FAQ: praca, studia, organizacja czasu

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią zgromadziłam najczęściej zadawane przez Was pytania i postanowiłam na nie wszystkie odpowiedzieć :) Tematyka zadawanych pytań jest bardzo rozległa, dlatego całość podzieliłam na 3 części – dzisiaj odpowiem na te związane z pracą, studiami i organizacją czasu. Mam nadzieję, że udało mi się zaspokoić Waszą ciekawość ;)

 

Czym zajmujesz się na co dzień? Gdzie pracujesz, studiujesz?

Na co dzień pracuję jako projektant wnętrz i mebli (na tę chwilę głównie mebli), projektuję kuchnie, całościowe zabudowy i powstające na zamówienie indywidualne meble. Miło jest wiedzieć, że Twoje projekty nie są tylko czystą abstrakcją, ale doczekują się realizacji :) Po pracy (pracuję na cały etat) zajmuję się blogiem, który – jak możecie się domyślić – wymaga poświęcania mu mnóstwo czasu, jest to minimum kilka godzin dziennie. Oprócz tego prowadzę swój sklep z biżuterią (Lilabox), którą sama tworzę ( PS 2014 – tymczasowo działanie zawieszone). W weekendy zamieniam się w studentkę i kończę właśnie zaocznie architekturę wnętrz w Katowicach.

W jaki sposób godzisz ze sobą tyle różnych spraw i obowiązków? Czy to w ogóle jest możliwe?

Pogodzenie ze sobą wielu różnych obowiązków jest jak najbardziej możliwe, wymaga jednak dużej samodyscypliny. WSZYSTKIEGO na raz zrobić się nie da i zawsze coś będzie się działo kosztem czegoś innego. Czasem odnoszę wrażenie, że pracuję po 18h/dobę, ale jest to praca jakiej wszystkim życzę, bo najczęściej przy niej po prostu dobrze się bawię. Siedząc w pracy (tej etatowej) zwykle nie mogę się już doczekać aż wrócę do domu, zrobię zdjęcia do nowego posta, czy zajmę biżuteryjnymi zamówieniami, serio. Dzięki tym wszystkim sprawom czuję, że żyję i że wykorzystuję mój czas na 100%. (Tego posta np. piszę dla Was siedząc na uczelni w korytarzu, nie poszłam na jeden z wykładów, żeby móc „popracować” ;)). Godząc ze sobą pracę, studia i całą resztę musimy po prostu pogodzić się z tym, że mniej czasu pozostanie nam na przyjemności. Na całonocną imprezę wychodzę nie częściej niż raz w miesiącu, na wieczorne spotkania ze znajomymi  staram się znaleźć czas raz na 2 tygodnie. To niewiele, ale na szczęście spotkania face to face to nie wszystko. Aha, no i bardzo przydaje się wyrozumiały chłopak :) Na szczęście można pracować spędzając równocześnie czas razem :)

FAQ: praca, nauka, organizacja czasu

Co sądzisz o studiowaniu w trybie zaocznym?

Dla mnie studia zaoczne na wybranym kierunku były jedyną istniejącą możliwością, są to studia płatne – musiałam więc pójść do pracy, aby je opłacić. Według mnie zaoczne studia mogą być najlepszym rozwiązaniem, ale pod warunkiem, że jak najszybciej zaczniecie pracę w wybranym zawodzie. Informacje ze studiów oceniam na jakieś 20% tego co wiem, całej reszty nauczyłam się w pracy. Jeśli chcecie iść na studia zaoczne i przez 3-4 lata pracować w recepcji czy bibliotece, to moim zdaniem jest to bzdura i strata czasu. Jeśli chcecie przez cały tydzień nie zajmować się niczym konkretnym i studiować tylko w weekendy to również jest kompletna bzdura. Łączenie pracy ze studiami nie jest łatwe, przez pierwsze dwa lata zajęcia miałam we wszystkie weekendy, jeden wolny zdarzał się średnio co 6 tygodni. Można się zajechać, szczególnie gdy wykładowcy dużo wymagają. Dopiero teraz jest trochę luźniej.

Jak wyglądają studia na architekturze wnętrz?

