveau. Znalazłam idealny odcień różowej pomadki dla siebie i rzecz jasna akurat nie było w sklepie tego konkretnego numerka. Muszę znaleźć sobie znowu jakiś pretekst do przyjazdu do Warszawy, bo cudna jest. Szminka, nie Warszawa. Wybrałam ją spośród dwudziestu innych, niemal identycznych odcieni różowego i najlepiej komponował się z moim kolorem cery. Szminki z Mac są moim numerem 1 – to znaczy mam tylko jedną, za to już drugie opakowanie. w 100% warta swojej ceny!

5. Książki, na recenzje których nieustannie się natykam, bo wszyscy je już przeczytali (“Sztuka prostoty” i “Zamień chemię na jedzenie”). Oba tematy są u mnie ostatnio bardzo na czasie (zdrowsze jedzenie, minimalizm) i już nie mogę się doczekać, aż się za nie zabiorę.

 

Dobra – teraz Wasza kolej. Co tam ciekawego macie na swoich chciejlistach? Poradzicie gdzie szukać dobrej jakości płaszcza i torebki?