Jakiś czas temu spotkałam się z niezwykle ciekawym stwierdzeniem, że najprawdopodobniej każdy z nas jest wspólnym mianownikiem” kilku osób ze swojego najbliższego otoczenia. Jedni są pełni radości, nie brak im energii i pozytywnego nastawienia, a inni wprost przeciwnie – wciąż narzekają i na co dzień są ze wszystkiego niezadowoleni. W dzisiejszym wpisie pragnę pokazać, jak ogromny wpływ na człowieka ma właśnie otoczenie, w którym przebywa.

 Design your happy life – poprzednie wpisy

Zachęcam do przeczytania poprzednich wpisów z serii Design your happy life, jeśli z tym tematem spotykasz się dzisiaj na moim blogu po raz pierwszy .

• Moje poranne rytuały – mój własny przepis na idealny początek dnia
• Jak być bardziej szczęśliwym na co dzień?
O radzeniu sobie z trudnymi emocjami

Poranne rytuały - Designyourlife.pl

Otaczanie się pozytywnymi ludźmi

Ludzie dokoła mają na nas pewien wpływ, czy nam się to podoba, czy nie. Niektórzy motywują nas do działania, zachęcają do rozwijania się, czasem nas rozśmieszają i wiemy, że dobrze nas rozumieją. Uwielbiamy przebywać w ich towarzystwie, bo czujemy się przy nich dobrze z tym, jacy jesteśmy.

Jednak nie wszyscy są tacy. W najbliższym otoczeniu mamy też wiecznie niezadowolonych z życia narzekaczy, negujących wszystkie nasze pomysły, ignorujących nasze potrzeby, wyśmiewających nasze marzenia i poczynania…

Niestety. I dopóki są to tylko znajomi, jest to i tak mały kłopot, bo ich można „wyciąć” ze swojego życia z większą lub mniejszą łatwością. Gorzej jest, gdy taką osobą jest ktoś z naszej rodziny, z kim nie możemy się tak po prostu nie spotykać, aczkolwiek i to nie jest sytuacja bez wyjścia.

Naprawdę znacznie lepiej jest być samemu, niż z ludźmi, którzy mają na nas zły wpływ i mamy wrażenie, że odbierają nam naszą „dobrą energię”. To tak zwane wampiry energetyczne, od których trzeba się trzymać po prostu jak najdalej.

Design Your Happy Life

Przez długi czas miałam wiele takich osób w swoim otoczeniu. Często po powrocie do domu z różnych towarzyskim spotkań i imprez czułam się po prostu do kitu. Nie potrafiłam pozbyć się wrażenia, że moja obecność była tam po prostu zbędna, albo – wprost przeciwnie – miałam być tylko słuchaczem, który przyjmie na siebie falę potężnego niezadowolenia z życia znajomej, która chciała się wygadać. I chciała się tak wygadać średnio dwa razy w tygodniu – nie słuchając moich opinii, rad, pocieszenia i nie będąc nawet zainteresowana pomocą w wyjściu z tej kiepskiej sytuacji.

Miesiąc po miesiącu, rok po roku… zaczęłam się odcinać od takich znajomości. Część z nich rozluźniła się samoistnie, bez mojej pomocy. Po prostu umarły śmiercią naturalną, gdy to ja przestałam zabiegać o kontakt i przypominać o swoim istnieniu.

Jak jest u mnie teraz? Powiem Wam szczerze, że obecnie nie ma w moim życiu osób, których nie chciałabym w nim mieć. Serio, ani jednej. Zawsze wybierałam jakość ponad ilość i wolę mieć wokół siebie dosłownie garstkę ludzi „ciągnących mnie w górę”, niż mnóstwo takich, którym jestem obojętna i przy których nie czuję się w 100% dobrze sama z sobą.

Z jednej strony – nigdy wcześniej tych osób pozytywnych nie było wokół mnie tak niewiele, a z drugiej – nigdy nie czułam się tak dobrze, jak teraz.

Jestem bardzo, ale to bardzo wybredna. „Wycięłam” ze swojego życia wszystkich negatywów i tych, którzy nie zawsze mieli wobec mnie dobre intencje.

Czasem jest mi przykro i tęsknię za niegdysiejszym towarzystwem – bo szybko zapominam o tym, co złe i szybko też wybaczam. Wszystko dlatego, że zawsze szukam w ludziach czegoś dobrego, wierzę w ich szczerość i jestem pewna, że nigdy przecież nie potraktowaliby mnie źle celowo, że to musiał być przypadek, że… to niemożliwe, by chcieli mnie świadomie źle potraktować. Rzeczywistość niestety od czasu do czasu weryfikuje moją naiwność, ale i tak tego nie zmienię, a nawet nie chcę.

Mój obecny tryb życia, czyli praca głównie w domu, nie pomaga w nawiązywaniu licznych nowych znajomości. Wierzę jednak, że dookoła jest mnóstwo wartościowych osób, które jeszcze spotkam na swojej drodze. Na pewno tak będzie. Wiem, że wiele z nich również siedzi teraz w pojedynkę, bo musiały podjąć różne ciężkie decyzje, które w przyszłości na pewno przyniosą im coś dobrego.

Otaczanie się pozytywnymi treściami

Otaczanie się pozytywnymi treściami pomaga, gdy czujemy się trochę samotni, a wokół nas nie zawsze jest szerokie grono osób gotowych, by poprawić nam nastrój, dodać otuchy, czy podnieść na duchu.