Sądzę, że w dużej mierze zależy to od uczelni. W tej mojej architektura wnętrz prowadzona jest z naciskiem na część artystyczną (sporo czasu zajęły nam takie przedmioty jak np. rysunek, malarstwo czy rzeźba), nie było zbyt wiele przedmiotów ścisłych, matematyki. Z tego co słyszałam, na Politechnikach wygląda to odrobinę inaczej. Na pierwszym i drugim roku był prawdziwy hardcore, mnóstwo zajęć od 8 rano aż do popołudnia, w każdy weekend, praktycznie bez przerwy. Na początku przygotowanie makiet i różnego rodzaju projektów zajmuje nam baaardzo dużo czasu – zdarzało mi się pracować na makietą przez cały tydzień po powrocie z pracy, przez kilka godzin. Na szczęście z czasem dochodzimy do wprawy i z większością rzeczy jesteśmy w stanie się uporać trochę szybciej. Specyfika tego kierunku na mojej uczelni to głównie zaliczenia w postaci oddanych projektów, na koniec trzeciego roku miałam tylko egzamin. Praktycznie wszystkie zajęcia odbywają się na zasadzie dyskusji/konsultacji naszych prac, z każdym semestrem mniej było wykładów, a więcej praktyki. Te studia wymagają poświęcenia ogromnej ilości czasu po zajęciach, samodzielnie, bo w trybie zaocznym głównie w ten sposób przebiega nasza nauka.

FAQ: praca, nauka, organizacja czasu

Czy od zawsze wiedziałaś czym chcesz się zajmować?

Absolutnie nie! Od najmłodszych lat marzyłam o zostaniu dziennikarką. Pisanie zawsze sprawiało mi dużą przyjemność i poświęcałam mu mnóstwo czasu. Swoje wypracowania wysyłałam na konkursy i kilka razy nawet udało mi się coś wygrać ;) Liceum zweryfikowało moje zainteresowania i plany, i prawie trafiłabym na… zarządzanie czy jakąś inną socjologię. Na szczęście w ostatniej chwili dotarło do mnie, że aby być szczęśliwa muszę zajmować się czymś bardziej twórczym i już, już prawie wybrałam kierunek wzornictwo i projektowanie ubioru… ale skończyło się na architekturze wnętrz ;) Była do decyzja podjęta w ostatniej chwili, na szczęście świetnie się w tym odnalazłam i okazała się być słuszna. Czasem warto pójść za tym, co podpowiada nam intuicja.

W jaki sposób tak szybko udało Ci się znaleźć pracę w zawodzie? Udzielisz rad, jak to zrobić?

Pracę w zawodzie udało mi się znaleźć już na pierwszym roku. Wspomniałam kiedyś o tym w jednym z postów i temat bardzo Was zainteresował. Zaczynając studia pracowałam w banku, obsługiwałam klientów i marzyyyłam o projektowaniu… :) Prawda jest jednak taka, że nikt nigdzie nie zatrudni Was, jeśli będziecie zieloni jak szczypiorek. Musicie już coś umieć. Zapisałam się więc na mojej uczelni na kurs  z obsługi programów graficznych, na który wydałam ostatnie pieniądze prosząc przy tym, by płatność rozłożyli mi na raty ;)) i pędziłam na 3h zajęcia dwa razy w tygodniu, gdy inni znajomi z kierunku narzekali, że nie uczą nas na tych studiach niczego praktycznego (oprócz tego – moja praca własna, rozgryzanie kolejnych funkcji programu, długie godziny, a czasami całe noce, ale inaczej się nie da). Dzięki temu kursowi w krótkim czasie miałam opanowanego Archicada i Autocada, dzięki którym udało mi się znaleźć moją pierwszą prawdziwą pracę. Tak jak kiedyś wspomniałam – mój pierwszy szef zauważył we mnie potencjał i dał mi szansę. Zaczęłam pracę jako asystent i mnóstwo się tam nauczyłam.

Jakie mam dla Was rady? Tylko jedną, działać. Jeśli chcecie coś osiągnąć musicie próbować na wszelkie sposoby. Nie siedzieć na tyłku i nie marudzić, że system edukacji jest zły, a Państwo rzuca kłody pod nogi. Tyle.

