W obiektywie: wrzesień

Znowu powinnam zacząć od: ” to niemożliwe przecież, żeby już minął kolejny miesiąc”, bo pisałam tak już kilka razy, więc tym razem zacznę inaczej. Wrzesień był dobry, przyniósł mi wiele ciekawych rzeczy: kazał zderzyć się z rzeczywistością po powrocie z urlopu, uporać z zaległymi sprawami, wskoczyć w wir pracy…  Na szczęście przyniósł też ogromną motywację do działania, do zmian, do rozwijania się. Powstało wiele nowych planów :)

Jesień = krótsze dni = dłuższe wieczory = więcej czasu na kuchenne kombinacje :)

Jak się ma rano takie widoki przez szybę samochodu to nie sposób nie strzelić focha na pogodę ;)

Przemierzam parkowe alejki i dokumentuję dowody na obecność jesieni… :) Wiecie co, aż głupio mi się przyznać, ale cieszę się tym jak małe dziecko, podnoszę liście z trawnika i zabieram do domu…

A Wam jak minął wrzesień? Musieliście już dawno wrócić do szkoły, czy tak jak ja cieszycie się ostatnimi dniami przed rozpoczęciem roku akademickiego? :)