Czasem potrzebna jest pomoc „z zewnątrz”, a w pobliżu akurat nikogo nie ma. Co wtedy? Najbardziej  pomagają mi wtedy książki i filmy. Prawdziwym bogactwem dobrych treści jest YouTube, naprawdę, trzeba tylko poszukać. Jeśli w swoim otoczeniu nie mamy nikogo, kto inspirowałaby nas do rozwijania się, utwierdzał w przekonaniu, że damy radę osiągnąć swoje cele, a czasem również i podsuwałaby nam pewne rozwiązania… taką osobę możemy znaleźć sobie on-line. Lub off-line, w książkach – taką inspiracją może być dla nas autor książki na interesujący nas temat. Może to być internetowy twórca, którego dokonania są dla nas inspiracją i wzorem, któremu nawet trochę tak „zdrowo” zazdrościmy. Nie w tym rzecz, by zacząć te osoby kopiować :) Chodzi o to, by czerpać z ich energii, uczyć się z doświadczenia, którym się dzielą i generalnie wyciągnąć z ich twórczości dla siebie jak najwięcej.

4 godzinny tydzień pracy - Tim Ferris

Przykładami inspirujących dla mnie twórców są np. Pat Flynn, czy Tim Ferris. Dzięki temu, że napisali oni swoje książki czy ebooki, prowadzą własne blogi, regularnie publikują podcasty i można ich usłyszeć w wielu ciekawych wywiadach – przekazywanymi przez nich treściami można otoczyć się prawie z każdej strony :) To tylko kilka przykładów – takich inspirujących osób w sieci jest naprawdę mnóstwo i wspominałam o nich również w poprzednich wpisach z tej serii. Równie mocno inspirują mnie też moje koleżanki-blogerki z pasją rozwijające swoje nowe biznesy. Każdy z nas musi znaleźć taką własną inspirację, która najmocniej pasuje do trybu życia, jaki prowadzi – a także przede wszystkim do tego, o jakim trybie życia marzy w przyszłości.

Bardzo, bardzo lubię również audiobooki, o których wspominałam we wpisie: jak mieć więcej czasu –  towarzyszą mi one zwykle przy wykonywaniu nudnych, nielubianych domowych obowiązków, czasem podczas jazdy samochodem. Znowu wracam do tematu aplikacji, które mi w tym pomagają. Dzięki nim regularnie wracają do mnie przez słuchawki fragmenty The Power Rhondy Byrne, 4-godzinny tydzień pracy Tima Ferrisa, czy Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi Dale’a Carnegie, Big Magic Elizabeth Gilbert, czy The Sell Fredrika Eklunda, które dodają mi motywacji i poprawiają nastrój.

Przebywanie w otoczeniu, które nas inspiruje

Niezwykle ważne jest również to, jak czujemy się w miejscach, w których spędzamy mnóstwo czasu. Dlatego tak istotne jest, by żywić pozytywne emocje względem naszych mieszkań i domów – w końcu spędzamy w nich sporą część doby! Jeśli nie mamy wpływu na wygląd całego naszego mieszkania – warto poświęcić trochę czasu na udekorowanie chociaż swojego małego kącika w taki sposób, by miło było nam w nim przebywać. Jest mnóstwo drobnych zmian, których wprowadzenie pozwoli polubić swoje cztery ściany – polecam mój wcześniejszy wpis o tym jak polubić swoje mieszkanie, bez względu na to, jak ono wygląda.

Jest mnóstwo prostych, efektownych zmian, które można wprowadzić u siebie właściwie od zaraz – np. ozdobić ścianę lub szafkę ramką z motywującym napisem. Koniecznie zajrzyjcie do Magdy na jej bloga My Pink Plum, która regularnie udostępnia przepiękne projekty grafik i inne bajery do wydrukowania!

Obrazki do ramki do wydrukowania

Zmiany w naszym otoczeniu niezwykle dodają motywacji i zapału do pracy, gdy dopada nas zniechęcenie, czy rutyna. Gdy któregoś dnia praca szczególnie mi nie idzie, to lubię wybrać się wtedy z laptopem do jakiejś przyjemnej kawiarni i w niej popracować. Nie wiem jak to działa, ale świetnie mi się wtedy pisze, a do głowy przychodzi ogromna ilość nowych pomysłów.

Alina Moskwa - DesignYourLife

W związku z moim upodobaniem do częstych zmian otoczenia, na blogu powstał cały cykl wpisów pt. Wnętrza ze smakiem, w którym pokazywałam Wam wnętrza kawiarni i restauracji w mojej okolicy, które spodobały mi się najbardziej. Bardzo lubię do nich wracać w te gorsze dni, gdy totalnie nic mi się nie chce. Zachęcam Was do szukania takich ciekawych miejsc w swojej własnej okolicy.

Takie drobne zabiegi jak te, które Wam opisałam, zdecydowanie pomagają mi dbać o swoje codzienne samopoczucie i bardziej pozytywne podejście do zwykłej codzienności. To jednak temat rzeka i zastanawiam się, czy w ogóle można go wyczerpać?


A Ty – co robisz by czuć się bardziej szczęśliwym człowiekiem na co dzień? A może polecisz mi i Czytelnikom bloga pozytywne książki czy filmy, które zmieniły coś w Twoim życiu i Twoim sposobie myślenia? Takich treści moim zdaniem nigdy zbyt wiele i wszyscy chętnie dowiemy się o kolejnych wartych uwagi pozycjach.

Dziękuję Ci bardzo, jeśli udało Ci się przeczytać wpis całości i dotrwać aż do tych słów. Jeśli udało mi się zainspirować Cię do drobnych zmian i spróbowania czegoś nowego – to bardzo się z tego cieszę! Pamiętaj, jak ważne dla blogera są komentarze i feedback odnośnie jego pracy – również w postaci lajka pod postem, na Facebooku, czy udostępnienia wpisu na swojej tablicy. Dzięki wielkie za lekturę! Przesyłam mnóstwo pozytywnej energii.