FAQ: praca, nauka, organizacja czasu

Mała migawka w mojego małego warsztatu :))

Masz jakieś swoje sprawdzone sposoby na zarządzanie czasem i organizację?

Skuteczne sposoby? Ciągle szukam. Nie odkryłam jeszcze magicznego sposobu na zarządzanie. Ciągle łudzę się, że uda mi się rozciągnąć dobę chociażby o godzinę. Nie potrafiłabym funkcjonować bez notowania i list zadań do wykonania. Zapisuję wszystko, wszędzie (na małych karteczkach, w notatnikach, w telefonie) i jest to jednocześnie moim największym problemem. Nie potrafię prowadzić jednego kalendarza, bo czuję, że mnie ogranicza i ciągle planuję zaprojektowanie takiego, który będzie mnie satysfakcjonował w 100%.

Przy organizacji czasu sprawdza się przede wszystkim dyscyplina. Musimy wiedzieć, co konkretnie mamy do zrobienia, w jakim czasie… i po prostu zacząć. Największym wrogiem jest odkładanie zadań na później. Każdego dnia towarzyszy mi kartka z listą zadań do wykonania, lista zakupów w telefonie i rozliczenie finansowe w notatniku. Szczerze, to nie wiem jak to ogarnąć. Nie sprawdzają się u mnie aplikacje „To do” ani programy typu Remember the Milk.

Nieustannie staram się coś ulepszyć u siebie w tej kwestii i jak tylko odkryję najskuteczniejszą metodę, to z pewnością się nią z Wami podzielę.

FAQ: praca, nauka, organizacja czasu

Niekończące się okienka. Z kawą, jak zawsze, oczywiście ;) Wszystkie zdjęcia są oczywiście mojego autorstwa.

 

Jeśli coś pominęłam lub coś jeszcze Was interesuje, to piszcie :) W następnych postach odpowiem na Wasze pytania na temat blogowania, motywacji, pasji i na kilka pytań trochę bardziej osobistych. Do następnego razu!

  • Wiki

    Warto w życiu zajmować się tym co lubimy i w czym jesteśmy dobrzy. Tobie się to udało, gratulacje :)
    Co do Twojego komentarza na temat studiów zaocznych zdecydowanie się zgadzam.
    Choć na studniach dziennych np również da się pracować jeśli tylko się bardzo tego chcę. Ja szczególnie uwielbiam studentów, którzy zajęcia kończą o 13:00 w środę, niczym poza studiami się nie zajmują i jak coś im się zaproponuję to słyszy się: „nie mam czasu” xd kocham tych ludzi ;p

  • Maruda

    Ogarniasz baaardzo dużo i za to Cię podziwiam :)
    Za to że zajmujesz się tyloma rzeczami i doskonale radzisz sobie ze znalezieniem czasu właściwie na to co chcesz ;)

    U mnie niestety też nie sprawdza się metoda jednego kalendarza ;/
    Wszechobecne karteczki mnie kiedyś pozabijają :D

    Życzę Ci powodzenia!
    Buziaki
    A.

  • Podziwiam. Ale tak jak piszesz wszystko można pogodzić jeśli myśli się optymistycznie i umie się dobrze dysponować swoim czasem. Znam osoby, które siedzą na tyłkach i tylko marudzą, że na nic czasu nie mają… i faktycznie tak jest w ich przypadku!

  • Oj kochana strasznie Cie podziwiam:)Ja może zacznę cykl mama wraca do pracy:)hahah i zastanawiam sie jak ja to ogarne wszystko, dzis postaram sie juz Ci odpisac i musimy zaczac dzialac:)ostatnio latam ze wszystkim do pozalatwiania zwiazanego z praca:)sa tez przyjemnosci – czyli nowy look:)haha bardzo podoba mi sie Twoje podejscie z nie narzekaniem!:)alez ja Cie uwielbiam:)sciskam:)mam takie samo!:):):)

    • Ty to teraz Lou niezłe będziesz miała wyzwanie z tym powrotem do pracy – ale dasz radę, to pewne ;))
      Jest nowy look? Mam nadzieję, że się pochwalisz!