 

  • Carnivaldaze

    Alinko jesteś dla mnie wielką inspiracją i kimś bardzo podobnym do mnie! może za jakiś czas uda mi sie spelnic moje największe marzenia i bedziesz mogła czytac moje posty <3 pozdrawiam serdecznie;)

  • korstro

    Bardzo cenię sobie Twojego bloga, jesteś idealnym przykładem osoby, która udowadnia, że projektowanie, jest równorzędne z planowaniem i oraganizacją, czego wiele, artystycznych dusz nie chce zrozumieć. Czasem wydaje mi się, że w moim otoczeniu tylko ja jestem iskrą zapalającą, z której każdy czerpie energię, ale gdy mnie zdarza się gorszy dzień, nie mam osoby, która mnie z tego podniesie, ale na szczęście jest Twój blog i dziękuję Ci za to!

  • Ja muszę w tym roku zdecydowanie bardziej polubić swoje mieszkanie, bo wiem, ile od tego zależy. Co do pracy np, w kawiarni nie mogę się przekonać, bo zwyczajnie trudno mi się tam skupić i kończy się na bezproduktywnym gapieniu się na ludzi :)

  • Piękny i radosny wpis, taka kwintesencja stylu życia, który promujesz na swoim blogu. I skutecznie, bo mnie patrzenie na cudzą estetykę i organizację inspiruje do zajęcia się swoim! Dziękuję :)

  • Też uważam, że kluczowe są osoby, które nas otaczają. Ja również stopniowo ucinam kontakt… I jakoś specjalnie nie tęsknię. I tak, otoczenie jest niezmiernie ważne! A czasem naprawdę niewiele trzeba, żeby zmienić pomieszczenie w przytulne :)

  • Bardzo spodobał mi się Twój tekst Alinko. Też ostatnio zaczęłam zastanawiać się nad jedną znajomością pod pewnym kątem – czy byłam/jestem osobą, dzięki której ten ktoś może poczuć się lepiej, ignorując przy tym moje uczucia i pragnienia…

  • Gosia T

    Miałam przyjaciółkę, z którą czułam się dobrze, ale później coś się zmieniło. Przy niej czułam się niechciana, niepotrzebna, jakbym jej przeszkadzała. Próbowałam się od niej odciąć, ale zbyt łatwo wybaczam ludziom. Nasz kontakt urwał się samoistnie – gdy poszłyśmy do dwóch różnych szkół. Od tej pory nie mam z nią kontaktu. I wcale nie tęsknię. Mam teraz nowych przyjaciół i wspaniałych znajomych, przy których czasami można popłakać się ze śmiechu.

  • Wiola

    Nie zawsze to tak łatwo się odciąć, szczególnie jak napisałaś ta osoba jest z rodziny… Można by za to próbować tą osobę nastawić jakoś pozytywniej, jakieś kroki ku temu wykonać ale np. w moim przypadku wiem, że to by było jak grochem o ścianę, strata czasu… Poza tym jakby ktoś się zdecydował to trzeba pamiętać o granicach, nie można komuś wchodzić na głowę, każdy ma swoje życie, można tylko coś poradzić albo rozmawiać dużo, polecić coś fajnego zajęcia czy książkę… No i trzeba wziąć pod uwagę że to kosztowałoby mnóstwo energii i zero gwarancji na zmianę….

  • Uwielbiam spotykać ludzi, którzy mają swoje pasje, bo zawsze od nich można się nauczyć czegoś nowego. Niektórzy moi dobrzy znajomi to takie dobre, bratnie dusze i ciepło mi się robi na myśl jak o nich myślę. Na palcach jednej ręki wyliczę tych, z którymi rozumiem się bez słów. Jednak niestety czasem muszę przebywać, m. in. w pracy z istnymi wampirami energetycznymi. I widzę na stoliku Twój rewelacyjny organizer. Ja też mam już swój egzemplarz. Jest tak fajny, że aż chce się non stop do niego zaglądać i coś dopisywać :)

  • Tak czytam…i czytam…i jakbym czytała o sobie samej…ja też zawsze staram się dostrzegać tylko dobre rzeczy u innych, i z góry zakładam, że każdy jest dobry…a potem obrywam, upadam i jeszcze ciągle się podnoszę…a najgorsze, że nigdy nie stawiam siebie na pierwszym miejscu, zawsze ktoś jest ważniejszy…ja mogę poczekać na swoją kolej i też szybko wybaczam, choć nigdy nie zapominam wyrządzonej krzywdy …natomiast gdybym miała polecić kogoś kto inspiruje pozytywne podejście do życia (przynajmniej mnie) to jest to zdecydowanie Beata Pawlikowska i jej cudowna PLANETA DOBRYCH MYŚLI…

  • Aga W

    Otoczenie ma znaczenie – ogromne, zgadzam się.
    Dobry wpis. Ja założyłam swojego bloga ponad rok temu, ale dopiero teraz, kiedy stworzyłam w swoim pokoju klimatyczne miejsce do pracy i wypoczynku, każdego dnia ono samo mnie zaprasza do działania. Maluchy do spania, mama do działania :)
    Dzięki za Twoją wytrwałą pracę Alinko. Wydrukowałam sobie planner na styczeń i uzupełniłam – wszystko hula jak w szwajcarskim zegarku :)
    Z największych motywatorów w moim życiu, którzy na codzień skutecznie rozkruszają beton starych schematów polecam bardzo gorąco – Marie Forleo, Tony Robbins, Brian Tracy.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim sukcesów w tworzeniu pięknego, radosnego życia :)

    • Cieszę się bardzo, że planner się przydaje – już za kilka dni pojawi się ten na luty :)

      • Wspaniale, już mam wstępne notatki do naniesienia :)

  • Opublikowałaś ten tekst w momencie, kiedy również zaczęłam się zastanawiać nad sensem niektórych swoich znajomości i konieczności przeorganizowania nieco swojego życia towarzyskiego. Trochę mnie to ostatnio uwiera i dobrze wiedzieć, że nie tylko ja się z tym borykam. Na szczęście liczy się jakość a nie ilość :) Jeśli natomiast chodzi o motywację, to bardzo lubię Marie Forleo – i mimo, że czasami irytuje mnie jej sposób bycia, to oglądanie jej filmików daje mi zawsze mentalnego kopa ;)

    • Dzięki, że napisałaś o Marie Forleo, zabieram się za oglądanie! :)

    • Marie Forleo jest wspaniała – również lubię bardzo! :)

  • Zauważyłam, że dojrzewając również „oczyszczamy” swe otoczenie. Trzeba pamiętać, że ludzie się zmieniają i nie ma sensu utrzymywać toksycznych znajomości. Podobnie jak ty, teraz mam mniejszą grupę znajomych, ale są to osoby wśród których bardzo dobrze się czuję.