  • Jestem zachwycona Twoją osobą i podziwiam Cię bardzo :) Mam nadzieję, że moje plany również zrealizuję i będę w 100% szczęśliwa!

    Buziak!

  • Może sprawdzi się u Ciebie coś takiego jak „multiplaner”? Ostatnio przypadkowo to odkryłam i zaczynam zauważać zalety – zadania ze wszystkich obszarów życia zapisane w jednym zeszycie :) (link: http://www.youtube.com/user/2planer/videos)
    Dobrze sprawdza się też kalendarz google, jeśli mamy go jednocześnie w komputerze i telefonie, wtedy wszystkie zdarzenia widzimy na obu urządzeniach. Ale ja i tak wolę mieć wersję papierową :)

    • Zaciekawiłaś mnie tymi multiplanerami, obejrzałam ich stronę, tylko kurczę droga taka przyjemność…;)

      • Też tak sądzę ;) Ale zawsze można zrobić własny DIY :))

  • Świetne!!! Na prawdę gratuluję „ogarnięcia”, pasji i zdrowego rozsądku!!! Powiem szczerze że nie sądziłam iż masz aż tyle na głowie Autorko, a trzeba powiedzieć że Twój blog jest na prawdę świetny:) Jeśli chodzi o zarządzanie zadaniami i projektami – jest świetna książka o tej tematyce: http://pl.wikipedia.org/wiki/Getting_Things_Done chociaż jak na razie próbuję ją po raz 3-ci skończyć i co najważniejsze wdrożyć choćby promil cennych rad :P Póki co zeszyt z zadaniami do pracy, tablice z karteczkami memo zajmujące całe ściany i kalendarz jakoś dają radę w pracy nad naszym sklepem. Życzę powodzenia i tak trzymaj!

  • Żałuję, że nie miałam takiego podejścia jak zaczynałam studiowanie. Efekt tego taki, że zmarnowałam 4 lata na bzdury, a studiów nie skończyłam i tak. Dopiero teraz jestem mądrzejsza, mnóstwo rzeczy zrobiłabym inaczej.
    Ludzie nie mogą znaleźć pracy po studiach, ale jak ma im się to udać, jak przez okres studiowania woleli żłopać piwo w przerwie między zajęciami, a po uczelni odwiedzali bar albo oglądali seriale. Mało która uczelnia przygotowuje konkretnie studenta do zawodu. Samodzielne doszkalanie się i rozwijanie jest dzisiaj niezbędne.
    Podziwiam Cię za to samozaparcie, dyscyplinę i jasno określone cele. Sama próbuję walczyć z prokrastynacją, bo pogrążam się w niej czasami doszczętnie, ale wierzę że mi się w końcu uda wygrać.
    Co do karteczek z notatkami – też je popełniam, ale staram się je wszystkie wrzucać właśnie do jednego kalendarza, ewentualnie zeszytu, żeby nie zginąć totalnie xD

  • Mieszkasz na Śląsku? Jak to się stało, że wcześniej tego nie wiedziałam? ;)

    • Przeoczenie jakieś :D Rozumiem, że Ty też? To mam nadzieję, że widzimy się 24 kwietnia na spotkaniu bloSilesia?

      • Tak, ja też, ale blogowych spotkań jakoś unikam, nie umiem się przełamać ;)

  • Ania

    Architektura wnętrz to moje marzenie od podstawówki do końca liceum, wybór kierunku totalnie inny, może nie do końca zły, choć uczelnia z roku na rok coraz bardziej odstrasza. Na szczęście to ostatnie dni i z przyjemnością odliczam je do końca :) Okienka u mnie wyglądają tak samo tylko zamiast projektów kodeksy. Kawa chyba na wszystkich uczelniach jest taka sama!

    Wpadł mi do głowy taki pomysł – może zaprezentujesz nam swoją kolekcję kubków? :D

  • Cóż-znajomi narzekali, bo mieli ku temu pełno prawo. Płacili kupę kasy za to, że nikt ich niczego nie uczy. W naszym interesie było nauczenie się tego samemu a w końcu nie o to chodzi :)

    • No pewnie, że mieli prawo – czy ja twierdzę, że nie? Niech każdy potem ze swoim niezadowoleniem i narzekaniem robi to, co uważa za słuszne.