  • Tez miałam wokół siebie takich ludzi wysysajacych energię… Na szczęście od większości sie odizolowałam i od razu jakby mniej dramatów w zyciu😉

  • Karmelowa

    A ja napiszę przekornie… bo wnętrze ma znaczenie ;)
    I to zarówno nasze własne wnętrze jak i wnętrze naszego domu.
    Bo to co jest wewnątrz jest i na zewnątrz :)
    Jedynie nie mogę się zgodzić z tym określeniem „wampiry energetyczne”. Ponieważ jeśli rzeczywiście w życiu stawiamy na ludzi wówczas ludzie jak to ludzie o słabej naturze mogą nas zawieść. Jeśli stawiamy na Wszechmocnego wówczas inni nas nie wyczerpują swoją krytyką, dlaczego? Dlatego, że jeśli robimy coś z serca i nie krzywdzimy innych czyli zgodnie z Wolą Ojca Niebieskiego wówczas krytyka nie ma znaczenia i tak nas nie dotyka. To są moje osobiste doświadczenia od kilku lat od kiedy się nawróciłam. Wcześniej szukałam „pocieszenia” poprzez innych ludzi, audycje, książki, poradniki, styl życia, jogę itd. I nie znalazłam przez kilkanaście szukania w różnych ścieżkach duchowych obecnie tak propagowanych przez New Age właśnie tego spokoju serca i radości życia jaki znalazłam poprzez fakt nawrócenia i pogłębienia wiary i poważnie potraktowanie Sakramentów św. Tylko wówczas mamy miłość do innych i możemy innych znosić bez ogromnego cierpienia i traktowania innych jako „energia” dla nas.

    • Dlaczego „tylko wówczas mamy”? Przecież istnieją spełnione osoby kochające innych i będące w harmonii ze sobą, żyjąc także w inny sposób.

      • Myślę, że jedni biorą siłę z wewnątrz siebie, a inni z różnego typu ścieżek duchowych, motywacyjnych. Nie zgodzę się, że jeśli będziemy czynić dobro to zawsze będzie dobrze. Ja byłam dobra, za dobra, za co zostałam bardzo skrzywdzona.

      • Zgadzam się Aneto w 100% :)

  • Shillene

    Każdy wpis na Twoim blogu to ogromna dawka inspiracji dla mnie :) dzięki!

  • Wspaniały wpis. Czasem trudno oprzeć się wrażeniu, że absolutnie nikt nie spotkał w swoim otoczeniu malkontentów, frustratów i agresorów, nikt nie ma takich ani wśród pracowników ani w rodzinie (bo wiadomo, że znajomych wybieramy sami), wszyscy mają perfekcyjnych, wspierających rodziców, rozumiejących nietolerancje pokarmowe babcie, uprzejmych i wyważonych współpracowników i świadomych, pełnych zrozumienia dla czasu potrzebnego na wykonanie pracy klientów. ;) I tak mało jest wpisów o tym, jak radzić sobie z osobami, które bardzo źle wpływają na naszą motywację, poczucie własnej wartości, spokój wewnętrzny, a na których obecność w naszym życiu nie mamy wpływu. Brawo Alina :)

    • Zobacz, a ja mam zupełnie odwrotne wrażenie – że niemal każdy ma kogoś takiego w swoim otoczeniu ;)

      • Króliczku, mamy dokładnie to samo wrażenie :) Miałam na myśli, że rzadko kiedy o tym czytam, mimo, że to zjawisko (tak mi się wydaje) powszechne :)

  • Najbardziej boję się tego, że jestem dla innych takim wampirem energetycznym. Moje życie na przestrzeni lat bardzo się zmieniło. Kiedyś miałam bardzo dużo przyjaciółek, znajomych. Miałam okres, w którym nic mi się w moim życiu nie podobało. Musiałam odczekać chwilę i wszystko zmieniałam. Ludzie odeszli. Widocznie nie byli prawdziwymi przyjaciółmi. Teraz zostałam z dwiema takimi od dzieciństwa oraz chłopakiem. Bardzo często jest mi przykro z tego powodu. Po prostu muszę się zabrać za znajomości, bo bardzo dużo zaniedbałam i straciłam. Zaliczam sesje i zaczynam dbać o otoczenie. To jedno z moich postanowień noworocznych. Pozdrawiam ;))

  • Kasia Antosiewicz

    Dziękuję Ci za ten tekst. Wczoraj miałam ogromną dawkę emocji i rozmyślań z tym właśnie zwiazanych. Ja mam tak w pracy. Żadnych pozytywów, zaangażowania itd. Otoczenie publicznej korporacji jest fatalne, gdy się kocha to, co się robi, chciałoby się wykorzystać potencjał i możliwości – a z każdej strony tylko narzekania, odcinanie się, odpychanie od siebie …. to głęboko demotywujące a ja już wiem, ze zmiana na lepsze w moim życiu nie nastąpi dopóki nie zmienię otoczenia zawodowego – bardzo oddziałuje to na moją głowę. Zmiana nie zależy jednak tylko do nas samych – a czynniki zewnętrzne nie są tylko wymówką.