    • lawa

      Aga K. … jednak w końcu o TO chodzi.
      Po etapach nauki w szkole podstawowej, potem liceum czy technikum – zaczynają się przecież studia WYŻSZE. I właśnie głównie na tym polega nauka: w „nauczeniu się tego samemu”, w „studiowaniu”… niezależnie od wybranego profilu studiów, czy rodzaju uczelni (państwowa czy prywatna). Wykłady mogą wskazywać nam kierunek działania i źródła pogłębiania wiedzy – reszta zależy od nas, dorosłych ludzi. To już nie jest podstawówka :)

      • Aga K.

        Nie o to chodzi, żeby płacić mnóstwo pieniędzy za studia wyższe, gdzie w planie jest nauczenie studentów pewnych podstaw programów ( bo nie mówię, że programu od A do Z), a żeby takiego programu w ogóle się nie nauczyć, albo zrobić w ciągu 3 godzin AutoCada i APs. Bo to jakby mija się z założeniem, w końcu już za to zapłaciliśmy. Płacenie na tej samej uczelni za kurs, który powinien odbywać się na zajęciach jest o kant dupy. I nie mówię ze ja tego nie zrobiłam, tylko że to bez sensu i jak najbardziej jest na co narzekać.

  • ola

    Ciebie to tylko podziwiać i brać z Ciebie przykład :) zawsze jak tu do Ciebie zajrzę, to albo czymś mnie zainspirujesz albo do czegoś zmotywujesz, dziękuję Ci za to Alinko :) uwielbiam tu zaglądać, uwielbiam Ciebie! :*

    • Alina

      Ja tylko chciałam odpowiedzieć na często pojawiające się pytania, a tu się tyle „podziwów” pojawia ;)
      Jeśli udało mi się Was zmotywować przy okazji, to bardzo się cieszę :)

  • Świetny wpis! Czytałam go z ogromną przyjemnością, a jak motywuje! Podziwiam za wytrwałość! I czekam na kolejną część:) Pozdrawiam

  • Oliwia

    Mam nadzieję, że się nie obrazić, że zadaję pytanie po czasie, ale nie pomyślałam o tym wcześniej…
    Jako, że dopiero zaczynam liceum mam jeszcze czas by zastanowić się nad kierunkiem studiów. Jako, że chyba od zawsze lubiłam design, myślę też o architekturze.
    Stąd moje pytania: co robiłaś by dostać się na te studia- dodatkowe lekcje rysunku, studiowanie kierunków (profil na jakim byłaś)? Czy od zawsze byłaś dobra z rysunku i innych manualnych czynności(?) ?

    Byłabym wdzięczna za odpowiedź na te pytania, bo bardzo mnie to interesuje i jeszcze raz przepraszam za to, że pytania są spóźnione…

    • Nic się nie stało ;) Na profilu byłam humanistycznym, więc nie ma on większego znaczenia. Jeśli chcesz się dostać na Politechnikę to warto zapisać się na lekcje rysunku – w sumie to bez nich się nie obejdzie, w innym wypadku trudno będzie zdać egzamin z rysunku. Na prywatnych uczelniach nie ma takiej konieczności, uczymy się od początku. Jeśli chodzi o jakieś „prace ręczne” to nigdy nie należałam do najbardziej wybitnych ;) Wszystkiego można się nauczyć! Rysowania również, nawet gdy wydaje Ci się, że kompletnie nie umiesz.

  • Ach, po przeczytaniu Twojego wpisu mam poczucie, że zmarnowałam trzy lata, studiując dziennie i nie próbując robić nic ponadto. Będę musiała jeszcze raz zweryfikować swoje decyzje, wszystko przeanalizować.. i wziąć się za siebie. Przecież jeszcze nie jest za późno, żeby cokolwiek zmienić i sięgnąć po więcej :)
    Dziękuję Ci za ten inspirujący wpis, zmobilizowałaś mnie do działania!