  • TakaJa

    Często spotykam się, z tym twierdzeniem – że warto odciąć się od ludzi narzekających itp. Ale czy zawsze? Czy czasem nie warto próbować taką osobę „nawrócić”? Sama byłam osobą dość marudzącą. Zdarzają mi się jeszcze gorsze dni, ale gdyby nie inni ludzie tkwiłabym sobie w swoim marudzącym świecie. Stało się inaczej…zaczęłam czytać książki o samorozwoju, próbować myśleć pozytywnie i dziś mogę powiedzieć, że widzę ogromną zmianę w swoim zachowaniu. Ci niektórzy ludzie, których spotkałam „pociągli” mnie do góry – świadomie lub nie – ale pomogli. Teraz ja staram się motywować „słabsze osobniki marudzące”, starając się by nie pozbawiły mnie mojej energii :)
    p.s. czekam na więcej tego typów wpisów i pozdrawiam! :)

    • Zawsze warto najpierw spróbować dać szansę takiej osobie. Niektórym wystarczy niewiele, jeden bodziec. Może po prostu wcześniej nie mieli do czynienia z innym sposobem myślenia czy bycia?
      Dopiero jak po kilku próbach taki człowiek jest oporny pozostaje sobie zadać pytanie- czy aż tak zależy mi na tej osobie, by poświęcać dla niej swój dobry humor?
      U mnie to zawsze działa.

    • Myślę, że większość z nas w pierwszym odruchu chce „nawracać” te negatywne osoby wokół nas :) Jeśli jednak po wielu próbach nic się nie zmienia – to właśnie wtedy pewne znajomości chyba jest już lepiej sobie „odpuścić” (gdy źle na nas wpływają).

  • Ja też się odcięłam od wampirów energetycznych. Tak samo na Instagramie czy snapchacie oglądam filmików tylko tych osób, które wiem, że przekażą mi pozytywną energię i które mnie nie wkurzą ;) Słuchanie w kółko narzekania jest męczące. Ale co ważniejsze: sama zaczęłam mniej narzekać i szukać pozytywów w swojej obecnej sytuacji. I z tym jest mi najlepiej :)

  • Anita G

    Ja mam pytanie: widzę że większość książek które polecasz to anglojęzyczne pozycje. Jak poradziłaś sobie z nauka angielskiego (rozumienie czytanego tekstu itp):)? Wiem, że kiedyś było to jedno z Twoich celów. Z chęcią zobaczyłabym post na ten temat a jeśli nie to byłabym wdzięczna za odpowiedź pod moim komentarzem :)

    • Justyna

      A nie probowalas w okienku ‚szukaj’ wpisac slowa ‚nauka angielskiego’? pamietam, ze taki post juz byl. w tej wyszukiwarce na blogu udalo mi sie znalezc tyle tematow, ze chyba nigdy bym na nie nie trafiła, chyba zebym przebrnela przez cale archiwum ;D

      • Anita G

        Mi wyszukiwarka odnalazła 2 posty na ten temat wiec nie rozumiem…. (http://designyourlife.pl/misz-masz/nauka-angielskiego-w-domu-moj-plan/; http://designyourlife.pl/lifestyle/jak-wyznaczac-sobie-cele-a-pozniej-je-zrealizowac/ z czego pierwszy był opublikowany 3 lata temu a w tym drugim nie ma prawie nic na ten temat ) ale dziękuję za radę ;)

        • Ten wpis opublikowany 3 lata temu jest w dalszym ciągu aktualny :)

          Pisałam, że staram się otaczać ze wszystkich stron angielskim i robię to cały czas. Codziennie mnóstwo czytam i słucham w języku angielskim i właściwie tylko na tym polega obecnie moja nauka.

          To rozumienie przyszło z czasem – na początku czytało mi się tak trochę ciężko i nie wszystko rozumiałam w oglądanych filmach – po kilku latach nie mam już z tym problemu. Tylko z tym „outputem” dalej u mnie kiepsko… ;)

  • Kama

    Prawdą jest, że im więcej osób wysysa z nas fajną, pozytywna energię tym mniej nam się chce. Niestety, niektórych trudno jest usunąć (chociażby malkotenckiego współlokatora itp.), a prawdziwą sztuką jest działać tak, by jak najmniej nas to dotykało. Wszystko jest kwestią naszego wyboru i czasu, oraz wytrzymałości.
    Ja po odcięciu takiego wampira energetycznego, zmianie miejsca zamieszkania, studiów i pracy w końcu znalazłam sobie swoje miejsce i ustalam je tak, jak sama chcę, by wyglądało. Po tym wszystkim wiem, że da się :)
    Tak że Kingo, dużo siły i wiary we własne możliwości :)
    Pzdr Kamila

  • Zgadzam się z tym co napisałaś. Unikam przebywania w towarzystwie osób, które ciągle narzekają, gdyż prędzej czy później psują nam tym nastrój. Warto dostrzegać pozytywy w drobnych rzeczach i delektować się nimi. Przerwa na kawę, pozytywny plakat w miejscu pracy lub ulubiony kubek z wesołą grafiką. Małe rzeczy, a cieszą.

  • Zgadzam się z Tobą! :) Zawsze miałam tendencję do otaczania się osobami, przez które byłam dominowana. Było to spowodowane moimi kompleksami i bardzo często dawałam się wykorzystywać ludziom. Odkąd pozbyłam się wampirów energetycznych z mojego życia, czuję się dużo lepiej. Nie było to łatwe, ponieważ musiałam się ograniczyć kontakt z przyjaciółką, którą znałam od dzieciństwa, Niestety, własne zdrowie psychiczne było dla mnie ważniejsze. Trzeba było dokonać wyboru.

    Lubię otaczać się ładnymi przedmiotami i treściami. Staram się ograniczać ilość rzeczy dookoła, stawiając na ich jakość. Każda mój wynajmowany pokój był w 100% ozdobiony według moich upodobań. Dzięki temu zawsze czułam się w nim dobrze, a znajomi zawsze mówili, że widać w nim „moją rękę”. Co do pozytywnych treści, to staram się motywujące cytaty wklejać do mojego plannera DIY, by zawsze móc na nie spojrzeć. Dodatkowo uwielbiam książki, które podnoszą na duchu. Odkąd mam problem ze stanami depresyjnymi bardzo pomaga mi książka „Bóg nigdy nie mruga”. Zawsze robi mi się ciepło na sercu po przeczytaniu rozdziału.

    To niesamowite, jak nasze otoczenie na nasz wpływa. Gdy my jesteśmy szczęśliwi, to i nasi bliżsi są radośni!

    • Dzięki Joanno za komentarz – gratuluję odwagi do podjęcia trudnych decyzji :)

  • Ann

    ja dziękuję za cudowną inspirację!

  • magdali

    Dzięki Alinko za fajny tekst. Ty jakoś zawsze wstrzelasz się z tematem, który jest mi bliski :) Poprzedni rok to był dla mnie czas własnie na „segregacje” znajomych. Z kilku znajomości zrezygnowałam, bo źle wpływali na moje samopoczucie albo sie z czasem wypaliły. Ale tez zdarzyło sie, że bliska kolezanka zrezygnowala ze mnie, co nie ukrywam bardzo zabolało….juz kilka miesiecy minęło i jakos mniej boli, choc bardzo niezrecznie nam sie spotykac, mamy wspolnych znajomych. Pozostała mi garstka bliskich przyjacioł i ukochane siostry, które sa dla mnie najwiekszym wsparciem. I wystarczy :) A film, ktory podniosł mnie na duchu i bardzo zmotywował do dzialania to „Sekretne życie Waltera Mitty”. Polecam gorąco! To nie jest głupiutka komedyjka, tylko zabawny film z przesłaniem, pozdrawiam Magda

    • Ojej też uwielbiam ten film i faktycznie, jest mega motywujący!

      I są w nim prześliczne ujęcia.

      • magdali

        Cieszę się, że nie tylko ja jestem zakochana w tym filmie:) Widoki – przepiekne!

    • Dzięki wielkie – już wiem co sobie obejrzę wieczorem :)

      • magdali

        Daj znac czy film sie spodobał :)

  • Agnieszka

    Bardzo inspirujący tekst :) Niestety, BARDZO trudno coś takiego wprowadzić w życie. Chociaż nie jestem szczególnie towarzyską osobą, to jednak gdy takim „wampirem” jest osoba, którą zna się tyle lat, jedna z najbliższych, to trudno tak po prostu zerwać znajomość. Raczej ma się nadzieję, że moje własne pozytywne podejście wpłynie na tę osobę niż odwrotnie :) Niestety, nie zawsze działa. Ale na pewno do przemyślenia ;)

  • Zgadzam się! Dla mnie najważniejsze jest jednak mieszkanie, treści, które przeglądam mogę zmienić w dowolnym momencie, z ludźmi którzy mi nie pasują jakoś nie łapię kontaktu, ale tworzenie pięknego mieszkania to proces, który może nigdy się nie kończyć. Mam wrażenie, że te błąd często popełniają studenci – zostawiają ulubione rzeczy w domu, a na studencką stancję przywożą tylko te, których nie będzie szkoda. Tymczasem otaczanie się pięknymi, inspirującymi przedmiotami jest niezwykle ważne. Moim własnym królestwem jest łóżko – śpię na sporej antresoli, mam śliczną pościel w pastelowych kolorach i mnóstwo puchatych poduszek. Do tego ciepły koc i rozwieszone wokół białe światełka. Obok łóżka zawsze mam potrzebne kosmetyki, książki i nieraz kubek herbaty. Każdemu życzę takiego miejsca w mieszkaniu, gdzie będzie się czuł jak milion dolarów <3
    Buziaczki
    Brunetka

    • Wyobraziłam sobie ten Twój kącik i… też chcę taki! :D

      • Koniecznie! To miejsce jest tak idealne, że nawet kiedy kładę się spać po strasznie stresującym dniu, momentalnie się relaksuję.

  • Na mnie działa przede wszystkim otoczenie. Jeśli mam wokół siebie bałagan albo jakieś rozpraszacze to już dobrze wiem, że nie popracuję. Albo jeśli biurko stoi nie w tym miejscu, albo meble są nie takie… Najgorszy mój problem to taki, że do pracy i skupienia potrzebuję idealnej ciszy, a to rzadko udaje się uzyskać, zwłaszcza wynajmując pokój w studenckim mieszkaniu. A co do ludzi – trzeba mieć wokół siebie takich, którzy wspierają, koniecznie. Jeśli siedzi się w domu dobrym sposobem jest mastermind, bo można kontaktować się z grupą przez Skype. Z kolei motywacja zewnętrzna u mnie to książki Maćka Bennewicza i filmiki Mimi Iconn na YouTube – wspaniale do mnie trafia ta kobieta!

    • Mam podobnie, też muszę mieć wokół siebie porządek, by móc się skupić na tym, co mam do zrobienia. Łatwo się rozpraszam, więc odpowiednie otoczenie jest kluczowe.

      Co do grup mastermind – bardzo mi się podoba ta koncepcja, sporo o tym słyszałam, tylko nie mam pojęcia jak się zabrać za poszukiwanie takowej :)

      • No ja miałam o tyle ułatwione, że na jednej z Facebookowych grup kilka osób zaczęło rozmawiać o spotkaniach blogerskich, zaczęliśmy je organizować i nie dość, że teraz faktycznie odbywają się regularnie raz w miesiącu w dużej grupie, to jeszcze z dwoma dziewczynami zawiązałyśmy bliższą współpracę mastermindową właśnie.

        Możesz spróbować po prostu wysłać e-maile do osób, które Cię interesują i opowiedzieć o mastermindzie, który chcesz założyć – jakie miałby cele itd. i kto wie, może grupa się utworzy? :)

  • Lubię mieć porządek, cenię organizację, staram się cieszyć drobiazgami, trochę się rozpieszczać małymi przyjemnościami i rozwijać swoje pasje :) To sprawia mi radość i szczęście i nakręca mnie pozytywnie do działania.