  • Boti
    • Mysle, ze granica pracoholizmu, ktora przekroczyly te panie jest cienka i musze sie trzymac jej z daleka…:) Na szczescie – wbrew pozorom – udaje mi sie znajdowac czas na blogie lenistwo. Cala ta prace wykonuje po cos i traktuje jako inwestycje. Licze na to ze za jakis czas bede mogla poswiecic troche wiecej czasu na wylacznie lezakowanie :))))

  • Aneta

    Uwielbiam twojego bloga i cieszę się, że mogę czytać twoje bardzo mnie inspirujące posty. Podziwiam Cię, że jesteś tak zmotywaowaną osobą, masz tak wiele zajęć a mimo to nie narzekasz ale działasz. :) Mam pytanie czy studiujesz na akademii sztuk pięknych w Katowicach, czy na innej uczelni?
    Pozdrawiam :)

    • Nie, studiuje na prywatnej uczelni.

  • Oliwia

    Myślisz że powinnam się już zapisać na dodatkowe lekcje z rysunku (1 klasa liceum)?

    • Alina

      Jeśli lubisz to i sama dla siebie chcesz się doskonalić – jak najbardziej tak. Jeśli chcesz to robić z myślą o studiach, to jest zdecydowanie zbyt wcześnie, większość osób na rysunek zapisuje się w ostatniej klasie liceum, lub w ostatnim semestrze. Takie kursy kosztują niemało. Myślę, że powinnaś tak sama z siebie rysować jak najwięcej. Samodzielnie jesteś w stanie nauczyć się bardzo wiele, w internecie znajdziesz różnego rodzaju kursy i tutoriale :))

      • Oliwia

        Bardzo Ci dziękuję za odpowiedzi :D W ogóle ten cały FAQ jest świetny ; )

        Jeszcze tylko jedno pytanie:
        A co twoim zdaniem powinnam rysować- wszystko czy może raczej bryły, meble?
        I czy powinnam to robić na kartce czy może rysowanie na komputerze też mi coś da (wiem, że sprawa wygląda całkiem inaczej od kwestii technicznej itd…)

        • Zgadzam się z Alinką, najważniejsze by trenować- korekty są ważne, ale zawsze można rysunki wrzucić na jakieś forum. Jak chodzi o rysowanie to polecałabym pokoje ze swojego domu, żeby trenować perspektywę, schody, bryły, a także martwą naturę, kompozycje, które sama ułożysz z przedmiotów znalezionych w domu :) – z różnych perspektyw.

        • Alina

          Sądzę, że rysowanie na komputerze możesz sobie na tę chwilę odpuścić ;) Ołówek i kartka przede wszystkim. A co rysować? To, co najbardziej Ci się przyda, to różnego rodzaju bryły, pomieszczenia. Musisz przede wszystkim załapać o co chodzi w perspektywie i wyćwiczyć własną kreskę, a wtedy to już z górki :) Wbrew pozorom narysowanie prostej linii na dużym formacie to nie jest prosta sprawa, nauczyciele z rysunku polecali nam ćwiczyć właśnie rysowanie prostych linii. Weź sobie duży arkusz papieru i staraj się rysować proste, równoległe do siebie linie, to na pewno pomoże w późniejszej precyzji w rysowaniu :)

  • a ja jestem dziennikarką, która od zawsze chciała być architektem :) wiem jak to jest, ja w tej chwili studiuje dziennie ( na szczęście jestem na III roku i zajęć jest już mało) mam praktyki w radiu i telewizji, dodatkowo pracuję jeszcze na spedycji transportowej :) na szczęście często weekendy mam wolne i wtedy poświęcam czas na bloga. :))

  • Wow. Podziwiam Cię. Wiedziałam, że masz dużo na głowie, ale nie sądziłam, że aż tyle. Motywujesz do pracy. :) A co do architektury to w sumie zazdroszczę. Niby przede mną jeszcze wszystko stoi otworem ( II LO) ale tylko się tym fascynuje i nie wiem czy mogłabym z tego wyżyć. ;) Zyczę Ci jeszcze większej chęci do pracy i samych sukcesów. :)