  • Ja czuję się szczęśliwsza odkąd prowadzę dziennik wdzięczności. Jaki by dzień nie był to kitu, zawsze znajdę coś, za co mogę być wdzięczna – ten moment pod koniec dnia sprawia, że zawsze kładę się spać w lepszym nastroju.

    • Ja również staram się prowadzić taki dziennik – tylko że robię do w specjalnej aplikacji, a nie na papierze. Tak mi najłatwiej się pisze przed snem i rano, po obudzeniu się.

      • Leokadia Nyka

        Ja też poproszę o polecenie appki ;)

  • Kiedyś czytałam fajną książkę, nie pamiętam jej tytułu, ale jej główne przesłanie: Otaczaj się takimi ludźmi jaką sama chciałabyś być.
    Na przestrzeni lat wykruszają się znajomości, czemu sprzyjają liczne przeprowadzki, zmiana pracy itp. Dzięki temu w naszym otoczeniu powinni pozostać tylko prawdziwi przyjaciele. Jednak często o nas, nasz czas i naszą uwagę zabiegają bardziej ludzie, którzy karmią się naszymi sukcesami. Zazdroszczą nam, życzą źle, ale nie potrafią sobie odpuścić kontaktów, bo nuż przegapią coś co nam się udało. Dlatego to my musimy zadbać, by w naszym otoczeniu znaleźli się ci odpowiedni.
    Mam jedną książkę godną polecenia. Wracam do niej zawsze wtedy, gdy mam doła. To „Potęga podświadomości”. Zawiera oczywiste prawdy, które trzeba sobie uświadomić, bo niby to wszystko wiemy, ale czemu nie stosujemy tego w naszym życiu?

    • Znam tę książkę oczywiście – mnóstwo ciekawych inspiracji i jak najbardziej zgadzam się z jej przesłaniem :)

  • Karolina

    właśnie takie miejsca w sieci jak Twoje wprawiają mnie w pozytywny nastrój:) bardzo chętnie tutaj wracam. podziwiam pracę jaką w to wkładasz.
    o ile lepiej człowiekowi się żyje kiedy ma wokół siebie to o czym piszesz, ludzi,którzy są po to by wspierać, cieszyć się wzajemnie swoimi sukcesami, radościami – a nie cieszyć się z porażek i zazdrościć… lepiej mieć mniej przyjaciół, ale tych najlepsiejszych ;)

  • Ola

    Przyznam szczerze, że też odcinam się od ludzi, który niosą ze sobą tylko negatywne emocje, wiecznie narzekają i nie mają żadnego celu w życiu. To nie jest łatwe, zwłaszcza, że z wieloma osobami kiedyś wręcz się przyjaźniłam, jednak sama zmieniłam swoje nastawienie do życia i czuję się o wiele szczęśliwsza myśląc pozytywnie :)

    Co do inspiracji – polecam film „W poszukiwaniu szczęścia”. Film, na którym czasem powinno się przymknąć jedno oko, ale pierwszy raz zdarzyło mi się zapisać tyle cytatów, które można również wykorzystać jako motywujący tekst na ścianę ;)

    Pozdrawiam :)

    • Dzięki za polecenie! O który konkretnie film chodzi – bo w google wyskakują mi tylko jakieś dwa seriale o tym tytule.

  • Dzięki za inspirujący komentarz :) Wspaniale, że udało Ci się tak dużo zmienić!
    Kilka komentarzy wyżej wklejałam link do pewnego filmu o radzeniu sobie z negatywnością – zerknij koniecznie, warto :)

  • Nooooo… Od miesiąca nie nagrywam. Nie korzystam z aplikacji, bo zabierała mi strasznie dużo czas, uzależniłam się od tego oglądania. A ja nie lubię się uzależniać więc zrobiłam sobie „odwyk” :)

  • BonaVonTurka (Hipis)

    Moja nauczycielka jest takim wampirem, po dwóch lekcjach z nią czuję się starsza o trzydzieści lat… Sama czasami jestem energiczna, wesoła, wciągam ludzi w moja radość, czasami dla odmiany mam doła, nie chcę z nikim rozmawiać i nie mam zamiaru rozchmurzyć się przez cały dzień. Moi przyjaciele wiedzą o tym i rozumieją to (ci naprawdę dobrzy…). W swoim środowisku spotykam z grubsza dwa typy ludzi- wesołych, pełnych życia, oraz tych zmęczonych, wiecznie w chandrze. Czasami typ pośredni- zabieganych, zmęczonych, którzy byliby optymistami, gdyby aż tak nie przejmowali się nauką, ocenami i problemami. Znam wesołych ludzi, którzy mają napady chandry (tak jak ja), przeważnie z powodu złej sytuacji życiowej. Różnie jest. Jeżeli kogoś lubię, to za charakter, za pasje, za bycie ciekawym człowiekiem podobnym do mnie, i może mieć napady chandry kiedy chcę, jestem wyrozumiała, doradzam, gadam, dzwonię. Wiem, jak to jest być smutnym człowiekiem i nikogo z tego powodu bym nie odrzuciła, więc w pewnym sensie nie zgodzę się z tezą postawioną w poście.
    Ale tylko „w pewnym sensie” bo znam osoby które są kompletnie niereformowalne i przebywanie z nimi tylko pogrążało mnie w depresji. jak widzę na swoim przykładzie- jeżeli zrobisz takiej osobie awanturę, obrazisz się, i ona nie będzie cię przepraszać, nie poprawi się- jest już raczej stracona niestety.

  • Z tego, co zauważyłam po sobie, to wysiłek fizyczny bardzo mi pomaga. Wystarczy, że poćwiczę jeden-dwa dni i mogę przenosić góry! Jestem sto razy bardziej pozytywnie nastawiona do świata i mój sposób myślenia też się bardzo zmienia. Dlatego teraz sobie założyłam: czy pracuję 1h czy 12h dziennie – ćwiczę, nie ma zmiłuj :-)

  • KarMagKat

    To prawda, osoby toksyczne bardzo negatywnie wpływają na nasze samopoczucie. Niestety miałam kilka takich osób w rodzinie. Wszystkie wyjazdy wakacyjne okupione były rozterkami „będzie X, czy nie będzie?”. Jak nie było, to atmosfera była super – spokój, relaks. Kiedy przyjeżdżała (a miała wyczucie kiedy przyjechać) wszystko zmieniało się o 180 stopni. I ta osoba nie robiła nic specjalnego, po prostu była i wytwarzała wokół siebie nieprzyjemną atmosferę. Nie była to osoba, którą mogliśmy usunąć z naszego życia. Już jej nie ma, staram się pamiętać pozytywy. Ale czy tego chcemy czy nie pewne ‚brudy’ wychodzą nawet po latach.
    W czasach liceum trafiło mi się średnie towarzystwo – niby fajne koleżanki, ale dużo było pesymizmu i marudzenia. Nie miałam wtedy odwagi zmienić środowiska, porobiły się już układy i ciężko było cokolwiek zrobić. Dziś już wiem, że moje życie jest warte najlepszego w każdej dziedzinie – i tak staram się je układać, czego wszystkim życzę :*

  • Jak zwykle dałaś mi pozytywnego kopa i stokrotne dzięki za link do My Pink Plum – przepadłam w ich grafikach i najchętniej wytapetowałabym nimi cały pokój. Świetna sprawa!
    Dobrze, że internety mają taką Alinę ;)

  • Takich grafik szukałam, dzięki!
    Odkąd zakończyłam wszystkie negatywne znajomości moje życie tylko zyskało :-)

  • Art Cinema

    Otaczanie się pozytywnymi teściami to jest to! A grafiki rzeczywiście genialne, dołączam do zachwytów nas nimi :)

  • Też uważam, że to ważne, gdzie się przebywa. Teraz przed sesją odkryłam, że biblioteka jest idealnym miejscem. Nie dość, że nie przeszkadza hałas akademika, to jeszcze są tam ludzie, którzy też poświęcają czas nauce. I aż bardziej chce się uczyć ;)

  • ‚Wszystko dlatego, że zawsze szukam w ludziach czegoś dobrego, wierzę w ich szczerość i jestem pewna, że nigdy przecież nie potraktowaliby mnie źle celowo, że to musiał być przypadek, że..’ Mam dokładnie to samo! :D A z resztą podpunktów również się zgadzam :) Aż chce mi się działać na samą myśl o tym!!

  • Lubię to hasło ;)

  • Świetny wpis! Ja jeszcze mam wokół siebie parę osób, które czerpią ze mnie energię, ale powoli zabieram się do ich stopniowego usuwania z mojego życia ;)
    Dotarłam tu dzięki poleceniu Ewy z daywithcoffee i chyba zagoszczę na dłużej ;)

  • Zdecydowanie się zgadzam. Maruderzy potrafią skutecznie wyssać z człowieka energię i jakiekolwiek chęci do działania. Pozytywni ludzie zawsze poprawiają mi humor i sprawiają, że „niemożliwe staje się możliwe” ;)

  • December

    Hej Alina! Na Twojego bloga trafiłam przypadkiem i od razu trafił do moich ulubionych, a Twój kanał bardzo dobrze go uzupełnia. Nie mogę się wprost od bloga oderwać, taki jest ciekawy :P Na razie dziękuję za polecenie Coffitivity – czegoś takiego mi było trzeba, no i za kilka książek, które zachwalasz na kanale. Co do organizacji – naprawdę inspirujesz! Tak trzymaj, będę regularną czytelniczką :)

  • Hej Alinko. Bardzo mi potrzebny dzisiaj taki post:) ostatnio coraz częściej wczytuję się w Twojego bloga i coraz więcej pomocnych treści tutaj znajduje:) pozdrawiam i życzę sympatycznego poniedziałku.

  • Leokadia Nyka

    Dziękuję Ci za ten wpis, a szczególnie za słowa:
    „Mój obecny tryb życia, (..), nie pomaga w nawiązywaniu licznych nowych znajomości. Wierzę jednak, że dookoła jest mnóstwo wartościowych osób, które jeszcze spotkam na swojej drodze. Na pewno tak będzie. Wiem, że wiele z nich również siedzi teraz w pojedynkę, bo musiały podjąć różne ciężkie decyzje, które w przyszłości na pewno przyniosą im coś dobrego.”
    – były mi bardzo potrzebne.
    Od półtora roku przechodzę życiową metamorfozę pod wpływem pewnych okoliczności przyrody, kiedy niebo zwaliło mi się na głowę i okazało się piekłem. Wtedy zaczęłam zauważać, że otaczam się osobami, które tylko coś ode mnie chcą, nie dając nic w zamian, nawet prostego słowa wsparcia. Najgorsze jest, że mam tak przez całe życie – jakbym przyciągała szczególny typ ludzi…. Oczywiście, to nie tylko ich wina, ale też moja, bo na to pozwalam, bo staram się za bardzo, bo daje z siebie za wiele, bo czasem nawet stawiam innych przed sobą i własnymi potrzebami… Uczę się – „wyrywam” ich i siebie z zakorzenienia. Ale jest to trudny okres. Tak jak pisałaś – tęsknię czasem, bo tak łatwo się złe zapomina. Jednocześnie czuję się wolna, choć trzeba też nauczyć się żyć z tą wolnością… Idę do przodu i bardzo było mi potrzebne usłyszeć, że jest w tym sens, że warto, że przyszłość może być dobra, a człowiek nie musi być samotny wśród tłumu, tylko trzeba nauczyć lepiej dobierać krąg najbliższych :)
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich zagubionych.

  • Grabinex

    Fajne są te obrazki z motywującymi tekstami – sama mam trzy w swoim pokoju :D