  • Zgadzam się z tym, że studia to jedno, a ciągłe dokształcanie się w tym zawodzie jest konieczne :) Ja swoją architekturę skończyłam w czwartek, a dopiero teraz robię kurs ArchiCADa- bo najpierw próbowałam sama ale z niezbyt udanym skutkiem…

    Kawa z automatu to zło :D

    Poza tym widzę, że mamy wiele wspólnego, też tworzę biżuterię i zawsze mam rozgardiasz przy pracy z nią mimo wielu pudełek z przegródkami ;)

  • weronika

    jestes wielka. to pierwszy raz jak trafilam na Twojego bloga ktorego znalazlam przypadkowo. u mnie jezeli choxzi o roznorodnosc przedsiewziec jakie podejmuje na zycie to checi sa ogromne, niestety jakos niewiele dochodzi do skutku… slomiany zapal, albo brak sily takiej wewnetrznej. marze o tym aby dostac jakiego mega energetycznego kopniaka i zazac robic ciekawe rzeczy, zaglebiac sie w pasjach, bo tak wlasnie powinno wygladac zycie, ponadto zabieganie za spelnianiem pasji dodzje sil a nie je odbiera. czytajac Twoj wpis dostalam wlasnie takiego kopa, jestes przykladem dla ludzi!! kazdemu zycze takiej energii i mimo wszystko ogarniecia (bo jednak czlowiek nieogarniety nie sprostalby tylu zadaniom dzienne, jakieTy opisujesz) a przede wszystim mam nadzieje ze w chwilach slabosci przypomne sobie Twoj wpis i dalej bede mknela przez zycie tak jak Ty to robisz. trzeba wyciskac zycie jak cytrynke!!

  • Fajna notκa, tak jaκ і całа strona.
    .. Nіe przestawaj tworzyć, a Іnternet јеst Twój!
    ;) Do zobаczеnia!

  • Jest to już nieco starszy post, ale ja dopiero odkryłam Twojego bloga i szczerze..nie mogę się oderwać! ;)

  • Pingback: Studiowanie architektury wnętrz + pierwsza praca w zawodzie (VLOG) | Design Your Life()

  • nat

    Jezeli chodzi o zarzadzanie finansami to serdecznie polecam Ci aplikacje MoneyZoom :) ja zaczelam jej uzywac bez wiekszego przekonania, ale to swietne narzedzie do kontrolowania wydatkow.
    Nie jestem osoba, ktora zajmuje sie promocja tej aplikacji, ale Twoj blog wniosl sporo dobrego do mojego zycia :D Wiec chce oddac przysluge :)
    Pozdrawiam!

  • Gosia

    Zastanawia mnie sam fakt szukania pracy bez doświadczenia? Wysyłałaś maile? Chodziłaś osobiście? Czy pisałaś tylko tam gdzie szukali praktykanta? Co mówić pracodawcy? „Nie mam żadnego doświadczenia, ale znam ArchiCad – zatrudnij mnie?” I tradycyjna formułka: szybko się uczę, jestem ambitna. Nie jest to za mało?

    • Alina

      Chodziłam osobiście. Wiem, że to banały – ale tak naprawdę, to co innego możesz powiedzieć?
      Tak jak mówiłam w filmie – przyda nam się trochę szczęścia i osoba, która postanowi dać nam szansę ;)

  • Dokładnie dla takiego typu tekstów uwielbiam czytać
    tego bloga!

  • Popieram mowę o nienarzekaniu! :) Brawo za podejście do pracy na studiach! Zamiast marudzić, działać! Włosi to dopiero na uczelnniach uwielbiają strajkować… jak coś im się nie podoba, siedzą na korytarzach, nicnierobią i czekają na zmiany (których oczywiście nie ma i nie będzie) – taka sytuacja.
    Ja na studiach również poszłam w kursy, wykształciłam się dodatkowo na pilota wycieczek, wyspecjalizowałam na Italię i od 3 roku studiów obwożę i oprowadzam spragnionych włoszczyzny ludzi po Włoszech :) i też się baaardzo odnalazłam.

  • Pingback: Czego nie dadzą Ci studia? | Po Sukces Na Szpilkach()